są dwie siostry:
1. Starsza siostra, ma męża, roczne dziecko. Mieszka w dużym mieście akademickim, w centrum, mieszkanie 3 pokojowe – (+ 1 mieszkanie na wynajem – ok. 600zł dochodu), 2 auta (oba powyżej 20tys. zł). Oboje pracują – ona ma ok. 7tys netto, on ma ok. 5tys netto. Ona wyższe wykształcenie – studiowała 7 lat za granicą.
2. Młodsza siostra, niezamężna, bezdzietna. Mieszka w domu rodziców. Zarabia na czarno ok. 500 zł/ mies. – na własne potrzeby. U rodziców ma wikt i opierunek i dach nad głową – niby za to utrzymuje dom (200mkw) w jako takiej czystości, robi zakupy, pranie, gotuje codziennie obiady. Nie może skończyć studiów, od ok. 5 lat w zawieszeniu (ponad 10lat „studiowania”

. Bez pracy (ma tylko dorywcze, na czarno, niewielki dochód miesięczny). Niby choruje na depresje (niby, bo 2x była u psychiatry przepisał leki, ale średnio je brała). Ogólnie można z boku powiedzieć nieudacznik życiowy.
młodsza siostra twierdzi, że rodzice „dzieci” traktują ekonomicznie nierówno, tzn:
- starsza siostra dostała 95tys. Zł na wkład do mieszkania (oczywiście bezzwrotnie)
od 2 miescięcy dostaje (albo inaczej – dla wnuka) miesięcznie 500zł (na opłaty żłobkowe)
dostała 20 tys. Z okazji ślubu i każde urodziny wnuka/chrzest/ urodziny (3-4x w roku) to prezenty gotówkowe rzędu 1-2 tys.
(piszę dokładnie, bo tak wypomniała młodsza siostra)
- młodsza nic nie dostała – tzn. ma „zamrożone” na koncie rodziców pieniądze jeśli skończy studia, to wtedy może iść na swoje i dostanie też 100tys.
młodsza nie dostaje żadnych pieniędzy od rodziców- ma dach i jedzenie darmowe (niby za sprzątanie). Wszelkie zachcianki, tj ubranie, buty, imprezy, dojazdy na uczelnię opłaca ze swoich na czarno zarobionych. Młoda nie ma żadnych perspektyw na samodzielne życie.
jak to wygląda z boku? Czy młodsza ma prawo mieć pretensje, że starsza dostała zastrzyk gotówki i dostaje pieniądze (na wnuka)? Czy warunki stawiane przez rodziców i traktowanie córek jest sprawiedliwe? Czy rodzice powinni postawić kolejne ultimatum młodszej i wyrzucając ją z domu zachęcić do samodzielności? Czy młodszej „praca” w domu jakoś się równoważy za karmienie i dach nad głową? Czy starsza jest wredna, bo uważa, że obie są sprawiedliwie traktowane?
co na to ematka?