sueellen
31.03.14, 11:37
Moja matka i babcia miały raka piersi. Mama zmarła w wieku 50 lat. Teraz, kiedy mam już dwoje dzieci i więcej nie planuję, postanowiłam sobie zrobic test na BRCA1 i BRCA2. Założyłam, że jeśli wyjdzie, że mam wadliwy gen, mogłabym zrobić mastektomię i rekonstrukcję jednocześnie. Rozmawiałm o tym z M, poczytałam o prewencyjnej mastektomii i stwierdziłam, że gdyby okazało się, że jestem obciążona genetycznie, byłoby to rozwiązanie dla mnie. No i poszłam dziś do lekarza po skierowanie na badanie genetyczne, a ten mi doradził najpierw wizyte u ... psychologa. Serio, ale się wkurzyłam. Cycki nie sa dla mnie najważniejsze na świecie i nie płakałabym po rozstaniu z nimi, zwłaszcza przy dzisiejszych możliwościach operacji plastycznych. Tłumaczył mi, że wyniki tych badań mogą zmienić całe moje życie. A to mi niespodzianka! Do psychologa mogłabym się udać później, gdybym nie mogla sobie porodzić z ewentualną (złą) prognozą, ale teraz nie czuje takiej potrzeby. Olałam tego lekarza i zaraz po wyjściu z gabinetu umówiłam się do onkologa, ale lekarz który odmowił mi skierowania na badania genetyczne (ginekolog) podniósł mi cisnienie z samego rana.