Kupiłam wędlinę - wydała mi się taka ładna, ciemnoczerwona, bez tłuszczu, droga jak pieron (5 plasterków za 3 euro), pomyslałam, że spróbuję tego specjału. Zrobiłam tosty z pomidorami, na to po plasterku suszonej szynki (jak sądziłam), a tu M mnie uswiadamia, ze własnie zjadam konika. Błeeee

(((((((((