aglod2
03.04.14, 16:49
Taka sytuacja szkolna.
Dzień przed sprawdzianem w klasie 6, moja córka umówiła się z koleżankami, że pójdą do knajpki po sprawdzianie na koktajl owocowy. Następnego dnia dowiaduję się, że moje dziecko otrzymało punkty ujemnie za niewłaściwe zachowanie wobec koleżanki.
Okazuje się, że jedna z dziewcząt tuż po sprawdzianie powiedziała drugiej, że nie idzie z nimi, bo one tak postanowiły (wcale tego z resztą nie konsultując). Przy rozmowie nie było moje córki, była za to inna koleżanka, która nie sprzeciwiła się jej słowom. Dzieciak poskarżył się matce, nauczycielce szkoły, która przekazała wychowawczyni informację o zajściu.
Dziewczynki poszły do knajpki, a koleżanka doszła do nich mimo wszystko i podeszła zapytała się o przyczynę odtrącenia. Wtedy wszystkie, w tym moje dziecię, za prowodyrką całego zdarzenia przytaknęły, że i one podjęły taką decyzję.
Nie potrafi powiedzieć dlaczego to zrobiła, lubi tę koleżankę, jednak też jej zależy na przyjaźni z tą drugą. Wychowawczyni zareagowała dość stanowczo, po rozmowie postawiła dziewczynom po równo punktów ujemnych.
Rozmawiałam z córką, rozumie, że zrobiła błąd i już przeprosiła pokrzywdzoną koleżankę, ale punkty ujemne są i nie winem czy trochę nie za ostro postawione, może z racji tego, że matka nauczycielka.