zmierzyć się z zadaniami, które były na teście PISA i z którymi nieszczęśni gimnazjaliści średnio dali sobie radę:
"Przez 30 minut rozwiązywali problemy na komputerze i mierzyli się z zadaniami, które wiązały się z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Ale spokojnie - nie musieli programować. Jedno z zadań: "Dostałeś od znajomego odtwarzacz mp3. Zapoznaj się z tym, jak działa, a potem (klikając jak najmniej razy) ustaw go na słuchanie muzyki rockowej przy głośności 4 i poziomie basów 2". Inne zadania dotyczyły kupienia w biletomacie biletu najtańszego lub na skomplikowaną trasę, zmiany ustawień klimatyzacji, do której nie ma instrukcji obsługi."
Cały tekst:
wyborcza.pl/1,75478,15739636,Szkolo__mamy_problem.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#ixzz2xthJ1jJj
Zastanawiam się, czy to kwestia sparaliżowania testem i niemożności przełożenia działań praktycznych na opis czy też kwestia nieobycia z takimi sprzętami?
Przy tym mam wrażenie, że z ustawieniem mp3 czy innego sprzętu typu smartfon itp. w realu (nie komputerze) przeciętny gimnazjalista poradziłby sobie szybciej niż jego rodzice... Dużo szybciej...