adrianna319
08.04.14, 18:52
Proszę o spojrzenie z boku,bo nie mogę się uspokoić.Córka-uczennica 3kl sp-przebywa zawsze po lekcjach na świetlicy.Dziś szkoła miała rekolekcje,więc z kościoła część dzieci wracała z nauczycielką do szkoły na świetlicę.W trakcie tego powrotu,córka źle się poczuła-zakręciło jej się w głowie,zatrzymała się,a następnie oparła o przydrożne drzewo.W tym czasie nauczycielka wraz z dziećmi "zniknęła za zakrętem"...Córce zrobiło się słabo-usiadła na trawniku,na szczęście miała przy sobie telefon,więc zadzwoniła do mnie po pomoc.Oczywiście wyszłam natychmiast z pracy i odnalazłam swoje dziecko-na szczęście nie była daleko.Po ok.1 godz. od tego zdarzenia-najpierw zajęłam się córką-zawiadomiłam szkołę,że dziecko znajduje się pod moją opieką.Powiedzcie mi,czy to normalne,że nauczyciel idzie z przodu,nie oglądając się na dzieci?A co by było,gdyby dziecko straciło przytomność,albo nie miało przy sobie telefonu?Mam chęć na mord!!!!