Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi to zrozumieć

08.04.14, 18:52
Proszę o spojrzenie z boku,bo nie mogę się uspokoić.Córka-uczennica 3kl sp-przebywa zawsze po lekcjach na świetlicy.Dziś szkoła miała rekolekcje,więc z kościoła część dzieci wracała z nauczycielką do szkoły na świetlicę.W trakcie tego powrotu,córka źle się poczuła-zakręciło jej się w głowie,zatrzymała się,a następnie oparła o przydrożne drzewo.W tym czasie nauczycielka wraz z dziećmi "zniknęła za zakrętem"...Córce zrobiło się słabo-usiadła na trawniku,na szczęście miała przy sobie telefon,więc zadzwoniła do mnie po pomoc.Oczywiście wyszłam natychmiast z pracy i odnalazłam swoje dziecko-na szczęście nie była daleko.Po ok.1 godz. od tego zdarzenia-najpierw zajęłam się córką-zawiadomiłam szkołę,że dziecko znajduje się pod moją opieką.Powiedzcie mi,czy to normalne,że nauczyciel idzie z przodu,nie oglądając się na dzieci?A co by było,gdyby dziecko straciło przytomność,albo nie miało przy sobie telefonu?Mam chęć na mord!!!!
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 18:55
      Powinien byc drugi opiekun, ktory szedlby z tylu...
      • verdana Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 18:59
        Koniecznie. Jedna nauczycielka nie jest w stanie ogarnąć grupy - dlaczego córka jednak nie zawołała, nie poprosiła kolegów, by sie zatrzymali?
        • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:04
          Mówi,że nagle poczuła się bardzo słaba,zakręciło jej się w głowie-to było tuż przed zakrętem,nie miała siły wołać ani biec za nimi,tym bardziej,że znikli za zakrętem drogi.Jedyne co przyszło jej do głowy to usiąść i zadzwonić do mnie.
        • lauren6 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:12
          Gdyby nagle zemdlała też pytałaś się dlaczego nie wołała o pomoc? Co za różnica, brak prośby o pomoc w żaden sposób nie zwalnia nauczyciela z odpowiedzialności!
        • aquella Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:41
          w momencie gdy się robi słabo i czarno przed oczami nie da rady się już nikogo zawołać, zemdlałam w życiu z 15 razy ( czasem szokując widzów bo podobno padałam jak zapałka ) a czasem sama będąc przerażona bo gdy byłam w pracy na dyżurze chciałam zawołać koleżankę i na chęciach się skończyło, postronne osoby mówiły potem, że podniosłam rękę jakbym chciała kogoś przywołać i padłam a o wydaniu głosu nie było mowy
          • memphis90 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:01
            Przepraszam, ale większość jednak daje radę poprosić o pomoc, choć często się krępuje i siedzi cicho. Ale widać, jak ktoś blednie i zielenieje. To dziecko poszło pod drzewo, usiadło i wyciągnęło telefon. A gdyby dziewczynka nie została kawał drogi za grupą, tylko od razu powiedziała, że czuje się źle - to nie musiałaby wrzeszczeć i nikogo gonić. Nie mam pojęcia dlaczego 9-latki idą korowodem rozciągniętym na dwa zakręty, powinni iść w grupie uncertain
            • aquella Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 08:14
              Nie mam pojęcia dlaczego 9-latki idą korowodem
              > rozciągniętym na dwa zakręty, powinni iść w grupie uncertain

              o tym co napisałam też nie masz pojęcia - trudno
    • oqoq74 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:00
      W tej sytuacji nie zostawiłabym tego tak. Zgłosiłabym sprawę stosownym organom.
    • zdzisnadzis Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:09
      Zdecydowanie porozmawiałabym z przełozonym tej pani...
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:17
        W teorii szkoła-a konkretnie pedagog-zostali przeze mnie powiadomieni,czułam się w obowiązku zawiadomić, gdzie znajduje się moje dziecko w tej chwili,gdyż teoretycznie było nadal pod opieką szkoły.Wyjaśniłam telefonicznie co się stało,ale nie przechodzi mi ani złość na beztroską nauczycielkę,ani strach ,co by się mogło wydarzyć...
        • oqoq74 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:22
          Ale to szkoła powinna się zainteresować co z dzieckiem. Było pod opieką nauczycielki. Nie zwróciła uwagi, że jednego dziecka nie ma. No sorry, ale to jest grube przewinienie. To się kwalifikuje pod zawiadomienie policji.
      • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:17
        Z przełożonym tak. Bo pani prawdopodobnie wykonywała odgórne polecenia i dlatego sama wędrowała z tymi dziećmi. Inna sprawa, że po dotarciu do szkoły dzieci powinny być przeliczone i pani powinna sprawdzić co ma na stanie,
    • gagunia Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:16
      Nauczyciel powinien mieć na oku wszystkie dzieci, z którymi wraca, to nie ulega wątpliwości.
      U nas było tak, że dzieci, które miały przebywać na świetlicy po lekcjach, rano również musiały iść na świetlicę. Wtedy pani zgarniała ze świetlicy grupę np 10-osobową i taką grupę odprowadzała do szkoły.
      Jeśli dzieciaki przychodziły do kościoła same, to najczęściej wracały same do domu, ewentualnie musiały się zgłosić do pani, że idą na świetlice po rekolekcjach, żeby pani wiedziała jaką grupę prowadzi do szkoły.
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:23
        U nas,aby dziecko mogło samo wracać musi przynieść kartkę od rodziców.Panie na świetlicy bardzo tego przestrzegają.Również po rekolekcjach,aby samo wracać musi przynieść kartkę od rodziców,że może.
        • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:15
          adrianna319 napisał(a):

          > U nas,aby dziecko mogło samo wracać musi przynieść kartkę od rodziców.Panie na

          Boszsz, dziesięciolatki??? Co za patologia...

    • mamaemmy Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:19
      na pewno nie zostawiłabym tego.
      Nie przesadzasz.
      A jak sie córka teraz czuje?Wszystko ok?
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:33
        Tak,dziękuję,wszystko wydaje się w porządku.Czekamy na konsultacje z kardiologiem,ponieważ to nie pierwszy raz,kiedy skarży się na zawroty głowy,przyspieszone bicie serca.Lekarz rodzinny podejrzewa,że być może jest to spowodowane wejściem w okres dojrzewania.Szkoła również wie o tych problemach.Również wychowawczyni,z którą wracali z kościoła.Córka mówi,że szła ich mała grupka-razem z nią 6 osób.Tym bardziej nie mogę w to uwierzyć.
        • majenkir Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:59
          adrianna319 napisał(a):
          > Córka mówi,że szła ich mała grupka-razem z nią 6 osób.Tym bardziej nie mogę w to uwierzyć.


          POwiedzcie mi, jak mozna, idac z 6 dzieci, jedno zgubic? Baba jakas snieta musi byc uncertain

          Zrobilabym AWANTURE na 100 fajerek.
          • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:20
            majenkir napisała:

            > Zrobilabym AWANTURE na 100 fajerek.

            Ja też. Tym bardziej, że jestem nauczycielką i wiem, że mając 6 dzieci pod opieką da się szybko zauważyć brak 1 osoby,
        • memphis90 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:03
          I jedno dziecko zostało tak bardzo w tyle, że nie dało rady nikogo zawołać? To jak właściwie wygląda ta eskorta uczniów- nauczyciel z przodu, a dzieciaki jak chcą, kiedy chcą i gdzie chcą?
          • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:33
            Dokładnie ,wg relacji mojego dziecka,tak to wyglądało-nauczycielka pierwsza z przodu,a dzieci za nią-ale nie mogę uwierzyć,że przy tak małej liczbie,nawet gdyby biegały-nie da się nie zauważyć braku jednej osoby.
        • nangaparbat3 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:32
          adrianna319 napisał(a):

          > Córka mówi,że szła ich mała grupka-razem z nią 6 o
          > sób.Tym bardziej nie mogę w to uwierzyć.

          Myślałam, że 26.
          To powazna sprawa i zupełnie niezrozumiała.
          Sześcioro dzieci można upilnować.
        • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:17
          adrianna319 napisał(a):

          > i,z którą wracali z kościoła.Córka mówi,że szła ich mała grupka-razem z nią 6 o
          > sób.Tym bardziej nie mogę w to uwierzyć.

          A oni w ogóle szli "pod opieką", czy tylko w tym samym kierunku? Normalny człowiek uznałby w takim przypadku że dziecko po prostu poszło do domu nie mówiąc "do widzenia".
          • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:22
            Żeby mogła wracać sama,musiałaby dostarczyć pani kartkę z oświadczeniem rodzica,że wraca sama.
            • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:24
              adrianna319 napisał(a):

              > Żeby mogła wracać sama,musiałaby dostarczyć pani kartkę z oświadczeniem rodzica
              > ,że wraca sama.

              Chore. I kompletnie bezzasadne z prawnego punktu widzenia, więc możliwe że tak było na przykład tylko w pierwszej klasie, kiedy dzieci mają jeszcze poniżej 7 lat.
              • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:42
                Nie,na początku roku szkolnego podpisuje się oświadczenie,czy dziecko może i jeśli tak, to o której godzinie, samodzielnie opuścić szkołę.
                • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:50
                  adrianna319 napisał(a):

                  > Nie,na początku roku szkolnego podpisuje się oświadczenie,czy dziecko może i je
                  > śli tak, to o której godzinie, samodzielnie opuścić szkołę.

                  Żenada. I rodzice dają na sobie wymuszać takie bezprawne oświadczenia?
                  Może po prostu nauczyciele tak naprawdę traktują te papiery tak, jak na to zasługują.
                  • jolunia01 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 11:30
                    miliwati napisała:

                    > Żenada. I rodzice dają na sobie wymuszać takie bezprawne oświadczenia?

                    Fakt, żenada, ale - jak wiem z praktyki - większość pisze takie bzdety. Ode mnie próbowano to wymusić jak córka była w gimnazjum. Nie, nie chodziło o codzienne powroty z lekcji, tylko o samodzielny powrót do domu w te dni, kiedy były rekolekcje.
    • nangaparbat3 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:27
      Powinny iść z dziećmi 2 dorosłe osoby. Jesli z jakiegoś powodu szla jedna, powinna poprosic dwoje odpowiedzialnych (jak na swoj wiek) dzieci, by szly jako ostatnie, i w razie czego sygnalizowały jej, że jest potrzebna (to jest ostateczność, ale z drugiej strony - bardzo wychowawcze).
      Powinnas zlozyc skargę na zlą organizacje wyjść ze szkoły.
    • najma78 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:29
      Nie ma tu nic do rozumienia. Zrobilabym z tego problem, bo co to wlasciwie jest ze nauczyciel zabiera dzieci poza teren szkoly,,potem wraca z nimi, gubi jedno i nawet sie nie orientuje. Dziecko moglo starcic przytomnosc itp. To jest walwciwie jakas kompletnie absurdalna sytuacja. Jak zareagowano w szkole gdy o tym poinformowalas?
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:37
        Pani pedagog powiedziała najpierw,że córka powinna powiedzieć wychowawczyni,że jest jej słabo.Kiedy wyjaśniłam,że stało się to nagle ,a grupa szybko znikła jej z oczu,powiedziała,że poinformuje panie na świetlicy,że córki nie będzie dzisiaj...I to wszystko.
        • oqoq74 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:42
          No najlepiej zwalić winę na dziecko.
          • niutaki Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:56
            Bardzo dziwne, to pani doszla z reszta dzieci i nie zauwazyla ze jej jednego brakuje? Trzeba to wyjasnic koniecznie, gdyby dziewczynka stracila przytomnosc nie wiadomo co mogloby sie stac. Domagaj sie wyjasnienia. A no i nie daj sobie wmowic, ze dziecko jest winne, ze powinno zawolac - ja bardzo czesto mdleje/jest mi slabo i jako dziecko po prostu przewracalam sie tam gdzie bylam, teraz rozpoznaje objawy, ale nie wymagalabym tego od dziecka.
        • najma78 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 19:51
          adrianna319 napisał(a):

          > Pani pedagog powiedziała najpierw,że córka powinna powiedzieć wychowawczyni,że
          > jest jej słabo.Kiedy wyjaśniłam,że stało się to nagle ,a grupa szybko znikła je
          > j z oczu,powiedziała,że poinformuje panie na świetlicy,że córki nie będzie dzis
          > iaj...I to wszystko.

          Mozna sie tego bylo spodziewac. Zrobilabym z tego sprawe.
          • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:01
            W jaki sposób?C o mogę zrobić?
            • oqoq74 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:20
              Zgłosić na policję lub do prokuratury niedopełnienie obowiązków i narażenie zdrowia i życia dziecka.
            • misterni Powinnaś pójść do dyrektora szkoła 08.04.14, 20:42
              i złożyć oficjalną skargę na nauczyciela.
              I oczekiwać konkretnych działań.
              Jeśli dyrektor próbowałby zamieść sprawę pod dywan, zgłosiłabym to do kuratorium i na policję.
              • aribeth1 Re: Powinnaś pójść do dyrektora szkoła 09.04.14, 14:29
                Oficjalna skarga do dyrektora szkoły, równocześnie do wiadomości kuratorium. Nie zostawiłabym tej sprawy, aż się zagotowałam, czytająccrying
        • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:22
          Trudno, żeby powiedziała Ci coś innego, ale myślę, że mogła w pracy poruszyć tę kwestię z innymi osobami łącznie z dyrekcją.
          • jowita771 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 10:17
            Jak nie lubi się z panią, która nie upilnowała, to dyrekcja się dowie, a jak są koleżankami, to wiedza tylko one dwie i tak zostanie. Zakład?
    • niktmadry Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:01
      Byłaś zbyt grzeczna względem szkoły. Ja bym dziecko zostawiła z sąsiadką i poszła o umówionej godzinie do świetlicy. Chciałabym zobaczyć minę nauczycielki kiedy mi się tłumaczy, ze zgubiła dziecko. Druga sprawa to chciałabym wiedzieć ile czasu potrzebuje szkoła, żeby się zorientować, że nie ma podopiecznego czyli czy do mnie zadzwonią i po jakim czasie. Dyrekcję bym powiadomiła bo uważam to za duże przewinienie.
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:06
        Zadzwoniłam do szkoły,bo pomyślałam,że pewnie ma jakieś procedury w takim przypadku i że pewnie już je wdrożyli.Byłam naiwna,bo z rozmowy z pedagog wyszło,że w szkole chyba nic nie wiedzą.Przynajmniej oficjalnie nikt nie szukał mojego dziecka.Tym bardziej jestem wściekła i błogosławię telefon mojej córci-że go miała i że był naładowany,bo co by było gdyby nie...
        • niktmadry Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:11
          Opisz sytuację, zanieś dyrekcji i zapytaj jakie procedury wdrożą by podobne sytuacje nie miały juz miejsca.
        • misterni Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:43
          W głowie się to nie mieści.
      • jak_matrioszka Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:19
        Moje dziecko, kiedy chodzilo do pierwszej klasy, wyszlo sobie ze swietlicy i poszlo do domu. W swietlicy bylo powiedziane, ze zawsze ktos przychodzi i odbiera osobiscie, nie ma opcji ze dziecko wraca do domu same. Na szczescie bylam w domu kiedy Mloda przyszla, wscieklam sie, ale nie mialam mozliwosci od razu leciec z awantura. Po trzech godzinach telefon ze swietlicy, z pytaniem czy dziecko w domu jest. W swietlicy sie zglasza ze sie przyszlo, wiec sie zapytalam czy ktos pokwitowal odbior dziecka - no, nie, nikt, ale czy dziecko jest w domu? Mowie ze skoro nikt nie odebral, to powinno byc na swietlicy, to logiczne, a pani spekana coraz mocniej mowi ze nie ma. Pytam sie kiedy zauwazyli ze nie ma - a poniewaz nie pytam sie gdzie jest, to pani wywnioskowala ze dziecie w domu jest, i mowi mi ze skoro dziecko do domu przyszlo, to powinnam do nich zadzwonic i im powiedziec! Wtedy uznalam ze jestem w wystarczajaco podnioslym nastroju i nawrzeszczalam na durna babe ile wlezie, po czym wypowiedzialam miejsce w trybie natychmiastowym, zaznaczajac ze za ten miesiac juz tez nie zaplace, bo to co wyprawiaja to nie opieka. Wypowiedzenie przyjeto i o kase sie nie zglosili, jedyna moja wygrana. Bo niestety (na szczescie), skoro dziecku sie nic nie stalo, to w sumie nic nikomu nie moglam zrobic - poza awantura. Zrobienie awantury moge szczerze polecic, bo ktos tu powinien conieco uslyszec, pani i jej przelozony, a jesli sie da to w wiekszym towarzystwie uwage zglosic - zeby inni rodzice mieli swiadomosc jak sie ich dziecmi opiekuja i ze jesli pozwola dzieciom pod opieka pani wyjsc ze szkoly, to musza sie liczyc z tym ze dzieci musza sobie w tym czasie radzic same, bo jak same sobie nie poradza to pani tez im nie pomoze.
        • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:27
          Jeżeli w grupie świetlicowe przebywa blisko 30 dzieci, to jestem skłonna uwierzyć, że dziecko może samo niezauważone opuścić salę lub plac zabaw. Natomiast wychowawczyni świetlicy powinna zorientować się dużo, dużo wcześniej.
          • volta2 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 00:05
            raczej jest odwrotnie - trudno nie zauważyć że dziecko samo wychodzi, ale właśnie rozpoznać, że jednego z 30 brakuje - gdy dzieci ciągle są w ruchu, bawią się i gadają, wychodzą na zajęcia pozalekcyjnie i z nich wracają - dużo trudniej.
            • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 07:09
              Chodziło mi o to, że jeżeli wychowawczyni świetlicy jest zajęta, bo akurat z jakimś dzieckiem pracuje, to może nie zauważyć, że któreś wyszło, ale powinna zorientować się wcześniej (nie np. po 2 godzinach), że go nie ma.
    • jdylag75 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:17
      Opiekunka szła do szkoły z 6 dzieci, jedno zgubiła.
      Po jakim czasie zawiadomiłaś szkołę, ze córka źle się poczuła? Czy wiedzieli że jej nie ma kiedy dzwoniłaś?
      Jeśli nie wiedzieli poszłabym do dyrektorki an skargę, a jeśli zlekceważyłaby sprawę napisała do kuratorium, jednak...
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:29
        Zadzwoniłam ok.1godz. po powrocie do domu.Od chwili porzucenia -tak to nazywam-mojego dziecka mogła minąć ok.1godz. i może 20 min.Łączyłam się przez sekretariat z p.pedagog i z pewnością tam nikt nic nie wiedział.
        • oqoq74 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:44
          Porzucenie dziecka to art. 210 kk. Nigdy nie wiadomo, czy nie zostałoby to tak zakwalifikowane przez prokuraturę.
    • na_pustyni Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:27
      i ona nic nie zauwazyla, zero telefonow do Ciebie, nic?
      szok
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:30
        NIC.
    • tomelanka Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:30

      O matuchno,

      Jak pracowalam na świetlicy wiejskiej to każdy.wyjazd czy wyjście poza świetlicę stres bo liczyłam cały czas czy mi się sztuki zgadzają. I to dzieciaki które same przychodziły i wracały. Zazwyczaj nie było więcej niż 8-10 osób, nie wyobrazam sobie isc z przodu i.mieć w tylku. Zawsze szlam z tylu coby mieć wszystkich na oku
    • girl.anachronism Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 20:41
      Nie zostawiaj tego tak. To nie twoja córka ma się czołgać za grupą choćby umierała, tylko pani ma ogarniać dzieci, które ma pod opieką. Jak grupa jest większa to są 2 nauczycielki, ale tu było 6 osób, więc nie mam pojęcia co pani miała w głowie, że nie sprawdzała kto z nią idzie a kto nie. Zwyczajowo idąc grupką człowiek odwraca się co jakiś czas i omiata wszystkich wzrokiem, a nie patrzy z niebo i lezie przed siebie, nie zwracając na nic uwagi - a co dopiero ktoś, kto jest odpowiedzialny za resztę. Nie dawaj zwalać winy na córkę - ciekawe, czy gdyby straciła przytomność i już w ogóle nie mogła krzyknąć/dogonić grupy, to też by byli tacy mądrzy.
    • bbkk Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 21:03
      A ja nie bardzo wierzę w calą tę sytuację. Pani nie zauważyła braku jednego z sześciorga dzieci. Również pozostała piątka dzieci nie zauważyła braku koleżanki. I pani pedagog spokojnie mówi że nic się nie stało.
      Za dużo dziwnych rzeczy.
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 21:49
        Ja też nie mogę uwierzyć w to,co się stało.I nadal jestem poprostu wściekła.To chora sytuacja-ale niestety prawdziwa.Choć gdyby ktoś mi to opowiedział,też trudno byłoby mi uwierzyć.
      • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:32
        Pani ma ogarniać 6 dzieci i to nie ulega wątpliwości. Natomiast, że pozostałe dzieci nie zauważyły nieobecności koleżanki to dziwne.
        • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:43
          W tej grupie,w której szła nie było jej najlepszych koleżanek z klasy.Czy nikt nie zwrócił uwagi?W to sama do końca nie uwierze,dopóki nie porozmawiam z innymi dziećmi.Nie wiem jak wyglądała sytuacja po dojściu do szkoły,jutro mam nadzieję czegos się dowiedzieć.Faktem jest,że w sekretariacie nic nie wiedzieli ,również p.pedagog nic nie wiedziała.
          • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:57
            adrianna319 napisał(a):


            >.Faktem jest,że w sekretariacie nic nie wiedzieli ,równ
            > ież p.pedagog nic nie wiedziała.

            W takiej sytuacji dziecko nie powinno się zgubić. Jeżeli nawet tak się zdarzyło, to najpóźniej przy wejściu do szkoły nauczycielka powinna to zauważyć, zostawić dzieci pod opieką, wrócić i szukać zagubionego. Po znalezieniu pierwsze powinna zadzwonić do Ciebie, ewentualnie na pogotowie przy złym stanie zdrowia. Sekretariat czy pedagog to na samym końcu.
            No ale tutaj wszystko wyglądało inaczej niż powinno.
    • volta2 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:07
      Skoro miala sile zadzwonic do ciebie t powinna miec sile poprosic o pomoc najblizsza kolezanke.

      Ale lepiej poujadac na zla szkole, zamiast uczyc prawidlowych zachowan.
      • niktmadry Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:15
        volta2 napisała:

        > Skoro miala sile zadzwonic do ciebie t powinna miec sile poprosic o pomoc najbl
        > izsza kolezanke.
        >
        > Ale lepiej poujadac na zla szkole, zamiast uczyc prawidlowych zachowan.


        Też mi ciężko uwierzyć, ze nie mogła nikogo zawiadomić a mogła zadzwonić do mamy. Pamiętam jak sama zemdlałam - pierwszym objawem było to, że nic nie widziałam - natychmiast odkluczyłam drzwi i zadzwoniłam po karetkę. Reszty nie pamiętam ale jak się obudziłam to ekipa lekarska była już przy mnie w moim domu.

        Uważam jednak, że za grupę odpowiedzialny jest nauczyciel i to on ma obowiązek pilnować by mu się ilość dzieci zgadzała. Ja osobiście wpajam moim dzieciom zasady, uczę ich odnajdywania się w różnych sytuacjach ale odpowiedzialności za dziecko wymagam od nauczyciela.
        • niutaki niktmadry 09.04.14, 14:19
          > Też mi ciężko uwierzyć, ze nie mogła nikogo zawiadomić a mogła zadzwonić do mam
          > y. Pamiętam jak sama zemdlałam - pierwszym objawem było to, że nic nie widziała
          > m - natychmiast odkluczyłam drzwi i zadzwoniłam po karetkę.
          a ile mialas wtedy lat? tez 10? bo moja corka np jak byla swiadkiem potracenia innego dziecka przez samochod zadzwonila najpierw do mnie, w koncu to dziecko. Ja jako dorosla osoba w tej samej sytuacji zadzwonilam na policje... odczepcie sie od dziecka, to nauczycielka odpowiada za dziecko, nie na odwrot...
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:48
        Na razie nie ujadam-na razie jestem w ciężkim szoku.I z pewnością nie pozostawie tej sytuacji bez jakiegoś wyjaśnienia.Uważasz,że to normalna sytuacja?Masz dzieci?Chodzą do szkoły?Uważasz ,że są tam bezpieczne?A wyobraźnie posiadasz?A może jesteś nauczycielką,której też się przytrafiła taka sytuacja?Skąd w tobie tyle jadu?
        • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:28
          adrianna319 napisał(a):

          > Na razie nie ujadam-na razie jestem w ciężkim szoku.I z pewnością nie pozostawi
          > e tej sytuacji bez jakiegoś wyjaśnienia.Uważasz,że to normalna sytuacja?Masz dz

          W niepatologicznych realiach byłaby to normalna, pechowa sytuacja. Duże dziecko wraca z grupą towarzysko, ale nie "pod opieką". Znika - wszyscy uznają że poszło w swoją stronę. Nikt nie ma powodu do niepokoju.
          • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:45
            Proszę,wyjaśnij,co to są wg ciebie "niepatologiczne realia",bo nie bardzo nadążam.
            • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:51
              adrianna319 napisał(a):

              > Proszę,wyjaśnij,co to są wg ciebie "niepatologiczne realia",bo nie bardzo nadąż
              > am.

              No takie, gdzie dzieci po ukończeniu 7 lat poruszają się po skończeniu lekcji samodzielnie, a nie są bezpodstawnie prowadzane w kontrolowanych stadach.
              • oqoq74 Miliwati 09.04.14, 07:49
                Żeby się wypowiadać, trzeba wiedzieć o czym się mówi.
                To, że dziecko 7 letnie może się samodzielnie poruszać po drodze, nie ma tutaj nic do rzeczy.
                Nauczyciel, który został zobowiązany do odprowadzenia dzieci do świetlicy ma obowiązek ich pilnować. Odnosi się to do dzieci do 15 roku życia. Takie są przepisy.
        • volta2 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 00:00
          tak, uważam sytuację za nienormalną
          tak, chodzą do szkoły
          tak, są tam bezpieczne
          tak, posiadam wyobraźnię
          tak, zdarzyła mi się taka sytuacja, a nawet duuużo gorsza(ale dziecko starsze)

          jadu nie ma we mnie za grosz. na razie chęć do oskarżania i robienia afery widzę u ciebie. po co mi jad, nie moje dziecko, dziwi mnie takie osłabienie w którym dziecko nie jest w stanie zawołać kogoś z końca, by się zatrzymali a jest na tyle zdrowe że ma czas wyjąć telefon, znaleźć listę kontaktów i jeszcze mieć czas na szczegółowy opis sytuacji i zdrowie by na matkę czekać.

          • kamunyak Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 11:03
            > dziwi mnie takie osłabienie w któr
            > ym dziecko nie jest w stanie zawołać kogoś z końca, by się zatrzymali a jest na
            > tyle zdrowe że ma czas wyjąć telefon, znaleźć listę kontaktów i jeszcze mieć c
            > zas na szczegółowy opis sytuacji i zdrowie by na matkę czekać.

            Po pierwsze, nie trzeba "szukać w kontaktach". Jakby co, to telefony mają tzw skróty i pod konkretną cyferką można zapisać konkretną osobę. Czyli, że mała mogła nacisnąć tylko np. 1 i łączyła się z mamą.
            Po drugie, najwyraźniej nie każde dziecko ma predyspozycje do bycia "bohaterem" co to w obliczu zagrożenia, zachowując zimną krew, zwraca sie o pomoc do właściwych instytucji, jak to, co jakiś czas, donoszą media. Dziewczynka zrobiła to, co wydawało jej się najbezpieczniejsz/najwłaściwsze w tej sytuacji - zwróciła się o pomoc do matki. Trudno mieć pretensje do 10 - latki, że nie mysli racjonalnie.
            Także ciezko miec pretensje o to do jej kolegów i koleżanek, może akurat zagadane były, cos innego je zafrapowało i nie zauważyły , że dziewczynka została. To nie dzieci miały opiekować sie sobą, to nauczyciel miał pod swoją opieką dzieci. I to te najmłodsze dzieci, które zawsze są pod szczególna opieką i bez pozwolenia rodzica, opiekuna, nie mogą zrobić kroku.
      • jolunia01 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 11:38
        volta2 napisała:

        > Skoro miala sile zadzwonic do ciebie t powinna miec sile poprosic o pomoc najbl
        > izsza kolezanke.

        Najbliższej NIE BYŁO. Grupka oddaliła się wraz z nieodpowiedzialna nauczycielką. Dziecko zadzwoniło po pomoc DO MATKI przecież, a nie do listonosza, hydraulika czy innego ogrodnika.

        > Ale lepiej poujadac na zla szkole, zamiast uczyc prawidlowych zachowan.

        Volta zwykła się komunikować z otoczeniem ujadaniem, to nic dziwnego, że projektuje swoje zachowania na innych. A córka autorki wątku zachowała się prawidłowo.
    • fituq Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:12
      Zrób dym, jak nauczycielka jest jedna i nie może ogarnąć wszystkich , to ma poinstruować dzieci, że mają chodzić parami i wzajemnie w parze się pilnować i wołać jakby koledze coś się działo.
    • nangaparbat3 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:35
      Wina nauczycielki jest bezsporna i nie ma o czym dyskutować.
      Jednak zaczęłam się także zastanawiać nad dziećmi - nikt z pozostałej piatki nic nie zauważył? Nikt ich nie uczyl troski o kolezankę/kolegę?
      Smutne bardzo.
      • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:39
        nangaparbat3 napisała:


        > Jednak zaczęłam się także zastanawiać nad dziećmi - nikt z pozostałej piatki ni
        > c nie zauważył? Nikt ich nie uczyl troski o kolezankę/kolegę?
        > Smutne bardzo.

        No właśnie też mnie to zastanawia. Mam już niezły dorobek pracy z dziećmi i niemal dałabym sobie rękę odciąć, że zniknięcie jednej osoby pierwsze zauważą dzieci.
        No cóż, całe życie człowiek się uczy.
        • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:53
          Również mnie to bardzo dziwi.Nie jestem w stanie logicznie wytłumaczyć sobie tej sytuacji.W żaden sposób.Znam tylko te fakty,które tu opisałam i naprawdę mnie trafia.Mam nadzieję jutro dowiedzieć się więcej.
          • nangaparbat3 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 22:54
            Jak znam szkoły, to zwalą na Twoją coreczkę. Nie daj się.
            • wioskowy_glupek Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:08
              Jakoś w to nie wierzę, w nauczycielkę gubiącą 1 z 6 dzieci jeszcze od biedy ale już w to, że koledzy nie zauważyli nie bardzo l.


              "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
          • niktmadry Ty nic nie wyjaśniaj 08.04.14, 23:07
            tylko pisz pisma. I żądaj pisemnej odpowiedzi. W klasie mojej córki uczyła się bardzo agresywna dziewczynka. rzucała w inne dzieci krzesłami, niszczyła innym przybory szkolne, kopała po brzuchu, wbijała kredki w ręce tak, ze ofiara najczęściej miała zakładane szwy. Obecnie dziewczynka uczy się w szkole specjalnej ale.... było oczywiście mnóstwo rozmów z dyrekcją i wychowawcą. Jak się miarka przebrała i matka dziewczynki, która trafiła do szpitala z jakąś opuchlizną na śledzionie czy czyms podobnym zawiadomiła policję to dyrekcja się tłumaczyła, że to taka spokojna dziewczynka, ze pierwszy raz się zdarzyło, że żadna skarga nie wpłynęla.... tyle wynikło z naszego trzyletniego gadania. sad
            • wioskowy_glupek Re: Ty nic nie wyjaśniaj 08.04.14, 23:12
              Jakoś w to nie wierzę, w nauczycielkę gubiącą 1 z 6 dzieci jeszcze od biedy ale już w to, że koledzy nie zauważyli nie bardzo l.


              "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
    • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:13
      adrianna319 napisał(a):

      > Proszę o spojrzenie z boku,bo nie mogę się uspokoić.Córka-uczennica 3kl sp-prze
      > bywa zawsze po lekcjach na świetlicy.Dziś szkoła miała rekolekcje,więc z kościo
      > ła część dzieci wracała z nauczycielką do szkoły na świetlicę.W trakcie tego po
      > wrotu,córka źle się poczuła-zakręciło jej się w głowie,zatrzymała się,a następn
      > ie oparła o przydrożne drzewo.W tym czasie nauczycielka wraz z dziećmi "zniknęł
      > a za zakrętem"...Córce zrobiło się słabo-usiadła na trawniku,na szczęście miała
      > przy sobie telefon,więc zadzwoniła do mnie po pomoc.Oczywiście wyszłam natychm
      > iast z pracy i odnalazłam swoje dziecko-na szczęście nie była daleko.Po ok.1 go
      > dz. od tego zdarzenia-najpierw zajęłam się córką-zawiadomiłam szkołę,że dziecko
      > znajduje się pod moją opieką.Powiedzcie mi,czy to normalne,że nauczyciel idzie
      > z przodu,nie oglądając się na dzieci?A co by było,gdyby dziecko straciło przyt
      > omność,albo nie miało przy sobie telefonu?Mam chęć na mord!!!!

      A co, ma patrzeć czy trzecioklasiści mu się nie zgubili? Ty się raczej zastanów czemu koledzy z klasy nie zawołali że Zosia źle się czuje, a nie kombinuj dlaczego nauczycielka nie rozgląda się bez przerwy czy dziecka nie porwał wilk albo nie trafił meteoryt. Od takich dużych dzieci można oczekiwać że same zgłoszą "awarię", czy to własną (czemu nie wołała, hę?) czy kolegi.
      • niktmadry Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:18
        Dzieci zgłosić powinny ale nauczycielka patrzeć musi.
        • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:20
          Dokładnie. A po godzinie to już chyba powinna niebo i ziemię poruszyć.
        • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:22
          niktmadry napisał(a):

          > Dzieci zgłosić powinny ale nauczycielka patrzeć musi.

          Jeżeli prowadzi dzieci w, że tak powiem, sposób sformalizowany. Jeżeli po prostu wracają w tym samym kierunku to zniknięcie jednego dziecka które już skończyło lekcje nie ma powodu być niczym niepokojącym. Ot - poszło do domu, albo gdziekolwiek. Ma 10 lat - wolno mu.
          • niktmadry Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:25
            W jaki sformalizowany? Przecież było na świetlicy i nie miało zgody rodziców na samodzielny powrót do domu. czyli nawet gdyby wpadło na taki pomysł to powinno być zawrócone przez nauczyciela i doprowadzone na świetlicę.
            • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:31
              niktmadry napisał(a):

              > W jaki sformalizowany? Przecież było na świetlicy i nie miało zgody rodziców na
              > samodzielny powrót do domu. czyli nawet gdyby wpadło na taki pomysł to powinno
              > być zawrócone przez nauczyciela i doprowadzone na świetlicę.

              Zgoda rodziców na wyjście ze świetlicy do domu? Jakiś absurd.
              • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:35
                Tak,u nas taka zgoda(pisemna!) obowiązuje.Poza tym dzieci wracały z rekolekcji z kościoła do szkoły.
                • misterni Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 13:30
                  Nie tylko u was, w całym kraju.
                  Milicośtam swoje sądy opiera na niewiedzy.
      • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:33
        Nie,jakoś do mnie nie przemawia ta twoja argumentacja.Mocno naciągana-w takim razie po co nauczyciel prowadzi dzieci?Niech w tym czasie zajmie się czymś innym,a dzieci trafią same,w końcu drogę znają.
        • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:36
          adrianna319 napisał(a):

          > Nie,jakoś do mnie nie przemawia ta twoja argumentacja.Mocno naciągana-w takim r
          > azie po co nauczyciel prowadzi dzieci?Niech w tym czasie zajmie się czymś innym
          > ,a dzieci trafią same,w końcu drogę znają.

          No i jeżeli jest po lekcjach, to tak powinno być.
          • adrianna319 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:49
            A czytasz posty na które odpowiadasz?Wracali po rekolekcjach z kościoła do szkoły.
            • miliwati Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:53
              adrianna319 napisał(a):

              > A czytasz posty na które odpowiadasz?Wracali po rekolekcjach z kościoła do szko
              > ły.

              Na lekcje? W tylko 6 osób? A gdzie reszta w takim razie?
              • kub-ma Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 07:06
                Po lekcjach na świetlicę. Wtedy tylko nieliczni wracają.
                • misterni Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 13:34
                  No i?
                  Te dzieci, które wracają na świetlice, są nadal pod opieką nauczyciela i to ona za nie odpowiada.
                  Te, które idą prosto do domu, muszą mieć pisemną zgodę od prawnego opiekuna.
                  Córka autorki wątku była formalnie pod opieką nauczyciela, którego psim obowiązkiem było pilnować grupy.
    • to_ja_tola Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 08.04.14, 23:30
      jak mawia ematka"zrobilabym dżichad"
      • yvona73pol Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 04:00
        dżihad - przez samo "ha" wink
    • jowita771 Re: Pomóżcie mi to zrozumieć 09.04.14, 10:05
      Jesteś dupa z rączką. Trzeba było zabrać dziecko a potem normalnie przyjść odebrać, jakby pani zrobiło się gorąco, to by się nauczyła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka