Dodaj do ulubionych

Z cyklu - mąż w delegacji

09.04.14, 19:28
Dziś doszłam do wniosku, że to sobie, a nie mężowi powinnam współczuć !!! Jestem sama 5 dni w tygodniu, cały dom i dwójka dzieci są na mojej głowie, do tego praca zawodowa i studia i pies i chomik i choroby, urodziny, prezenty itp itd. Mój mąż pracuje od roku 4h drogi od domu, wynajmuje tam mieszkanie, więc w domu przebywa od piątku wieczór do niedzieli wieczór. Cały czas marudzi, że jest sam, że w pracy całe dnie, że noce samotne, że musi dojeżdżać, że obiady musi w knajpach jadać, a nie domowe itp. ale ... średnio 2 razy w tyg piwko z kolegami, kino, oprócz pracy nie ma tam żadnych obowiązków domowo - rodzinnych, bo wszystkie przejęłam ja. Cały czas było mi go szkoda, aż do dziś, bo dziś miałam baaardzo ważne spotkanie zawodowe, do którego się od jakiegoś czasu przygotowywałam (co zresztą wkurzało męża) i mój mąż ani nie raczył życzyć mi powodzenia, ani mnie nie wsparł duchowo, a jak zadzwoniłam do niego przed chwilą i spytałam, czy on w ogóle jeszcze interesuje się moim życiem, to jak zwykle odpowiedział pytaniem na pytanie - a ty moim? K...., on faktycznie ciągle tylko A JA , A MI, A MOIM, co bym nie powiedziała o swoich odczuciach to ciągle jest odbicie piłeczki. No więc przestało mi być go szkoda, uważam, że siedzi tam i ma labę, kiedy ja odwalam całą robotę. Żeby nie było, jak przyjeżdża na weekend to robi tylko to na co ma ochotę, tylko to co lubi, a kiedy go o coś proszę to zawsze słyszę : Przyjedzie człowiek do domu i nawet odpocząć nie może !!!
No mam rację czy nie???
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 19:39
      Jako zem osoba kulturalna brak mi slowa na okreslenie twojego meza.
      Wspolczuje i zycze powodzenia w sprawie pracowej
    • koronka2012 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 19:41
      No masz, ale to jego skupienie na sobie nie wzięło się znikąd? ktoś powinien mu oczy otworzyć jak wygląda codzienne życie.
      • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 19:48
        No właśnie wzięło się chyba stąd,że od roku praktycznie żyje życiem kawalerskim.
        • koronka2012 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 19:55
          Spokojnie spytaj, czy by się zamienił, po kolei wymieniając wszystko co robisz codziennie odkąd wstaniesz. Spytaj, czy przyszło mu do głowy zastanowić się kiedy ty miałaś wolny wieczór dla siebie i kiedy ostatnio mogłaś odpocząć, robiąc co ci się żywnie podoba.

          A z ciekawości spytam - długo już żyjecie w takim układzie? czemu nie mieszkacie razem?
          • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:06
            Od roku. Mąż ma tam kontrakt, który potrwa jeszcze rok.
            • kk345 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:28
              Pytanie, czy za rok będzie jeszcze co zbierac...
    • kruche_ciacho Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 19:44
      rozwiedziesz sie???
      • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 19:50
        Za stara jestem na rozwody i za leniwa 😊 Zwyczajnie przestanę się nad bidulkiem użalać,że taki biedny w obcym mieście w obcym domu, z dala od rodziny.
        • mallina Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:17
          od roku tam siedzi, wiec pewnie juz az taki biedny to wcale nie jest
          • dorcia1234 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:23
            akurat wczoraj obejrzałam kabaret: www.youtube.com/watch?v=slTu_AG0m00
            idealny do opisanej sytuacji. biedny misiu...
            • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:59
              Świetny ten kabaret, zabawny i jaki prawdziwy smile
          • jematkajakichmalo Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:05
            Otoz to.
            Moim zdaniem to jemu bedzie bardzo na reke jak sie przestaniesz uzalac i zostawisz go "w spokoju". Juz Ty sie nie mart on sobie niejeczaca pocieszycielke szybko znajdzie o ile juz nie znalazl.
    • cosmetic.wipes Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:03
      Masz rację.
    • rozaly Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:08
      Masz racje!

      Zaplanuj sobie wyjazd na jakiś weekend. Jak małżonek wróci w piątek wieczorem to daj mu całusa i życz miłego weekendu i po prostu wyjedź. Może to pomoże.
    • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:26
      A teraz sobie wyobraź sytuację odwrotna.Ojciec z dwójka dzieci, chomikiem,studiami, pracą i babke od roku w delegacji, chodzącą dwa razy w tygodniu na piwo i zalaca się na swój zły los.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:27
        > A teraz sobie wyobraź sytuację odwrotna.Ojciec z dwójka dzieci, chomikiem,studi
        > ami, pracą i babke od roku w delegacji, chodzącą dwa razy w tygodniu na piwo i
        > zalaca się na swój zły los.

        Lincz by był.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:26
      Masz rację. Dziwię się, że się zgodziłaś na taki układ. Masz na głowie dom, dzieci, a on żyje sobie jak kawaler...Mąż powinien Cię wspierać i doceniać.
    • wuika Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:31
      No masz rację, jak w pysk strzelił.
      Przy następnym narzekaniu chyba bym się maniacko zaśmiała i powspółczuła biednemu misiowi tego świętego spokoju. Niech się zamieni na miesiąc wink
    • tola_i_tolek Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:33
      Najbardziej mnie rozbawiło, że bidulek w knajpach musi jadać- niech sobie ugotuje to będzie miał domowe.
      • wuika Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:34
        Baba wyrodna, słoików nie pakuje tongue_out
    • sanrio Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:37
      to, że dziadu się nad sobą użala mnie nie dziwi. Ale nie umiem zrozumieć jak tobie mogło być jego żal?
      No jak? Żyje jak pączek w maśle moja droga, zero obowiązków, same przyjemności, robi co chce i kiedy chce, poznaje nowych ludzi (obu płci - myślisz, że nie???), a tobie było jego żal?
      Ja bym była raczej zazdrosna.
      • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:44
        No było mi żal, że sam w obcym domu wieczorami siedzi, że musi jechać tak daleko (w śniegu i wichurze np.), że nie widzi dzieci. Nawet się cieszyłam, że gdzieś z kumplami z pracy wychodzi, bo zawsze jakaś rozrywka. A teraz myślę, że jemu tam jest całkiem dobrze. Jak się zastanowić to w weekendy ciągle naburmuszony, skwaszony, drący się na dzieci, ze mną nie rozmawiał tylko wymieniał informacje, a jak zwracam mu na to uwagę to mówi, że wkurzony, bo znów musi tam jechać, że mi to dobrze, bo w domu z dziećmi sobie siedzę. No i mi jeszcze bardziej było go szkoda.
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:50
          > No było mi żal, że sam w obcym domu wieczorami siedzi, że musi jechać tak dalek
          > o (w śniegu i wichurze np.)

          Na rowerze jeździ?
        • kk345 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:52
          A zastanawiałaś się, jak uda Wam się za rok wrócić do poprzedniego życia, układu sił i podziału obowiązków w rodzinie?
        • mallina Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 01:14
          jakas naiwna jestes..
          naburmuszony pewnie, bo musial przyjechac do domu na weekend, a nie ze musi wracac do wynajmowanego mieszkania.
    • mejerewa Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:44
      Moja znajoma na co dzień sama z trójką dzieci, po kilku latach takiej pracy delegacyjnej męża, ma przed weekendem (co drugi weekend) stres. Że przyjedzie mąż, nic nie pomoże, zaburzy rutynę i harmonię, rozpuści dzieci i oczekuje że wszyscy będą się nim zachwycać jak wspaniałym gościem. Trochę jak rozwiedziony ojciec zabierający dzieci do zoo dwa razy w miesiącu. Z tą różnicą, że ten jeszcze oczekuje seksu smile
      Jak znajoma ma trudniejszy czas, bo dzieci chore, jakieś sprawy do załatwiania, ostatnio jakiś problem z prądem w domu - wtedy jest zła i myśli podobnie jak ty, że ona tu po łokcie w robocie, a mąż po pracy przed tv, w saunie, w pubie lub gdzie indziej (głośno nie mówiąc co ma na myśli, ale wiadomo czego się obawia).
      • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:57
        A wiesz, że ja też mam taki stres. Wiem, że przyjedzie skwaszony, że i tak niczym się nie zajmie, a jak się zajmie to z wielkim fochem. Tak więc zaciskam zęby i czekam, byle do niedzieli.
    • anika772 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 20:52
      Prawdopodobnie polubił taki styl życia, a te jęki to po to żeby uśpić Twoją czujnośćwink
      • akooo Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:20
        Troche jakbym czytala o sobie. Moj M. Od dwoch miesiecy pracuje 300 km od domu. Ja jestem z 2 dzieci, praca zawodowa, domem, logistyka, dentysta o ktorym dzisian zapomńialam itp. Na szczescie taki uklad u nas na krotko. I jak M. wraca w piatek to on zajmuje sie 2 dzieci, domem, logistyka, ogrodem i dentysta. Robi to z wlasnej woli. Zreszta ja wygodna jestem wiec moze troche go tez wychowalam. Gdyby wracal do domu na odpoczynek w weekend mysle, ze ten uklad szybko by sie skonczyl.

        Wiec podziwiam cierpliowosc. I chyba nie zazdroszcze.
        • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:26
          Nie chcę cię straszyć, ale mój na początku też przejmował obowiązki i był kochany i uśmiechnięty, ale im dłużej tym gorzej. Teraz już się nie uśmiecha.
          • mejerewa Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:58
            > Nie chcę cię straszyć, ale mój na początku też przejmował obowiązki i był kocha
            > ny i uśmiechnięty, ale im dłużej tym gorzej. Teraz już się nie uśmiecha.

            To może wcale nie uśmiechają mu się weekendy w domu.
            Przyjeżdża z obowiązku, ale męczy go dom rodzinny, z hałasem, biegającymi dziećmi, zabawkami na kanapie, żoną wymagającą uwagi i czasu.
            Może już przyzwyczaił się do samotności, braku obowiązków domowych, świętego spokoju i urozmaiconego seksu bez zobowiązań.
    • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:12
      Powinna byc jakaś kampania spoleczna adresowana do ludzi, ktorzy decydują sie na emigrację/kilkuletnią pracę w delegacji, ktora uczuliłaby na reperkusje pewnych decyzji. Ludzie rozstają sie na długi czas i myślą, że bedzie tak, jak bylo. Nie, krwa, nie będzie, będzie gorzej. Związki się rozpadają, więzi słabną, ludzie czują sie obco wobec siebie,kłócą sie, nieswiadomie zaczynają sobie układac osobne życia, poukładane na swój sposób, poznają partnerów, bo w próżni nikt nie chce funkcjonowac. A potem zdziwko.To nie zarzut pod twoim adresem, taka obserwacja.
      • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:24
        Czasami ludzie nie mają wyboru, czasami mają zawód wiążący się z wyjazdami. Jestem pewna, że mój mąż, gdyby nie musiał, nigdy by nie wybrałby delegacji. Ale masz rację, że takie rozstania niszczą relacje.
    • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:25
      A mąż tam mieszka w hotelu z opcją full service, że nie ma obowiązków? Czy jednak robi pranie, zakupy, sprząta (chociaż trochę)?

      Zawsze przy takich opowieściach mam ochotę powiedzieć "to się zamień - ty wyjedź na X czasu, nie miej tych obowiązków, TYLKO pracuj, TYLKO nie miej kontaktu z rodziną, TYLKO bądź w obcym miejscu wśród obcych ludzi i bez żadnych bliskich i wsparcia".

      Ja rozumiem - tobie jest ciężko, bo masz dom i dzieci na głowie. On przyjeżdża naburmuszony i zestresowany. Ale jemu też jest ciężko, tylko w inny sposób i z innych powodów. I też przyjeżdża do domu, w którym czeka na niego naburmuszona i zestresowana żona, prawda? Bo po tygodniu sama z dziećmi nie jesteś radosną i wyluzowaną żoną, co?

      Układy "na odległość" są trudne. Wymagają dużo pracy i wyrozumiałości od obu stron. Wyjeżdżający wcale nie odpoczywa w delegacji, nie żyje jak kawaler, nie spędza czasu na rozrywkach i uciechach. Ale to wie tylko ten, kto wyjechał zostawiając rodzinę...
      • grouse1 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:32
        Pranie przyjeżdża do domu, zakupy raz w tygodniu pewnie robi, a sprzątanie - zakładam, że rzadko, bo sam sobie nie brudzi. Sądzę, że raczej się nie przemęcza.
        I gwarantuję ci, że czekam co piątek aż przyjedzie, z nadzieją, że wejdzie radosny i szczęśliwy, że wrócił do domu i robię masę planów co możemy razem robić, ale gdy ja staram się, żeby było miło i wiecznie trafiam na foch, to odechciewa mi się być miłą i uśmiechniętą.
        • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:38
          Nie mówię, że mąż jest w porządku. Ale patrzę na sprawę z perspektywy osoby wyjeżdżającej. I wiem jak ciężko może być daleko od domu, jeśli jesteś tam długo. Jak ciężko jest po całym tygodniu jechać do domu z wizją tego, że mąż i dziecko oczekują mojego uśmiechu, energii i entuzjazmu, podczas gdy ja jestem zjechana na maksa i marzę o weekendzie w spa, chociaż jednocześnie tęsknię za nimi jak szalona. Jak frustrujące jest to, że chciałabym się cieszyć, ale jednak wolę się wyspać albo zrobić cokolwiek tylko dla siebie. Ile niesnasek powodują wzajemne niespełnione oczekiwania (szczególnie jeśli komunikacja zawodzi).

          Żadnej ze stron nie jest łatwo. Każda ma swoje problemy, swoje frustracje i swoje potrzeby...
          • nowi-jka Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 14:36
            a nie mozesz si eklamkas wyspac albo robic cos dla siebie w tygodniu jak po 8 czy nawet 10 godzinach wracasz do pustego mieszkania?
            • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 14:57
              Widać nie mogłam, bo nie wracałam do hotelu z full obsługą i w tym pustym mieszkaniu żyłam jak w normalnym domu - sprzątałam, gotowałam, robiłam zakupy, przygotowywałam materiały do pracy na kolejny dzień (bo będąc na wyjeździe chciałam maksymalnie wykorzystać czas, żeby jak najszybciej skończyć pracę wyjazdową i wrócić do domu).

              A dziecko mi po co? Równie dobre pytanie jak w przypadku matki pracującej na miejscu (albo nawet niepracującej wcale), która po 10h poza domem akurat nie ma ochoty na cholerny rowerek i piosenki przedszkolne. Ale oczywiście - to się nie zdarza. Przecież matki z radością i uśmiechem od ucha do ucha ZAWSZE bez chwili wytchnienia zachwycają się dzieckiem i nigdy nie mają dość tego dziecka i jego pomysłów. Prawda? smile
        • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:42
          W dupie sie poprzewracało. Odwykł od robienia czegokolwiek zatem i w domu mu sie nie chce. To tak jest,że człowiek przyzwyczaja sie do dobrego ( lenistwa). Ale czemu wraca skwaszony? Męczysz go, jak wraca? To dziwne, powienien lecieć jak na skrzydłach do domu, wytęskniony. Myslę,że juz sporo czasu minęło i, zaczyna sie przyzwyczajac do niebycia z wami. Nie nadajecie juz na tych samych falach.
          • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:57
            Miałaś okazję tak "lecieć do domu"? Ja miałam. Czasami ledwo powłóczy się skrzydłami. Bo tak. Bo tak to jest być tym poza domem.
            • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:09
              Ona jest zarobiona jak pies, on nie jest zarobiony nawet w ułamku jej zarobienia. Ona czeka z usmiechem, on wraca skwaszony i robi awanatury. Sorry, nie porównujmy.
              • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:21
                Ale wiesz, że to nie chodzi o ilość rzeczy do zrobienia, ale o uczucia, emocje, itp.?

                Wiesz, że czasami idzie się do kina, albo na piwo z kumplami tylko po to, żeby nie myśleć i nie gapić się w zdjęcie rodziny rzewnie rycząc w poduszkę, a ostatecznie i tak płaczesz po powrocie?

                Nie mówię, że akurat ten mąż na 100% tak ma, tylko, że bycie poza domem samemu wcale nie jest taką kawalerską beztroską, jak się może wydawać.
                • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:28
                  Klamkas, pan załozył rodzinę. Nie widzi jej przez 5 dni w tygodniu, zatem jego obowiazkiem jest bycie miłym dla dzieci, które go widzą okazjonalnie już od roku i nie zobaczą jeszcze na codzień przez rok nastepny. Ma byc kochający i ma z nimi przebywac, robic fajne rzeczy i starac sie zrekompensowac czas nieobecności. To proste. Jesli tego nie rozumie, czas na przemyslenie i przewartosciowanie niektórych spraw. Tam płacze w poduszke, a po powrocie drze się, jak mówi autorka? Emocje, rozumiem, ale dorosły człowiek , który ma dwójke dzieci potrafi tez myslec. Ja tez jestem zmęczona po pracy, ale cóz, wiem, co powinnam robic, a czego nie powinnam.
                  • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:45
                    Ja się umiałam powstrzymać od złych emocji - byłam super miła dla dziecka, byłam super miła dla męża, a potem przez 5 dni miałam mdłości na myśl o kolejnym weekendzie i tym, że MUSZĘ być miła już za 5 dni. Bo nie chciałam być miła, radosna i uśmiechnięta. Chciałam, żeby dziecko było super grzeczne i łatwe w obsłudze, ale nie było, chciałam zamknąć się w sypialni z mężem i wtulić w niego na pół dnia i tak po prostu leżeć, ale musiałam iść do zoo, do teściów, przyjąć rodziców, załatwić milion spraw, być na placu zabaw, pochwalić za rower, przyjąć koleżanki, obejrzeć wszystkie rysunki, kolorowanki, wyklejanki i inne przedszkolne osiągnięcia. Oprócz tego wesprzeć męża, doradzić, poradzić, pocieszyć, przytulić, zrozumieć, odciążyć chociaż w weekend. Rzygałam tym, bo to ja byłam poza domem i to ja musiałam rekompensować, jakbym była w tym czasie na wakacjach. A ja też potrzebowałam sobie różne rzeczy zrekompensować i nie zawsze było to zgodne z oczekiwaniami mojej pokrzywdzonej rodziny.

                    Proste? Jasne... O ile obie strony są zdolne do zrozumienia, do poświęcania, do pracy, do przeżycia rozczarowań, do przełknięcia niespełnionych oczekiwań i doceniania tych spełnionych.
                    • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:47
                      PS. Dopóki byłam na miejscu i już po powrocie nie miałam żadnego problemu z wszystkimi czynnościami wymienionymi powyżej. Ale w dwa dni w tygodniu trudno pogodzić bieżące potrzeby rodziny, nadrabianie zaległości rodzinnych i swoje zaległości i sprawy bieżące (taaaak, nawet jako matka mam swoje potrzeby).
                    • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:56
                      Witamy w rzeczywistości, w świecie, w którym my głownie ponosimy odpowiedzialność za swoje wybory. I nasze dzieci, które nie miały udziału w tychże wyborach. Ty chociaż byłaś miła, jej mąż nawet miły nie jest.
                      • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 23:13
                        A tak poważnie - znasz taką rzeczywistość, czy sobie abstrahujesz na zasadzie "bo ja w tej sytuacji..."?

                        Byłam miła, ale ile mnie to kosztowało, tylko ja wiem. Jasne - mój wybór, moje konsekwencje. Ale nie do końca - bo wybór był nasz. I oboje te konsekwencje musieliśmy ponieść - raz bardziej ja, raz bardziej mąż. I tylko dzięki jako takiej równowadze daliśmy radę (równowadze nie tyle w obowiązkach weekendowych, co w zrozumieniu i tolerancji na różne sprawy z obu stron).
                        • alexa0000 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 23:28
                          Tak poważnie to byłam, mój maz pracował za granicą a ja zostałam z noworodkiem. Postawiłam mu ultimatum, bo widziałam,że sie oddalamy, sama stwierdziłam, że przestaję za nim tęsknić,że sobie układam zycie bez niego,że mnie wkrwia, jak wraca i cały plan sie rozwala. Przestawał byc czescią mojego życia. Na szczescie nie żalił sie, jak to mu jest tam ciężko, chyba miał poczucie przyzwoitosci.

                          Fajnie,że daliscie radę. Ty sie starałaś, on sie pewnie starał, ale tu mamy kobietę samą, z dwójka dzieci, zarobioną pewnie i męza,który zapewnie nie ma bladego pojęcia, jak to jest być na jej miejscu. Meza, kóry ma fochy po przyjezdzie do rodziny, drącego się na dzieci. Może dobrze byłoby cos z tym zrobić? Porozmawiac z kimś? Czy moze powiedziec dzieciom,że tata bedzie darł sie jeszcze przez rok i powinny zrozumiec, bo tacie ciezko jest samemu wytrzymać w delegacji? To jest bardzo nie fair. Co autorka mogłaby zrobic,żeby to zmienic? Przyznam,ze nie mam pomysłu. Ona stara sie byc miła dla męża, on nie. Rozmawiać? Poczekac ten rok i znosic fochy? Ale moze potem pojawi sie kolejna delegacja.? Nie wiem.
                          • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 23:45
                            Żeby rozwiązać problem trzeba rozumieć jego istotę - nie da się znaleźć rozwiązania, jeśli oboje nie zrozumieją jakie potrzeby ma druga strona i co wzbudza takie a nie inne emocje. Ja tylko pokazuję emocje drugiej strony - nie zawsze jest kolorowo, nie zawsze to życie kawalerskie, nie zawsze świadomość, że trzeba zrekompensować równa się umiejętności i chęci zrealizowania tego. Nie widzę innego początku niż szczere rozmowy o uczuciach, emocjach i potrzebach. My to umieliśmy przed moim wyjazdem, zresztą m.in. dlatego się zdecydowałam na wyjazd. A co potem? Zależy czy im zależy wink.
                            • nowi-jka Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 14:40
                              klamkas smieszna jestes

                              chyba wobec tego nie potzrebne ci było to dzioecko skoro widzac je 2 dni tak go miałas dosc, to za kim tak wyłas w ta poduszke w tygodniu? jesli za dzieckiem to dziecko własnie wymaga pochwalenie za rower placu zabaw, zachwytu nad obrazkiem z przedszkola itditd
              • asia06 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 03:04
                > Ona jest zarobiona jak pies, on nie jest zarobiony nawet w ułamku jej zarobienia.

                Oboje są zarobieni.

                > Ona czeka z usmiechem, on wraca skwaszony i robi awanatury.

                Tu oczywiście, nie powinno tak być. Ale nie wiadomo, skąd to jego skwaszenie jest.
      • sanciasancia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:02
        > Ja rozumiem - tobie jest ciężko, bo masz dom i dzieci na głowie. On przyjeżdża
        > naburmuszony i zestresowany. Ale jemu też jest ciężko, tylko w inny sposób i z
        > innych powodów. I też przyjeżdża do domu, w którym czeka na niego naburmuszona
        > i zestresowana żona, prawda? Bo po tygodniu sama z dziećmi nie jesteś radosną i
        > wyluzowaną żoną, co?
        Ja byłam w obydwu sytuacjach. Stanowczo wybieram wersję męża, jest dużo łatwiej, nawet jak się jest w innym kraju i wszystkiego trzeba się nauczyć od nowa.
        • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:19
          A ja wybieram bycie tutaj - w domu i z dzieckiem smile. Będąc "tam" byłam zwyczajnie nieszczęśliwa i wykończona swoim nieszczęściem. Z perspektywy czasu - teraz pracuję więcej niż wtedy + mam na głowie życie rodzinne, codzienne gotowanie, itp. i jestem mniej zmęczona niż wtedy "tylko" pracując i to mniej niż w obecnej sytuacji. Zdecydowanie wolę być w domu, pracować, zajmować się domem i dzieckiem, niż "tylko" pracować gdzieś tam.
          • sanciasancia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:36
            > Zdecydowanie wolę być w domu, pracować, zajmować się domem i dziecki
            > em, niż "tylko" pracować gdzieś tam.
            A ciągle rozmawiamy o byciu samotnym rodzicem zajmującym się dzieckiem i domem vs. samotnym rodzicem mieszkającym i pracującym "tam"?
            Bo ja też wolę mieszkać z mężem i dzieckiem i prowadzić życie rodzinne i inne. Ale nie o tym chyba jest wątek.
            • klamkas Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:49
              Pracowałam daleko od domu, ale też byłam sama z dzieckiem, kiedy mąż był daleko. Nie miałam rodziców i teściów na podorędziu i nadal wybieram bycie i pracowanie tu z dzieckiem, niż bycie i pracowanie tam bez rodziny. Zresztą mąż ma podobny pogląd.
              • sanciasancia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 16:32
                > Pracowałam daleko od domu, ale też byłam sama z dzieckiem, kiedy mąż był daleko
                > . Nie miałam rodziców i teściów na podorędziu i nadal wybieram bycie i pracowan
                > ie tu z dzieckiem, niż bycie i pracowanie tam bez rodziny. Zresztą mąż ma podob
                > ny pogląd.
                No cóż, ja wybieram pracowanie tam bez rodziny. Mąż ma podobny pogląd.
    • aniaturek0409 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:37
      Dopiero po roku doszłaś do takiego wniosku? Ja z mężem weekendowo żyłam 8 lat. Wokół słyszałam że on taki biedny, bo na obczyźnie, bo tęskni, bo pracuje ciężko. Straszne. 8 godzin pracy i na tym koniec obowiązków. A ja sama na początku z jednym a potem z dwójką dzieci. A moje biedactwo po 7 latach zaprzyjaźniło się z koleżanką z pracy, bo żona zamiast ćwierkać i rozkładać nogi po przyjeździe pana, miała czelność być zmęczona po tygodniu zasuwania 24/h. W końcu postawiłam ultimatum, że albo przeprowadzamy się do niego albo koniec. No i teraz żyjemy razem na obczyźnie. Żałuję tylko, że tak późno postawiłam to ultimatum, bo nie było by wtedy we mnie tyle żalu do męża. Tyle, że w przeciwieństwie do tego co jest u Ciebie , my jak żyliśmy jeszcze weekendowo to mąż robił w domu sporo. Zajmował się dziećmi, sprzątał itp.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:40
        Że też chciało Ci się walczyć o kogoś takiego...
        • kk345 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:51
          Może dlatego, ze zycie wcale nie jest tak czarno-białe, jak myślisz...
          • aniaturek0409 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 14:11
            Ja wcześniej też myślałam, że po takim czymś to będzie na 100% koniec. Ale jak kk345 mądrze napisała, nic nie jest czarno białe. I na razie nie żałuję drugiej szansy. Chociaż to, że inna go zauroczyła boli mnie i już dawne zaufanie chyba nie wróci.
    • rosapulchra-0 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:40
      No i u mnie zawsze było i jest odwrotnie. To ja jeździłam w delegacje, na integracje itp. Mało tego, sama jeździłam na wakacje, a mąż zostawał z dziećmi.
      • bei Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 21:47
        masz rację- wytłumacz mężowi, ze nawet, gdyby jego praca polegała na pracy z 50 tką dzieci w wieku jego latorośli, to powinien zajmować się dziećmi po powrocie do domu, bo to JEGO dzieci i musi budować z nimi relacje.
    • kj-78 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 22:59
      My z mezem tak zyjemy od zawsze, ja sama z praca i dziecmi, w swoim czasie z budowa domu, rodziny zadnej do pomocy. Po 6 latach moj maz robi jednak coraz wiecej w weekendy bez proszenia: przygotowuje nam obiady na caly tydzien i mrozi w porcjach, robi zakupy, sortuje i wyrzuca wszystkie smieci ze wszystkich koszy we wszystkich pomieszczeniach, oproznia i laduje zmywarke, pralke itp i z dziecmi tez sie bawi.

      Z jednej strony mi go zal, bo naprawde duzo z zycia rodzinnego go omija (ostanio pierwszy koncert starszej pociechy), ale czesto mu zazdroszcze wolnosci... I widze dobre strony takiego ukladu, wiec Az tak nie boleje nad nasza sytuacja rodzinna.

      Twoj powinien zdecydowanie bardziej sie poczuwac!
      • paliwodaj Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 23:16
        typowy polski bolek, a pozniej przy rozwodzie bedzie " Dlaczego nie mowilas ze masz za duzo obowiazkow?" Bo oni k...wa nie slysza ludzkiej mowy
    • helufpi Re: Z cyklu - mąż w delegacji 09.04.14, 23:48
      Kuriozalne jest, że w ogóle wcześniej było ci go szkoda, podział obowiązków jest przecież rażąco niesprawiedliwy.
      No chyba że ty zarabiasz tylko na waciki, a on de facto sam utrzymuje rodzinę, to trochę jednak co innego. Jednostronna odpowiedzialność finansowa plus wieczne pretensje drugiej strony to jest coś bardzo trudnego do zniesienia, takie związki raczej nie mają wielkich szans. Ale jeśli zarabiasz +/- tyle co on to masz święte i niepodważalne prawo do takiego samego poziomu laby.
      A na marginesie "czy ty się jeszcze interesujesz moim życiem?" nie jest mówieniem o swoich odczuciach tylko zarzutem.
    • misterni Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 00:30
      Logistycznie sytuację mam podobną - mąż w delegacji w tygodniu, w weekendy w domu, bywa że nie w każde, ale gdy już jesteśmy razem to po prostu jesteśmy razem i nie licytujemy się, kto ma gorzej. Wam też polecam. Szkoda czasu, nerwów, zdrowia...
    • jagienka75 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 08:58
      no, ale chyba mało mu nie płacą, skoro stać Was na utrzymanie dwóch domów? w innym wypadku taka praca mężowi by się chyba nie opłacała.
    • jajko54 Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 11:49
      oczywiście, że to Tobie należy współczuć w tym układzie.
    • edw-ina Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 12:05
      Bo kompletnie niepotrzebnie wszystko z niego ściągnęłaś. Mój mąż często wyjeżdża, średnio wychodzi, że w roku jest poza domem około 1,5 miesiąca, czasami dłużej. Oczywiście to nie tyle, co w twoim przypadku. Ale - on uważa, że ja mam trudniej, chociaż w tej chwili nie pracuję zawodowo, bo zajmuję się maluszkiem. Dlatego przed każdym wyjazdem:
      - pilnuje, by psy miały zapas jedzenia, żebym nie ciągała worków;
      - przywozi do domu wszelkie potrzebne zapasy, np. zgrzewkę wody, zapas mleka itp., żebym robiła sobie tylko drobne i lekkie (!!!) zakupy;
      - zawsze przed wyjazdem sprawdza mój samochód, żebym nie miała problemów;
      - latem kosi trawnik, zimą odśnieża i zawala cały schowek pod schodami drewnem do kominka;
      - jeżeli tylko ma taką możliwość, to przynajmniej cały jeden dzień po powrocie spędza w domu i zajmuje się maluchem, żebym mogła odpocząć;

      A robi tak, bo dotarło do niego, że to mi jest ciężko, bo w czasie jego nieobecności muszę radzić sobie sama ze wszystkim czego się spodziewamy i czego się nie spodziewamy. Ponieważ kilka razy miał okazję też zostać sam i dobitnie dotarło do niego na ile jest to męczące. Dlatego radziłabym, by wolny tydzień mąż spędził w domu z dziećmi i wszystkimi problemami, a ty wyjedź i odpocznij. Może wówczas do niego dotrze.
    • niebieska_kotka Re: Z cyklu - mąż w delegacji 10.04.14, 14:27
      Nie wiem, ile masz lat, ale szlag by mnie trafil. Slowo partnerstwo w słowniku Twojego meza zaistniało?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka