Co robią wasze dzieci niebiorące udziału w indoktrynacji kościoła w szkole? Chodzi mi o rekolekcje.
Nikt w szkole nie potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego w-f, basen i matematyka są mniej ważne od debilnych piosenek śpiewanych w zimnym kościele.
Mało tego - moje dziecię ma mieć usprawiedliwienie za nieobecność w kościele w dniach rekolekcji. Dlaczego mam usprawiedliwić zdrowe dziecko, które może stawić się pod klasą i wejść na zajęcia? Rzygam polską katolicką szkołą.
Macie pomysł jak to rozwiązać? Młode nie choruje, frekwencja 100% już piąty rok w szkole. Nie mam ochoty, by w dzienniku widniały jakiekolwiek godziny usprawiedliwione... Pisać zwolnienia/usprawiedliwienia nie zamierzam, skoro lekcji nie ma z winy szkoły. Do kościoła nie zamierzam posyłać, żeby się złego nie nauczył