Dodaj do ulubionych

Decyzja o odejściu

04.05.14, 21:40
Zachodze w glowe jak to jest ze niektorym dziewczynom tak latwo przychodzi decyzja o rozwodzie. Zwlaszcza jak sa dzieci. Zastanawiam sie i chyba zazdroszcze odwagi, latwosci podjecia decyzji.
Nie potrafie powiedziec koniec z wielu powodow. Bo dzieci, dom, wspolna firma, bo boje sie ze nie podolam finansowo (to nie ja ogarniam kluczowych klietow firmy), wreszcie boje sie byc sama w codziennym zyciu gdy dzieci choruja i trzeba zachowac zimna krew. A z nami jest coraz gorzej i dzieci niestety to slysza i widza. jestem strzepkiem nerwow i czuje nie wypalona i nieszczesliwa.
Jak to bylo u Was? Kiedy poczulyscie ze to juz koniec? Dlugo tkwilyscie w takim zlym zwiazku czy jak tylko sie zepsulo to odeszlyscie?
Obserwuj wątek
    • hipinka Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 21:58
      może taka decyzja przychodzi tak łatwo tylko na forum? a w życiu realnym niekoniecznie
      nie wiem, na szczęście nigdy się nie rozwodziłam, ale sądzę, że to wcale nie takie proste, zwłaszcza jak ludzi łączy tyle rzeczy
      • aqua48 Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:04
        Jeśli ludzi łączy tyle spraw to może lepiej najpierw zastanowić się nad terapią małżeńską? Nauczyć się komunikować. A dopiero kiedy to nie podziała nad rozstaniem.
    • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:02
      Jeśli masz w zapasie drugie życie i tego ci nie szkoda to możesz spokojnie je marnować u boku faceta z którym jesteś nieszczęśliwa w imię źle pojętej dobrej decyzji w stosunku do dzieci,strachu itd.
      Dzieci nie są szczęśliwe żyjąc obok nieszczęśliwych rodziców,majątek można podzielić, codzienne sprawy ogarnąć nawet dzięki jakiejś zatrudnionej osobie do pomocy. Wreszcie znaleźć kogoś kto da szczęście.
      Odchodzę odrazu jak tylko coś się wali,nie musi to być coś poważnego,wystarczy że ja tego czegoś nie mogę znieść. Nie wierze w naprawiane związki, mnie przeszkadzają właśnie blache rzeczy np.brak czułości z kolei to co u innych jest powodem do rozwodu u mnie epizodem o którym potrafię zapomnieć. Strach który cię powstrzymuje działa na twoja niekorzyść.dasz radę.
      • warning_adapter Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:13
        jola-kotka napisał(a):
        Odchodzę odrazu jak tylko coś się wali,nie musi to być coś poważnego,wystarczy
        > że ja tego czegoś nie mogę znieść


        Ile związków masz już za sobą ? 12 ? Masz dzieci? Jak znoszą średnio raz na 1,5 roku nowego wujka ? Bo wtedy zazwyczaj kończy się chemia i wkrada rutyna i codzienność.

        Nie wierze w naprawiane związki, mnie przesz
        > kadzają właśnie blache rzeczy np.brak czułości


        Brak czułości to domena większości małżeństw. Ktoś kto naoglądał się zbyt dużo amerykańskich romansów jak ty ma wyimaginowane oczekiwania od partnera po kilku latach związku. Czułość niestety zanika i mało jest par, które po wielu latach nią się darzy .
        • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:21
          Kilka związków jeden rozwód,teraz drugie małżeństwo narazie jest super. Dzieci nie mam,ale znam dzieci ze związków takich bo kredyt,dzieci i one same twierdzą że lepiej jak rodzice by się rozwiedli.
          Już dwunastolatek jest w stanie wyciągnąć sam taki wniosek,to chyba coś w tym jest.
          • kamunyak Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 01:05
            > Dzieci
            > nie mam,ale znam dzieci ze związków takich bo kredyt,dzieci i one same twierdzą
            > że lepiej jak rodzice by się rozwiedli.

            jak nie ma sie dzieci to wszelkie gadanie nt dzieci "rozwiedzionych" bądź nie, to tylko takie pieprzenie o d...Maryni. Ujmę to ładniej - teoretyzowanie.
            Uwierz na słowo, perspektywa zdecydowanie się zmienia kiedy jest się odpowiedzialnym za swoje potomstwo.
            Jesli jest się luzakiem to wszystko da sie na nowo poukładać dużo łatwiej. Nawet mozna przez chwile kątem gdzieś mieszkać, na waleta. Można pojechać na koniec świata, z niczym i tam startować raz jeszcze. Z dziećmi tak się nie da.
            Na pewno trzeba się rozwieść "dla dobra dzieci" jeśli mąż pije, bije itp.
            W każdej innej sytuacji jest to dyskusyjne. W czym cierpi dziecko jeśli nie widzi przytulających się rodziców? Zwłaszcza, że cytowany przez ciebie 12-latek, lada moment zacznie mieć swoje życie, koleżanki, kolegów, którzy będą dla niego ważniejsi od przytulonych, bądź nie, rodziców.
            Ciekawa jestem co taki 12-latek powiedziałby gdyby nagle pozbawiony został "podstawowych" dóbr typu własny pokój, komputer, inne gadżety, bo rodzice, normalni tylko już z letka obojętni sobie, rozwiedli się. Czy jednak nie wolałby żyć "normalnie". On ma raczej małe pojęcie o tym, o czym mówi. To dlatego dorośli decydują o nim, także o swoim rozwodzie przez pryzmat m.in. swojego dziecka, rozważając co będzie lepsze, czyż nie?
            • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 03:09
              Jasne bo niekochajacy się rodzice pod jednym dachem to tylko brak przytulania się. W takim domu dziecko uczy się złych wzorców postępowania w rodzinie. Dzieci są świetnymi obserwatorami i wiesz też czują doskonale co się dzieje wokół nich nawet jeśli wprost im się tego nierelacjonuje. Posiadanie dzieci jak widać nie jest gwarancją bycia ekspertem w tej dziedzinie. Nie trzeba ich mieć wystarczy wiedzieć coś o nich niż tylko tyle że dzieci potrzebuja gadżetów. Uwierz mi takie pary się kłócą itd. Alkoholik i bokser to nie jedyny poważny powód do rozwodu.
            • vilez Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 07:58
              To nie jest pieprzenie, mówię to ja- matka i rozwódka.
        • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:47
          Brak czułości to domena większości małżeństw. Ktoś kto naoglądał się zbyt dużo amerykańskich romansów jak ty ma wyimaginowane oczekiwania od partnera po kilku latach związku. Czułość niestety zanika i mało jest par, które po wielu latach nią się darzy .

          nie no nie zalamuj mnie. Co do tego ze chemia seksualna spada i potem utrzymuje sie ( lub na jakiejs tam stalej linii albo i nie) to jeszcze owszem sie zgodze ale zdanie ze BRAK CZULOSCI TO DOMENA WIEKSZOSCI MALZENSTW??? < wytrzeszcz>

          Mylisz seks z czuloscia czy jak? Bo jesli okreslasz to samo co ja czuloscia czyli czuly sposob mowienia, przytulanie, glaskanie i pocalunki to jestem zdziwiona.

          Nie wyobrazam sobie zwiazku bez czulosci. I szczerze to nie znam takich zwiazkow z wyjatkiem tych jakie maja sie zle. Kazda jedna z moich znajomych w wieloletnich ( podkreslam) zwiazkach jakie sa szczesliwe lub chocby wzglednie szczesliwe ma regularne momenty czulosci.


          Jak sobie wyobrazasz bycie w zwiazku bez czulosci?? Jak taki zwiazek niby ma funkcjonowac?
          Kobieto, jesli nie ma w twoim zwiazku czulosci w ogole...to zly znak.

          • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:50
            P.S. bo zaraz warning_adapter zapyta mi sie czy mam dzieci i o dlugosc zwiazku.

            Wiec odpowiedz jest ze mam 42 lata dziecko i z "nie jednej michy jadlam w zyciu".

            Zwiazek bez czulosci to chyba jakis uklad ( finansowy?) a nie zwiazek
          • znowu.to.samo Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:53
            > Nie wyobrazam sobie zwiazku bez czulosci. I szczerze to nie znam takich zwiazko
            > w z wyjatkiem tych jakie maja sie zle. Kazda jedna z moich znajomych w wielolet
            > nich ( podkreslam) zwiazkach jakie sa szczesliwe lub chocby wzglednie szczesliw
            > e ma regularne momenty czulosci.

            I na tym można się oszukać. Ja poczyniłam taką obserwację, że te związki czy małżeństwa które piją sobie z dzióbków i gruchają jak dwa gołąbki, zwłaszcza na pokaz, rozpadają się najszybciej. Już niejedną taka parę widziałam, co to wisieli na sobie i prowadzali się pod boczki a tu bach! ona ma kogoś albo on ma inną.....
            • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:59
              > I na tym można się oszukać. Ja poczyniłam taką obserwację, że te związki czy ma
              > łżeństwa które piją sobie z dzióbków i gruchają jak dwa gołąbki, zwłaszcza na p
              > okaz, rozpadają się najszybciej.


              ale nie chodzi o nic na pokaz.Uwazam publiczne umizgi za nietakt.
              Chodzi o cos realnego miedzy dwojgiem doroslych ludzi. Prawdziwa czulosc zawsze widac. W zyciu nie bylam w zwiazku bez czulosci. To chore moim zdaniem w takim tkwic.
            • misterni Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 00:56
              A kto mówi o piciu z dzióbków na pokaz? To ie jest prawdziwa czułość.
            • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 06:45
              Bo to tak działa,skoro ta czułość jest z nimi zawsze i wszędzie tzn. Że komuś na tym zależy i w momencie kiedy coś się dzieje i zaczyna jej brakować w wymaganym wymiarze,ta bardziej przywiazujaca do tego wagę strona szuka tej czułości w ramionach kogoś innego i wtedy jest fiasko z takiego małżeństwa. Opisalas dokładnie moje poprzednie małżeństwo. Tak było super,do momentu aż mój teraz były mąż nie zaczął przekładać swojej firmy nademnie,bylo mniej czasu wspólnego, mniej zainteresowania z jego strony,on zmęczony itd. Minęło kilka miesięcy i ta zła żona miała innego. Na szczęście udało nam się wszystko zakończyć w zgodzie i nikt do nikogo nie ma żalu i za to jestem wdzięczna byłemu mężowi. Zrozumiał że mnie nie da się traktować jak piąte koło bo ja zadbam o siebie nie patrząc na to czy ktoś będzie płakał przezemnie bo ja kocham bardzo do czasu a najbardziej kocham siebie i nie dam sobie krzywdy robić. Mi ma być dobrze a jak nie jest to mówię dowodzenia,wcześniej przygotowując sobie odpowiedni grunt,aby nie przeżyć jakoś boleśnie zmiany i nie być sama.
        • misterni Bzdura! 04.05.14, 23:37
          Czułość to coś, co w dobrym małżeństwie trwa do końca wspólnych dni. Napięcie seksualne spada w najlepszym stadle, ale nie czułość!
          Z własnego podwórka - mam męża szorstkiego hanysa, takiego typowego faceta, ale wobec mnie jest dobry i czuły - bywa że nie mamy ochoty na seks, ale na przytulenie, całusy, czułe słowa zawsze jest chęć, mimo kilkunastu lat przeżytych razem.

          warning_adapter napisał(a):

          Brak czułości to domena większości małżeństw.
          • princesswhitewolf Re: Bzdura! 04.05.14, 23:46
            no wlasnie misterni...otoz to
    • morgen_stern Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:30
      To bajki, że decyzja o rozwodzie przychodzi łatwo. Nie znam ani jednej takiej sytuacji, wręcz przeciwnie, zawsze jest bardzo ciężko. Ja do decyzji dojrzewałam ROK, a miałam rozdzielność majątkową i brak dzieci, mogłam się po prostu spakować i wyjść. Wiedziałam, że to koniec, ale nie mogłam tego przerwać. Wszystko ma swoje miejsce i czas, ważne decyzje dochodzą w nas jak chleb w piecu.
      • aneta-skarpeta Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:43
        dokładnie

        chocby sam proces dojscia do etapu- tak jestem zdecydowana się rozstać- to bardzo dlugi proces, poprzedzony próbami naprawy, dawania sobie kolejnych szans
        • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 06:47
          Naprawia to się auto.
    • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:42
      Bo dzieci, dom, wspolna firma, bo boje sie ze nie podolam finansowo (to nie ja ogarniam kluczowych klietow firmy), wreszcie boje sie byc sama w codziennym zyciu gdy dzieci choruja i trzeba zachowac zimna krew.

      czas dorosnac. Facet to nie ojciec jaki cie ma za reke trzymac. Musisz stac sie niezalezna.
      • morgen_stern Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:49
        O, następna mądra. Ja ją doskonale rozumiem. Trzeba dać sobie czas, nie na "dorośnięcie" tylko na nabranie siły i przekonanie, że tak właśnie trzeba.
        Po raz kolejny przekonuję się, że jest świat ematki i jest świat realny, który tylko czasem się z nią styka. Świat w moim środowisku, wśród moich znajomych (bardzo różnych) jest tak odmienny od tutejszego, że aż czasem śmiech ogarnia. Pobożne życzenia "jak powinno wyglądać życie niezależnej, silnej i pięknej kobiety" sobie, a prawdziwe życie sobie.
        • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:54
          morgen_stern ale zrozum ze ten fragment "wreszcie boje sie byc sama w codziennym zyciu gdy dzieci choruja i trzeba zachowac zimna krew. " brzmi jakby ta Pani byla dosc rozpieszczona dotychczas i wyglada na to ze miala potezna podpore w mezu i nie musiala "zachowywac zimnej krwi"

          Świat w moim środowisku, wśród moich znajomych (b
          > ardzo różnych) jest tak odmienny od tutejszego, że aż czasem śmiech ogarnia


          Moj swiat nigdy nie polegal na wiszeniu na facetach ( kobiety pracuja i sa w lepszych czy gorszych zwiazkach ale przede wszystkim w partnerskich a nie symbiotycznych ), czy sugerujesz ze twoj tak? Bo inaczej nie rozumiem tej pojecia odmiennosci Twojego swiata vs mojego w tym zdaniu.
          • vilez Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:07
            Miec podporę w kimś nie oznacza: wisieć na kimś. I jak najbardziej mozna czuć lek, a nawet przerażenie na myśl o zniknięciu tej podpory.
            • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:12
              > Miec podporę w kimś nie oznacza: wisieć na kimś.

              uzaleznienie finansowe + zaleznosc emocjonalna.... troche wyglada na symbiotyczne wiszenie...sorry...

              Rozwodzenie sie z facetem na jakim mozna polegac bo jest podpora w trudnych momentach uwazam za dziwne. Kiedy sie drugi czlowiek sprawdza? WLASNIE W TAKICH MOMENTACH.
              • vilez Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:15
                Ja się nie odnosiłam do tego przypadku, ale ogólnie do Twojej uwagi.
                Tutaj pani zdiagnozowała się sama- poniżej. Nie ma o czym dyskutować w kontekście rozwodu.
                • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:17
                  ogolnie to moze jest to niekoniecznie - czyli tak jak mowisz. Tylko ze zawsze jest bardzo cienka linia pomiedzy przyzwyczajeniem do podpory a uzaleznieniem i wiszeniem na niej.
    • marzeka1 Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:50
      Nie wiem, ale jakoś nigdy nie słyszałam, aby to była łatwa decyzja, w sumie rozwód zaliczany jest to tych rzeczy bardziej stresogennych.
      • jagodka_mare Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:08
        Princess, jestem panikarą. Dzieciaki mi mega choruja, ja popadam w nerwy i panike, mąż uspokaja, ma zimna krew i mnie stopuje. Rzeczywiscie niekiedy w takich sytuacjach jestem jak dziecko.
        Inne wady tez posiadam, a jakze. Np jestem za malo decyzyjna...
        • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:11
          Dzieciaki mi mega choruja, ja popadam w nerwy i pani
          > ke,


          to normalne, tak kobiety reaguja. Nie musisz sie za to winic.

          ja popadam w nerwy i pani
          > ke, mąż uspokaja, ma zimna krew i mnie stopuje.


          jestes pewna ze nalezy sie z nim rozwiesc? Brzmi jak niezla podpora zyciowa... Realia sa takie, ze wielu facetow trzeba nianczyc i to oni potrzebuja wsparcia. Niekoniecznie tam, dostepni na "rynku wolnych" sa tacy wspierajacy z silnym ramieniem mezczyzni
        • vilez Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:15
          > Princess, jestem panikarą. Dzieciaki mi mega choruja, ja popadam w nerwy i pani
          > ke, mąż uspokaja, ma zimna krew i mnie stopuje. Rzeczywiscie niekiedy w takich
          > sytuacjach jestem jak dziecko.
          > Inne wady tez posiadam, a jakze. Np jestem za malo decyzyjna...

          To to już wiesz, o co chodzi.
        • klamkas Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:21
          Może dlatego, że możesz sobie na ten strach, bezsilność i małodecyzyjność pozwolić?
        • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:21
          Ale nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko,ty chcesz mieszkać z kimś kto nie spełnia twoich oczekiwań jako mąż żeby mieć opiekunke sory musisz wybrać co dla ciebie jest ważniejsze i czy naprawdę jesteś tak mało samowystarczalna że bez niego nie dasz sobie rady. Zresztą mąż rozwiedzie się z tobą nie z dziećmi bo jeśli też z nimi to....
    • vilez Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 22:59
      > Zachodze w glowe jak to jest ze niektorym dziewczynom tak latwo przychodzi decy
      > zja o rozwodzie.

      Najtrudniejsza decyzja w moim życiu, traumatyczna, lata z tego wychodziłam.
      Jak czytam takie posty, jak startowy, to mam opad szczęki.
      • myelegans Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:10
        No moze u Kardashian's to przychodzi latwo. W normalnym swiecie dojrzalych ludzi, nie widzialam nigdy, zeby byla to latwa decyzja. Ostatnio kolezanka, 3 dzieci ponizej 4 roku zycia w tym blizniaki. don, kredyt, ona praca sekretarki, maz alkoholik, bez przemocy fizycznej, ale nie chciala, zeby dzieci wychowaly sie w domu z alkoholikiem, ktory nic z nalogiem nie chce poczynic. Odeszla, kiedy jak stwierdzila "jeszcze nie jestem totalnym DDA".

        Jedna z moich bliskich kolezanek jest sama od 8 lat, dzieci 3, teraz na etapie gimnazjum-liceum, wiec mlode byly jak odeszla. Radzi sobie, kredyt splaca, dzieci wychowuje, troche miala ekwilibrystyki logistycznej z zajeciami pozalekcyjnymi, sportami, meczami, rozgrywkami itd. ale zbudowala relacje z innymi rodzinami i daje sobie spiewajaco rade. Ostatnio maraton przebiegla. Mowi, ze brakuje drugiego doroslego czasami w domu z trojgiem nastolatkow, ktorzy koalicje zawiazuja, i ona nie ma wsparcia innego glosu rozsadku jak cos im zawetuje.
        • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:14
          troche miala ekwilibrystyki logistycznej z zajeciami pozalekcyjnymi, sportami, meczami, rozgrywkami

          tzn maz sie nie tylko rozwiodl z nia ale i z dziecmi skoro przestal sie angazowac w wychowanie dzieci?
          • jagodka_mare Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:26
            No chyba trzeba sie liczyc ze tatus po rozwodzie potrafi strzelic focha, poczuc zew wolnosci, zalozyc nowa rodzine i ograniczyc kontakty z dziecmi. Znam tylko takie przyklady. I nikt sie po nich tego nie spodziewal.
            • princesswhitewolf Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:36
              No chyba trzeba sie liczyc ze tatus po rozwodzie potrafi strzelic focha, poczuc zew wolnosci, zalozyc nowa rodzine i ograniczyc kontakty z dziecmi. Znam tylko takie przyklady. I nikt sie po nich tego nie spodziewal.

              ja znam rozne przyklady. i takie i siakie. Jesli facet jednak reprezentuje gatunek z tych jakich opisujesz to warto skladac o rozwod.
            • klamkas Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:47
              Tatuś może, owszem... ale ja też znam przykłady mamusiek, które zrobiły wszystko, by ten foch się pojawił i by ojcowie dzieci nie widywali i nie mieli okazji do zajmowania się nimi (z oskarżeniami o molestowanie włącznie).
          • myelegans Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:40
            dzieci sa u niego co drugi tydzien, ale poza tym niewiele sie angazuje. Byly proby, ale matka miala jeszcze wiekszego stresa, bo musiala jego sprawdzac, bo zawalal, nie przyjezdzal, zapominal. Alkoholik rowniez.
    • mama.gucia Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:26
      Powiem na przykladzie znajomej, ktora miala dosc codziennej opieki nad dzieckiem bez zadnego wsparcia meza. Prosila, prosila a on zachowywal sie jakby nie mowila do niego. Byla zmeczona praca, codziennymi obowiazkami i opieka nad malym dzieckiem, ktore sama zawozila i przywozila ze zlobka. Ojciec co potrafil to tylko posadzic dziecko przed tv. Twierdzil, ze jest zmeczony, nie poswiecal dziecku uwagi. Natomiast zawsze znalazl czas na rozrywke online. Dorazna pomoc niani niewiele pomogla, podczas gdy znajoma byla coraz bardziej sfrustrowana. Wreszcie zabrala dziecko i przeniosla sie do innego miasta, do rodzicow. Jej celem nie byl rozwod sam w sobie a chec sprowokowania meza, do przemyslen jakim byl egoista. Tymczasem maz wydzwanial i odgrazal sie, ze jesli ona nie wroci to on przysle pozew. No i w konsekwencji wystapil do sadu o rozwod. Znajoma odeszla od czlowieka, ktorego kochala aby o nia walczyl i zmienil podejscie, a on lekka reka zakonczyl wieloletni zwiazek obwiniajac ja o wszystko.
      Znam ja od dziecka i wiem, ze nigdy nie podjelaby decyzji o rozwodzie z tym czlowiekiem. Predzej zyliby w roznych miastach w takiej nieformalnej separacji. Taki charakter ma dziewczyna. To maz pomogl zadecydowac za nia.
      Kwestia rozwodu jest latwa w rozwazaniach online, a nie w realu.
    • misterni Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:29
      jagodka_mare napisał(a):

      Jak to bylo u Was? Kiedy poczulyscie ze to juz koniec? Dlugo tkwilyscie w takim zlym zwiazku czy jak tylko sie zepsulo to odeszlyscie?

      Gdy sobie uświadomiłam, że nic już nie można naprawić. Że żadne zabiegi, terapie, rozmowy nic nie pomogą. I wtedy rozstanie było ulgą, a rozwód wybawieniem.
    • noname2002 Re: Decyzja o odejściu 04.05.14, 23:44
      Wyobraziłam sobie, że do końca życia wszystko będzie tak wyglądało jak dotychczas w małżeństwie. I odeszłam. Nie było łatwo, ale nie żałuję.
      • morgen_stern Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 09:40
        Tak! U mnie było tak samo. Wyobraziłam sobie, że własnie tak ma codziennie wyglądać moje życie.
    • dantonka Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 00:48
      jagodka_mare napisał(a):

      > Zachodze w glowe jak to jest ze niektorym dziewczynom tak latwo przychodzi decy
      > zja o rozwodzie. Zwlaszcza jak sa dzieci. Zastanawiam sie i chyba zazdroszcze o
      > dwagi, latwosci podjecia decyzji.

      Możesz już przestać zachodzić w głowę ;P
      - ta decyzja chyba nikomu nie przychodzi łatwo.
    • euphoria77 Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 08:07
      No niestety w przeciętnych rodzinach w Polsce decyzję o rozwodzie hamuje przede wszystkim sytuacja ekonomiczna (podsumowuję wiele znanych mi przypadków).
      Na zachodzie Europu czy w USA moja rodzina czy znajomi nie mieli takich problemów, kobiety w każdym przypadku wychodziły na swoje i nie martwią się o byt. Nie znam szczegółów nt alimentów, finansowania, ale widzę, że nie zaharowują się na śmierć, nie ma stałej pomocy rodziców, tylko mają sprawy finansowe sensownie ułożone z byłymi mężami.
    • karola1008 Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 08:11
      Nie mam doświadczenia w zakresie rozwodów, ale tak na zdrowy chłopski rozum, od doradzania komuś w sieci wystawienia walizek mężowi za drzwi, do tegoż wystawienia przez samą siebie w realu, droga może być baaaaardzo długa. Zwłaszcza, jak są dzieci, a mąż nie pije i nie bije, ani nie tyranizuje. W praktyce nie jest łatwo choćby po porannej sprzeczce unieść się honorem i kazać mężowi wynosić się z auta, albo samej wysiąść, bo cóż, do pracy trzeba na czas dojechać. Co dopiero mówić o definitywnym wynoszeniu się ze wspólnego życia.
      • jagodka_mare Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 10:42
        Ok, juz nie zachodze w glowe. Splycilam temat, tak moze wygladac tylko z zewnatrz.
        Na razie tkwie w tym dalej. Jak sie wylaczy myslenie i dziala automatycznie to jest na chwile lepiej.
        • 3-mamuska Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 17:13
          Rozwód wcale nie jest łatwy, rozwód jest porównywany do śmierci kogos bliskiego i żałoby po nim.
          Nikt nie chce cierpieć.

          Ale sa kobiety jaj ty ktore sa w związkach egoistkami, to im mniej zależy, one egoistycznie robią to co dla nich dobre nie oglądając sie na innych, i wtedy im łatwiej odejść, tak jak niektórym facetom .

          Wszystko zależy jak rozłoży sie to w związku, w większości związków to jedna strona daje z siebie wiecej.

          A i Jolka nie bądź taka mądra łatwiej odejść osobie bez dziecka, dzieci kochają rodziców mimo wszystko nawet takich którzy je biją, i takie dziecko potem tęskni, faceci często manipulują dziecmi, spotkam sie/nie spotkam sie i to matka musi koic łzy, pomoc dziecku , nie dosc ze walczyć ze swoimi uczuciami to i jeszcze dziecka .
          • jola-kotka Re: Decyzja o odejściu 05.05.14, 19:46
            Kochają,ale to nic nie zmienia,te dzieci,które są zabierane od rodziców do rodzin zastępczych też kochają a jednak robi się tak dla ich dobra. Kobiety w związkach z damskimi bokserami też kochają ale chyba mi nie powiesz że trwanie w takim związku jest dla nich dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka