Dodaj do ulubionych

Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna.

05.05.14, 10:10
Na naszym osiedlu od jakiegoś czasu mieszka rodzina: kobieta z wyglądu na ponad 40 lat ( wygląd ma bardzo abnegacki), dziecko lat ok 11 z zespołem downa, młodszy ma jakiegoś naczyniaka chyba bo strasznie zdeformowana twarz, z guzami, wybrzuszeniami, trzecie jeździ na wózku, ma może3-4 lata, coś z kręgosłupem bo jest bardzo wygięte, kobieta jest w zaawansowanej ciąży. Z tej rodziny wygląda, że każde dziecko ma wadę, chorobę -każda z innej dziedziny, a kobieta spodziewa się kolejnego dziecka. Popatrzyłam tak na nich i ja osobiście decyzji o kolejnym dziecku bym nie podjęła, never.
Obserwuj wątek
    • antyk-acap Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:12
      Nie zależy jej.
      • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:16
        myślę, że właśnie zależy. To ona opiekuje się tymi dziećmi, męża czasami widać na wspólnych spacerach - zapewne pracuje.
    • mary_lu Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:16
      Cóż, zdarza mi się słyszeć o rodzinach, w których rodzą się po kolei dzieci chore, choć prawdopodobieństwo takiej kumulacji chorób w jednej rodzinie to jak trafienie w lotto. Sąsiedzi za to "od początku wiedzieli" i "dziwią się". Nic, tylko zamiast badań prenatalnych, sąsiadów pytać.
      • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:23
        no wiesz sąsiedzi widzą to co się dzieje, rodzice raczej mają większą wiedzą do obstawiania kumulacji. Wiem, że takie komentowanie nie jest poprawne społecznie, ale jednak takie nagromadzenie wad, chorób robi wrażenie.
        • mary_lu Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:28
          Ale po co takie chrzanienie? Trzy niezależne wady, być może wszystkie nawet niewykryte do dnia porodu, albo i później. Mają się ludzie nie rozmnażać, żeby sąsiedzi się lepiej poczuli?
          • asia_i_p Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:40
            Oj, Mary, to nie wiesz, że my nic nie rozumiemy? Jakieś tam niezależne wady wymyślasz. Freak jest freak, sąsiadka wie najlepiej.
        • jacek226315 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 19:09
          napewno jest wierna sluchaczka kk. i nauk nowegoo swietego JPII,ktory jezdzil do Afryki apelujac o nieuzywanie zabezpieczen
    • ashraf Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:29
      Trudno sie wypowiadac, jesli samemu ma sie szczescie miec zdrowe dzieci. Pewnie pragnienie zdrowego dziecka jest wielkie i trudno sie dziwic...
      Mnie natomiast przypomniala sie sprawa, kiedy to siostra kolezanki celowo nie poinformowala (przyszlego jeszcze wtedy) meza, ze jej brat zmarl jako szesnastolatek na zanik miesni, a jej potomstwo ma 50% szans na te chorobe. Oczywiscie szybko urodzila dziecko, synek zmarl jeszcze przed wejsciem w wiek nastoletni. Maz zostawil ja (po smierci dziecka) za oszustwo, powiedzial, ze wolalby nie miec dzieci, niz bezradnie patrzec, jak synek umiera w cierpieniach, bo zona chciala miec dziecko za wszelka cene.
      • gazeta_mi_placi Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:32
        Fajny mąż, ze świecą takiego szukać wink
    • girl.anachronism Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:31
      No nie wiem, wydaje mi się że nikt nie chce produkowac niepełnosprawnych, a jeśli nie tknęło ich po pierwszym chorym dziecku, to po drugim już powinno według mnie tknąć. Pomijając to, jak oni sobie radzą jako rodzice, należy się też zastanowic jak kiedyś poradza sobie ich chore dzieci. W pewnym momencie chyba już gra przestaje być warta świeczki. A tutaj jest troje chorych dzieci i czwarte w drodze, co dla mnie jest niewyobrażalne.
      • mary_lu Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:35
        Nie ma ich "tknąć", tylko co najwyżej mają kierować się zdaniem lekarza/poradni genetycznej.
        • asia_i_p Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:38
          Nawet poradnia genetyczna niewiele da, bo to nie są choroby na tym samym tle. Nikt w poradni genetycznej po pierwszym dziecku z Zespołem Downa nie powie, że drugie będzie miało być może naczyniaka.
          • asia_i_p Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:41
            Sorry, właśnie widzę, że wyżej to napisałaś.
          • mary_lu Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:46
            Taka też rola lekarza, żeby zdjąć z rodziców poczucie winy i pomóc posłać sąsiadki na drzewo - większosć ematek do szkoły chodziła, coś tam o chorobach dzieci wiemy, ale wielu osobom trzeba wytłumaczyć, że ZD z kolejnymi chorobami nie ma nic wspólnego i nic nikogo nie miało prawa "tknąć", choćby profesorem z CZD był.
            • girl.anachronism Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 11:01
              Mnie nie chodziło o "tknięcie" w oparciu o medycynę, tylko zdrowy rozsądek. Mając jedno chore dziecko - okej, mając dwoje chorych dzieci - ja już bym się nie zdecydowała na kolejne, bo bym się zwyczajnie bała, że do zestawu dwójki chorych dojdzie kolejne. A tu jest trzecie chore dziecko i następne w drodze. Jasne, mając dwoje zdrowych można urodzić trzecie chore, na to nie ma się wpływu, ale w pewnym momencie w mojej ocenie powinno się myśleć trochę inaczej, inaczej oceniać ryzyko. Nie znam człowieka, który mając dwoje czy troje niepełnosprawnych dzieci, zdecydowałby się na kolejne bo a nuż się uda.
              • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 11:10
                każde niepełnosprawne dziecko wymaga większej uwagi niż zdrowe, tutaj jest ich trójka. Nie mam pojęcia co działo się z tym najstarszym dzieckiem kiedy pojawiły się kolejne chore. Przecież stopień uwagi i opieki matki nad nim podzielił się radykalnie.
                • mary_lu Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 12:01
                  To z ZD już podrasta, to z naczyniakiem wyjątkowej pielęgnacji 24/7 nie potrzebuje, nie wiemy, jak jest sytuacja dziecka na wózku. Może urodzenie kolejnego dziecka jest bardzo przemyślane..
                  • cosmetic.wipes Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 13:28
                    mary_lu napisała:

                    > To z ZD już podrasta,

                    A to coś zmienia? Bo miałam wrażenie ze ZD nie przechodzi z wiekiem..
                  • asia_i_p Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 13:29
                    Zwłaszcza, że to dziecko z naczyniakiem może mieć perspektywy całkowitego wyleczenia.
                  • ichi51e Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 21:49
                    Gwoli scialosci wiekszosc naczyniakow specjalnych zabiegow nie wymaga ale - inaczej traktuje sie naczyniaki na twarzy (delikatna skora ktora moze ulec rozciagnieciu no i wiadomo jacy sa ludzie wobec "potworka") onile nie mieszkaja w obrebie trojmiasta gdzie (chyba w Gdyni?) jest klinika specjalizujaca sie w trudnych naczyniakach to jednak musza jezdzic na leczenie kontrole etc. Takie hopsiup zwlaszcza jak ma sie dwoje chorych dzieci to nie jest. Oczywiscie moze biora go na przeczekanie ale wtedy rowniez kontrole sa potrzebne.
          • ichi51e Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 11:56
            30% dzieci ma naczyniaki. Wiekszosc wchlania sie bez sladu do 5r zycia. Ostatnio sporo dzieci widuje (ale moze to wyczulenie bo moje tez ma szczesliwie nie na twarzy) ma cos z kregoslupem to tez niezla diagnoza. Rozumiem ze dzielnicowy przyjmuje zaklady co bedzie nie tak z czwartym? Co obstawiasz? Wodoglowie?

            Niesmak.
            • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 11:59
              a co Ciebie tak zniesmaczyło? że pozwoliłam sobie na wypowiedzenie swojego zdania? Nie skupiałam się na chorobach, a na podejmowaniu konkretnych decyzji w jako określonej sytuacji .
              • ichi51e Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 12:12
                Zniesmaczyla mnie sasiedzka kontrola cudzej rozrodczosci. I jakas sugegstia ze biedni i chorowici to nie powinni przesadzac z tym rozmnazaniem.
                • cosmetic.wipes Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 12:37
                  Może to mało popularne, ale faktycznie nie uważasz, że ludzie o nieciekawej kondycji finansowej i z kilkorgiem chorych dzieci dla własnego dobra nie powinni przesadzać z rozmnażaniem?
                  • ichi51e Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 13:21
                    Uwazam ze to ich decyzja ich sprawa i ich ciezkie zycie. Nie ja ich dzieciom te pieluchy zmieniam.
                    • mx3_sp Pytanie było o Twoją decyzję 05.05.14, 13:22
                      konkretnie personalnie.
                      • asia_i_p Re: Pytanie było o Twoją decyzję 05.05.14, 13:31
                        A w którym miejscu pierwszego postu ono padło? Jedyne pytanie, które ja zauważyłam, to z tytułu "bohaterka czy nierozsądna", reszta postu to była seria zdań twierdzących.
                    • cosmetic.wipes Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 13:35
                      Nie ja ich dzieciom te
                      > pieluchy zmieniam

                      Cóz za szczyt empatii.
    • vilez Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:33
      Nie wiesz za wiele o tej rodzinie.
      Może super ludzie, którzy adoptowali takie dzieci a teraz czekają na swoje.
      Może katolicy, co to NPR i "co bóg dał".
      A może po prostu zły los.
      Może jeszcze co innego...

      Co to znaczy" abnegacki" wygląd? Nieumalowana, niemodnie ubrana, brudna?
      • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:43
        tak dokładnie taki wygląd, czysta oczywiście. Na pierwszy rzut oka widać,że rodzice i dzieci mają ubrania z 2 ręki, albo i z kolejnej.
        • dziennik-niecodziennik Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:58
          moim zdaniem opieka nad takim stadkiem wymaga poświęcenia dużej ilosci energii i pieniedzy. nic dziwnego ze kobeity nie stać na kosmetyki i nowe ciuchy. czysta jest - to najważniejsze.

          a moze po prostu tez ma w nosie makijaże i modę i nosi to w czym jej wygodnie.
          • iwoniaw No patrzcie ludzie, mnie stać na kosmetyki, 05.05.14, 14:42
            dzieci mam zdrowe, a po osiedlu chodzę nieumalowana - to jakiś obowiązek pacykowania się jest?
            Któryś już raz czytam na emamie, że nieumalowana=zaniedbana. To dbanie o siebie polega na nakładaniu barw wojennych, nawet przed spacerem do piaskownicy z trójką dzieci?
            • mx3_sp no tak, to jest jedyny temat tego wątku 05.05.14, 14:46
              coś więcej w temacie czy tylko celowo piszesz żeby napisać?
    • asia_i_p Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:35
      Ale zdajesz sobie oczywiście sprawę, że jeżeli wykluczymy złe oko oraz klątwę rodzinną, to sytuacja w której jedno dziecko ma Zespół Downa, drugie naczyniaka, a trzecie chory kręgosłup to czysty przypadek?
      • woman_in_love jaki znowu czysty przypadek? pani z panem 05.05.14, 12:48
        mają albo totalnie zdegenerowane DNA, albo dobrali się jak... brat z siostrą. To, że rodzą się tam dzieci z różnymi schorzeniami nie jest przypadkiem tylko coś na rzeczy tam jest. Przypadkiem jest co najwyżej to, że jedna wada genetyczna czasami przeważa nad drugą czy trzecią. No chyba, że występuje opcja 3, czyli pani popija benzynę do obiadu, bierze ciągle jakieś leki uszkadzające płód lub zatruwa ją ołów w farbie na ścianie czy coś takiego.
        • asia_i_p Re: jaki znowu czysty przypadek? pani z panem 05.05.14, 13:04
          Tak to u Faulknera i w innym South American Gothic.

          We współczesnej medycynie trzeba się trochę bardziej postarać niż "zdegenerowane DNA". Owszem zdarza się, że są genetyczne skłonności do chorób pozornie różnych, ale o wspólnym źródle - tak na przykład fakt, że mój znajomy ma SM, jego siostra cukrzycę, a ich ojciec bielactwo, najprawdopodobniej nie jest przypadkiem, bo to są choroby autoimmunologiczne. Ale zestaw Zespół Downa, naczyniak i prawdopodobnie porażenie okołoporodowe/ choroba kręgosłupa nijak takiego wspólnego źródła nie mają, zwłaszcza że przynajmniej to pierwsze nie jest dziedziczne. Co więcej - wady genetyczne to nie koty, żeby jeden z wypędzał z rewiru drugiego, Zespół Downa nie wyklucza naczyniaka, naczyniak problemów z kręgosłupem - więc dużym przypadkiem byłoby, gdyby każde dziecko "wylosowało" co innego.

          Nie da się także uzyskać Zespołu Downa za pomocą leku uszkadzającego płód - trisomia powstaje na etapie zapłodnienia.
          • woman_in_love a cóż za bzdury 05.05.14, 13:13
            Jak najbardziej można mieć kilka różnych defektów DNA, powodujących całkiem różne choroby genetyczne. To, że się ma jakiś defekt DNA, nie oznacza że zabezpiecza on przed innym, niezwiązanym. Nie można zatem wysnuć wniosku, że skoro "Zespół Downa, naczyniak i prawdopodobnie porażenie okołoporodowe/ choroba kręgosłupa nijak takiego wspólnego źródła nie mają" to już oznacza, że pani z panem nie mają innych chorób genetycznych, które akurat przeważyły i tym razem wystąpiła choroba kręgosłupa.
            • asia_i_p Re: a cóż za bzdury 05.05.14, 13:23
              Można, ale po pierwsze nie jest dowiedzione, że te choroby są dziedziczne - były koncepcje dziedziczności przy naczyniakach, bo u części znaleziono zmutowany gen, ale nie znaleziono go u innych chorych z naczyniakami, Zespół Downa dziedziczny nie jest, przy kręgosłupie nie wiemy jaka to choroba. Po drugie, kobieta nie miała najmniejszych szans wysnuć wniosku, że skoro dziecko nr 1 ma chorobę A, to dziecko nr 2 będzie miało chorobę B, co więcej, z kombinacji dziecka pierwszego i drugiego dalej nie wynikało, że trzecie będzie miało chorobę C. Za każdym razem miała równe prawdopodobieństwo urodzenia dziecka zdrowego, tak jak za każdym razem masz równe prawdopodobieństwo urodzenia chłopca i dziewczynki, albo wyrzucenia orła lub reszki, niezależnie ile razy rodzisz lub rzucasz.
              • woman_in_love ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powinna 05.05.14, 13:33
                już robić badania prenatalne i wiemy dobrze dlaczego tego nie zrobiła. Bo lepiej w imię katolickiej miłości bliźniego ciągle uprawiać hazard i rodzić chore dzieci.
                • mx3_sp Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 13:35
                  nie wiadomo czy nie robiła. Nie wiem czy jest katoliczką. Widuję ją od jakiegoś czasu z króją chorych dzieci i spodziewającą się kolejnego. Osobiście ani takiego wyzwania ani rękawicy bym nie podjęła w rodzeniu kolejnych.
                • asia_i_p Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 13:37
                  Badania prenatalne nie wykryją naczyniaka, większość z naczyniaków pojawia się w trzecim-czwartym tygodniu po urodzeniu. Badania prenatalne mogą wykryć choroby spowodowane anomaliami chromosowymi, otwarte wady cewy nerwowej i część chorób metabolicznych.
                • oqoq74 Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 13:43
                  woman_in_love napisała:

                  > wiemy dobrze dlaczego tego nie zrobiła. Bo lepie
                  > j w imię katolickiej miłości bliźniego ciągle uprawiać hazard i rodzić chore dz
                  > ieci.
                  >
                  >


                  Znasz tę kobietę? Czy tak sobie pyszczysz?
                  • woman_in_love świetnie znam takich jak wy 05.05.14, 13:44

                    • oqoq74 Re: świetnie znam takich jak wy 05.05.14, 13:50
                      wy?

                      To do mnie? Jeśli tak, to pudło. Mam poglądy dalekie od naturalnych metod planowania rodziny i innych tego typu zaleceń katolickich.
                • verdana Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 14:16
                  Bzdura. Robiłam badania prenatalne, wszystko OK, dziecko miało naczyniaka, zajmującego większość prawej dłoni. Tyle, ze naczyniak znikł koło 5 roku życia bez śladu.
                  • mx3_sp Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 14:19
                    zakładając sytuację, że nie znikł, urodziłaś drugie chore dziecko. Czy myślałabyś o kolejnej ciąży? Tak zwyczajnie jako kobieta, już matka?
                  • ichi51e Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 21:31
                    U mojego dziecka naczyniak pojawij sie jakis tydzien po urodzinach. I coz by tu daly badania prenatalne? big_grin
                    • verdana Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 21:41
                      U mojego trzy tygodnie po.
                      A u starszego 24 lata po urodzeniu - jako guż na śliniance. Musiał mieć operację. Raczej badania prenatalne tego nie wykażą - a okazuje sie, że to moze być rodzinna skłonność.
                      • ichi51e Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 21:59
                        Hmmm... Zasmutkowalas mnie powiem szczerze. W rodzinie dotad co prawda przypadkow nie bylo (moi rodzice i tesciowie pierwszy raz w ohole slyszeli o czyms takim) ale urodzona miesiac wczesniej moja bratanica tez miala... Czyzby sklonnosc rodzinna? uncertain
                        • asia_i_p Re: ależ dobrze wiemy, że pani po 1 dziecku powin 05.05.14, 23:38
                          Różnie mówią.
                          Czytałam, jak jakiś lekarz tłumaczył, że badali rodziny, w których naczyniak się powtarzał i rzeczywiście znaleźli wadliwy gen - ale też nie znaleźli tego samego wadliwego genu u wielu chorych z naczyniakiem, więc nadal trwają dyskusje.
    • cosmetic.wipes Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:42
      mx3_sp napisała:

      > Popatrzyłam tak na nich i ja osobiście decyzji o kolejnym
      > dziecku bym nie podjęła, never.

      Skąd masz pewność, że kolejna ciąża jest efektem decyzji?
      • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:46
        oczywiście, że nie mam żadnej pewności, jedynie co do tego, że bym zrobiła wszystko by w ewentualną ciążę nie zajśc. Tu nie chodzi tylko o same chore dzieci, a dalszy ich los po odejściu rodziców. Tutaj rodzeństwo nie przejmie opieki. Ten starszy synek często na podwórku bawi się sam ze sobą. Chowa się w krzaki i bawi się w chowanego. Młodsze dzieci będą ce na placu zabaw boją się go bo on jest bardzo głośny.
        • a.nancy Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 10:57
          mx3_sp napisała:

          > oczywiście, że nie mam żadnej pewności, jedynie co do tego, że bym zrobiła wszy
          > stko by w ewentualną ciążę nie zajśc.

          może ona też "zrobiła wszystko" - 100% zabezpieczenia nie ma.
          tzn. legalnie smile
          • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 11:01
            dla mnie wszystko to wszystko.
            • cosmetic.wipes Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 11:37
              Zakładając, że nie stać jej na ciuchy "z pierwszej ręki", to być może ona tez zrobiła wszystko.
              Wszystko na co ją stać.
              • mx3_sp Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:00
                z Waszej perspektywy w opisanej przeze mnie sytuacji. Żadnych dywagacji i wróżenia z fusów.
                • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:12
                  Ale czego oczekujesz? Że wszystkie na tym forum zaczną jojczyć jaka to nieodpowiedzialna rodzina? Lepiej się poczułaś, bo napisałaś, że dokonałabyś innych wyborów?
                  To jest ich życie, ich wybory.

                  P.S. To jest któryś już z kolei Twój wątek, w którym opisujesz znanych sobie mniej lub bardziej ludzi i ich wybory życiowe. Interesujesz się tak bardzo życiem innych w jakimś konkretnym celu?
                  • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:16
                    nie wszystkich życie mnie interesuje, bardziej takie inne od mojego.
                    • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:26
                      I całe szczęście, że inne. Jakby tak każdy na każdego patrzył i oceniał co, kto i dlaczego, to strach byłoby z domu wyjść.
                      • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:33
                        nie pisz, że nie było takich sytuacji, że jakiegoś moralnego żurawia nie zapuściłaś za firankę.
                        • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:38
                          Normalną reakcją jest spojrzeć, nawet pomyśleć, ech ciężko im pewnie z trójką chorych dzieci.
                          Zupełnie inna sprawa to zakładanie wątków na forum i ocenianie, czy ich rodzinna sytuacja to bohaterstwo czy brak rozsądku.
                          Jak widzę, masz spory problem z rozróżnieniem tych dwóch sytuacji.
                          • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:42
                            A skąd wiesz, że mój post to nie wynik pewnych przemyśleń? Sądzisz, że tak bez namysłu, bez namiętnie spłodziłam tego posta? Naprawdę uważasz, że wiesz najlepiej? Na jakiej podstawie?
                            • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:47
                              Wnoszę po reszcie Twoich postów w tym wątku.
                              • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:59
                                daleka jestem od chlapaniem ozorem obśliniając innych przy okazji. Nawet nad wczasami małżeństwa państwa Cichopek też mi neurony stykają.
                                • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:02
                                  jednak się nie rozumiemysmile
                                  • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:05
                                    wytłumacz mi więc. Skoro imputujesz mi bezmyślność, proszę o wyjasnienie.
                                    • asia_i_p Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:10
                                      Objawem zastanawiania się byłoby na przykład przejrzenie w Wikipedii przyczyn tych chorób - co pozwoliłoby zauważyć, że za każdym razem prawdopodobieństwo urodzenia zdrowego dziecka było mniej więcej takie, jak przy pierwszym dziecku.
                                      Chyba że zastanawianie się twoim zdaniem nie obejmuje poszerzania wiadomości tylko oznacza zagłębianie się w wyizolowanym świecie własnych wyobrażeń.
                                      • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:15
                                        podejrzewam, żeby zgłębić przyczyny tych schorzeń, korelacje, nie wystarczy poczytać Wikipedię ( nie dla wszystkich jest ona wyrocznią). Mniemam, że nawet genetyce mieliby więcej pracy niż tylko odpalenie przeglądarki.
                                      • m_incubo Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 22:11
                                        Strasznie się rzuciłyście na autorkę, co jedna to bardziej świętojebliwa, empatyczna, szanująca cudze wybory, bla bla bla, no - ematka.
                                        Tymczasem ja założycielkę tematu zrozumiałam inaczej. Nie chodzi o żadne rozpisywanie szans na naczyniaki/ZD czy cokolwiek innego zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, łutem szczęścia czy pechowym horoskopem w dniu poczęcia, tylko o to, że kobita mając najpierw dwójkę, a potem już trójkę chorych dzieci robi sobie do tego jeszcze czwarte.
                                        Pewnie, że może, to wolny kraj, nikt tego nie neguje.
                                        Ale niestety, dla mnie, dla autorki chyba też, to hardkor. Ja przy dwójce chorych dzieci nie myślałabym o żadnym kolejnym, wszystko jedno - zdrowym czy chorym.
                                        No i ok, też mam prawo. I napisać co kto o tym myśli też każdy ma prawo, na litość, a nie zgrywać na forum wielce obrażoną, w imieniu owej niefrasobliwej matki, samym powstaniem wątku.
                                        • minerallna Re: Cele pytania była odpowiedź 07.05.14, 00:39
                                          Całkowicie się z Tobą zgadzam.
                                    • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:13
                                      Gdzie Tobie imputuje bezmyślność?

                                      Napisałam tylko, po obserwacjach, że zakładasz sporo wątków, w których oceniasz innych ludzi i ich decyzje. I dla mnie to jest niefajne.
                                      • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:16
                                        sama to zrobiłaś , oceniłaś mnie. Na końcu posta założycielskiego było konkretne pytanie - oczekiwałam odniesienie do niego, nie do tego ile i jakie wątki zakładam.
                                        • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:22
                                          Dalej nie widzisz różnicy.

                                          Napisałam, że dla mnie niefajne jest zakładanie takich wątków.

                                          Rozumiem, że chciałabyś, że ktoś bez Twojej wiedzy roztrząsał na forum Twoje życiowe decyzje, jednocześnie opisując co robisz, jak się ubierasz, jak wychowujesz dziecko. Z przyjemnością czytałabyś jak jedna wyzywa Twoje wybory od debilnych, inna opisuje, że z takim zaniedbaniem to wstyd na ulicę wyjść.
                                          A na końcu dodałby"ja bym tak nie zrobiła".
                                          • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:24
                                            oj nie dopisuj już sobie nie dopisuj. Nie opisywałam ich życia bo go nie znam. Nie roztrząsam tu życia tamtej rodziny ale pytałam o Wasze zdanie podając tylko przykład tej rodziny. Trochę fantazja i być może antypatia do mnie Ciebie poniosła.
                                            • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:31
                                              Ale sam tytuł wątku już jest oceną.
                                              Większość Twoich wypowiedzi tutaj dowodzi, że kobieta jest bezmyślna. Jaki sens ma zakładanie takich wątków?

                                              Co innego, gdybyś napisała czy zdecydowałybyście się na kolejną ciążę, gdybyście miały już trójkę chorych dzieci.

                                              Serio nie widzisz różnicy?
                                              • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:33
                                                Tytuł to kotłowanina myśli, pytanie, już wyciągnięte z wniosków, na końcu.
                                                • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:38
                                                  Na końcu czego? Bo na pewno nie postu założycielskiego.
                                              • cosmetic.wipes Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:39
                                                oqoq74 napisał(a):

                                                > Ale sam tytuł wątku już jest oceną.

                                                Ale z tytułu to zauważyłaś tylko "nierozsądna", a "bohaterka" ci umknęła?
                                                • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:42
                                                  I jedno i drugie jest oceną.
                                                  • cosmetic.wipes Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:50
                                                    Ale skupiłaś się na tym, ze autorka ocenia negatywnie. "Bohaterka" jest okresleniem pozytywnym.
                                                  • mx3_sp Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:54
                                                    nawet było na pierwszym miejscu. Nawet nie zwróciłam na to uwagi.
                                                  • oqoq74 Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 13:58
                                                    Pisałam, że wpływ na to miały wszystkie wypowiedzi autorki wątku.
                                                    A "bohaterka" w tytule, jakoś nie znalazła odzwierciedlenia, ani w pierwszej, ani w pozostałych wypowiedziach.
                • cosmetic.wipes Re: Cele pytania była odpowiedź 05.05.14, 12:44
                  no OK. Faktycznie odbiegłam nieco od pytanie zasadniczego.

                  Z twoją sasiadką łaczy mnie tylko wiek (jestem po czterdziestce) i abnegacki wygląd - mam od kilku dni zepsutą nóżkę, więc na ortezę tylko rozmemłany dresik pasuje.
                  Mam dwoje dzieci, tyle planowałam mieć. Oboje zdrowi. Najpewniej gdyby pierwsze urodziło sie poważnie chore, to drugiego by nie było. I nie tyle o strach przed choroba tu chodzi, ale raczej o sprawy organizacyjno-logistyczne, które jak wiadomo, przy chorobie dziecka staja się zazwyczaj dość skomplikowane.
                  W związku z powyższym nie jestem w stanie postawić się na miejscu matki trójki chorych dzieci, a tym bardziej wejść w jej tok myślenia na temat dalszej prokreacji. To dla mnie abstrakcja.
    • ziutka23 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 12:01
      Może tworzą rodzinę zastępczą? Ludzie mają czasem misję i właśnie dzieci niepełnosprawne przyjmują pod swój dach. A w ciąży może być tak naprawdę dopiero pierwszej.
    • marychna31 A w wyniku głosowania na forum 05.05.14, 12:18
      Oplotkowana na forum kobieta, w zależności od otrzymanych głosów zostanie wysłana na przymusową sterylizacje czy tez ematki maja się zrzucić na jałmużnę w ramach nagrody?
      • mx3_sp Re: A w wyniku głosowania na forum 05.05.14, 12:20
        A jaka jest Twoja opcja?
        • marychna31 Re: A w wyniku głosowania na forum 05.05.14, 12:40
          Że to zbyt delikatna i osobista sprawa, żeby tak sobie po prostu kłapać dziobem dla rozrywki przy kawce. Że prawda może wyglądać jeszcze zupełnie inaczej i łatwo w tej sytuacji kobietę zwyczajnie skrzywdzić.
          • mx3_sp Re: A w wyniku głosowania na forum 05.05.14, 12:43
            W jaki sposób ja ją krzywdzę? Na tym forum jest dużo więcej gorszących opowieści. Zadałam pytanie, jeśli czujesz się zniesmaczona nie podejmuj ze mną dyskusji, nie tego oczekiwałam. Nie jesteś w stanie odpowiedzieć na proste pytanie. Dlaczego?
        • mwiktorianka Re: A w wyniku głosowania na forum 05.05.14, 12:42
          Nie mnie oceniać decyzje innych (również te o posiadaniu dzieci, chorych czy zdrowych bo wiadomo, ze każdy chciałby zdrowe), jednak myślę, że mając chore dziecko, a raczej dzieci nie zdecydowałabym się na kolejne.
          Nie raz zdarzyło mi się widzieć matkę czy rodziców z dwójką, w tym jednym chorym. Znam z widzenia dziewczynę, która ma dwójkę z ZD, koszmarny przypadek, że aż dwójka bo zazwyczaj aż takiej kumulacji nie ma.
          Nie mniej jednak opieka nad trójką chorych dzieci to ogromny trud, znając siebie myślę, że gdybym miała taką sytuację miałabym też depresję jak stąd do Chin.
          Może Ci ludzie jakoś genetycznie się wyjątkowo źle dobrali.Wiadomo nie od dziś, że im bardziej pod tym względem para się od siebie różni tym większe szanse na zdrowe potomstwo.
          W każdym razie współczuję tej kobiecie bo na pewno jest jej ciężko.
      • woman_in_love już się składamy na jałmużnę i leczenie - w podatk 05.05.14, 13:58
        ach. A ta pani uprawia bio-hazard. Na zasadzie, mam 2 chorych dzieci, trudno, może uda się za 3, może za 4, a może za 8 i będzie w końcu jakieś zdrowe, a już najlepiej dziewczynka, bo ktoś będzie się musiał zająć chorym rodzeństwem. A że się nie udaje, to cóż, państwo za lecenie i opiekę kiedyś zapłaci, a to że przez zwiększone przez to podatki ktoś inny nie zdecyduje się na dziecko to już trudno.
        • imsad Re: już się składamy na jałmużnę i leczenie - w p 05.05.14, 14:08
          Założę się ,że dokładnie tak jest w tym przypadku.
          Dodam tylko, że pani nie wykazuje krzty empatii - jak można powoływać do życia kolejne obarczone takimi wadami dzieci. Przecież one nigdy nie będą w pełni samodzielne. Jakie życie je czeka ?
          Nie wyobrażam sobie abym mogła tak postąpić . Wolałabym nie mieć dzieci niż skazywać je na takie życie .

          woman_in_love napisała:

          > ach. A ta pani uprawia bio-hazard. Na zasadzie, mam 2 chorych dzieci, trudno, m
          > oże uda się za 3, może za 4, a może za 8 i będzie w końcu jakieś zdrowe, a już
          > najlepiej dziewczynka, bo ktoś będzie się musiał zająć chorym rodzeństwem. A że
          > się nie udaje, to cóż, państwo za lecenie i opiekę kiedyś zapłaci, a to że prz
          > ez zwiększone przez to podatki ktoś inny nie zdecyduje się na dziecko to już tr
          > udno.
          >
          >
    • woman_in_love bohaterka? to zbrodniarka, która nowe cierpienia 05.05.14, 12:42
      co raz powołuje na ziemię. Pójdzie do piekła jak nic za to.
      • imsad Re: bohaterka? to zbrodniarka, która nowe cierpie 05.05.14, 13:02
        zbrodniarka to wg mnie nieadekwatne określenie.

        Zgadzam się jednak z tym, że poprzez swoją bezmyślność powołuje do życia co rusz ułomne istoty, które są skazane na cierpienie, zależność od innych osób i na bycie nieszczęśliwymi.
        Żadna to dla mnie bohaterka. Raczej bezmyślna i okrutna istota.
        • asia_i_p Re: bohaterka? to zbrodniarka, która nowe cierpie 05.05.14, 13:06
          Jaką do ciężkiej Anielki bezmyślność?
          Jak z trisomii 21 chromosomu u pierwszego dziecka miała przewidzieć naczyniaka u drugiego dziecka? Moje pierwsze miało naczyniaka - bardzo proszę, dawaj mi medycznie uzasadnione prognozy, na jakie wady narażone jest drugie.

          Bezmyślność to jest chrzanić w temacie, na który nie ma się zielonego pojęcia.
          • imsad Re: bohaterka? to zbrodniarka, która nowe cierpie 05.05.14, 13:08
            Kompletna bezmyslność, mając dwoje ciężko chorych dzieci sprowadzac na świat trzecie i czwarte.


            PS
            sama chrzanisz.

            asia_i_p napisała:

            > Jaką do ciężkiej Anielki bezmyślność?
            > Jak z trisomii 21 chromosomu u pierwszego dziecka miała przewidzieć naczyniaka
            > u drugiego dziecka? Moje pierwsze miało naczyniaka - bardzo proszę, dawaj mi me
            > dycznie uzasadnione prognozy, na jakie wady narażone jest drugie.
            >
            > Bezmyślność to jest chrzanić w temacie, na który nie ma się zielonego pojęcia.
            • woman_in_love dokładnie, nikt normalny jeszcze 2 by nie bronił 05.05.14, 13:14
              ale już 3 i 4 to po prostu zbrodnia.
              • marychna31 Re: dokładnie, nikt normalny jeszcze 2 by nie bro 05.05.14, 22:04

                > ale już 3 i 4 to po prostu zbrodnia.
                to więcej niż zbrodnia to w żywej postaci dystrybucja. A z heglowskiego punktu widzenia to nawet nie kominfo.
          • mx3_sp Chwila chwila 05.05.14, 13:18
            jeśli Twoje JEDNO dziecko MIAŁO naczyniaka to już uzurpujesz sobie prawo do bycia ekspertem w tej dziedzinie? A mój brat miał złamane biodro - jestem ortopedą?
            • oqoq74 Re: Chwila chwila 05.05.14, 13:23
              No za to Ty uzurpujesz sobie prawo do oceny czyjegoś życia tylko dlatego, że to Twoja sąsiadka.
              • mx3_sp Re: Chwila chwila 05.05.14, 13:26
                Popatrzyłam tak na nich i ja osobiście decyzji o kolejnym dziecku bym nie podjęła, never. To jest moja ocena. Niech Ci bedzie.
            • asia_i_p Re: Chwila chwila 05.05.14, 13:25
              Nie - ja tylko proszę tutejszych ekspertów medycznych, żeby mi wskazali jakich wad u drugiego dziecka powinnam się obawiać, skoro tamta kobieta po Zespole Downa powinna się była domyślić naczyniaka i wady kręgosłupa u drugiego i trzeciego dziecka. Bo wiesz, jestem w 40 tygodniu ciąży, fałszywie uspokojona dobrymi wynikami USG, a może też mam "zdegenerowane DNA" i mój syn tylko sprytnie na tych USG chował trzecią nogę.
              • mx3_sp Re: Chwila chwila 05.05.14, 13:28
                Przenieś się więc na konkretne, specjalistyczne forum profesorów genetyki. Też tylko o to proszę jeśli celowo dyskusję kierujesz na zupełnie inny tor.
          • marychna31 Asiu... 05.05.14, 21:42
            "Język ludzki czasem przypomina
            psa co zerwał się z łańcucha ciemną nocą"
    • gazeta_mi_placi Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 14:29
      Można zapytać czy jakoś rodzinie nie pomóc, może by nawet drobną ściepę zrobić na forum? Co myślicie?
      • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 14:48
        i co?
        • gazeta_mi_placi Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 14:53
          No nic, możesz jej zapytać czy jej nie pomóc, morduje się z tymi dzieciakami, a sąsiadeczki są na tyle zainteresowane aby jej dupę obrobić na anonimowym forum.
          Nie jest Ci wstyd?
          • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 15:00
            nie bo nikomu żadnego tyłka nie obrobiłam. Tobie nie jest wstyd proponować zrzutę kilu stówek na "pomoc"? Co na waciki?
            • gazeta_mi_placi Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 09:22
              Zawsze jakaś pomoc zamiast obrabiania tyłka.
    • sanciasancia Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 14:41
      E tam. Takie przypadłości to zdarzenia niezależne. ZD zwiększa prawdopodbieństwo urodzenia dziecka z wadą chromosomalną, a nie dziecka z bliżej nieokreślonym problemem zdrowotnym, który może być poważny albo i nie.
      O tym, czy to była rozsądna decyzja, mogłabyś dywagować, gdyby sąsiadka miała np. dwoje dzieci z ZD.
      (I nie ma co mówić o badaniach prenatalnych, bo naczyniaka by nie wykryły. (Nie wiem, jak z kręgosłupem i co to za wada.)
      Nie zdecydowałabym się pewnie na kolejne dziecko po dziecku z ZD, nawet nie dlatego, że bym się bała kolejnego z ZD, tylko dlatego, że nie chciałabym obarczać kolejnego dziecka opieką nad starszym rodzeństwem.
      • kandyzowana3x Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 16:00
        A moze mi ktos wytłumaczyć o co chodzi z tym naczyniakiem jako ciezka choroba i kalectwem?
        Do tej pory myslalam o tym raczej w kategorii defektów kosmetycznych. owszem dosc mocno oszpecajacy moze byc na twarzy, ale raczej do wyleczenia i niegrozny.
        • ichi51e Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 21:28
          Tez mnie to zastanawia. Moze to jskis naczyniak typu rak skory?
        • sanciasancia Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 02:05
          > A moze mi ktos wytłumaczyć o co chodzi z tym naczyniakiem jako ciezka choroba
          > i kalectwem?
          > Do tej pory myslalam o tym raczej w kategorii defektów kosmetycznych. owszem d
          > osc mocno oszpecajacy moze byc na twarzy, ale raczej do wyleczenia i niegrozny.
          Ja też. Ale dla niektórych oszpecenie to ciężkie kalectwo.
    • 18lipcowa3 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 16:14
      W sumie nie wiem czego życzyć temu dziecku w brzuchu?
      Bo jak urodzi się zdrowe to na bank zostanie darmowym opiekunem pozostałej trójki,,smutne.
      Może lepiej żeby też wymagało opieki ?

      Co myślę o matce i ojcu ? Bezmyślne prymitywy. Juz po 2 dziecku powinni przestać.
      • jagienka75 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 09:10
        > Bo jak urodzi się zdrowe to na bank zostanie darmowym opiekunem pozostałej tró
        > jki,,smutne.


        a ja myślę, że jeśli to dziecko urodzi się zdrowe, nie będzie opiekowało się swoim chorym rodzeństwem.
        nie znam osobiście nikogo, kto opiekowałby się swoim chorym rodzeństwem.
        te osoby pozakładały rodziny, mają swoje dzieci a opiekę nad chorymi (brat/siostra) sprawują rodzice.
        kiedy ich zabraknie, nikt się nimi nie zajmie i ci ludzie trafią do specjalnych ośrodków. tak to się zazwyczaj kończy.
        • gazeta_mi_placi Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 09:20
          Dokładnie, nawet forumowa Suellen, czołowa forumowa antyaborcjonistka płodów z ZD sama wybyła zagranicę do męża/konkubenta Hiszpana, a siostra została w Polsce pod opieką starzejącego się ojca wink
        • a1ma Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 19:31
          A uważasz, ze powinno byc inaczej? Ze rodzeństwo ma obowiązek zając sie upośledzonym bratem czy siostra kosztem własnego zycia i rodziny?
    • nie_dlaczego Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 16:44
      Ja urodziłam chore dziecko (wada serca) i mimo, że bardzo chcielibyśmy mieć drugie to się nie zdecydujemy. Po wizycie u genetyka i własnych przemyśleniach uważam, że to niekoniecznie "pech" tylko jakieś dziadowskie połączenie DNA dwóch osób. Ze strachu o własny tyłek nie zdecyduję się na drugie dziecko, bo to co przeżyłam z pierwszym mnie prawie zabiło (teraz jest zdrowe).

      Zazdroszczę osobom w takiej sytuacji jak ja (i pani z postu startowego), że mają odwagę zdecydować się na kolejne dziecko i wierzą, że będzie wszystko ok. Ja już nie mam takiej wiary. Choć istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że moje kolejne dziecko byłoby zdrowe to nie stać mnie psychicznie na ryzyko.
    • guderianka Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 21:34
      Może to nie sa jej biologiczne dzieci ?
      Coś dużo tych chorób..
      • nie_dlaczego Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 22:02
        Parę miesięcy temu była audycja w radiu, bodajże w 3-ce o rodzicach 3-ki chorych dzieci. Każde było chore na coś innego. Nad 3-cim dzieckiem strasznie długo się zastanawiali, ale genetyk ich zapewnił, że poprzednie choroby to była ruletka i mieli pecha. 3-cie się urodziło najbardziej chore ze wszystkich ( z zespołem kociego krzyku). Zdarza się i tak niestety.
    • karla.on Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 22:07
      Kto Dal Wam prawo oceniac ta kobiete?
      Kim jestescie?
      • mx3_sp Czytaj, myśl 06.05.14, 08:32
        nie oceniam kobiety, ale sytuację - przekładam ją na własne realia i dokonałam teoretycznego wyboru.
    • euphoria77 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 05.05.14, 23:02
      A masz pewność, że to jej biologiczne dzieci, że zakładasz ciążę podwyższonego ryzyka?
      Może je adoptowali, tacy ludzie też istnieją
      • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 08:43
        tak to jest jeśli zabiera się głos dla samego gdakania, widać, że nie czytałas tego co napisałam.Czy adoptowane dzieci nie wymagają opieki, uwag, nakładów pracy? Z Twojego wpisu tak wynika. Mnie nie tylko chodziło o zdrowie przyszłego dziecka, ale równiez o te już żyjące.
        • kandyzowana3x Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 09:12
          mx3_sp napisała:
          Mnie nie tylko chodziło o zdrowie przyszłego dz
          > iecka, ale równiez o te już żyjące.
          Stad pewnie to niezrozumienie. Wiele osób mogło odnieść wrażenie, ze chciałaś tylko sobie pogadać na temat sasiadki.
          • mx3_sp Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 09:46
            wielokrotnie już to powtarzałam, ale nie każdy chce przeczytać to co napisałam.
            • samawsnach Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 12:10
              Cóż, trochę idąc za lipcową - zastanawiam się, czy w podobnych do opisanej sytuacjach nie chodzi właśnie o to, że każde potencjalnie zdrowe dziecko może być w przyszłości wsparciem i opieką dla chorego dziecka (dzieci).
    • malowanka06 na głównej gazety? 06.05.14, 15:13
      to twoje dzieło gazeta, że wątek z forum jest na głównej gazeta.pl?
      • gazeta_mi_placi Re: na głównej gazety? 06.05.14, 21:46
        A jest?
        • malowanka06 Re: na głównej gazety? 07.05.14, 10:18
          a było
          • gazeta_mi_placi Re: na głównej gazety? 07.05.14, 10:28
            Dalej nawet jest, teraz widzę.
    • mader1 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 06.05.14, 20:27
      A nie przyszło Ci do głowy, że może któreś z nich jest adoptowane? Znam taką rodzinę. A wtedy to inaczej wygląda? wink
      • mx3_sp Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 08:19
        dzieci adoptowane nie wymagają opieki? Najstarszy dorastający chłopak z ZD, młodsze jeżdzące na wózku i rosnąca ciąża. Pomijam trzecie. Urodzone dzieci być nosiła na rękach, jeździła do lekarzy, znosiła burzę hormonów, a adoptowane nie wymagają takiej atencji? Chociażby tylko uwagi?
        • gazeta_mi_placi Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 09:27
          Jak Cię to tak fascynuje to najlepiej zagadaj u źródła jak będziesz następnym razem mijała tę kobietę.
          • mx3_sp Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 09:42
            tak i przekaże Ci informację ile masz jej kasy przesłać, ok?
            • gazeta_mi_placi Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 10:09
              Ale po co proponować pomoc? Lepiej obgadać anonimowo rodzinę, którą dotknęło nieszczęście jak ostatnia przekupa z Kleparza.
              • mx3_sp Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 10:16
                dlatego Twój post dał nadzieję, że jedna oprócz klepania ozorem deklaruje realną pomoc. Wyrażę tylko swoją nadzieję, że ta pomoc finansowa z Twojej strony to przynajmniej 4 cyfrowa będzie.
                • gazeta_mi_placi Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 10:27
                  A Ty co zrobisz? Zapewne nawet nie podejdziesz do kobiety tylko wolisz anonimowo ozorem pomielić.
                  • mx3_sp Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 10:33
                    ja nic, czyli dokładnie tyle ile Ty. Z tą różnicą, że ja nie udaję szlachetniejszej niż jestem w rzeczywistości.
        • mader1 Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 09:58
          I ? Twój post jest kompletnie bez sensu- przepraszam. Są rodzice, którzy mają JEDNO ZDROWE dziecko i nie poświęcają mu dość uwagi. Ono jest zdrowe, inteligentne, a oni muszą we dwójkę pracować całymi dniami- bądź chcą oczywiście. Urodzone, zdrowe dziecko nabawia się ciężkiej wady kręgosłupa, sika w lóżko, siedzi całymi dniami przed kompem, nie realizuje swoich zdolności i... znajduje się w środku życia w miejscu, gdzie tamto na wózku. Bo nie było czasu, bo nie było na rehabilitację, bo nie było momentu na rozmowę. Być może- nie chce mi się czytać wszystkiego- jest to kwestia środków. Mama ma czas na swoje dzieci, nie rodzi ich specjalnie chorych, może w przyszłości zalożą razem firmę i zatrudnią niektórych tu piszących, zdrowych, którzy akurat będą bez pracy. Nie bądź taka wszystkim zdziwiona, sąsiadko. Mieszkam w osiedlu, gdzie jest sporo niepełnosprawnych- są mieskania dla nich przystosowane. Facet, który jest niewidowmy, jest ojcem, ma taki zawód, że może na dość dobrym poziomie utrzymać trojkę dzieci ( zresztą zdrowych).
          • mx3_sp Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 10:03
            Twój też, sytuacja bohaterki była bazą wyjściową dla moich własnych przemyśleń, a potem konkretnej konkluzji. ale po co czytać skoro można chlapnąć jęzorem i zwyczajnie opluć. Prawda?
            • mader1 Re: Zapytam po raz kolejny 07.05.14, 10:15
              Ależ ja nie pluję. No dobrze, nie czujesz się na siłach mieć chorych dzieci- to nie miej ( o ile jakieś ci się nie urodzi albo nie rozchoruje niespodziewanie- tzn. nie wymknie spod kontroli wink Ale ta kobieta może spokojnie wychować zupełnie pożyteczne dla społeczeństwa dzieciaki. to dwudziesty pierwszy wiek i wózek nie dyskwalifikuje, a nieumiejętność radzenia sobie w życiu nie jest związana z wyglądem, czy sposobem poruszania. Z bezrobociem nie radzą sobie zupełnie zdrowi, normalni z pozoru ludzie, a kalekę można wychować nawet urodziło się dziecko zdrowe. Niestety. Pozdrawiam i nie przejmuj się tak bardzo.
    • 4v są ludzie uzależnieni od współczucia lub też czują 06.05.14, 23:04
      lub też czujący się BOGAMI, przez to że są "wyżej od innych" dzięki upośledzeniu ich dzieci. dostają kasę za to, współczucie (o którym już pisałem, ale dla jednych jest to głowna nagroda, a dla innych tylko wisienka na torcie).

      są też bezrefleksyjne lochy, co po prostu się płodzą.

      no i są też takie, co ciągle liczą że będą miały "to jedno wymarzone piękne i zdrowe, które będa mogły kochać bardziej".

      tak czy inaczej, patologia. i nie ma co się rozwodzić nad nimi. psycholog, psychiatra, psychoterapeuta.

      raczej w odwrotnej kolejności wink
    • evee1 Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 07.05.14, 05:15
      Moje pierwsze dziecko mialo naczyniaki (wchlonaly sie same) i alergie, drugie powazny AZS i alergie. Jakbym chciala miec trzecie, to napewno bym sie na nie zdecydowala.
      Dzieci z rodziny z opisu maja inne, powazniejsze wady, ale wedlug mnie sa one na tyle nieskorelowane, ze bedac w sytuacji tamtej matki chcac miec kolejne dziecko i czujac ze sobie poradze, tez pewnie bym sie zdecydowala.
      • znowu.to.samo Re: Z cyklu: bohaterka czy nierozsądna. 07.05.14, 13:10
        to jeszcze nic, niedawno w tvp info był reportaż z rodziną 6 dzieci i KAŻDE cierpiało na INNĄ nieuleczalną chorobę. Gdybym nie zobaczyła na własne oczy tobym nie uwierzyła, że to jest możliwe. A jednak....Nie pamiętam dokładnie jakie to były choroby, najstarszy syn nastolatek miał schizofenię paranoidalną, któres z młodszych dzieci musiało stale przebywać w CZD. . Ich życie wygląda tak że mama mieszka z jednym dzieckiem w CZD a rezta przebywa z tatą w domu....Matka mówiła że większość chorób ujawniała się gdy dzieci były większe. Na koniec stwierdziła że nie zdecydowałaby się na te dzieci gdyby wiedziała, że będą tak chore

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka