ven-ge
09.05.14, 23:34
Kilka dni temu moja teściowa znalazła się w szpitalu ze stanem przedzawałowym. Teraz już jest jako tako , badania zrobione, jest pod opieką , może będzie potrzebna operacja, może nie ale ja nie o tym....
Tak dzisiaj siedziałam i myślałam o tym wszystkim, że moja mama jest w podobnym wieku, że może w każdej chwili też wylądować w szpitalu, że jak sie ma 70 lat to można sie żle poczuć na przystanku, w sklepie itd...
No i dzisiaj zadzwonilam do mojej mamy i mówię " Mamuś , kupię ci komórke, chcę mieć z tobą cały czas kontakt, nie wiem co sie może stać, ale nie chcę tracić z tobą kontaktu w razie twojego pobytu w szpitalu, albo w razie głupiego złego samopoczucia na ulicy"
No i co?? I zostałam zjebutana jak koza za obierki, że starszym osobom nie sugeruje sie pobytu w szpitalu, że ona była w swoim życiu kilka razy w szpitalu i ma traumę i nie należy wymawiać słowo SZPITAL, że jestem gruboskurna i wyrodna córka.
Moj mąż jak usłyszał o co chodzi to wpadł do teściów i zrobił im regularną awanturę że córka (to niby ja) sie troszczy a w
zamian dostaje pretensje, że śmiała użyć słowa szpital
Usłyszał że jest opętany prze jakiegoś demona, że nie będą z nim rozmawiać i ja mam ich przeprosić.
a ja cały czas uważam, że nie ma tu żadnej mojej winy i że próba trzymania kontaktu z mamą bez względu na okoliczności nie zasługuje na takie potępienie z jej strony tylko dlatego , że przypomniałam jej że nie młodnieje