Dodaj do ulubionych

a czyje dziecko nie jest prymusem?

14.05.14, 07:55
a tak na fali "kto nie zdał"
Moje nie jest i ma matematyczny defekt nie wiem po kim, bo oboje rodziców technicznych ma wink
Obserwuj wątek
    • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:13
      Moje nigdy nie były - może w nauczaniu początkowym wink Średnia córka dwa razy powtarzała klasę w liceum.
      • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:48
        Średnia córka dwa razy po
        > wtarzała klasę w liceum.

        No wybacz, ale czym tu się chwalić, przecież to w pewnej mierze twoje zaniedbanie.
        • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:50
          Nie, ale za dużo by tłumaczyć. Poza tym nie chwalę się, tylko odpowiadam na pytanie wątku.
          • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:52
            Serio? Nie? Ani mini mini?
            Nie ma takiej możliwości, żebym uwierzyła.
            Chyba że dziecko ciężko chore i po pół roku w szpitalu leżało.
            • ichi51e Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:05
              No moze lezalo? Sa na ziemi i niebie rzeczy o ktorym sie deelandrom nie snilo...
              • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:06
                widocznie się śniło skoro wzięłam pod uwagę taką możliwość
                chcesz mi przykopać to użyj chociaż grama intelektu
                • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:09
                  Zły dzień?
                  • antyideal Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:05
                    gryzelda71 napisała:

                    > Zły dzień?

                    Jestt pelnia księżyca... ;D
                • ichi51e Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:10
                  Lewa noga wstalas? Zjedz czekolady.
                  • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:16
                    chciałabyś rybko
                    to tylko objawy alergii na głupich ludzi, spoko, łyknę wapna i wysypka też mi zniknie

                    EOT
            • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:16
              Wiesz, Deela, wałkowałam ten temat przez parę lat na innym forum, gdzie dostałam wsparcie zamiast dokopywania, i nie chce mi się do tego wracać.
              • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:46
                No to nie będę rozwijać tematu, bo widzę, że niektórzy wtajemniczeni a inni mniej, więc to chyba jałowa dyskusja.
                Ale sorry, jak jako odpowiedź na pytanie "czyje dziecko nie jest prymusem" odpowiadasz "moje nie, dwa razy klasę powtarzało" bez dodania nawet najmniejszej wzmianki o jakichś nader skomplikowanych perturbacjach, to właściwie jak można twoją wypowiedź zinterpretować? Ja odebrałam to tak, że moje dziecko to aż jest nie-prymusem, że klasę w liceum (które trwa raptem trzy lata) aż dwa razy powtarzało.
                Nie chcę znać tej historii, nie ciekawi mnie, tylko weź pod uwagę, że jakoś namiętnie nie śledzę twoich historii na innych forach.
                • tryggia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:23
                  Kim ty jesteś w ogóle?
                  Z jakiej racji ktokolwiek pisząc czy mówiąc coś na swój temat ma się z tego TŁUMACZYĆ???
                  Wytłumacz się ze swojej osobowości może.
                • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:23
                  > to właściwie jak można twoją wypowiedź zinterpretować?

                  Jeśli się nie umie, wystarczy po prostu zapytać o przyczynę, zamiast od razu przywalać.
                • maslova Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:42
                  deelandra napisał(a):
                  > Ale sorry, jak jako odpowiedź na pytanie "czyje dziecko nie jest prymusem" odpo
                  > wiadasz "moje nie, dwa razy klasę powtarzało" bez dodania nawet najmniejszej wz
                  > mianki o jakichś nader skomplikowanych perturbacjach, to właściwie jak można tw
                  > oją wypowiedź zinterpretować?


                  Można interpretować różnie. Mnie nawet do głowy nie przyszło, że z tego zdania można wyciągnąć wnioski takie jak ty.
                • lily-evans01 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:29
                  Jak zinterpretować? Ano dosłownie.
                  Nie jest prymusem i nie jest nim do tego stopnia, że nawet powtarzało klasę w LO.
                  To chyba nie miał być wątek polegający na do...ywaniu bez sensu.
            • landora Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:26
              Jest taka możliwość, może dziecko po prostu mało inteligentne?
              • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:55
                Dziecko inteligentne, szybko się uczy, egzamin gimnazjalny i maturę zdała z dobrymi wynikami. Sama nie rozumiem, co się zacięło w mechanizmie, że w połowie gimnazjum przestała sobie radzić z realizacją obowiązku szkolnego. Ona chyba sama do końca nie wie, czemu w którymś momencie chodzenie do szkoły stało się koszmarem nie do przejścia. Dopilnowałam, by w terminie skończyła gimnazjum, w liceum odpuściłam rozwiązania siłowe i dałam jej czas, by zrobiła maturę w swoim tempie. Zdała, dostała się na studia dzienne, przerwała po pierwszym semestrze. W październiku wraca na zaoczne. Z dyscypliną pracy nie ma problemów, przepracowała poprzednie wakacje codziennie od 8 do 16. W zespole pracowników odnajduje się dobrze, w zespole uczniów - nie.
                • to_ja_tola Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:01
                  Echtom,ale nie tłumacz sie komuś obcemu z tego czy Twoje dziecko jest mniej czy bardziej inteligentne.
                  Nie raz i nie dwa słyszało się,że ktoś w szkole był słaby a w życiu osiąga sukcesy.
                  • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:14
                    Ale ja się nikomu nie tłumaczę smile Ktoś nieagresywnie stawia hipotezę, więc tylko ją prostuję.
                    Pisałam o tej sprawie wielokrotnie kilka lat temu, nie muszę się wstydzić i ukrywać, że coś takiego po prostu się zdarzyło w "porządnej rodzinie" wink Wcześniej ta historia była wsparciem dla osób, które miały podobny problem, więc może dobrze, że się z tym nie kryję. Dla mnie była to wielka lekcja pokory, że nie da się tak po prostu zaprojektować i ulepić dziecka według swoich wyobrażeń, że zawsze może się zdarzyć w tym procesie coś nieprzewidzianego, co zmusi rodzica do zweryfikowania poglądów na sprawy pozornie oczywiste.
                    • grave_digger Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 18:04
                      Bardzo ładnie napisane.

                      A co do tematu wątku - to mojej starszej córce daleko do prymusa. Oj, psuje statystykę klasy wg pani wychowawczyni (III klasa sp). Znaczy, z roku na rok jest coraz lepiej, wręcz bosko w porównaniu do tego, co było na początku wink. Ale jest to okupione dużym wysiłkiem... chociaż już jednak mniejszym niż kiedyś. Dlatego bardzo żałuję, że poszła jako 6-latek do szkoły. Młodsza dopiero od września zacznie naukę, więc zobaczymy jak jej pójdzie.

                      Poza tym, ja nigdy prymusem nie byłam. Nigdy nie miałam czerwonego paska. A ostatnio znalazłam swoje świadectwa i szeroko oczy otworzyłam jak zobaczyłam, że w II kl. sp miałam zachowanie poprawne wink Wyszłam na ludzi w każdym razie. wink
        • morgen_stern Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:17
          Ale ona się wcale nie "chwali"...
        • atena12345 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:21
          deelandra napisał(a):

          > Średnia córka dwa razy po
          > > wtarzała klasę w liceum.
          >
          > No wybacz, ale czym tu się chwalić, przecież to w pewnej mierze twoje zaniedban
          > ie.

          nie przesadzaj! ja pamiętam swoje liceum (podstawówka na piątkach) ledwo z klasy do klasy przechodziłam i mało brakowało, a bym powtarzała. Rodzice robili co mogli i nauczyciele też. Studia skończyłam dość trudne, nawet stypendium naukowe miałam. I co to oznacza? ano nic!
        • to_ja_tola Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:57
          deelandra napisał(a):

          > Średnia córka dwa razy po
          > > wtarzała klasę w liceum.
          >
          > No wybacz, ale czym tu się chwalić, przecież to w pewnej mierze twoje zaniedban
          > ie.


          pfff O matko!!! już wywnioskowała.Daj spokój!
    • default Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:13
      Moja córka była prymusem w podstawówce, w liceum na początku jeszcze jako-tako, ale potem kompletna obsuwa, zwłaszcza z matematyki była totalnym betonem (po mamusi wink), całe szczęście, że nie musiała jej zdawać na maturze ... Dzięki temu szczęśliwie przebrnęła.
    • heca7 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:15
      To ja mam tak, że córka prymus i kujon, bardzo pilnuje dobrych ocen.
      Za to synowie odwrotnie, jak nie usiądę to żaden lekcji sam z siebie nie odrobi, starszy prawie płacze kiedy ma coś przeczytać. Teraz siedzi nad Oto jest Kasia i jeden rozdział czyta 3 godziny, naprawdę! Ciągle przepisuje tylko połowę pracy domowej z tablicy i twierdzi, że tylko tyle było.
      Najmłodszy jeszcze gorzej, tylko by się bawił i w ogóle to on wraca do przedszkola wink W ciągu pół roku zebrał w dzienniczku więcej uwag niż brat z siostrą razem wzięci przez 8 lat (łącznie) pobytu w szkole! Zresztą córka nie dostała jedną uwagę.
      Tak więc idąc na zebrania znajduję się w dwóch różnych światach- rodziców kujonów a potem dwa zebrania rodziców nieuków i rozrabiaków.
      • maj18-98 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:22
        Bo to koszmarna lektura jest!
        Pamietam jak sie nauczycielka nade mna znecala jak powiedzialam, ze ksiazka jest glupia a rodzice Kasi niesprawiedliwi i okrutni, dostalo mi sie od rozpuszczonych jedynaczek .....
        A moze syn niech Koszmarnego Karolka poczyta? Dla odmiany.
        • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:50
          A nie przyszło ci (wam) do głowy, że to nie jest książka, która pokazuje jak wrednym i rozpuszczonym dzieciarem jest Kasia (w pewnej mierze była), ale też i o tym, jak źle potrafią postępować rodzice i pokazuje jak nie należy postępować z dzieckiem?
          Interpretacja - widzę, że trudna rzecz.
          • ichi51e Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:08
            Ale to dIeci zdaje sie czytaja? Na tym poziomie interpretacja duzo zalezy od nauczyciela ktory powinien wytlumaczyc i naprostowac a nie ublizac uczniom
            • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:17
              Ale to chyba rodzice rozmawiają z dzieckiem o lekturach? Pomagają wyciągać wnioski? Wskazują takie a nie inne zachowania, kształtują światopogląd również na podstawie lektur?
              Nie?
              O kurczę, a ja, kretynka, z dzieckiem każdą czytankę przegaduję...
              • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:22
                > Ale to chyba rodzice rozmawiają z dzieckiem o lekturach? Pomagają wyciągać wnio
                > ski?

                W nauczaniu domowym.
                Cyba żarty z tym omawianiem lektur z dzieckiem w domu i wyciąganiem wniosków. Do której tak klasy?Do matury?
                • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:35
                  Jezu, a choćby i do śmierci! Rozmawiać o książkach/filmach mogę zawsze, wszędzie i w każdej pozycji. Ja lubię rozmawiać o książkach, nie jest to dla mnie kara Boża tylko autentyczna przyjemność wymiany poglądów nawet na tak niskim poziomie rozwoju świadomości czytelniczej jaką prezentuje pierwszoklasista...
                  To jak wy wychowujecie swoje dzieci właściwie?
                  • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:38
                    No ja ostatnio rozmawiałam o RNA.
                    • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:42
                      Nie wiem co się kryje pod RNA? Kwas rybonukleinowy?
                      To chyba nie lektura big_grin
                      • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:44
                        Nie wiesz? Straszne....
              • atena12345 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:25
                deelandra napisał(a):

                > Ale to chyba rodzice rozmawiają z dzieckiem o lekturach?


                Eeeee.... a nie nauczyciel ???
                • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:28
                  Też jesteś jako rodzic do du...wink
                  • anetchen2306 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:38
                    ... to ja jestem d... do kwadratu: nie znam prawie ani jednej lektury mojego syna big_grin
                    A ze lektury Maja praktycznie tylko z literatury wspolczesnej mlodziezowej, dwie lektury na rok, to nie znam ani jednej z nich. Musze? Owszem, pytam, co czytaja, co przerabiaja. Ale nigdy nie czytalam z dzieckiem lektur (lektury w De zaczeli dopiero przerabiac od 3 klasy, niewielkie ksiazeczki, rodzial po rozdziale tak, ze dziecko SAMO czytalo, bez pomocy rodzica). Nie mam potrzeby, by nadganiac w jakikolwiek sposob moje "zaleglosci" i czytac wsio, co przeczytac maja tylko dlatego, by moc sobie ze Starszym o lekturze podyskutowac.
                    Dyskutowac rownie dobrze moge o tym, w jaka gre aktualnie gra lub jakiej muzyki slucha.
                    • chalsia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:44
                      > A ze lektury Maja praktycznie tylko z literatury wspolczesnej mlodziezowej, dwi
                      > e lektury na rok,

                      jak to różnie bywa z tymi lekturami
                      u mojego dziecia 10 lektur rocznie - pięć konkretnych, podanych przez nauczyciela, a pięć - dowolnych, wybranych przez dziecko
                      lektury obowiązkowe omawiają na lekcjach plus zawsze jest jedno wypracowanie domowe z lektury (3 tematy do wyboru)
                      z lektury dowolnej trzeba napisać opracowanie - co to była za książka, napisać coś o niej (np. streszczenie albo opis bohatera albo najbardziej podobającego się aspektu/akcji) oraz co się w niej podobało/nie podobało i dlaczego
                      • anetchen2306 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:54
                        Moj Starszy jest aktualnie w 8 klasie, Gymnasium.
                        Od poczatku roku szkolnego "przerobili" lektur ... sztuk trzy (jedna z typowo mlodziezowa problematyka, jedna z tlem historycznym drugiej wojny swiatowej, ostatnio "Wilhelma Tella").
                        Przerabiaja etapami, nie na raz. Przerabiaja w trakcie czytania, nie po przeczytaniu.
                        Prac klasowych z lektur pisza tez sztuk tyle, ile lektur (czyli 2-3 na rok).
                        Nie ma oceniania prac domowych, np. streszczenia napisanego w domu przez dziecko.
                        Ocenie podlegaja tylko i wylacznie prace napisane przez dziecko w szkole (wyklucza pomoc rodzica w pisaniu). Owszem, do lektury zadawane sa czasem zadania domowe, nie podlegaja jednak one ocenie (chyba, ze notorycznie sie zapomina je zrobic wink).
                  • atena12345 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:40
                    gryzelda71 napisała:

                    > Też jesteś jako rodzic do du...wink

                    no wiem wink
                • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:36
                  Mnie też trochę dziwi ta koncepcja podwójnej edukacji szkolnej i domowej. Rodzic jest od tego, by na samym początku nauki pomóc dziecku wdrożyć się w jej rytm, tzn. sprawdzić, czy odrobiło lekcje i spakowało plecak, a później włącza się sporadycznie w wyjątkowych sytuacjach. Nie rozumiem sensu powielania roboty nauczyciela - w tym układzie lepiej wybrać home schooling.
                • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:10
                  Ale co nauczyciel, bo nie wiem. Omówienie przez nauczyciela rzeczy A wyklucza swobodną rozmowę w domu z dzieckiem o książce/czytance? Mnie np. interesuje co on na ten temat myśli, co zrozumiał, jak zrozumiał. Nauczyciel uczy wg jedynie słusznego klucza interpretacji, a ja nie uczę (ktoś tam z podwójną edukacją wyskoczył, WTF?) tylko rozmawiam, słucham, wymieniam poglądy. Wstrząsające, że ktoś rozmawia z własnym dzieckiem, nie?
                  • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 14:07
                    To ty się burzyłaś ,że rozmowa nie dotyczy lektur szkolnych.
                    • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 19:10
                      pogubiłaś się chyba
                      • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 15.05.14, 08:29
                        To nie twoje słowa?:

                        Ale to chyba rodzice rozmawiają z dzieckiem o lekturach? Pomagają wyciągać wnioski? Wskazują takie a nie inne zachowania, kształtują światopogląd również na podstawie lektur?
                        Nie?
                        O kurczę, a ja, kretynka, z dzieckiem każdą czytankę przegaduję...



                • heca7 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:22
                  Teraz ta lektura mu się nie podoba, wcześniej inna wink Tu nawet nie chodzi o treść tylko o sam fakt czytania. Córka łyka książki jak bocian żaby a synowie na ich widok uciekają uncertain
                  A w książce widzę tylko, że to Kasia coś zrozumiała, rodzice nie.
              • gaskama Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:09
                "O kurczę, a ja, kretynka, z dzieckiem każdą czytankę przegaduję... "

                Tja, coś w tym jest ...
                • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:11
                  No faktycznie, jak śmiem rozmawiać z bachorem. big_grin ludzie, puknijcie się w te pustostany na czubku szyi...
                  • przystanek_tramwajowy Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:15
                    Jesteś tak prosta w swoim rozumowaniu, że chwilami aż prostacka.
                  • nie_dlaczego Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 14:54
                    Do dziecka też tak mówisz, czy tylko do obcych ludzi w internecie?
          • przystanek_tramwajowy Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:32
            deelandra napisał(a):

            > A nie przyszło ci (wam) do głowy, że to nie jest książka, która pokazuje jak wr
            > ednym i rozpuszczonym dzieciarem jest Kasia (w pewnej mierze była), ale też i o
            > tym, jak źle potrafią postępować rodzice i pokazuje jak nie należy postępować
            > z dzieckiem?

            Ta książka jest zwyczajnie głupia, anachroniczna i szkodliwa. Mamusia wychodzi z domu na... spotkanie z delegatką z Warszawy i zostawia niemowlę pod opieką kilkulatki. A gdy niemowlę się przeziębia autorka każe się czuć winną nie mamusi tylko kilkulatce. Stetryczały wredny dziadunio wyśmiewa koleżankę wnuczki, która ma o ile dobrze pamiętam wadę wymowy i wszyscy mają ubaw po pachy.
            • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:36
              Nie ma głupich książek (pomijając harlekiny i debilne poradniki/biografie gwiazdek z de wyjętych)
              • przystanek_tramwajowy Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:49
                deelandra napisał(a):

                > Nie ma głupich książek (pomijając harlekiny i debilne poradniki/biografie gwiaz
                > dek z de wyjętych)

                Dla mnie książka Jaworczakowej jest głupsza niż co niektóre harlequiny. Na szczęście moje dziecko musiało przeczytać tylko jeden rozdział. Wówczas właśnie wyprodukowałam ten wątek:

                forum.gazeta.pl/forum/w,16375,144247356,,Kolejna_lektura_szkolna_od_ktorej_cierpna_zeby_.html?v=2
                • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:51
                  Nie, nie ma, bo każdą można omówić, nawet jeżeli bohaterowie to debile, sytuacje kretyńskie, decyzje głupsze niż ustawa przewiduje, o tym też można pogadać.
                  • jakw Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 17:42
                    deelandra napisał(a):

                    > Nie, nie ma, bo każdą można omówić, nawet jeżeli bohaterowie to debile, sytuacj
                    > e kretyńskie, decyzje głupsze niż ustawa przewiduje, o tym też można pogadać.
                    Taa, skoro można to dlaczego autorka podwątku była gnębiona przez nauczycielkę? Zapewne nie wstrzeliła się w jedyny słuszny klucz jaka ta Kasia wredna.
                    • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 19:11
                      Ale ja nigdzie nie piszę o nauczycielach, więc nie wiem o co ci chodzi...
              • atena12345 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:27
                deelandra napisał(a):

                > Nie ma głupich książek


                Aaaaaaaaa! serio?

              • gaskama Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:11
                Starasz się kreować na człowieka światłego, ale słabo ci to idzie. Masz strasznie ograniczone poglądy.
          • lily-evans01 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:31
            No kurczę, średnio rozgarnięty nauczyciel powinien umieć to zinterpretować w ten sposób, a jednak tak nie jest, skoro dzieciak obrywa za stwierdzenie, że rodzice Kasi byli wobec niej okrutni.
          • jakw Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 17:39
            deelandra napisał(a):

            > A nie przyszło ci (wam) do głowy, że to nie jest książka, która pokazuje jak wr
            > ednym i rozpuszczonym dzieciarem jest Kasia (w pewnej mierze była), ale też i o
            > tym, jak źle potrafią postępować rodzice i pokazuje jak nie należy postępować
            > z dzieckiem?
            Ale to jest lektura w klasie II? III? Dziecko, które odkrywa, że coś nieteges było z rodzicami Kasi (no sorry, 8 czy 9-latka dowiaduje się o młodszym rodzeństwie w momencie powrotu mamy ze szpitala) wykazuje się jak najnbardziej przemyśleniem lektury. A jeśli jest to książka jak nie należy postępować z dzieckiem to powinni czytać ją rodzice...
            • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 19:11
              Może niektórzy powinni.
        • atena12345 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:25
          maj18-98 napisała:

          > Bo to koszmarna lektura jest!

          moja córka ją uwielbia smile
          jak zresztą większość książek.

          > A moze syn niech Koszmarnego Karolka poczyta? Dla odmiany.

          Koszmarny Karolek jest.... no koszmarny po prostu sad
          • heca7 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:30
            U mnie z Koszmarnym Karolkiem może być problem wink Mamy te książki w domu ( córka oczywiście przeczytała) ale obawiam się, że ta lektura tylko nakręci syna do gorszego zachowywania się wobec młodszego brata. Ustali, że to on jest doskonały a brat koszmarny... Na razie więc nie ma mowy.
    • xxe-lka Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:18
      moje dziecko nie jest, tzn uczy sie nieźle póki co (druga klasa) ale zadatków na prymusa raczej nie ma
      młodsza ma zadatki ale jak będzie czas pokaże bo na razie więdnie z nudów wink w zerówce
      • melancho_lia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:26
        Moi są uzdolnieni matematycznie (młodsza zwłaszcza), ale poza tym to średnio.
        Ale rodzice umysły ścisłe więc mają po kim te zdolności mieć.
    • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:34
      A prymus to taki co ze wszystkiego ma 6?
      • noname2002 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:52
        I wzorowe zachowanie i umiera na myśl, że mógłby np. zapomnieć zeszytu?
        • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:04
          To nie mam nie miałam nawet przez jeden dzień. Napisze też,ze nie znam żadnego takiego.
          • antyideal Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:23
            Sa podobno szkoly, ktore rzucaja szostkami na prawo i lewo.
            U nas niestety trudno dostac 6 za nauke, juz predzej za udzial w nieobowiazkowych
            konkursach. Moj syn oczywiscie sie tym nie skala, niestety tylko piatkowy jest,
            wiec nie prymus.
            • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:27
              Ja nie znam osoby ze średnia 6.0
              Nawet gimnazjalista która była laureatką z 6 przedmiotów na koniec gimnazjum nie miała średniej 6.0 Ale ona fakt była mega zdolna.
              • cosmetic.wipes Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 20:56
                Ja znam jedną osobę, która miała 6,0 na świadectwie w III klasie gimnazjum.


                Nie, to nie moje dzieckobig_grin
    • tryggia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:39
      Moj. Ciagle ma uwagi "brak tego czy tamtego", nigdy nie robi prac dodatkowych, bazgrze i wyciera gumka tak, ze lepiej chyba wyrwac strone. Byl na kółku plastycznym miesiac. A przed szkola czytal, pisal, uwielbial rysowac, kleic. Pilnowal swoich przyborów, nie mogl sie doczekac szkoly.
      • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:05
        > Ciagle ma uwagi "brak tego czy tamtego", nigdy nie robi prac dodatkowych,
        > bazgrze i wyciera gumka tak, ze lepiej chyba wyrwac strone.

        Z opisu wynika, że dziecko pewnie jest w klasie między 1-3.
        Jeśli tak jest, to moim zdaniem są to głównie zaniedbania z Twojej strony.
        No wybacz, ale jeśli dziecko nigdy nie robi prac domowych, wiecznie coś zapomina, to już Twoja w tym głowa, aby tego przypilnować. I ta uwaga przecież nie jest dla dziecka, tylko dla Ciebie, abyś ją zobaczyła i przypilnowała syna.
        Córka (1-klasistka) też ma w klasie dziewczynkę, która wiecznie nie ma odrobionych zadań domowych. Ponoć jej matka nawet nie wyciąga tornistra z auta po szkole, dziecko jak na świetlicy nie odrobi, to potem dostaje jedynki za braki zadań. Trzeba było dziecko nauczyć wiersza, na co był czas ponad miesiąc, a matka olała sprawę. Coś tam trzeba przynieść do szkoły - dziecko prawie zawsze tego nie ma. Wg matki dziecko jest leniwe, ale też ma pretensje do szkoły, że dziecko ze sprawdzianów dostaje 1-nki, bo są ponoć za trudne, a pani nie informuje co dokładnie na tych sprawdzianach będzie i dziecko nie może się przygotować.
        U mojej córki co prawda 99% ocen stanowią 5 i 6 (najgorsza ocena to 4-ka), co pewnie nie jest dużym osiągnięciem w pierwszej klasie, ale jakbym nie przypilnowała wszystkiego, to fakt faktem ze sprawdzianów nadal by miała świetne oceny, bo z lekcji wszystko pamięta, ale mogłaby się nie nauczyć systematyczności, bardziej by wszystko olewała, bo ogólnie ma zadatki na leniucha. Czyta bardzo płynnie jak na pierwszą klasę, ale i tak każę jej 2 razy przeczytać czytankę, bo jak pani każe poćwiczyć w domu, to nie ma że nie. Teraz przypilnuję, to większa szansa, że później będzie miała dobre nawyki.
        • ichi51e Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:17
          Moi rodzice mnie nie pilnowali nie odrabiali ze mna prac (matma z ojcem to byla tortura juz wolalam liczyc ze mnie nie zapytaja albo zglosic np albo rozwiazywac z glowy) na wywiadowki od 4 klasy kiedy mama sie zniechecila ostatecznie poziomem wywiadowek rowniez nie chodzili. Jakos sobie poradzilam bo kurs umiesz liczyc licz na siebie zaliczylam wczesnie.
          • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:49
            Jasne, ale Ty chyba jeszcze nie masz dziecka w wieku szkolnym, prawda?
            Moim zdaniem rodzice powinni sprawdzić czy dziecko odrobiło zadania w tych pierwszych klasach i wręcz jest to ich obowiązek. Naprawdę nie jest to nic wielkiego, żaden wysiłek moim zdaniem. Dziecko siada do lekcji, odrabia samo, ty potem sprawdzasz czy dobrze, ew. w trakcie kontrolujesz (moja córka akurat woli jak z nią siedzę i patrzę). Poza tym u nas trudniejsze zadania matematyczne zdarza się, że są zadawane do domu, w dodatku takie, których dziecko w szkole nigdy robiło, jest to zupełna nowość i myślę, że pani takie zadaje z myślą, że rodzice wytłumaczą dziecku i pomogą.
            Moja córka większość zadań domowych odrabia już w szkole, na przerwach, ale zawsze w domu sprawdzam czy dobrze zrobiła, pilnuję, aby usiadła i odrobiła to, co jej pozostało. Być może bez pilnowania też by się za to zabrała, bo zależy jej na dobrych ocenach. Na początku roku nie zależało jej na ocenach, wkurzał ją fakt, że musi chodzić do szkoły i miała więcej czwórek niż teraz (w tym półroczu ma tylko jedną, a w tamtym myślę, że z 10 ich było - niemal wszystkie za niestaranne pisanie i malowanie szlaczków, a mogła to zrobić dużo lepiej).
            Uważam, że to, że córka teraz robi wszystko starannie, dokładnie, to też moja zasługa, bo od początku wszystkiego pilnowałam. Teraz jej zależy na ocenach, chce dostać na koniec roku dyplomy, ale nie ze złej woli bywa zapominalska i póki taka jest, to będę ją pilnować.
        • agus-ka Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:59
          Nie przesadzasz trochę? Też mam dziecko w pierwszej klasie. Lekcje dorabia sama na świetlicy, ja tylko sprawdzam. W domu robimy tylko to czego na świetlicy się nie da bo potrzeba np materiałów plastycznych.
          Zamierzasz kiedyś nauczyć dziecko samodzielności, bo z tego co mówisz Twoje dziecko wcale nie potrzebuje Twojej pomocy w nauce.
          • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:59
            Mi nie chodzi o to, że dziecko nie może samo odrabiać lekcji (moja nieświetlicowa córka często je odrabia na przerwach), tylko, że należy je sprawdzać, szczególnie jeśli dziecko ma tendencję do olewania sprawy.
            A Ty przecież napisałaś, że SPRAWDZASZ. Właśnie o to chodzi, żeby sprawdzić, a nie puszczać dziecko do szkoły bez odrobionych zadań, bez jakichś tam materiałów itd.
            Jeśli wiem, że dziecko ma problem z systematycznością, ciągle dostaje uwagi, to nie siedzę bezczynnie. Czy to wg Ciebie jest dobre, że matka nic sobie nie robi z tych uwag?
            Moja córka jest samodzielna, bo sama robi zadania, a ja tylko kontroluję. Nie uważam, żeby była w czymkolwiek niesamodzielna, ja po prostu jedynie się troszczę o to, aby zachowały się w niej dobre nawyki. Spaliłabym się ze wstydu, gdyby moje dziecko ciągle dostawało tego typu uwagi.
            • agus-ka Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:02
              Przecież sama piszesz, że pilnujesz córkę, siedzisz przy niej, uczysz wierszy, a nie tylko sprawdzasz. Po co? Masz zdolne dziecko, ale ograniczasz jego rozwój. Nie pozwalasz na samodzielnosc, ani w przypilnowaniu własnych spraw ani w poglowkowaniu w zadaniach. Pomysl o tym.
              • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:35
                > Przecież sama piszesz, że pilnujesz córkę, siedzisz przy niej, uczysz wierszy,
                > a nie tylko sprawdzasz

                Akurat wiersz o którym była mowa miał być na temat "Tu jest moje miejsce" i trzeba było samemu znaleźć wiersz, który odpowiadałby tej tematyce. Dziecko, którego matka nie nauczyła wiersza ma bardzo duże trudności z czytaniem, szczerze mówiąc nie potrafi tego robić, dlatego ja uważam za czyste lenistwo ze strony matki fakt, że nie znalazła odpowiedniego (mógł być przecież nawet krótki, jeśli dziecko ma słabą pamięć) i nie nauczyła dziecka, które nie umie czytać. Uważam, że to tylko wina matki, że dziecko dostało 1-kę.
                Ale fakt, pomagałam córce nauczyć się wiersza. Czy to coś haniebnego? Wybrałyśmy bardzo, bardzo długi wiersz, zdecydowanie najambitniejszy w klasie, więc trzeba było na to poświęcić trochę więcej czasu niż zazwyczaj.
                Pilnuję córkę, ale odrabia sama, nie podsuwam jej nigdy żadnych odpowiedzi. Nie wiem skąd pomysł, że jej nie daję pogłówkować. Mogłabym przy niej nie siedzieć przy odrabianiu lekcji, bo nie wtrącam się bez potrzeby, zresztą córka by na to nie pozwoliła, ale ona twierdzi, że lubi jak jestem obok, więc nie widzę przeciwwskazań. Wcześniej było tak, że sprawdzałam dopiero odrobione lekcje, teraz patrzę się już w trakcie jak jej idzie. Nie uważam żadnej z tych metod za lepszą czy gorszą.
        • tryggia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:18
          A mojego dziecka w klasie jest dziewczynka, którą rodzice strasznie piłują. Na wywiadówkach matka lub ojciec zawsze krytykują działania pani i oceniają innych rodziców. Ciągle wytykają innym błędy. Dziewczynka ma bardzo dobre oceny, podobnie jak część dzieci, ale jest w klasie bardzo nielubiana.
          Nie prosiłam cię, koza o pouczanie - zostaw to na użytek własnego dziecka.
          • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:59
            Przesada w żadną stronę nie jest dobra.
            • tryggia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:13
              Więc nie przesadzaj i powściągnij nadgorliwość w pouczaniu innych tongue_out
              • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:59
                Dobrze big_grin.
        • maslova Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:52
          Wychowawczyni mojej córki w drugiej klasie na pierwszym zebraniu poprosiła rodziców, aby zwracać uwagę na usamodzielnianie dzieci, starać się nie robić nic za nie, nie pilnować nadmiernie czy jest przygotowane do szkoły. Uważała (i zgadzam się z nią), że w ten sposób dzieci stają się bardziej obowiązkowe i odpowiedzialne za siebie.
    • kolteta Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:41
      Moje, choć w sumie to dopiero pierwsza klasa, więc może się odmienić, choć nie sądzę. W kwestii nauki poszła po mnie - uczy się tego co ją interesuje, na co ma ochotę, resztę odbębnia. Jest, jak sama mówi, średnia, choć na tle klasy (same 7 latki, ona jedna 6 latka) wypada dobrze. Orła z niej raczej nie będzie, ale ja podchodzę do jej wychowania spokojnie i nie wychowuję prymusa a samodzielną i myślącą dziewczynę.
    • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:47
      Moje matematycznie uzdolnione, nie, że geniusz, ale radzi sobie doskonale.
      Z polskiego tragedia, na poziomie niskiej średniej.
      Plastycznie dramat na poziomie 3 latka.
      Chodzi do pierwszej klasy, ale jest dzieckiem o specjalnych potrzebach edukacyjnych, więc nie zależy mi na ocenach, tylko żeby posiadł odpowiednie umiejętności, czyli ja mam mieć pewność, że on coś opanował, a że mu punkty lecą na sprawdzianach za głupoty, to mnie nie przeraża.
      Prymusem nie będzie nigdy.
    • neffi79 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:53
      to ja pójdę wg. wczorajszej śpiewki
      nie wiem o czym mówisz, jak można nie byc prymusem, moja córka jest ze wszystkiego, chcieć znaczy móc. Proste
      • deelandra Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 08:58
        heh, wiem, że to jakiś przytyk do innego wątku, ale...

        ... jak słyszę, że chcieć znaczy móc, no cóż, ja nie potrafię rysować, jak narysuję dzieciom psa to mówią, że to koń, a przecież rysowanie jest łatwe, np. wg takiego poradnika

        https://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/927c0e9aa96fddfc102355e06f325d35.jpg?1310842420
        • ichi51e Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:21
          Trzeba cwiczyc. Rysowanie to praktyka tylko i wylacznie - nie trzeba nawet tego lubic vide Velasquez.
      • lily-evans01 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:34
        O, właśnie czekałam na taki wpis, dobrze, że ktoś załapał big_grin.
    • aneta-skarpeta Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:34
      mój nie jest prymusem, nie lubi sie po prostu uczyć

      to typ "zdolny, ale leniwy" z naciskiem na leniwywink

      bardziej techniczny niz humanistyczny
      • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:35
        Co znaczy zdolny, ale leniwy?
        Serio pytam. Ze się nie czy a na dobre oceny?
        • pade Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:44
          ja tak mówię o moim synusmile
          no bo jak inaczej mam mówić skoro:
          -jak go zmuszę, żeby usiadł nad książką, dopilnuję, żeby nie robił sobie przerw co minutę, dostaje 5 (robię to raz-dwa razy w roku, więc tych piątek jest jak na lekarstwobig_grin)
          -jak uznaję, że nauka to jego sprawa, czyli mój syn nawet nie wyciąga podręcznika z plecaka, to jest różnie, ale zazwyczaj 3
          • pade Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:45
            Aha, on mi wyraźnie powiedział, że po prostu nie chce mu się uczyć...
            A córa jest prymusemsmile
          • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:46
            Sądziłam,ze zdolny, ale leniwy oznacz,ze dzieciak mało sie uczy w domu, ale ma dobre oceny,czyli wiedza lekcyjna starcza.
            • oqoq74 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:55
              Ja to zawsze traktowałam na zasadzie, wiedza wyniesiona z lekcji starczy na pozytywną ocenę. Ale żeby dostać lepszą, trzeba choć powtórzyć w domu, czy przeczytać coś.

              Z drugiej strony, mój syn z matmy czy angielskiego, odrabia zadania domowe, ale nie uczy się przesadnie, nie powtarza a oceny ma bardzo dobre.
              • antyideal Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:08
                Moj syn kompletnie sie nie uczy w domu i dostaje piątki, natomiast cos tam odrobic,
                napisac zawsze trzeba, bo za to juz leca negatywne oceny - wiec odrabia z predkoscią
                swiatla i byle jak, co nie przeszkadza mu w byciu w klasowej czołowce.
                Chyba klasyczny "zdolny ale leniwy"..
                Uczenie sie w domu wlasciwie nie poprawiloby jego ocen.
            • pade Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:01
              A co oznacza sytuacja kiedy dziecko się w ogóle nie uczy i dostaje tróje, albo i wyżej
              i jest w gimnazjum?
              Z ciekawości pytam, bo nie wiem jak to nazwaćsmile
              Lenistwem na pewno.
              • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:38
                Nie wiem, czy to nazywać zdolnym. Jak nie śpi na lekcjach zawsze coś zostanie w głowie, czyż nie?
                • pade Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:52
                  Raczej niesmile
                  • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:59
                    Znaczy śpi. chyba ze lekcja polega na :przeczytajcie rozdział 3 i dziecko nie czyta.
                    • pade Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:41
                      sądzę, że upraszczasz
                      nauka to nie tylko zapamiętanie kilku zdań z lekcji czy wzrokowo z ksiązki
                      • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 14:11
                        A co jeszcze trzeba dla zdolnego? Jak nie lubi sie uczyć to w co ta para zdolności uchodzi? Sport? Muzyka, plastyka?
            • aneta-skarpeta Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:03
              jakby bez nauki w domu, nieodrabianiu lekcji miał najlepsze oceny to byłby prymusem

              ja mam na mysli dziecko, które potrafi zawalić prace domową czy dostać pałkę, ale nie ma problemów w szkole ( z ocenami, przyswajaniem programu), jest średniakiem. jak zaczyna sie przykładac- nie mówie o zakuwaniu godzinami, tylko o nie łapaniu złych ocen za brak pracy domowej, odrabianie lekcji byle jak " na odwal", co bardzo obniża oceny i przez to dziecko nie jest "prymusem" lub bardzo dobrym uczniem
              • niutaki Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:47
                Oooo Aneta opisalas mi mojego dzieciarabig_grin jak pala to za brak pracy domowej, brak fletu albo innego badziewia. W ten wlasnie sposob skutecznie psuje sobie srednia.
                • vilez Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:36
                  I moje.
        • aneta-skarpeta Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:59
          gryzelda71 napisała:

          > Co znaczy zdolny, ale leniwy?
          > Serio pytam. Ze się nie czy a na dobre oceny?

          to znaczy, ze sie nie przykłada do nauki, a przy uczeniu się miałby bardzo dobre wyniki

          powiem po sobie, bo miałam podobnie- w zasadzie sie nie uczyłam, leciałam na 3 i 4 bez żadnego wysiłku, jak się przyłozyłam to od razu miałam duzo lepsze stopnie

          ale mi sie nie chciało
          nie pamiteam abym godzinami się uczyła do sprawdzianów, godzinami odrabiała lekcje- jak niektóre dzieci

          a jak zapomniałam, dostałam 1 to "trudno i zyje sie dalej"wink... w tej chwili nie umiem sobie przypomnieć zebym uczyła się np do matury- pewnie sie uczyłam, ale nie jakoś wytrwale

          i niestety mój syn ma podobnie, który uczy się z łatwością tylko ze mu się nie chce, jak go nie interesuje temat, a że w szkole mało co go interesuje to już inna kwestiawink
          • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:45
            Zdecydowana większość przy uczeniu się ma dobre oceny. A jednak większość nie jest zdolna. Co nie znaczy,że twój syn nie jest zdolny,zeby nie było.
            • aneta-skarpeta Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 14:49
              ja sobie zdaję z tego sprawę, nie pisze przecież o wszystkich dzieciach i nie mówie o zakuwaniu, siedzeniu całymi nocami aby dostac 5tkę.

              co nie umniejsza nic dzieciom, które musza wiecej posiedziec, ale są sumienne i dostają bardzo dobre oceny

              znam ludzi, którzy byli i leniwi i mało zdolni- mówię o kwestiach szkolnych, ale miały inne talenty i zmysły
              • nie_dlaczego Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:08
                Jak rozmawiam ze znajomymi to wszyscy mówią, że jako dzieci byli "zdolni, ale leniwi". O mnie też tak mówiono. Może to grzeczny komunikat nauczyciela do rodzica, że dzieciak średnio się przykłada i mógłby przysiąść fałdów smile
        • antychreza Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:05
          Zdolny ale leniwy to ja w podstawówce. Nie uczyłam się, mniej więcej przez miesiąc pamiętałam 90% tego, co było na lekcji, więc do sprawdzianu na 5 wystarczało. Zadania odrabiałam w 5 minut na przerwie, a wypracowań z polskiego na ogól nie miałam. Przymusiłam się dopiero do fizyki i chemii, ale też bez przesady.
    • oqoq74 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:36
      Mój syn uczy się dobrze, ale prymusem nie jest. Ma zdolności matematyczne i językowe. Gorzej z pisaniem. Robi błędy, choć zasady pisowni i ortografii zna.
      Zawsze mu powtarzam, że uczy się dla siebie.
      Nie przywiązuję zbytniej wagi do ocen. Są pewnym obrazem, co dziecko potrafi, ale mam świadomość, że niepełnym. Czasem dziecko ma gorszy dzień i tyle. Choć jedynki jeszcze żadnej nie załapał przez 3 lata, więc chyba nie jest najgorzejsmile.
    • ewa_mama_jasia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:45
      Moje smile Wiedzę ma ogromną, wykraczającą znacząco poza program. Bazgrze, choć już jest lepiej. Ale dalej kiepsko, prace domowe czy dyktanda mają obniżoną ocenę za brzydkie pismo. Z gotowością do zajęć (przyniesienie potrzebnych rzeczy, odrobienie wszystkich prac domowych, posiadanie zawsze kleju, nozyczek itp) też nie jest idealnie. Poprawia się, ale w dalszym ciągu ten aspekt pozostawia sporo do zyczenia. No i zachowanie. Szkoła promuje zachowanie typu "grzeczne dziewczynki" i energiczni chłopcy często mają uwagi za ruchliwość.
      • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:47
        Jak można obniżyć ocenę za bezbłedne dyktando brzydkim pismem napisane?
        • ewa_mama_jasia Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:26
          Widac można smile Albo pani daje dwie oceny, 5 za zawartość i 2 za pismo, z czego tej drugiej do dziennika nie wstawia smile
          Na razie nie czepiam się, na koniec roku i tak jest póki co ocena opisowa, a najważniejsze dla mnie ze dziecko merytorykę zna. Więc jeśli widze dyktando bezbłędne lub z jednym błędem to dla mnie ok. A nad pismem pracujemy smile
        • jakw Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 17:47
          gryzelda71 napisała:

          > Jak można obniżyć ocenę za bezbłedne dyktando brzydkim pismem napisane?
          Jak ma się problem z odcyfrowaniem czy jest bezbłędne?
    • bri Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 09:53
      Moje nie jest. Nie ma problemów z nauką i stopnie ma na ogół niezłe, ale żeby być prymusem w klasach 1-3 trzeba spełnić tyle wymagań, że musiałabym chyba guwernantkę zatrudnić, która by dziecku po lekcjach robiła kolejną szkołę.
    • gaskama Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:33
      Nie chce mi się czytać, ale przypuszczam, że:
      - 1/3 wpisów brzmi "mój nie jest prymusem, bo jest leniwy, ale bardzo zdolny"
      - 1/3 brzmi "mój nie jest prymusem, bo brzydko pisze i jest niepoukładany"

      Mój nie jest prymusem.
      • gryzelda71 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:46
        hahahah niezłe podsumowanie
      • koza_w_rajtuzach Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:18
        > - 1/3 wpisów brzmi "mój nie jest prymusem, bo jest leniwy, ale bardzo zdolny"
        > - 1/3 brzmi "mój nie jest prymusem, bo brzydko pisze i jest niepoukładany"

        Hehe.
        No i do tego jak dziecko jest niegrzeczne, sprawiające problemy i nieradzące sobie w kontaktach interpersonalnych, to jest to dziecko wybitnie inteligentne wink).
        Emama nie może mieć dziecka przeciętnego, lub po prostu takiego, które jest niefajne w pożyciu, źle wychowane, bo albo jest zdolne ale leniwe, albo sprawiające problemy ze względu na swój geniusz.
        • bri Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:35
          Takich dzieci jak te opisane przez Ciebie jest chyba niewiele. To znaczy 99,9% jest przeciętnych, ale jednocześnie na swój sposób wyjątkowych. Z całej klasy mojej córki może jeden chłopiec łapie się na określenie "niefajny w pożyciu". Reszta to IMHO całkiem sympatyczne dzieciaki i naprawdę każde z nich ma w sobie coś, co je wyróżnia.
    • yenna_m Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 10:37
      moje nigdy nie były
      i przyznam, że ja jako prymus, słabo sobie radzę w sytuacjach, gdy coś mi nagle nie wychodzi

      moje dzieci, przyzwyczajone do tego, że nie są najlepsze, mają to w duszy
      chyba dość zdrowe podejście do życia
      ja im tego zazdroszczę tongue_out
    • guderianka Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:14
      Starsza nie jest
      Nie denerwowałabym wiedząc że jest lekko tępawa, mało lotna-bywa. Ale wkurzam się bo jest zbuntowana i leniwa uncertain
    • kagrami Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 11:32
      Moje. Jest średnie smile
      Dobre tylko z przedmiotów ścisłych i fajnej muzy słucha smile
      Z innych przedmiotów.... ech wink
      • to_ja_tola Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 12:10
        Mój starszy wydaje się być bystry...Czy prymus?się zobaczy.
        Młodszy zdecydowanie ma wszystko w ...nosie.

        Ale mam nadzieję,że młodszy jednak jakoś będzie sobie radził.
        Podejrzewam jednak,że uwag będzie miał mnóstwo wink
      • bergamotka77 Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:27
        a to nie jest dziedziczne?

        Moja mama prymuska
        ja prymuska
        starszak prymus - bardzo inteligentny raczej, nie kujon tylko zdolniacha, zwłaszcza humanistycznie się wybija
        Mąż wybitny z matematyki więc po drugim też spodziewamy się geniuszu wink Na razie jest szalenie bystry na swój wiek - 4 lata
    • attiya Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:04
      tu są sami prymusi, przecież ematki mają tylko dzieci będące prymusami suspicious
      • thaures Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:16
        Niestety- moje nie jest. A w gimnazjum już tak loty opuścił,że hej. I też wiecznie coś zapomina, czegoś nie powie. A na pytanie o kiepska ocenę robi zdziwione oczy i twierdzi, że nie jego, pani się pomyliła itp. Miesiąc temu odpuściłam przepytywanie, sprawdzanie. Trudno- uczy sie dla siebie.
        • guderianka Re: Thaures 14.05.14, 15:19
          A na pytanie o kiepska ocenę robi zdziwione oczy i twierdzi, że nie jego, pani się pomyliła itp.
          moja tak samo!może to jakaś gimbazowa choroba ? suspicious wink
        • echtom Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:24
          W gimnazjum to jeszcze problem, bo chyba nadal przy rekrutacji do szkoły średniej liczą się oceny. Na szczęście sporo gimnazjalistów budzi się w 3. klasie i nadrabia zaległości. I drugie szczęście, że w szkole średniej oceny nie są już takie ważne - moja najstarsza ukończyła liceum ze średnią 3,7, a potem dobrze zdała maturę i z marszu dostała się na studia. Najmłodsza podobnie.
    • vilez Re: a czyje dziecko nie jest prymusem? 14.05.14, 15:34
      Mój starszy: dyskallulia i dysgrafia, młodszy- dysgrafia. Obaj lateralizacje popieprzone.
      Rozwijają sie niekompatybilnie ze szkoła, jedne rzeczy do przodu, inne do tyłu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka