Dodaj do ulubionych

Czy sa takie emamy

15.05.14, 08:09
ktore nie lataja samolotem, nie znaja jezykow obcych, ogladaja telewizje, pija herbate ze szklanek w metalowych uchwytach, maja w domu wersalke, gotuja zupe pomidorowa zamiast gazpacho?
A jesli sa, to czemu sie ukrywaja? Czy wstydzicie sie swojego stylu zycia? Tak samo jak ludzie ze wsi, tez sie wstydza moiwic o tym, ze sa ze wsi. Dlaczego? Dlaczego jeden styl zycia jest trendy, a inny obciachowy?
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:13
      nie lubię latac, parę razy leciałam, z musu niejako.
      herbatę piję z kubków, ale szklanki też mam (czasem też herbatę w nich robię).
      Co to jest gazpacho?
      • mx3_sp Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:15
        jeżdżę kilkunastoletnim autem, mieszkam w bloku, oglądam paradokumenty, uwielbiam babkę ziemniaczaną i polskie piwo.A i jeszcze kupuję na bazarkach.
      • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:32
        > Co to jest gazpacho?
        Taki chlodnik z surowych pomidorow, ogorkow, papryki.
        • melancho_lia Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:24
          aha.
          To nie, nie gotuję czegoś takiego.
    • cocos_live Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:15
      Ja na przyklad, jestem ze wsi i nigdy nie ciagnelo mnie do miasta,mimo, ze mam wyzsze wyksztalcenie, nigdy nie lecialam samolotem, nie bylam na wakacjach za granica, jestem kura domowa lubujaca sie w serialach i dobrze mi z tym, bo nie dorabiam do tego ideologii.
    • andaba Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:16
      Nie mam metalowych uchwytów i telewizji, ale reszta się zgadza i wcale się nie ukrywam.

      Niemniej zbieram za swoje jak tylko się odezwę, bo trendy jest gnoić tych obciachowych smile
    • saszanasza Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:20
      Ja się nie wstydzę, choć herbaty nie piję w kubku z metalowym uchwytemsmile
      Jest tu więcej dziewczyn nie pracujących zawodowo, nie zauważyłam żeby się ukrywały. Nie wiem jaka jest ich znajomość języka, ale z opisów nie wywnioskowałam by były to zakompleksione kury domowe, gotujące obiadki dla mężusia i niańczące rozwydrzone dzieci, bez ambicji, zainteresowań, zaszufladkowane w swojej roli, wprost przeciwnie.
    • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:21
      Szczerze mówiąc, nie znam nikogo opisanego przez ciebie. Jeśli chodzi o nagromadzenie cech. Ale nie widzę nic złego w wersalce w domu i pomidorówce. Natomiast brak jakiejkolwiek znajomości języków obcych powodem do chwalenia się nie jest.
      • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:31
        > brak jakiejkolwiek znajomości języków obcych powodem do chwalenia się nie jest
        Niemniej jednak wielu ludzi nie zna zadnego jezyka, na ematce moze z 10%, w realu troche wiecej. Co wiecej, do niczego im ten jezyk nie jest potrzebny, ani w pracy, ani na urlopie, bo wola wycieczki krajowe. I co w tym zlego?
        • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:37
          Nie wiem, u mnie języki obce (i niestety nie jeden) to podstawa w pracy. Jeśli nawet nie potrzebuje się języka w danej pracy, to zwiększa on jednak szanse przy poszukiwaniu lepszej. Jeśli dla ciebie brak znajomości języka obcego nie jest problemem, to tym bardziej nie jest to dla mnie problemem. Ale dziwię się o tyle, że moje dziecie w 5 klasie SP całkiem dobrze dogaduje się po angielsku. Syn chce zostać kucharzem i stwierdził, że ze wszystkich przedmiotów w szkole to angielski zdecydowanie najbardziej mu się przyda.
          • andaba Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:42
            Nie wykluczone, że znajomość języków obcych jest wymagana przy przyjmowaniu do pracy. Ale czy jest przydatna?

            • saszanasza Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:50
              Przez 10 lat pracowałam na stanowisku, na którym wymagana była znajomość języka angielskiego. Przez okres 10 lat w tymże języku wypowiedziałam ok. 10 zdań.
              Nie miałam ani okazji, ani motywacji by język "rozwijać" czy utrwalać.
            • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:56
              Ja pracuję w miejscu, w którym połowa ludzi to cudzoziemcy. Rozmawiamy wyłącznie w językach obcych. Ale taka praca. Muszę odpowiadać na piśmie w języku niemieckim i angielskim.
              Mąż pracuje w międzynarodowej korporacji, jego szefowie to wyłącznie cudzoziemcy. I szczerze mówiąc nie znam ludzi, którzy nie używają języka obcego w pracy. Wszyscy znajomi posługują się w jakimś stopniu językiem angielskim w pracy.
              • beataj1 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:05
                Sama pracuje w środowisku które wymaga angielskiego i używam go na co dzien ale znam tysiące ludzi którzy go nie potrzebują.
                Od osób spotykanych na co dzien w sklepach do osób pracujących na specjalistycznych stanowiskach. Naprawdę sądzisz że kadrowa czy księgowa bez angielskiego nie da sobie rady. Że potrzebuje codziennie używać obcych języków.

                Umiejętność jak umiejętność, przydatna ale doprawdy nie fetyszyzujmy jej.
                • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:15
                  Ależ ja nie fetyszyzuję znajomości języków obcych. Jeśli ktoś nie ma ochoty się uczyć i nie udało mi się nauczyć w szkole podstawowej, w liceum, czy też na studiach, jego sprawa.

                  Przypomina mi się długa anegdota o Himilsbachu. Podobno chciano go w Hollywood, że niby jest takim doskonałym aktorem. Ale Himilsbach stwierdził, że musiałby się nauczyć angielskiego. A jakby tam pojechał i by go jednak nie chcieli, to na ...uj by mu był ten angielski.
                  • 3-mamuska Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:42
                    Ależ ja nie fetyszyzuję znajomości języków obcych. Jeśli ktoś nie ma ochoty się uczyć i nie udało mi się nauczyć w szkole podstawowej, w liceum, czy też na studiach, jego sprawa.

                    Ja zna sporo osob mieszkających i pracujących w Londynie którzy nie znają angielskiego poza kilkoma zwrotami.
                    I to zdarzają sie ludzi którzy mieszkają tu po 30 lat.
                    Chodzą do polskiego kościoła, do polskiego klubu (posk) maja tylko polskich znajomych polskiego lekarza i dentystę.
                    Język znalo 2 z małżonków i pomagało, w ważnych sprawach albo tłumacz.

                    Sa to osoby ktore nie maja serca czy kiedyś czasu do nauki ,bo musieli pracować na rodzine, czy siedzieli w domu z dziecmi. A pózniej juz byli za starzy.

                    Wiele ludzi np. Matek przyjeżdża do męża, maz pracuje ona siedzi w domu, często mieszkając z polskimi znajomymi.
                    Maz załatwia sprawy urzędowe, ktore mozna w większości załatwić przez telefon czy wysylkowo, nawet w bankach pracują Polacy , policjanci, i gdy trzeba to rozmawiają po polsku.

                    Nie mowie ze to dobrze, ale kilka lat tu byłam w podobnej sytuacji , przyjazd jeszcze przed unia, na początku nielegalnie, potem maz załatwiał papiery.
                    Dopiero gdy corka poszła do przedszkola jako 3 latka,poszłam do szkoły czyli po 6 latach od przyjazdu.
                    Wczesniej nie mogłam, po dniu z 2 dzieci nie miałam siły sie isc uczyć, zreszta nawet nie miałam gdzie szlifowac języka. A to jest największy problem, masa kobiet nie zna języka bo nie ma gdzie go używać. Idąc raz od swieta do lekarza to naprawdę za mało.
                    Mężczyźni którzy mieszkają z Polakami , pracuja z Polakami tez nie wiele znają.

                    W takich wypadkach uczą sie tylko naprawdę ludzie którzy lubią, lubią języki obce.
                    I to ja była w lepszej sytuacji bo moj syn jako 5-latek nie mowil po polsku, wiec zanim poszłam do szkoły to juz nie byłam zielona.
                    Zwłaszcza ze pomagała mu w lekcjach czytałam z nim czytanki ze szkoły, nowe słowa tłumaczyly mi siostry, po tygodniu wałkowania 1 czytanki dla 5 latka zapamietywalam i pisownię i nowe słowa.
                    • gazeta_mi_placi Re: Czy sa takie emamy 16.05.14, 08:48
                      W UK w zakładzie zajmującym się pakowanie bananów (serio) zmieniono menadżera (poprzedni znał język polski) na innego. Ten inny nie znał języka polskiego, problem w tym, że większa część robotników to byli polscy robotnicy nie znający angielskiego i zażądali oni zmiany tego menadżera z tego powodu, że nie znał języka polskiego. Nie pamiętam jak sprawa się skończyła, może przydzielono angielskiemu menadżerowi tłumacza big_grin
                  • aka10 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 19:51
                    gaskama napisała:


                    > Przypomina mi się długa anegdota o Himilsbachu. Podobno chciano go w Hollywood,
                    > że niby jest takim doskonałym aktorem. Ale Himilsbach stwierdził, że musiałby
                    > się nauczyć angielskiego. A jakby tam pojechał i by go jednak nie chcieli, to n
                    > a ...uj by mu był ten angielski.

                    Przypomnial mi sie Lichtenberg, ktory swego czasu powiedzial: "Jaki wpływ ma na społeczeństwo fakt nieuczenia się żadnego obcego języka? Przypuszczalnie podobny do tego, jak całkowite odizolowanie od społeczeństwa pojedynczego człowieka."

                    Znajomosc jezykow jest definitywnym plusem.
                    • gazeta_mi_placi Re: Czy sa takie emamy 16.05.14, 08:45
                      Trochę przesadził, oczywiście dobrze jest się uczyć i znać chociaż jeden z popularnych (angielski, niemiecki) w stopniu dobrym, ale jak ktoś nie zna to też nie dramat.
              • mx3_sp mój mechanik polskiego dobrze nie zna 15.05.14, 09:10
                na dobrą sprawę, a jest najlepszym fachowcem w okolicy, który wybiera sobie pracę. Jeździ po świecie bez znajomości jakiekolwiek języka i jakoś sobie radzi. Akurat znajomość języków obcych nie świadczy o niczym poza ich znajomością.
              • saszanasza Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:13
                Gaskama, według danych z 2011 r. w Polsce tylko 17% osób posiada wykształcenie wyższe, które to, przynajmniej czysto teoretycznie, zwiększa prawdopodobieństwo znalezienia pracy w której niezbędna jest znajomość języka angielskiego. 29% to absolwenci szkół średnich i policealnych z gorszą perspektywą znalezienia pracy w której znajomość tegoż języka również jest wymagana. Ci drudzy nawet gdyby znali język biegle, najprawdopodobniej nie dostaną pracy, gdzie mogliby ten język używać, gdyż posiadają niewystarczające wykształcenie.
                • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:16
                  No to rzeczywiście powód, by się języków nie uczyć wink
                  • mx3_sp Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:22
                    jakoś mocno naciskasz na te języki, nasuwa mi to myśl, że chyba niedawno się ich nauczyłaś. Taka egzaltacja.
                    • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:25
                      wink
                      Jestem dwujęzyczna.
                      • mx3_sp Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:26
                        a to żadna sztuka. Jakbyś musiała się uczyć to ciekawe czy byś się nauczyła.
                        • gaskama Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:26
                          kolejnych dwóch się nauczyłam. Bez rewelacji, ale jednak.
                  • saszanasza Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:26
                    gaskama napisała:

                    > No to rzeczywiście powód, by się języków nie uczyć wink

                    Język zawsze warto jest znać, ale samemu trudno się go nauczyć, a nie każdego stać na to, by płacić za naukę języków wiedząc, że ich znajomość tylko w niewielkim stopniu, o ile w ogóle, zwiększy szansę na znalezienie dobrze płatnej pracy. To jest czynnik istotny jedynie w przypadku osób z wyższym wykształceniem.
                    • aka10 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 20:00
                      saszanasza napisała:

                      > gaskama napisała:
                      >
                      > > No to rzeczywiście powód, by się języków nie uczyć wink
                      >
                      > Język zawsze warto jest znać, ale samemu trudno się go nauczyć, a nie każdego s
                      > tać na to, by płacić za naukę języków wiedząc, że ich znajomość tylko w niewiel
                      > kim stopniu, o ile w ogóle, zwiększy szansę na znalezienie dobrze płatnej pracy
                      > . To jest czynnik istotny jedynie w przypadku osób z wyższym wykształceniem.
                      >
                      Jezykow mozna sie tez uczyc dla czystej przyjemnosci.
              • anetchen2306 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:19
                ... moj niemiecki tesc przepracowal u hamerykanskiego pracodawcy ponad 35 lat. Ten hamerykanski malo co po niemiecku kumal, tesc porocz "haldidudi" i paru slowek tez nic hamerykanskiego nie znal. Pracowalo sie im wspaniale az do emerytury.
                Wsrod moich znajomych moze z 5% w pracy musi poslugiwac sie dosc czesto jakims jezykiem obcym. Reszta korzysta ze znajomosci jezykow wylacznie w czasie urlopowo-wakacyjnym. I to korzysta w formie bardzo okrojonej.
              • atena12345 Re: Czy sa takie emamy 16.05.14, 07:43
                gaskama napisała:


                > I szczerze mówiąc nie znam ludzi, którzy nie używają języka obcego w pracy.

                Nie przesadzaj. Znam mnóstwo osób, które języka obcego w pracy nie używają, w tym ja i mój mąż pracujący w międzynarodowej korporacji, a jego szefowie to cudzoziemcy tongue_out
          • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:42
            > Nie wiem, u mnie języki obce (i niestety nie jeden) to podstawa w pracy
            Ale u innych niekoniecznie. Jest w Polsce wiele zakladow pracy, gdzie angielski jest zupelnie zbedny. Nie kazdy jest przedstawicielem handlowym albo pracuje w "sales" jak polowa ematek. Jest wiele stanowisk gdzie nie trzeba sie komunikowac z osobami z zewnatrz.
        • ichi51e Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:53
          Imho tu bardzo wiele osob nie wlada angielskim na poziomie lepszym niz komunikacyjny. Wystarczy wrzucic cos po angielsku - skomentuje 5 osob na krzyz.

          Jem wylacznie pomidorowa. Mam metalowe uchwyty. Sa super.
          • edelstein Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:04
            Angielski to nie jest jedyny jezyk obcy na swiecie.
            U mnie jest on praktycznie nieuzywany,przypominam go sobie tylko jadac na wakacje.Daleko mi do bieglosci.

            "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
            Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
            Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
            Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • ichi51e Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:08
              No i innych jezykach nie mam takich obserwacji bo nigdy nikt w innym nic nie wrzucil. Raz bylo cos po niemiecku 2 osoby skomentowaly :p
              • gazeta_mi_placi Re: Czy sa takie emamy 16.05.14, 08:49
                Ale po co wrzucać na polskie forum filmy czy treści w obcym języku?
        • echtom Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:57
          Co wiecej, do niczego im ten jezyk nie jest potrzebny

          Ja znam dwa i z tego żyję. Ale znam też sporo ludzi, którzy nie znają żadnego albo bardzo słabo i dobrze sobie radzą w pracy i w życiu. Tak naprawdę uczyłam się języków głównie dlatego, że lubię, nie mając jeszcze planów zawodowych. Dla równowagi nie mam samochodu ani prawa jazdy wink
      • 3-mamuska Gaskama 15.05.14, 09:21
        gaskama napisała:

        > Szczerze mówiąc, nie znam nikogo opisanego przez ciebie. Jeśli chodzi o nagroma
        > dzenie cech. Ale nie widzę nic złego w wersalce w domu i pomidorówce. Natomiast
        > brak jakiejkolwiek znajomości języków obcych powodem do chwalenia się nie jest
        > .

        A niby dlaczego???
        Bobry tak uważasz?
        Masę ludzi zwłaszcza pokolenie naszych rodziców nie zna. Bo nawet moje roczniki nie znają tyle co w szkole liznęli i co?
        Jesli ktos nie jeździ za granice, mieszka w małym miasteczku ma prace dom jakieś swoje zycie to po co mu język obcy?
        Ze mogl powiedzieć znam .
        -----------------
        ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
        • gaskama Re: Gaskama 15.05.14, 09:24
          "Jesli ktos nie jeździ za granice, mieszka w małym miasteczku ma prace dom jakieś swoje zycie to po co mu język obcy?"

          Szczerze mówiąc, nie wiem, jak mam to skomentować. Ale czego ode mnie oczekujesz? Mam cię przekonać do nauki czy utwierdzić w ty, ze uczenie się języków obcych to strata czasu?
          • 3-mamuska Re: Gaskama 15.05.14, 09:50
            Szczerze mówiąc, nie wiem, jak mam to skomentować. Ale czego ode mnie oczekujesz? Mam cię przekonać do nauki czy utwierdzić w ty, ze uczenie się języków obcych to strata czasu?

            Nie musisz mnie przekonywać, tylko zrozum ze tylko kilka procent ludzi pracuje tak jak ty.
            Czyli z żywym językiem.
            Jesli ktos chce sie uczyć języków, nie do pracy a pracuje za średnia krajowa, znajomość nic mu nie daje na codzień to ciezko przy rodzinie znaleść czas i pieniadze.
            Wola ten czas przeznaczyć na cos co jest im niezbędne do zycia.
            Jesli maja wybór kupic cos do domu lub dla dzieci a zaplacic za kurs języka, ktory ma byc tylko hobby to chyba wiadomo co wybiorą.

            Żyjesz i myślisz tylko swoimi kategoriami, niby taka światowa osoba a podstawowych rzeczy nie rozumie.
          • echtom Re: Gaskama 15.05.14, 10:00
            > Mam cię przekonać do nauki czy utwierdzić w ty, ze uczenie się języków obcych to strata czasu?

            Uczenie się języków to wyłącznie kwestia motywacji. Przydałby mi się niemiecki, ale nie jest to na tyle ważne, by podjąć systematyczny wysiłek nauki. Może na emeryturze.
            • aka10 Re: Gaskama 15.05.14, 20:03
              echtom napisała:


              >
              > Uczenie się języków to wyłącznie kwestia motywacji. Przydałby mi się niemiecki,
              > ale nie jest to na tyle ważne, by podjąć systematyczny wysiłek nauki. Może na
              > emeryturze.

              Jak wyzej napisalam, mozna na prawde uczyc sie jezyka obcego dla czystej przyjemnosci i poswiecac na to kilka godzin w tygodniu. Po pracy z nielimitowanym czasem pracy.
              >
              • echtom Re: Gaskama 15.05.14, 20:17
                Aka, temat nauki języków znam dość gruntownie od strony i ucznia, i nauczyciela smile Powtarzam - za słaba motywacja, przy 70-80 godzinach pracy umysłowej tygodniowo kolejny mózgowy wysiłek to akurat ostatnie, co kojarzy mi się z przyjemnością tongue_out Przyjemność to popisać na luzie na forum wink
                • aka10 Re: Gaskama 15.05.14, 20:23
                  echtom napisała:

                  > Aka, temat nauki języków znam dość gruntownie od strony i ucznia, i nauczyciela
                  > smile Powtarzam - za słaba motywacja, przy 70-80 godzinach pracy umysłowej tygodn
                  > iowo kolejny mózgowy wysiłek to akurat ostatnie, co kojarzy mi się z przyjemnoś
                  > cią tongue_out Przyjemność to popisać na luzie na forum wink

                  Echtom, wyglada na to, ze jestem wyjatkiem wink
                  >
                  • echtom Re: Gaskama 15.05.14, 21:35
                    Ja w Twoim wieku też lubiłam się uczyć języków dla przyjemności wink Miałam podejścia chyba do 8.
                    • aka10 Re: Gaskama 15.05.14, 23:10
                      echtom napisała:

                      > Ja w Twoim wieku też lubiłam się uczyć języków dla przyjemności wink Miałam podej
                      > ścia chyba do 8.
                      >
                      Echtom, co do wieku, to najwyrazniej sie mylisz i to bardzo, tu Cie moge zapewnic.
                      Co do samych jezykow, to w zasadzie zawsze uczylam sie dla przyjemnosci.
        • sumire Re: Gaskama 15.05.14, 09:32
          ale świat się zmienia.
          tak, moim rodzicom język obcy do niczego nie jest potrzebny. nie wyjeżdżają za granicę, w pracy wystarczył im zawsze polski (aczkolwiek odkąd mój ojciec odkrył internet, ubolewa nad swoją nieznajomością angielskiego).
          ja dla odmiany bez znajomości lengłydżu miałabym bardzo pod górkę i zawodowo, i prywatnie.
          kwestia potrzeb, oczywiście, ale żadna wiedza jeszcze nikomu nie zaszkodziła. nie przypuszczam, by znajomość języka lub języków obcych w XXI wieku była powodem do niezmiernej dumy (chyba że ktoś, jak Champollion, nauczył się 12 języków jeszcze jako nastolatek), ale nie popadajmy w tony "ja nie potrzebuję, więc pewnie inni też nie, tylko się chwalą".
          • semihora Re: Gaskama 16.05.14, 07:21
            Ale nie popadajmy też w tony: "ja znam, więc inni też muszą, bo jak nie, to są be".
        • aka10 Re: Gaskama 15.05.14, 19:56
          3-mamuska napisała:


          > > .
          >
          > A niby dlaczego???
          > Bobry tak uważasz?
          > Masę ludzi zwłaszcza pokolenie naszych rodziców nie zna. Bo nawet moje roczniki
          > nie znają tyle co w szkole liznęli i co?
          > Jesli ktos nie jeździ za granice, mieszka w małym miasteczku ma prace dom jakie
          > ś swoje zycie to po co mu język obcy?
          > Ze mogl powiedzieć znam .

          Powiem raczej tak: zalezy, w jakim srodowisku sie ci rodzice obracali. Jesli sami nie umieli, to i moze nie widzieli powodu, zeby swoje dzieci za bardzo na jezyki pchac.
          > -----------------
          > ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
    • panidemonka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:23
      Mam w domu 2 wersalki, służą nam do przesiadywania, wylegiwanie się w ciągu dnia i nocowanie gości, oraz psu i kotu do odpoczynku i drzemek. Nie gotuję gazpacho tylko zwykłą pomidorówkę, latam samolotem tylko jeśli naprawdę muszę, nie lubię latać.
      Wcale się tego nie wstydzę jak widziszsmile
      Jeśli ktoś uzna, że to obciachowe to nie zamierzam się tym przejmować.
      • panidemonka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:25
        Herbatę i kawę piję z kubków.
    • anetchen2306 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:25
      Ja co prawda jezyki znam (nawet w szkole tubylczej ichniego tubylczego jezyka nauczam), ale ze wsi pochodze, na wsi (takiej typowej: z baranami, kogutem, zapachem lajna na wiosne, do najblizszego sklepu 7 km) mieszkam. TV ogladam, dzieciaki prymusami nie sa (starszy nie jest, a mlodsza nie wiem, bo dopiero edukacje zacznie), zupe pomidorowa jak najbardziej gotuje, podobnie jak ogorkowa ze "skwasnialych ogorow" (pelna egzotyka tutaj).
      Lubie zajecia ogrodowe, lubie majsterkowac (!), lubie spedzac czas w kuchni. Regeneruje sie przy tym psychicznie i fizycznie big_grin Ale lubie tez siedziec z dobra lektura. Jak naprawde dobra, to pochlaniam setki stron w dwa dni. I w odwolczku mam to, ze ktos gdzies sobie pomysli, ze to niezbyt trendy.
    • attiya Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:26
      z tych opisanych, to mnie dotyczy pomidorówka
      nie wiedziałam, że teraz jest trendy i na czasie gotować gaspacho suspicious
      • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:38
        W sensie ze "gotowac"? Tak mi niefortunnie wyszlo.
      • 7katipo Re: Czy sa takie emamy 16.05.14, 22:42
        OT jak się robi taką "zagniewaną" emotkę z oczami?
        o, i na komputerze się słabo znam uncertain
    • fomica Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:27
      Z tych co wymieniłaś jadam pomidorową. I mam też wersalkę, ale już niedługo, zamieniam na łoże smile
    • cosmetic.wipes Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:27
      Gotuje pomidorową, uwielbiam golonke i piwo, jestem z miasta ale ciągnie mnie na wieś, mój samochód zazwyczaj jest brudny, nie noszę żadnej biżuterii poza obrączką, jedno z moich dzieci jest ochrzczone i chodzi w liceum (!) na religię, piję kawe rozpuszczalną, dotrzymuję wierności temu samemu męzowi od 20 lat. I do tego palę papierosy.
      Czy jestem wystarczająco obciachowa? A może to jednak trendy? tongue_out
      • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:45
        > jedno z moich dzieci jest ochrzczone i chodzi w liceum (!) na religię,
        W tym akurat specjalnie sie nie wyrozniasz. Wiekszosc Polakow chrzci dzieci i posyla na religie, juz abstrachujac od tego czy sami sa wierzacy czy nie, ale tak wypada, co ludzie powiedza i w ogole babcia zawalu dostanie.
        • cosmetic.wipes Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:54

          > W tym akurat specjalnie sie nie wyrozniasz.Wiekszosc Polakow chrzci dzieci i p
          > osyla na religie, juz abstrachujac od tego czy sami sa wierzacy czy nie,

          Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na zwrot jedno z moich dzieci, co sugeruje, że raczej nie o poklask gawiedzi chodziło z chrztem, a już na pewno nie z religią.
    • vilez Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:29
      > gladaja telewizje

      Jak kto, gdzie są? Na forum sa- ostatnio był wątek o tym. Ja oglądam i sie z tym nei ukrywam.

      Ale samolotem lubię latać (głównie starty i lądowania lubię- mogłabym startowac i lądowac co chwila tongue_out).
      • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 08:39
        O matkobosko! Moge cie wynajac zebys za mnie startowala i ladowala?
        • 3-mamuska Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:09
          Ja z racji miejsca zamieszkania, latam samolotem i znam jezyk obcy.
          Ale nie jem żadnych wymyślnych potraw owoców morza.
          Zup kremów itp.

          Gdy czasem czytam meniu np. Na wesele wiem ze wyszlabym głodna z takiego przyjęcia.
          Lubie polskie potrawy te z dzieciństwa, choć tez zjem cos z chińskiej czy hinduskiej kuchni ale ostrożnie , jesli tylko znam skład potrawy.

          Oglądam m jak milosc jedyny polski serial.
          Szklanek nie mam , widziałam ostatnio takie i chciałam kupic, nie kupiłam bo z dzieciństwa pamietam ze lubią pękać pod wpływem wrzątku a przy dzieciach kubek bezpieczniejszy.

          Nie lubie jezdzic po świecie, nie kręcą mnie podróże, najlepiej czuje sie w domu.
          Czytam romanse do poduszki, zeby sie wyciszyć i szybciej zasnąć.

          I pewnie wiele innych rzeczy ktore robi światowa ematka, ja unikam.
          • mx3_sp Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:11
            kiedyś był watek o tym, że ten kto nie podróżuje jest uwsteczniony, także uważaj.
            • 3-mamuska Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:57
              mx3_sp napisała:

              > kiedyś był watek o tym, że ten kto nie podróżuje jest uwsteczniony, także uważa
              > j.

              O jeny naprawdę?
              A ja mysle ze ludzie sa różni, jedny moga jezdzic zwiedzać, zmieniać miejsce zamieszkania. Co roku, ale sa tez ludzie dla których wyjazd do Wrocławia to tragedia i ból głowy.
          • misterni 3-mamuska 15.05.14, 14:40
            Jak masz sentyment do szklanek z metalowym uchwytem, to polecam takie:

            allegro.pl/szklanka-z-metalowym-uchwytem-217ml-okazja-latte-i4160014641.html
            Niby do latte, ale herbatę też fajnie się z nich pije, a szkło jest grube.
        • vilez Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:22
          Tak! smile
    • 1yna-taka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:00
      leciałam samolotem tylko raz jako dziecko, więc pewnie się nie liczy tongue_out mam w domu wersalkę, ale planuje to zmienić, (więc też pewnie się nie liczy wink ) gotuje pomidorową , którą wszyscy uwielbiają, w zimę uwielbiam nosić grube frotowe skarpety i taki sam szlafrok robię to nawet do południa big_grin, do pracy jadę rowerem, niezależnie od pory roku, nigdy nie byłam na zagranicznych wczasach, kocham siebie i nie mam jeszcze 30lat więc z tego młodszego pokolenia jestem... Nie uważam siebie za zacofańca nie wstydzę się mówić o rzeczach, które lubię, mam gdzieś co pomyślą sobie inni.
      • vilez Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:24
        > do pracy jadę rowerem

        Znaczy, jesteś wielkomiejsko trędi wink
        • mx3_sp Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:26
          a rower holenderski?
          • 1yna-taka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:27
            mx3_sp napisała:

            > a rower holenderski?

            niet, góralski, i już trendi wink poszło się je...
        • 1yna-taka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:26
          vilez napisała:

          > > do pracy jadę rowerem
          >
          > Znaczy, jesteś wielkomiejsko trędi wink

          big_grin
    • heca7 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:02
      Z wymienionym rzeczy :
      Nie latam i nie ma takiej siły która mnie do tego zmusi wink
      Gotuję zupę pomidorową- u mnie nikt by gazpacho nie ruszył.
    • edelstein Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:08

      Kocham pomidorowke,reszta mnie nie dotyczy.
    • gazeta_mi_placi Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:14
      Nie znam języków obcych (angielski - podstawy), od kilku lat nie jeżdżę i nie latam za granicę, wolę polską kuchnię od zagranicznej, zupa -krem kojarzy mi się z żywieniem osób terminalnie chorych lub papką dla niemowlaków, nie ma jak porządna pomidorów, ogórkowa lub rosół. A makaron to dla mnie makaron, a nie pasta. Pastę to ja mam do butów i do zębów smile
      Jestem wieśniarą/wieśniakiem (co kto woli).
      I nie znoszę żadnych owoców morza, zdarzyło mi się że robiło mi się niedobrze od samego zapachu.
      Nie jestem też wesołym optymistycznym ekstrawertykiem tylko ponurym introwertykiem o realnym czyli pesymistycznym spojrzeniu na świat.
      I nie uważam, że wypicie alkoholu ze znajomymi to objaw alkoholizmu.
      • mnb0 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:56
        > Jestem wieśniarą/wieśniakiem (co kto woli).
        Jestes ze wsi? A czytajac twoje wypowiedzi bylam na 100% pewna, ze z Krakowa. Czesto mi sie to zdarza, ze ktos mowi: "Jestem z Olsztyna", a pozniej sie okazuje ze jest z Pikutkowa Dolnego kolo Ostrowic pod Olsztynem. Dlaczego ludzie wstydza sie swojego pochodzenia? Czy to obciach byc ze wsi?
        • gazeta_mi_placi Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 10:02
          Wieśniarą/Wieśniakiem w sensie stylu życia.
    • solaris31 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:14
      nie mam uchwytów metalowych, ino plastikowe, i nie mam wersalki. a reszta w sumie się zgadza wink nie czuję się obciachowa, żyję tak, jak mi się podoba big_grin

      co do języków - no ubolewam bardzo, ale angielskiego zaczęłam się uczyć na studiach dopiero, bo jestem stara już, i w szkole aż do matury klepano mi język rosyjski wink w sumie mogłabym się wciąz tym językiem posłużyć, myślę, że bez większych kłopotów, no, może gramatycznie byłoby gorzej.

      natomiast jezyki zachodnie kuleją, w szkole nie miałam, a na studiach to też w takiej formie, że szkoda gadać. nie było jeszcze porządnych lektorów, uczyli jacyś ludzie z łapanki chyba - nic dziwnego, że mi się nie chciało uczyć.
    • beataj1 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:17
      Samolotem latam okazjonalnie, Znam jeden język obcy ale wydarzyło się to mimochodem - chyba mam talent językowy bo angielskiego uczyłam się tylko w liceum (na normalnych lekcjach a nie na prywatnych) a mówię i piszę bez problemu płynnie i sprawnie się porozumiewam.
      Herbate piję z kubka bo potrzebuje coś bardziej trwałego od szklanek - te tłukę prawie natychmiast. Zup nie umiem gotować. No nie umiem - zawsze wychodzą jakbym ugotowała ścierkę od podłogi.

      Ale to nic.
      Nie uważam wyjazdów wakacyjnych za obowiązek. Jeśli w danym roku nie wyjadę nie czuję się że coś straciłam. Mało tego jeśli mam gotówkę wolę kupić coś fajnego bardziej stałego niż przebimbać na 2 tygodniowych wczasach.
      Lubie krótkie wypady zamiast długich wakacji. A jak już jadę się wygrzać nad basenem to przez tydzień prawie nie schodze z leżaka i uskuteczniam allinclusive.
      Jestem gruba - tu forum zamiera z oburzenia i obrzydzenia.

      Wsi (jako takiej) nie lubie ale mieszkanie w bloku to dla mnie synonim koszmaru - jestem wychowana w domku i w bliku chyba bym się nie odnalazła.

      Moi rodzice pomagają mi przy dziecku i im nie płacę.

      A i nie lubie sushi. Blehhh
      • znowu.to.samo Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:26
        nie ma takich tongue_out tutaj jest ematka!!!
    • mamma_2012 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:47
      Z tej listy przyznaje się do gotowania pomidorowki (podobno jestem w tym mistrzem, gaspachio nie tylko nie gotuję, ale nawet nie lubię).
      Mam tv, oglądam tv, a partner i nastolatnia córka prześcigają się w wynajdowaniu coraz to glupszych produkcji (każde w innej kategorii) nieprzejmujac się tym, ze maluch zerka na to samo co oni.
      I nie czytam książek w łóżku (w ciagu minuty usypiam) ani na fotelu z paletajacym się obok kotem (zreszta nie mam ani kota ani koty ani żadnego innego zwierzęcia poza szerszeniem w odkurzaczu). Książki czytam glownie poza domem, na wakacjach (kumulacja, więc średnia roczna wychodzi bardzo przyzwoita) i w innych nietypowych miejscach.
      Nie chodzę do szkoły i w inne miejsca, aby zrobić "dzihad", a dyrektorowi "z d... jesień średniowiecza", bo niedouczona pani od niemieckiego krzywo spojrzała, nieprofesjonalny nauczyciel nie dopilnował i dziecko rozwalilo sobie costam, a zarozumiala Krysia jest be, bo pokazała język mojemu dziecku (co ze mnie za matka).
      Na pewno mam jeszcze kilka grzechów na sumieniu, jak sobie przypomnę to napiszę.

      • mamma_2012 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:56
        A i jeszcze bardzo lubie wyjazdy z wygrzewaniem się nad basenem w hotelu UI, zdarza się, ze praktycznie przez caly pobyt nie ruszamy się z hotelu (w wielu miejscach w okolicy nie ma nic ciekawego, a godziny spędzane w autokarze, zeby z depczacymi po nogach tłumami obejrzeć jakaś poważniejsza atrakcje czy zabytek i walnac fotkę, uwieczniajaca pobyt to nie dla mnie).
        W dodatku ten święty rodzinny czas z radością dzielę ze znajomymi.
      • dantonka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 10:55
        mamma_2012 napisała:

        > Nie chodzę do szkoły i w inne miejsca, aby zrobić "dzihad", a dyrektorowi "z d.
        > .. jesień średniowiecza", bo niedouczona pani od niemieckiego krzywo spojrzała,
        > nieprofesjonalny nauczyciel nie dopilnował i dziecko rozwalilo sobie costam, a
        > zarozumiala Krysia jest be, bo pokazała język mojemu dziecku (co ze mnie za ma
        > tka).

        big_grin
    • echtom Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 09:52
      Połowa się zgadza - mam wersalkę, gotuję zupę pomidorową, nie latam samolotem. Tzn. leciałam raz w 1985 roku, za miesiąc lecę po raz drugi i okropnie się boję.
    • 18lipcowa3 Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 10:30
      Ja czytam życie na gorąco
      • diademonde Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 10:46
        A ja oglądam Warsaw Shore......
    • kropkacom Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 10:36
      To już było.

      Pije ciepłe napoje tylko w kubkach. Samolotem leciałam kilka razy w życiu. Nie oglądam TV. A wiem, bo dzieci wyjechały i TV nie była włączana. Posiadam rozkładaną wersalkę, ale nie rozkładam big_grin Jak najbardziej gotuję pomidorówkę. Muszę znać język obcy big_grin
    • dantonka Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 10:52
      mnb0 napisała:

      > A jesli sa, to czemu sie ukrywaja? Czy wstydzicie sie swojego stylu zycia?

      Może po prostu nie ma się czym chwalić?
    • jan.kran Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 12:30
      mnb0 napisała:

      > ktore nie lataja samolotem, nie znaja jezykow obcych, ogladaja telewizje, pija
      > herbate ze szklanek w metalowych uchwytach, maja w domu wersalke, gotuja zupe p
      > omidorowa zamiast gazpacho?
      > A jesli sa, to czemu sie ukrywaja? Czy wstydzicie sie swojego stylu zycia? Tak
      > samo jak ludzie ze wsi, tez sie wstydza moiwic o tym, ze sa ze wsi. Dlaczego? D
      > laczego jeden styl zycia jest trendy, a inny obciachowy?


      ### Ja nie wiem czy latanie lub nie samolotem oraz znajomość języków obcych o czymś świadczysmile
      Jakieś dziwne te uogólnienia, ja latam samolotem , znam języki, nie mam TV a herbatę piję z tego co mi w ręke wpadnie...

      Mam się czego wstydzić lub czymś chwalić ?
      A o co chodzi z wersalką , moja genialna córka mówi na coś co ja nazywam sofą wersalka to źle ?
      I co jest trendy , samolot i gazpacho ?
      A bycie ze wsi to źle?
      Polskie wsie niektóre sa tak odstrzelone że szkoda gadać , chyba juz malo kto ma slawojkę i jeździ furmanką.
      Wśród moich znajomych jest trend wyprowadzania sie z miasta na na wies , mówie O Oj ale obserwuję to też winnych krajach.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy sa takie emamy 15.05.14, 12:52
      a kto sie ukrywa?
      ja nie latam bo ani nie lubie, ani nie mam dokąd big_grin, oglądam telewizję i gotuję pomidorową. fakt, znam języki obce, herbatę piję z kubka i nie mam wersalki, tyko rozkładaną kanapę w salonie, ale jak widac super-duper nie jestem. i mam to w nosie big_grin
      i mieszkam na prowincji big_grin
      • pe.tronela Re: Czy sa takie emamy 16.05.14, 09:08
        > i nie mam wersalki, t
        > yko rozkładaną kanapę w salonie,

        Czym sie rozni wersalka od rozkladanej kanapy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka