Dodaj do ulubionych

Przedszkolny dylemat

29.05.14, 19:43
Młodszy czterolatek jest w prywatnym przedszkolu X. Ostatnio po Dniu Matki zastanawiam sie nad przeniesieniem go do innego. Powod? Chodzi do grupy z dziecmi nawet dwa lata mlodszymi, jeszcze pieluchowymi, z kubkami niekapkami, ssacymi place w buzi bo zbyt wczesnie odsatwiono je od matek...W ten sposob przedszkole uzupelnia braki w rekrutacji. Odeszly starsze przedszkolaki do pobliskich podstawowek wiec przyjmuja dzieci malutkie, nawet 1,5 -roczne! Moim zdaniem to nonsens. To dzieci zlobkowe jeszcze, na przedstawieniu jak na tym z okazji Dnia Matki nie kumaly w ogole o co chodzi, nie wysiedza spokojnie nawet 10 minut, placza, przeszkadzaja, nie potrafia nic mowic jeszcze niektore... I tak sie zastanawiam co moje dziecko zyskuje na grupie gdzie moze czworo dzieci na 15 jest w jego wieku i na jego pozimie rozwoju? Jak panie prowadza jakiekolwiek zajecia skoro musza zajac sie pielegnacja tych maluchow?

W poniedzialek ide do dyrektorki z zamiarem wyjasnienia tego problemu. Jesli nie uda mi sie przeniesc malego do starszej grupy ( jest wyjatkowo bystry i wiecej skorzystalby na zabawach z 5-latkami zwlaszcza ze ma starszych braci)) to zmieniam mu przedszkole. On za rok idzie do zerowki a tu dzieci dwuletnie mu towarzysza. To przegiecie!

W poblizu naszego domu jest przedszkole Y ale duzo dalej od mojej mamy, ktora odbiera synka gdy jestem w pracy i bez auta moze miec problem by to nadal robic. Przedszkole Y to nowoczesna, swietnie wyposazona i majaca swietna kadre placowka kilkaset metrow od nas z podobnym czesnym. Tylko czy jest sens przenosic dziecko na ostatni rok do nowej placowki by potem trafilo do nowego otoczenia szkolnej zerowki? Niby jest smialy, latwo nawizauje kontakty ale to zawsze nowe srodowisko, dzieci, panie, rutyna. Byc moze musialabym tez zmienic godziny pracy by go sama odbierac z przedszkola Y. Z drugiej strony widze ze w przedszkolu X nie bedzie mial szans na rozwoj takich jak w Y.

Co wy byscie zrobily na moim miejscu e-mamy?
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 20:08
      Napiszę, jak było w przypadku mojego dziecka. Poszedł do przedszkola do 4 latków, po roku w 5 latkach zmienił przedszkole, do zerówki poszedł do szkoły, a później w pierwszej klasie w tej samej szkole, ale inna pani i część dzieci. Dał radę! Choć mnie się serce krajało, że funduję mu takie zamieszanie. W szkole spotkał kolegów z obu przedszkoli.
      Jeśli masz dziecko otwarte, odważne, koleżeńskie, do tego jak piszesz ma rodzeństwo, więc potrafi nawiązywać relacje z dziećmi to ja bym się skłaniała do zmiany przedszkola lub przynajmniej do zmiany grupy na starszą. Z tego co piszesz nie jest najlepiej. A co mówi syn? Nie nudzi się? Nie narzeka na maluszki?
      • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 20:24
        On wszedzie czuje sie dobrze, jest pogodnym, radosnym, otwartym dzieckiem. Na co dzien przebywa z 12-, 9- i 6-latkiem i swietnie sobie radzi smile Czy macie takie doswiadczenia, czy to zgodne z prawem takie laczenie dzieci w grupie najmlodszej z trzech rocznikow? I panie takie mlodziutkie, mile ale niedoswiadczone. Wedlug mnie do tego wszystkie dzieci maja problem z wymowa, moj takze, wlasnie szukam dobrego logopedy dla niego o czym kiedys pisalam. Mowi duzo i chetnie ale nie wszystko wyraznie, zaczal tez mowic niegramatycznie - moze to efekt przebywania z maluchami? To drugie przedszkole jest genialne, otwarte zaledwie rok temu ale ma swietne opinie. W tym obecnym maly czuje sie dobrze, jest kameralne, ale brakuje mi rozwijajacych zajec, ciekawych wycieczek (sa dla calego przedszkola tj. laczone dla chetnych z roznych grup) i informacji - brak zebran, info o rozwoju dziecka, ew. problemach czy pozytywach.
        • pederastwa Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 21:19
          We
          > dlug mnie do tego wszystkie dzieci maja problem z wymowa, moj takze, wlasnie sz
          > ukam dobrego logopedy dla niego o czym kiedys pisalam.

          Niemożliwe,żeby wszystkie dzieci miały problem z wymową.
          • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 21:31
            pederastwa

            wszystkie niestety, slyszalam podzcas akademii. Tylko kilkoro bylo czterolatkow reszta duzo mlodsza i to nic dziwnego, ze nie mowila wcale albo niewiele.
            • pederastwa Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 22:01
              > reszta duzo mlodsza i to nic dziwnego, ze nie mowila wcale albo niewiele.

              No to co to za problem?
              Małe, to i mówią słabo.Norma rozwojowa, a nie "problem". Nie trzeba z tym nic robić tylko czekać aż zaczną mówić lepiej.
              Równie dobrze mogłabyś napisać, że 8 miesięczne dziecko ma problem z chodzeniem.
    • lena.green Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 20:27
      może bym ci doradzila ale jestem wrednązmiją i lubię jagienkę tongue_out
    • lauren6 Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 20:29
      > ssacymi place w buzi bo zbyt wczesnie odsatwiono je od matek

      Ten idiotyzm sama wymyśliłaś, czy ktoś cię wprowadził w błąd?
      • cosmetic.wipes Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 20:35
        To te wszystkie wredne i rózowiutkie małe żmijki, kiedy zostają matkami odstawiaja za wczesnie swoje dzieciątka od piersi i tak to się kończy. Takie gupie som, nie wiedziałaś?
      • me-lissa Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 22:19
        Mielismy olbrzymi problem ze ssaniem kciuka - dziecko noszone na rękach, śpiące w naszym łóżku, karmione piersią do dziś czyli już ponad dwa lata, oczywiście urlop wychowawczy, nikt jej od mamy nie próbuje odstawiać. A co do meritum - czterolatek z dwulatkami to pomyłka, przenieś do starszej grupy a jeśli się nie uda do innego przedszkola. Zdecydowanie
        • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 23:00
          Te dzieci jakies biedne sa - smutne takie maluchy. Szkoda mi ich, powinny trafic do zlobka i tam mialyby opieke na miare swojego wieku. A te panie rozdarte miedzy starszymi dziecmi i maluchami tez maja ciezko. Kiedys tak nie bylo w tym przedszkolu, dlatego je wybralam. Niestety niz demograficzny zrobil swoje i reforma tez - a wlasciciele prywatnych placowek probuja latac dziury w budzecie. Smutne to jest niestety.
          A tez zmijki po co zabieraja glos jak nie maja nic do powiedzenia? Aby pokopac sobie i wbic szpile?
          Dzieki triss za rozsadna wypowiedz.
          • triss_merigold6 Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 23:08
            W sumie, to powinna być grupa żłobkowa dla dzieci 1-3, bo one są na zupełnie innym etapie niż ponadtrzylatki. Te młodsze wymagają obsługi higienicznej, karmienia lub pomagania w jedzeniu i dopiero zaczynają się bawić razem (dwulatki jeszcze bawią się obok siebie), a o dłuższym skupianiu uwagi można zapomnieć.
            • mamasiasiulki Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 14:49
              Triss, dałyście się wkręcić - bzdura na kiju. Do przedszkola zarejestrowanego, pobierającego dotacje ma prawo pójść 2,5-latek. Dokładnie tak, jak do samorządowych. Zresztą we wrześniu trafiają tam przecież dzieci z grudnia, czyli 2,8 letnie. Większość przedszkoli prowadzi grupy dla 3-4 i 5-6 latków, więc 2,5 latek trafia do tej młodszej z czterolatkiem. Jeśli rzeczywiście dzieci najstarszych jest czworo, to można rozważyć dołączenie ich do starszaków, acz fakty są takie, że nawet polska literatura (Kolczyńska mi tak od pały przychodzi na myśl chociażby) system mieszany wiekowo uznaje za dużo lepszy dla rozwoju zarówno młodszych jak i starszych dzieci. Autorka niech robi jak chce, ale po co pisze bzdury o półtoraroczniakach, skoro to nieprawda?
          • kkalipso Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 23:13
            Mam dziecko od 4 lat w prywatnym przedszkolu i u mnie zasada jest jedna dzieci w grupie nie mają więcej jak 6 miesięcy różnicy.
    • triss_merigold6 Re: Przedszkolny dylemat 29.05.14, 22:09
      Moja znajoma miała podobnie, przedszkole prywatne z całkiem przyzwoitą opieką dla 2-3-4 - latków ale jej córka miała 5 (nie dostała się do publicznego przedszkola, to było przed zmianami) i w gronie młodszych dzieci zwyczajnie się nudziła, nie miała zbyt wielu koleżanek. Znajoma ostatecznie zostawiła córkę, mała poszła potem do zerówki przy szkole i zaadaptowała się pięknie.
      Przenieś do starszej grupy albo spróbuj zmienić przedszkole, jeśli dziecko jest śmiałe i kontaktowe, to przyjmie zmianę bez problemów.
      Półtoraroczniaki zwykle nie potrafią mówić i zwykle totalnie zlewają przedstawienia.wink
    • k1k2 Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 16:39
      Taaa.... a twoim starszym dzieciom nie przeszkadza w rozwoju ze spedzaja w domu czas z mlodszym i mniej umiejacym 4-latkiem? smile glupsze sa przez to, czy jak? czy moze choc nie naucza sie od nigo czytac, to ucza sie czegos innego, zachowan spolecznych na przyklad, pomagania slabszym, itp.
      • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 17:43
        Mam jedno starsze dziecko, dwaj pozostali to kuzyni z ktorymi sie widuje prawie codziennie. Moze dotrze do ciebie ze po cos sa tworzone grupy rowiesnicze w przedszkolu czy klasy w szkole. Dzieci w roznym wieku maja rozne mozliwosci i potrzebuja innej formy zajec. Szczegolnie na takim etapie bo czterolatka i dwulatka dzieli przepasc w rozwoju, sa na zupelnie innych etapach. Nie mam nic przeciwko laczeniu grup pod koniec dnia by sie dzieci pobawily czy podczas wakacyjnych dyzurow. Ale na co dzien czterolatek potrzebuje innych form zabaw i nauki niz taki maluch, ktory nie jest jeszcze w wieku przedszkolnym. On za rok idzie do szkolnej zerowki i nie musi nianczyc dwulatkow tylko powinien sie uczyc i rozwijac, a nie uwsteczniac. Wbrew pozorom trzy lata to wazna cezura w zyciu dziecka i z jakichs powodow ustalono taki wiek na poczatek edukacji przedszkolnej. A ze rozdicom nie chce sie zapewnic zlobka (bo pewnie drozszy) czy innej formy opieki dla malucha a glupi wlalciciele godza sie na wszystko by zarobic to juz insza inszosc. Dotarlo k costamcostam?
        • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 19:04

          Moze dotrze do ciebie ze po cos sa tworzone grupy rowiesnicze w przedszkolu czy klasy w szkole.
          • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 19:07

            No wlasnie nie wiem po co da tworzone.W Niemczech nie ma.Grupa zawiera dzieci 2-6 i zadnemu ksieciu ani ksiezniczce to nie szkodzi.

            "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
            Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
            Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
            Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 21:50
              Bo badania pokazuja ze to nie grupa rowiesnicza jest najbardziej naturalna tylko wlasnie mieszana (jak w montessori) grupy rowiesnicze to ulatwiaja zycie prowadzacym glownie big_grin
              • lily-evans01 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 14:52
                Tylko dlaczego dzieci ze szkół Montessori wcale potem nie osiągają specjalnie rewelacyjnych wyników w egzaminach zewnętrznych, skoro to takie "naturalne" i "rozwojowe" wink.
                • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 20:26
                  Wszystko zalezy jaki masz cel wychowawczy. Montessori nie jest metoda nastawianana maksymilizacje wynikow szkolnych.
                  • mamasiasiulki Re: Przedszkolny dylemat 03.06.14, 04:55
                    Powiem więcej - ostatnio rozpisywałam konkurs dla studentów, udział w projekcie badawczym, płatny, więc kąsek łakomy. I niektórzy nie mogli pojąć (tak, tak - awanturowali się) dlaczego ich, z NAJLEPSZYMI OCENAMI NA ROKU nie bierzemy, a jednego z trójami tak wink)))
            • k1k2 Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 02:12
              No wiesz, dziecko ematki i to tak szczegolnie bystre jak tu omawiane wymaga szczególnego traktowania, nie tak jak jakieś zwykle niemieckie bachory którym nic nie zaszkodzi, nawet kontakt z młodszymi dziećmi.
              Nic tylko guwernantkę doradzić.
              • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 11:08
                Na logike,gdyby kontakt z mlodszymi dziecmi szkodzil to wszystkie dzieci majace mlodsze rodzenstwo bylyby do tylu z rozwojem.Zawsze mnie zadziwia Argument,ze 3latek z 5latkiem nie Beda sie bawic ,ni da na innym poziomie.Jak dziecko caly czas przebywa tylko z rowiesnikami to oczywiste,ze sie bawic nie bedzie,bo takiej wersji nie zna.Koledzy jego dziecka Maja 3 do 9lat.Zgroza.
              • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 11:10
                Na logike,gdyby kontakt z mlodszymi dziecmi szkodzil to wszystkie dzieci majace mlodsze rodzenstwo bylyby do tylu z rozwojem.Zawsze mnie zadziwia Argument,ze 3latek z 5latkiem nie Beda sie bawic ,bo Sa na innym poziomie.Jak dziecko caly czas przebywa tylko z rowiesnikami to oczywiste,ze sie bawic nie bedzie,bo takiej wersji nie zna.Koledzy mojego dziecka Maja 3 do 9lat.Zgroza.
    • szamanta Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 18:11
      ....ssacymi pl
      > ace w buzi bo zbyt wczesnie odsatwiono je od matek..."

      Specjalistka z ciebie od psychologii rozwojowej poraz enty , jak nie pierdzielniesz bombe o dziewczynkach jakie to srakie i owakie, to teraz swoje mity tutaj dawkujesz

      A poza tym dzieci są ewidentnie w wieku żłobkowym, nie wyobrażam sobie jak Panie realizują program szkolny wobec twojego 5 latka, kiedy male dzieci w grupie poniżej wieku przedszkolnego są w tej samej sali
      Wykop syna do normalniej grupy przedszkolnej spełniające standardy wobec 5 latkow, a nie do jakiegos bunkierka go poslalas, co taki 5 latek robi z 1.5 roczniakami? kosmos , inny program ,inne zajęcia jednych i drugich dotyczą
      Weź syncia ,bo jeszcze się uwsteczni i będzie się zachowywać jak głupkowate dziewczynki i jajka mu odpadną z tej swojej niemęskości
    • mynia_pynia Re: Przedszkolny dylemat 30.05.14, 21:35
      W naszym przedszkolu przy szkole 3,4 i niektóre 5 latki są razem, dwu latki też się trafiają, ale te 2 lata i 10 miesięcy - np mój syn, taki będzie.
      Jest to małe przedszkole są tylko 2 panie, mieliśmy wybór albo w ogóle albo tak.
      Pomyśl że niektórzy płacą grubą kasę za podobny system nauki, bo jest on naturalny dla dzieci.
      • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 01:26
        No tak ale nie wtedy gdy to są dzieci nawet ponizej 2 lat! Bo jak wiadomo nie da sie przeprowadzic programu edukacyjnego dla czterolatkow w grupie w ktorej sa tak male dzieci bo sa one w mniejszosci a maluchy absorbuja panie caly czas - niancza je, nosza na rekach, zmieniaja pieluchy, karmia i zabawiaja. A dzieci przedszkolne powinny byc juz samoobslugowe. Mam starszego syna, ktory chodzil do przedszkola gdzie bezwzglednie przyjmowano dzieci od 3 lat i to bylo swietne przedszkole - jedno z najlepszych w Warszawie. Bo mniejsza jest roznica miedzy 3 i 4- latkiem niz 2 i 4- latkiem. Dlaczego moj synek ma robic za towarzystwo dla dzieci ktore czasem nawet go nie potrzebuja tylko raczej opiekuna a sam ma malo towarzystwa w swoim wieku i szans na rozwoj i poprawe mowy?

        W poniedzialek ide na rozmowe z dyrektorka to wam napisze co zdzialalam i jak sie sprawy maja w obecnym przedszkolu.
        • k1k2 Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 02:24
          >Dlaczego moj synek ma robic za towarzystwo...
          O ja cię...

          >a sam ma ma
          > lo towarzystwa w swoim wieku i szans na >rozwoj i poprawe mowy?

          Nie bój nic, jakoś wszystkie dzieci bez ciezkich problemów rozwojowych prędzej czy później opanowuja mowę ojczystą, nawet jesli je los pokarał przebywaniem pare godzin dziennie w gronie młodszych dzieci.
          • kwiat_w_kratke Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 09:29
            Ale jesteś pewna, że dzieci na czas zajęć nie są rozdzielane? Moje córki chodziły do przedszkola z grupą mieszaną i ja byłam bardzo zadowolona. Dzieci razem spożywały posiłki, chodziły na wycieczki, piekły ciasteczka, bawiły się na podwórku itd. Starsze pomagały młodszym przy ubieraniu, pomagały się też zaadaptować, gdy maluchy płakały. Moje córki bardzo bardzo lubiły taką pomoc przy maluchach, czuły się doroślejsze, ważniejsze.
            Jednak zajęcia edukacyjne były porozdzielane, bo oczywiste jest, że że trzylatek jest w innej fazie rozwoju niż pięcio- czy sześciolatek (była też zerówka).
            Z tym, że najmłodsze dzieci miały - o ile pamiętam - jakieś 2,5 - 3 lata. Wymogiem było na pewno odpieluchowanie.
            • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 11:12

              Bezsensowny warunek.2,5latek z pampersem nie spowoduje,ze 5latek zacznie tez robic w majty.
              • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 12:57
                Juz pisalam w przedszkolu w pl regulamin jest tak ulozony zeby paniom bylo jak najlatwiej :p
              • kwiat_w_kratke Re: Przedszkolny dylemat 31.05.14, 20:29
                edelstein napisała:

                >
                > Bezsensowny warunek.2,5latek z pampersem nie spowoduje,ze 5latek zacznie tez ro
                > bic w majty.

                big_grin big_grin big_grin Gdyby miało to rzeczywiście powodować, jako matka trojga dzieci z małą różnicą wieku byłabym chyba bliska samobójstwa. big_grin
                Skąd Ci przyszła do głowy taka brednia?! Oczywiście, że nie spowoduje. A warunek był bardzo mądry. Nieodpieluchowane dziecko nadaje się do żłobka, tam jest jego miejsce, tam mają czas, żeby się nim zajmować. Tu na takiej dodatkowej pracy z pewnością straciłyby inne dzieci, którym też trzeba poświęcić czas i uwagę.
                • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 01.06.14, 10:18

                  • kwiat_w_kratke Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 00:05

                    edelstein napisała:

                    > Wyobraz sobie,ze do niemieckich przedszkoli chodza nieodpieluchowane dzieci i jakos nie zauwazylam,by ktos na tym tracil.Polskie dzieci jakies inne,ze im to zaszkodzi?

                    Patrz na moją odpowiedź wyżej, której albo nie przeczytałaś albo nie zrozumiałaś. Nie chce mi się drugi raz pisać tego samego.
    • lily-evans01 Naskoczyłyście na dziewczynę... 31.05.14, 12:17
      ... a zastanówcie się, dlaczego w takim razie system edukacji publicznej zakłada grupy mniej więcej rówieśnicze? W grupach przedszkolnych w przedsz. publicznym będą może razem 3 i 4-latki przy takim a nie innym układzie rekrutacji, ale nie pojawi się relacja: większość dzieci w wieku jeszcze żłobkowym i 4-latek. Tych dzieci jest po prostu za mało, żeby mógł i jednocześnie uczyć się pomagania młodszym, empatii itp., jak i harmonijnego rozwijania się razem z rówieśnikami. Taka mieszana grupa byłaby fajna z wielu względów - ale co najmniej 24-osobowa, z mniej więcej równym rozkładem wiekowym.
      Zauważcie, jak wiele z Was w innych wątkach wręcz pieje, że posyłacie młodsze dzieci do szkoły, żeby podciągnęły się do starszych, bo tak świetnie się rozwijają. A naprawdę nie ma aż takiej różnicy rozwojowej między 6- i 7-latkiem, jak między 4-latkiem a półtoraroczniakiem, który nawet nie potrafi się sprawnie komunikować.
      Najwyraźniej syn autorki wątku też świetnie się rozwija wink. I prawdopodobnie nie ma zajęć edukacyjnych odpowiednich dla swojego wieku, a tu szkoła za pasem. Większość nauczycieli oczekuje od przykładowego pierwszoklasisty, że będzie chociażby znał litery i zacznie czytać bez problemu - a nie że będą go uczyć, jak się nożyczki trzyma, czy rysuje bez wychodzenia poza kontur obrazka itp. Przy systemie szkolnym nastawionym na przeskakiwanie kolejnych, coraz wyżej podnoszonych poprzeczek (bo taki on jest, nie czarujmy się) dziecko obcujące niemal wyłącznie z maluchami, bez oferty fajnych zajęć, będzie faktycznie ciut do tyłu na początku... A po co?
      • dolores12 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 31.05.14, 13:18
        Zabierać dziecko jak najszybciej. Wiem, co mówię - w grupie u córki była identyczna sytuacja, od początku był miks wiekowy, a w tym roku do 5-6 latków(połowa dzieci idzie od września do szkoły) dorzucili nam kilkoro 3-latków. Chyba nie muszę mówić,jak wygląda nauka zerówkowiczów... Porażka.
      • kwiat_w_kratke Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 31.05.14, 20:18
        > Taka mieszana grupa byłaby fajna z wielu względów - ale co najmniej 24-osobowa
        > , z mniej więcej równym rozkładem wiekowym.


        U nas, o ile pamiętam była grupa 18 osobowa (czasami ze 2- 3 osoby więcej lub mniej), z trzema przedziałami wiekowymi: maluchy, średniaki i starszaki (kiedyś zerówka). Każda grupka liczyła ok. 6 osób. Sprawdziło się rewelacyjnie. Jak powiedziałam - dzieciaki się razem bawiły, jadły, ganiały po ogrodzie, jeździły na wycieczki itd. Robiły też razem różne prace plastyczne - oczywiście każdy na swoim poziomie. Razem oglądały teatrzyki, razem występowały w przedstawieniach. Natomiast oczywistą jest rzeczą, że średniaki miały swoje podręczniki, maluchy swoje, starszaki swoje. Angielski był osobno, nawet gimnastyka była osobno.
        Dodam jeszcze, że moje córki najbardziej przyjaźniły się z dziećmi z innych grup wiekowych. Najstarsza córka przyjaźni się zresztą do dziś, bo poszła do szkoły jako sześciolatka, jest więc w klasie ze swoją przyjaciółką ze starszaków (poszła od razu po średniakach).
        • lily-evans01 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 31.05.14, 20:40
          No właśnie chodzi o to, żeby dzieci było chociaż około dwudziestki i żeby żadna grupa wiekowa nie była w porażającej mniejszości.
          Moja córka chodziła to takiego bardzo sympatycznego klubiku z mieszaną grupką (małą), bardzo fajnie się to sprawdzało, ale powoli te dzieci w jej wieku i starsze poodchodziły, doszły maluchy i w końcu była największa, najstarsza, najwyższa... Schody zaczęły się, jak trafiła do bardzo kiepskiego przedszkola na przygotowanie 5-latka, między wyłącznie rówieśników, a to taki wiek walki o pozycję w stadzie ... a potem do szkoły, gdzie mnie wprowadzono na starcie w błąd, że relacja między 5- a 6-latkami jest mniej więcej pół na pół. Nie było wesoło, przygotowana specjalnie też nie była.
          • bergamotka77 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 00:59
            Ciesze sie ze wreszcie pojawily sie rozsadne glosy bo ja nic do tych maluchow czy laczenia grup nie mam ale... od 3 lat wzwyz no 2,5 jest ok. A nie pieluchy i niekapki i brak mowy...Plus zajecia edukacyjne w grupach rowiesniczych. Moj maly zaczyna mowic niegramatycznie, nie ma opieki logopedy, no jakas porazka. Starszy synek mial swietne przedszkole dzieki ktoremu mimo ze pierwsza klase zrobil w uk i wrocil pod koniec roku do polskiej to w miesiac nadrobil zaleglosci. Bo mial swietne przygotowanie z przedszkola, znal litery, gloskowal, szybko nauczyl sie czytac, teraz jako piatoklasista jest jednym z najlepszych uczniow w klasie choc praktycznie nie chodzil do polskiej pierwszej klasy. Maly za to nie ma zadnej info zwrotnej od pani jak sie rozwija, czuje, z czym ma problem w czym jest dobry. Taka dobra zabawa a przedszkole tez powinno uczyc.
            • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 10:23

              Moj m
              > aly zaczyna mowic niegramatycznie, nie ma opieki logopedy, no jakas porazka.

              Moze twoj syn na jakies problemy?u Nas istnieja wylacznie grupy mieszane i moj syn mowi gramatycznie,na mowa b.mu sie rozwinela od czasu pojscia so przedszkola.Zdrowy czterolatek nie potrzebuje logopedy.


              "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
              Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
              Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
              Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
      • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 10:26

        zastanówcie się, dlaczego w takim razie system edukacji publicznej zakład
        > a grupy mniej więcej rówieśnicze

        Bo tak paniom wygodniejbig_grin
        W Niemczech grupy sa mieszane.
        Twoja corka na pewno nie miala problemow ze wzgledu na bycie najstarsza/najmlodsza.Wszystkie niemieckie dzieci powinny miec problemy,a nie Maja.Moze jednak przyczyn trzeba szukac poza przedszkolem.
        • bei Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 10:34
          Duża grupa rówieśnicza to sztuczny twór, w naturze takie nie występują.
          • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 10:57

            Tak jest jednak wygodniej.Twierdzenie,ze dziecko mowi niegramatycznie ze wzgledu na mlodsze dzieci jest bzdura.Wszystkie dzieci majace rodzenstwo musialyby tak mowic.Szczerze to te eywody o kubkach niekapkach itd.sa usprawiedliwianiem deficytow wlasnych dzieci.

            "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
            Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
            Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
            Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • bergamotka77 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 11:09
              edelstein

              deficyt to ma moze twoje dziecko. Moje musi tylko popracowac nad wymowa niektorych glosek ale to normalne nie ma jeszcze skonczonych 4 lat i nie musi wymawiac wszystkiego idealnie. Zapewniam cie ze moje dziecko jest doskonale rozwiniete intelektualnie i spolecznie oraz emocjonalnie, ale nie oznacza to ze musi ciagnac za soba maluchow kosztem swoich potrzeb. Niemcy to nie jest jakies idealne panstwo i wszystko co niemieckie to cudowne, zapewniam cie. Ty sie zgermanizowalas ale to nie znaczy ze wszyscy musza twoje prawdy objawione przyjmowac za pewnik. Nie obawiam sie o rozwoj dziecka tylko jego nude i brak ciekawych zajec.
              • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 11:52

                Czyli trafilam w punkt.Moje dziecko nie potrzebowalo pracowac nad wymowa glosek.
                Gdyby bylo idealnie rozwiniete nie potrzebowaloby logopedy.
                Jesli w 80milionowym spoleczenstwie System mieszany w przedszkolach sie sprawdza to oznacza,ze jest dobry.Jak zyje nie slyszalam,by ktoras matka sie skarzyla na nude i brak rozwoju w przedszkolu.Wrecz przeciwnie System jest chwalony,bo rozwija w dzieciach instynkt opiekunczy oraz uczula na pomoc slabszym.
                Widac,ze nie potrafisz pogodzic sie z faktem,ze twoje dziecko ma deficyty i Jak ci juz Pare osob uswiadomilo Problem nie lezy w grupie mieszanej.Nie zwalaj problemow z wymowa twojego dziecka na obecnosc mniejszych dzieci,bo to jest absurdalne.

                "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                • k1k2 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 16:58
                  Dopóki to dziecko guderianki na być "podciągane" przez inne bardziej rozwinięte dzieci, to wszystko fajnie. Ale gdyby to jakieś maluchy miały być w towarzystwie jej syna, to niesprawiedliwość i jakieś wykorzystywanie go smile Stara filozofia. Jak Kali ukraśc krowę...

                  Tylko że tu nawet krowa jest przez autorkę wydumana. Dziecko nauczy sie mówić tak czy inaczej, może orłem w zerówce nie będzie ale czy musi być?? na wszystko przyjdzie czas.
                  • k1k2 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 16:59
                    Ooops, bergamotki! Guderianko, przepraszam.
              • budyniowatowe Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 18:36
                bergamotka77 napisała:

                Moje musi tylko popracowac nad wymowa niektor
                > ych glosek ale to normalne nie ma jeszcze skonczonych 4 lat i nie musi wymawiac
                > wszystkiego idealnie.

                Czyli mowiac krotko, Twoje dziecko ma 3 lata, a nie jak wprowadzasz wszystkich w blad od poczatku, ze ma 4. I powinin byc w maluchach a nie starszakach z dziecmi 5-6 letnimi i powodowac, ze bedza sie przy nim cofac w rozwoju (wedlug Twoich teorii) smile.

                Jestem pewna, ze w druga strone, tez wrowadzasz w blad, i nie ma tem dzieci mlodszych niz 2,5 roku.
                I jak sie dobrze przyjzec, to sie okaze, ze w grupie, roznica pomiedzy najstarszym i najmodszym dzieckiem wynosi rok, a nie jak mozna odniesc wrazenie z Twojego pierwszego postu, nawet 3 lata.
          • lily-evans01 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 14:43
            Może i sztuczny. Ale jeśli dziecko spędza w tym przedszkolu zapewne prawie cały dzień, to ma wokół siebie za mało dzieci w zbliżonym wieku. Jak w latach wczesnoszkolnych chodziłam z koleżankami bawić się na dworze, to raczej 7-latki nie trzymały się jakoś szczególnie np. z przedszkolakami czy z dziećmi z V, VI klasy. Mimo tego, że wówczas było to "młode" osiedle i większość rodzin z dziećmi, to najlepiej ze sobą rozumiały się i "sprzymierzały" dzieci w grupach mniej więcej rówieśniczych.
            Między czterolatkiem a dzidziusiami jest naprawdę spora przepaść, a przedszkole jednak powinno też czegoś uczyć, a nie tylko być przechowalnią z placem zabaw.
            • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 18:45

              Okazuje sie,ze dziecko bergamotki wcale 4lat nie ma.
        • kj-78 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 21:43
          W Norwegii tez grupy sa mieszane i nikt nie narzeka. Moja 5 latka juz od prawie 2 lat ma te sama przyjaciolke o rok mlodsza, a jej brat 3,5-latek tez chodzi do tej samej grupy, no zgroza! Zwlaszcza, ze strasznie sepleni braciszek, i to nie tylko w przedszkolu ale i w domu. A 5-latka mowi bezblednie w 2 jezykach.

          Grupy mieszane sa ok, jesli czasc zajec jest dzielonych, inaczej sobie nie wyobrazam. U nas 3 latki bawia sie w ogrodku, 4-5 chodza na dluzsze wycieczki. A czasem na wycieczke ida maluchy, wtedy panie zabieraja kilka wozkow. Itd... To nie samo wymieszanie rocznikow jest problemem, tylko jak praktycznie jest to rozwiazane.
          • dorcia1234 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 22:06
            nie dotyczy mnie ta dyskusja bo dziecko już dawno poza przedszkolem. Mam jednak pytanie do mam z Niemiec czy też Norwegii - ile pań opiekuje się jednocześnie grupą? Bo obawiam się, ze w przedszkolu autorki wątku jest jedna pani. Pamiętam z czasów własnej pracy w przedszkolu, miałam pod opieką 25-28 pięciolatków, po południu zmieniała mnie koleżanka i dalej ona sama opiekowała się grupą. Tak samo było w przedszkolu córki i tak jest w przedszkolach w Polsce
            • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 01.06.14, 22:12

              To interesujace,bo ja ze swych czasow pamietam,ze byly dwie panie plus pomoc cos ala salowa.Sa dwie na grupe u Nas.

              "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
              Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
              Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
              Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
              • dorcia1234 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 10:41
                dwie panie na grupę- jedna rano, druga po południu, nigdy razem. Salowa- do rozdawania posiłków i ogarnięcia bałaganu, ale nie do opieki nad dziećmi
              • triss_merigold6 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 10:54
                To interesujące, może pamiętasz żłobek?
                W przedszkolu jest jedna wychowawczyni na rano, druga na popołudnie i pani pomoc do posiłków, przebierania dzieci, sprzątania (nie do prowadzenia zajęć).
                • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 12:29

                  Nie chodzilam do zlobka.Owszem,przedszkole pamietam swietnie do tej pory,z paniami z niego mam kontakt do tej pory.Moge wymienic z imienia i nazwiska wszystkie,ktore w tamtym czasie pracowaly,lacznie z kucharkamibig_grin
                  Byly po dwie na grupe plus salowa.
                  Nie wiem Jak,teraz wygladaja polskie przedszkola teraz,za moich czasow bylo wlasnie tak.

                  "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                  Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                  Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                  Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                  • ichi51e Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 20:39
                    Za moich to bylo kilka. Conajmniej 2. Swietnie pamietam bo jedna nas bila i zawsze mialam nadzieje ze jej nie bedzie.
                    • edelstein Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 21:04

                      Wg triss nie mozesz pamietac,bo na nie pamieta.
                  • mamasiasiulki Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 03.06.14, 04:58
                    U mnie też - mam 31 lat.
        • lily-evans01 Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 14:39
          A jaka jest liczebność tych grup, jaka jest proporcja między różnymi grupami wiekowymi?
          Bo myślę, że na zdrowy rozum, nudno i smutno jest być największym i najstarszym wśród PRAWIE SAMYCH maluchów... a także bardzo ciężko jednym z nielicznych najmłodszych wśród samych starszych.
          Interakcja 4-latka z półtoraroczniakiem będzie albo opiekuńcza, albo zlewająca.
          A dziecko nie ma partnerów do zabawy na swoim poziomie, bo taki akurat jest skład grupy.
          Ale to już taki "urok" tych klubików z grupami po 8-12 osób.
          • ichi51e Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 20:40
            Zalezy jak sie poprowadzi grupe.
            • ichi51e Re: Naskoczyłyście na dziewczynę... 02.06.14, 20:42
              Cd bo mi urwalo.
              Moj brat byl najstarszy - ja i kuzyn 2 lata mlodsi potem kuzyn kuzynka kuzyn co roku. Grasowalismy banda (mielismy wlasna hierarchie brat moj byl dowodca my z kuzynem zastepcami (no ja mniej ;p) mlodsi kuzyni pionkami a kyzynka kapo.
    • zlotarybka_1 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 10:58
      bergamotka77 napisała:
      jest wyjatkowo bystry

      namnozylo sie ostatnio tach wyjatkowo bystrych przedszkolakow....
      • ivaz Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 14:56
        A jak przychodzi co do czego wszystkie te bystrzaki nie nadaja się do szkoły masowo są przez mamunie odraczane.
    • nowi-jka Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 12:43
      zrobiłabym tak jak planujesz czyli albo w starszej grupie albo inne pzredszkole
    • saszanasza Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 13:08
      Moim zdaniem...grupa złożona z dzieci w różnym wieku zasadniczo nie jest zła dla dziecka które w takiej grupie przebywa (przykład rodzeństwa) pod warunkiem, że zajęcia dydaktyczne i wymagania są dostosowane do jego rozwoju intelektualnego i wieku każdego dziecka z osobna, lub też byłyby różne dla każdej grupy wiekowej. Byłoby bardzo źle, by edukacja dzieci przebiegała w oparciu o średnią wieku w grupie. Ja jednak nie przenosiłabym dziecka do innego przedszkola, a wspomagała przez ten rok jego rozwój intelektualny pracą w domu. Zresztą tak robię, choć akurat moja córka chodzi do grupy w której są wyłącznie jej rówieśnicy.
      Kup dziecku książeczki edukacji przedszkolnej. Podobno te są dobre:
      www.wsip.pl/oferta/cykle/wychowanie-przedszkolne/5-6-latki/ choć moja córka pracowała na tych: www.gandalf.com.pl/p-b/nowe-nasze-przedszkole-pakiet-a/
      Moja córka czyta od 5 r.ż. Uczyłam ją w oparciu o serię logopedyczną: www.eduksiegarnia.pl/kocham-czytac-pakiet-zeszytow-p-2099.html
      • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 14:07
        szaszanasza

        o to włśnie chodzi! niech sie bawia razem ale ucza oddzielnie. Poltoraroczniak nie dostanie nozyczek do reki, czterolatek tak. Tu sa dwie panie ale obie strasznie mlode, jedna taka pomoc ale i tak wychodzenie zwlaszcza zima na dwor trwa wieki, bo same mi mowily a ogrod przedszkolny duzi i piekny szkoda nie korzystac, bo trzeba wszystkich maluchow ubrac od stop do glow i oporzadzic.

        Ale dzieki za wszystkie opinie. Przytyki o bystrych dzieciakach badz tych z deficytami pomine bo wg znajomych i rodziny moj M. jest duzo bystrzejszy, bardziej smialy, wygadany i otwarty niz jego brat i kuzyni. A brat nie jest glupi mowiac oglednie: ma czerwony pasek, chodzi do slynnego ogniska teatralnego, pisze bloga literacko-historycznego, jest wysportowany wiec konkurencje ma duza wink Co poradze ze dzieci mi sie udaly na pohybel niektorym zazdrosnym ematkom z mniej udanym potomstwem? tongue_out
        • nowi-jka Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 14:12
          pomine opinie ale wysmieje te matki które nie maja dzieci co piszą bloga i nie chodza do słynnego ogniska teatralnego - nieładnie bergamotka, jak pomijasz to pomiń i nie dodawaj
        • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 14:41

          Tak jest,jestem zazdrosna o twojego czterolatka.Bo moj przedszkolak nie chodzi na ognisko teatralne i nie pisze blogabig_grin
          Ehh przynajmniej nie potrzebuje zajec z logopeda i nie szkodza mu mlodsze dziecibig_grin

          "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
          Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
          Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
          Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • k1k2 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 18:52
          Coraz bardziej wyglada na to ze problem tkwi nie w przedszkolu, ale w ematce z przerostem ambicji, ktorej jedno dziecko "pisze bloga literacko-historycznego" (a chociaz mature juz zdal? wink i chodzi na "slynne ognisko," no czapki z glow po prostu.
          Mlodszy ma problemy z wymowa (a moze to po prostu ukryty geniusz? Einstein tez mial problemy z mowa w dziecinstwie), co dla ematki jest nie do przyjecia, wiec trzeba znalezc jakis powod. Pewnie przedszkole. Wszystkie okazje do poprawnego mowienia jakie dzieciak ma w domu z rodzenstwem i kuzynostwem sa nastepnie sabotowane i postep unicestwiony przez dwulatki w przedszkolu. Taaa.

          • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 20:08
            odpowiem zbiorczo bo mnostwo przeinaczen wystapilo ze strony mnudralinskich edelstein i innych budyniow:

            1. 4 lata konczy za kilka dni - to liczy sie jako czterolatek? wink
            2. W grupie sa dzieci z rocznikow 2010, 2011 i drugiej polowy 2012 wiec z ilu jesli umiecie liczyc i w jakim wieku?
            3. Dziecko od bloga literacko-hist. ma 12 lat - nie musi miec matury, ma takie zainteresowania, takie to dziwne?
            4. Byc moze przedszkola oficjalnie nie moga przyjac takich maluchow, tu dyrektorka przyjmuje na prosbe rodzicow - moze nie sa zarejestrowane oficjalnie, tego nie wiem ale SĄ.
            5. Nie jestem nadambitna ematka ale chce by dziecko mialo zajecia stosowne do wieku, to wszystko.
            • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 20:45
              Zloz donos. Sanepid przyjedzie i rozgoni towarzystwo.
              • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 20:53
                donosu nie zrobie nie mam takiego charakteru. A co ma Sanepid do tego?
                Dzis nie bylam bo sie rozchorowalam, pojde pod koniec tygodnia do dyrekcji na rozmowe.
                • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:01
                  Jak to co? Inne sa wymagania dla przedszkolakow inne dla 2latkow czums sie zlobek od przedszkola musi roznic
                  • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:06
                    Tak? No popatrz a z polowy postow w tym watku wynika ze to dobrze robi dzieciom a ja sie czepiam...
                    • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:14
                      Chodzilo mi o ilosc sedesow i zlewow np big_grin
                    • ichi51e Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:20
                      Chesz zabrac prawda?
                      To zabierz i dajmy temu watkowi umrzec. Tak - Grupa mieszana ma sens jesli jest z zalozenia grupa mieszana a nie efektem chciwosci dyrekcji.
                      Edukacyjnosc przedszkola ciagle stoi pod znakiem zapytania - w latach 60tych wyszlo ze pomaga dzieciom z marginesu we wspolczesnych ze w sumie jest to przechowalnia/bawialnia a dzieciaki i tak sobie poradza. W normalnym domu nawet 2 latek trzymal nozyczki (i to nie tepe dzieciece nozyczki tylko normalne) dowiedzial sie ze sa 4 pory roku orzel jest godlem polski. Jak dowodzi to forum - 90% ematek same nauczylo swoje dzieci liczyc i czytac (10% nauczylo sie samo) tak ze edukacja w przedszkolu to raczej taki plaster na zranione serce rodzica. Dziecko chodzi tam zeby sie socjalizowac glownie a to lepiej w grupie mieszanej (zakladajac ze najpierw jest sie maluchem potem sredniakiem a potem starszakiwm of course)
            • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:14

              W grupie sa dzieci z rocznikow 2010, 2011 i drugiej polowy 2012 wiec z ilu j
              > esli umiecie liczyc i w jakim wieku?

              Tak Jak u mojego syna w przedszkolu5jest 2008,3-2009 reszta 10,11,12,w sumie 17mlodszych.
              Jakiet to da zajecia stosowne do wieku?U Nas 4latki sie bawia,5latki sie bawia,dopiero 6latki Maja zajecia ekstra.
              Dopiero co twierdzilas ,ze dziecko,ktore ma 3lata nie musi mowic poprawnie,teraz sie okazuje,ze za Pare dni ma 4.Zdecyduj sie w koncu,ma problemy z mowa czy jego mowa jest na normalnym poziomie do jego wieku,bo w zaleznosci Od tego na co odpowiadasz przedstawiasz 2rozne wersje.
              To,ze twoje starsze dziecko ma takie nie inne osiagniecia,nie powoduje,ze mlodsze tez tak bedzie mialo.
              Widac,ze nie mozesz sie pogodzic z tym faktem.
              • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:36
                edelstein ty masz cos z glowa. z czym ja sie nie moge pogodzic? Starszy tez chodzil do logopedy i co z tego? Teraz moglby byc aktorem tak dobrze artykuluje.
                A twoje dziecko co potrafi powiedziec po polsku? Z tego co kojarze to nic wiec nie pouczaj bo gdyby sprobowalo wymawiac polskie gloski szeleszczace to potrzebowaloby armii logopedow.
                • triss_merigold6 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:38
                  Wyluzuj, mój też chodził do logopedy w przedszkolu, podobnie jak przynajmniej połowa grupy. W zerówce już nie potrzebował.
                  • bergamotka77 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:48
                    triss
                    u nas bylo tak samo ale ktos musi sobie pouzywac wink
                    edel
                    naucz dziecko chociaz mowic dzien dobry bo wstyd ze matka Polka sie az tak wypiera korzeni wink
                    • triss_merigold6 Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 21:50
                      Hhehhe, w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Grzegorz Brzęczyszczykiewicz.
                      • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 22:25

                        Znam mnostwo polskie,ktorzy polegli na chrzaszczu,tak wiec jesli obcokrajowiec nie wymowi tego idealnie to swiat sie nie zawalubig_grin
                    • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 22:27

                      Tak na marginesie dziecino,moje korzenie to nie tylko matka,ni ale moze ty z niepokalanego poczeciabig_grin
                • edelstein Re: Przedszkolny dylemat 02.06.14, 22:23

                  I tutaj sie podlamiesz dziewczynko,moj syn wymawia bezblednie gloski szeleszczace.Polski nie sprawia mu trudnosci,na wyjezdzie bez problemu zaczal mowic po polskubig_grin poza tym dziecinko,nawet jakby po polsku nie mowil to w swoim jezyku wymawia wszystkie slowa,bez logopedy hehe.

                  Tylko twoj geniusz musi miec zajecia z logopeda.
                  Czas sie pogodzic,ze dzieciak jest do tylu z wymowa. Zwalanie winy za wymowe dziecka na przedszkole jest smieszne.
                  Masz takiego bzika na punkcie swoich dzieci,ze nawet tak oczywista Prawda,ze dziewczynki rozwijaja sie szybciej powoduje u ciebie smiertelne oburzeniebig_grin

                  "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                  Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                  Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                  Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • budyniowatowe Re: Przedszkolny dylemat 03.06.14, 02:59
              bergamotka77 napisała:

              > odpowiem zbiorczo bo mnostwo przeinaczen wystapilo ze strony mnudralinskich ede
              > lstein i innych budyniow:
              >
              > 1. 4 lata konczy za kilka dni - to liczy sie jako czterolatek? wink

              A w starszej grupie sa dzieci co juz w styczniu mogly skonczylo 7 lat, a we wrzesniu pojda do szkoly, czy szsciolatki z poczatku roku. Na co im towarzystwo twojego niespelna czterolatka? Wyslij go do przedszkola gdzie jest podzial na grupy wedlug rocznikow. Wtedy twoje dziecko nikogo nie bedzie uwsteczniac, ani mlodsze dzieci nie beda mialy wplywu na jego rozwoj.

              Moje dzieci chodzily do takiego przedszkola z grupami mieszanymi wiekowo. Dzieci od 3 miesiaca zycia do 6 lat. przezyly, rozwijaja sie swietnie, najstarszy juz na wymazonych studiach.



              • mamasiasiulki Kilka rad, ale i kilka złośliwości - sorry ;-p 03.06.14, 04:50
                No co ty? Jej genialny czterolatek nie uwsteczni ośmiolatka tylko nie będzie się AŻ TAK uwsteczniał jak przy rówieśnikach/nieco młodszych dzieciach ;-p Przecież to nic, jeśli pani nie nauczy kilku liter siedmiolatka idącego od września do szkoły ucząc trzymania nożyczek młodsze dziecko wink

                A tak poważnie - bergamotka nie dziw się, że dziewczyny na Ciebie wjechały, bo po pierwsze: śmierdzi mi ten 2012 rocznik nadal - wierz mi, jestem matką mocno skupioną na dzieciach, ale rocznikowości ich grup bynajmniej nie znam i nie znałam, a i panie ze żłobka najmłodszej miały zwykle duży problem z określeniem wieku poszczególnych dzieci o które czasem zapytałam. Mam wrażenie, że Cię to gryzie na tyle, że wyolbrzymiasz, choć mogę się mylić.

                "Rejestrowość" przedszkola znajdziesz na stronie własnej gminy (w BIP-ie)-jeśli nie jest zarejestrowanie, to i tak należy wiać (nie sprawdziłaś? :-o) Generalnie dzieci po to są najpierw maluchami, później średniaczkami, a później starszakami by rozwijać WSZYSTKIE umiejętności, nie tylko intelekt. O dziwo sześciolatki odraczane są masowo ze względów emocjonalnych i społecznych, a nie z powodu nietrzymania nożyczek... Polecam zapoznanie się z podstawą programową wychowania przedszkolnego - nacisk kładziony jest przede wszystkim na "koleżeńskość", samoobsługę, odpowiedzialność, dyscyplinę. W młodszych grupach (trzy-czterolatki) minimum DWIE GODZINY DZIENNIE powinny obejmować spacery lub plac zabaw... Literatura poleca jeszcze więcej, bo minimum trzy godziny dziennie... Dziecko dobrze rozwinięte manualnie na zabawach drobnymi elementami będzie miało znacznie mniej problemów z pisaniem i wycinaniem niż to ćwiczące mozolnie szlaczki. I więcej zapału do nauki. Z czytaniem problemów nie będzie miał maluch układający klocki, puzzle, dopasowywanki, rytmy. Z matematyką - segregujący elementy, parujący skarpetki, utrzymujący ustalony porządek na półkach, jeżdżący samochodami po labiryntach własnej produkcji. Z wymową - bawiący się w oblizującego pyszczek kotka czy warczący traktor... Jeśli dzieciak jest wyjątkowo bystry, to tym większe może mieć problemy "społeczne" - miewam takich studentów z nosami powyżej powały, aroganckich, zarozumiałych, aspołecznych. Spoko, niech sobie hodują swoje piątki, a do projektów badawczych wybieramy przede wszystkim po predyspozycjach psychicznych i umiejętności pracy zespołowej ;-p Poczytaj trochę o "dziecku zdolnym", polecam.

                Po drugie - pierwszy post sformułowałaś w taki sposób, że niemal wprost powiedziałaś, że problemem jest dla Ciebie towarzystwo "głupszych" dzieci, a tymczasem ewentualnym problemem może być co najwyżej brak wystarczającej ilości zajęć przygotowujących do nauki w szkole. I to tu zaczęłabym działać przede wszystkim - tzn. po ludzku poprosiła panie o realizowanie z synem większej ilości zadań. A bystrych to jest obecnie ze 30-50% dzieciaków w przedszkolach smile

                Inna sprawa, że - jak już ktoś wspomniał - w większości normalnych domów dzieci uczą się dziś znacznie więcej niż w "placówkach" - w moim otoczeniu króluje od dawna metoda Montessori, zarówno moje, jak i znajomych dzieciaki mają wolny dostęp zarówno do nożyczek, jak i całej gamy "nikt nie da dwulatkowi" i jeszcze sobie oczu nie wydłubały. Moja dwuipółlatka (sorry - obecnie już 2,8) liczyć i CZYTAĆ nauczyła się właściwie sama, obserwując rodzeństwo i fakt, że dziewięć godzin dziennie spędzała w żłobku z półroczniakami i roczniakami (była najstarsza, wszystkie dzieci jeszcze niemal całkowicie niemówiące, a młoda mówi gramatycznie, łącznie z głoskami szeleszczącymi, "rz" i "r") bynajmniej jej w tym nie przeszkodził, więc to nie maluchy są problemem.

                Dzieciaka przenieś skoro Ci zależy, albo pogadaj z paniami, żeby coś więcej dawały mu do roboty, a sama wyluzuj, bo moim zdaniem ryzykujesz, że wychowasz zadzierającego nosa ważniaka, który się w podstawówce nie będzie zadawał z głąbami poniżej 4,8 i 3000 netto na osobę na miesiąc. I zaangażuj starsze dzieci do jakiejś twórczej z nim działalności - jest masa wydawnictw typu "domowa szkoła", ciekawych zadań, eksperymentów i te-pe-de. Jeśli go to wciągnie, to sam zacznie podsuwać paniom pomysły na to, co chce robić.
                • edelstein Re: Kilka rad, ale i kilka złośliwości - sorry ;- 03.06.14, 09:10

                  Jeśli dzieciak jest wyjątkowo bystry, to tym więks
                  > ze może mieć problemy "społeczne" - miewam takich studentów z nosami powyżej po
                  > wały, aroganckich, zarozumiałych, aspołecznych. Spoko, niech sobie hodują swoje
                  > piątki, a do projektów badawczych wybieramy przede wszystkim po predyspozycjac
                  > h psychicznych i umiejętności pracy zespołowej ;-p Poczytaj trochę o "dziecku z
                  > dolnym", polecam.

                  Ja mam takie dziecko,przedszkole przede wszystkim ma go nauczyc wspolpracy w grupie,kontaktow,bo akurat to kuleje w przypadku bardzo zdolnych dzieci.
                  -To jest glowny cel jego pobytu w przedszkolu,bo jeśli chodzi o naukę to jest na poziomie szkolnym.

                  Co do nożyczek,u nas dwulatki dostaja i nożyczki i szpikulce do działania.Od tego u nas sie zaczyna uczenie wycinania.Dzioecko musi dziabac kropke przy kropce po lini,az wypunktuje caly Element tak,ze on wypadnie.
                  "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                  Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                  Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                  Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                  • bergamotka77 Re: Kilka rad, ale i kilka złośliwości - sorry ;- 10.06.14, 15:30
                    Dobra juz koncze ten wysyp zlosliwych postow. Dziecko nie jest wazniakiem,wrecz przeciwnie bardzo empatyczne i doksonale sie odnajduje w kontaktach z dziecmi, nawet lepiej niz starsze, wiec nie o to tu chodzi.

                    Jak juz pisalam sto razy - nie chodzi tu o mlodsze dzieci tylko o dzieci ZA MALE do przedszkola.
                    Bo dziewczyny zauwazcie ze moj w grupie ma dzieci ponizej 2 lat! Wiem bo mamy mi sie same chwalily jakie to male dzieci oddaly do przedszkola i licytacja ktore mlodsze bylo! Dzis mlodego odprowadzam a tu sniadanie i totalny chaos, panie nosza na rekach maluchy, wycie, placz, Sodoma i Gomora! Dobrze ze moj je normalnie bo warunki ciezkie jak na pore posilku wink

                    To dzieci zlobkowe a nie przedszkolne i tylko o to mi chodzi! Na roznych etapach zycia.

                    Ale wlasnie dowiedzialam sie ze od przyszlego roku powstaje oddzielna grupa dla maluchow wiec odetchnelam z ulga bo moj bedzie mial bardziej zblizone wiekowo towarzystwo a on sie garnie do dzieci bardzo smile Aha i nie robie z niego zadnego geniusza! Jest bardzo smialy, otwarty, towarzyski, usmiechniety i pogodny. Nigdy nie narzeka, jest bystry zyciowo a czy intelektualnie rozwiniety bedzie rownie dobrze jak brat to sie okaze jak pojdzie do szkoly jako 5-latek wink A poltoraroczniak to dla niego nie jest kumpel do zabaw bo same jeszcze nie potrzebuja takie dzieci towarzyszy zabaw, ot i wszystko na ten temat. On potrafi sie bawic z dziecmi w roznym wieku, czesto ma starsze towarzystwo i sobie doskonale radzi. Za dlugo jestem na ematce by sie zlosliwcami przejmowac. Olewam was drogie, a za sensowne rady i wypowiedzi dziekuje. EOT

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka