panie dotykalskie

24.08.04, 12:06
no ja już nie mogę!
O co chodzi? Czy tak trudno zrozumieć, że nie dotyka się drugiego człowieka,
bo on sobie tego może nie życzyć? Bez względu na to, ile kto ma lat
obowiązuje ta sama zasada: nietykalność osobista, własna przestrzeń
zyciowa... Nie wspominam o możliwości zarażenia jakimś świństwem,
kurzajkami...
Czy dziecko to własnośc publiczna? To pytanie retoryczne, pewnie, że nie!
Ostatnio dzień po dniu zwracam uwagę paniom, żeby nie dotykały dziecka. W
stópkę ubraną w skarpetę jeszcze przezyłam, ale jak obce ręce idą do
paluszków, twarzy, to już mnie trafia! Wczoraj wdałam się w dyskusję, ale
nigdy więcej! Pani w autobusie oburzyła się: a dlaczego nie? No i jazda, że
jakas tam wychowywała sterylnie, że tak nie można, a jak ja jej o
nietykalności i prywatności, to mi wypaliła: "Gdzie pani się chowała, na
księżycu?!" I odeszła z komentarzem: "bo jeszcze zarażę"... No ręce
opadają... Następnym razem obiecuję sobie: nie dyskutuję! "bo ja tak
powiedziałam i to nie podlega dyskusji". Taki tekst sobie wymyśliłam.
Czy ja zwariowałam? Też tak macie? Wiem, że temat był poruszany, ale teraz
się wściekłam...
    • 18lipiec Re: panie dotykalskie 24.08.04, 12:12
      Nie mam dzieci więc nie wiem jak to jest ale podejrzewam że tak samo by mnie to
      wkurzało.
      Bo wkurza mnie jak ktoś mnie dotyka, stoi za blisko.
      Ostatnio babka w autobusie stanęła bardzo blisko mnie, stała bokiem,
      rozmawiając ze znajomą, a ja wciśnięta w kąt nie miałam jak się odsunąć.
      Kręciłam się, chrząkałam,rozpychałam. NIC.
      Normalnie dostałam szału, myślałam że zwariuję, bo kilku dobrych przystankach,
      jak się rozluznilo uciekłam.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: panie dotykalskie 24.08.04, 12:14
      aleksandrynka napisała:

      > no ja już nie mogę!
      > O co chodzi? Czy tak trudno zrozumieć, że nie dotyka się drugiego człowieka,
      > bo on sobie tego może nie życzyć? Bez względu na to, ile kto ma lat
      > obowiązuje ta sama zasada: nietykalność osobista, własna przestrzeń
      > zyciowa... Nie wspominam o możliwości zarażenia jakimś świństwem,
      > kurzajkami...
      > Czy dziecko to własnośc publiczna? To pytanie retoryczne, pewnie, że nie!
      > Ostatnio dzień po dniu zwracam uwagę paniom, żeby nie dotykały dziecka. W
      > stópkę ubraną w skarpetę jeszcze przezyłam, ale jak obce ręce idą do
      > paluszków, twarzy, to już mnie trafia! Wczoraj wdałam się w dyskusję, ale
      > nigdy więcej! Pani w autobusie oburzyła się: a dlaczego nie? No i jazda, że
      > jakas tam wychowywała sterylnie, że tak nie można, a jak ja jej o
      > nietykalności i prywatności, to mi wypaliła: "Gdzie pani się chowała, na
      > księżycu?!" I odeszła z komentarzem: "bo jeszcze zarażę"...

      A ona gdzie sie chowala? W chamowie? Co to za komentarze? Jak juz nie wie (a
      powinna!), ze obcych dzieci, zwierzat sie nie dotyka, to przynajmniej powinna
      uszanowac Twoja wole i nie odzywac sie po chamsku! Niektorzy to maja o sobie
      mniemaniesad((. Moze ona myslala, ze jak dotknie Twoje dzidzio swoimi lapami to
      bedziesz latala pod sufitem ze szczescia! Ludzie za grosz nie maja samokrytyki.
      Ja dopuszczam mozliwosc, ze inna osoba moze nie chciec z mojej strony macania
      jej dzieci, pieskow, kroliczkow, kotkow itp. I nigdy tego nie robie.

      No ręce
      > opadają...
      Idiotka, ta baba - nie przejmuj siesmile.
      Następnym razem obiecuję sobie: nie dyskutuję! "bo ja tak
      > powiedziałam i to nie podlega dyskusji". Taki tekst sobie wymyśliłam.

      Dobry, powinno poskutkowacsmile.
      pozdrawiam
    • vaana Re: panie dotykalskie 24.08.04, 12:39
      Ciekawe, ze dotykanie ludzi doroslych czy cudzych samochodow nalezy do
      niestosownych, niewlasciwych, a dzieci faktycznie jakby nie mialy tego prawa.
      Kiedys bedac u mojej ciotecznej babci na wsi, jako dziecko dowiedzialam sie, ze
      sa ludzie i dzieci, bo czlowiekiem stajemy sie, kiedy nie jestesmy juz
      dziecmi... moze to cos w tym stylu? Po powrocie do domu zapytalam moja mame czy
      to prawda, dlugo nie mogla sie nadziwic tej teorii, moze stad do dzis to
      pamietam. Chyba jednak panuje socjalistyczny poglad "wszystkie dzieci sa
      nasze" :[
    • sonnja1 popieram, rugowac dotykalstwoholizm 24.08.04, 13:25
      Autentycznie uwazam dotykalstwo za chamstwo i brak oglady. Tepie dotykalstwo
      jesli chodzi o moja osobe i bede tepic w przypadku dziecka, jak sie urodzi.
      pozdr.
    • poleczka2 Re: panie dotykalskie 24.08.04, 13:49
      Prawda jest taka, że wiele matek ma jakąś obsesję na temat zakazywania
      dotykania swoich dzieci przez innych. Jedne tabliczki chcą umieszczać na wózku
      z zakazem, inne bardzo się obruszają gdy choćby przypadkowo dotknie się ich
      dziecka. A wszystko że niby zarażą chorobami, teraz czytam że kurzajkami.
      Uważam, że to lekka przesada. Są oczywiście osoby z wątpliwą higieną ale nie
      wszyscy są oblepieni infekcjami i bakteriami.
      • aleksandrynka Re: panie dotykalskie 24.08.04, 14:02
        A wszystko że niby zarażą chorobami

        nie, nie wszystko, napisałam chyba GŁÓWNE powody, dla których mi to przeszkadza?
        Jeśli to o mnie, bo piszesz "wiele matek". Hmm...

        Czy to obsesja? Nie, to po prostu moje stanowisko, które ktoś inny ma szanować,
        a nie oburzać się, dyskutować i czynić mi złośliwości jak w/w pani w autobusie.
        Kręcenie głową, machanie ręką, głupie, cyniczne uwagi i uśmieszki... Wynocha!
        Pracować w żłobku, jak się chce dzieciaczki potulić!
        Nie pozwalam, żeby obcy dotykał malucha, to mu dobitnie i jasno przekażę. Teraz
        się oburzają, że nie mogą pomacać, a potem lamentują, ze pedofilia... A niby
        jak ma dziecko protestować, skoro od zawsze wszyscy je bezkarnie dotykali?
        To jeden z moich motywów. Nie główny (nie pisałam wczesniej), ale...
        Pod rozwagę.
    • ciezarowka1 Re: panie dotykalskie 24.08.04, 14:25
      Uważam, że dotykanie dziecka jest nie na miejscu, tak ze względu na czysto
      teoretyczną, ale jednak możliwość zarażenia czymś dziecka, jak i emocjonalną
      stronę procederu. Aleksandrynka ma rację, że dba o to, by dziecko od samego
      początku wiedziało, że ma prawo do zachowania intymności, własnej przestrzeni i
      nikt obcy nie powinien tej sfery naruszać.
      A panie dotykalskie nie omijają nawet mojego brzuszka, uzurpując sobie prawo do
      dotykania mojego dziecka, jeszcze przed narodzinami.
      Lubię, jak dotyka go mąż, przyjaciółka, przyjaciel, który zawsze pyta, czy może.
      Ja się nie opieram widząc, że z jakichś powodów daje im to satysfakcję, ale gdy
      robi to spotkana sąsiadka, to już brzydko.
      Są masaże, które robi się ciężarnym, by złagodzić pewne dolegliwości pleców, czy
      nóg, masuje się również brzuch, ale uwaga: prowadząc po nim dłoń matki, jako że
      taki bezpośredni dotyk uważa się, za coś niestosownego, burzącego intymny
      kontakt, jaki ma matka z dzieckiem.
      Mamusie sterylizują butelki, smoczki, tysiąc razy myją ręce, by nie przenośić
      bakterii, po co mają to robić, jeżeli obcym ludziom na ulicy pozwalają dotykać
      swoich dzieci?
      Dotykajacy może być zdrowy i higieniczny, ale jeżeli właśnie wysiadł z autobusu,
      to ma na rękach bakterie kilkuset osób, z których nie wszystkie sa zdrowe.
      Swoją drogą natura nas uposażyła w te obawy i nie tylko nas. Suka po urodzeniu
      nie da szczeniąt do wzięcia nawet swoim właścicielom, których kocha, a gdy
      pozwala na to później, gdy są starsze widać wyraźnie, jak bardzo jest
      niezadowolona i czujna.
      Jak każda matka.
      • dziki-imbir Re: panie dotykalskie 24.08.04, 15:26
        Jestem zlosliwa w takich sytuacjach. Zaczelabym dotykac pani dotykalskiej - po
        raczkach, bo buzi i mowic: o jakie pani ma pucunie sliczne.
        Ciekawe, czy by jej sie to podobalo. Dziecko to taki sam czlowiek, jak kazdy
        inny. Skoro wolno dotykac dziecka, to wolno dotykac takiej pani.
        • vaana Re: panie dotykalskie 24.08.04, 15:42
          > ...o jakie pani ma pucunie sliczne.<

          Az kwiknelam ze smiechu, super tekst smile Pani bylaby zapewne uszczesliwiona na
          dlugo po takim zachwycie na jej uroda smile
    • mola29 Re: panie dotykalskie 25.08.04, 13:07
      Dotykalstwo jest zle dlatego, ze w autobusie trudno miec czyste rece po
      trzymaniu sie rurek/uchwytow. A male dzieci wkladaja raczki do buzi. Dlatego
      nie pozwolilam nigdy ikomu obcemu dotykac mojego dziecka. Uslyszalam kilka
      razy, ze jakas dziwna jestem, ale wolalam to niz przecieranie lapek wilgotna
      chusteczka zaraz po tym, jak jakies babsko jej dotykalo.

      Pozdro,

      Mola
    • weronikarb Re: panie dotykalskie 25.08.04, 13:09
      Zgadzam sie z Tobą Aleksandrynka, gdyz nie powinno sie tak robic bez pytania,
      sama zawsze zadaje i po otrzymaniu zgody dotykam. Tez spotkalam sie z takim
      dotykaniem, jednak mnie to nie przeszkadza, jak bylismy u babci ktora mieszka w
      bloku to kazdy sasiad przechodzacy chcial dotknac, to nozke, to raczke, do
      twarzy nikt nie wyciagal dloni bo na to bym msie nie zgodzila. Jednak moj synus
      gorsze rzeczy bierze w rece anizeli druga dlon. Pozatym ten maly (teraz 10 m-
      cy) szkrab tak sie nauczyl ze jak tylko ktos sie do niego odezwie to zaraz
      wyciaga raczki aby mogli go po nich calowac - bo na rece nikt obcy nie moze bo
      krzyczy smile POzatym zauwazylam ze nie wszystkich "lubi".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja