Dodaj do ulubionych

Emama realistka

24.06.14, 11:39
Co i rusz czytam, że ktoś jest "oderwany od rzeczywistości", że religia to zabobony, itp. itd. A ja chciałabym wiedzieć, co jest tak fajnego w realizmie i mocnym staniu nogami na ziemi? Bo chyba taka postawa jest tu w przewadze?
Nie fajniej jest w coś tam sobie wierzyć (np. Boga smile ), a jak człowieka nawet nie stać to sobie sprawić przyjemność, np. kupując pistacje? Albo brać kredyt na dom czy mieszkanie choć się nie jest krezusem? Czy wszystkie oszczędności wydać na super wakacje dla rodziny?
Ja uważam, że fajniej. Może nie popierałabym skrajności (typu rata 2,5 tys przy dochodach 5 - jeśli chodzi o dom, czy brania kredytu hipotecznego na wyjazd wink ), ale jednak zasadniczo uważam, że czasem warto zaryzykować i nieco oderwać się od rzeczywistości.
Zdezaktualizowały się takie powiedzenia jak: kto nie ryzykuje, ten nie ma; do odważnych świat należy; ewentualnie who dares, wins (to ostatnie osobiście b. lubię smile )
Fajnie się tak żyje blisko ziemi?
Jak to jest?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Emama realistka 24.06.14, 11:43
      Niestety realista jednocześnie żyjąc w tym świecie musi być jednocześnie pesymistą sad
      • kropkacom Re: Emama realistka 24.06.14, 11:44
        W Polsce??
        • gazeta_mi_placi Re: Emama realistka 24.06.14, 13:51
          Wszędzie. Pedofilia, przemoc, gwałty, kradzieże, niesprawiedliwość społeczna i życiowa, brzydota, starość, choroby, niepełnosprawność, nałogi, cały syf jest wszędzie.
          Raju nie ma na tym świecie, nie ma.
          • majenkir Re: 24.06.14, 14:48
            gazeta_mi_placi napisała:
            > choroby, niepełnosprawność, nałogi, cały syf jest wszędzie.


            Ale podejscie do nich bywa calkiem inne, a co za tym idzie- z ta sama przypadloscia zyje sie lepiej wink
            • kropkacom Re: 24.06.14, 14:54
              Jeśli żyje się w takim realu no to trudno. To do gazety. Większość żyje ze świadomością, ze jest/może być różnie, ale nie musi się tym zadręczać.
      • eo_n Re: Emama realistka 24.06.14, 12:01
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Niestety realista jednocześnie żyjąc w tym świecie musi być jednocześnie pesymi
        > stą sad

        Niestety myślę, że tak właśnie dla wielu osób to może wyglądać. Tym bardziej nie potępiałabym w takiej sytuacji "oderwania od rzeczywistości", takiego przeciętnego, a nie takiego zakrawającego na chorobę psychiczną, naturalnie.
    • echtom Re: Emama realistka 24.06.14, 11:47
      Jestem wierząca, ale w sprawach finansowych kieruję się realizmem, choć zdarza mi się zaszaleć raz na ruski rok. To jak mnie sklasyfikujesz? smile
      • eo_n Re: Emama realistka 24.06.14, 11:58
        echtom napisała:

        To jak mnie sklasyfikujesz? smile
        >
        Wcale smile
    • 1matka-polka Re: Emama realistka 24.06.14, 11:54
      Mnie wystarczy ten ogród taki jaki jest, nie muszą po nim dodatkowo biegać ani wróżki ani diabełki.
    • antychreza Re: Emama realistka 24.06.14, 12:00
      Ale to nie jest do odważnych świat należy (no bo gdzie tu odwaga?) albo kto nie ryzykuje, ten nie ma (bo i tak nie ma, sorry od kupowanie pistacji mu nie przybędzie, chyba ze centymetrów w pasie), tylko zastaw się a postaw się, ewentualnie z pustego i Salomon nie naleje.
      Bardzo dobrze żyje mi się blisko ziemi. Nie mam stresów, że nie mogę kupić czegoś tam, że zabraknie na coś tam, a w ogóle to z czego zapłacę ratę.
      Tak sobie odważna byłam jak zaczęłam własną działalność będąc jednocześnie na etacie, wiec jeśli stracę etat, to włożę więcej wysiłku w działalność i też się utrzymam. To chyba jest raczej do odważnych świat należy, anie kupowanie rzeczy, na które nas nie stać...
      • eo_n Re: Emama realistka 24.06.14, 12:09
        antychreza napisała:

        > Ale to nie jest do odważnych świat należy (no bo gdzie tu odwaga?)
        Wg mnie np. wzięcie kredytu, aby mieszkać tak, jak się chce, jest rodzajem śmiałości, takie wyjście poza strefę komfortu. W przeciwieństwie do postawy "mogłabym, ale się boję, bo nie wiem, co będzie za 20 lat, więc będę się męczyć dalej kątem u rodziców" - to tylko przykład.
        Zaznaczam, że nie chodzi mi też o skrajny optymizm, np. wezmę kredyt z ratą 70% zarobków, bo zaraz się wzbogacę, to go nawet nie będę czuć.

        albo kto nie
        > ryzykuje, ten nie ma (bo i tak nie ma, sorry od kupowanie pistacji mu nie przy
        > będzie, chyba ze centymetrów w pasie),
        big_grin Masz rację, ale nie do końca smile Może to niewielkie ryzyko, ale decyzja, że chwilowy dobrostan jest dla mnie więcej wart niż dodatkowa kasa na kaszę. Czemu odmawiać prawa do podjęcia takiej decyzji?


        tylko zastaw się a postaw się, ewentualn
        > ie
        Nie, nie to jest o życiu na pokaz.

        z pustego i Salomon nie naleje.
        To własnie realizm, często zasadny, ale czasem zaklinanie rzeczywistości pozwala się lepiej poczuć, czemu odmawiać i tego, skoro dzban pusty tak czy tak?

        >To chyba jest raczej do odważnych świat należy,
        Oczywiście to też.

        anie kupowanie rzeczy
        > , na które nas nie stać...
        No właśnie ja bym nie była tak rygorystyczna. Dlaczego ktoś z boku ma arbitralnie oceniać na co stać lub nie inną osobę?
        • antychreza Re: Emama realistka 24.06.14, 12:21
          Wiesz, ja to chyba za dużo myślę, dlatego wygodniej i przyjemniej jest mi najpierw powiększyć dochód, a dopiero potem robić sobie przyjemności. A najprzyjemniej jest mi mieć świadomości, że nawet jeśli wszystko się posypie, to będę miała zabezpieczenie finansowe na kilka miesięcy żeby odbudować sobie życie.
          Jakby mi zabrakło na tę kaszę i siedziałabym głodna, to byłabym wściekła, że zjadłam pistacje, dawno już o nich zapomniałam, a teraz jestem głodna. Ważąc racje, nie będę wściekła, że nie stać mnie na pistacje, za to jeśli je kupię i zabraknie mi na coś potrzebnego, to na 100% będę wściekła na siebie i swoją głupotę. To już wole nie kupić dopóki nie będzie mnie stać.
    • vilez Re: Emama realistka 24.06.14, 12:02
      Miedzy "całkowicie odleciany" a "skrajny realista" jest jeszcze spectrum postaw pośrednich.

      Człowiek potrzebuje usensowienia i jakiej w miarę całościowej, zbornej wizji rzeczywistości. W tym celu tworzu sobie różne światoobrazy- także realistyczne. W tym nie ma niczego nieparwidłowego czy kontrowersyjnego.
      Natomiast problem sie pojawia wtedu, gdy te światoobrazy są tak szczelne, tak zamkniete, że nie dopuszczają żadnych przebitek z zewnątrz. Gdy tylko pojawia się pęknięcie takim "systemie" to są natychmiast zaklejane, zalepiane jakimis piętrami kolejnych "wytłuamczeń" z wewnątrz, a kazdy sygnał z zewnątrz- spzreczny z tym systemem- jest kasyfikowane jako wrogie, niesłuszne, obarzoburcze, do likwidacji itd. Wtedy jest groźnie.
      Taki odjazd mogą mieć i "fantaści" i "realiści"- wszyscy ci, którzy "już wiedzą" jak wygląda rzeczywistość -czy ta "realna" czy metafizyczna" - i nei dopuszczają mozliwości żadnej zmiany swego systemu.
      • eo_n Re: Emama realistka 24.06.14, 12:10
        vilez, podoba mi się to, co napisałaś. Mądrze.
        • vilez Re: Emama realistka 24.06.14, 12:33
          Dzięki smile
    • po-trafie Re: Emama realistka 24.06.14, 13:16
      Powiedzialabym, ze w twoim watku jest sprzecznosc:
      " jak człowieka nawet nie stać to sobie sprawić przyjemność" - wlasnie wzecie kredytu na wakacje, czy wydanie wiecej niz wlasne oszczednosci czy wziecie kredytu ponad mozliwy stan splacania czy kupowanie pistacji, kiedy nie widac zadnych nowych zrodel przychodu i kazde pistacje wpychaja glebiej w dolek: to jest nierealistycznosc.

      Wydanie wszystkich oszczednosci na super wakacje dla rodziny, to po prostu manie jakichs priorytetow - np wypoczynku powyzej zabezpieczenia na czarna godzine.
      Chyba ze czlowiekw ydaje te wszystkie oszczednosci w przededniu przyjscia na swiat nowego potomka i majac umowe o prace na czas okreslony wygasajaca niedlugo - wtedy takie wydaje wszystkich oszczednosci jest byciem oderwanym od rzeczywistosci.
      W takim sensie, ze ta rzeczywistosc Cie dopadnie, nie widac zadnej chocby troche prawdopodobnej drogi ratunku, a konsekwencje postepowan ponosi nietylko jedna osoba lecz cala rodzina.

      Reasumujac: wlasnie te skrajnosci, ktore opisujesz, sa byciem oderwanym od rzczywistosci. Zamykaniem oczu na pewna faktyczna sytuacje i nieprzejmowanie sie konsekwencjami. Jak pozyczki krotkoterminowe.

      Wiara w cos czy przyjemnosci, na ktore cie stac, czy ryzykowanie wlasnych oszczednosci w imie jakiegos marzenia - to jest jak najbardziej ok smile
      • eo_n Re: Emama realistka 24.06.14, 14:38
        po-trafie napisała:

        to jest nie
        > realistycznosc.
        >
        Też o tym piszę smile Chyba mniej więcej zrozumiałam, co masz na myśli i z grubsza się zgadzam.

        > wlasnie te skrajnosci, ktore opisujesz, sa byciem oderwanym od rzczywistosci. Zamykaniem oczu na pewna faktyczna sytuacje i nieprzejmowanie sie konsekwencjami

        I wg mnie to (pod warunkiem, że nie jest przesadne) może być korzystne, dla osoby, która nie ma zbyt wielkich możliwości. A innym nic do tego wink
        • po-trafie Re: Emama realistka 24.06.14, 15:00
          Nic do tego, jesli to na innych nie wplywa.
          Ale jesli konsekwencje 'nierealnosci' takiej osoby ponosi spoleczenstwo (odrealnieni tatusiowie nieplacacy alimentow, za ktorych placi fundusz alimentacyjny; pomoc opieki spolecznej) albo najblizsze otoczenie takiej osoby (rodzina, przyjaciele), to jednak uwazam, ze inni maja jak najbardziej cos do tego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka