Historyjka jak z przedszkola. Obok mojego biura jest salon fryzjerski. Znamy się z dziewczynami i korzystam z usług jednej, która aktualnie jest na zwolnieniu. Poprosiłam inną by mnie obcięła, odparła że za chwilę. Ta chwila trwała 2 tygodnie, przy czym codziennie sama wpadała do mnie i mówiła że za chwile tylko znowu ktoś przyszedł. Przy kolejnym "za chwilę" powiedziałam że już nie chcę i że to nie jest w porządku, na co ona że przecież nie miała czasu i strzeliła focha. Ja też.
Dodam że usługi nie są darmowe a klienci są umawiani najpóźniej na drugi dzień.
I kto ma racje drogie bravo?
Nie, nie mam innych problemów