tak siedze i sobie sie zastanawiam......
a moze inaczej..... jak to bylo u Was na poczatku znajomosci? mnie sie trafil chyba facet "niepismienny"
i teraz tak, spotykamy sie w lykendy i jest fantastycznie a potem w trakcie tygodnia ta pasja weekendowa.... gasnie, ot 1-2 smsy dziennie, 1-2 telefony w trakcie tygodniowej przerwy... jest tak jakos... zdystansowany? a potem przychodzi lykend i wszystko znow "wybucha" bo innego okreslenia nie ma na to
pytalam go o to i stwierdzil ze nie pomyslal ze moge tak to odbierac bo dla niego nic sie pomiedzy nami nie zmienia i po prostu przelacza sie na tryb zycia codziennego i probuje nie grzebac w naszej tesknocie, a pisac nigdy nie lubil
ok, musze mu przyznac ze od czasu tej rozmowy dzwoni pierwszy czesciej
a mi jednak brak tych krotkich "dzikich" wiadomosci w trakcie dnia albo zwyklego "co porabiasz"
i troche zglupialam bo jak sie widzimy to jest !!!!!!! a potem troche cisza
szukam dziury w calym?