klubgogo
15.07.14, 09:29
W czwartek złożyłam wniosek o 2 dni urlopu na poniedziałek - wtorek. Podpisuje bezpośredni przełożony (to najważniejszy podpis), następnie wniosek idzie do zatwierdzenia do dyrektora tego samego dnia (dla formalności). W poniedziałek widzę, że dyrektor nie zatwierdził wniosku. Dzwonię więc do bezpośredniego przełożonego o przekwalifikowanie urlopu wypoczynkowego na urlop na żądanie i dowiaduję się, że...
dyrektor nie zatwierdza urlopu, żeby sprawdzić czy pracownik pójdzie, czy stawi się do pracy...
Zła wola dyrektora, taki sobie żart (pokrzyżuję plany pracownikowi), problem dyscypliny czy jeszcze coś innego? Mam 18 dni zaległego urlopu, który muszę wybrać do 30 września i okazuje się, że nie mam prawa do urlopu, bo? No właśnie, bo co?