Dodaj do ulubionych

Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął w Św

15.07.14, 15:09
Dziewczyny, byłam przy tym, to się stało 50 m od mojego koca. Byłam świadkiem wszystkiego-od momentu kiedy ratownicy ogłosili przez głośniki zniknięcie chłopca ok. 13,30 do zakończenia akcji reanimacyjnej ok. 15,15.Mieliśmy być w Świn. do środy, wróciliśmy wczoraj, bo nie mogliśmy dojść do siebie.
Dziewczyny, pierwszy raz (mam nadzieję, że ostatni) byłam świadkiem, jak w kilka minut traci się dziecko. W wątku założonym przez Gazetę wiele osób potępia matkę, uwierzcie, nie można było patrzeć na rozpacz tej kobiety. To było potworne i chyba dla każdej matki na plaży kubeł zimnej wody na głowę, żeby nie spuszczać oka z dziecka w wodzie nawet na sekundę.
Byłam na pogrzebie dziecka, które zmarło w wyniku nowotworu po długim leczeniu, byłam świadkiem rozpaczy tych rodziców, ale to….brak słów, żeby oddać jej rozpacz, wielu ludzi (my też) płakało nie wstydząc się, patrząc na tę biedna kobietę(ja wiem, że była po piwie i że jej wina, sama potępiam picie piwa na plaży), ale jej rozpacz jest nie do oddania. Kiedy ratownicy weszli do morza szukać chłopczyka polożyła się na brzegu i wyła(inaczej nie mogę tego nazwać)z rozpaczy. Byłam świadkiem, jak wynosili chłopczyka z morza, jak rzucała się na to biedne ciałko, na ratowników. Chłopczyka reanimowali już w wodzie, zaraz przyjechała karetka, po ok. 10-15 min od przybycia karetki przyleciał helikopter. Reanimowali go non stop od ok. 14 –naprawdę robili wszystko, co możliwe-ciągły masaż serca(tylko zmieniali się ratownicy) i kroplówkę i elektrowstrząsy i jakieś butle z tlenem wyciągali ze śmigłowca. Ta matka krążyła wokół tego koca oszalała z rozpaczy, siadała w wodzie, klękała(cały czas była przy niej jedna ratowniczka). Ludzie z zapartym tchem, naprawdę,wszyscy trzymali kciuki, żeby się udało, jak podłączyli mu kroplówkę myśleliśmy, że udało się przywrócić mu funkcje życiowe, przykryli go tez kocem termicznym, przez chwilę była nadzieja.
W momencie, gdy zaprzestali akcji…Boże, jak ta kobieta rzuciła się na to ciałko….odciągnął ją policjant i drugi ratownik, rzuciła się w morze, musieli ją trzymać we dwóch, usiadła w tej wodzie, nieprzytomna… dali jej zastrzyk i siłą zaprowadzili do karetki. Ludzie płakali, potworność…
Gdybym tego nie widziała, pewnie też mówiłabym: ”głupia baba, puściła dzieciaka do wody i chlała piwsko na kocu”, ale tego nie powiem… nie daj mi Boże nigdy już zobaczyć czegoś takiego…
Wszyscy jesteśmy przybici do teraz, nie mogliśmy się już cieszyć wyjazdem, bo nie szło po prostu…
Ale wyobraźcie sobie, że byli ludzie, którzy …robili zdjęcia, niewielu, prawda, ale zawsze. Kiedy jeden z ratowników pilnujących, żeby nikt nie przechodził przez ten teren, gdzie trwała akcja, stała karetka i śmigłowiec powiedział: ”Proszę nie robić zdjęć” usłyszał: ”A co, nie wolno” i głupawy śmiech. Podłość ludzka nie ma granic…
Obserwuj wątek
    • hugu Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:19
      Płakać się chce przy samym czytaniu o tym wydarzeniu...
      • ewa_mama_jasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:29
        Straszna tragedia. Ale nie zmienia to faktu, ze była wynikiem zaniedbania rodziców - że nie nauczyli dziecka postępowania z woda i puścili na zywioł.
        Współczuję matce, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. I swiadomości, ze przez moją głupotę....
        • memphis90 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:56
          > Straszna tragedia. Ale nie zmienia to faktu, ze była wynikiem zaniedbania rodzi
          > ców - że nie nauczyli dziecka postępowania z woda
          Puknij się w głowę, tylko solidnie uncertain
    • misiowamama-2 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:29
      Nie wyobrażam sobie bólu, jaki przeżywała i nadal przeżywa matka. straszna tragedia sad
    • kamunyak Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:30
      oczywiście, masz rację, to wstrząsające zdarzenie. Każda inna matka zrozumie ból tamtej matki.
      Co jednak nie zmienia faktu, że nie wpuszcza się kilkulatka samego do wody.
      U nas zawsze tak było, że dzieci do wody wchodziły wyłącznie z osobą dorosłą. Nawet przy samym brzegu mogły bawić się tylko pod opieką kogos dorosłego.
      Gorzką lekcję matka dostała.
      • raczek47 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:39
        Ja wiem,że matka była winna, chłopczyk poszedł do wody z kółkiem-już to świadczyło,że był nieobeznany z wodą i matka powinna przynajmniej stać na brzegu,a nie zostać na kocu,ale nie mogę mówić o niej:nieodpowiedzialna, bezmyślna itp.po tym, co zobaczyłam.
        Pogoda była piękna, słonko, lekki wiaterek, fale- własciwie falki do kolan, naprawdę łagodne, nie jakieś grzywacze, woda cieplutka, kto mógł się spodziewać.
        Zostalo po nim tylko różowe kółeczko..Piotruś miał na imię.
      • majenkir Re: 15.07.14, 15:39
        kamunyak napisała:
        > Gorzką lekcję matka dostała.


        Taa, mozesz sobie pogratulowac, ze Ty takiej nie dostaniesz. Ale, czy jestes pewna?
        Niedobrze mi sie robi, kiedy tu ciagle czytam, jakie Wy idealne matki jestescie. Dzieci nie jedza w aucie, w fotelikach jezdza do matury, na krok nie sa spuszczane z oka, a ich ulubione jedzenie to brokuly na parze.

        Serio myslicie, ze na 100% jestescie w stanie zabezpieczyc dzieci od wszelkiego zlego?
        Latwo przychodzi madrowanie sie i szastanie opiniami, kiedy to Was nie dotyczy.
        • zlotarybka_1 Re: 15.07.14, 15:44
          Niedobrze mi sie robi, kiedy tu ciagle czytam, jakie Wy idealne matki jestescie
          > . Dzieci nie jedza w aucie, w fotelikach jezdza do matury, na krok nie sa spusz
          > czane z oka, a ich ulubione jedzenie to brokuly na parze.

          > Serio myslicie, ze na 100% jestescie w stanie zabezpieczyc dzieci od wszelkiego
          > zlego?
          > Latwo przychodzi madrowanie sie i szastanie opiniami, kiedy to Was nie dotyczy.

          nic dodac nic ujac.
          • przeciwcialo Re: 15.07.14, 15:49
            Oj prawda.
            Wiekszość myśli że takie tragedie zdażaja sie innym.
        • ewa_mama_jasia Re: 15.07.14, 15:50
          A zaprzeczysz? Nikt tu nie wątpi, że dla rodziców było to straszne przeżycie. I owszem, wypadki chodza po ludziach. Ale pomiędzy staraniami o zapobieganie wypadkom a brakiem takich staran jest różnica.
          Pewnie gdyby ktoś tym rodzicom powiedział, co się zdarzy, jak puszczą dziecko do wody samo, zrobiliby wszystko jak należy. Gdyby.....
          Moje dziecko nie jeździ już w foteliku tylko na podkładce. Nie jada tylko brokułów na parze, jada nutellę i słodycze.
          Ale nigdy nie zdarzyło się, że zgubił się gdziekolwiek, ze spadł jako niemowlak, że wszedł sam do wody. Pracowałam nad tym od początku, pilnując jego i siebie. I wdrukowałam mu pewne reguły, od których się nie odstepuje. Koniec kropka.
          Matce współczuję. Nie wiem, co bym zrobiła na jej miejscu.
          • atena12345 Re: 15.07.14, 15:57
            ewa_mama_jasia napisała:


            > Ale nigdy nie zdarzyło się, że zgubił się gdziekolwiek, ze spadł jako niemowlak
            > , że wszedł sam do wody. Pracowałam nad tym od początku, pilnując jego i siebie


            i będziesz tak robić do końca życia?
            • ewa_mama_jasia Re: 15.07.14, 15:59
              Nie, do momentu aż będzie potrafił sobie poradzić.
              • hiacynta333 Re: 16.07.14, 04:57
                ewa_mama_jasia napisała:

                > Nie, do momentu aż będzie potrafił sobie poradzić.

                A chodzi Twoje dziecko do szkoły?
                Tam też wypadki się zdarzają, mojej koleżance na nogę upadło 8 tablic, u mojej córki w klasie dzieciak pośliznął się i wybił sobie dwie stałe jedynki, a inna dziewczynka spadła ze schodów i złamała sobie kręgosłup. To oczywiście było u moich dwóch córek w podstawówkach i gimnazjach, ale wypadki sie zdarzają i my rodzice nie uchronimy sad
          • dantonka Re: 15.07.14, 16:53
            Również się staram, również ustalam zasady i wiem, że nagle może przyjść nieoczekiwane. Tak nagle i mimo.
        • rosapulchra-0 Re: 15.07.14, 15:50
          Majenkir, 100% racji.
        • aneta-skarpeta Re: 15.07.14, 15:57
          przepraszam, przeczytałam az wątek o jedzeniu w aucie

          2/3 albo i wiecej forumek daje jeść w aucie
        • dantonka Re: 15.07.14, 16:34
          majenkir napisała:

          > kamunyak napisała:
          > > Gorzką lekcję matka dostała.

          >
          > Taa, mozesz sobie pogratulowac, ze Ty takiej nie dostaniesz. Ale, czy jestes pe
          > wna?
          > Niedobrze mi sie robi, kiedy tu ciagle czytam, jakie Wy idealne matki jestescie
          > . Dzieci nie jedza w aucie, w fotelikach jezdza do matury, na krok nie sa spusz
          > czane z oka, a ich ulubione jedzenie to brokuly na parze.
          >
          > Serio myslicie, ze na 100% jestescie w stanie zabezpieczyc dzieci od wszelkiego
          > zlego?
          > Latwo przychodzi madrowanie sie i szastanie opiniami, kiedy to Was nie dotyczy.

          Zgadzam się z Tobą
        • demonii.larua Re: 15.07.14, 17:03
          Nie, w 100% nie. Natomiast tam gdzie mogę to owszem zapewniam dziecku w mojej opinii najlepszą opieką na jaką mnie stać. Ot zwyczajnie z poczucia obowiązku i miłości rodzicielskiej. A także z własnego egoizmu, bo nie sądzę bym była w stanie ogarnąć umysłem wyrzuty sumienia, gdyby dziecku stało się coś czego można było uniknąć gdybym bardziej się wysiliła.
          I każdego roku pobliska plaża mnie przekonuje o tym, że dobrze robię.
          • po-trafie Re: 15.07.14, 21:32
            Ano i ty zapewniasz najlepsza mozliwa opieke, po czym jesli cos sie (odpukac) stanie, to przyjdzie 10 forum i ci powie, ze one by zapewnily lepsza opieke, wiecej przewidzialy, wiecej zaplanowaly.
            Ze one dziecka samego bo drewnianym kosciele nie puszczaja, bo moze mu cegla na glowe spasc;
            ze dziecko wie zeby przenigdy na drzewo nie wchodzic;
            ze dziecko nigdy by samo zapalniczki nie ruszylo;
            ze one by to wszystko zrobily lepiej.

            I wina Twoja. Bo staralas sie za malo.
            • demonii.larua Re: 16.07.14, 08:28
              A co mnie opinia forum obchodzi? Tu nie chodzi o przesadną opiekę na dzieckiem tylko o trzeźwe myślenie i unikanie zagrożeń tam gdzie można. Wpuszczanie 8-latka samego do morza jest ryzykowne i koniec.
        • cosmetic.wipes Re: 15.07.14, 17:30
          > Niedobrze mi sie robi, kiedy tu ciagle czytam, jakie Wy idealne matki jestescie
          > . Dzieci nie jedza w aucie, w fotelikach jezdza do matury, na krok nie sa spusz
          > czane z oka, a ich ulubione jedzenie to brokuly na parze.
          > Serio myslicie, ze na 100% jestescie w stanie zabezpieczyc dzieci od wszelkiego
          > zlego?

          Założę się, że żadna z wypowiadających się tu matek nie jest idealna. Jak również, że znakowmita większość zdaje sobie sprawę, że nie da się zabezpieczyć od wszystkiego.

          Kobiecie, której utonęło dziecko bardzo współczuję. Tym bardziej, że to ciężar podwójny - śmierć dziecka i poczucie winy.

          Ale:
          Czy któraś z was przyzna się, że pijąc piwo (tylko jedno) na plaży, jednocześnie puściła kilkulatka samego do wody?
          • aka10 Re: 15.07.14, 18:49
            Ja sie z kolei zastanawiam jak mozna pic piwo na plazy. W upale, w ciagu dnia, majac do tego dziecko ze soba. Kobieta miala 0,5 prom. alkoholu we krwi, dziecko wg. informacji w prasie wypadlo z pontonu, w ktorym plywalo przy czerwonej boi. Wg. mnie trzeba dosc dlugo dziecka nie pilnowac, zeby tak daleko sie znalazlo. Poza tym, jesli dziecko nie potrafi plywac, to musi miec "rekawki" nawet na brzegu morza. W niedziele widzialam dziecko siedzace w motorowce z matka i nie mialo na sobie kamizelki ratunkowej. Tego tez nie pojmuje.
            Okropna tragedia.
            • amoreska Re: 15.07.14, 20:38
              Jeżeli prawdą jest, że dziecko pływało pontonem przy czerwonej boi, to współwinni są także ratownicy, którzy nie zwrócili uwagi na złamanie zakazu - na tej plaży sprzętu pływającego (kółek, pontonów, materaców) wolno używać tylko do linii wyznaczonej przez żółte boje - jest to strefa dla nieumiejących pływać. Czerwone boje są znacznie dalej.
              • aka10 Re: 15.07.14, 20:43
                amoreska napisała:

                > Jeżeli prawdą jest, że dziecko pływało pontonem przy czerwonej boi, to w
                > spółwinni są także ratownicy, którzy nie zwrócili uwagi na złamanie zakazu - na
                > tej plaży sprzętu pływającego (kółek, pontonów, materaców) wolno używać tylko
                > do linii wyznaczonej przez żółte boje - jest to strefa dla nieumiejących
                > pływać. Czerwone boje są znacznie dalej.





                "Ra­tow­nik za­uwa­żył, jak chło­piec wy­padł z pon­to­nu. Na­tych­miast rzu­cił się do wody, ale po­szu­ki­wa­nia były trud­ne, bo dziec­ko pły­wa­ło w bar­dzo głę­bo­kim miej­scu na wy­so­ko­ści czer­wo­nej boi"
                • amoreska Re: 15.07.14, 21:02
                  Czyli jednak uncertain
        • lauren6 10/10 15.07.14, 17:34
          majenkir masz 100% racji.

          Niedobrze mi jak czytam posty tych idealnych jematek, co dają dziecku jeść bułkę przez bibułkę, broń boże w podróży, mają je non stop na oku, a na plaży nie oddalają się pół kroku od niego. Oczywiście nie piją alkoholu dopóki dziecko nie skończy 18 lat.

          Dla mnie takie posty dowodzą, że osoby je piszące same są nieodpowiedzialne i nie zdają sobie sprawy, że nie da się dziecka upilnować w 100%. Można dać mu odpowiednią wiedzę, narzędzia poprawiające jego bezpieczeństwo, ale tak na prawdę nieszczęśliwy wypadek to splot wielu czynników, w tym dużej dawki szczęścia. Można mieć super zabezpieczone dziecko, ale jak ma się pecha to złamie sobie nogę na prostej drodze.

          Jak muszą się czuć matki, które straciły dziecko w nieszczęśliwym wypadku, czytając posty tych "idealnych", które najchętniej utopiłyby je w łyżce wody????!!!!!
        • kamunyak Re: 15.07.14, 19:58
          > Niedobrze mi sie robi, kiedy tu ciagle czytam, jakie Wy idealne matki jestescie

          ależ nie żałuj sobie, napisz wprost "rzygać mi się chce", po co ten wersal.
          Mnie zreszta też się chce, jak widzę całkowity brak wyobraźni u rodziców.
          Ja wiem, iż trudno jest przewidzieć, że za chwilę dziecko sie przewróci na prostej drodze i rozbije dotkliwie glowę.
          Ale chyba wystarczy minimum wyobraźni żeby przewidzieć, iz dziecko puszczone samopas w markecie moze sobie ściągnąć cos z półki na głowę, może cos wsadzić do buzi i zjeść, i niekoniecznie będzie to czekolada. Można przewidzieć, że dziecko idące obok jezdni moze na nią nagle wbiec i należałoby takie dziecko wziąc jednak za rękę.
          Mozna przewidzieć, że dziecko samo w wodzie = kuszenie losu.
          Nie, nie jestem w stanie zabezpieczyc całkowicie dziecka. Moje walnęło rączką w szklane drzwi a rozsypujące się szkło rozcięło głowę młodszemu bratu. Jedyne usprawiedliwielnie, że bylo pod opieką babci, która nie potrafiła okiełznać kłócących się dzieci.
          I to była ostatnia szyba w moich drzwiach. Od tej pory wszystkie drzwi mają "szyby" z pleksi.
          Tak samo, jak moje dzieci nigdy nie kąpały się same. Ale to już była nauka wyniesiona głównie z doniesień prasowych, wieloletnich. Sama zresztą, dzieckiem będąc, znalzłam topielca w Wiśle i nie był to miły widok. Pamiętam do dziś.
          • memphis90 Re: 15.07.14, 22:02
            > I to była ostatnia szyba w moich drzwiach. Od tej pory wszystkie drzwi mają "sz
            > yby" z pleksi.
            Jak pękło mi pleksi w szufladzie w lodówce, to tak rozorało mi rękę, że otarłam się o zakładanie szwów...
        • bloody_roots Re: 16.07.14, 07:37
          Podpisuję się obiema rękami.

        • mamasiasiulki Ale o co Ci chodzi? Mylisz współczucie z prawdą? 16.07.14, 10:52
          Czy współczucie ma nam odbierać rozum i świadomość??? Wybielać kogoś, kto - o ile media przekazują prawdę! - postąpił nieodpowiedzialnie? Pewnie, że nie wiadomo, czy gdyby matka była trzeźwa i stała koło dzieciaka - on by żył. Równie dobrze mogli utonąć oboje. Nikt nie twierdzi, że jest winna śmierci dziecka. Ale jeżeli rzeczywiście była pod wpływem alkoholu i nie pilnowała dziecka to jest winna picia alkoholu w dzieciakiem pod opieką i niedopilnowania dziecka.

          TAK! Matka postąpiła nieodpowiedzialnie pijąc alkohol, gdy pod opieką miała kilkulatka, w wodzie, w NATURALNYM akwenie, dziecko nieumiejące pływać.

          O tym TRZEBA mówić głośno, bo w przeciwnym razie wiele matek nie pomyśli i postąpi podobnie!

          Każdemu zdarza się chwila nieuwagi, każdemu może się zdarzyć wypadek. I takie tragedie powinny nam uświadamiać, że taki maluch to nam ufa i my mamy o niego adekwatnie dbać. WYPADKI się zdarzają, ale nieodpowiedzialność dorosłego to NIE WYPADEK.

          I OCZYWIŚCIE, że głęboko współczuję matce, że nie wątpię, że dziecko kochała nad życie, że - wstaw, co tam sobie chcesz. Ale to nie zmienia faktu, że po to właśnie tyle się mówi o pewnych sprawach (alkohol, stała kontrola nad wodą i tp.), żeby zmniejszyć ryzyko takich dramatów.
      • lafiorka2 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 12:06
        kamunyak napisała:

        > oczywiście, masz rację, to wstrząsające zdarzenie. Każda inna matka zrozumie bó
        > l tamtej matki.
        > Co jednak nie zmienia faktu, że nie wpuszcza się kilkulatka samego do wody.
        > U nas zawsze tak było, że dzieci do wody wchodziły wyłącznie z osobą dorosłą. N
        > awet przy samym brzegu mogły bawić się tylko pod opieką kogos dorosłego.
        > Gorzką lekcję matka dostała.


        nie przesadzasz??? i kogo potem wychowasz?
        moje dzieci bawią się same w wodzie.Przede mną.Nie można popadac ze skrajności w skrajność.
    • kozica111 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:34
      A wiesz co jest najgorsze?
      Nic sie nie zmieni, ludzie będą pić piwo, będą leżeć na kocu zamiast pilnować dzieci, będą samopas na wsi puszczać nad jeziora, stawy...pech, cholerny pech a reszta ma więcej szczęścia niż rozumu bo to może być moment.
      • misiowamama-2 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:35
        Racja...
        • gazeta_mi_placi Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:39
          Podobno od kilkuset lat odsetek śmierci na skutek wypadków jest taki sam lub bardzo podobny jak obecnie - wynosi coś koło 3%.
      • mejerewa Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:39
        Takie tragedie zdarzają się co roku. I nadal są ludzie, którzy nie pilnują dzieci. Każdy myśli "mnie to nie dotyczy".
        I tak jest z wieloma rzeczami. Mniej ryzykują jednak ci, którzy nie robią wyjątków, czyli nigdy nie prowadzą auta po pijanemu, nigdy nie zostawiają małego dziecka bez opieki w domu, czy w samochodzie, zawsze mają dziecko na oku nad morzem, czy jeziorem, zawsze sprawdzają leki, które podają dziecku, itp. itd.
        I także przytrafiają im się tragedie, ale jednak mniej jest sytuacji, gdy to rodzic zawinił i do końca życia będzie żałował, że zrobił wyjątek od zasad.
      • minor.revisions Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:57
        kozica111 napisała:

        > A wiesz co jest najgorsze?
        > Nic sie nie zmieni, ludzie będą pić piwo, będą leżeć na kocu zamiast pilnować d
        > zieci, będą samopas na wsi puszczać nad jeziora, stawy

        nawet, gdyby nie puszczali - dzieci się będą wymykać. Sama, będąc niewiele starsza od tego dzieciaka wraz z koleżankami wymykałam się na obozach wieczorem na plażę, mieliśmy sporo sposobów, żeby oszukać opiekunów. Nie chwalę się, po prostu - skoro dorosłym szwankuje wyobraźnia, to dzieciom tym bardziej.
    • gaskama Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:35
      Brak mi słów. Śmierć własnego dziecka jest największym ze wszystkich cierpień, jakie mogę sobie wyobrazić. A śmierć dziecka, za którą rodzice czują się współodpowiedzialni ....
    • mc30 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:38
      koszmar
      oby nikt nie musiał tego przeżywać jako rodzic

      przeczytałam Twoją relację ze ściśniętym gardłem
      widziałam zdjęcie tego chłopczyka wynoszonego z wody, po prostu niesamowita realność tego co się stało, co się nie odstanie
      sama mam 8-latka w domu, więc przeżywam to bardzo mocno
      • kozica111 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:42
        Ja przestałam wierzyć w 100 % możliwość upilnowania jak przeczytałam tą historię o dziewczynce uduszonej pasami w aucie.
        • zlotarybka_1 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:47
          w tamtej historii ematki tez niemal jednoglosnie uznaly ze to bylo niedopilnowanie.
        • dantonka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:38
          A pamiętasz ten konar, który spadł na dziecko w parku i je zabił?
          Cholerny PECH.
          • znowu.to.samo Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 21:40
            dantonka napisała:

            > A pamiętasz ten konar, który spadł na dziecko w parku i je zabił?
            > Cholerny PECH.

            Pamiętam...to było w wa-wie w parku praskim. Po drugiej stronie ulicy jest szpital, dokąd matka popędziła z dzieckiem....nic to nie dało....
    • ciezka_cholera Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:42
      Strasznie wspolczuje tej rodzinie.
      Ja nie jestem zabobonna zazwyczaj, wlasciwie uwazam siebie za racjonalistke do bolu, ale jest jeden wyjatek: tym wyjatkiem jest krytykowanie rodzicow, ktorych dzieciom sie zdarzyl wypadek, doszukiwanie sie ich winy. Po prostu jest we mnie strach, nie umiem tego inaczej okreslic, ze los ze mnie zadrwii i utrze mi nosa. I ze mojemu dziecku cos sie stanie.
      • kozica111 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:44
        A ta dziewczynka ostatnio na basenie co się utopiła....Nie puszczacie dzieci na basen ze szkoła?
        • kropkacom Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:12
          Na naukę pływania, ale nie wyjazd w stylu "atrakcja".
        • atena12345 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:13
          kozica111 napisała:

          > A ta dziewczynka ostatnio na basenie co się utopiła....Nie puszczacie dzieci na
          > basen ze szkoła?

          ja puszczam dopiero od czasu, gdy nauczyła się pływać. Ale i tak tylko tam, gdzie basen ma 1,3 m.
      • poczta.kwiatowa Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:45
        No właśnie, czy we wszystkim trzeba się doszukiwać winy. To był wypadek. Matka została ukarana. Cieszcie się.
      • gaskama Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:47
        Mam dokładnie tak. Samo. Nigdy w życiu nie jeżdżę autem po alkoholu. Nawet na super imprezach jedno z nas - mąż lub ja - nie pijemy ŻADNEGO alkoholu (bo jest dziecko, gdyby coś się stało, to jedno musi być trzeźwe w 100% by jechać np. do lekarza), NIGDY nie puściłabym syna samego do wody gdy miał 8 lat. Nawet teraz, gdy ma 12 i dobrze pływa to w morzu wchodzi tylko tak głęboko, jak sięga moja broda, on pływa w głębokiej, a ja jestem pewna, że dam radę wyciągnąć. Do rzek nie pozwalam chodzić głębiej niż do pasa, zbyt zdradliwe to ..... i mogłabym tak wymieniać długo. A i tak nie mam odwagi powiedzieć, że kobieta sama sobie winna. Nigdy nie wiadomo, co może się stać. Nie mamy wpływu na tak wiele rzeczy w życiu ... mimo że nam się wydaje, że jest inaczej.
    • pederastwa Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:49
      > Jedno wielkie szoł...

      Głupia krowa
      • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:53
        Nie obrażaj krów. Wystarczy "głupia i podła".
    • raczek47 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:52
      rrrewija napisała: Jedno wielkie szoł...

      Co masz na myśli?To drwina ze mnie,że też się gapiłam, jak wielu? A co miałam zrobić? Tam był mój koc, leżak ,moje rzeczy.Miałam zamknąć oczy, nie patrzeć? Nie da się przez ponad godzinę.Trzymałam kciuki i modliłam się, żeby się udało.Wielu ludzi też tak robiło, naprawdę przeważało milczenie.
      • rrrewija Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:01
        Opisalam w innym wątku..

        raczek47 napisała:

        > rrrewija napisała: Jedno wielkie szoł...
        >
        > Co masz na myśli?To drwina ze mnie,że też się gapiłam, jak wielu? A co miałam z
        > robić? Tam był mój koc, leżak ,moje rzeczy.Miałam zamknąć oczy, nie patrzeć? Ni
        > e da się przez ponad godzinę.Trzymałam kciuki i modliłam się, żeby się udało.Wi
        > elu ludzi też tak robiło, naprawdę przeważało milczenie.
        • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:32
          A w którym wątku?
      • dantonka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:48
        Odejść? Tak po prostu odejść? Nie patrzeć, bo szoł?
        Tak nie uczestniczyć, jak gdyby to czy dziecko przeżyje, czy nie, było zupełnie obojętne?
    • mynia_pynia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:53
      Mówisz? Czyli że spokojnie należy do tematu utonięcia swojego dziecka podejść?
    • atena12345 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 15:54
      dobrze, że to napisałaś
      • bei Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:07
        Bardzo współczuję tej mamie.
    • yeerba Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:09
      Boże, wstrząsające jest to - co piszesz...
      • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:12
        Każdy w takim wypadku myśli "Bo trzeba nie pić/pilnować/ zamykać okna/ nie dawać jeść/ nie spuszczać z oka", bo tym samym zaklina rzeczywistość. Myśli sobie :ja nigdy nie pozwolę, zawsze będę patrzała, nigdy nie zastawię samego" - mając nadzieję, że to wystarczy, aby dziecko nie uległo wypadkowi. Tak nie bywa. Każdy, ale to każdy z nas czasem jest nieuważny, czasem popełnia błąd, czasem zaś po prostu znajdzie sie w złym miejscu w złym czasie. Nie ma co potępiać matki. Bo NIKT nie jest w stanie zapewnić dziecku 100% bezpieczeństwa.
        • ewa_mama_jasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:25
          B
          > o NIKT nie jest w stanie zapewnić dziecku 100% bezpieczeństwa.
          Zgada się. Ale sama przyznasz, że jeśli ustali się pewne zasady i się ich z żelazną konsekwencją przestrzega, można zminimalizować niebezpieczeństwo. Już abstrahując od tego wypadku, można np.. ustalić takie zasady jak: dziecko pilnuje się rodziców, nie ucieka. Jak ucieka, trzymamy za ręke. Gorący talerz / szklankę odstawiamy od rąk dziecka. dziecko nie wchodzi samo do wody, tylko pod opieką. nie odpinamy pasów podczas jazdy. Nie jeżdzmy po alkoholu. Zawsze jeden opiekun przy dziecku jest trzeźwy. Itak dalej, i tak dalej.... Jeśli przestrzega się konsekwentnie, wdrukowuje się nawet dziecku.
          Ja np. mam fobię balkonową - nigdy nie zostawiłam dziecka w pokoju samego, gdy balkon był otwarty. Dotąd nie pozwalam mu się wychylać smile
          Inna sprawa, jak się ma kilkoro dzieci pod opieką. Wtedy to nie jest takie proste.
          • dantonka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:43
            Jasne, je również staram się być odpowiedzialna, ostrożna, przewidująca (aż nadto), mimo tego wszystkiego się nie przewidzi, nad wszystkim nie ma się kontroli.

            Może dziecko miało przykazane, że może być tylko przy brzegu, a dla zminimalizowania niebezpieczeństwa jeszcze musiało się asekurować kółkiem?
        • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:42
          > mając
          > nadzieję, że to wystarczy, aby dziecko nie uległo wypadkowi

          Nie, nie, nie. Mając nadzieję, że tym samym podejmuje się wszelkie możliwe starania i przejawia dbałość, aby zredukować ryzyko wypadku albo chociażby zminimalizować straty.

          Każdy z nas jest czasem nieuważny, więc...? co z związku z tym?

          Nic? bo i tak nie damy rady w 100%? YOLO?

          Czym innym jest obwinianie matki (w sensie - dokopywanie leżącemu, bo to zawsze paskudne), a czym innym propagowanie dbałości o podstawowe bezpieczeństwo dzieci, dopasowane do ich wieku, możliwości, sytuacji.

          Są wypadki i są incydenty. I są totalnie zaniedbania. Nie wyeliminujesz wszelkiego zła, ale zawsze można się starać - aktywnie, w sposób przemyślany - ograniczać zło. IMHO.
    • edelstein Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:37
      Uwielbiam moralizatorski Ton jematek.Najpierw przekrzykuje sie jedna przez druga"ja pilnuje mojego dziubdziusia",a potem przy okazji watkow o tym co zrobily dzieci lub czy wam zniknely z oczu wychodzi, ze kazda kiedys jakis BLAD popelnila.Roznica miedzy nami, a ta matka jest jedna, nam sie udalo i nasze dzieci zyja, aJej blad ma straszne skutki i kobieta poniosla kate, ktorej nie przewiduje Kodeksu karnego nawet dla mordercow.
      • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:48
        Otóż to.
        Nawet zabezpieczając się, pilnując itd. zawsze kiedyś popełni się błąd. Zwykle nie ma żadnych skutków. Czasem ma - tragiczne. Nie oznacza to, że matka była gorsza, tylko, ze miała pecha. Każdy z nas ma fobię na punkcie czego innego i czego innego pilnuje. Ale nie da sie być czujnym cały czas. Zawsze zostanie coś, czego nie dopilnujemy., Trawa na przykład - moje dziecko rozcięło sobie nia rękę do kości.
        No i pewnie, pilnować trzeba. Tylko kiedyś nadejdzie dzień, że pilnowane dziecko będzie musiało samo zacząć sie pilnować. I wtedy narażamy je na śmiertelne niebezpieczeństwo. Trudno.
        • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:01
          A biorąc pod uwagę fakt, że 9 na 10 wypadków zdarza się w domu, to już w ogóle trzeba by mieć oczy na około głowy i przy podeszwach, na wysokości kolan, pasa, klatki piersiowej, żeby upilnować dziecko we własnym mieszkaniu czy domu.
          Verdana ma rację, edel też - ta kobieta miała potwornego pecha, nam się udało, nasze dzieci żyją i mają się świetnie, ale na pewno nie dlatego, że jesteśmy lepsze od tej matki. Zdecydowanie nie.
          • sonia-3 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:08
            Nieuniknionego, nie unikniesz- takie powiedzenie. Bardzo prawdziwe. Sama pamiętam, jak w ubiegłym roku siedziałam na ręczniku , bardzo blisko wody, a córka z bratanicą bawiły się w wodzie . Tylko po kolana. Ja miałam szczęście, mama tego chłopca pecha. W tym roku nie zaryzykuję i będę stała w wodzie. Bo przeczytałam ten wątek, być może na szczęście go przeczytałam.
          • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:13
            > A biorąc pod uwagę fakt, że 9 na 10 wypadków zdarza się w domu, to

            ...powinno się ten dom odpowiednio dostosować, np. zabezpieczyć gniazda elektryczne oraz okna, odpowiednio przechowywać chemikalia, odpowiednio postępować z wrzątkiem, maszynami rolniczymi i tak dalej.

            Zapytaj się, czy te wypadki przydarzają się w zabezpieczonych domach, trzeźwym opiekunom, którzy poświęcają swoją uwagę dzieciom i używają myślenia (że np. wrzątek w świeżo zaparzonej herbacie może oparzyć, a obrus można ściągnąć), czy może jednak - a propos pecha - niekoniecznie (pech? że co to niby jest?).

            Powtórzę to, co wyżej - co innego współczuć osieroconej matce. Temat jak dla mnie zamknięty (to znaczy, przykro mi z powodu jej straty, rozumiem, że to tragedia i tyle, nie mnie tę konkretną osobę oceniać, to tragedia, nad którą warto by zamilknąć). Co innego jednak propagować rozważne i odpowiedzialne wychowanie, czyli np. trzeźwość podczas opieki nad dzieckiem na plaży nadmorskiej, niezostawianie dziecka w wieku 10 lat samego w wodzie itd.. A tu jakieś bajki pod tytułem - eee, po co pilnować, po co nie pić na plaży, to tylko pech, zła karma, taki los, i tak ma być co będzie? pilnujecie bo zaklinacie los, ale to ułuda? ej no serio?
            • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:55
              Sama znam trzy wypadki, które wydarzyły się w domu, gdzie rodzice byli trzeźwi, a domy maksymalnie zabezpieczone.
              Koleżanka robiła sobie herbatę, była sama w kuchni, wlała wrzątek do kubka i w chwili gdy odstawiała czajnik na swoje miejsce, jej roczniak podbiegł (a był w pokoju z ojcem) i sięgnął po kubek. Oparzenia 3 stopnia, przeszczep skóry. Cała akcja nie trwała nawet 15 sekund.
              Drugi przypadek, dom, pięciolatek wchodził po schodach, powoli, matka szła tuż za nim, pośliznęła mu się noga na schodku, stracił 4 zęby.
              Moja osobista córka. Siedziała na swoim łóżku, a łóżko było piętrowe, w pokoju byłam ja i niania, ktoś mnie zawołał, więc wyszłam, dokładnie w tym czasie zdarzyły się jeszcze dwie rzeczy: niania odwróciła wzrok od mojej córki, bo starsza coś od niej chciała, a moja średnia po prostu zeszkoczyła z łóżka na twarz. Skończyło się obiciem buzi tylko na szczęście, ale to też był tylko moment.
              Nie przewidzisz wszystkiego, po prostu się nie da.
              • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:54
                > Nie przewidzisz wszystkiego, po prostu się nie da.

                Można jak mantrę powtarzać "nie przewidzisz wszystkiego, po prostu się nie da", a można odstawiać kubek z wrzątkiem zawsze w miejsce poza zasięgiem dziecka, np. na blat kuchenny tuż pod ścianą, jeśli dziecko swobodnie biega po domu (bo np. nie jest maluchem w kojcu).

                Można zresztą popełnić błąd i odstawić wrzątek w kubku blisko krawędzi stołu (roczniak musiał przecież łatwo do niego sięgnąć) - ale serio, trzeba się upierać, że tylko tak się da i inaczej nie?

                Też miałam jako opiekun kilka głupich sytuacji - ale z każdej wyciągałam jakieś wnioski.

                Twoje przypadki są anegdotyczne. Najczęściej dochodzi do wypadków przez zaniechanie dość podstawowych zasad.

                Łóżka piętrowe sprzyjają wypadkom, nie mów, że to rozwiązanie optymalne - oczywiście, z różnych względów można chcieć czy musieć ryzykować.
                • lauren6 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 19:27
                  Ty odstawisz herbatę głęboko na blacie, a dziecko podstawi sobie krzesełko i po nią i tak sięgnie. Ty się zorientujesz, że dziecko może ci wyciąć taki numer, babcia z którą je zostawiłaś już nie. I nieszczęście gotowe.

                  Dzieci nie są głupie i mają to do siebie, że lubią kombinować jak pokonać różne fajne zabezpieczenia, którzy dorośli zakładają np. na kontakty, pewnie po to by miały zabawę. Jak zakleiłam rogi na stołach i meblach to moje dziecko jako pierwsze to zauważyło i długo kombinowało jak oderwać te nakładki, aż odniosło pełny sukces. Podobnie było z zabezpieczeniami na drzwi, bramką na schody i innymi tego typu wynalazkami.

                  • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 20:27
                    My się serio serio nie rozumiemy.

                    > Ty odstawisz herbatę głęboko na blacie, a dziecko podstawi sobie krzesełko i po
                    > nią i tak sięgnie.

                    Wybacz, ale podstawienie krzesełka wymaga jednak krzesełka+czasu i raczej da się zauważyć, jeśli opiekun jest w tym samym pomieszczeniu. A przynajmniej wrzątek zdąży, jak u Sapkowskiego, stać się choć trochę "wystudzony".

                    Serio nie ogarniam, o co wam tu niektórym chodzi. Ja mówię: zdecydowanie warto wysilić się i odstawiać kubek z wrzątkiem poza zasięgiem dziecka. Ty na to: eee, i tak podstawi krzesełko. Czyli co? czyli nie warto się wysilać i po prostu wystarczy stawiać ten przykładowy kubek gdziekolwiek?

                    Może się zdarzyć, że matka np. ze zmęczenia postawiła kubek na brzegu stołu. Albo zagadała się z koleżanką przez telefon, w ramach odprężenia. I trudno, przykra sprawa, stało się, koniec dyskusji, nie mam uwag, ale to nie powód aby powtarzać, że nie ważne, gdzie stawiasz wrzątek bo i tak "nieszczęście gotowe". No nie!

                    > Ty się zorientujesz, że dziecko może ci wyciąć taki numer,
                    > babcia z którą je zostawiłaś już nie.

                    Jeśli babcia aż tak niedołężna, nie powinno się jej dziecka do opieki podrzucać.

                    > Dzieci nie są głupie i mają to do siebie, że lubią kombinować jak pokonać różne
                    > fajne zabezpieczenia, którzy dorośli zakładają np. na kontakty, pewnie po to b
                    > y miały zabawę.

                    Zabezpieczenia powinny być dostosowane do wieku, to raz. Jeden i pół - nic nie zastąpi kontaku z dzieckiem i osobistego poświęcenia uwagi / nadzoru. Dwa, im dziecko starsze (i bardziej zdolne do hackowania zabezpieczeń) tym więcej rozumie i pamięta, skutkiem tego należy uczyć i wymagać, aby samo z siebie zachowywało pewne procedury bezpieczeństwa. Serio, ale nie chodzi o "helikopterowanie" nad dzieciakiem do osiemnastki, tylko o dostosowanie opieki i środowiska do potrzeb danego etapu rozwoju!

                    Natomiast, do jasnej Anielki w piecu smażonej, od tego opiekunowie są opiekunami, aby zapobiegali wypadkom najlepiej, jak się da. Czyli minimalizować zagrożenia. Co owszem, wymaga pomyślunku oraz, niestety, skupienia uwagi i poświęcenia czasu. I nie zawsze jest całkowicie skuteczne.
                    • lauren6 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:47
                      hellulah napisała:

                      > Serio nie ogarniam, o co wam tu niektórym chodzi. Ja mówię: zdecydowanie warto
                      > wysilić się i odstawiać kubek z wrzątkiem poza zasięgiem dziecka. Ty na to: eee
                      > , i tak podstawi krzesełko. Czyli co? czyli nie warto się wysilać i po prostu w
                      > ystarczy stawiać ten przykładowy kubek gdziekolwiek?

                      Celowo, albo przez kompletne niezrozumienie odwracasz kota ogonem. Cały czas piję do krytykowania matki i obwiniania jej za śmierć dziecka.

                      Myślę, że ona zrobiła wszystko co wg jej stanu wiedzy dawało dziecku bezpieczeństwo. Kółko do pływania + strzeżona plaża + dorośli wokół i mogło jej się wydawać, że dziecko jest bezpieczne. My wiemy, że nie było, ale to jest przysłowiowa musztarda po obiedzie. Wielu ludzi może nie wiedzieć, że kółko pływackie to żadne zabezpieczenie, a statystyczny Polak nie ma pojęcia jak wygląda topiące się dziecko, więc nawet jeśli dzieciak będzie się topił krok od niego może nie pomóc. Do wypatrywania topielców są szkoleni ratownicy, ale jak widać na tym przykładzie ratownik też nie zawsze zauważy.

                      Staram ci się przekazać, że absolutnie nie da się przewidzieć i zabezpieczyć przed wszystkimi pomysłami dziecka oraz niebezpieczeństwami, które są losowe i nie da się ich przewidzieć.
                      • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 22:14
                        > Celowo, albo przez kompletne niezrozumienie odwracasz kota ogonem. Cały czas pi
                        > ję do krytykowania matki i obwiniania jej za śmierć dziecka.

                        Skoro kilka razy w tym wątku wyraźnie i wprost piszę, że nie obwiniam tej matki, nie musisz do tego pić w odpowiedzi na moje posty. (tamta kwestia jest osobną kwestią, skomplikowaną itd.. - bo znowu, czym innym jest odpowiedzialność w sensie sprawczości, a czym innym moralna itd. - więc umówmy się, w ogóle tego nie tykam)

                        Umówmy się, że kwestia tamtej konkretnej matki nie istnieje (należy się zresztą moim zdaniem tej osobie teraz spokój).

                        > Staram ci się przekazać, że absolutnie nie da się przewidzieć i zabezpieczyć pr
                        > zed wszystkimi pomysłami dziecka oraz niebezpieczeństwami, które są losowe i ni
                        > e da się ich przewidzieć.

                        No ale teraz chyba coś mieszasz? bo z jednej strony piszesz o niebezpieczeństwach losowych, a z drugiej strony piszesz:

                        > Wielu ludzi może nie wiedzieć, że kółko pływacki
                        > e to żadne zabezpieczenie, a statystyczny Polak nie ma pojęcia jak wygląda topi
                        > ące się dziecko, więc nawet jeśli dzieciak będzie się topił krok od niego może
                        > nie pomóc

                        Losowa to może być cegła spadająca z dachu, a i to nie do końca, bo przechodząc pod starymi, zaniedbanymi budynkami w czasie silnej wichury, można to wziąć pod uwagę.

                        Żeby ludzie wiedzieli, jak wygląda topiące się dziecko trzeba ich uświadamiać, uczyć. A nie opowiadać, że que sera sera. Bo nawet tacy, co nie wiedzą, być może zaczną jednak drążyć i myśleć i douczać się i przewidywać, tylko trzeba im wbić do głów, że to ich obowiązek, a solidne go wypełnianie ratuje zdrowie i życie. Tak samo z kółkami. Bo to że kółko nie jest żadnym zabezpieczeniem to nie jest losowe zdarzenie a pewnik, wynikający z właściwości fizycznych kółka, ciała dziecka oraz wody. To jak najbardziej można przewidzieć. I jak najbardziej można minimalizować zagrożenie czyli nie polegać na kółku jako zabezpieczeniu itd.. Dlaczego na forum zamiast powtarzać: "nie zostawiajcie dzieci bez opieki w wodzie, to wykonalne a może uratować życie" szuka się pierdyliona niedasi? faktycznie tego nie rozumiem confused

                        Ludzi trzeba edukować, uświadamiać. Co do zasady - dzieci mają prawo do bezpiecznego dzieciństwa a obowiązkiem opiekunów jest zapewnienie bezpieczeństwa - i co do konkretnych myków (np. kółko to nie zabezpieczenie). Jak dla mnie ględzenie, pardon moi, na forum o niedasiach jest tego zaprzeczeniem. (Ale może nie kapuję głębi tych zabiegów, bo czytam kątem lewego oka, bo mam do dokończenia projekt i tak tylko tu prokrastynuje z doskoku)

                    • sko.wrona Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 22:12
                      Zabierasz dziecko zawsze ze sobą do toalety?

                      Widzisz, ja się wychowałam niedaleko morza. Na plaży byliśmy w wakacje conajmniej raz w tygodniu. Zawsze był oddelegowany dorosły, który miał nas na oku (najczęściej stał na brzegu). Pamiętam tylko jeden wypadek. Ciotka była po kostki w wodzie, jej dwulatek tuż obok. Ona odwróciła wzrok na starszego syna, dwulatek zaczął się topić.

                      Widzisz, ja jestem tak nauczona, że ośmiolatka nie póściłabym samego nad morzem. Stałabym pewnie na brzegu. ALE gdyby tenże ośmiolatek umiałby pływać to potrafiłabym go np. spuści z oka na basenie. Wszystko to tylko kwestia oceny ryzyka. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że spokojne fale mogły uśpić czujność. Może ja też jestem głupia, bo wydaje mi się, że na basenie byłoby bezpiecznie?

                      Swoją drogą mój pięciolatek zaczyna kurs nauki pływania. Mam go dostarczyć i po godzinie odebrać suchego z szatni. Jestem nieodpowiedzialna?
        • najma78 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:04
          uncertain z ledwoscia bylam wstanie przeczytac opis raczek uncertain
          Jedno co mnie uderzylo to jakies imbecyle robiacy zdjecia i jeszcze kretynsko odpowiadajacy i smiejacy sie.
          • antychreza Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 11:29
            Bo ludzie to idioci. Ze 2 tygodnie temu byłam widziałam jak taka banda idiotów robiła zdjęcia facetowi, który próbował skoczyć z mostu. Policyjny negocjator rozmawiał z tym gościem, z pewnością banda gapiów i błysk flesza co kilka sekund ułatwiały mu pracę. Skomentowałam na głos co o nich myślę, nieco bardziej kumaci spalili buraka i schowali aparaty. Ale to była mniejszość, większość stała tam dalej ujarana, że będzie co opowiadać wieczorem przy piwie.
            Na początku przyjęłam za pewnik, że matka idiotka, ale potem zaczęłam myśleć ile razy ja zrobiłam jakąś głupotę w przekonaniu, że przecież mnie to nie dotyczy i póki żyję, jestem nieśmiertelna. Nie da się ukryć, zachowała się ryzykownie, ale ile razy ja też podejmowałam głupie ryzyko (chociaż fakt faktem, wobec siebie, a nie wobec innych osób). Tylko że ja miałam szczęście, a ona nie. Współczuję tej kobiecie, wydaje mi się, że już poniosła karę.
            • lolilo7 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 12:34
              Od kiedy można zdjęcia wstawiać na fejsach i youtubach i zbierac za to "kliki" i "lajki" to ludzie zaczęli filmować tragedie hurtem- bez cienia żenady.. Byle cos samemu z tego skorzystać...
        • ewa_mama_jasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:08
          Verdana, to nie tak. Nie można pilnować tylko z jednej strony. Należy się starać, aby pilnowanie było z obu stron - i opiekuna i dziecka. Im dziecko starsze, tego pilnowania z jego strony musi być więcej.
          Ja swojemu teraz powtarzam jak mantrę - synek, nie będę Tobą cały czas. A nawet jak będę, nie zdążę zareagować. Musisz się sam pilnować. Odpukać - idzie dobrze. Ale wiem, że wypadki chodza po ludziach i że od wszystkiego nikt się nie upilnuje.
          • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:23
            Mimo to sama widziałam, jak dramatycznie różni sie dziecko pilnowane (nawet pilnujące się samo), od dziecka luzem. Dziecko bardzo zabezpieczone ze wszystkich stron czuje się pewnie. Powtarzanie "Nie będę Cię pilnować" daje niewiele , znacznie więcej daje kontrolowana swoboda. A ta zawsze zagraża dziecku.
            • ewa_mama_jasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:43
              Zgadza się. Sama wiesz, że słowem - kluczem tutaj jest "kontrolowana". Im dziecko starsze i bardziej odpowiedzialne, tym tej kontroli może być mniej a swobody więcej.
              • przeciwcialo Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:49
                Nadmiernie kontrolowane nie ma szans nabrac odpowiedzialności.
            • kannama Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:04
              Swoboda, swobodą, ale tak gdzie losy dziecka są nie tylko w jego rękach, ale również "żywiołu" lepiej sprawować opiekę. Współczuje matce, bo jej życie już nigdy nie będzie takie samo. I codziennie będzie sobie wyrzucała, że mogła inaczej.
              • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:06
                Teoretycznie racja. Praktycznie wystarczy na sekundę odwrócić wzrok, a dziecka nie ma.
                Mojego dziecka nie było, bo schyliłam sie po rzecz, która upadła córce. Znalazło sie 10 metrów dalej. Mogło sie nie znaleźć.
                • kannama Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:14
                  Wiem, ale odwróciłaś na sekundę i po sekundzie zaczęłaś szukać. A gdyby Cię nie było?
                  • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 14:31
                    Matka była. Ja mogłam zorientowac sie minutę za późno.
                    Nie łudżmy się - nasze dzieci żyją, bo mamy szczęście. Niemal każdemu zdarzyło sie coś, co groziło poważnym niebezpieczeństwem. Mnie dziecko wyrwało sie i wybiegło na jednię. Mojego ojca zdjęto z parapetu trzeciego piętra, na który beztrosko wlazł , gdy niania wyszła do drugiego pokoju dosłownie na sekundę. Mój syn tylko cudem nie utopił w wannie siostry. Najmłodszego złapałam na pó centymetra od garnka z wrząca wodą - jako otworzył drzwi do kuchni nie wiem do dziś. W mojej obecności, gdy stałam dziesięć centymetrów dalej, moje dziecko spadło z wysokiego murku na głowę - i nie zrobiło sobie krzywdy. Nie jesteśmy lepsi, bo udało nam się "w ostatniej sekundzie". Mamy po prostu szczęście.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 14:45
                      Zostało powiedziane już pierdylion razy, ale powtórzę: dziecka nie puszcza do morza samego i nie daje mu się jeszcze na dodatek jakiegoś durnego pontonika czy kółeczka, na których błyskawicznie odpływa w miejsca, gdzie jest dla niego za głęboko. Jeśli ktoś to robi, ewidentnie naraża swoje dziecko na niebezpieczeństwo.
                      • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 15:44
                        Wiekszość dzieci siedzi sobie przy brzegu i buduje zamki z piasku. Niektóre włażą do wody. Bez pozwolenia.
        • mwiktorianka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:13
          Zgadzam się w 100% z verdaną.
          • mwiktorianka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:26
            Miałam kiedyś znajomych, którzy na punkcie bezpieczeństwa swojego syna mieli absolutnego fioła. Dzieciak nie mógł nawet wejść na drugi szczebelek drabinki na placu zabaw bo ojciec dostawał prawie zawału, o bieganiu nie wspomnę, w domu nie pozwalali mu nawet oprzeć się o pufę stojącą na podłodze bo spadnie (stojąc na podłodze !), pomimo tego w wieku półtora roku wypadł z łóżeczka prosto na głowę, na oczach koleżanki i moich. Barierka sięgała mu niemal do pach i do dziś nie wiem jakim cudem się przechylił przez nią. A w wieku 3 lat spadły mu na głowę drzwi od barku (puścił zamek) z metalowymi okuciami i rozciął mu poważnie głowę. Idąc z ojcem za rękę chodnikiem tak niefortunnie się przewrócił, że uderzył łukiem brwiowym o chodnik, wylew na oku i pod nim miał taki jakby go ktoś pobił.
        • lauren6 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:43
          verdana poruszyła ważną kwestię.

          Wszystkie jak jeden mąż zaczęły jazgotać, że dziecko było niedopilnowane przez matkę pijaczkę. Macie obsesję na punkcie kontroli, chociaż 8 latek to już duże dziecko i powinno wiedzieć, że do morza bez nikogo dorosłego wchodzić nie wolno. Podejrzewam, że dziecko zaufało stojącym obok dorosłym, którzy byli zajęci sami sobą i wyszło jak wyszło. Nie o to jednak mi chodzi.

          Kontrola, kontrola, kontrola. Nie, najważniejsze jest zaufanie i nauka. Kontrolować można 3 latka, przy starszym dziecku tak już to nie działa. Od pokoleń wiadomo, że najgorzej zachowuje się dzieciak zerwany z przykrótkiej smyczy.
          • kannama Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:06
            Chyba wolno mu było wchodzić- po to miał koło.
            • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:08
              Albo wziął koło. To nie znaczy, że miał pozwolenie.
              Mógł mieć pozwolenie na budowanie z piasku przy brzegu. Moje dzieci tak sie bawiły. Ja patrzałam, ale czy nie mrugając - nie zaręczę.
            • antychreza Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 11:37
              Ale koło nie zabezpiecza, tylko ułatwia naukę pływania pod nadzorem osoby, która pływać potrafi. Mity o zabezpieczaniu przed czymkolwiek to plasterek na nerwy rodzica.
          • edelstein Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:43
            Nie wszystkie.
          • ewa_mama_jasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 20:03
            > Kontrola, kontrola, kontrola. Nie, najważniejsze jest zaufanie i nauka. Kontrol
            > ować można 3 latka, przy starszym dziecku tak już to nie działa. Od pokoleń wia
            > domo, że najgorzej zachowuje się dzieciak zerwany z przykrótkiej smyczy.

            No przecież cały czas o tym pisze. Im mniejsze - tym większa kontrola i odwrotnie. I nauka.
    • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 16:54
      Masz chorą wyobraźnię. Zupełnie jak troll.
    • karisma_warusco Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:36
      W artykule są oczywiście fakty obciążające matkę.

      Ale czy na pewno?

      A jakby sytuacja była identyczna poza tm, że piła sok,a nie piwo?
      A jakby nie piła niczego?
      A jakby zamiast z koleżanką rozmawiała z sąsiadką spotkaną na brzegu i odwróciła głowę?- wiecie jak szybko topi się człowiek? Mały, nieumiejący pływać człowiek? Na zatłoczonej plaży? Ile cennych sekund ucieka, choćby nagle zaczęli szukać go wszyscy obecni na plaży.

      To jest morze, a nie przejrzysty basen.
      Dziecko może tonąc leżąc na dnie kilka cm od czyjejś nogi, który nieświadomy tragedii gra np. w piłkę.

      To są sekundy, które decydują.

      Nie jestem adwokatem tej matki.

      Ale też nie potępiam w czambuł.


      Może zminimalizowałaby ryzyko o 100% będąc koło dziecka, a może odwracając głowę czy grzebiąc kijem w piasku, czy też wyciągając sobie piach z majtek trafiła by na ten promil szans, że dziecko zniknęłoby pod wodą.

      Może...
      Ciszej nad tą trumną
      • memphis90 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 22:21
        > a głowę?- wiecie jak szybko topi się człowiek?
        Szybko. Moj tata nurkuje. Raz, kiedy wychodzili z wody poproszono ich o poszukanie człowieka. Facet wchodził do z dzieckiem, trzymał je za rękę i nagle po prostu przewrócił się i poszedł pod wodę (a wodę miał na wysokości ud). Natychmiast zaczęto poszukiwania, woda była płytka, tuwody ż po zdarzeniu- ale go nie znaleźli. Wyciągnęli go ostatecznie właśnie nurkowie, ale z pół godziny po zatonięciu. I też wydaje się to nieprawdopodobne- jak można nie znaleźć ciała w płytkiej wodzie na kąpielisku? No widać można.
    • sueellen Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:43
      Jako dziecko byłam świadkiem utonięcia dwóch sióstr w morzu. Pływały na materacu, były w moim wieku (10-12 lat). Pamiętam dobrze tamte wakacje, nie przerwaliśmy ich ale cała reszta pobytu była do d... - nic nas już nie cieszyło.

      Na plaży rozkładam koc tuż przy brzegu tak by fale niemal lizały mi stopy i siedzę z oczami wlepionymi w dzieciaka który ma zakaz wchodzenia samemu głębiej niż po kolana. Absolutnie nie pozwałam na żadne dmuchane kółka, materace i inne takie (co najwyżej spaghetti i deski)https://ecx.images-amazon.com/images/I/31wlQFY3wnL._AA160_.jpg - te kółka sa po prostu niebezpieczne i wielokrotnie ratownicy na to zwracali uwagę.
    • eo_n Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 17:44
      Wstrząsające...




      Ale ten post z wyższej wyższości o tym, że jak ktoś jedzenia w aucie nie daje to wierzy w 100% bezpieczeństwo dziecka... Niemądry imho.
      W tym wątku jakoś niezręcznie wdawać się w rozmowę na inny temat niż z pierwszego posta.
      • raczek47 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:13
        Chłopczyk pływał z kółkiem czy na kółku-nie wiem,wiem,że z kółkiem wszedł do wody i gdy poszedł pod wodę zauważył go jeden z pływających mężczyzn- popłynął go ratować i chyba zauważył to też jeden z ratowników z budki na plaży-od razu ruszyli tyralierą w morze, tyle, że nieszczęściem w tym miejscu była taka"zupa" z glonów, gęsta i widoczność pod wodą prawie zerowa. Szukali jakieś 10-15 min i ten pływający go wyciągnął...zaraz doszli ratownicy i rozpoczęli reanimację.
        Chyba nigdy nie zapomnę widoku tej matki.
      • thaures Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:14
        Obcy ludzie i przezywają..Mnie też takie sytuacje zostają w głowie. Sama w sobotę jechałam na wakacje, byliśmy 15 km przed celem-wszyscy roześmiani, szczęśliwi... Minęła nas policja, a za moment mijaliśmy rozbity kompletnie samochód, który musiał wielokrotnie koziołkować . Jechaliśmy dalej, już w kompletnej ciszy, pod wrażeniem czyjegoś nieszczęścia. Bardzo niewiele trzeba, by coś się skończyło.
    • panirogalik Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:16
      Bardzo współczuję matce ale nawet mój ojciec, który nie stronił od alkoholu, gdy byliśmy nad wodą:
      - nie pił alkoholu
      - NIE PIŁ ALKOHOLU, NAWET JEDNEGO PIWA
      - stał na brzegu i się patrzył jak pływam.
    • nie_dlaczego Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:24
      Straszna tragedia. Żałuję, że przeczytałam, bo będzie mnie to męczyć sad Te co zaklinają rzeczywistość i myślą, że wypadki spowodowane nieuwagą rodzica zdarzają się tylko innym zazdroszczę optymizmu...
      • little_fish Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:36
        pilnuję moich dzieci, bawią się i pływają zawsze w towarzystwie osób dorosłych i do dziś pamiętam uczucie panicznego ścisku gardła gdy mi dziecko zniknęło nad morzem: starszy miał właśnie 8 lat, mały niecałe dwa, fale takie średniawe, akurat do zabawy, starszy skakał sobie w wodzie do pasa niemal przy samym brzegu, ja stałam po kostki w wodzie, maluch przy moich stopach taplał się w kałuży. Podszedł mąż, jednocześnie zauważyłam, że starszy wszedł trochę głębiej więc kiwnęłam na niego, żeby przyszedł bliżej. Widząc, że idzie w moją stronę odwróciłam głowę do męża i uzgodniliśmy, ze pójdzie do starszego żeby mógł trochę poszaleć. Odwracamy oczy w stronę morza, a dziecka nie ma! Nie ma go w grupie dzieciaków, w której był przed chwilą, nie ma go koło nas! w panice krzyknęłam imię dziecka, mąż wbiegł do wody, znajomy z którym byliśmy poderwał się z koca i wtedy zauważyłam syna jakieś dwa metry ode mnie w wodzie do kolan - skacząc na falach i idąc do brzegu przeszedł z mojej prawej strony na lewą. Równie dobrze mógł upaść i utonąć - dwa metry ode mnie, byłam trzeźwa i pilnowałam go. Straszne uczucie!
        • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:57
          Mielibyście większe szanse na skuteczną reanimację (krótszy czas pod wodą). I zrobiłabyś wszystko, co mogłaś w danej sytuacji zrobić.
          • memphis90 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 22:23
            Patrz na mój post powyżej.
    • kropkacom Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:25
      Nie myślmy na chwile o tym konkretnym wypadku. Pomyślmy, że co roku tak życie traci ileś tam dzieci. Jedne bo nawet obecność opiekuna nie pomogła, inne bo nie było kogoś aby pomógł w porę. I teraz, czy wobec tego, że czasami nasza obecność nie pomaga mamy sobie odpuszczać? Ja odkąd mam dzieci nie lubię chodzić nad wodę. Chodzę jednak i chociaż fajnie byłoby poleżeć na leżaku to albo jestem w wodzie z dzieciakami albo siedzę na brzegu i gapię się jak ratownik w wodę. Nawet jeśli coś się stanie to będę miała szansę zareagować szybko. A to ogromnie dużo. Na plaży nie pijemy oboje. To z kolei jasny sygnał dla dzieci, że nad wodą się nie pije alkoholu w żadnej formie. Uczmy się. Wyciągajmy wnioski.
      • hellulah Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:58
        Masz rację, kropkacom, bardzo słuszny moim zdaniem głos.

    • kannama Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:49
      ona nie była pijana! i uwierz, że gdybyś przeżyła taką tragedię nie pisałabyś bezsensownych komentarzy
      • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 18:53
        Nie tłumacz trollowi. Nie zrozumie.
      • natalia.nat Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 13:25
        Może nie była pijana. Ale nawet jedno piwo w upale może podziałać otępiająco, co akurat w czasie opieki nad kąpiącym się dzieckiem mogło mieć duże znaczenie.
    • plater-2 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 19:41
      www.i-swinoujscie.pl/artykuly/32580/
      www.i-swinoujscie.pl/artykuly/32587/
    • atena12345 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 19:50
      mnietoniemi napisał(a):

      > Po pijanemu ludzie różnie się zachowują.

      fakt. Walnij sobie kolejną lufkę
    • lechasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 19:52
      Niestety ja również byłam świadkiem utonięcia dziecka, 9 letniego chłopca, również byliśmy na wczasach. To było 3 lata temu, rozpaczy i krzyku matki nie zapomnę do końca swojego życia. Od tamtej pory zupełnie zmieniłam swój system opieki nad dziećmi nad wodą, gdy jestem na plaży lub basenie cały czas "rzucam" okiem również na "obce" dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka