Dodaj do ulubionych

Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął w Św

    • myfaith Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 19:52
      Oby ta historia skłoniła do myślenia tych z rodziców, którzy uważają, że piękna pogoda, strzeżona plaża, lekka bryza, woda bez dużych fal = spokojne leżenie plackiem na kocyku podczas gdy dziecko baraszkuje sobie kilka/kilkanaście metrów dalej w wodzie.


      Jako dziecko (max 8-9 letnie) pojechałam z moją siostrą i jej synkiem ( 5 latek) nad rzekę. Stałam przy brzegu kiedy jej synek zobaczył jak tata skacze i płynie i tak po prostu "skoczył" za tatą na głęboką wodę i zniknął pod wodą. Niewiele myśląc pobiegłam na nim i złapałam go za włosy i zaczęłam ciągnąć do brzegu ale on mnie złapał za rękę i z ogromną siłą zaczął wciągać pod wodę. Zaczęłam krzyczeć do mojej siostry po czym też poszłam pod wodę. Na szczęście dla nas (mnie i siostrzeńca)moja siostra usłyszała w końcu i wpadła do wody i wyciągnęła nas. Nie mogę jej wybaczyć tego, że nie upilnowała swojego syna (ja wtedy stałam przy brzegu po kostki w wodzie a ona na kocyku parę metrów dalej)
      Takie sytuacje trwają sekundy ale od odkąd mam dzieci, nad wodą , w stosunku do nich zachowuję się jak pies warujący nad kością.Właśnie przez to doświadczenie. Pozwalam młodszemu wchodzić tylko na taką głębokość gdzie mam pewność, że będę w stanie mu pomóc i tylko przy mnie (lub za rękę jak są fale). Jeśli chce popływać to nigdy sam, zawsze z tatą - przy nim.
      Kiedy zda kartę pływacką - odpuszczę.
      • little_fish Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 20:03
        mój w tej chwili ma kartę pływacką od dwóch lat, 6 lat nauki pływania pod okiem instruktora- do morza samego go nie wpuszczę jeszcze długo. Jesli chodzi o baraszkowanie w falach to szczerze mówiąc wolę puste, niestrzeżone miejsca - tam trudniej stracić dziecko z oczu (oczywiście mówię o zabawach przy brzegu pod stałym nadzorem dorosłych)
        • aka10 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 20:34
          little_fish napisała:

          > mój w tej chwili ma kartę pływacką od dwóch lat, 6 lat nauki pływania pod okiem
          > instruktora- do morza samego go nie wpuszczę jeszcze długo.

          To ile Twoj syn ma lat???
          • jak_matrioszka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:19
            A istnieje ograniczenie wiekowe na karte plywacka? Serio pytam, bo nie wiem.

            Moja corka ma 5 lat, w basenie jest w stanie przeplynac bez zatrzymania i zadnej pomocy ok. 200m bez przerw (o wiecej nigdy nie prosilam, ale po 200m nie jest wykonczona, czyli dalaby rade wiecej). Plywac nauczyla sie w wieku lat 4 (wlasnie plywac, nie taplac w wodzie). Plywa tez pod woda, nie wiem na jaka odleglosc, ale pewnie do karty jej niewiele brakuje. Nad woda jest zawsze z kims, opcja ja na kocyku a ona w wodzie wchodzi w gre kiedy woda jest dla niej po kolana, wokolo nie ma innych ludzi i od kocyka do wody jest jeden metr a nie dwadziescia (co w Swinoujsciu jest latwo dostepnym luksusem, wystarczy odejsc od plazy strzezonej).

            Uwazam ze wiadomosc o 0,5 promila nie powinna zostac podana mediom, ani przez nie rozpowszechniana. Nie jestem ekspertem, ale naprawde nie wydaje mi sie aby taki poziom mial decydujacy wplyw na poczynania matki, decydujace bylo to, ze ona siedziala na kocyku, a dziecko bylo nad woda samo. Gdyby ona na tym kocyku pila mineralna, to bieg wydazen bylby taki sam.
            • aka10 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:22
              jak_matrioszka napisała:


              > Uwazam ze wiadomosc o 0,5 promila nie powinna zostac podana mediom, ani przez n
              > ie rozpowszechniana. Nie jestem ekspertem, ale naprawde nie wydaje mi sie aby t
              > aki poziom mial decydujacy wplyw na poczynania matki, decydujace bylo to, ze on
              > a siedziala na kocyku, a dziecko bylo nad woda samo. Gdyby ona na tym kocyku pi
              > la mineralna, to bieg wydazen bylby taki sam.

              Mnie sie wydaje, ze moze wtedy bardziej by byla nastawiona na pilnowanie dziecka, gdyby wlasnie tego piwa kolo mniej nie bylo.
          • little_fish Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:23
            11- to że umie pływać i nurkować na basenie nie oznacza że poradzi sobie z falami w morzu, niespodziewanym skurczem. Zawsze któreś z nas pływa razem z nim.
            • aka10 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:34
              little_fish napisała:

              > 11- to że umie pływać i nurkować na basenie nie oznacza że poradzi sobie z fala
              > mi w morzu, niespodziewanym skurczem. Zawsze któreś z nas pływa razem z nim.

              Alez oczywiscie. Tak tylko z ciekawosci zapytalam. Doroslemu sie tez rozne rzeczy moga przydarzyc, stad, jak z kims jestem nad woda, zawsze patrze co jakis czas w strone, gdzie ta osoba plywa.
              • little_fish Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:51
                My też pilnujemy się nawzajem. Woda jest nieobliczalna, choć może to brzmi górnolotnie. Brawura i przecenianie własnych możliwości zgubiły już wiele osób. Uczymy dzieciaki odpowiedzialności w tym zakresie.
      • gryzelda71 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:15
        Karta pływacka nie chroni przed wypadkami w wodzie.
    • malwi.4 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 19:55
      ból dla matki niewyobrażalny.....
    • aagnes Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 20:27
      az sie poplakalam, niewyobrazalny koszmar, nie zamierzam w ogole oceniac tej kobiety, na jej miejscu chybabym sie po prostu zabila

      ale dwa tygodnie temu bylam na plazy z corka - ja z tych co koc maja rozlozony niemalze w wodzie, rowniez nad morzem, a corka sama nie jest nawet przez moment w wodzie, i tak jak piszecie kilkulatki - powiedzmy takie 6-8 letnie - lataja samopas po plazy i bawia sie w wodzie - w rezultacie stalam na brzegu i pilnowalam chyba z 8 dzieciakow. nastepnym razem, przysiegam - pojde i (powiedzmy ze dyplomatycznie) zwroce uwage, ze dzieci jest obowiazek pilnowac.
      • angela10086 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:49
        moja corka poszła pod wode doslownie metr ode mnie, odwrocilam sie na chwile do meza rzucilam 2 slowa i patrze a jej nie ma. Chyba sie poslizgnela, nie wiem co bym sie stalo jesli nie stalabym obok.
    • moonshana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 21:57
      przeczytałam post założycielski i nic dalej do niemalże końca.
      przestańcie. przestańcie, to tragedia , nie bawcie się tym. gadajcie o skarpetach do sandałów albo o bidetach. ale tutaj nie pokazujcie, która mądrzejsza czy bardziej przewidująca. która by nigdy a która zawsze uważa. ludzie, odpuśćcie.
    • laurels Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 15.07.14, 23:59
      Tragedia straszna, ale chcialabym opisac jak bylam w aquaparku za granica i jak tam to wyglada, poniwaz tak strasznie rozni sie od tego co dzieje sie w Polsce. Ratownikow jest sporo i kazdy stoi w swoim wyznaczonym punkcie i nie moze sobie z tego punktu od tak odejsc (nie mowiac o pogaduszkach czy smsach itp), sa tak ustawieni, ze kazdy ma kontakt wzrokowy z co majmniej jednym ratownikiem. Ratownicy lustruja dno wody co rusz, wyglada to smiesznie, bo nawet jak nikt nie plynie albo pojedyncze osoby to ratownik musi wykonac ruch glowa lustrujac dno. Ratownik wiele razy wskakiwal do wody widzac potencjalnie niebezpieczna sytuacje np dziecko spada z pontonu i nie staje automatycznie na nogoch - ratownik juz jest w wodzie. Poza tym gdy chcialam mojemu malemu dziecku zalozyc rekawki od razu dostalam poproszona o ich zdjecie, bo rekawki NIE RATUJA dziecka przed utonieciem. Do wynajecia byly darmowe kamizelki ratunkowe w odpowiednim rozmiarze. Ratownik powiedzial, ze w takim czyms dziecko zawsze bedzie sie unosic na wodzie i nie pojdzie ma dno. W Polsce nigdy nie widzialam dziecka w takiej kamizelce a moze warto ludzi uswiadamiac, zeby zakladac dzieciom np. Nad morzem. A poza tym nie oszukujmy sie nie kazdy rodzic nawet za granica pilnuje swoich dzieci jak oczka w glowie. Tam tez dzieci lataly w samopas a rodzice na lezaczku, tak bedzie zawsze. Mam jednak nadzieje, ze swiadomosc rodzicow bedzie wieksza. Jesli ktos po moim poscie pojdzie i kupi fajny kolorowy kapoczek dla swojego dziecka to moze powoli bedzie zwiekszala sie swiadomosc jak wazne jest bezpieczenstwo nad woda.
      • jak_matrioszka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 00:05
        Po twoim poscie to ja sie tylko zastanawiam, czy ty kiedykolwiek widzialas Baltyk, bo porownywanie praktyk jakiegokolwiek aquaparku do realiow morza jest gruba pomylka. Szczegolnie to smiesznie wygladajace lustrowanie dna, ktorego wykonalnosc przy morzu wynosi 0%.
        • laurels Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 10:55
          "Uwielbiam" ludzi czytajacych ze zrozumieniem
          Jesli ma byc kawa na lawe to napisze tak
          Jesli chcesz posadzic swoje dupsko na kocu i popijac piwko, oraz puscic swoje 8 letnie dziecko, zeby sie popluskalo w morzu to zaloz mu ta cholerna kamizelke. Nawet jesli sie zachlysnie to nie pojdzie na dno.
          Mam w domu 8 letnie dziecko i nigdy nie posadzilabym swojego dupska na kocu i puscila je w samopas.
          Reszte opisalam jako przyklad jak cos powinno wygladac a w Polsce chyba nigdy nie bedzie, bo przeciez wziecie za cos odpowiedzialnosci przerasta nasze polskie lby. Chodze z dzieckiem na basen i jak widze panow ratownikow gadajacych miedzy soba lub na telefonach to mam tylko jeden obraz w glowie. Ratownikow smiesznie lustrujacych dno basenu co minute. Wtedy sie z tego smialam, teraz uwazam za odpowiedzialne wykonywanie swojej pracy za ktora mi placi pracodawca.
      • wimperga Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 13:13
        laurels napisała:

        >
        > zW Polsce nigdy nie widzialam dziecka w takiej kamizel
        > ce a moze warto ludzi uswiadamiac, zeby zakladac dzieciom np. Nad morzem.


        Moje córki mają takie kamizelki, kupione na wyjazd do Mikołajek. Trochę się inne dzieci podśmiechiwały (dorośli też) ale co tam. Ja pływam słabo, mój mąż dobrze ale córki są dwie. Wystarczy, że jedna przez moment zajmie rodzica a już druga odpływa w siną dalsad.
        • laurels Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 14:22
          No wlasnie tak Polacy sa uswiadomieni w temacie bezpieczenstwa nad woda - po prodtu smieja sie z innych, ktorzy chca zadnac o bezpieczenstwo. Marzy mi sie kampania jak spedzac bezpiecznie czas nad woda.
          Gdyby matka ze Sw. zalozyla dziecku komizelke i usiadla na tym kocu czy stala przy brzegu to dziecko nadal by zylo.
          • minor.revisions Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 14:40
            > Gdyby matka ze Sw. zalozyla dziecku komizelke i usiadla na tym kocu czy stala p
            > rzy brzegu to dziecko nadal by zylo.

            nie bredz, widzialas kiedys osmiolatka, ktory da sobie zalozyc kamizeke na plazy w wodzie po kolana? rownie dobrze moznaby oczekiwac, ze dzieci beda w wannie w kamizelkach.
            • aneta-skarpeta Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 15:30
              no własnie- ja sobie nie wyobrazam, żeby moj chciał chodzic w kamizelce w wodzie po kolana ( na kajak zalozył jako pierwszy)

              trzeba niestety też dzieci edukować i uczyc pewnej odowiedzialności- tymbardziej, że 8 latek to też spore dziecko

              nie umniejsza to odpowiedzialnosci rodzica, ale sytuacje sa różne, rodzic może np zasłabnąć etc
              • laurels Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 17:39
                Kiedys to sie dzieciom pasow w samochodzie nie zapinalo. Ale po to ludzi sie uswiadamia w takich tematach, zeby osob takich jak wy bylo jak najmniej. Przestancie negowac wszystko co nowe tylko pomyslcie czy dziecko by teraz zylo czy nie. nie wiem czy dziecko utonelo w wodzie po kolana ale raczej sobie beztrosko plywal na pontonie lub innej podobnej atrakcji a matki nie bylo przy nim. Mam 8 letnie dziecko i potrafie odniesc sie do tej sytuacji. Dziecko nie ma zadnych szans z woda jesli sie przestraszy. 8 latek vs morze to tylko male bezbronne dziecko.
    • nini6 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 08:19
      Dwa lata temu byłam na plaży, kiedy jakaś kobieta zaczęła szukać kilkuletniego syna, który zniknął jej z oczu. Biegała, krzyczała, wpadała w coraz większa panikę a na koniec zemdlała. Okazało się, ze chłopiec został zabrany do wc przez inna kobietę, która była na plaży z jego matką. Jak wrócili, to ta matka rzuciła się z pięściami na tą zabierającą, krzyczała "jak mogłaś mi to zrobić Magda".
      Nigdy nie zapomnę tej sceny, tej paniki, tego mdlącego strachu.
    • guderianka Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 08:32
      współczuję widoku i wspomnień, takich rzeczy się nie zapomina sad
      • guderianka Re: heh 16.07.14, 08:34
        a w moim wątku "jedzeniowym" zdziwienie, że po przyjściu z plażowania jestem zmęczona i odpoczywam smażąc naleśniki tongue_out
        tyle, że dla mnie relaks z dziećmi nad wodą- to oksymoron, zwłaszcza z trójką, których trzeba PILNOWAĆ i ciągle mieć na nie oko
        • an.16 Re: heh 16.07.14, 10:59
          Co do tych standardów europejskich to ja bym sie tak nie zapędzała... Kilka lat temu w Grecji byliśmy w hotelu z kilkoma zjeżdżalniami. Dla dzieci i dla dorosłych. Na górze tych stromych i długich stał człowiek który nie wpuszczał na nie dzieci. Basen do którego z impetem sie wpadało miał ok. 2 m głębokości. Moja wtedy 4 latka chciała pozjeżdżać (na tych krótszych oczywiście), więc umówiłyśmy się, że wejdzie na nie, a ja beda czekać u wylotu. No i tak sobie czekałam, a dziecko nie wypływało. Po paru minutach poszłam jej śladem i zorientowałam sie, że wejście na zjeżdżalnie na poczatku było wspólne i z łatwością mogła pomylic drogę i pójść na te strome. Przerazona zlustrowałam głęboki brodzik, potem pobliskie baseny. W końcu mokrzusieńka złapała mnie z tyłu za kostium. Obok stał obcy mężczyzna, który wyciągnął ja głębokiego basenu, do którego wpadła po zjeździe zjeżdżalnia dla dorosłych. Facet uratował jej życie. Pana pilnującego akurat nie było albo odwrócił głowe i nie zauważył malucha. Byłam o włos od tragedii. No ale mamie jasia i jej podobnym nic takiego nigdy by się nie przytrafiło. Bo dziecko ma "wdrukowane", bo ona poszłaby na wiechchołek zjeżdżalni razem z dzieckiem itp. Jestem ostatnia osobą, która rzuciłaby kamieniem w kobiete opłakującą utopione dziecko. A tak na marginesie to nikt nie rozpatruje (na forum) ew, zaniedbań ratowników. Bo matka może nie wiedzieć, że kółko to g... a nie zbezpieczenie, wręcz szkodzi bo daje złudne poczucie bezpieczeństwa, ale ratownik to wie i momentalnie powinien był ściągnąć dziecko z kólkiem na brzeg.
          • andaba Re: heh 16.07.14, 12:08
            Dlaczego kółko to g... nie zabezpieczenie?

            Bo mi się wydaje, że nieumiejący pływać w kółku jest bezpieczniejszy niż świetny pływak bez kółka. Może za wyjątkiem rzeki, której nurt może porwać kogoś w kółku znacznie łatwiej.
            I to mnie zastanawia - jak to się stało, że dziecko się z kółka wypsnęło.
            • gaskama Re: heh 17.07.14, 11:06
              Andaba, mój brat, jak miał ze 4 lata (ja 9) miał w kółku chodzić przy brzegu. Fala nim tak plumsknęła, że obrócił się o 180 stopni. Nogi były nad wodą a głowa pod wodą. Nie mógł, nie umiał ... nie wiem czemu nie mógł się wyślizgnąć z koła. Ja wtedy doskoczyłam i go wyciągnęłam.
          • raczek47 Re: heh 16.07.14, 12:21
            Ja uważam,ze ratownicy i tak zadziałali b.szybko.W momencie, gdy znikającego pod wodą chłopczyka zauważył jeden z kąpiących się i ruszył w jego stronę ,z wieżyczki ruszył też ratownik.Tyle,że wieżyczka jest na plaży, kilkanaście metrów od brzegu a morskie fale, nawet niewielkie działają szybko i błyskawicznie przenoszą bezwładne obiekty.do tego w tym miejscu zrobiła się "zupa'" z glonów i widoczność pod wodą była zerowa.
            Gdyby ratowników było po prostu więcej....i w wodzie i na plaży to z pewnością szybciej dałoby się do niego dopłynąć.Ale już grubo przed sezonem w mediach podawali,że jak co roku brakuje u nas ratowników, bo za te pieniądze wolą jechać na sezon do Hiszpanii czy Grecji i tam zarobić kilka razy tyle.Wieżyczki ratownicze w Świn. są tak co ok 100 metrów chyba, na każdej jeden-dwóch chłopaków.Oni odpowiadają też za bezpieczeństwo na plaży, nie tylko w wodzie.Po prostu jest ich mało. A co do akcji ratowniczej-uważam,ze zrobili wszystko najlepiej jak mogli i naprawdę szybko zadziałali, nic złego tu nie można zarzucić.Przejmujący by widok, jak przez ponad godz.nie ustawali w masażu serca, tylko non stop"pompowali" to biedne serduszko...
            Gdyby były pieniądze...zawsze się tak mówi...żeby można ich było zatrudnić tylu, by patrolowali i z wody i z plaży...może by się udało.
            U nas ciągle nie ma pieniędzy-ani na ratowników, ani na szkolenia dla policjantów, którzy potem nie umieją zapanować nad jednym wariatem, biegającym z nożem jarzyniakiem po korytarzu i jeszcze dodatkowo osłabionym po operacji.
            Jestem tak przybita cały czas,moglibyśmy jechać nad wodę, bo jezioro mamy rzut beretem,ale nikomu się nie chce.Snujemy się po domu bez sensu, nie chce odejść ten widok.
            • kozica111 Re: heh 16.07.14, 12:45
              W kontekście tego co piszesz zupełnie inny obraz sie wyłania; skoro jak chłopiec zniknął pod woda ruszył do niego pływający człowiek i ratownik co by zmieniło to że matka stałaby na brzegu?Ludzie zareagowali od razu tak?
              Wychodzi na to ze jedynie rękawki by tu pomogły i to dobre.

              Swoją droga ile z was kobiety umie pływać i to dobrze tak by podpłynąć i holować ?

            • sumire Re: heh 16.07.14, 13:03
              off topic nieco - zachodzę w głowę, z jakiej przyczyny można chcieć przez ponad godzinę obserwować reanimację.
              • lelija05 Re: heh 16.07.14, 13:09
                Może mieli nadzieję, że się uda.
                • sumire Re: heh 16.07.14, 13:13
                  Nie wątpię i wiem, że spora grupa ludzi lubi gapić się na wypadki, ale dla mnie to jest trochę, ech... nie do końca na miejscu.
                  • lelija05 Re: heh 16.07.14, 13:24
                    No niestety, zresztą raczek napisała o reakcji debili robiących zdjęcia. Będą je potem oglądać, jak pozostałe zdjęcia z wakacji?
                  • 3-mamuska Re: heh 16.07.14, 14:02
                    sumire napisała:

                    > Nie wątpię i wiem, że spora grupa ludzi lubi gapić się na wypadki, ale dla mnie
                    > to jest trochę, ech... nie do końca na miejscu.

                    A ja ci powiem bo byłam świadkiem reanimacji 2 latka.
                    I zapartym tchem człowiek czeka az zacznie oddychać.
                    Nogi wrastaja w ziemie i człowiek czeka na ten upragniony oddech, nie mysli sie o niczym innym.
                    Wracając do domu ciagle miałam w głowie ten widok i bardzo by mnie to męczylo czy udało sie uratować malucha.
                    Trwało to 3-4 minuty i sie udało , zabrano dziecko do szpitala na obserwace.
                    Jak widzisz rodziców którzy krzyczą ze dziecko nie oddycha. A samemu trzymasz roczniaka na rękach to stoisz jak słup soli powtarzając w myślach oddychaj mały .

                    A na gdy 2 dni przed świętami BN facet wjechał motorem pod tira.
                    I zobaczyłam ze policjanci ściągają kurtki i stają kołem wokół ofiary to od razu było wiadomo ze nie zyje. Nawet nie zwolniłam kroku.
                    Co roku mysle o tym człowieku .takich rzeczy sie nie zapomina.
              • i_love_tweety Re: heh 16.07.14, 13:43
                A co innego zrobić jak już się było obok rozlożonym ze wszystkim? Uciekać od razu na ten widok? To jest jakaś taka solidarność, trzymanie kciuków żeby się udało, nie wiem jak to nazwać.... ale u większości normalnych ludzi na pewno nie jakaś chora ciekawość i chęć robienia zdjęć.
              • raczek47 Re: heh 16.07.14, 13:45
                sumire napisała:

                > off topic nieco - zachodzę w głowę, z jakiej przyczyny można chcieć przez ponad
                > godzinę obserwować reanimację.

                z takiej,że to się stało w pobliżu mojego koca, na którym miałam wszystkie rzeczy, torbę z dokumentami, portfelem,leżak itp.Miałam to zostawić i iść w drugi kąt plaży, nie wiedząc ,ile to potrwa?
                Nie przybiegłam z ulicy pogapić się.Byłam tam przypadkiem po prostu.
                • mc30 Re: heh 16.07.14, 17:58
                  zupełnie nie dziwi mnie, ze ludzi stali , czekali, patrzyli
                  jestem zdania, ze to pewna naturalna solidarność, trzymanie kciuków, przejęcie sytuacją
                  ludzie robiący zdjęcia? nie determinują mojego zdania o reszcie patrzacych

                  wszyscy mieli się odwrócić i odejść jak gdyby nigdy nic? oddalic się, zabrać spokojnie swoje rzeczy, pójść na gofra i rybkę? jakby tam na plaży nie umierało dziecko i nie walił się czyjś świat...nie pojmuję ...

                  to kółko było bardzo duże jak na 8-latka, tak poza wszystkim
                  jeśli było to właśnie to różowe kółko, które jest na zdjęciach
            • nini6 Re: heh 16.07.14, 13:03
              Współczuję Ci przeżyć sad
          • ewa_mama_jasia Re: heh 16.07.14, 18:56
            No ale mamie jasia i jej podobnym nic takiego nigdy by się nie przytrafiło

            Nie wiem czy by się nie przytrafilo. Z wielką pokora podchodzę do przypadków i staram się robić wszystko, żeby jak najwięcej ich wyeliminować. A jednocześnie uczę dziecko myslec i być ostrożnym samemu.
            Dlatego mój syn nie wchodzi do morza sam głębiej niż do kolan. Dlatego umie pływać a o fali wstecznej wie z teorii i praktyki. Dlatego nie pozwolę mu odpłynąć na kółku czy materacu beze mnie czy męża. A oboje nie odpłyniemy poza żółtą boję. Bo mimo tego że umiemy pływać nie wiem, czy potrafiłabym wyratować tonącego.
            Nie wiem czy stałabym na górze w opisanym przez Ciebie przypadku (zjeżdżalnie), prędzej zjechałabym chociaż raz z czterolatkiem, żeby się przekonac jak to jest. Przynajmniej raz.
            I nie rzucam w matkę kamieniem. Bardzo jej współczuję, szczególnie że sama mam niespełna dziewięciolatka i co roku odwiedzam Świnoujście z synem. W tym roku wyjątkowo nie.
    • 3-mamuska Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 12:59
      To straszniesad

      Ale nie da do upilnował dziecka.
      W moim rodzinnym miescie kolka dni temu powiesiła sie dziewczyna 16 lat.
      I co rodzice nie dopilnowali ?
      Nie da sie uchronić dziecka przed wszystkim.
      • julnick Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 14:17
        Właśnie przyjechałam z wakacji nad morzem i basenem. Mam na stanie szesciolatke. Jednego wieczoru siedziałam na tarasie ja i babcia, córka biegala obok nas. Tata czytał książkę w pokoju. Młoda biegała, ale nigdzie się nie oddalala. Ja i babcia bez grama alkoholu. Córka biega, babcia prosi mnie o telefon, bo chce sobie zgrać zdjęcia. Daję telefon i mówię, że idę do toalety. Wracam, dziecka nie ma. Pytam babcię, gdzie córka. Babcia odrywa wzrok od telefonu i woła małą. Nic, zero odpowiedzi. Dziecka nie ma. Obok głęboki basen. Zaczynam panikować. Tata rusza z pokoju w poszukiwaniu dziecka. Ja prawie schodze na zawał, ale wiem że moja młoda lubi się w chowanego bawić. Okazuje się, że kiedy babcia byla zajęta telefonem, ona wlazla pod
        stół w pokoju i czekała aż ktoś ją znajdzie. To była najstraszniejsza minuta w moim życiu. Troje dorosłych opiekunów, zero alkoholu, na ogół nie uciekający dzieciak i takie coś.
        • aneta-skarpeta Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 15:27
          w sumie z moich doswiadczen wynika, że najgorzej jak kilka osób pilnuje dziecka- bo wtedy każdy mysli, ze pilnuje ten drugi

          ja mam akurat bardzo pilnujące się dziecko i choc zawsze na plazy na niego patrzylam, nawet z piwem w ręku, to jak wbiłam patyk tu i tu i mógł wchodzić tylko do łydki do wody , an długości 3 metrów plazy, to tak robił

          ale tez mi sie zdarzylo spuścic go z oczu- nie na plazy, ale w ogródku

          nie ma szans nie spuści z oczu dziecka
          nawet na plazy- chocby na ulamek sekundy
          • przystanek_tramwajowy Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 15:31
            A co ma wspólnego odwrócenie na sekundę wzroku od dziecka od wysłania go, żeby sobie samo popływało w morzu? Nie bardzo rozumiem.
            • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 18:18
              Oj, przystanek, przystanek, ty jedna masz zakuty ten łeb brukiem posampas.
              Skąd wiesz, że matka wysłała dziecko, aby sobie popływało w morzu? Bo sobie to wyobraziłaś? Nie masz pojęcia, co się tam wydarzyło i jakie działania były przed tragedią, a już sączysz ten swój jad, byleby sobie nastrój poprawić. Jak zwykle - cudzym kosztem sciana
              • 3-mamuska Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 18:25
                rosapulchra-0 napisała:

                > Oj, przystanek, przystanek, ty jedna masz zakuty ten łeb brukiem posampas.
                > Skąd wiesz, że matka wysłała dziecko, aby sobie popływało w morzu? Bo sobie to
                > wyobraziłaś? Nie masz pojęcia, co się tam wydarzyło i jakie działania były prze
                > d tragedią, a już sączysz ten swój jad, byleby sobie nastrój poprawić. Jak zwyk
                > le - cudzym kosztem sciana

                Matka siedziała na kocu z piwkiem w ręce.
                Dziecko było same w kołku dmuchanym. Co wiecej chcesz wiedzieć.

                Morze jest zdradliwe przyszło im sie boleśnie o tym przekonać.
                Straszna tragedia szkoda dziecka /rodziny, nie mnie osadzać matke , fakty mówią sens za siebie.
                • rosapulchra-0 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 19:11
                  Wiesz tylko to, co zostało podane w mediach. Nie wiesz, czy matka pozwoliła chłopcu pływać samemu w morzu. Może miał pozwolenie na zabawę przy samym brzegu? I samodzielnie udał się do morza? Tego nie wiesz, a dziennikarskie interpretacje nie są faktami.
        • 3-mamuska Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 18:20
          julnick napisała:

          > Właśnie przyjechałam z wakacji nad morzem i basenem. Mam na stanie szesciolatke
          > . Jednego wieczoru siedziałam na tarasie ja i babcia, córka biegala obok nas. T
          > ata czytał książkę w pokoju. Młoda biegała, ale nigdzie się nie oddalala. Ja i
          > babcia bez grama alkoholu. Córka biega, babcia prosi mnie o telefon, bo chce so
          > bie zgrać zdjęcia. Daję telefon i mówię, że idę do toalety. Wracam, dziecka ni
          > e ma. Pytam babcię, gdzie córka. Babcia odrywa wzrok od telefonu i woła małą.
          > Nic, zero odpowiedzi. Dziecka nie ma. Obok głęboki basen. Zaczynam panikować.
          > Tata rusza z pokoju w poszukiwaniu dziecka. Ja prawie schodze na zawał, ale w
          > iem że moja młoda lubi się w chowanego bawić. Okazuje się, że kiedy babcia by
          > la zajęta telefonem, ona wlazla pod
          > stół w pokoju i czekała aż ktoś ją znajdzie. To była najstraszniejsza minuta w
          > moim życiu. Troje dorosłych opiekunów, zero alkoholu, na ogół nie uciekający
          > dzieciak i takie coś.

          Dzieciak dostał by taki "opie...l " ze do końca zycia nie schowal by sie przed rodzicami.
          No chyba ze w zabawie.
    • kerri31 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 16.07.14, 22:29
      Tak , najgorsze w takich momentach są ludzkie hieny robiące zdjęcia. Gdyby to ich bliski leżał nieprzytomny z pewnością nie chciałby tego uwieczniać na zdjęciu. Ale do sedna.
      Dziś usłyszałam o tej tragedii, współczuję niezmiernie rodzicom. Matce.
      8-latka można już spokojnie puścić samego do płytkiej wody, nie wiem jak tam było głęboko ale są sytuacje, ze takich dzieci nie pilnuje się już NON STOP. Człowiek cieszy się lekką wolnością i samoobsługą takiego dziecka, więc podchodzę do tego po ludzku.
      Co innego roczniak, który wkłada do buzi co popadnie i sam dla siebie jest zagrożeniem. Ale 8-latek jest już mądry, logicznie rozumujący i posłuszny ( w miarę).
      Co się stało, że utonął ? Za głęboko było czy dostał jakiegoś udaru, lub skurczu ??
      NIe wyobrażam sobie tragedii tej matki, współczuję całej rodzinie i łączę się z nimi w bólu.
      NIech chłopiec spoczywa w pokoju.
      • an.16 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 09:52
        prędzej zjechałabym chociaż raz z czterolatkiem, żeby się przekonac jak to jest. Przynajmniej raz.

        Doprawdy jesteś the best. Idealna ematka, perfekcyjnie wypełniajaca swoje obowiazki, dumna z własnych poczynań. Demonstrująca swoją wyższość. Ty bys tam była z 4 latkiem. Jasne. A ja nie. a wiesz dlaczego? Bo to nie był pierwsz raz, dziecko zjeżdżało juz poprzedniego dnie. Tyle, że sie POMYLIŁO, a ja nie przewidziałam tej pomyłki. Tak jak nie przewidziałam, że pilnujący duże zjeżdżalnie nie zauważy mojej córki, albo sie oddali. Jezeli tobie cos takiego nie może sie przytrafić, to po prostu jesteś kwoką nieustannie stercząca obok własnego dziecka i nie pozwalająca na zdobywanie samodzielności. I wiesz co, moja 7 latka też pływa. Świetnie nurkuje, pływa pod woda, robi kilka długości na plecach. Naprawdę nie jesteś wyjątkowa, tylko wyjątkowo przeświadczona o swoich doskonałych metodach.
        • verdana Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 10:04
          Sporo matek nie spuści dziecka z oka nad wodą, nie otworzy okna w pokoju, w którym jest dziecko, nie da herbatnika w samochodzie, nie zrobi 1000 rzeczy, które uzna za niebezpieczne ale 1001, oczywistej dla innych, nie przewidzi i nie zrobi.

          Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić
          Ostrożność

          W roli głównej:
          Prof. Bączyński

          Prof. Bączyński
          (wychodząc z domu) sprawdza gaz; chowa zapałki; zamyka szczelnie okna; akwarium stawia na szafie; kota wpycha do szuflady; dzieciom odbiera ostre przedmioty; żonie książki o treści podniecającej; spirytus denaturowany wylewa do zlewu; wyłącza telefon; pali "Pana Tadeusza" i "Trylogię"; na wszelki wypadek gasi światła i zabarykadowuje klozet; pod podmuchem lekkiej schizofenii przykleja sobie rude wąsy; dziurkę od klucza zatyka ligliną; b. ostrożnie wychodzi na miasto; wpada pod pędzącą z szybkością 60 km ciężarówkę z kapustą.

          K U R T Y N A ”
          • przystanek_tramwajowy Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 10:37
            Pięknie nam pani naukowczyni problem strywializowała. Prawda zaś jest taka, że Bałtyk to niebezpieczne morze. Fale, prądy, zimna woda, brak przejrzystości a co za tym idzie nie wiadomo, gdzie zaczyna się głęboka woda. Jedna fala zbija człowieka z nóg a druga przesuwa go o kilka metrów, podczas gdy ludzie szukają w tym miejscu, gdzie ktoś zniknął pod wodą. No, ale nie ma to jak wyśmiać matki, które pilnują dzieci nad morzem, prawda? Wyśmiewajmy dalej i głośniej pani Verdano. Niech się wstydzą i siedzą na kocykach. A że się więcej dzieci utopi? Co tam! Znajdzie się jakiś cytacik dowcipny.
        • ewa_mama_jasia Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 10:41
          Odpowiadam ostatni raz. Nie, nie jestem the best i nie jestem nieomylna. I dlatego właśnie że nie będę potrafiła zapobiec wypadkom, próbuję robić wszystko co mogę żeby zminimalizować ich wystąpienie. Bo naprawdę z pokorą podchodze do zycia a nie z wyższością.
          I tak, pozwalam na zdobywanie samodzielności. Ale mądrze, z rozejrzeniem się dookoła a nie na oslep. I z wiedza, ze pewnych rzeczy po prostu robić nie można. Na razie ten układ funkcjonuje. Ja wiem, na ile samodzielności mogę mu pozwolić, on trzyma się ustaleń.
          A ponieważ wiem, że wypadków się nie uniknie i że nie zawsze będę mogła być obok, to uczę go zasad, których się musi trzymać.
          • mysz1978 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 10:54
            straszne sad Po czyms takim to malo ko sie jest w stanie pozbierac sad
    • lafiorka2 Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 12:03
      dlatego zawsze uważam,że nie ma co zabierać dyskusji nie znając sprawy dokłądnie.


      W tv podali,że matka była po alkoholu i zaraz lincz.
      A ile razy tutaj się czytało,że ktoś pije jedno piwo dziennie,kieliszek czy dwa wina do obiadu.A znając życie ematka najbardziej pyszczyła na temat matki dziecka.
      • laurels Re: Byłam przy tym-odnośnie chłopca, który utonął 17.07.14, 12:37
        dla mnie ta informacja, ze matka piła piwo, nie ma takiego znaczenia. Była na wakacjach, piwo nie jest zabronione. Matka nie dopilnowała swojego dziecka pozwalając mu bawic się w morzu, gdy sama była zajeta innymi czynnościami. Nie wyobrażam sobie zostawić dziecka w wodzie i pojsc sobie usiasc i wykonywać inne czynności np. opalanie, pogaduszki itp. Jej obowiązkiem było pilnowanie swojego dziecka, które bawilo się w morzu pozostawione bez jakichkolwiek zabezpieczen.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka