gazeta_mi_placi
18.07.14, 13:36
Po co młode matki (na macierzyńskim) chodzą do banku zaraz tuż po otwarciu lub chwilę przed zamknięciem gdy wiadomo, że "skrajne" godziny otwarcia banku są dla osób pracujących, które aby mogły zdążyć przed pracą załatwić swoje sprawy muszą być albo przed pracą albo po swojej pracy bo w innych godzinach zwyczajnie nie mogą?
Przecież młode matki mają cały dzień na załatwienie spraw w banku, czemu nie wybiorą pory mniej obleganej przez osoby pracujące np. 12.00?
Byłam dzisiaj świadkiem jak taka Pańcia z niemowlęciem (na bank na macierzyński, niemowlę poniżej 3 miesiąca) przyszła tuż przed otwarciem banku bo oczywiście pierwsza musiała być obsłużona. Gdzie jej się spieszyło?
Albo środki komunikacji miejskiej, jak jeszcze jeździłam to też rano widywałam matki z niemowlętami, czemu wybierają takie godziny? Przecież "siedzą" na macierzyńskim, mają cały dzień, mogą pojechać godzinę później gdy oblężenie w MPK (ZKM) jest mniejsze, gdzie się spieszą? Raczej nie do pracy, prawda?
Albo taka sytuacja - przychodnia zdrowia - pobranie krwi, w kolejce młoda matka z niemowlakiem, wchodzi jakiś młody mężczyzna i prosi czy może wejść bez kolejki bo spieszy się do pracy, każdy z kolejki albo milczy albo przytakuje (że się zgadza) tylko młoda matka na Pana "z pyskiem", że ona przecież jest z dzieckiem i go nie puści, zjadliwym tonem dopytuje czy Pan niepełnosprawny a może w ciąży.
Niemowlę nie płakało, nie wyglądało na chore, młoda matka tym bardziej.
Mam pytanie - gdzie konkretnie tej Pani się spieszyło? Przecież nie do pracy?
Czemu młode matki na macierzyńskim nie mogą wybierać pór "poza szczytowych" odnośnie czy komunikacji miejskiej czy banku itp.?
***