Dodaj do ulubionych

jest mi smutno...

28.07.14, 18:24
Ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że miewam obniżony nastrój bez powodu i w zasadzie tak sobie przez to życie staram się maszerować, to jednak teraz jest mi na tyle do d.py, że już sama nie wiem co zrobić, żeby nie czuć tego przygnębienia.
Nie wydaje mi się, żeby to była depresja. Ale, jest to upierdliwy stan, który ma wpływ nie tylko na mnie.
Tak, jeżdżę rowerem, wczoraj odgruzowałam rabatkę, książki nowozakupione czekają, nie mam raka, w sumie ładnie się opaliłam, najważniejsze dzieci zdrowe i jest ciepło, i mam urlop. Wyczekany.
A mnie jest smutno. Nie rozumíem siebie.
Doszłam do wniosku, że emocje pozbawiają mnie radości życia.
Obserwuj wątek
    • mary_lu Re: jest mi smutno... 28.07.14, 18:31
      A Twojemu psychiatrze co się wydaje?
      • vre-sna Re: jest mi smutno... 28.07.14, 18:45
        Nie chadzam do psychiatry.
        Winię niedoczynność tarczycy, pomimo brania leków i tak nie czuję się dobrze, a wyniki w normie.
        Euthyrox moim zdaniem to nie wszystko.
      • vre-sna Re: jest mi smutno... 28.07.14, 18:49
        Nie rozumiem tego stanu przygnębienia, obiektywnie nie ma powodu. Stąd wymienienie braku przyczyn.
        • mary_lu Re: jest mi smutno... 28.07.14, 18:56
          To jak ja.

          Niedoczynność, leki (mimo najlepszych lekarzy i dużych dawek) nie niwelują wielu objawów.

          Pierwsza rzecz - psychiatra i leki raz na kilka lat.

          Druga - dużo ruchu, dużo świeżego powietrza, witamina d3.

          Szukaj dobrego psychiatry i umawiaj się na szybko. Też myślałam, że chyba nie mam nic do leczenia. A jak dostałam leki, to po tygodniu już pukałam się w głowę, po co tyle lat się męczyłam. Po trzech tygodniach byłam jak przed chorobą. Leczenie poniżej roku, efekty zawsze utrzymują mi się kilka lat.
          • vre-sna Re: jest mi smutno... 28.07.14, 19:09
            Dzięki, chyba síę skuszę.
            Od momentu zachorowania ciągle jest nie tak. Albo mega w.urw, albo otępienie, albo bezbrzeżny smutek. Mówię oczywiście o etapach dopasowywania dawki. Ale i tak czuję, że to nie wszystko, teraz wyniki w niskiej normie, dla mnie lepiej, a ten smutek mnie obezwładnia.
          • jak-nie-ja-to-kto Re: jest mi smutno... 28.07.14, 21:00
            Ja też tak mam. Ale mam wszystko ok z tarczycą. A do psychiatry nie chodzę.
    • lilyrush Re: jest mi smutno... 28.07.14, 18:33
      a jakie masz kwalifikacje, ze sama diagnozować czy to jest depresja czy nie?

      depresja rzadko oznacza leżenie tygodniami w łóżku, nie mycie sie i zalewanie łzami
      • mary_lu Re: jest mi smutno... 28.07.14, 19:01
        Nie dziw się, czy się ma kwalifikacje, czy nie, można dać się zwieść. U mnie te stany depresyjne były dziwne - falujące, nie obejmowały wszystkich obszarów, płytkie, trwajace latami, wydawały mi się cechą osobowości... Czasem bardziej podejrzewałam u siebie lekką postać chad niż depresję. W końcu sama kopnęłam się w tyłek, polazłam do lekarza i okazało się, ile to moje zdanie jest warte.
        • echtom Re: jest mi smutno... 29.07.14, 08:20
          I przeszło po wizycie u lekarza? Też mam coś jak "lekki chad" (nazywam to sinusoidalnym wykresem nastroju), okresy apatii przeplatane przypływami energii w 1-2 dniowych odstępach, ale jakoś to ogarniam i do lekarza nie idę.
      • agra1 Re: jest mi smutno... 28.07.14, 20:45
        lilyrush napisała:


        > depresja rzadko oznacza leżenie tygodniami w łóżku, nie mycie sie i zalewanie ł
        > zami

        wręcz przeciwnie, takie zachowanie jak najbardzoej pasuje do objawów depresji i to już takiej nieźle zaawansowanej
    • mayaalex Re: jest mi smutno... 28.07.14, 19:17
      idz do lekarza koniecznie, tylko wyszukaj najpierw kogos dobrego, poleconego, fachowego kto Ci dobrze dobierze lekarstwa.
      • vre-sna Re: jest mi smutno... 28.07.14, 20:01
        Nie wiem, nie przypuszczam, że to depresja, fakt sypiam źle, często jestem potwornie zmęczona.
        Tak mi się ulało, ale drugi fakt, nic z tymi stanami nie robiłam, uznalam to za cechę osobowości.
        Myślałam, że tak ma większość, hm...poza komunikatem jestem zmęczona, smutna, w.urwiona raczej nie rozwijałam tematu, tym bardziej, że w moim otoczeniu jest dużo zmęczonych ludzi.
        Ten smutek dziś, taki bez powodu, mnie dobił.
        • kadfael Re: jest mi smutno... 28.07.14, 21:39
          Ja nie wiem czy masz depresję, bo lekarzem nie jestem, ale te wszystkie objawy łącznie z bezsennością i zmęczeniem to objawy depresji. więc faktycznie - idź do lekarza.
    • diademonde Re: jest mi smutno... 28.07.14, 21:44
      Hmmmm, a po czym wnioskujesz, że to nie depresja??? Mogę się podeprzeć własnym przykładem, czułam się dokładnie tak samo i jedyną metodą były antydepresanty. Tak, to była depresja....
    • kocianna Re: jest mi smutno... 28.07.14, 22:41
      Zacznij sobie zapisywać: czy ci smutno, czy masz energię do życia, czy dbasz o swój wygląd, czy masz ochotę na seks, czy często się irytujesz, czy martwisz się o przyszłość - prowadź taki dzienniczek przez dwa tygodnie. Najlepiej w środku dnia, a przynajmniej o stałej porze. Jeśli dasz radę - zalicz codziennie długi spacer albo bieganie, albo rower, albo co tam lubisz, pozwól sobie codziennie na małą przyjemność: ciacho, długą kąpiel w wannie, lekturę w parku - to, na co masz ochotę.
      Jeśli po dwóch tygodniach zawartość dzienniczka będzie Cię niepokoić, idź do lekarza albo chociaż do psychologa. Zapalenie oskrzeli można "przechodzić" bez leczenia, ale po co?
      • vre-sna Re: jest mi smutno... 28.07.14, 23:16
        Kocianno, to ciekawy ruch. Zatrzymać się i wsłuchać się w siebie.
        Zrobię to, co zaproponowałaś. Dziękuję.
    • alfa36 Re: jest mi smutno... 28.07.14, 23:28
      Jakbym czytała o sobie...
      Tyle, ze ja nie zaplanowałam urlopu i to chyba ten powód. Miał być spontaniczny wyjazd pod namiot, a tu młody złamał rękę i mi się wszystkiego odechciało. I w dodatku mąż mnie nie bardzo słucha...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka