vre-sna
28.07.14, 18:24
Ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że miewam obniżony nastrój bez powodu i w zasadzie tak sobie przez to życie staram się maszerować, to jednak teraz jest mi na tyle do d.py, że już sama nie wiem co zrobić, żeby nie czuć tego przygnębienia.
Nie wydaje mi się, żeby to była depresja. Ale, jest to upierdliwy stan, który ma wpływ nie tylko na mnie.
Tak, jeżdżę rowerem, wczoraj odgruzowałam rabatkę, książki nowozakupione czekają, nie mam raka, w sumie ładnie się opaliłam, najważniejsze dzieci zdrowe i jest ciepło, i mam urlop. Wyczekany.
A mnie jest smutno. Nie rozumíem siebie.
Doszłam do wniosku, że emocje pozbawiają mnie radości życia.