daga_j
31.07.14, 21:14
Ciekawi mnie Wasza ocena sytuacji podwórkowej na zwykłym osiedlu bloków.
Wychodziliśmy dziś z domu, ciasno było na parkingu to mąż wsiadł do samochodu i wyjechał na uliczkę równolegle do chodnika, wiadomo, jakieś 30cm od krawężnika, ja okrążyłam samochód i wsiadłam na miejsce pasażera. I zanim mąż pomyślał ruszyć po jego stronie nadjechało dziecko na rowerze i wcisnęło się między chodnik a nasz samochód, co oczywiście było bardzo nielogiczne, i niewygodne dla obu stron. Zatrzymało go lusterko, był to chłopiec ok. 7-8letni na rowerku chyba 20calowym, raczej typ górski jak powiedział mi mąż. BYło tam tak wąsko, że kierownicą nieco odrapał nam samochód, ale podobno to bardzo mała ryska, mąż potem palcem przejechał i właściwie jej nie widać, samochód stary i nie martwimy się tym zarysem, ale wiadomo, że mogło być gorzej, a jakby wóz był super-ekstra to martwiłabym się rysą czy nawet złamanym lusterkiem. Choć wtedy to i chłopiec byłby bardziej poszkodowany.
Sęk w tym, że mąż otworzył okno i dość ostro zwrócił dziecku uwagę "gdzie wjeżdżasz?! czy nie widzisz, że samochód stoi?" - chłopiec odpowiedział: "ale ja jeszcze nie umiem dobrze hamować...", wtedy mąż odburknął owszem dość niemiłym tonem ale bez krzyku: "zejdź stąd bo będę ruszał". Chłopiec zareagował nagłym atakiem nawet nie płaczu ale beku, rozwył się jakbyśmy nie wiem co mu zrobili, odsunął rower a my siłą rzeczy odjechaliśmy. I trochę mi się głupio zrobiło, bo nie spodziewałam się tak żywiołowej reakcji dzieciaka, ale zaraz się rozgrzeszyłam, że przecież "skoro on nie umie hamować to na pewno jego opiekunowie są gdzieś blisko i czuwają nad nim, to go zaraz pocieszą i przestanie płakać" - prawda? Ale oczywiście znając nasze osiedle żadnych opiekunów 8latka się nie ma co spodziewać. Jeszcze dodatkowo zdenerwowało mnie, że on nie miał kasku, a skoro nie umie jeszcze hamować to jak mogli go rodzice wypuścić na rower na osiedlowe uliczki i zostawić?? To chyba nie mam co się winić, że wraz z mężem (w sumie on) spowodowaliśmy wybuch płaczu dzieciaka, może oni wychowują go tak, że w życiu nikt na niego nie krzyknął, nie podniósł głosu i się dzieciak zszokował?