Dodaj do ulubionych

Inny wątek sytuacji na osiedlu.

31.07.14, 21:14
Ciekawi mnie Wasza ocena sytuacji podwórkowej na zwykłym osiedlu bloków.
Wychodziliśmy dziś z domu, ciasno było na parkingu to mąż wsiadł do samochodu i wyjechał na uliczkę równolegle do chodnika, wiadomo, jakieś 30cm od krawężnika, ja okrążyłam samochód i wsiadłam na miejsce pasażera. I zanim mąż pomyślał ruszyć po jego stronie nadjechało dziecko na rowerze i wcisnęło się między chodnik a nasz samochód, co oczywiście było bardzo nielogiczne, i niewygodne dla obu stron. Zatrzymało go lusterko, był to chłopiec ok. 7-8letni na rowerku chyba 20calowym, raczej typ górski jak powiedział mi mąż. BYło tam tak wąsko, że kierownicą nieco odrapał nam samochód, ale podobno to bardzo mała ryska, mąż potem palcem przejechał i właściwie jej nie widać, samochód stary i nie martwimy się tym zarysem, ale wiadomo, że mogło być gorzej, a jakby wóz był super-ekstra to martwiłabym się rysą czy nawet złamanym lusterkiem. Choć wtedy to i chłopiec byłby bardziej poszkodowany.
Sęk w tym, że mąż otworzył okno i dość ostro zwrócił dziecku uwagę "gdzie wjeżdżasz?! czy nie widzisz, że samochód stoi?" - chłopiec odpowiedział: "ale ja jeszcze nie umiem dobrze hamować...", wtedy mąż odburknął owszem dość niemiłym tonem ale bez krzyku: "zejdź stąd bo będę ruszał". Chłopiec zareagował nagłym atakiem nawet nie płaczu ale beku, rozwył się jakbyśmy nie wiem co mu zrobili, odsunął rower a my siłą rzeczy odjechaliśmy. I trochę mi się głupio zrobiło, bo nie spodziewałam się tak żywiołowej reakcji dzieciaka, ale zaraz się rozgrzeszyłam, że przecież "skoro on nie umie hamować to na pewno jego opiekunowie są gdzieś blisko i czuwają nad nim, to go zaraz pocieszą i przestanie płakać" - prawda? Ale oczywiście znając nasze osiedle żadnych opiekunów 8latka się nie ma co spodziewać. Jeszcze dodatkowo zdenerwowało mnie, że on nie miał kasku, a skoro nie umie jeszcze hamować to jak mogli go rodzice wypuścić na rower na osiedlowe uliczki i zostawić?? To chyba nie mam co się winić, że wraz z mężem (w sumie on) spowodowaliśmy wybuch płaczu dzieciaka, może oni wychowują go tak, że w życiu nikt na niego nie krzyknął, nie podniósł głosu i się dzieciak zszokował?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 21:55
      jesli bylo ak, jak piszesz, to przeciez krzywdy dziecku nikt nie zrobil. Zwrocono mu uwage, ze uszkodzil samochod , potem ostrzezono go, zeby sie usunal spod kol ruszajacego samochodu, a ze sie rozbeczal? To nie zabija. Ale moze mlody zapamieta do konca zycia, gdzie sie rowerem nie jezdzi.
    • berdebul Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:04
      Jeżeli rodzica/opiekuna nie byłoby w pobliżu, to zadzwoniłabym po straż miejską. Następnym razem chłopiec nie wyhamuje i wjedzie w lusterko rozpędzonego auta to może skończyć się tragicznie. Do 12 roku życia ma prawo poruszać się chodnikiem. uncertain
    • zana781 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:04
      Masz meza buraka.
      Co cie obchodzi, czy dzieciak jedzi w kasku czy bez.
      Mozna bylo chlopcu zwrocic uwage, nie mowie, ze nie , ale nie z ryjem zaraz.
      • jak-nie-ja-to-kto Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:09
        Miał zły humor bo gorąco
        A tak serio to może na dziecko tak często krzyczą, że to reakcja obronna.
        I nie wiem co innego mogli zrobić? Pogłaskać po głowie za uszkodzenie auta? Niewielkie bo niewielkie, ale zawsze.
    • ichi51e Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:07
      Bardzo dobrze ze zwrociliscie uwage. Wychowanie (i ochrona) dziecka to oczywiscie odpowiedialnosc rodzica ale ja osobiscie uwazam ze jednak zycie w spolecznosci oznacza ze obcy ludzie rowniez powinni wychowywac i chronic dzieci. Dziecko sie rozwylo... Trudno widac takie wyjace - dziekowac bogu ze to nie nasze.
      • zana781 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:10
        Rozwylo sie, bo obcy dziad na nie z morda siadl.
        • ichi51e Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:25
          No zdarza sie ze jak napsocimy szef czy sasiad nas objedzie. Traumatyczne, nie?
          • zana781 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:29
            ichi51e napisała:

            > No zdarza sie ze jak napsocimy szef czy sasiad nas objedzie. Traumatyczne, nie?

            No bo dzieciak, to dorosly.

            Ty masz rozumowanie.
            • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 15:29
              Jakie to ma znaczenie? Dzieciak o ile nie umrze za młodu będzie kiedyś dorosłym.
        • memphis90 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:19
          Jak mu porysował auto, to sobie zasłużył. Jeśli coś się komuś zniszczy, to trzeba być przygotowanym na opr.
      • raczek47 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:14
        Myślę,ze chłopiec się przestraszył i w ten sposób dał upust emocjom. Nie wiem, jaki ton głosu ma twój mąż, ale mój jest basem i czasem, jak huknie znienacka,albo odniesie głos w nerwach to obce dzieciaki truchleją (moje nie, bo już przyzwyczajone), a maluchy potrafią wręcz uciec do mamy.(syt .z dawna, kiedy moje dzieci były małe i mąż był z nimi na placu zabawa, prowadził nieprzyjemną rozmowę przez telefon, siedząc na brzegu piaskownicy i tak podniósł głos,że dziecko jakieś uciekło w popłochu z tej piaskownicy do mamy).
    • majenkir Re: 31.07.14, 22:09
      daga_j napisała:
      >chłopiec odpowiedział: "ale ja jeszcze nie umiem dobrze hamować...",


      Jak nie lubie dzieci, to bylo to dosc rozczulajace. Nie umialabym sie gniewac.
      Twoj maz to niedobry czlowiek jest sad.
      • wielkafuria Re: 31.07.14, 22:15
        dokładnie! nie powiedzial "odwal sie stary dziadu, wolno mi jezdzic gdzie chce"
        tylko szczerze przyznał ze dopiero sie uczy i stad taka sytuacja.
        ja bym grzecznie wytłumaczyła zeby uwazał.
        a jakby sie rozbeczał to bym nie odjechała tylko uspokoiła/przytuliła a NA PEWNO nie odjechała!
        az mi sie smutno zrobiło uncertain
        • mign-onne Re: 31.07.14, 22:24
          Mnie tez, bardzo smutno.
        • daga_j Re: 31.07.14, 22:27
          Mój mąż nie jest niedobrym człowiekiem (to do osoby wyżej). Owszem, dziś oboje mieliśmy chmurne nastroje z pewnego powodu, ale też nie był to wybuch złości na obce dziecko a takie ostrym tonem słowa po prostu. Jak ktoś napisał, samo wyrażenie niezadowolenia mogło dziecko zasmucić/przestraszyć, ton głosu mojego męża, emocjonalność danego dziecka, ale nas to zaskoczyło, bo wiecie, silnik już włączony, oboje siedzimy przypięci, mamy ruszać a tu taka sytuacja, trudno na płacz tego chłopca nagle mięknąć, wyłączać samochód, wysiadać, tulić go i przepraszać?... Bez przesady, no jak rodzice go puścili samego to chyba uznali, że sobie poradzi w sytuacjach współżycia społecznego.
          Napisałam ten post właśnie dlatego, że też mam miękkie serce i było mi szkoda tego chłopaka ale jak zwykle zwaliliśmy winę na jego rodziców, a co! - nieumiałka rowerowego wypuszczają bez kasku na uliczki i martw się obcy człowieku? I miej poczucie winy gdy sprawisz, że dzieciak się popłacze? czy lepiej jak popłacze się z naszej uwagi, czy z powodu wywalenia się na masce innego samochodu?...
        • beataj1 Re: 01.08.14, 12:45
          W dzisiejszych czasach przytulanie obcego dziecka na ulicy? Jeszcze przez faceta?
          Ryzykowny pomysł.
        • memphis90 Re: 01.08.14, 16:21
          > a jakby sie rozbeczał to bym nie odjechała tylko uspokoiła/przytuliła a NA PEWN
          Przytuliła? Obce dziecko? Odważna jesteś!
    • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:13
      W takich sytuacjach mam zawsze taka rade: wyobraz sobie, ze taka sytuacja przydarzylaby sie twojemu dziecku.Byloby ci przyjemnie, ze jakis wkurzony facet do niego sie odezwal w ten sposob?
      Mnie nie, a podejrzewam, ze moje dziecko zareagowaloby podobnie jak ten chlopiec. Mogliscie po prostu mu wytlumaczyc, ale po co z geba od razu?
      Nie cierpie takich facetow. Zabiliby, bo dziecko porysowalo lekko samochod.
      • raczek47 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:16
        mign-onne napisał(a): Nie cierpie takich facetow. Zabiliby, bo dziecko porysowalo lekko samochod.

        przecież wcale tak nie było, wyraźnie autorka o tym pisze.Chciałaś zabłysnąć ciętą uwagą? To nie bardzo ci się udało
      • mruwa9 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:18
        gdyby to bylo moje dziecko, to przyznalabym takiemu facetowi racje. Pocieszyc dziecko to jedno (jako matka), ale jasno powiedziec, ze w samochody ani pod samochody, cudze i wlasne, na rowerze sie nie wjezdza, to inna sprawa. Zgodna z prawda i zasadami wspolzycia spolecznego.
        • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:22
          Owszem, alle to mozna dziecku wytlumaczyc na spokojnie, a nie ze zloscia i warczac. Myslisz, ze zakumal cos? Pewnie strasznie sie wystraszyl.
          Kiedy bylam mala i uczylam sie jezdzic na rowerze, to tez nie umialam hamowac i wjechalam sasiadowi w walizke, ktora wlasnie wytahal przed klatke.100 razy go przeprosilam, a on sie na mnie zloscil, darl.Efekt:do dzis nie wsiade na rower a jestem stara baba.
          • ichi51e Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:27
            Moze go tozmobilizuje do nauki hamowania? Lepiej zeby usmiechnac sie z poblazanirm a nastepnym razem przypadkiem rozjechac uncertain
            • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:29
              Nie przypominam sobie , zebym pisala cos o usmiechaniu sie. Radzilam, zeby w takiej sytuacji wytlumaczyc dziecku w czym problem. Problem z czytaniem?
              • ichi51e Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:30
                No i wytlumaczyl - burczac bo sie wkurzyl. Kazdy ma prawo do swoich emocjifacet do burcEnia a dziecko do ryku.
                • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:32
                  No jesli "gdzie wjezdzasz?" jest wytlumaczeniem, to ok, zgadzam sie z tobawink
          • memphis90 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:24
            > Owszem, alle to mozna dziecku wytlumaczyc na spokojnie, a nie ze zloscia i warc
            > zac. Myslisz, ze zakumal cos? Pewnie strasznie sie wystraszyl.
            Ale dlaczego wkurzony dorosły ma tłumaczyć dziecku spokojnie i z czułością, najlepiej go przy tym przytulając? Dorosły ma też prawo do złości i może tę złość okazywać. Tu facet nie trzasnął dzieciaka w łeb, nie rzucił mięchem - tylko warknął. Dzieciak też ma się nauczyć, że świat nie działa na zasadzie, że on może się wściekać, tupać, złościć, drzeć papier i wrzeszczeć, a dorosły, któremu np. napluje w twarz będzie udawał, że to wiosenny deszczyk.
      • daga_j Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:31
        Toteż ja mojego syna wypuszczam na rower samego jak już go nauczyłam ruszać i hamować, skręcać i wprowadzać rower na chodnik, jak nauczyłam go rozglądać się czy nie nadjeżdża auto itd. Jeśli jednak z jego gapiostwa się coś przykrego zdarzy, dajmy na to nakrzyczenie przez inną osobę, to może tym lepiej dla dziecka - zapamięta na dłużej?
        A mąż nie "zabiłby z powodu rysy" - bo tym się w ogóle nie przejął - nas oboje wkurzają takie dzieciaki, które albo są za małe (u nas na osied. do 4 lat) albo jeżdżą brawurowo na rowerach i są BEZ OPIEKI - ci nieodpowiedzialni rodzice doprowadzają nas do nerwów i zawsze to na nich wygadujemy, mąż nawet mówił, że jak wrócimy i zobaczy tego chłopca to podejdzie i poprosi o zaprowadzeni do jego rodziców aby to nie na dzieciaka krzyczeć, a rodzicom powiedzieć co myśli o puszczaniu go na ulice gdy nie nauczyli go hamować.
        • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:34
          A tobie nie zdarza sie czasem sytuacja, ze cos ci nie wyjdzie? Moze nie spodziewal sie, ze twoj maz wyjezdzajac, zatrzyma sie, zebys wsiadla i zglupial.Nie wiem, ale zachowaliscie sie po buracku, takie jest moje zdanie i go nie zmienie.
      • memphis90 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:28

        > W takich sytuacjach mam zawsze taka rade: wyobraz sobie, ze taka sytuacja przyd
        > arzylaby sie twojemu dziecku.Byloby ci przyjemnie, ze jakis wkurzony facet do n
        > iego sie odezwal w ten sposob?
        Uznałabym, że facet ma rację. A dzieciak zasłużył. Serce matki by krwawiło wink, ale racja byłaby po stronie poszkodowanego, a reakcja- jeśli byłaby taka, jak męża autorki- adekwatna. Sorry, ale nikt mnie nie przekona, że do dziecka wolno zwracać się wyłącznie słodkim głosikiem, spokojnie, i jedyną reakcją, do jakiej jako dorosły mam prawo w jakiejkolwiek sytuacji, to tłumaczenia, tłumaczenia, tłumaczenia. Brrr, to straszne.
    • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:31
      I jeszcze jendo,jako matce kolkorga dzieci , serce nie pozwoliloby mi zostawic tego placzacego chlopca samego na parkingu. Moze jestem nienormalna , ale wysiadlabym i cos z tym zrobila.Albo przynajmniej rozejrzala sie czy opiekuna nie ma gdzies w poblizu.
      • daga_j Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:35
        Wiem, o czym piszesz i dlatego tu piszę, bo nie dawało mi to spokoju, chociaż żeby ci opiekunowie byli blisko i pocieszyli, ale mąż ruszył, no mówię, byliśmy już przypięci, silnik warczy, zwróciliśmy dziecku uwagę i trzeba jechać, jego ryk zaskoczył nas, ledwie dwie ulice dalej mówię do męża "głupio mi, że tak go zostawiliśmy i ryczy... " ale co nagle tak wyskakiwać i wracać?, wiecie jak to jest: "spóźniony zapłon".
        A jak wracaliśmy to padał deszcz i już dzieciaków nie było na widoku.
        Z drugiej strony miał na oko 8 lat, myślę, że zrozumiał co się do niego powiedziało, w zasadzie dla jego dobra.
        • mign-onne Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:38
          No ja tez rozumiem o co ci chodzi. Tylko, ze jak pomyslalam o tym chlopcu, w wieku mojego syna, ktory jest bardzo wrazliwy, to mi serce zal scisnelo.I jeszcze zostal tam sam.Pewnie bardzo sie zestresowal i wystraszyl. Przeciez nie zrobil tego specjalnie.
          • daga_j Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:41
            No ale nie nauczono go poruszać się rowerem po uliczkach osiedlowych prawda? Więc wina jest rodziców i to oni powinni stać gdzieś blisko a nie widziałam nikogo, i go zaraz pocieszyć, wytłumaczyć mu. Mam nadzieję, że po prostu poszedł do domu, a zresztą jak zniknęliśmy mu z oczu to najpewniej przestał od razu płakać. Rodzicom pewnie tylko powiedział, że "pan go nakrzyczał", hm ciekawe. Ale naprawdę moja i męża złość skierowana jest tylko na rodziców.
            • pade Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 01:14
              A Ty nie mogłaś powiedzieć temu chłopcu, że nic się nie stało i żeby już nie płakał?
              Szkoda mi tego dzieckasad
              • asia_i_p Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 10:44
                W przypadku mojej córki takie pocieszanie pogorszyłoby sprawę.
                Ona nie płacze, bo ktoś krzyknął, tylko płacze, bo nawaliła, a jest kiełkującą perfekcjonistką i nienawidzi nawalać. W takich sytuacjach można omawiać, że nie szkodzi, jakieś pół godziny później, a w danym momencie dać święty spokój.

                Twierdzę, że płacz wisiał w powietrzu już w momencie, kiedy mały zobaczył rysę. I mógł wybuchnąć równie dobrze na "Jak jeździsz?", jak i na "Nic się nie stało, kochanie".
                • pade Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 15:19
                  Współczuję córce.
                  • asia_i_p Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:09
                    I ja też, bo wiem z autopsji, jak perfekcjonizm boli. Na szczęście jest rozumna, już jej zdążyłam wytłumaczyć, co to jest, i że trzeba z tym walczyć, odpuszczać sobie trochę.
                    • pade Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:35
                      No ja też niestety z autopsji, dzięki bogu można powiedzieć, że się prawie wyleczyłam. Moja córa też miała takie zapędy, ale na szczęście rozpoznałam objawy i zaczęłam przeciwdziałać. Ja nie walczę, tylko tłumaczę sobie, że staram się jak mogę, a jeśli popełnię błąd to znaczy, że po prostu jestem człowiekiem. I odpuszczam sobie coraz więcej na korzyść być a nie robić.
                      Pięknie o perfekcjoniźmie pisze Brene Brown, czytałaś?
        • wielkafuria Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 09:17
          no ale.... popraw mnie jesli zle zrozumialam, ale

          piszesz ze juz byliscie przypieci i juz ruszaliscie
          ale wczesniej ze chłopak otarł się kierownicą i była rysa i mąż przejechał palcem i się starła.
          To albo wysiadł albo miał baaardzo długą dłoń i szyję.

          juz widze jak facet ktory podejrzewa ze ktos mu zrobił rysę na aucie ,nie wysiada i nie sprawdza wink jakby była duza rysa, to chłopaka za uszy by doprowadził do rodziców zeby podpisali szkodę...
          • daga_j Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 19:53
            Nie wysiadał, nie zdążaliśmy również ruszyć, ja okrążyłam samochód z tyłu, także mąż stal spokojnie a i zdążyłam wsiąść i zapiąć pasy, mąż chyba zobaczył wtedy dziecko w lusterku i nie ruszał bo widział, że tamten się wciska, także do żadnego ruszania nie doszło, nie wiem nawet czy miał już wrzucony bieg. A rysy nie sprawdził, musisz uwierzyć, dopiero jak dojechaliśmy w inne miejsce miasta (do celu) to przejechał palcem i "jakby znikła" (nie chciało mi się sprawdzać, ten samochód ma wiele rys, co prawda raczej w okolicach zderzaków niż bocznych drzwi).
            Nie martwiliśmy się taką rysą, tylko zdenerwowało nas, że ktoś tak wychowuje dziecko, że puszcza samopas bez umiejętności hamowania, bez kasku, i bez uprzedzenia "do samochodów się nie zbliżaj".
    • szamanta Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:32
      Pod koniec maja ,lub na samym początku czerwca moja córka od policjantki tez otrzymała ostra reprymendę ,ze jeździ na rowerze bez kasku po mieście- miała racje w swoim pouczeniu i karcącej rozmowie . Sama tłukę do głowy, ze jak wyjeżdża poza bramę podwórka i na miasto ma być kask
      Wtedy z mężem późno wróciliśmy z pracy do domu , młoda lekko speszona opowiedziała nam o zajściu ,ale wzięła sobie do rozumu tą lekcje z pokorą ,lecz bez strachu i płaczu. Obiecała pani policjantce ze to był ostatni raz i nam tez

      A chłopczyk się rozpłakał bo zapewne emocje mu puściły i nie wytrzymał tego napięcia,, dal upust nerwom i się rozwył, każdy reaguje inaczej na sytuacje stresogenne .
      8 latek to jeszcze kurdubel do końca nieustabilizowany emocjonalnie w sytuacjach które go przerosnąć potrafią, to że się rozbeczał ( z wstydu ,strachu) to mnie nie dziwi
    • jakw Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 22:34
      Nie wiem jak chłopcy, ale znane mi dziewczynki w tym wieku nader często wpadały w rozpacz straszliwą po zwykłym zwróceniu uwagi
      • mruwa9 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 31.07.14, 23:22
        i potem rosna takie przewrazliwione lelije, ktore byle wiatr zdmuchnie, od samego spojrzenia.
        To jest jakis chory trend, zeby histerycznie i chorobliwie chronic dzieci przed stresem.
        Dzieci potrzebuja adekwatnych do wieku i mozliwosci adaptcji dawek stresu, jak szczepionki, zeby nauczyc sie radzenia sobie ze stresem rowniez w doroslym zyciu. I tu rzeczone dziecko takiej wlasnie dawki stresu doznalo. Nikt na dziecko nie nakrzyczal,nikt nie wytargal za kolnierz, tylko zwrocil uwage adekwatnie do sytuacji, a jesli byl w tym element oburzenia i wzburzenia kierowcy, to bylo to rowniez jak wynika z opisu, adekwatne do sytuacji. Zadna tragedia ani zadna zbrodnia. Dziecku nie stala sie krzywda.
        A chec pocieszenia dziecka moglaby sie skonczyc wzywaniem policji przez rozwsciecznych "napadem pedofila" rodzicow dziecka. Dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.
        • czar_bajry Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 01:03
          trzeba mu było jeszcze rower skopać...
          Naprawdę twój mąż nie umie spokojnie i grzecznie zwrócić uwagi dziecku?
          A wymagać od 7-8 latka logiki w tym gdzie tym rowerem się pcha...
          Jak dla mnie porażka na całej linii i buractwo dorosłych.
          • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 12:18
            Bo sama młodszego chowasz na babę, jak mu jakiś staruszek zwrócił uwagę na siłowni na powietrzu to po mamusię dzwonił jak ze względu na sympatię do Ciebie nie powiem kto big_grin
        • marynica Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 08:44
          Święta racja mruwa9! Naczelną zasadą współczesnych rodziców jest "żeby się tylko dziecko nie zdenerwowało". Efekt jest taki, że gdy już z dziecięctwa wyrośnie to jest na stałe zdenerwowane, bo już nikt go nie chroni, a odporności nie nabył.
    • burina Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 01:33
      Chłopiec prawdopodobiebył już zestresowany niespodziewanym zatrzymaniem Twojego męża i koniecznością nagłego hamowania między autem a krawężnikiem.

      Nie usprawiedliwiaj się, że to wina rodziców - mąż pewnie prawo jazdy już jakiś czas ma, wydane przez organ państwowy, a raz na jakiś czas na pewno zdarzy mu się za blisko komuś do tyłu podjechać, nie zatrzymać na przejściu, o sekundę za późno kierunkowskaz włączyć. Fajnie by było, gdyby za każdym takim przewinieniem jakieś osiłki przybiegały na niego nakrzyczeć?

      A Tobie nie zdarzyło się kogoś potrącić na chodniku albo wejść komuś w drogę? A niby już dorosła jesteś. Twoi rodzice powinni Cię w kojcu trzymać, bo wygląda na to, że kilkadziesiąt lat nauki chodzenia jeszcze nie przyniosło zadowalających skutków?

      A może Twoi rodzice powinni Cię na naukę patrzenia zawrócić, skoro czekając aż mąż ustawi auto tak, byś mogła wsiąść nie zauważyłać nieudolnie jadącego ośmiolatka?

      Czy jednak męża do podstawówki po kartę rowerową, skoro nie wie, że nie można ruszać autem, zanim się nie sprawdzi, co się wkoło dzieje i że właśnie do tegoż celu służą te drogocenne lusterka (a nie do wrednego wyłamywania ich przez rowerzystów)? A może na lekce pokory do przedszkola, skoro ewidentnie zawinił, zachował się na drodze jak rozlazła krowa a stres i zawstydzenie wyładował na dzieciaku i jeszcze się rysy doszukał?
      • zana781 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 08:42
        Wlasnie mialam dzis dopisac(ktos wyzej ladnie to zrobil), czy ty i twoj maz zawsze wszystko robicie idealnie, a jak cos pojdzie nie tak, to tez by chciala zeby za kazdym razem ktos sie na ciebie wrzesczal.
        • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 15:27
          Bez przesady, powiedzenie czegoś ostrzejszym tonem to jeszcze nie krzyk.
          I tak, dziecko styka się i będzie się stykało z faktycznie chamskimi, faktycznie krzyczącymi ludźmi, więcej. Samo też zapewne nieraz i nie dwa w uzasadnionych i mniej uzasadnionych przypadkach "wyjdzie" z siebie i też powie coś komuś ostrzejszym tonem, albo i nakrzyczy, takie jest życie.
      • daga_j Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 20:01
        do leliji również: mój mąż stał nieruchomo, nie miał pewnie nawet biegu wrzuconego. Ja okrążyłam samochód z tyłu, wsiadłam na miejsce pasażera, zapięłam pas i jak już wyżej komuś odpisałam, mąż nie zaczął ruszać, bo właśnie zauważył w lusterku tego chłopca, także dzieciak miał dość czasu jak wyjechał zza bloku (prawdopodobnie, bo go nie widziałam) i zobaczył stojący samochód, zatrzymać się, mógł nogą o krawężnik się podeprzeć, ale widocznie nie umiał. A powinien być nauczony, nie miał 4 latek, tylko 7-8, i rodzice go tak puścili. Więc nie czuję się winna, że jemu mogło się coś stać, był powód, że zwrócono mu uwagę, tylko trochę mi głupio, że tak to wziął do serca, że się rozpłakał. Większość osób na forum stoi po mojej stronie, mniejszość uważa nas za "buraków", także mimo wszystko jestem pocieszona. A chłopiec pewnie też, przez rodziców, nie martwmy się smile
    • lelija05 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 09:04
      Co za burak, wyżył się na dziecku, a ty próbujesz się rozgrzeszyć na forum, że dobrze zrobiliście.
      Lepiej się poczuł jak nawrzeszczał na małego chłopca? Jak ten milicjant, co się chwalił, że pobił przestępce, że aż mu kredki z tornistra wypadły.
      Dziecko grzecznie powiedziało, że nie umie hamować.
      Twój mąż też nie.
      • memphis90 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:32
        > Dziecko grzecznie powiedziało, że nie umie hamować.
        Uff, w takim razie całe szczęście, że nie pojechało pojeździć na ekspresówkę!
        • lelija05 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 17:04
          Całe szczęście, że gościu bejzbola nie miał przy sobie.
    • premeda Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 09:46
      Wzięłabym dzieciaka za rękę, rower pod pachę i poszukała jego rodziców, których obsztorcowałabym za brak kasku u dzieciaka i jego niepilnowanie. O wjechaniu w samochód nawet bym nie wspomniała, żeby się nie okazało, że dzieciak oberwie za nieogarnięcie rodziców. Co do tego że mały się rozpłakał, to się nie dziwię, mój osobisty chłop ma taki głos, że on zwraca uwage, a ja się bronię: "nie krzycz na mnie", bo dla mnie to jest krzyk, do tego niemiły ton i takie tam. i na miłośc boską zarysowania się zdarzają, bo to ktoś rowerkiem przychaczy, wózkiem na zakupy, drzwiami czy zderzakiem nawet, a to się wjedzie w wystające coś. I z tym trzeba się liczyć nawety jak się kupuje Ferrari za 6mln.
      • asia_i_p Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 10:39
        Przypomnij sobie, jak byłaś ośmiolatką. Gdyby ktoś na ciebie krzyknął, ty nie wytrzymałabyś stresu i byś się rozpłakała, to chciałabyś, żeby cię brał za rękę i pocieszał? Czy chciałabyś jak najszybciej gdzieś się zaszyć i odzyskać w spokoju i samotności równowagę ducha? Ja na pewno to drugie.
        • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 12:16
          W wieku 8 lat chyba matka musiałaby mi umrzeć abym publicznie się mazała.
          Nie przypominam też sobie (może sporadycznie niektóre dziewczyny) aby ktoś z klasy w wieku 8 lat i powyżej się mazał bo dorosły zwrócił uwagę czy nawet nakrzyczał.
          Twardsi byliśmy a nie lelije i mazgaje.
          • pade Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 15:22
            No i skutki tego są widoczne.
    • asia_i_p Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 10:32
      Prawdopodobnie dziecko przestraszyło się samej sytuacji. Wasza reakcja tylko dopełniła miarki.

      Na pocieszenie - pocieszanie tego ośmiolatka wytrąciłoby go z równowagi jeszcze bardziej. Mam ośmioipółlatkę na stanie - jeżeli już została doprowadzona do płaczu, należy jej pozwolić odreagować w spokoju, bo jest ambitna i na pewno nie chce pocieszania od osoby, która na nią krzyknęła/ rozzłościła ją. Tym bardziej nie od obcej.

      Wasze odjechanie było nieprzemyślane, ale po przemyśleniu chyba nie wpadlibyście na nic lepszego.
    • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 12:14
      Z igły widły, 8 latek to nie maluszek, w dodatku chłopak a maże się jak baba.
      Mąż zareagował normalnie, teraz nad bachorzyskami trzęsie się jak nad dziećmi specjalnej troski i potem byle uwaga zwrócona nieco ostrzejszym tonem a już bachor ma traumę.
      Nic wielkiego się nie stało, dzieciak zapewne chowany e-matkowo czyli współcześnie - klapsa nie bo katowanie, uwagi zwrócić nie wolno bo trauma, o byle skrzywione spojrzenie mamusia pewnie robiła dżihad w żłobku i przedszkolu, a potem dzieciak zaczyna wychodzić samodzielnie, bez maminej spódnicy i styka się z normalnymi nieprzesadzonymi reakcjami i bek jak ostatnia baba czy inny pedał.
      • wielkafuria Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 12:21
        ale ten 8 latek nie byl agresywny, popełnił bląd wynikajacy z braku doswiadczenia. był grzeczny i grzecznie wyjasnił powody. a pan byl chamski. tego nic nie usprawiedliwia. przeciez mógł powiedziec to spokojnie.
        • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 15:25
          Przecież nie krzyczał ani nie wyzywał. Nie przesadzajmy.
        • memphis90 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:33
          Powiedziałby spokojnie gdyby był spokojny. Ale nie był spokojny, był zdenerwowany.
          • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:37
            Prawo do uczuć takich jak złość czy zdenerwowanie mają tylko dzieci, dorosły ma być cyborgiem, bez prawa do złości czy zdenerwowania.
            • wielkafuria Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 17:32
              dorosły jest dorosły a w zwiazku z tym musi umiec panowac nad emocjami
              • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 19:37
                Ależ oczywiście, że nie musi nic tłumić, tłumienie emocji jest szkodliwe dla zdrowia, także dorosłego.
                Dorosły to nie podczłowiek, takie samo prawo ma do emocji jak dziecko.
              • memphis90 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 21:15
                Nic nie musi. Pokaż mi osobę, która w 100%panuje nad emocjami... Podpowiem- takie osoby nie istnieją (no, może poza osobami chorymi psychicznie z obniżonym afektem, ale to się właśnie leczy...), choćby z tego względu, ze emocje wpływają na naszą fizjologię, na wydzielanie hormonów i neuroprzekaźników, na uruchamianie różnych ośrodków w mózgu. Równie dobrze mogłabyś próbować powstrzymać siłą woli wyrzut adrenaliny po nagłym stresie. Nie da się. Dorosły nie musi panować nad mocjami, dorosły powinien wyrażać je w sposób, który nie jest szkodliwy dla niego i dla innych. Tj. jak dorosłemu dzieciak wjedzie pod auto rysując przy tym lakier, to uzasadnione jest huknięcie na szczeniaka, ale już nie rękoczyny, grożenie czy godzinna awantura - i też nie walnięcie pięścią w maskę samochodu. Natomiast nienormalne jest oczekiwanie, że ten dorosły -gotujący się wewnątrz niczym gejzer- uśmiechnie się szeroko, prztytuli dziecko i zacznie mu słodziutko tłumaczyć zawiłości kodeksu ruchu drogowego. Tak się nie dzieje. Powiem więcej - dziecko, które byłoby chowane w tak schizofrenicznym środowisku nigdy nie nauczyłoby się rozpoznawania cudzych emocji. Bo jak rozpoznać emocje u mamusi, która uśmiecha się i spokojnym, kojącym głosikiem mówi, ze jest wściekła...?

                Dlatego lubię panie Faber i Mazlish, które już dawno temu przyznały, ze rodzice mają prawo do emocji innych niż radość, czułość i aprobata, i mają prawo je wyrażać. Tak samo jak dziecko. No, chyba, że Ty swoim dzieciom wyznaczyłaś jakąś umowną granicę dorosłości, za którą wolno im będzie już tylko uśmiechać się, przytulać i tłumaczyć...
                • pade Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 02.08.14, 14:39
                  No ja nie wiem, czy trzeba od razu huknąć, czy nie wystarczy podnieść głos, byle nie za wysoko i mówić stanowczym tonem. Przecież to dziecko niczego nie uszkodziło, ba, przeprosiło i wytłumaczyło się. Skąd w takim razie powód do gniewu?
                  Z nakręcania się. Z myślenia: co za rodzice! Jak tak można! Itd. To pomaga nie myśleć o sytuacji w jakiej znalazło się dziecko i o własnej reakcji.
                  • gazeta_mi_placi Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 02.08.14, 15:51
                    No ale mąż autorki właśnie mówił stanowczym tonem, ale i tak zdaniem kwoczek źle bo powinien przytulić dzieciaka i po głowie pogłaskać.
      • marychna31 Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:29
        Ty niby też chłopak i to dużo starszy niż 8 lat a ciągle na forum żebrzesz o litość.
    • terazkasia Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:23
      Myśl pozytywnie, może wspomnienie o tym incydencie sprawi, że dzieciak będzie ostrożniejszy i zacznie myśleć - co, kto wie, może mu następnym razem życie uratuje.
    • mynia_pynia Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:30
      Ja bym nie nakrzyczała na chłopaka, zwróciłabym mu uwagę że to niebezpieczne, że mógł pod koła wpaść, żeby uważał i jeździł gdzie indziej skoro się uczy. Nie pozwoliłabym też krzyczeć na dziecko mężowi.
      Kim trzeba być żeby takiego zajścia wydrzeć się na 8 latka. Ja nawet nie wydarłabym się na dorosłego w takiej sytuacji.
      Zresztą mało ludzi zachowuje się w taki sposób nawet przy stłuczkach samochodowych, raczej to rzadkość żeby dorośli ludzie do siebie skakali i się na siebie wydzierali.
      • mynia_pynia Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:32
        Żeby nie wyjść na świętą to powiem, że jak ktoś do mnie wyskakuje z pięściami czy mordą to idę na całego, ale sama nie podejmuję takiej inicjatywy.
      • daga_j Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 20:09
        Ale Ty już przesadzasz, bo używasz słów, które nie pasują do sytuacji - mąż się nie wydarł - ostrym tonem mu powiedział. Do swoich dzieci też czasem rodzic tak się zwraca, gdy dziecko nieposłuszne (chyba, że wierzysz w akcję "kocham-nie krzyczę"), czasem nawet dorośli się zdenerwują, na 100 przypadków się człowiek opanuje i do obcego uśmiechnie mimo wewnętrznej złości, złego humoru tego dnia itp., ale w części przypadków bywa, że miłej sąsiadce się odwarknie coś pod nosem, że niegrzeczne dziecko wyprowadza z równowagi i inne przypadki. Jesteśmy tylko ludźmi. Czy mój mąż - jeśli już uwierzysz, że nie krzyczał - mógł stanowczo powiedzieć chłopcu to co powiedział? czy tylko "ojej chłopczyku, jak ty jeździsz biedaku, nie umiesz jeszcze hamować, ojej, no to uważaj bardziej bo sobie kuku zrobisz, no co, już wszystko dobrze? A odstawisz rowerek na chodnik bo nie chcę ci koła przejechać i zniszczyć, co?" - mężczyźni tak nie mówią.
    • quelquechose Re: Inny wątek sytuacji na osiedlu. 01.08.14, 16:32
      Wlasnie mi sie przypomnialo, jak po raz pierwszy jechalam moim nowym, wiekszym rowerem i tez z braku umiejetnosci prawie wpadlam na jakies dziecko idace z mama. No moja wina byla. I ta kobita tez mnie ochrzanila potwornie. Nie wsiadlam na rower przez pare lat i do dzis jezdze jak lajza big_grin Mam nadzieje, ze chlopaczek sie nie zniecheci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka