sopockie-molo
19.08.14, 17:50
Jestem spłukana. Nie mam pracy, zyje z tego co uda mi sie okazyjnie zarobić. Do dzis dnia mialam oszczednosci, pokaźne, ale musialam kupic.. mikeszanie, bo nie mam gdzie mieszkac i musze miec dach nad głowa. Czuje, ze stracilam grunt pod nogami. To byly oszczednosci zycia. Moge sie jeszcze wycofac tylko co to da? Chce mi się płakac. Ostatnie 10 lat zbierałam kasę, ciulalam i wszystko poszlo na klitę, 38 metrow.... Zamaist swietowac siedze i płacze. Dobra stroną tego jest to, ze od teraz bede zbierala juz tylko dla siebie a nie na mieszkanie. Kurcze.... Mam 30 lat i zaczynam od 0. Trudno mi sie pogodzic z tym, jak to latwo poszlo i ze nie ma odwrotu. Nie mialam wyjscia, musialam cos kupić, a to, ze to tylek osztuje, zep oslzo wszystko. Spadek, oszczednosic, praca.. Czuje jakbym przegrala zycie. Boje sie, ze teraz sie dopiero zacznie...