Na fali ostatnich wątków (klamczuchach na aborcji+ siejskie życie niektórych forumek) przypomniała ni sie pewna historia sprzed kilku lat.
Chodziłam sobie na terapie grupowa, same dziewczyny w podobnym przedziale wiekowym i bez żadnej "patologii", Ot po prostu "zablokowane" w pewnym momencie zycia.
Rozmawialiśmy sobie o rożnych sprawach i pamietam jedna dziewczynę ktora bardzo samej siebie nie lubiła.
Miała jakiś wewnętrzny głos. Wg którego wszystko robiła złe.
I w rozmowie wychodziło ze, jej związek jest przechodzony, ze musi z facetem zerwać "bo tak", na beznadziejna prace, ze ma beznadziejnych rodziców, jeszcze gorszych "teściów", ze picie piwa do kolacji to alkoholizm, wiec była alhokoliczka, ze nie noże mieć dzieci z aktualnym partnerem, bo on pracuje w sklepie a nie jest jakimś tam prezesem zarządu, jest niezaradna bo nie ma własnej dg, kredytu, własnego mieszkania, ma zły gust...no po prostu wszystko było nie tak. Dozowala nam te wsystkie informacje na rożnych sesjach, w koncu nie rozmawiało sie tylko o niej ale tez o innych.
I pamietam jak ktos w koncu zadał jej pytanie: "ale skąd ty to bierzesz? Wg kogo taka jesteś? Kto ci to mówi? Matka, przyjaciółka?" A dziewczyna na to "moje ulubione forum..."
Wszystkie wtedy padlysmy z wrażenia, a ja sie dowiedziałam ze fora istnieją

)
Dziewczyna naprawde była normalna, moze troszkę zahukana, nieśmiała i bez wiary w siebie. Wtedy wkroczył psycholog i bardzo fajnie obalał te wszystkie z forum wzięte teorie.
Z czystej ciekawości zaczęłam szukać jakiegos polskiego forum i po jakimś czasie znalazłam emame

Wiadomo, ze trzeba ufać swoim wyborom, mieć wy.ebane na opinie innych, ale czasem jakies wirtuale byty nawet moga najwyraźniej skutcznie napsuc krwi.
Zdarzyło sie wam kiedys poczuć naprawde kiepsko po przeczytaniu czegoś na forum w chwili słabości?
Trzeba mieć twarda skore zeby tu pisac, ale sama pamietam ze odpowiedzi na moje pierwsze posty (na innym polskim forum) troche mnie zbiy z pantalyku.
Macie chwile słabości na emamie?