Może jeszcze nie jest zbyt późno, ale wszyscy moi już dawno śpią, a ja po
małej czarnej jakoś nie mogę. Siedzę sobie przy kompie, zrobiłam porządek w
swoich plikach (dietę kopenhaską miałam zapisaną 4 razy - pod różnymi
nazwami!), zrobiłam sobie manicure, pobuszowałam po necie, no i ...słucham
muzy - takiej playlisty na której każdy kawałek z czymś mi się
kojarzy... "november rain" guns'n roses z chwilą kiedy opłakiwałam
zawiedzione uczucie..."słońce moje" human z kims kto napisał mi cudowne
opowiadanie, specjalnie dla mnie, "Kamień i aksamit" de mono słuchałam pewnej
nocy non stop jadąc pociągiem w góry, "wielka miłość", "przetańczyć całą noc"
mam nadzieję że kiedyś zabrzmią na moim weselu

. Ale najbardziej zadziałał
mi na wyobrażnie november rain (właśnie leci

), nie słuchałam go dłuuuugo,
żeby nie budzić wspomnień, które bolały.Teraz trochę przypadkiem na to
natrafiłam, chciałam zobaczyć co poczuję. I....? sentyment, to jasne, ale już
bezbolesny. Bardziej rozrzewniający...mmmmmmmmmm
Macie podobne chwile?
śpijcie dobrze