sonniva Reakcja ... 08.09.14, 07:09 Twojego chłopaka - standard. Zadałaś mu pytanie więc elegancko odpowiedział, za elegancko i za bardzo dyplomatycznie. Napisałaś, ze był mega spokojny, parę dni później potwierdził, dodając, ze Cię ruszyło, bo miałaś dziecko na rękach, więc i Ty chcesz dziecko mieć. No i ten termin! Grudzień! Jak w NFZ-ecie. Coraz czarniej to widzę. Entuzjazmu nie okazywał, jak sądzę. Dziewczyny wyżej piszą, ze powinnaś z nim porozmawiać szczerze, a nie takimi podchodami domagać się ślubu ... pitu, pitu, nie w kwestii ślubu! Moje zdanie jest takie abyś absolutnie tematu ślubu nie poruszała. Być może jeżeli mu powiesz, żeby się zdecydował, albo w tą albo w tą, to się z Tobą ożeni. Ale chyba za parę lat przy byle kłótni usłyszysz, ze ożenił się z Tobą bo mu nudziłaś za uszami. Chyba tego nie chcesz? Co zrobiłabym na Twoim miejscu? Poczekała te 3 miesiące. W tym czasie poważnie podeszłabym do tematu dziecka, planując wydatki, czytając na temat macierzyństwa, planując opiekę nad dzieckiem itd. itd. Obserwuj swojego faceta, czy będzie Cię wspierał w tych planach, jak sobie wyobraża opiekę nad dzieckiem, podział obowiązków, wydatki itd. Jeżeli tu nie będzie okazywał żadnego zainteresowania, kręcił, szukał wymówek. wg. mnie pozostaje Ci już tylko ostateczność. Musisz się wyprowadzić. Niestety. Bez złości, awantur, wymówek. Daj sobie 3 miesiące, te ostatnie 3 miesiące aby całkowicie i ostatecznie się upewnić, czy to rzeczywiście będzie dobry mąż dla Ciebie i ojciec dla Twojego dziecka. Musisz być absolutnie pewna. Pewnie się będzie wił jak węgorz Popieram Cię Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:04 Poczekała te 3 miesiące. W tym czasie poważnie podeszłabym do tematu dziecka, > planując wydatki, czytając na temat macierzyństwa, planując opiekę nad dzieckie > m itd. itd. Obserwuj swojego faceta, czy będzie Cię wspierał w tych planach, ja > k sobie wyobraża opiekę nad dzieckiem, podział obowiązków, wydatki itd. Sonnina, sorry, ale to jakies brednie sa. Jesli bylabym na jego miajscu i moja kobieta JESZCZE NIE BEDAC CIAZY, A DOPIERO JA PLANUJAC, zaczela planowac wydatki i rozdzielac obowiazki, to pomyslalabym ze ma ciaze urojona albo zwariowala (na jedno wychodzi) i absolutnie bym w tym nie uczestniczyla. A dlaczego? Bo to jest gdybanie o sytuacji, ktora moze nastapi za miesiac a moze za 2 lata. No ale przeciez warto potestowac faceta juz teraz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:07 Dokładnie. Gwarancji, że zajdzie w ciążę od razu nie ma żadnej i projektowanie szczegółów na tym etapie jest absurdalne. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:12 Chodzi tylko o wybadanie faceta. Czy poważnie myśli o dziecku czy tylko tak mówi na odczepnego. Nikt nie każe dziewczynie w ciążę zajść! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:17 Odradzam. Jak myśli poważnie, to będzie bzykał bez gumy po prostu. IMO żaden facet nie jest w stanie wyobrazić sobie życia z dzieckiem na stanie dopóki dzieci nie ma, zbyt wiele zmiennych wchodzi w grę. To zbyt odległe i abstrakcyjne, coś jak bajki o jednorożcach. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:43 To nieprawda. Niektórzy mają rodzeństwo i przyjaciół z dziećmi, spędzają z nimi dużo czasu i doskonale wiedzą, co to znaczy wychowywać dziecko. Mój mąż wiedział lepiej niż ja. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:46 Dzieci rodzeństwa czy przyjaciół, a własne to dwa różne światy. Teoretycznie można wiedzieć mnóstwo, obserwować, czytać, bywać w towarzystwie dzieci, ale to nie to samo co mieć własne 24/7 i odpowiadać za nie w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Reakcja ... 08.09.14, 11:02 Oczywiście, że nie to samo, ale to nie tak, że wszyscy mężczyźni żyją w świecie, w którym wychowywanie dziecka jest rzadkie jak magiczne jednorożce. Wielu właśnie dlatego zwleka z decyzją o dziecku, bo doskonale zdaje sobie sprawę, co ich czeka, nawet jeśli nie wiedzą jakie uczucia będą temu towarzyszyły. No i nie zapominaj, że kobiety zanim pierwsze dziecko urodzą są dokładnie w takim samym położeniu. Też mają tylko wyobrażenie o tym, jak będzie wychowywanie dziecka wyglądało. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Reakcja ... 08.09.14, 11:05 Och wiem, doświadczyłam boleśnie, tym bardziej że żadnego kontaktu z dziećmi nie miałam od czasów wczesnonastoletnich. Po prostu ani w bliższej rodzinie nie było, ani wśród bliskich znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner Re: Reakcja ... 08.09.14, 10:21 > Chodzi tylko o wybadanie faceta. Czy poważnie myśli o dziecku czy tylko tak mów > i na odczepnego. Nikt nie każe dziewczynie w ciążę zajść! tym bardziej! Moja diagnoza jako faceta brzmialaby: pieluszkowe zapalenie mozgu! Uciekac! Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Reakcja ... 11.09.14, 09:22 a jak nazwiesz faceta, który przed zajsciem w ciąże planuje, zastanawia się etc etc dla mnie to normalne, że osoby dojrzałe zanim zdecydują się na dziecko, ale juz o nim rozmawiają obgadują chocby pobieżnie kwestie finansów, mieszkania, urlopu, zajmowania się dzieckiem etc tak samo jak planuje się inne kwestie Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 07:21 > Zgodnie z poradą, wzięłam faceta w ustronne miejsce i powiedziałam, że chciałab > ym mieć już dziecko ale serio chcesz miec dziecko czy tak powiedzialas bo ci forumki kazaly ???? jak chcesz slubu to moze ty sie oświadcz Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner a ja nadal nie wiem, co osiagnelas 08.09.14, 09:54 prowadzac te rozmowe w taki a nie inny sposob. Bo zdaje sie, ze zalezalo Ci na slubie, tak? A tymczasem facet pozwolil Ci laskawie zajsc w ciaze. No i gites! Tylko nadal nie wiesz, czy slub bedzie czy nie. Za to wiesz, ze byc moze bedziesz miala dziecko. Jak dla mnie, to podobny efekt bys osiagnela wybierajac sie do kliniki nieplodnosci na inseminacje. A nie - sorry - tutaj w razie czego bedzie od kogo brac alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
kruche_ciacho Re: a ja nadal nie wiem, co osiagnelas 08.09.14, 10:04 10/10 z tym ze ja po takiej reakcji na pewno z panem dziecka bym nie planowala Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 10:21 Czytam ten wątek i zaczełam zastanawiać się czy żyje w jakiejś rzeczywistości alternatywwnej. Facet zareagował dla mnie najlepiej jak można. Powiedział że ma jakieś potencjalne zmiany w pracy (a kwestie finansowe nie są bez znaczenia) że że chce poczekać te 3 miechy z decyzjami. Te trzy miesiące są idealnym (krótkim czasem) na to by na spokojnie zacząć brać kwas foliowy, porządnie sprawdzić zdrowie i ułożyć sobie wszystko w głowie. Może nieśpiesznie zacząć planować co i jak i rozmawiać z facetem jak to będzie i jak to sobie wyobraża Inaczej się rozmawia jak się mówi o hipotetycznym dziecku które będzie kiedyś a inaczej jak rozmawia się o takim o które za chwile zaczną sie starać. . A jak juz to wszystko będzie załatwione można spokojnie wziąć się za przyjemną część realizacji planu. Jak by mi facet wyskoczył na moje pytanie z reakcją "pewnie miejmy dziecko już dziś zdejmuj mała gacie" nie zastanawiając się nad tym co będzie w pracy czy jak to ogarniemy (bo może być tak że dziewczyna będzie zupełnie wyłączona z życia podczas ciąży) to bym pomyślała że to idiota. To za poważna decyzja by podejmować ją bez zastanowienia. A zakładam że facet po prostu odkładał dziecko na bliżej nie określone "potem" nie myślał o tym na poważnie. To zwykle kobiety poświęcają takim tematom więcej uwagi i planów. A to że powiedział że dziecko znajomych było impulsem do rozmowy to też prawda - nie oszukujmy się. Dla samej autorki wątku to też bardzo dobra odpowiedź. Ma 3 miechy. Jak po tych 3 miesiącach pan dalej będzie kombinował bez naprawdę poważnych powodów to rzeczywiście może zacząć się niepokoić i działać zdecydowanie. Teraz ma czas na spokojne ogarnięcie siebie (zdrowia i podobnych) i przygotowanie się do starań. 3 miesiące to nie 3 lata. To naprawdę nie straszliwe odwlekanie i nie powód by snuć wizje w stylu - on cie nie kocha rzuć go już dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 10:32 Tylko tak to bym myslala, jeslibym z facetem zjadla beczke soli, przegadala tysiac-fafnascie wieczorow o zyciu i byla w 99% przekonana, ze NASZE zycie uklada sie wlasnie tak, a nie inaczej, bo to MY tak chcemy, czyli: - MY chcemy zyc w konkubinacie - MY chcemy miec dziecko - NAM taka sytuacja odpowiada Ale poki co, wiemy, ze autorce taka sytuacja nie odpowiada, a przy okazji autorka NIE WIE, jaka sytuacja odpowiada jej facetowi. A nie wie, bo boi sie zapytac. A jak dla mnie, boi sie zapytac, bo to takie troche "sprawdzam" w pokerze - wyjdzie, ze on sie miga i co wtedy? Pani chyba nie gotowa poki co na wyprowadzke ... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 10:43 No więc dokładnie o to chodzi. Na razie dziewczyna ocknęła się po 7 latach i zauważyła, że w zasadzie nie mają żadnych konkretnych ustaleń odnośnie dalszej przyszłości. Chodzą ze sobą i tyle, jak licealiści czy studenci. Ona nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 10:57 A mnie cały czas zastanawia o jakie konkretne ustalenia chodzi. Pan niechętny do ślubu. Ok, niektórzy tak mają. Zakładam że pani wiedziała o tym od dawna ale wierzyła że to się zmieni, Na pytanie pani o dziecko pan dał konkretną odpowiedź - 3 miesiące. Po tych 3 miesiącach sytuacja będzie mniej więcej jasna - jak pan będzie mnożył problemy, zastanawiamy się co dalej i czy kochamy pana na tyle że chcemy ryzykować ewentualny brak dziecka. A jak pan jednak będzie chciał dziecka to te trzy miesiące to czas wystarczający na omówienie najważniejszych spraw związanych z potencjalnym dzieckiem i zastanowienie się ponownie na podstawie nowo zdobytych informacji czy na pewno chcemy mieć z nim dziecko. Ja się nie dziwie że oni wcześniej nie omawiali szczegółowo co będzie jak pojawi się dzidzia. Po co? wystarczy ogólna informacja czy wogóle kiedyś ją chcemy. Następnie przychodzi czas że jedna ze stron chce juz teraz i rozmawia konkretnie w określonych warunkach ekonomiczno sytuacyjnych (tu i teraz a nie za 5 lat) i podejmuje określone decyzje. Po co byc pianę i planować jak będziemy słodko sobie razem z dzidzią za pięć lat żyć skoro za 5 lat nie wiedomo co będzie. Szczegóły się omawia wtedy kiedy trzeba a nie z wyprzedzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 10:47 ALe widzisz sama autorka twierdzi że to jest ten facet że chce go na ojca swoich dzieci. Czyli najważniejszy punkt programu mamy pewny. Zakładam że w normalnym codziennym życiu sprawdza się dobrze i że dobrze im się żyje. I teraz ma 3 miesiące na: rozmowy o tym jak chcą by wyglądało ich życie po urodzeniu dziecka - i to już dosyć konkretne rozmowy bo dziecko nie będzie jakimś tam dzieckiem za parę lat a takim o które za chwile będziemy się starać jak on chce wychowywać to dziecko jakie ma priorytety jak widzą swoją przyszłość po urodzeniu - czy ona wraca do pracy czy nie itd Jak rozwiążą kwestie finansowe i ewentualne potencjalne problemy. W międzyczasie wyklaruje się sytuacja w pracy i będzie można wziąć się za robotę. Te trzy miesiące to idealny czas - i na przegadanie i na przebadanie. I jak pan się po trzech miesiącach dalej będzie migał bez poważnego powodu to nawet jak dziewczyna go wtedy rzuci to będzie wiedzieć że dała mu wszelkie szanse i że suma summarum straciła tylko kwartał. Ja uważam że facet nie mógł załatwić sytuacji lepiej. A ślub mogą wziąć zawsze. Może się nawet okazać że pan z za chwile wyleci z pierścionkiem bo jednak uzna że jak dziecko to i ślub - kupa jest takich ludzi którzy na chwile po poczęciu galopują do USC. Bo jak to dzidziuś bez obrączki? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 11:03 Jakoś zbyt optymistycznie to brzmi, ale ok. Miejmy nadzieję, że Panikara pochwali się za 3 miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 11:08 Ja też uważam, tak jak Beata. Skoro jest decyzja o dziecku, to te 3 miesiące wykorzystać na przygotowanie się i obgadanie większości bo nie wszystkich kwestii zw. z dzieckiem. To już nie bajka o jednorożcu. Tylko konkretna decyzja i diametralna zmiana w życiu. Jak facet nie będzie podejmował tematu i nie daj boże przesunie "termin" pakować się i wiać. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: beataj1 - ze wszystkim masz racje 08.09.14, 11:14 Dokładnie. To jest bardzo konkretna deklaracja. Co ważne rozmowy będą też dotyczyły konkretów a nie co by było gdyby. Jak pan będzie po trzech miesiącach kombinował (a sam zaproponowal ten termin) to trzeba będzie podjąć odpowiednie decyzje. Ale nakręcanie się teraz jaki on okropny jak się nie deklaruje i jak to mnie chce oszukać jest moim zdaniem błędem. Panna za chwile wejdzie na wojenną ścieżkę i zrobi taką jazdę facetowi (czepiając się każdego skrzywienia czy wątpliwości) że pewnie sam zwieje (ja bym zwiała). Bo facet powie że nie wie jak rozwiążą jakąś kwestie a kobieta - AHA -ty nie chcesz mieć dziecka i się wykręcasz itd. Spokojnie - poczekać, pogadać i zobaczyć co i jak będzie. To tylko 3 miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:10 w warunkach polskiego prawa decydowac sie na dziecko bez slubu to jak strzelic sobie w stopę jakby cos sie stało to dziecko bedzie zabezpieczone a ty wrecz przeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:12 a przepraszam, co ja mam sobie zabezpieczac slubem niby? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:15 Chociażby ubezpieczenie ze składki męża, gdyby nie miała pracy po porodzie. Ciężarna i dzieci do 18. roku życia mają prawo do bezpłatnej opieki medycznej, ale kobieta która straci pracę i ma małe dziecko już nie. Musi się zarejestrować jako bezrobotna. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:24 no i w czym problem, ze musi sie zarejestrowac? lepiej zeby, bo zasilek dostanie. rejestracja urąga jakoś godności czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:35 Zasiłek dostanie jeśli spełnia określone warunki. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:45 oczywiscie. ale jesli nawet nie spelni i nie dostanie - jako zarejestrowana ubezpieczenie ma. cóż to za ujma? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 12:02 Traci ubezpieczenie jeśli nie wykazuje tzw. gotowości do pracy, teraz przepisy i praktyka powoli się zmieniają, właśnie po to żeby weryfikować zarejestrowanych tylko dla ubezpieczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 12:05 jezu, Triss, Tobie łopatą trzeba wkładać do glowy? ma ubezpieczenie tak? malzenstwo nie jest JEDYNĄ droga do uzyskania tegoz ubezpieczenia w przypadku bezrobocia, tak? dlaczego mialaby nie wykazywac gotowosci do pracy? w koncu jest bezrobotna. nie wymyslaj co by bylo gdyby, bo gdyby babcia miala drucik, to by byla radiostacja. twarde, suche fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 12:10 Nie jest jedyną, zgadza się. Ale prostszą. Bezrobotny zarejestrowany nie może wykazać dochodów na umowę o dzieło czy umowę zlecenie, bo powinien się wtedy wyrejestrować i samodzielnie opłacać składkę zdrowotną. Niepracująca żona może tłuc umowy o dzieło do oporu, a ubezpieczona jest. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 12:13 racja. nie zmienia to faktu, ze mozliwosc WYBORU jest. i utrata pracy przez pania nie bedaca w zwiazku malzenskim nie oznacza od razu noza na gardle i braku ubezpieczenia. a czy ona juz woli ten slub czy rejestracje w PUP - to juz jej bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:16 I to jest własnie cudowna reklama stanu małżeńskiego - z jednej strony wzajemny szacunek i deklaracja że na zawsze i że miłość a drugiej - tylko gnoju podskoczysz to będziesz płacił mi alimenty i na dziecko i na mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:22 Kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi. Jak jest pięknie, to super, ale bywa, że przestaje być pięknie. I nie reklamuję obsesyjnie stanu małżeńskiego, ostatecznie po 2 małżeństwach i teraz dłuższym konkubinacie znam plusy i minusy każdego z układów. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:32 Tu sie w pełni zgadzam. I też uważam że należy się uczciwie liczyć i dbać o swoje dobro finansowe - w koncu nikt tego za nas nie zrobi. ALe małżeństwo nie jest tu warunkiem koniecznym. Choć nie ukrywam że wiele ułatwia i że sama je rozpatruje pod tym względem. W stylu trzeba to wreszcie załatwić i mieć to z głowy. Ale ja nie opowiadam o wzajemnym szacunku, deklaracji na całe życie itd. Załatwiam zaległą formalność. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:24 bo zycie z dzieckeim to rachunki, choroby , obowiązki i zobowiązania , biegunki i smarkajace nosy a nie wieczne ogladanie zachodów słońca w akompaniamencie ptasiego kląskania małzenstow to okreslony kontrakt , ktory obu stronom cos tam gwarantuje a co ? - to sie wlasnie okazuje w chwili malowniczej okreslanej jako "czarna d.upa" o czym mialy okazje przekonac sie wszystkei matki które mialy nieszczęscie miec dziecko niepełnosprawne, przewlekle chore i partnera , którego "zycie przerosło" wiec sie wymiksował z układu , bo woli patrzec na zdrowe i ładne Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:29 No oczywiście masz racje. Problem polega na tym że jak pan postanowi zwinąć żagle i nie płacic na dziecko a tym bardziej na byłą żonę to nikt go do tego nie zmusi. O czym mogły sie przekonać rzesze kobiet dostających grosze z funduszu alimentacyjnego, szarpiących się a facetami płacącymi nieregularnie i po trochu albo takimi co nagle odkryli drugie życie w jukeju albo pracujących na czarno o niemającychnaglenic. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:48 zony moga cos zrobic - wymaga to zalozenia sparwy o sciganie poza granicami kraju ale mozna, przynajmniej próbowac mozna zglosic zaginięcie , niech go szukają , jak si eprzez 10 lat nie ujawni - wnosic o uznznaie za zmarelgo ze wszystkimei tego konsekwencjami itp o alimenty mozna wnioskowac do czlonków rodziny = dziala wrecz magicznie na dyscyplinowanie pana jzu nie mowic o tym ze jak pana TIR zmiecie na pasach ( tfu tfu ) to renta zonie , w okreslonych warunkach sie nalezy , konkubina moze sobei pogwizdac o takich drobiazgach - jak np prawo "przejecia" ( w skrócie mówiąc) niektorych lokali mieskzlanych po zmarłych malzonkach juz nie mówie , bo widze ze jak kobiety o prawie nie mialy pojęcia tak nie mają dalej a czms takim jaki udzial w spadku to jzu nawet nie piszę bo to dla wielu tu istna fatamrugana Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:25 egzakly. moze dlatego mi na tym slubie nie zalezy? bo ja nie patrze na faceta jak na bankomat? musze to dokladniej rozlozyc Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:29 co tam - po porstu rozłóż nogi najwyżej bedziesz kolejną e-matką , której dziecko nie ma ojca ale to nie problem , prawda ? Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:32 juz rozlozylam i glizda ma 3 lata nawet. i ojca jakos poko co ma. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:37 A po ślubie to nie rozkładanie nóg. Rozumiem że seks nagle zamienia się w komunie dusz. A bo to jedno dziecko ślubne nagle staje się półsierota jak panu się odwidzi. Tak bywa. Małżeństwo niczego nie gwarantuje. Choć to fakt jest krótszą smyczą na wolnościowe zapędy panów... Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:42 Co za obrzydliwość z tym rozkładaniem nóg, rany. Oraz-bez przesady z tą krótszą smyczą z racji małżeństwa. Statystyki nic takiego nie potwierdzają Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:47 a nie wiem, Mozambik ma taka wizje rodzicielstwa i konkubinatu Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:49 ja ? przeciez to autorka jest gotowa powić potomstwo bez ojca Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:53 Jak to. Planuje niepokalane poczęcie? Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:52 A mi się wydaje że jednak ślub nieco przykróca zapędy rozstaniowe (i to wcale nie jest zła cecha). Jedna z moich psiapsiłek mówi - jakbyśmy nie mieli ślubu już byśmy z 10 razy się rozstali. A tak musimy kombinować i się dogadywać... Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:54 aj bo ja inaczej zrozumiałam te wolnosciowe zapędy panów w tym sensie o ktorym mowisz to jasne, racja. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Odnosząc się do sytuacji autorki 08.09.14, 11:42 Odnosząc się do sytuacji autorki: Dziewczę pod trzydziechę, które chodzi z rówieśnikiem jest w innej sytuacji niż konkubina połączona z konkubentem potomstwem, wspólnym kredytem/firmą, adresem, wspólnym majątkiem. Ta pierwsza może być zostawiona z dnia na dzień, bez żadnych konsekwencji, wyjaśnień, ot tak. Ta druga ma podstawy, żeby zakładać że jej związek jest trwały, ponieważ istnieją konkrety, jakieś wymierne dowody. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Odnosząc się do sytuacji autorki 08.09.14, 11:49 Masz racje. Teraz cały myk polega na tym czy pan ma ochotę się z pania połączyć dzieckiem i stać się konkubentem. Bądź zamiennie czy ma ochotę na ślub by stać się mężem. W ciągu +/- 3 miesięcy pani się tego dowie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Odnosząc się do sytuacji autorki 08.09.14, 12:00 Jestes optymistycznie nastawiona. Oby. Może też okazać się, że pan gra na czas i liczy na to, że lasce fantazje przejdą. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:29 A bierzesz pod uwage, ze mozna umrzec wczesniej niz w okolicach 70? Konkubina nie ma prawa do renty rodzinnej (nawet okresowej, na czas zbierania sie po smierci partnera), nie dziedziczy z automatu, a nawet jesli konkubent zapisal jej wszystko, to i tak jest w III grupie spadkowej i placi wysoki podatek. Rodzina zmarlego moze podwazac testament, domagac zachowku itd. Jezeli sa dzieci, to dziedzicza one, ale pieniadze po zmarlym sa zablokowane - na kazda wieksza czynnosc musi wyrazic zgode sad. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:35 To wszystko jest prawdą. I tak małżeństwo to wszystko załatwia i ma jeszcze wiele innych zalet. ALe jak to się ma do deklaracji że na zawsze i tylko ty i szacunek i miłość. . To są dwie rozdzielne sprawy. Nie jestem przeciwniczką małżeństwa. Sama je pewnie niedługo wezmę. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:40 Nie rozumiem - a musi sie miec? To jest plaszczyzna formalno-prawna. Oprocz niej istnieje inna, imho - wazniejsza, ale obie wzajemnie sie nie wykluczaja. Biore slub, bo kocham, szanuje i okreslam swoja pozycje wobec danej osoby, staje sie z nia jedna rodzina, a jednoczesnie zabezpieczam przyszlosc jego/jej i dzieci na wypadek mniej lub bardziej nieprzewidzianych zdarzen. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:45 WIdzisz i tu się różnimy podejściami. Dla mnie szacunek, miłość dbanie o bliską osobę jest kompletnie niezależne od ślubu. Jestem z kimś kogo szanuje i kocham. I jestem z nim dlatego że tak jest. To bycie z tą osobą jest celem a nie ślub. Ślub jest po to by uporządkować wszelkie kwestie formalne, prawne - i tu faktycznie jest po najprostsze i najwygodniejsze narzędzie. Ja nie potrzebuje uroczystej deklaracji miłości przy ślubie - wystarczą mi codziennie w dresach nad naleśnikami. Przy czym rozumiem że dla innych to jest ważne i wartościowe. I staram się tego nie umniejszać (tłumacząc im że to bzdet). Dla mnie to po prostu nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:48 podpisuje sie w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:55 A skad to przekonanie, ze slub to jedyna deklaracja milosci, ze potem to juz kroliczek zlapany i nie trzeba sie starac, okazywac uczuc, dbac o meza/zone? To nie jest teatrzyk na pokaz Wracajac do tematu watku - skoro to proste, wygodne narzedzie, a ktos przy tym deklaruje, ze kocha i szanuje druga osobe, planuje/ma z nia dzieci, kredyt na mieszkanie i psa, to czemu broni sie przed slubem, jezeli partner tego pragnie? Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 08.09.14, 11:40 Dziewczyny rozkminiaja, a ja ci z wlasnego doswiadczenia napisze, ze moj facet tez tak przesuwal i kombinowal, przy czym odkad sie poznalismy wiedziql, ze chce byc w ciazy przed 25 urodzinami. Przydybalam go wiec na miesiac przed, szybka rozmowa, ze to juz, szybka decyzja i szybka ciaza, wiec nie zawsze niezdecydowany chlop przeciaga w nieskonczonosc. Ze slubem problemu nie mam, bo nigdy takowego nie planowalam. Od tamtego czasu chlop sie jako tata realizuje i sprawdza, drugie dziecko tez sie zreszta pojawilo po podobnej historii. Moze to nie idealnie, ale happy end jest. Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:11 Nie mogłam usiedzieć na d*pie i przy okazji jakiejś rozmowy telefonicznej zapytałam, jak to jest że chce się zdecydować na dziecko ze mną, ale na ślub już nie? Powiedział: nie rozmawialiśmy o tym jeszcze. A ja na to-to czas pogadać (cała rozmowa była na luzie). Wczoraj w kawiarni zapytałam go o ślub - trochę z grubej rury: powiedziałam, że jesteśmy razem kilka lat, że się dobrze znamy i czy on widzi mnie w roli swojej żony. Dodałam, że nie w ten sposób wyobrażałam sobie rozmowy o małżeństwie, raczej, że będą to oświadczyny w blasku księżyca Odpowiedział: czy to są oświadczyny? Ja na to, że nie, ale chce wiedzieć na czym stoję, bo czas leci a z jego strony nie ma żadnych deklaracji itp. On na to, że chce być ze mną, ale jest dużo rzeczy nieuporządkowanych u mnie a konkretnie sprawa działki na której mieszkamy (nie jestem jedynym właścicielem nieruchomości na której razem mieszkamy - on mieszka w większości czasu u mnie), sprawa kupna własnego mieszkania w większym mieście żeby być na swoim i nie dojeżdżać 50km w jedną stronę do pracy, a poza tym on myśli, że ja chcę inwestować w działkę, na której mieszkam (fakt kiedyś chciałam, ale nie ma sensu inwestować w coś, co na papierze nie jest moje i długo nie będzie). A poza tym - on jeszcze 2 lata będzie nosił aparat na zębach (!!!) Ja na to, że już się kiedyś spotykałam z chłopakiem, który mnie krytykował że za mało zarabiam, a jak się rozstaliśmy to ożenił się z dziewczyną bez wykształcenia i pracy i nie przeszkadzało mu to jakoś wcale. To był z mojej strony zły przykład bo on powiedział ze śmiechem, że widocznie jest we mnie jakiś defekt (tak kur..... takiego słowa użył). Ja na to że fajnie, że tak do mnie mówi a on że przecież wiem że żartował i zapytał jaki jest deadline na oświadczyny. Ja na to że nie następne 7 lat. A on: to 5 lat/4/rok? A ja (głupio): do końca tego roku. A on na to że chciałby mi zrobić niespodziankę oświadczynami a nie że ja będę wiedzieć co i jak co do dnia. Ja na to że ok, ale chce wiedzieć na czym stoję, że nie chcę go zmuszać, ale nasz związek się nie posuwa do przodu i (znowu głupio), że innym znajomym wystarczyły 2-3 lata a u nas nawet 7 nie. On na to czy chce żyć jak inni znajomi kątem u rodziców w 1 pokoju albo wynajmowanym mieszkaniu z dziećmi? Ja na to, że jak chce kupić mieszkanie to ok, że takie plany nie kolidują z planowaniem ślubu, szczególnie że może być on skromny i cywilny itp. i głównie przodują w tym kobiety On na to, że czuje się przyparty do muru, bo niedawno mówiłam o dziecku a teraz o ślubie. Ja na to, że nie rozumiem, że zdecydować sie na dziecko to ok, na wspólny kredyt ok a na ślub-deklaracje już nie?? On na to, ze śmiechem, że konkubinaty nie są złe i że możemy sobie ślubować bez księdza/urzędnika (chyba sobie ze mnie jaja robił). Ja na to, że konkubinat mnie nie interesuje, że chciałabym wziąć ślub i urodzić dziecko - założyć rodzinę. On na to, że jego rodzice nie dali mu dobrego przykładu jako dobrego małżeństwa i nie wie czy byłby dobrym mężem i ojcem (to mi mówił wiele razy wcześniej, bez rozmowy o ślubie) Ja na to już wkurzona że dobrze, że wiem na czym stoję i że on zawsze znajdzie jakąś wymówkę i że dla niego nigdy nie będzie dobrej chwili itp. On na to, że chce się oświadczyć z własnej woli itp Ja na to pod nosem, że chyba czas założyć sobie konto na portalu randkowym.. On na to: to jest ten deadline ja na to że też chce zeby sie oświadczył z własnej woli i co z dzieckiem? (od paru dni mówię mu że idę na badania/czytam o ciąży itp - świadomie męczę go tym tematem) On na to ze nie zmienił zdania co do dziecka, ale dziwi go że tak napieram z tym ślubem. Ja na to, że nie było tematu ślubu/ustaleń i nacisków, że nie trzymam go za nogę itp. Na co on: podaj mi chociaż rozmiar pierścionka i opisz, jakby miał wyglądać. Ja na to, że po co? Nie chce być z kimś, kogo zmuszam do ślubu On na to ze śmiechem, że tak tylko gadał, ale że dzieciom powie, że go zmusiłam do ślubu i zaprowadziłam siłą (też ze śmiechem). Wymieniał też kogo zaprosiłby ze znajomych na ślub. I teraz czuję się jak żałosna frajerka.. Jestem lekko skołowana bo rozmowa zaczęła się ze śmiechem, potem było przerzucanie się argumentami, potem moje wycofanie się ze wszystkiego (miałam ochotę wyjść) a potem jego zapytanie o pierścionek i żarty czy powinien poprosić mojego ojca o moją rękę (co jest absurdem bo nie utrzymuję z nim kontaktów). Niby śmiesznie, a strasznie, czuję że się wygłupiłam, że on nie chce być ze mną Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:23 przypomnij mi ile ty masz lat? bo brzmisz jak 17nasto latka Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:27 Serio serio.. W wieku 17 lat nie miałam takich problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:34 powiedział- nie powiedział, spojrzal-nie spojrzał, zasmiał sie- nie zasmiał..... Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Paniakra 09.09.14, 13:41 pisałam CI, żebyś tego nie zrobiła, żebyś absolutnie nie pytała o ślub. Posłuchałaś innych, ze związek powinien być w tych sprawach szczery, że należy wszystko mówić, że powinnaś spytać na czym stoisz itd bla bla bla. Teraz ja na Twoim miejscu po rozmowie, którą przedstawiłaś... wyprowadziłabym się. Ten facet musi o Ciebie zawalczyć i to ostro. A z resztą jest już po ptakach. Nawet gdybyście się pobrali to i tak po latach Ci wypomni, ze TO TY NALEGAŁAŚ I GO ZMUSZAŁAŚ. Ja tego już nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
spalona_gora Re: Paniakra 09.09.14, 13:47 > wyprowadziłabym się. Szczegół: to on mieszka u niej. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Paniakra 09.09.14, 13:49 Więc tym bardziej on powinien się wyprowadzić. I to szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Paniakra 09.09.14, 13:50 Mi to trochę przypomina manewr z dawaniem kwiatów. Facet nie daje kwiatów sam z siebie. Robisz mu wymówki że Ci nie przynosi kwiatów. On rozumie twoją potrzebę i za jakiś czas przynosi kwiaty. A ty myślisz tylko o tym - eee to takie wymuszone przeze mnie. Jakby sam z siebie chciał byłoby fajniej. Kurtyna - co gośc nie zrobi teraz będzie źle. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:02 A ja widze jakas totalna nierownisc w zwiazku. I to ze on toba manipuluje, ty caly czas nie wiesz na czym stoisz, jestes petentka, nie wiesz czy on na serio. On sie chyba swietnie bawi, nie wiem czy ma takie poczucie humoru, czy ogolnie traktuje cie niepowaznie.Nie moze byc tak ze ty sie teraz czujesz jak idiotka! Albo chcesz wyjsc! No chyba ze takie gierki macie na codzien? Czyli albo sie drazni z toba, albo cie totalnie olewa. Nie umiem tego rozpoznac z twoich postow. Ja jestem raczej typem introwertyka, czesto trudno mi rozmawiac szczerze, maz z koleji choleryk i lubi przeciagac line na swoja strone, ale jakos przyajmniej plany na przyszlisc zawsze byly okreslone.Jak to mozliwe ze przez tyle lat nie rozmawialiscie o tym? Moze dlatego , on uwaza ze masz nagle jakis kaprys, foch i nie bierze cie na serio? Teraz roznawaliscie iwlasciwie co z tego? Jemu jest wygodnie jak jest. Pokaz mu ze mowisz serio, nie daj sie zbyc Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:05 Zabiłabym za próby zepchnięcia w żarty poważnego tematu, autentycznie nie znoszę takiej protekcjonalnej spychotechniki. Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:20 Myślę że raczej się ze mną drażni, że to jego sposób brak 'grubej rury'. Nie rozmawialiśmy wcześniej na temat ślubu bo jeszcze 2-3 lata temu mnie to szczególnie nie interesowało a wesele z chlebem i solą/disco-polo i podziękowaniami dla rodziców wydawało się żenujące (możecie mnie zjeść, ale po części nadal tak uważam). Mieszka u mnie 90% czasu, czasem jakiś week spędzamy w jego domu rodzinnym. Czuję się teraz strasznie, ale nie żałuję że zapytałam, bo bym się z tym gryzła i gryzła. Powiedziałam co myślę, o swoich oczekiwaniach, mówiłam że nie młodnieje. Być może faktycznie pomyślał ze ślub i ciąża to jakiś mój kaprys. Na razie nie zamierzam się z tym przypominać, pierścionka też nie będę wskazywać. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:23 Teraz milcz. Milcz i zobacz co zrobi. Drażni się, wiedząc, że dla Ciebie temat istotny? Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:31 To chyba taki sposób na rozładowanie nerwów. Jak się kłócimy to często też mi w krytycznym momencie dopiecze jakąś bzdurą, żebym się roześmiała, albo sama zaczęła mu dokuczać. Cały związek sobie dopiekamy, takie droczenie się dla zabawy-serio. Jak rozmawialiśmy to było parę takich ciężkich sytuacji i on wtedy wyskakiwał z jakimś durnym tekstem jak ten o proszeniu o rękę mojego ojca to nawet mi ciężko było zachować kamienną minę. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:33 O jeso, zabiłabym... Może spróbuj być na tyle stanowcza, żeby przestał mieć ochotę na rozśmieszanie? Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Zapytałam o ten ślub... 10.09.14, 13:44 No , ale jak ona daje sie rozsmieszyc sama, to skad on.ma wiedziec ze dla niej to powazne? Wychodzi cos takiego ze "niby gadamy, obrazamy sie, cos tam mowimy, ale tak naprawde to tylko takie zarty i droczenie sie" Skad on wiw ze mowisz serio? Sama zachowujesz sie dosc dziecinnie, najpierw smiejac siue kiedy obraca sprawe w zart a potem (nie pokazujac tego wprost) obrazasz sie "nie powiem nic o.pierscionku" Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Zapytałam o ten ślub... 10.09.14, 13:35 No ale jesli milczysz, to co dalej? On uzna ze to tylko przekomarzanie sie, czy tez po cichu kupi pierscionek ? Ty go znasz lepiej Na razie jakas taka zawieszona sytuacja, odpowiada ci to? Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:34 Słuchaj tylko ty go znasz i wiesz jakiej reakcji moglaś się spodziewać na przyparcie do muru. Czy tego się spodziewałaś? I teraz jeszcze muszisz sobie odpowiedzieć na pytanie jakiej reakcji chciałaś - bo to zupełnie dwie różne rzeczy. Chciałaś oświadczyn w świetle księżyca z zaskoczeniem to już ich nie będziesz mieć. Możesz się co najwyżej spodziewać oświadczyn przed upływającym teminem dedlajnu. I dlaczego nie pociągnęłaś tematu pierścionka. Miałabyś to już załatwione (facet znałby wytyczne) i piłka by była po jego stronie boiska. Z tego co widzę facet po prostu nie jest egzemplarzem od zachodów słońca, świateł księżyca i polnej rosy. Może on musi usiąść i ustalić po prostu. Jest zainteresowany ale mnoży trudności. Usiąść i omówić kolejne trudności które wymyśla - może się okazać że tylko urosły w jego głowie do rozmiarów PROBLEMÓW nie do przejścia a jak je omówi to nagle okaże się że sie da sie. Ja mam taki egzemplarz w domu - na początku jest na nie, nie da się jest pod górkę i generalnie dramat. Zostawiam go z myślą i zwykle po paru dniach sam wraca z planem i entuzjazmem że generalnie fajnie i sie uda. Ale na początku kataklizm. Daj mu czas (macie 3 miechy) nie naciskaj nie osaczaj. Niech facet myśli i przetwarza. Wróć do tematu (o ile on sam wcześniej nie zacznie) za te trzy miesiące. Na spokojnie. I nie jest tak że bronie faceta. Ja mam zdaje się podobnu charakter dlatego go rozumiem. Nie mam potrzeby ulepszania na siłe czegoś co dobrze działa. Naciskana i osaczana mam instynktowną reakcję ucieczki. Mi trzeba zarzucić temat odczekać i poczekać na moją reakcje - kurde na jaki fajny pomysł wpadłam.... Ale naciskana mogę zareagować zacięciem się w swoim uporze - ani to mądre ani rozsądne ale czasem tam mam (coraz rzadziej ale zdarza się). Macie te trzy miechy. Dajcie je sobie na spokojne przetrawienie informacji. Daj mu czas na ewentualne zorganizowanie rosy skowronków i jednorożców na romantyczne zaręczyny Odpowiedz Link Zgłoś
killa_bunnies Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 22:03 beataj1 napisała: > Ja mam zdaje się podobnu charakter dlatego go > rozumiem. Nie mam potrzeby ulepszania na siłe czegoś co dobrze działa. Naciskan > a i osaczana mam instynktowną reakcję ucieczki. no a kiedy czujesz się osaczana? bo ja, na przykład, wtedy, kiedy czegoś nie chcę. gdy czegoś chcę, poczucie osaczenia jakoś się nie pojawia... Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Zapytałam o ten ślub... 11.09.14, 10:31 Dla mnie dobrym załatwieniem sprawy byłoby - chce dziecka i ewentualnie ślubu. GOśc mówi - poczekajmy 3 miesiące moja reakcja jest właśnie ok to czekamy 3 miesiące. Przez 3 miesiące spokojnie zajmuje się sobą. Załatwiam sprawy zdrowotne czytam rozglądam po świecie. Daje czas facetowi na przetrawienie sprawy i powrót do mnie z ewentualnymi wnioskami, Jeśłi zas pan nie wraca z wnioskami po określonym czasie - rozglądam się po możliwościach - czy chce dziecka i ślubu tak bardzo że jestem gotowa się rozstać. Czy wole zostać i godzić się z myślą że mogę nigdy nie mieć dzieci ani ślubu - niektóre kochaja tak bardzo że na to idą. ALe naciskanie na faceta (i na mnie) by od razu się zadeklarował i od razu w chwili rozmowy cos obiecał może skutkowac własnie reakcją wycofująca się (tu mieliśmy ucieczkę w żarty) Te 3 miechy to czas do wykorzystania zarowno dla niej (porządne zastanowienie się co dalej i jakie ma opcje) i dla niego by sam zdecydował co i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:36 panikara_28 napisał(a): >czuję że się wygłupiłam, że on nie chce być ze mną zgadza się, on nie chce być z tobą. Weź to na klatę i więcej do niego nie dzwoń. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:42 Zdaje się, że razem mieszkają albo on pomieszkuje u niej. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:41 Przykro czytać relację z waszej rozmowy. Ten facet nie jest fajny. Na podstawie tego, co opisałaś, brzmi tak, jakby cię zwyczajnie nie kochał. Nie był po twojej stronie. Emocjonalnie wycofany, tchórzliwy asekurant, który być może całe życie będzie sobie urządzał śmichy-chichy twoim kosztem, wykorzystując twoje słabości, kiedy powinien cię wspierać i chronić. Serio to chyba bym uciekała od takiego gościa. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 13:42 > Odpowiedział: czy to są oświadczyny? trzeba bylo odpowiedziec że tak. wtedy by MUSIAŁ cos zadeklarowac. > On na to, że chce być ze mną, ale jest dużo rzeczy nieuporządkowanych u mnie a > konkretnie sprawa działki na której mieszkamy (nie jestem jedynym właścicielem > nieruchomości na której razem mieszkamy - on mieszka w większości czasu u mnie) > , sprawa kupna własnego mieszkania w większym mieście żeby być na swoim i nie d > ojeżdżać 50km w jedną stronę do pracy, a poza tym on myśli, że ja chcę inwestow > ać w działkę, na której mieszkam (fakt kiedyś chciałam, ale nie ma sensu inwest > ować w coś, co na papierze nie jest moje i długo nie będzie). A poza tym - on j > eszcze 2 lata będzie nosił aparat na zębach (!!!) wymówki wymówki wymówki... > on powiedział ze śmiechem, że widocznie jest we mnie jakiś defekt chamówa. wydrążyłabym jakiż to defekt jego zdaniem. > A on na to że chciałby mi zrobić niespodziankę oświadczynami a nie że ja będę w > iedzieć co i jak co do dnia. nie bedziesz wiedziec. do konca roku ma pare miesiecy w trakcie których moze Cie zaskakiwac kilka razy dziennie. > On na to, że jego rodzice nie dali mu dobrego przykładu jako dobrego małżeństwa > i nie wie czy byłby dobrym mężem i ojcem (to mi mówił wiele razy wcześniej, be > z rozmowy o ślubie) no to jak nie wie czy byłby dobrym ojcem to po CH....J sie chce zdecydowac na dziecko??? ach. generalnie - żal. daj sobie spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:11 strasznie głupawa ta rozmowa strasznie dziecinny ten facet ( aparat na zębach powodem braku slubu?) ale niestety dobitnie swiadzczy o jednym - TEN FACET NIE CHCE Z TOBĄ ZAKŁĄDAĆ RODZINY chce mieszkac, bawic sie i bzykać - jak dzieciak tak mu dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Zgadzam się 09.09.14, 14:22 Zgadzam się. Rozmowa niezręczna, żenujące i dziecinne odpowiedzi faceta, brak konkretów z jego strony. Teraz czas na kamienne milczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:12 I bardzo do dobrze zrobilas, ze zapytalas. Teraz przynajmniej wiesz, na czym stoisz (czyli na niczym). Na Twoim miejscu wystawilabym mu walizki I zaczela wszystko od nowa. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:46 Przykre, ale chyba przyda ci się kubeł zimnej wody na głowę. Na razie pozwoliłaś się po raz kolejny obrazić - najpierw żarciki o czekaniu na tą jedyną, potem "chcesz dziecko, bo napaliłaś się po wizycie u znajomych", teraz ślubu nie będzie, bo masz defekt... a pan aparat na zębach, no i sprawa działki jest nieuregulowana. Nie gniewaj się, ale śmiałam się czytając ten post - nie z tego, że ktoś może tak argumentować niechęć do obrączki, tylko z tego, że ktoś takie frazesy kupuje i przytakuje. Spójrz prawdzie w oczy - z tej mąki chleba nie będzie. Jesteście ze sobą 7 lat, znacie się (lub powinniście się znać) jak łyse konie, a pan czuje się zaskoczony i przyparty do muru... ew. proponuje konkubinat - czyli dalej bez zmian i daj mi babo spokój. I jeszcze te złe przykłady z domu, jakie to wzruszające... no i nagle okazuje się, że dobrym ojcem też być może nie będzie, a jeszcze wczoraj ochoczo obiecał starania od grudnia. Zastanów się, w jakiej roli widzisz się w przyszłości: sfrustrowanej wiecznej narzeczonej, mamusi dziecka pana z nadziejami na wspólną przyszłość (Viola Kołakowska się kłania), żony, która musiałaby całe życie słuchać, że wymusiła ślub? Jeśli choć odrobinę się szanujesz, to wiesz co robić. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 14:55 Niech Ci nie bedzie glupio. Jak na Twoja sytuacje, Twoje nerwy napedzane niepewnoscia, rozegralas to bardzo dobrze. Pan ewidentnie robi uniki. Przykro mi to mowic, ale z tej maki chleba nie bedzie, raczej wiac poki masz czas. No chyba zeby teraz rzeczywiscie zaczal dzialc bardzo energicznie- z wlasnej inicjatywy oczywiscie. Zadne dzialki, aparaty i inne bzdury nie sa dla zaangazownego faceta przeszkoda. Jesli od jutra zacznie Cie adorowac dostarczajac Ci kwiaty co drugi dzien, kupi pierscionek z wielkim brylantem oraz blyskawicznie zarezerwuje date to moze, moze sie uda- no, po prostu niech dziala, zeby bylo jasne ze mu zalezy. Ale jesli Nadal bedzie bierny to wiej. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 15:46 > I teraz czuję się jak żałosna frajerka.. Jestem lekko skołowana bo rozmowa zacz > ęła się ze śmiechem, potem było przerzucanie się argumentami, potem moje wycofa > nie się ze wszystkiego (miałam ochotę wyjść) a potem jego zapytanie o pierścion > ek i żarty czy powinien poprosić mojego ojca o moją rękę (co jest absurdem bo n > ie utrzymuję z nim kontaktów). Niby śmiesznie, a strasznie, czuję że się wygłup > iłam, że on nie chce być ze mną A ja cie pochwale za te rozmowe. Wypowiedzialas sie jasno, wypunktowalas, na czym ci zalezy i dlaczego, nie dalas sie zmanipulowac. Brawo. Natomiast pan wil sie jak piskorz i uciekal jak diabel przed woda swiecona. Jak jeszcze wyrazniej ma ci pokazac, ze ma cie w tylku i nie ma nawet dosc szacunku, zeby porozmawiac jak z dorosla, kochajaca i kochana (hahaha) partnerka tylko rzucac teksty jak w licealnym kabarecie? Czas pakowac walizki. Jak spotkasz kogos, komu bedzie na tobie zwyczajnie, prosto, po ludzku zalezalo jako na partnerce i czlowieku, to zobaczysz, jak kretynsko i lekcewazaco traktowal cie ten dobiegacz. I slub nie bedzie mial wtedy specjalnego znaczenia; ty dazysz do slubu, bo czujesz doskonale, ze on ma cie gdzies w kazdym innym aspekcie, a slub to jakis konkret. Spotkasz kiedys faceta, z ktorym samo bycie, uczucie i deklaracja to bedzie konkret, obraczka to tylko drobne tego potwiedzenie niejako przy okazji, a nie przedmiot staran i swiety graal. Tylko na niebiosa nie zrob z nim sobie tego dziecka. Aparat na zeby misio ma... to wejdzie do klasyki forum Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 16:44 Dzięki No ma aparat, od dzieciństwa ma krzywe zęby, rok temu postanowił coś z tym zrobić, nie myślałam, że to może być argument 'przeciw' Dziwię się trochę wypowiedziom forumek, bo większość dopingowała mnie, żebym postawiła kawę na ławę a teraz mówią, że zrobiłam to nieudolnie. To jak było by udolnie? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 16:52 Można powiedzieć np.: "Kocham cię, chcę zostać twoją żoną i mieć z tobą dzieci. Powiedz mi proszę, czy chcesz ze mną założyć rodzinę i kiedy". A potem po prostu słuchać, co pan mówi i nie komentować tego, tylko sobie dobrze przemyśleć jego odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 16:57 priszczilla napisała: > > A potem po prostu słuchać, co pan mówi i nie komentować tego, tylko sobie dobrz > e przemyśleć jego odpowiedź. Jakby tylko sluchala, a nie komentowala, to pan po pierwszym wykrecie uznalby sie za wytlumaczonego i skonczylaby sie rozmowa. A tak- podjela rozmowe, pytala, dociekala i ma czarno na bialym. Przeprowadzila te rozmowe bardzo dobrze. Wie, co chciala wiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 17:01 > Jakby tylko sluchala, a nie komentowala, to pan po pierwszym wykrecie uznalby s > ie za wytlumaczonego i skonczylaby sie rozmowa. A tak- podjela rozmowe, pytala, > dociekala i ma czarno na bialym. Przeprowadzila te rozmowe bardzo dobrze. Wie, > co chciala wiedziec. IMHO czarno na białym było już od dawna. Po prostu ona nie chciała w to uwierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 17:07 Zaczęłam w ten sposób tzn. delikatnie itp. Trochę w trakcie puściły mi nerwy, ale nadal była to dyskusja na temat. Czekam jak się sytuacja rozwinie (albo zwinie). Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Zapytałam o ten ślub... 11.09.14, 09:54 nie obwiniaj się, bo nie z Twojej winy rozmowa wyglądała idiotycznie Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 17:06 Moim zdaniem zrobilas bardzo udolnie i fair. Wrecz idealnie komunikacyjnie zadeklarowalas swoje uczucia i potrzeby i dalas mu (ponownie) szanse wyrazenia jego. Rozmowa sie nie udala, bo do rozmowy trzeba dwojga. A on nie jest zaangazowany w wasz zwiazek, poki ma pod reka to spoko, ale wysilek, zastanowienie, przejecie sie potrzebami drugiej osoby to juz nie - wtedy nastepuje zbycie, dowcipasy i pasywna agresja ("defekt", "czekam na kobiete mojego zycia"). Dla porownania kochajacy partner, nawet gdyby byl ideowo niepapierkowy i slub go mierzil, zainteresowalby sie, dlaczego tobie na tym tak zalezy, czego ci brakuje w waszym zwiazku, do czego oboje dazycie, jak zrobic tak, zeby wam sie dobrze zylo, a potrzeby obojga byly spelnione. Slubem albo i nieslubem. Znalezlibyscie wspolnie sposob, bo obojgu wam by zalezalo na dobrym zwiazku. U was nie ma zwiazku, sa podchody i uniki, a trofeum zastepczym, zamiast milosci i porozumienia, jest nieszczesny slub. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Zapytałam o ten ślub... 10.09.14, 20:09 I to jest bardzo dobre podsumowanie. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
wiosnaw Re: Zapytałam o ten ślub... 10.09.14, 08:23 cherry.coke napisała: > A ja cie pochwale za te rozmowe. Wypowiedzialas sie jasno, wypunktowalas, na cz > ym ci zalezy i dlaczego, nie dalas sie zmanipulowac. Brawo. > Ja się z tym zgadzam, przecież taką rozmowę na pewno jest b. trudno przeprowadzić, to życie, a nie scenariusz filmowy. > Aparat na zeby misio ma... to wejdzie do klasyki forum Dla mnie ta wymówka to też rewelacja! Autorka powinna to chyba opatentować i handlować tym w Hollywood A jest jakiś zbiór tekstów z klasyką tego forum? Chętnie poczytałabym w wolnej chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
killa_bunnies Re: Zapytałam o ten ślub... 09.09.14, 22:11 panikara_28 napisał(a): > On na to, że jego rodzice nie dali mu dobrego przykładu jako dobrego małżeństwa > i nie wie czy byłby dobrym mężem i ojcem (to mi mówił wiele razy wcześniej, be > z rozmowy o ślubie) przepraszam cię, ale to jest klasyczne pie...to. mój były też mi zasadził taki tekst na propozycję zamieszkania w razem w jednym mieście po czterech latach związku. nie był nawet w stanie ze mną wynająć mieszkania - jakby to była jakaś turbo wiążąca decyzja. po prostu się zesrał, że się robi za poważnie. no i przyznał się w końcu, że to chyba nie to. miło, że po czterech, a nie np. siedmiu latach dodam, że kolejny partner już nie miał takich obiekcji i zaproponował to samo po znacznie krótszym czasie. da się. tylko trzeba chcieć. a z doświadczenia powiem, że jeśli facetowi zależy, to to widać i czuć. nieważne, jakie koleś ma poglądy na dzieci, ślub, cokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorpomidorowy Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 09.09.14, 13:32 ja chyba jestem jakas inna...ale wg mnie znajac sie kilka lat, mieszkajac ze soba nie robi sie takich podchodów chce dziecka- mówie, chce slubu -takze. bylismy razem 5 lat i wprost powiedzialam ze trzeba zalegalizowac zwiazek bez jakichs podchodów i tak zrobilismy. Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 09.09.14, 13:34 Przecież powiedziałam mu że chce zalegalizować związek... Powiedział, że możemy sobie ślubować bez księdza/urzędnika (mówił to ze śmiechem na ustach). Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 09.09.14, 13:39 panikara_28 napisał(a): Przecież powiedziałam mu że chce zalegalizować związek... Powiedział, że możemy sobie ślubować bez księdza/urzędnika (mówił to ze śmiechem na ustach). A na czym miałaby polegać legalizacja związku "bez księdza/urzędnika"? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Miałaś niewłaściwą minę 09.09.14, 13:46 Miałaś niewłaściwą minę. Takich spraw nie załatwia się żartem ani pozwalając rozmówcy na ucieczkę w żartobliwość. Mogłaś powiedzieć, że nie zależy Ci na oświadczynach, bo przy tak długiej znajomości celebra jest lekko komiczna, ale na konkretach i serdecznie pi... propozycję w guście ślubu kolonijnego (pod gwiazdami czy innymi okolicznościami przyrody). Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 09.09.14, 13:35 no ale ona "ma defekt" i nieuregulowaną sprawę działki Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka a! 09.09.14, 13:44 Nie jest ci glupio, ze po czytaniu tych bzdur forumowych o malznestwie, o tym, ze jak on nie chce to znaczy, ze cos jest na rzeczy, ze to podejrzane, ze on nie chce, ze ci to daje wiecej, ze tak nie mozna 'chodzić za raczke" w tym wieku, zaczynasz gadkę z facetem o slubie?? Mam tyle samo lat, od 8 lat dziecko i sorry, dla mnie to zenujace tak insynuowac, jeszcze sie z nim klocic, czy próbować sie obrazac. Ze wstydu bym sie spaliła. Co musialoby sie stac, zebym pod wplywem FORUM INTERNETOWEGO, poszla do chlopaka naciska, pytac itd. Skoro chcial dziecko!., to chce slubu!!!! To oczywiste, po co go dopytujesz. Znika cala magia, cala przyjemnosc oświadczyć-wymuszonych i takich wykloconych. Sluchasz sie jakis przechodzonym rozwódek z forum, po dzieciach, ani one doswiadczone ani też nie moga byc autorytetami dla cioebie mlodej, mającej czas na dzieci, bez skazy malzenstwa i kryzysow..! Slkub ci niczego nie gwarnatuje. Nie ma on znaczenia, jak urodzisz mu dziecko, ani ze szpitalem, ani z jego majątkiem, ani z ubepzieczeniem itp..... Naprawde slub coraz bardziej "robi sie" przezytkiem. SLub za to ci daje durne przeświadczenie, ze masz cos, ze jestes w czegos posiadaniu, daje ci złudną stabilizacje, ktora moze przeciez jego zdrada itp., cokolwiek, co tylko sie na waszej drodze pojawi. SLub zamknie ci oczy, da mylne przeświadczenie, ze masz cos, co ci gwarantuje, a tak naprawdę malo co gwarantuje, bo majac wspolne dziecko, wszystko juz macie i do dziecka slub potrzebny nie jest! Zatem przestać ordynarnie na nim wymuszać, bo to po prostu jest... straszne. Swiadczy o mentalności dziewczyny ze wsi i to takiej zabitej dechami. Wypadłaś po prostu śmiesznie, ja bym chyba pod ziemie sie zapadła.. I to nie dlatego , ze jestem romantyczka, ale trochę godności trzeba miec.. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva rija 09.09.14, 13:48 Wypadłaś p > o prostu śmiesznie, ja bym chyba pod ziemie sie zapadła.. I to nie dlatego , ze > jestem romantyczka, ale trochę godności trzeba miec.. Otóż to. Chyba jako jedyna na tym forum odradzałam jej żeby tego nie robiła. Nie wiem co musiałoby się teraz stać, żeby to naprawić. Ja już nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: rija 09.09.14, 13:51 sonniva napisała: > Otóż to. > Chyba jako jedyna na tym forum odradzałam jej żeby tego nie robiła. > Nie wiem co musiałoby się teraz stać, żeby to naprawić. Ja już nie wiem. A to popsuło się do pytania? To tak jakby powiedzieć, że jak nie zrobisz mammografii to nie będziesz mieć raka Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: rija 09.09.14, 13:53 jak widac nad wyraz poważny , stabilny i perspektywiczny do byl związek skoro sie popsuł od jedego, najzwyczajnieszego pod slonćem , pytania Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: rija 09.09.14, 13:57 No faktycznie, dziewczyna z którą od 7 lat sypia zmasakrowała go pytaniem o ślub i dziecko. Nigdy nie otrząśnie się z tej traumy, nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: rija 11.09.14, 10:00 no nie zauważyłyście,że przed rozmową związek był pełen magii i romantyzmu? Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: rija 09.09.14, 13:57 > Chyba jako jedyna na tym forum odradzałam jej żeby tego nie robiła. > Nie wiem co musiałoby się teraz stać, żeby to naprawić. Ja już nie wiem. jesli "związek" sie psuje od rozmowy o przyszłosci to ja juz nic nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: rija 09.09.14, 14:06 Związek nie psuje się od rozmowy o przyszłości. Związek psuje się od nalegania/przypierania do muru/wywierania presji/ograniczania wolności. Nazwij to jak chcesz. Dla faceta w większości przypadków coś takiego tak wygląda. Dla nas to rozmowa o przyszłości dla niego koniec wolności. Podkreślam ... w większości wypadków. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: rija 09.09.14, 14:08 Hm... niech spada w takim razie? Osobiście lubię metodę stawiania pod ścianą, bo nie zostawia zbyt wiele miejsca na wykręty, manipulacje, spychotechnikę czy żarty. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: rija 09.09.14, 14:11 triss_merigold6 napisała: > Hm... niech spada w takim razie? > Osobiście lubię metodę stawiania pod ścianą, bo nie zostawia zbyt wiele miejsca > na wykręty, manipulacje, spychotechnikę czy żarty. Ja pod ścianą stawiać nie lubię natomiast jak 30-letni człowiek (mężczyzna czy kobieta) ma problem z poważną rozmową o konkretach to raczej kwalifikuje się do odstrzału. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: rija 09.09.14, 14:13 Nie lubię stawiania pod ścianą. Ranne zwierzę lub osaczone walczy zaciekle ... wszak co ma do stracenia ? "if you know what i mean " Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: rija 09.09.14, 14:16 sonniva napisała: > Ranne zwierzę lub osaczone walczy zaciekle ... wszak co ma do stracenia ? Ma do stracenia JĄ. I jakoś nie okazuje, że bardzo mu zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: rija 09.09.14, 14:20 Owszem, może stracić panią z którą żył kilka lat i chyba dotąd nie zamierzał tego zmieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: rija 09.09.14, 14:59 jest pewna różnica. szkoda ze jej nie widzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: rija 09.09.14, 14:09 sonniva napisała: > Dla nas to rozmowa o przyszłości dla niego koniec wolności. A to pan nie zauważył, że od 7 lat jest w związku? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: rija 09.09.14, 14:13 Z kryzysową narzeczoną to się nie liczy. Po co planować konkretnie przyszłość z kimś kto jest fajny tu i teraz, ale zawsze może zostać wymieniony na inny model. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: rija 09.09.14, 14:15 kryzysowa ma dzialke ale ma defekt facet ma aparat zębowy pytanie ? co sie stanie jak zdejmie aparat ? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: rija 09.09.14, 15:14 Jak zdejmie aparat odpadnie mu część kompleksów i będzie się mógł na poważnie wziąć za szukanie kobiety bez defektu. Tak ja to widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia_magda Re: rija 09.09.14, 14:13 juz nic nie rozumiem, czyli wg was panikara miała siedziec cicho, ew. spytac o dziecko i czekać potem cierpliwie latami aż jaśnie pan zdecyduje sie na slub ( byle misia nie przydusić do ściany), to dopiero dziecinne. Wg mnie dobrze zrobiłaś, ale facet wypadł tu kiepsko. Ja bym kazała sie wyprowadzić w celu ochłonięcia i przemyslenia na czym mu zależy...bo ty juz powiedziałaś czego oczekujesz od życia ( co zreszta jest normalne u kobiety która wie czego chce i ma swoje lata). Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: rija 11.09.14, 10:18 dla mnie to była czysta manipulacja nie odzywałaby się np o dziecku i slubie- to by czekał- bo on myslał,że sięrozmysliła i nie chciał naciskać jak się normalnie spytała to on będzie ją wpędzał w poczucie winy- ze on chciał, ale po swojemu, niespodziankę etc etc Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: rija 09.09.14, 14:14 bo malzenstwo i dziecko to jednak koniec wolnosci pan chce byc wolny , pani juz nie ona dalej z nim bedzie nieszczesliwa odczeka jeszcze z rok i albo odejdzie albo pan zwieje ( jak mu aparat z zębów zdejmą) szkoda czasu Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: rija 09.09.14, 14:27 Nie. Dziecko to koniec wolnosci, nie małżeństwo... mozambique napisała: > bo malzenstwo i dziecko to jednak koniec wolnosci Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: rija 09.09.14, 14:29 malzenstwo to umowa , nakladająca ograniczenia ( obowiązki) na malzonków jakie to jzu mi sie nie chche pisac niedouczeni niech sie douczą Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: rija 09.09.14, 14:58 nie. dla większosci dojrzałych facetów taka rozmowa to planowanie przyszłosci, zupełnie naturalna po 7 latach zwiazku. przestraszyc sie tego moze tylko ktos kto nie planuje tej przyszłosci i wolałby sie z tym nie ujawniac. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: rija 10.09.14, 14:17 Blagam cie, jesli facet nie chce "ograniczenia wolnosci" czyli malzenstwa , to jasno to deklaruje NA POCZATKU. Wtedy wybiera go kobieta ktora tez nie chce sie wiazac i wszyscy zadowoleni, inaczej to zwykle oszustwo. Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: rija 09.09.14, 14:22 Ubędzie jej jak tego slubu miec nie będzie, czy co? Na razie dziewczyna przysporzyła sobie niezłego wstydu... Naladowana tekstami o niesczerosci jego uczucia o tym, że to juz pora, bo tyle lat sobie chodza, poszla do chlopaka i sie z nim pokłociła!, psując coś, co mogło być takie fajne, bo np. nieoczkiwane I ze niby on ją teraz poprosi, na kolanach...? A potem zacznie wymuszac slubk oscielny, bo cywilny to nieprawdziwy i on nie ma szczerych zamiarow w takim razie.. Slub naprawde nie jest papierkiem lakmusowym na stęzenie jego uczucia, zamiarow i wiairygodnosci, nie jest tez zadnym miernikiem niczego. Nie jest też, jak to wszystkie chorem spiewacie, gwarancja, zabezpieczeniem. Wszystko można obejśc. A jak uwierzy w to , ze po slubie jest juz urządzona, to spadnie bedzie bardzo boało.. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: rija 09.09.14, 14:24 no faktycznie - stezeniei jego uczucia objawilo sie w argumencie ze sie nie ożeni bo ma aparat na zębach to juz nie wiocha to poręba Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: rija 09.09.14, 14:26 Nie pokłóciła się tylko zapytała o konkret. Konkret, który dla niej jest ważny. Nieoczekiwanie, to on by ją kopnął z hukiem za parę lat i szybciutko leciał do usc z inną, juz zaciążoną. Nie ma jej prosić, tylko zarezerwować termin w usc. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: rija 10.09.14, 20:07 > Slub naprawde nie jest papierkiem lakmusowym na stęzenie jego uczucia, zamiarow > i wiairygodnosci, nie jest tez zadnym miernikiem niczego. Nie jest też, jak to > wszystkie chorem spiewacie, gwarancja, zabezpieczeniem. Wszystko można obejśc. > A jak uwierzy w to , ze po slubie jest juz urządzona, to spadnie bedzie bardzo > boało.. Biedactwo- dziecko ma już osiem lat a ty nadal czekasz, az misio się oświdczy? Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: a! 09.09.14, 13:52 Skoro chcial dziecko!., to chce slubu!!!! dawno wiekszych krotochwil nie slyszałam )) skoro twój mezczyzna dziecko ci mahcnął ( a co to mu szkodzi ) ale nie chciał sie z tobą ożenić ( bo to jzu za duze zobowiązania wziął by sobie na głowę) to znaczy ze autorka tez nie musi ! boskie Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: a! 09.09.14, 13:52 ri-janka szkoda ze za chwile pod innym nickiem bedziesz pisac bo z "przyjemnoscia" bym poczytała twoja zyciowa madrosc płynaca z doswiadczenia w koncu mało kto przed 22 urodzinami jest tak swiadomy siebie zeby sie pakowac w slub dziecko i chłopa na całe zycie stad tyle "przechodzonych rozwódek ani doswiadczoanych ani autorytetów" Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: a! 09.09.14, 14:11 To pokieruj rozmowa zeby bylo na serio, strzel focha, nie wiem. Jak na razie to ty delikatnie pukasz do drzwi, a on nawet nie slucha. Powiedzialas mu i co TERAZ sie dzieje? Zachowujecie sie jak gdyby nigdy nic? Macie ciche dni? Wiesz , co mnie uderza-strasznie boisz sie z nim porozmwiac, przymierzasz sie jak kot do szafy, on to wie i wie ze moze cie traktowac byle jak. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: a! 09.09.14, 14:16 spakowanie walizek na ganku moze zadziałać na całość orzeźiwająco na nią głownie = postrząta , wywietrzy, wyimieni szczoteczki do zębów i zacznie nowe życie Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Stop, stop 09.09.14, 14:29 Stop, stop. To nie jest moment na fochy. To jest poważna sprawa. Widzę 2 wyjścia: kamienne milczenie i czekanie aż pan jakoś zareaguje (cierpliwie, można milczeć sobie i parę tygodni) albo spontaniczna, starannie zaaranżowana awantura pod hasłem "ty wuju, jak śmiesz sobie kpić". Ewentualnie można jeszcze stanowczo poprosić pana, żeby zabrał swoje rzeczy dopóki się nie określi. Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:32 Jak bedzie chcial ja kopnąć to zrobi to czy są po ślubowaniu czy nie. Jestes az tak naiwna, ze wierzysz w spajającą magie papierka??? A co jesli ten papierek obrocic sie przeciwko niej i maz narobi dlugow, a rozdzielnosci nie mają? Wszystko jest obusieczne. SLub to nie jest podstawienie pod ścianą. Rozumiem, ze ona moglaby mieć w tym jakis interes. Np. on bogaty, ona mu dzieci rodzi, ale tutaj. Co ona moze ugrac? Kazda małżeńska instytucja prawna ma swoj pozamałżeński odpowiednik Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:33 rija-nka napisała: SLub to nie jest podstawienie pod ścianą. Dziecko już tak... Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:33 no moze po 7 latach dowiedziec sie z kim sie zadaje Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:35 I ślub jej da odpowiedź, bo 7 lat nie dało..? Jest więcej tych, ktorzy dowiedzieli sie po slubie z kim go wzieli... nowi-jka napisała: > no moze po 7 latach dowiedziec sie z kim sie zadaje Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stop, stop 09.09.14, 14:37 No, 7 lat najwyraźniej nie dało jej nic poza miłym spędzaniem czasu z chłopakiem. Teraz dobija trzydziechy i chciałaby mieć konkret, wiedzieć co dalej i kiedy. Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:42 30 latkę traktujesz jak dziecko. Milo spędzony czas? Bo byli bez slubu, to nie mogło być między nimi niczego do tej pory, co bylo trudne? I co po ślubie miałoby byc poważniej? Bo po slubie? Po dziecku robi sie poważniej! Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Stop, stop 09.09.14, 14:44 wez sobei poczytaj pare kodeksów to ci sie rozjaśni bo teraz to sie czepiasz jak pijany płotu Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Stop, stop 09.09.14, 14:37 odmowa ślubu jest dosc konkretną odpowiedzią nie ma co tu dywagować Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Stop, stop 09.09.14, 14:34 Kazda małżeńska instytucja prawna ma swoj pozamałżeński odpowiednik to rozdizlenosc założą, co za problem ? tutaj nic nie moze ugrac bo facet jest najurażniej na swiecie usmiechnietym kretynem z takim wrezc nie nalezy sie rozmnażac Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stop, stop 09.09.14, 14:36 Może dowiedzieć się czy pan podziela jej wizję przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:40 Poza konkursem, to wydaje mi sie, ze ci, co nie chca brac ślubu robią to nie dlatego, że nie wierza w partnera(jak tutaj sie mu zarzuca), ale mają inne fobie i tak to okazują, ogólną nieufnością do ludzi, niewiarą, skazaniem na porażkę. Jakkolwiek to zwać, maja defekt. A już najbardziej wyczuleni są ci, ktorzy nie chca kościelnego, tak jakby uwazali ,ze koscileny "jest gorszy" od cywilnego, chociaż jest odwrotnie.... (jestem przeciwniczką konkordatu) Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stop, stop 09.09.14, 14:42 Nie wiem czy chce mi się tłumaczyć, może ktoś mnie zastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Stop, stop 09.09.14, 15:12 Ja spróbuję, mogę, mogę? Rija-nko droga, jak się ma lęki przed związkami z ludźmi, to się idzie do psychiatry, a nie bawi w związki z ludźmi. Zaś fobie przed związkiem małżeńskim jako takim ("bo moje pierwsze małżeństwo było nieudane", "bo moi rodzice nie byli dobrym małżeństwem") nadają się do wsadzenia w anus. Domyślisz się sama, dlaczego, czy mam być litosierna i rozwinąć? Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:43 ri-janka czyli ty nadal byś czekała honorowo az gosc dorosnie i beda wymarzone twoje romantyczne oswiadczyny? a co jesli to taki typ ze nei dorosnie? to po co tracic na niego czas jak autorka chce meic dzieci a czasu na nie juz niewiele nie lepiej dowiedziec sie juz a nie za kolejnych 7 lat? doświadczony autorytecie powiedz nam przechodzonym rozwódką? Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:47 Ale slub ci tego nie powie, czego chcesz sie o nmi dowiedziec w ten sposob!! Slub nie da ci pewności, że on bedzie godnym tego, ze podejmie wyzwanie. Dopiero, gdy przyjdzie dziecko, mozna go "uhonorować" slubem, jako czymś co pokazuje, ze jednak sie psrawdził. Żle szukasz! nowi-jka napisała: > ri-janka czyli ty nadal byś czekała honorowo az gosc dorosnie i beda wymarzone > twoje romantyczne oswiadczyny? a co jesli to taki typ ze nei dorosnie? to po co > tracic na niego czas jak autorka chce meic dzieci a czasu na nie juz niewiele > nie lepiej dowiedziec sie juz a nie za kolejnych 7 lat? > > doświadczony autorytecie powiedz nam przechodzonym rozwódką? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stop, stop 09.09.14, 14:48 Dorabiasz sobie ideolo do bycia wpadkową panną z dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
rija-nka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:51 A czym sie różni wpadkowa od tej niewpadkowej i mężatki? Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Stop, stop 09.09.14, 14:53 tym czym rózni sie panna od mężatki jakies ogranicznenie umyslowe czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:54 nie mówimy o slubie tylko o rozmowie o slubie i dzieciach która przeprowadziła dosc nieudolnie autorka naprawde nie kumasz o co chodzi czy tylko udajesz dla podtrzymania dyskusji dopókis zalogowana Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Stop, stop 09.09.14, 14:56 ja? ze ja zle szukam? ja na razie nikogo nie szukam bo póki co moje małzenstwo sie jeszcze nie rozwaliło choc to ja podjełam temat wspólnego zamieszkania ze soba Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Stop, stop 09.09.14, 14:48 "lepiej dowiedziec sie juz a nie za kolejnych 7 lat?" Zgadzam się ... lepiej wiedzieć. Ale tą wiedzę należy zdobyć. I tu jest pies pogrzebany, bo w jaki sposób tą wiedzę zdobyć? Autorka walnęła chłopu prosto w oczy co i jak. Ja osobiście tego tak bym nie zrobiła. I tego odradzałam, bo takie coś prędzej czy później się zemści. I wyszła teraz na zdesperowaną wariatkę. Co z tego ma? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Stop, stop 09.09.14, 14:52 sonniva napisała: > "lepiej dowiedziec sie juz a nie za kolejnych 7 lat?" > Zgadzam się ... lepiej wiedzieć. > Ale tą wiedzę należy zdobyć. I tu jest pies pogrzebany, bo w jaki sposób tą wie > dzę zdobyć? > Autorka walnęła chłopu prosto w oczy co i jak. > Ja osobiście tego tak bym nie zrobiła. YYYYY??? Czyli siedzieć cicho następne 7 lat? > I tego odradzałam, bo takie coś prędzej czy później się zemści. > I wyszła teraz na zdesperowaną wariatkę. > Co z tego ma? Wie na czym stoi. Może podjąć decyzję - czy chce żyć zgodnie z wizją pana czy szukać sobie kogoś kto podziela jej wizję. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Stop, stop 09.09.14, 14:55 a jak pana wykopie to _ zaloże sie o stówę -= ze w ciagu roku pan sobie przygrucha inną , zaciązy ją i poleci kurcgalopkiem do slubu , albo w odwrotnej kolejnosci to taka prawidlowosc ze powinni o tym w podstawówkach uczyć Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Stop, stop 09.09.14, 15:06 He he, dokładnie to samo pomyślałam. Moja przyjaciółka była kiedyś w bardzo podobnej sytuacji, nawet argumentacja jej ex była wypisz-wymaluj jak ta zaprezentowana przez chłopaka panikary. Że po co, że jest czas, że praca, że mieszkanie, że papier, że stawianie pod ścianą, że zaściankowe myślenie, że kocha ale. Na szczęście przyjaciółka w porę otrzeźwiała, rozegrała sprawę z klasą i godnością, dzisiaj jest zresztą szczęśliwą mężatką, lada moment matką. Jakiś czas po rozstaniu okazało się, że jej ex równolegle z nią "uszczęśliwiał" koleżankę z pracy, z którą też dość szybko i hucznie się ożenił. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Stop, stop 09.09.14, 15:26 Ja byłam kiedyś w takiej sytuacji. Eks co prawda nie wyciągał jakichś wypaśnych argumentów przeciwko, tylko jakoś ciągle stało mu coś na przeszkodzie. Zwiałam, next jakoś nie miał problemu z oświadczeniem się po dwóch latach znajomości i roku wspólnego zamieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Stop, stop 09.09.14, 17:37 A ja na pocieszenie dodam, że zrobiłam kiedyś w życiu ten krok, którego się najbardziej boisz - zerwałam z panem, który nie potrafił sie określić. Wyprowadziłam się. Też się bałam, cierpiałam bardzo, ale czułam, że inaczej nie ma sensu, i odważyłam się. A pan wkrótce otrzeźwiał i przybiegł błagać mnie o rękę. Dzisiaj jesteśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem, być może także dzięki temu, że dałam mu brutalną szansę na to, żeby zrewidował swoje priorytety i zorientował się, czego naprawdę chce. Takie zakończenia się zdarzają. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Stop, stop 10.09.14, 10:47 albo i nie :0 u mnie bylo podobnie - postawilam ultimatum , pan sie nie zdecydowal, odeszlam , po 3 m-cach plakal mi na wycieraczce i kleczal z kwiatami ze jzu wie z, ze tylko ja i ze jest zdecydowany , ze tak , ze wszystko , ze w ogole uwierzylam , zeszlismy sie , facet zwlekał z czymkowliek nastepne 3 miechy i był "na tak ale jeszce nie teraz " wyprowadzilam pana elegancko na zawsze ze swego zycia i zajelam sie zupelnei kims innym Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Stop, stop 10.09.14, 07:35 "Wie na czym stoi. Może podjąć decyzję - czy chce żyć zgodnie z wizją pana czy s > zukać sobie kogoś kto podziela jej wizję." Tak wie na czym stoi. Tylko, ze jej nie o to chodziło. Jej chodziło o to co zrobić i jak, aby pan wyznaczył datę ślubu. A tego rozmową nie osiągnęła. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Stop, stop 10.09.14, 08:06 I serio myślisz, że gdyby inaczej poprowadziła rozmowę, to pan rzuciłby się kupować pierścionek? O, naiwności. (Albo: o, głupoto). Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Stop, stop 10.09.14, 08:30 O, naiwności. (Albo: o, głupoto). Słabo znasz facetów. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Stop, stop 10.09.14, 08:43 Ty za to chyba znasz tylko takich, ktorymi trzeba manipulowac, podpuszczac, sprawdzac i urzadzac teatrzyki z przygotowaniami do ciazy, zamiast szczerze porozmawiac. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Stop, stop 10.09.14, 10:36 "zamiast szczerze porozmawiać" No i właśnie porozmawiała. I co? Wyszła na skończoną i zdesperowaną idiotkę. To jest właśnie Twoja metoda . Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Stop, stop 10.09.14, 10:46 sonniva napisała: > "zamiast szczerze porozmawiać" > No i właśnie porozmawiała. I co? Wyszła na skończoną i zdesperowaną idiotkę. Rany, jakie ty masz o sobie niskie pojecie, ze szczere postawienie sprawy i prosbe o odpowiedz uwazasz za niegodne kobiety? Ma siedziec dumna i blada jak ksiezniczka na wiezy i oczekiwac, az ksiaze laskawie sie na cos zdecyduje, a wlosy siwieja? Przynajmniej wie na czym stoi - na braku zaangazowania ze strony pana. Lepiej teraz niz za pare lat. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Stop, stop 10.09.14, 11:55 "Rany, jakie ty masz o sobie niskie pojecie" Nie zapędzaj się, nie masz pojęcia jakie ja mam o sobie pojęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Stop, stop 10.09.14, 13:01 Osoba, ktora ma o sobie normalne pojecie, jest w stanie i ma prawo porozmawiac na kazdy temat. Najwyzej nie spodoba jej sie odpowiedz - i to tez jest rezultat. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Stop, stop 10.09.14, 10:48 Nie, nie wyszła. Po tylu latach każda ze stron ma prawo domagać się ukonkretnienia i jakiejś deklaracji. Natomiast pan wyszedł na buca. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Stop, stop 10.09.14, 10:59 Nie, wyszla na konkretna i swiadoma wlasnych potrzeb osobe, ktora nie boi sie rozmawiac wprost z osoba, ktora ma byc dla niej partnerem na cale zycie. Teraz wie na czym stoi i nie musi sie ludzic, ze jasnie pan sie namysli. I nie za bardzo rozumiem co to znaczy "slabo znasz mezczyzn"... znac to mozna ew. ludzi, a mezczyzna to taki sam czlowiek jak kobieta i, zakladajac, ze nie jest uposledzony, nie powinien miec problemu ani z okresleniem sie po dlugim zwiazku jak i nie padac z wrazenia, bo pani pierwsza powiedziala slowo "slub". Na pewno rozmawiamy o osobach doroslych? Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Stop, stop 10.09.14, 11:54 Problem autorki wątku jest następujący - o czym większość wypowiadających się mam niestety nie ma pojęcia - przez 7 lat ani pan ani pani nic o ślubie nie mówili, mało tego autorka wątku sama podkreślała, ze SAMA nie była tematem zainteresowana. Możliwe, ze na zaczepki innych: kiedy ślub - zgodnie odpowiadali - jaki ślub? i zaśmiewali się do rozpuku: my ślub? no nieeeeeeeeee. Aż do czasu ... aż się pani odmieniło i jednak zapragnęła ślubu. W takiej sytuacji walenie panu między oczy i wyjeżdżanie z tekstami ... no wiesz jednak ja to widzę inaczej, bo ja musze widzieć na czym stoję, bo już 7 lat jesteśmy razem a o ślubie cicho sza, bo ja jestem konkretna i zdecydowana a ty jaśnie panie ile masz jeszcze zamiar się namyślać itd. itd. jest podejściem dość nierozsądnym. Pan ma prawo być zszokowany! Wg. mnie autorka wątku źle zrobiła i koniec. Mogła to rozegrać spokojniej, bez robienia z siebie desperatki. Być może pan zdecyduje się na ślub. Ale jednego jestem pewna, ze za jakiś czas na wypadek problemów małżeńskich pani będzie tu wylewać żale, że mąż jej powiedział, że ożenił się z nią bo nalegała. Ale czekamy niecierpliwie na część dalszą Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Stop, stop 10.09.14, 12:09 Problem autorki jest taki, ze zwiazala sie z facetem, ktoremu nie przyjdzie do glowy to, co dla znakomitej wiekszosci doroslych ludzi jest oczywiste: ze po kilku latach zwiazku nalezaloby sie zdecydowac na te lub inna opcje. I to, ze nie mysleli o slubie jako 20-latki jest tak samo naturalne jak to, ze na tym etapie powinni miec za soba juz kilka takich rozmow i nikt nie powinien byc zszokowany tematem wspolnego mieszkania, slubu, dzieci. Jezeli natomiast ktos jest zszokowany, to a) jest idiota, ktoremu trzeba tlumaczyc etapy zwiazku jak malemu dziecku b) szuka lepszej c) w ogole nie jest zainteresowany stalym, powaznym zwiazkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Stop, stop 10.09.14, 13:57 > Wg. mnie autorka wątku źle zrobiła i koniec. Mogła to rozegrać spokojniej, do Ciebie nie dociera, ze jesli facet jest typowym Piotrusiem Panem (a na to wyglada) to nie ma takiej strategii, ktora by go zmusila do zachowania jakich oczekiwalaby Panikara. Nawet jakby sie zjechal sztab najlepszych mediatorow, brylujacych sztuka dyplomacji, nie skonczylaby sie ta rozmowa zmiana jego zachowania a raczej podejscia, bo on sie po prostu NIE CHCE wiazac, przynajmniej z nia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Stop, stop 11.09.14, 10:36 moim zdaniem to nie ona wyszła na idiotkę w tamtej rozmowie,tylko on ona chciała porozmawiać o ważnych dla niej kwestiach- ma do tego prawo on za to nie zdobył się na poważne jej potraktowanie, tylko sobie podsmiechujki robił- jak dzieciak ja z moim partnerem rozmawiałam wielokrotnie na trudne tematu- zarówno ja, jak i on np coś go gnębiło,zastanawiało, chciał znać moje podejscie i poprostu rozmawialismy- czasem tak- posłuchaj, nie wiem, muszę się zastanowić ale nie spuszczalismy się na drzewo Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Stop, stop 10.09.14, 10:18 sonniva napisała: > O, naiwności. (Albo: o, głupoto). > > Słabo znasz facetów. Facet, ktorego trzeba za uszy ciagnac do zaangazowania, to dupa, a nie facet. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Stop, stop 10.09.14, 10:45 Zapewne - od kolesi, na których musiałabym wyduszać deklaracje jakimiś podchodami, spierniczałam zawsze byle szybciej i byle dalej. Tego kwiatu pół światu, nie trzeba się zadawać z odpadami atomowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Stop, stop 10.09.14, 08:14 Hmm, mnie sie wydaje, ze jej chodzilo o to, zeby przekonac sie, czy pan w ogole chce sie z nia zenic i zakladac rodzine, a nie o ciagniecie go za uszy do usc. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Stop, stop 10.09.14, 11:12 proszę Cię. rozmowa była normalna, konkretna, szczera i otwarta ze strony autorki. jakaż inna mialaby byc? jak ma inaczej rozmawiać z facetem z ktorym mialaby potencjalnie spędzic resztę życia? i co, tak do konca życia mialaby kluczyc, lawirowac, podpuszczac, kombinowac co i jak? przeciez to bez sensu jest. Odpowiedz Link Zgłoś
rhysmeyers22 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 10:41 ja w ogole do takich historii mam ambiwalentny stosunek.facet którego znalam zwodzil dziewczyne 7 lat,w międzyczasie ja zdradzal bo jak twierdzil nie był zadowolony z ich pozycia ze tak ujme ale nie chciał jej ranic lol,a potem po prostu zostawil ja dla dziewczyny poznanej w necie i po pol roku machnal jej dziecko.poprzedniej miał się oswiadczac,kupowali mieszkanie żeby razem zamieszkac pitu pitu.a potem z dnia na dzień koniec.ot tak po 7 latach.osobiscie uważam ze wieksza deklaracja uczuc jest chec posiadania razem dziecka niż slub,ale to moja opinia.ile ludzi tyle opinii.moj znajomy twierdzil ze nim się ozeni musi poczuc sie mezem bez papierka bo inaczej nie ma to sensu.nie wiem na ile był szczery a na ile było to pieprzenie ze tak powiem ,lekkoduchem nie był wiec może i sa faceci którzy mysla w ten sposób . Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 10:56 mój zwiazek doszeł do momentu ze juz nie zakładalismy ze sie skonczy, jak sie z załozenia przyjmuje cos "na próbe" tzn ze dopuszczasz koniec, jak zalezy ci naprawde to nei pzrewidujesz konca zwiazku, mysle ze to jest clou Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 11:31 Kurczę dla mnie to szok, że ludzie, którzy są w związku ze sobą 7 lat nie mają jeszcze obgadanych takich spraw jak podejście do posiadania dzieci czy ślubu. Przecież Twój chłopak powinien być najbliższą Ci osobą, serio musisz się "zbierać" do takiej rozmowy a o ślubie nie wspomnisz żeby go nie wystraszyć? Po 7 latach?! Przepraszam, ale dla mnie taki związek to porażka Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 14:32 Jesli autorka bedzie na serio to i facet bedzie musial na serio cos postanowic.W te albo druga strone.Karty sa teraz po jej stronie.On bedzie tylko przeciagal sprawe. Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 19:11 Jak już wspomniałam - ślub i dziecko wcześniej mnie nie interesowały - serio. Dziecko wydawało mi się zbyt dużym obciążeniem a ślub ubezwłasnowolnieniem. Jak ktoś mnie pytał o ślub to szczerze mówiłam, że nie jest mi potrzebny, jak o dziecko - mówiłam, że nie będę rozpaczać jak będę bezdzietna. Ślub i ciąża przed 25 rokiem życia - absurd. Nie dziwcie się, że nie poruszaliśmy tych tematów. Jak rozmawialiśmy o ślubach znajomych to w kontekście ciekawej mszy czy zbyt wolno podawanego jedzenia przez kelnerki. Teraz nie poruszam tematu ślubu bo nie chcę drążyć tematu. Powiedziałam co i jak, teraz jego ruch. Wyprowadzać go nie zamierzam bo nie chcę go na razie karać za brak decyzji - ma parę tygodni to niech myśli. Ja za to myślę o dziecku - dałabym sobie radę nawet sama, ale nie wiem czy się zdecyduję. Chyba nieźle mnie walnął zegar biologiczny.. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 19:32 Po co chcesz się decydować na dziecko z facetem, który jest przeciwnikiem zakładania rodziny? Dziecko to nie takie hop siup. Bycie samotną matką nigdy nie jest łatwe i proste. Zawsze może się zdarzyć, że dziecko urodzi się chore, będzie wymagało rehabilitacji i wtedy samej jest cholernie ciężko. Jesteś młoda, masz szansę ułożyć sobie życie z innym mężczyzną i z nim założyć rodzinę. Nie psuj sobie życia pochopnymi decyzjami. Nie tłumacz się, że ślub i dziecko Cię dotąd nie interesowały. Każda z nas tak miała, serio. Jest w życiu czas na szaleństwa, przychodzi jednak taki moment, gdy czuje się potrzebę stabilizacji i założenia własnej rodziny. Jest to normalne i naturalne, tak wygląda dojrzewanie człowieka i nie ma co się tłumaczyć przed innymi z własnej biologii. Ty dojrzałaś, Twój partner najwyraźniej nie. Wasze oczekiwania w tym momencie się rozbiegają, bo inaczej nie trollowałby Cię gdy mówiłaś o tak poważnych sprawach. Polecam założyć to konto na profilu randkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 19:47 Ja z tych co wiedzialy ze chca miec dziecko PO 30tce, (wiem jestem dziwna ) ale ja to wiedzialam jak mialam 15-16 lat i zastanawialam sie wtedy jeszcze czysto abstrakcyjnie.Potem myslala nad tym pare lat i utwierdzilam sie ze to dobry pomysl.Rowniez za maz chcialam ok 30tki, troche sie obsunelo, ale plan zrealizowany.Zobaczyny jak sie uda z dzieckiem teraz. Jesli cie finansowo i psychicznie stac na bycie samotna matka , to polowa problemu rozwiazana. A mysle ze ok 30r zycia takie rzeczy sie juz wie. Pytanie, co zrobisz jak pan po 3mies dalej bedzie "nosil aparat"? Odpowiedz Link Zgłoś
zazou1980 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 19:54 Ja nigdy nie chcialam rodzic dzieci (nie mylic z posiadac) i miec meza, ktory zawsze jawil mi sie jako balast w zyciu. Na poczatku znajomosci o tym rozmawialismy, konkubin specjalnie nie oponowal. Mloda sie pojawila powiedzmy z zaskoczenia, drugie bylo juz zaplanowane i wyczekane (w sumie ciagle jeszcze czekam), trzecie tez juz przesadzone. Konkubin jest wciaz konkubinem i jakos bardzo mu to nie przeszkadza, choc co jakis czas kontrolnie przypomina, ze warto by zalegalizowac zwiazek. Na prawde nie rozumiem po co ci maz? Zeby miec go pod wieksza kontrola? Przeciez malzenstwo nie gwarantuje szczescia i dozgonnej milosci. Zrobcie sobie to dziecko i cieszcie sie wlasna miloscia. Z reszta przez pierwsze 2-3 lata jego zycia mozesz sie przekonac, czy to dobry material na ojca. Moze wcale nie i nie warto wychodzic za niego za maz i robic kolejne nieszczesliwe dzieciaki. Bardzo wiele malzenstw wyklada sie po pierwszym potomku, bo okazuje sie zepan woli z kumplami sie pobawic, albo na kompie pograc i rodzinke ma w dupie... Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 10.09.14, 20:30 Twojemu konkubinowi nie przeszkadzalaby legalizacja zwiazku, jej facet sie miota. Tu lezy roznica. Odpowiedz Link Zgłoś
zazou1980 Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 11.09.14, 09:51 sytuacja jest trochę odwrotna, bo to mi by przeszkadzała legalizacja, ale na szczęście on nie nalega. cieszy się tym co ma i to radzę wątkodawczyni. bez ślubu też można być naprawdę szczęśliwą parą... Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 11.09.14, 09:26 Aaaa i wszystko jasne Po prostu jajniki Ci pulsują i chcesz mieć dziecko za wszelką cenę. Walnęło Cię nagle jak obuchem a chłopak nic dziwnego, że nie podejmował tematu dzieci i ślubu skoro przez siedem lat mówiłaś, że ani jednego ani drugiego nie chcesz i wiążą się dla Ciebie ze słowami "absurd" i " ubezwłasnowolnienie". Wpadłaś we własną pułapkę, niestety. Może chłopina z tych co ani ślubu ani dzieci nie chce i się cieszył siedem lat, że znalazł partnerkę która myśli tak samo. A tu znok Odpowiedz Link Zgłoś
anusia_magda Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 11.09.14, 10:42 A może przy tych wszystkich świetnych radach typu...dziecko możesz mieć bez ślubu,należałoby pomysleć o tym dziecku czy fundować mu obciążenie w postaci niepewnego tatusia, ich wspólnych realcji i przyszłości. Jednak lepiej żeby dziecko miało pełną rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
vvipp Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 11.09.14, 11:37 A on Zdesperowaną w ogóle kocha? Czy miłość to przeżytek w takich siedmioletnich związkach z perspektywą posiadania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
lilicziczi Re: Moje staropanieństwo - info po rozmowie 12.09.14, 17:59 Tak, jak już ktoś napisał - nie podoba mi się ten facet. Nie obraź się, ale wydaje mi się, że jest on z Tobą z wygody. To gadanie o działce też mi się nie podoba. Wiesz,co bym Ci doradzała? Nie rozmawiaj już z nim o ślubie i dziecku. Zmień środowisko - może zapisz się na studia podyplomowe, specjalistyczny kurs języka itp? Nie wiem,czy jesteś zadowolona ze swojej pracy - jeżeli nie, to może szukaj innej pracy - nawet w innym mieście. Zapisz się do jakiejś organizacji/na kursy językowe/itp. Nie siedź w domu, a jeżeli już jesteś w domu, bądź zajęta nauką języka itp. Nie gotuj, nie miej czasu. Ale bez fochów - po prostu stań się osobą zajętą. Wręcz przeciwnie - bądź uśmiechnięta i zachwycona zmianami w Twoim życiu. Niech facet zobaczy, że (być może) przygotowujesz sobie inny plan na życie niż trwanie przy nim w nadziei, że on się zdecyduje na ślub/dziecko. Może, jak zacznie spędzać samotne wieczory w twoim mieszkaniu i dotrze do niego, że jego życie osobiste może się zmienić, bo Ty tak zdecydujesz - zastanowi się nad tym, czego chce? A może dzięki poznaniu nowych ludzi poznasz kogoś interesującego? Na pewno jednak nic nie stracisz. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś