depompadur Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 12:14 Odpowiedź C. Komunię już macie za sobą Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 12:18 Poza chrztem i komunia jest jeszcze trzeci stary ludowy polski zwyczaj - bierzmowanie, od krorego krteczka jest mile widziana w momencie slubu koscielnego (kolejny ludowy zwyczaj, by ochrzcic dziecko) . Odpowiedz Link Zgłoś
depompadur Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:08 Nie jestem katoliczką, ale z tego co obserwuję brak bierzmowania można nadrobić przy okazji ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:15 Lub w każdym innym dowolnym momencie życia. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 17:57 plater-2 napisała: > Poza chrztem i komunia jest jeszcze trzeci stary ludowy polski zwyczaj - bierz > mowanie, od krorego krteczka jest mile widziana w momencie slubu koscielnego ( > kolejny ludowy zwyczaj, by ochrzcic dziecko) . Polski stary i ludowy ) wzruszyłem się informacją ze Jezus był pierwszym Polakiem który zaraz po chrzcie dostał ducha świętego Odpowiedz Link Zgłoś
lafiorka2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 12:24 Ja nie rozumiem po co te wasze dzieci chodzą na religię skoro wszystko co z nią związane wam przeszkadza? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 12:30 chipsi napisała: > czy na lekcjach religii ocenia się wiedzę czy praktykowanie? Posłałaś dziecko na religię a nie religioznawstwo więc liczy się praktykowanie. Na Wf-ie też bez ćwiczeń oceny nie dostanie Jeżeli dziecko przystąpiło do I komunii świadomie to wytłumacz, że przyjęło na siebie pewne zobowiązania uczestnictwa w życiu Kościoła. Jeżeli jej to nie odpowiada to niech zrezygnuje z religii i tyle. To kwestia wyboru. Możesz być oczywiście skończoną hipokrytką i uczyć dziecko oszukiwania w kwestii religii Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 12:45 Na religioznastwie nie byłoby modlitw w jednym tylko wyznaniu. Na wf-ie ćwiczy ale nie musi biegać w maratonie. Na religii się modli ale nie musi chadzać do spowiedzi w wyznaczonych terminach. Zresztą to nie o spowiedź chodzi - to mógłby ogarnąć z nią ojciec, tylko o sam fakt kontroli, która moim zdaniem jest bezpodstawna i zwyczajnie głupia. Gdyby chodziło o karteczkę z maratonów też bym się sprzeciwiała. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 12:49 chipsi napisała: > to mógłby ogarnąć z nią ojciec, tylko o sam fakt kontroli, która moim > zdaniem jest bezpodstawna i zwyczajnie głupia. Dlaczego praktykowanie wiary w której ponoć wychowujecie dzieci jest głupie? Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:14 Forma kontroli jaką są omawiane karteczki jest moim zdaniem głupia. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:22 A sprawdzanie obecności na matematyce jest ok? Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:26 Tak jak i na polskim, w-fie czy religii. Nie rozumiem pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 19:21 chipsi napisała: > Forma kontroli jaką są omawiane karteczki jest moim zdaniem głupia. > Tego nie powinno sie wcale kontrolowac. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:03 A sprzeciwiasz sie kontroli obecnosci w szkole czy innych zajeciach ? Z gory zakladsz, ze w maju, po uzbieraniu 9 podpisow, dziecko bedzie mialo lepszy stopien z religii ? Boisz sie, ze katechetka będzie te kartki sprawdzać, komentowac brak podpisów na forum klasy czy indywidualnie ? Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:11 Tak, tego się właśnie obawiam. Obawiam się problemów, które moja córka może mieć przez nieuczestniczenie w comiesięcznych spowiedziach i rozgrzebywania tego przy innych dzieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:21 Jeżeli córka nie chce być katoliczką to niech nie będzie. Jaki masz z tym problem. Albo -albo. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:23 Masz do wyboru: - poprosic męża lub chrzestnych, zeby poszli do szkoły i spytali - czy i w jaki sposób dzieci będa kontrolowane/zachecane/ nagradzane itd. za fakt odbycia comiesiecznej spowiedzi; - isc i porozmawic sama z katechetka na ten temat; Lekcja religii odbywa sie w szkole publicznej, nie wyznaniowej. Fakt uczestnictwa dziecka w lekcji nie jest deklaracja swiatopogladu religijnego ani wyznania ani dziecka ani rodzicow a tylko skorzystaniem z oferty edukacyjnej szkoly w tej kwestii. Po prostu zdecydowaliscie sie poslac dziecko na lekcje religii katolickiej. Karteczki moga byc komentowane/ kontrolowane/ nagradzane w parafii, nie w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:27 No i o to właśnie mi chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 14:09 Masz pełne prawo do korzystania z lekcji religii bez "ujawniania organom oświatowym swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania". Niemniej jednak lekcja, na ktora posylacie dziecko, nie jest ponadkonfesyjną lekcja wiedzy o religii, a forma katechezy w postaci szkolnej lekcji religii. jej uzupelnieniem jest katecheza domowa i parafialna. Nie mozesz miec pretensji, ze dzieci na tej lekcji sa zachecane do katolickich praktyk religijnych, do uzewnetrzniania przekonan religijnych na terenie szkoly i poza nia, że program przewiduje przygotowanie do przyjecia sakramentow, ze lekcja zaczyna sie i konczy modlitwa. Sytuacje te musicie najpierw sami z mezem omowic i ustalic czy bedziecie zachecac ( i jak intensywnie ) dziecko do uczestnictwa w tych lekcjach i do praktyk religijnych, czy pozostawiacie calkowity wybor dziecku. Jesli dziecku - trzeba mu wyjasnic, ze jemu pozostawiacie wybór. pl.wikipedia.org/wiki/Antypedagogika Dopiero po ustaleniach domowych - zawczasu lub dopiero wtedy, gdy bedziecie zdania, ze katecheta przekracza swoje kompetencje - udacie sie na do niego celem wyjasnienia sytuacji dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris31 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 21:37 no ale czy te pierwszopiątkowe spowiedzi to przymus? nigdzie tego nie doczytałam. jeśli nie przymus, to o co chodzi? jedno dziecko zrobi, inne nie - i po sprawie. i nie o kontrolę tu chodzi, co zapewne o wpisanie tej nieszczęsnej szóstki do dziennika. wg prawa kościelnego katolik ma obowiązek przystępowania do spowiedzi raz w roku, w okresie wielkanocnym. potem - to już jego chęć i wola. Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love dla świętego spokoju i średniej powinnaś nie posył 17.09.14, 12:35 ać, gdyż wiadomo, ze te karteczki będą liczone do oceny. I jeśli ojciec chce, niech biega z dzieckiem do kościoła, a jeśli nie chce i dziecku też się nie chce, to powinno zostać natychmiast wypisane, by w przyszłości trója czy dwója z religii nie psuła średniej. I chęć do chodzenia na religię jednego czy drugiego nie ma już wtedy znaczenia, skoro nie chcą wypełniać dopełnić obowiązków by ocena była odpowiednia. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:14 C. ja tak zrobiłam. nic złego się nie wydarzyło. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:15 Mnie by szlag trafił, nawet gdybym była wierząca i praktykująca, bo nikt nie powinien dziecku narzucać częstotliwości spowiedzi, dni, w które się ona odbywa, ani też nie powinien wtykać nosa, u kogo dziecko się spowiada. To jest głęboka ingerencja w prywatność dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:44 Zacheta do spowiedzi w konkretny dzien niekoniecznie jest ingerencja w prywatnosc dziecka. Narzucanie - tak. Praktyka pierwszych piatkow nie zaklada jednak spowiedzi w konkretny dzien - ale msze sw. z komunia w pierwszy piatek miesiaca. "Karteczki do spowiedzi" sa roznych rodzajow. Obrazek z pieczatka na odwrocie z numerkami do 9, gdzie dziecko zbiera podpisy ksiedza (lub rodzicow), ze bylo u spowiedzi mniej wiecej raz w miesiacu (data i podpis). Nikt nie stempluje karteczki w pierwszy piatek na mszy ani w niedziele! Rownie dobrze dziecko moze wyspowiadac sie w dowolnym dniu tygodnia. Łatwo zauważyc, że nie ma możliwości na podstawie tej karteczki sprawdzić: - czy dziecko było w kościele na mszy i kiedy; - czy dostalo rozgrzeszenie (i slusznie, bo to jego sprawa!); Inny system to obrazki, ktore dzieci dostaja z okazji uczestnictwa w spowiedzi comiesiecznej, roratach, rożańcu, mszach pierwszopiatkowych i niedzielnych. Obrazki sie wkleja na otrzymany w kosciele plakat lub do specjalnej ksiazeczki. Wtedy wiadomo, ze dziecko w konkretnym nabozenstwie uczestniczylo. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 13:22 Gdyby o mnie i mojego hipotetycznie wierzącego męże, powiedziałabym mężowi, że skoro jest wierzący, dbanie o wiarę córki jest jego obowiązkiem i scedowała całą sprawę na niego, niech się sam z tym buja. I postarała się przestać sprawą przejmować. Odpowiedz Link Zgłoś
kawad Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 19:38 Powiem, co zrobiliśmy jako rodzice w klasie mojego syna. dzieciaki miały kolorami zaznaczać obecność (lub nie) na mszy. Pani katechetka została poinformowana, że to jest de facto kontrolowanie rodziców i na dodatek pani nie ma prawa tego robić bo lekcje religii to nauka o kościele a nie sprawdzanie czy ktoś chodzi i gdzie. Teoretycznie na religię może uczęszczać każdy (wierzący, niewierzący, innej wiary) bo ma dowiedzieć się o religii a nie tą religie praktykować. wystarczy poczytać program i nie dać się robić w konia pani katechetce. U nas pani katechetka od razu spuściła z tonu i darowała sobie takie pomysły na przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 20:15 1. To chyba dziecko powinno wiedzieć, czy chce uczestniczyć w takim przeżywaniu pierwszych piątków, czy nie. Jeśli chce - dobrze byłoby mu to umożliwić. Jeśli nie chce - jego wola. Zwłaszcza, że nowennę pierwszych piątków można odbyć w każdym wieku, więc nic straconego. 2. Ojciec w > ierzący, matka nie. To dlaczego sprawą kartek od spowiedzi i religijnego wychowania zajmuje się matka, a nie ojciec? 3. podpisywanie karteczek od spowiedzi uważam za idiotyzm, bo człowiek spowiada się wszak dla Pana Boga, a nie dla pani katechetki i jej buchalterii. Ale jeśli dziecko rzeczywiście rozumie, o co chodzi z pierwszymi piątkami i chce odbyć nowennę, to po obszernym wyjaśnienie przez wierzącego ojca, że istotą sprawy jest sakrament, a nie karteczka, można uznać, że skoro i tak będzie chodziło do spowiedzi i komunii, to niech zbiera te idiotyczne karteczki. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 21:17 Uwazam, ze karteczka z cytatem z Ewangelii, ilustracja albo jakims tekstem jest jak najbardziej OK. o ile dziecko rozumie, ze to uzupelnienie i zacheta do praktykowania sakramentow, a nie mechaniczne zbieranie podpisow, zeby zrobic przyjemnosc rodzicom lub katechetce. Uwazam, ze karteczki te powinny byc dzieciom wreczane w ramach katechezy parafialnej, nie szkolnej. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 21:43 Karteczki z pierwszymi piątkami były już za mojego i męża dzieciństwa, czyli kilkadziesiąt lat temu. Teraz tez wymagają, praktykujący rodzic pilnuje, aby dziecko dziewięć pierwszych piątków "obeszło". Co robi rodzic niepraktykujący nie wiem. Nie posyła dziecka na religię? Dodam, że u nas pierwsze piątki obowiązują tez gimnazjalistów przygotowujących sie do bierzmowania, co nawet ja uważam za przesadę. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 17.09.14, 22:00 I ja pamietam z dziecinstwa rozmaite karteczki, ktore dostawalo sie na katechizacji PARAFIALNEJ lub z okazji pojscia na nabozenstwo do KOSCIOLA. Zbieralo sie literki, ktore sie wklejalo do zeszytu, tworzyly haslo. Ostatnia pieczatka w adwencie przedstawiala Dzieciatko Jezus w złóbku. Nie pamietam, zeby bylo to odbierane jako system kontroli, raczej zachety, ale mozliwe, ze tak bylo, bylismy przeciez dziecmi. Jednakze na lekcje religii w szkole dziecko moze zglosic kazdy, nie wymaga sie deklaracji wiary ani swiadectwa chrztu. Calkiem mozliwa jest sytuacja, ze dziecko chce chodzic na religie w szkole, a rodzice niewierzacy, daja mu wolna reke, ale nie angazuja sie w katecheze rodzinna i parafialna, moze nawet w ogole nie planuja dziecka posylac do komunii czy bierzmowania. W czasach katechizacji w salkach tez zdarzaly sie takie sytuacje. Katecheta musi brac to pod uwage. Przygotowaniem do sakramentu komunii (ew. chrztu) oraz bierzmowania zajmuja sie rodzice i parafia dziecka. Wymagania ogolne ustala biskup, szczegolowe proboszcz. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 09:58 1. osobiście wszelkie literki, podpisy i pieczątki uważam za nonsens, bo one mogą wytwarzać wrażenie, że chodzi się do kościoła właśnie po to, by te literki zebrać, a nie po to, by spotkać się z Panem Bogiem. Moja osobista, głęboko wierząca Matka przeniosła mnie z religii w mojej parafii do innej po tym, gdy w dniu św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży, na mszy dla dzieci i młodzieży powiedziałam jej, że muszę podejść do komunii tak, by widziała mnie siostra katechetka, bo ona zapowiedziała, że przyjdzie do kościoła i sprawdzi, kto przystępował do komunii. Ponieważ moja Matka uznała, że istotne jest, żeby widział Pan Bóg, a nie siostra katechetka, przeniosła mnie do innej parafii, gdzie rzecz odbywała się mądrzej. 2. Istotnie katechizacja w szkole wymaga trochę innych form pracy niż w salkach parafialnych. Z tego powodu zresztą byłam i jestem przeciw lekcjom religii w szkole - uważam, że te metody wypracowane w salkach były lepsze. No, ale mamy, co mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 10:18 Literki i pieczatki sa dla malych dzieci, mlodziez ma je w glebokim powazaniu. Literki pomagaly takze zapamietac jakis ewangeliczny cytat. Pieczatka na I piatki pomagala dziecku zapamietac, czy bylo u spowiedzi. Dzieci nie byly oceniane za praktyki - byly to zaznaczone na swiadectwie. Podpisy na kartkach do spowiedzi stosuje sie takze dla doroslych. Zauwaz, ze i tu i rzecz opiera sie na zaufaniu, bo w kazdym przypadku mozna wziac dlugopis i wymalowac dowolnego ksztaltu parafke samodzielnie. Jak rowniez na nauki do poradni pzed slubem wyslac szwagra zamiast siebie, bywa. Metody te stosowane byly od lat szesciesiatych ubieglego wieku w salkach. Co bylo przedtem w szkolach na religii - spytam tesciowa. Do spowiedzi, aby zobaczyla cie katechetka przystepowalas w czasach religii w salkach ? Metody stosowane w salkach byly bardzo..... rozne, czesto o watpliwej jakosci wychowawczej, przykladem jest metoda stosowana przez twoja katechetke. Religia w szkole nie jest katecheza, a jej szkolna forma, wymaga uzupelnienia katecheza rodzinna i w parafii, co sie czyni. www.katolik.pl/lekcja-religii-w-szkole-nie-bedzie-katecheza,23245,416,cz.html Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 12:52 Literki i pieczatki sa dla malych dzieci, mlodziez ma je w glebokim powazani > u. I dlatego najczęściej rezygnuje w ogóle z praktyk religijnych, co można zaobserwować wśród ematek. Gdyby zamiast skupiać uwagę na literkach i pieczątkach wykształcono u dzieci prawdziwą motywację do udziału w praktykach religijnych, zapewne znacznie mniej osób by rezygnowało. Literki pomagaly takze zapamietac jakis ewangeliczny cytat. Na pewnej bardzo dobrze prowadzonej religii przyparafialnej spotkałam się z tym, że dzieci miały zadane zawsze napisać jedno zdanie podsumowujące Ewangelię niedzielną i jedno zdanie podsumowujące kazanie. Zachęcało to do udziału w nabożeństwach, ale jednak nie tak wprost i ordynarnie, a poza tym uczyło słuchania Ewangelii i następnie jej przemyślenia. Streszczania kazań bym nie polecała ze względu na to, że ... hm ... często sam kaznodzieja nie wie, jakie myśli były w jego kazaniu. Podpisy na kartkach do spowiedzi stosuje sie takze dla doroslych. Zauwa > z, ze i tu i rzecz opiera sie na zaufaniu, bo w kazdym przypadku mozna wziac > dlugopis i wymalowac dowolnego ksztaltu parafke samodzielnie. Jak rowniez na > nauki do poradni pzed slubem wyslac szwagra zamiast siebie, bywa. Dotyczy to bardzo szczególnych sytuacji: spowiedzi przedślubnej i spowiedzi rodziców chrzestnych. W tym drugim wypadku nie zawsze jest sprawdzane, sama tak miałam, że przyniosłam wymagany kwit, a ksiądz proboszcz parafii, gdzie odbywał się chrzest, znający od dziecka ojca dziecka mającego być ochrzczonym (kiedyś w innej parafii uczył go religii) zawołał radośnie: Pafnucy (imię zmienione ), przecież cię znam i wiem, że przyprowadziłeś mi katolików. Mam nadzieję, że możecie przystąpić do komunii, a żadnych kartek nie będę oglądał. Jak widać - machina biurokratyczna w Kościele nie jest bezwzględna, a im tego mniej, tym mniej pola do oszustw (wysyłanie szwagra na kursy przedmałżeńskie albo fałszowanie wskazań termometru przy ćwiczeniach z metody termicznej przez ciężarną narzeczoną). Mnie natomiast chodzi cały czas o to, że motywem udziału w praktykach religijnych powinna być chęć uczynienia tego dla Pana Boga, a nie chęć dopełnienia procedur biurokracji kościelnej. Metody te stosowane byly od lat szesciesiatych ubieglego wieku w s > alkach. Jak widać - nie wszędzie. Uczęszczałam na religię w salkach od 1963 r. (eksperymentalna religia dla przedszkolaków przy katedrze lubelskiej) do matury w 1978 r. (dwie kolejno parafie w Łodzi). Takich kartek nie wymagano. Co bylo przedtem w szkolach na religii - spytam tesciowa. Sprawdzanie obecności na mszy przez katechetę, będącego jednocześnie nauczycielem szkoły i traktowanie niepójścia na mszę jak wagarów, za co trzeba się było tłumaczyć przed świecką dyrekcją. Zwykle katecheci byli gołębiego serca, ale teoretycznie można było wylecieć ze szkoły za kilkakrotną nieusprawiedliwioną nieobecność na mszy niedzielnej. Salki tę rzecz zniosły i całe szczęście. Do spowiedzi, aby zobaczyla cie katechetka przystepowalas w czasach religii w > salkach ? Do komunii, a nie do spowiedzi, i nie przystąpiłam tak, bo Mama, z którą razem szłam, postukała się w czoło i od razu mi wyjaśniła, że obecność katechetki nie ma żadnego znaczenie. Potem przeniosła mnie z religii do innej parafii. Czy ktoś dzisiaj zabierze dziecko z jednej szkoły do drugiej tylko dlatego, że w drugiej jest mądrzejsza katechetka, nie zważając na inne przedmioty, które w szkole ze złą katechetką mogą być nauczane dobrze. Metody stosowane w salkach byly bardzo..... rozne, czesto o watpliwej ja > kosci wychowawczej, przykladem jest metoda stosowana przez twoja katechetke Sądzisz, że te metody się poprawiły po wprowadzeniu religii do szkół? Religia w szkole nie jest katecheza, a jej szkolna forma, wymaga uzupelnieni > a katecheza rodzinna i w parafii, co sie czyni. To po co było wyprowadzać religię z parafii do szkół, skoro i tak musi być uzupełniana w parafii? Na dodatek powstaje bałagan, bo przecież sieć szkół nie pokrywa się z siecią parafii, więc zdarza się, że dzieci mieszkające na terenie jednej parafii chodzą do szkoły i tam na religię na terenie innej parafii i utrudnia to współpracę szkoły z parafią. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 13:33 Rezygnacja z praktyk nie uznacza utrate wiary. Po prostu praktyke komus przestaje wypelniac tresc. Wina ? Albo praktyki, ktora sie przezyla albo osoby zainteresowanej. Prawidlowa motywacje w pierwszej kolejnosci maja uksztaltowac rodzice (!). Jesli motywacja jest zrobic przyjemnosc dziadziusiowi, motywacja szybko sie konczy. Mogly napisac zdanie, o ile byly w kosciele i cokolwiek zapamietaly (lub maja w domu mszal). Na karteczce jest cos napisane - zadanie dla rodzicow przeczytac, wyjasnic, omowic. Nie zawsze uczestnictwo w katechezie (obojetnie czy szkolnej czy parafialnej) = uczestnictwo w mszy sw. Co w takim razie z dziecmi w tej bardzo dobrze prowadzonej katechezie przyparafialnej, ktore zapomnialy (tresc ewangelii albo isc do kosciola, bo w domu sie nie chodzi) ? Prawdopodobnie ta katecheza eksperymentalna w Lublinie, na ktora sie powolujesz, skupiala dzieci i rodzicow bardzo dobrze umotywowane, szkolna lub w przecietnej salce prafialnej , skupia dzieci z roznych srodowisk. Nie zawsze jest sprawdzane. Jak ksiadz zna parafianina - to po co ? Jak ksiadz wie skadinad , ze skonczylas katechetyke nie wysle cie na nauki przedmalzenskie, bo juz teologie rodziny zdawalas. Jak jest ciezarna - to mowi grzecznie, dziekuje u mnie sie nie uda, jestem w ciazy. "Sprawdzanie obecności na mszy przez katechetę, będącego jednocześnie nauczycielem szkoły i traktowanie niepójścia na mszę jak wagarów, za co trzeba się było tłumaczyć przed świecką dyrekcją. Zwykle katecheci byli gołębiego serca, ale teoretycznie można było wylecieć ze szkoły za kilkakrotną nieusprawiedliwioną nieobecność na mszy niedzielnej. Salki tę rzecz zniosły i całe szczęście". Moja tesciowa ur.1925 (poznanskie) mowi, ze to dotyczylo tylko uczniow zgloszonych na religie katolicka. Jak ktos byl protestantem lub zydem, robil w niedziele (zydzi w sobote mieli wolne), co mu rodzice i autorytety religijne kazaly. Mozna bylo rowniez funkcjonowac jako osoba bez religii (glaubenslos ) i na religie nigdzie nie chodzic (oczywiscie niemozliwe w wyznaniowej szkole). Skoro cie przeniosla do innej parafii, to znaczy, ze ta katecheza eksperymentalna szwankowala ? W latach 60 stosowano katecheze kerygmatyczna i antropologiczna. W naszej diecezji od okolo 1966, przedtem paznokciowo-pamieciowa w formie pytań i odpowiedzi. U was widocznie wczesniej wprowadzono nowinki soborowe. Te metody nie sprawdzily sie, niestety. Przez wieki rozmaicie realizowano idee katechezy rodzinnej, szkolnej i parafialnej, zmienial sie model dosc czesto. Kazdy model ma zalety i wady. Lekcje religii w szkolach, od czasow krola Cwieczka do okolo 1961 nie byly, jak i dzisiaj, pelna katecheza. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 15:22 Rezygnacja z praktyk nie uznacza utrate wiary. Niezupełnie. Wg nauczania Kościoła katolickiego regularne przystępowanie do sakramentów jest niezwykle ważne, a rezygnacja z tego przez długi czas jest grzechem. Oczywiście można być wierzącym niepraktykującym i trwać w grzechu, ale chyba trudno uznać taki stan za sukces katechizacji? Prawidlowa motywacje w pierwszej kolejnosci maja uksztaltowac rodzice (!). To oczywiste, chociaż w opisywanym przypadku może i powinien robić to tylko wierzący ojciec, bo trudno oczekiwać tego od niewierzącej matki. Skądinąd interesuje mnie, że w ogóle niewierząca matka zajmuje się tym problemem czy oczekuje rad, nie wiedząc (skąd ma wiedzieć?), co z tym zrobić, jakby dzieci nie miały wierzącego ojca odpowiedzialnego za ich wychowanie. Ale to OT. Przedmiotem dyskusji jest sposób, w jaki katechetka zachęca do pewnej praktyki religijnej. Sposób, który w moim najgłębszym pojęciu PRZECIWDZIAŁA ukształtowaniu prawidłowej motywacji, nawet, jeśli taką ukształtują rodzice. Ponadto katechetka ma do czynienia z dziećmi z różnych rodzin, nie tylko z dziećmi bardzo świadomych katolików. Może więc się zdarzyć, że u wielu dzieci rodzice nie tylko nie ukształtują u dzieci tej prawidłowej motywacji, ale także nie zniwelują negatywnych skutków przepisu o karteczkach. Per saldo wyjdzie więcej szkody, niż pożytku, bo dzieci zostaną zniechęcone do praktyk religijnych jako do uciążliwego obowiązku, który trzeba udokumentować wpisem do książeczki. Mogly napisac zdanie, o ile byly w kosciele i cokolwiek zapamietaly (lub maja > w domu mszal). Na karteczce jest cos napisane - zadanie dla rodzicow przeczyt > ac, wyjasnic, omowic. To samo dotyczy podpisu na karteczce: może go mieć (uczciwie tylko ten, kto był kościele). Jednak opisana przeze mnie metoda miała tę wyższość, że 1. dziecka nikt nie sprawdzał, tylko ono samo pisało na temat swojej obecności na mszy, 2. uczyło się w ten sposób uważnego słuchania Ewangelii i jej rozważania. Nie zawsze uczestnictwo w katechezie (obojetnie czy szkolnej czy parafialnej) > = uczestnictwo w mszy sw. Oczywiście nie zawsze, chociaż przyznam, że nie widzę specjalnego sensu. Zawsze wydawało mi się, że katecheza służy pogłębianiu wiary i wiedzy religijnej u wyznawców danej religii, a chodzenie na mszę niedzielną jest na tyle istotnym obowiązkiem katolika, że wydaje mi się dziwne posyłanie dziecka na religię, jeśli nie zamierza mu się ułatwić praktyk religijnych. Oczywiście zdarzają się jakieś wypadki innowierców chodzących na katechezę katolicką z ciekawości czy dla towarzystwa, wtedy taka osoba (czy jej rodzice) powinni wyjaśnić sprawę z katechetą. Oczywiście nie powinno też być karania dzieci za niepójście w niedzielę do kościoła, m. in. z tego powodu, że do ok. 12 roku życia dzieci nie organizują sobie samodzielnie planu dnia i jeśli nie były w kościele, to wina rodziców. Co w takim razie z dziecmi w tej bardzo dobrze prowadzonej katechezie przypara > fialnej, ktore zapomnialy (tresc ewangelii To samo, co z dziećmi, które zapomniały treść czegokolwiek. Były rozstrzeliwane A poważnie: to ćwiczenie miało uczyć dzieci słuchania Ewangelii, zapamiętywania jej, rozważania jej i wyciągania wniosków dotyczących własnego życia. Czy doprawdy uważasz, że to było złe? Prawdopodobnie ta katecheza eksperymentalna w Lublinie, na kto > ra sie powolujesz, skupiala dzieci i rodzicow bardzo dobrze umotywowane, szkol > na lub w przecietnej salce prafialnej , skupia dzieci z roznych srodowisk. Skupiała dzieci pracowników naukowych KUL. A katecheza w salkach parafialnych z definicji skupiała osoby lepiej umotywowane, niż na katechezie szkolnej, skoro dla zapisania dziecka trzeba było ruszyć odwłok, pójść do kościoła i potem przez parę lat po południu dziecko prowadzać na zajęcia dodatkowe. Jak ktoś podejmował taką decyzję, to łatwiej było o pytanie, właściwie po co to robi? Zapisanie dziecka na katechizację w szkole w znacznie mniejszym stopniu do tego pobudza. Moja tesciowa ur.1925 (poznanskie) mowi, ze to dotyczylo tylko uczniow zgloszo > nych na religie katolicka. .... O nauczaniu tej właśnie religii cały czas dyskutujemy. Moi rodzice (śp. Ojciec trochę starszy od Twojej Teściowej, Mama trochę młodsza) są z kongresówki, tam uczniowie innych wyznań byli nieliczni, Ojciec chodził do prywatnego liceum, w którym uczniów pochodzenia żydowskiego prawie nie było, nie wiem, czy ci nieliczni, którzy byli, byli już katolikami (bo mogli być). Skoro cie przeniosla do innej parafii, to znaczy, ze ta katecheza eksperymental > na szwankowala ? Na eksperymentalną katechizację, która była bardzo dobra, chodziłam w Lublinie. W początkach mojej podstawówki przenieśliśmy się do Łodzi i sprawa z tą katechetką, która sprawdzała przystępowanie do komunii, była w Łodzi. Przy czym w Łodzi można było znaleźć rozsądniejszą parafię. U was widocznie wczesniej wprowadzono nowinki soborowe. Te metody nie sprawdz > ily sie, niestety. Nie wiem, co masz na myśli. Jeśli chodzi o brak karteczek do I piątków, to doprawdy nie wiem, w jaki sposób zachęcanie dzieci do udziału w tej praktyce BEZ KARTECZEK z podpisami może być szkodliwe. Jeśli zakładamy, że dzieci bez karteczek nie pójdą, to ich pójście tylko dla karteczki jest funta kłaków niewarte. Jak sprawdza się katecheza w szkole, widać na forum. Większość forumek to osoby w wieku 30+, które zdążyły już przejść przez szkolną katechezę. Przyznaję, żę w czasach komuny nie spotykałam się z tak zoologicznym antyklerykalizmem, jak na forum. Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało ... Lekcje rel > igii w szkolach, od czasow krola Cwieczka do okolo 1961 nie byly, jak i dzisiaj > , pelna katecheza. Nie od króla Ćwieczka, tylko od Komisji Edukacji Narodowej. Wcześniej szkoły były tylko wyznaniowe. Moi Rodzice taką katechezę szkolną przeszli i zapewniam Cię, że nie było żadnych przygotowań w parafii do I Komunii, czy bierzmowania. W niedzielę uczęszczało się na msze nie do parafii, ale parami czy czwórkami na mszę szkolną, a do szkoły chodziły dzieci z różnych parafii, była spowiedź szkolna. W klasie mojej Matki katecheta zrobił listę osób niebierzmowanych, zapodał do biskupa i w jakieś święto, kiedy biskup był na tej mszy szkolnej, dotychczas niebierzmowani zostali bierzmowani, a świadkami bierzmowania byli z urzędu nauczyciele. Parafie zaczęły interesować się katechizacją dzieci dopiero wtedy, gdy po usunięciu religii ze szkół Kościół musiał zorganizować katechezę we własnym zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Jan Twardowski 18.09.14, 21:34 Chipsi napisala, ze wiare stracila PO chrzcie dziecka ! "W jaki sposób poznać, że ktoś się dobrze modlił? Może dobrze modlił się ten, kto klęczał długo i na piętach nie siadał? Może dobrze modlił się ten, kto myślał sobie: mój kolega kręci się na modlitwie, ale ja nie? Może dobrze modlił się ten, kto nie robił dziwnych min, nie ziewał, nie myślał, co będzie na obiad. Bardzo łatwo poznać, kto się modlił. Modlił się dobrze ten, kto po modlitwie staje się lepszy, bardziej grzeczny, wyciąga stale lewą i prawą rękę, żeby pomagać innym". Najwazniejsza praktyka jest milosc Boga i blixniego swego jak siebie samego. Regularne przystępowanie do sakramentów jest niezwykle ważne, o ile wynika z niego wiecej milosci. Inaczej nazywa sie to bigoteria. Obowiazkowe praktyki religijne nie moga byc dla wiernych zbyt uciazliwe ! Msza sw. w dzien powszedni jest rano i wieczorem, w dzien ludzie zazwyczaj pracuja. Na marginesie, przebywalam jakis czas w Dublin-city, ze zdumieniem odkrylam, ze w dzien powszedni msza jest o 12 (w kilku kosciolach, do ktorych zagladalam). Mnie to nie przeszkadzalo, ale jak ma praktykowac pierwsze piatki ktos, kto pracuje od 9.00 do 17.00 ! ("jestem-byłem-mam") .... Nie spotkalam sie z sytuacja, nie wyobrazam sobie sytuacji, ze dziecko mialo nieprzyjemnosci, gdy rodzice mu kartke podpisali albo samo napisalo "bylam" albo nakleilo na plakat obrazek, ktory ktos mu ofiarowal, bo nie zbiera. Te straszne karteczki sa praktykowane u klasach mlodszych III, I... Pomaga dziecku uporzadkac swoje spowiedzi w czasie. Dzieci w mlodszych klasach sa jeszcze troche na bakier z kalendarzem. Przed bierzmowaniem byly indeksy. Zasadne, gdy bardzo liczna grupa. Cel - jak "slynnych karteczek". Czasy od krola Ćwieczka do polowy lat 60 XX wieku, to byly czasy przedsoborowe ! Rzeczywiscie w tamtych czasach nauczaniem religii zajmowala sie szkola, nie parafia. Ale nie katechezą czyli formacja ! Katechizacja dzieci polegala na uczeniu sie na pamiec prawd katechizmowych, nieco tekstow z ewangelii, troche teologii moralnej. Zakladano praktyki religijne dziecka i rodzicow z automatu. W gimnazjum i liceum w latach miedzywojennych - historia Kosciola, Stary i Nowy Testament, teologia dogmatyczna, liturgika, zagadnienia etyki chrzescijanskiej. To bylo dla wybranych. I zastanawiam sie, czy ksztaltowalo duchowac ? O ile nie bylo katechezy domowej, na pewno nie ! Pierwszymi katechetami dziecka sa rodzice i wspolnota Kosciola. Obecnie katecheta szkolny ma przekazac wiedze, a rodzice i parafia daja swiadectwo - "vademecum". Truizmem bedzie stwierdzenie, ze wiek XIX i XX przyniosl wiele przemian, problemow, na przeciw ktorym wyszedl Sobór Watykański z odnowa liturgii, dowartosciowaniem swieckich, nowymi metodami pracy duszpasterskiej i katechetycznej. Skoro znasz srodowisko KUL, musialas sie zetknac z postacia ksiedza Charytanskiego i jego koncepcja katechizacji posoborowej w Polsce,dostosowaną do sytuacji - katecheza rodzinno-parafialna, ale juz nie szkolna. Jego program, a póxniej podreczniki przyjeto w prawie wszystkich diecezjach do lat 90. Byly to programy oparte wlasnie na koncepcji metody kerygmatycznej i później metody antropologicznej. Metody te odpowiednie w latach +/- 1960-1995 zastapiono innymi. Mialy zalety, mialy i wady.Nie ma metod doskonalych. Czy wlasciwymi ? Metody stosowane dzisiaj biora pod uwage inne "tu i teraz". A jest nim postepujaca laicyzacja zycia społecznego, spadek uczestnictwa w praktykach religijnych, odchodzeniem od norm etycznych wynikajacych z "wyznawanej" religii. Przyczyny tych zjawisk sa bardzo zlozone i na pewno nie jest to prosta pochodna powrotu lekcji religii do szkoł czy niewłasciwych metod katechizacji szkolnej i parafialnej. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Jan Twardowski 18.09.14, 22:44 Chipsi napisala, ze wiare stracila PO chrzcie dziecka ! Tego akurat nie doczytałam. Ale to nie zwalnia wierzącego ojca dziecka z odpowiedzialności za jego religijne wychowanie. Najwazniejsza praktyka jest milosc Boga i blixniego swego jak siebie samego. Re > gularne przystępowanie do sakramentów jest niezwykle ważne, o ile wynika z nieg > o wiecej milosci. Inaczej nazywa sie to bigoteria Owszem, niemniej jednak Kościół kładzie nacisk na sakramenty. Jak wiadomo, w myśl nauczania Kościoła, sakramenty są szczególną drogą dla uzyskania łaski Bożej niezbędnej do zbawienia, a miłość Boga przejawia się m. in. przez pragnienie przystępowania do sakramentów, zwłaszcza Eucharystii, po to, by często Boga przyjmować do swego serca. I tego powinno się dziecko nauczyć. Sorry, ja, nowoczesna i mało pobożna katoliczka mam tego uczyć Ciebie, konserwatystkę? Na marginesie, przebywalam jakis czas w Dublin-city, ze zdumieniem odkrylam, > ze w dzien powszedni msza jest o 12 (w kilku kosciolach, do ktorych zaglada > lam). Mnie to nie przeszkadzalo, ale jak ma praktykowac pierwsze piatki ktos, > kto pracuje od 9.00 do 17.00 ! Chyba chipsi nie mieszka w Dublin city. W Polsce powszechnie w pierwsze piątki jest po południu więcej mszy właśnie po to, by ułatwić ludziom przystępowanie wtedy do komunii. Przed bierzmowaniem byly indeksy. U mnie nie było. Łódź, 1971 r. Zasadne, gdy bardzo liczna grupa. Po co? Chyba, jak ktoś przyjmuje sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, to potrafi w swoim sumieniu ocenić, czy spełnia dojrzale obowiązki katolika? Jak liczna grupa, to Pan Bóg się pogubi i nie będzie wiedział, kto był u spowiedzi? Katechizacja dzieci polegala na uczeniu sie na pamiec prawd katechizmowych, nie > co tekstow z ewangelii, troche teologii moralnej. Zakladano praktyki religi > jne dziecka i rodzicow z automatu. Zapewne jednak jakimś objaśnianiu tych prawd katechizmowych. Teologia moralna jest bardzo ważna. I zastanawiam sie, czy ksztaltowalo duchowac ? O > ile nie bylo katechezy domowej, na pewno nie ! A kto kształtował duchowo rodziców, którzy przeprowadzali katechezę domową? Jednak poza wkuwaniem było tłumaczenie, były kazania, rekolekcje etc. Gdyby było tak, jak mówisz, w ogóle nie byłoby ludzi pobożnych. Wiem sporo o lekcjach religii w szkole mojego Ojca. Oczywiście była historia Kościoła czy liturgika (skądinąd ważne, przecież katolik powinien znać symbolikę rytów mszalnych, kiedy we mszy uczestniczy), ale także właśnie owa teologia moralna i dużo lektur "duchownych", które zadawano uczniom i potem dyskutowano. To jednak pobudzało refleksję religijną. A dlaczego nauczanie Starego i Nowego Testamentu nie miało służy rozwijaniu miłości do Boga? Wszak to podstawa, jest to księga zawierająca Objawienie. Księdza Charytańskiego znałam prywatnie, ale to nieistotne. ". > A jest nim postepujaca laicyzacja zycia społecznego, spadek uczestnictwa w pr > aktykach religijnych, odchodzeniem od norm etycznych wynikajacych z "wyznawane > j" religii. > > Przyczyny tych zjawisk sa bardzo zlozone i na pewno nie jest to prosta pochodn > a powrotu lekcji religii do szkoł czy niewłasciwych metod katechizacji szkoln > ej i parafialnej Przyczyny tych zjawisk są oczywiście złożone. Natomiast niewątpliwie lekcje religii w salkach katechetycznych były 1. bardziej elastyczne i dawały większą możliwość dostosowania do potrzeb katechizowanej młodzieży, 2. nie były obciążone negatywnymi skojarzeniami wiązanymi ze szkołą, postrzeganą jako uciążliwy obowiązek. Lekcja religii nie była jeszcze jedną lekcją, taką jak fizyka albo angielski, ale czymś szczególnym, 3. ze względu na to, że uczęszczanie na religię wymagało dodatkowego trudu, pobudzało do refleksji, po co to robię. W szkole człowiek zapisuje się na religię (czy rodzice) prawie mechanicznie, 4. ze względu na to, że lekcje religii były pozbawione szkolnej rutyny, przy parafiach tworzyło się środowisko osób zaangażowanych religijnie. Ja w liceum chodziłam do na potańcówki przy kościele, jeździłam na kościelne obozy etc. W ten sposób formowało się środowisko ludzi wierzących, którzy ze sobą się przyjaźnili i wzajemnie umacniali w wierze. Przeniesienie lekcji religii do szkół takie środowiska rozbiło. 5. Lekcje religii w szkołach postrzegane są powszechnie jako klerykalizacja życia publicznego, agitacja, wchodzenie Kościola z butami etc. Niezależnie od tego, na ile słuszne są takie poglądy, dziecko uczęszczające na religię nieraz je usłyszy i gdzieś mu się zakarbuje. Ktoś, kto chodził na religię przy parafii, nie miał okazji czegoś takiego usłyszeć. Chrześcijaństwo jest owszem, znakiem sprzeciwu ze względu na normy moralne, ale nie ma potrzeby obciążać go dodatkowo złymi konotacjami. Natomiast dzisiaj i tak nie ma możności powrotu katechezy do salek. Nie tylko ze względu na opór Kościoła, ale i dlatego, że dziś większość rodziców pracuje do 17-18 i nie będzie odwozić dzieci na kolejne zajęcia dodatkowe. Za komuny jednak pracę kończyło się wcześniej (wcześniej też zaczynało) i popołudnie było dla rodziny. Zabiegi Kościoła, by oprócz katechezy były jakieś przygotowania w parafii, zabiegi podjęte dopiero niedawno, są milczącym przyznaniem, że katecheza w szkole okazała się nieskuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
bib24 Re: Jan Twardowski 19.09.14, 10:05 > Natomiast dzisiaj i tak nie ma możności powrotu katechezy do salek. Nie tylko > ze względu na opór Kościoła, ale i dlatego, że dziś większość rodziców pracuje > do 17-18 i nie będzie odwozić dzieci na kolejne zajęcia dodatkowe. Za komuny > jednak pracę kończyło się wcześniej (wcześniej też zaczynało) i popołudnie było > dla rodziny. Ten argument jest dobry na poziomie podstawówki, ale gimnazjum, ogólniak - tam dziecko bez problemy na religię do kościoła może chodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Jan Twardowski 19.09.14, 20:20 srebrna rybko, bardzo odeszlysmy od tematu głównego postu. Watek zrobil sie bardzo dlugi i niewygodny w obsludze. Zapraszam na forum "wychowanie w wierze". Ja tez znalam ks. Jana Charytanskiego... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 10:07 1. osobiście wszelkie kartki, literki etc. uważam za nonsens, gdyż one służą wytworzeniu zastępczej motywacji do chodzenia do kościoła zamiast rozwijać tą właściwą: chcę przystępować do sakramentów, chodzić do kościoła etc. dla Pana Boga, który wszak widzi to i bez kartek. Jeśli chodzimy do kościoła z innego powodu, jest to nonsens. Ewidencja powinna być prowadzona tylko w sprawach małżeństwa, by nie doszło do bigamii. 2. plater słusznie podkreśla, że metody katechizacji w szkole powinny być inne, niż w salkach. Z tego powodu zresztą byłam i jestem przeciw katechizacji w szkole, bo uważam metody z salek za lepsze. No, ale o tym nie dyskutujemy, katechizacja jest w szkołach i trzeba się do tego dostosować. 3. Cały czas dyskusja jest ponad głową wierzącego dziecka, które było na tyle świadome, że można było udzielić mu komunii. Czy ono chce odbyć nowennę pierwszych piątków i rozumie jej sens? I oczywiście o tym powinien z dzieckiem rozmawiać wierzący ojciec, a nie niewierząca matka. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? P.S. 18.09.14, 10:20 przepraszam za dwie zbliżone odpowiedzi, w trakcie pisania pierwszej rozłączył mi się internet i nie wiedziałam, że jednak się zapisała. Zdanie podtrzymuję. Odpowiedz Link Zgłoś
slonecznik1981 Re: I ja o religii - jak postąpić? P.S. 18.09.14, 10:32 Przecieram oczy zdumienia. Wątek "religijny", a bez bluzgow i szyderstw dyżurnych antyklerykalnych trolli Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? P.S. 18.09.14, 13:08 te trolle zapewne chodziły na religię w szkole, musiały zbierać podpisy, a teraz zbieramy owoce tej edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter Re: I ja o religii - jak postąpić? P.S. 18.09.14, 14:18 srebrnarybka napisała: > te trolle zapewne chodziły na religię w szkole, musiały zbierać podpisy, a teraz zbieramy owoce tej edukacji. więc zapraszamy ponownie do salek katechetycznych poza szkołami i to zweryfikuje skalę śmiesznej tzw edukacji religijnej. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 11:40 Sa nonsensem, jak kilkakrotnie pisalam, jesli wytwarzaja motywacje zastepcza. Do rodzicow i katechety nalezy wzbudzic motywację duchowa. Nie slyszalam, zeby dziecku, ktore nie uzbieralo plakatu, pieczatek, podpisow, karteczek czy czegokolwiek, odmówiono udzielenia sakramentu eucharystii. Uwazam, ze dziecko 9 letnie moze byc ZACHECANE do odprawienia I piatkow, ale bardzo trzeba z tym uwazac, by dziecko nie odebrało tej praktyki jako "magicznej formułki na zbawienie", bo jest to czysty zabobon. Mozna mu wyjasnic, na czym polega ta praktyka, ale jak sie dziecku nie uda "uzbierac", podkreslic, ze najwazniejsze, że podjelo w zwiazku ze spowiedzia decyzje wytrwania przy Bogu. I do zrozumienia, ze nawrócenie, a tym bardziej zbwienie, dokonuje sie moca Bożą, a nie przez ludzkie postanowienia, pobozne praktyki i wysiłki. Ewidencja w sprawach malzenstw ( w sytuacji typowej) polega na tym, ze swiadectwo chrztu, nie starsze niz konkretna ilosc miesiecy, przedstwione przez nupturienta, jest jednoczenie swiadectwem tego, ze jest wolny, moze przyjac sakrament malzenstwa. Wszystko inne opiera sie na zaufaniu. 1. Mozesz do spowiedzi (niekoniecznie przedmalzenskiej) z ta karteczka wyslac dowolna osobe. 2. Mozesz ksiedzu podczas spowiedzi opowiadac duby smalone, podpis dostaniesz ! 3.Mozesz karteczki do spowiedzi i nauk przedmalzenskich zeskanowac albo samodzielnie je podpisac... 4. do protokołu możesz podawac dowolne fakty, sprawdza sie tylko akt urodzenia i zgonu, reszta oparta na zaufaniu; Dlaczego uwazasz metody z salek za lepsze ? Jaka konkretnie metodę katechetyczna preferujesz ? Jaka była u was stosowana ?? W salkach tez prowadzono dziennik obecnosci ! Mlodsze dzieci z okazji I piatku zamiast lekcji mialy spowiedz pod okiem katechetki i rzecz jasna ksiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 13:05 Sa nonsensem, jak kilkakrotnie pisalam, jesli wytwarzaja motywa > cje zastepcza. > > Do rodzicow i katechety nalezy wzbudzic motywację duchowa. Oczywiście, w opisanym przypadku należy to do wierzącego ojca, bo trudno, by niewierząca matka wzbudzała w swoim dziecku duchową motywację do uczestnictwa w praktykach religijnych. Natomiast z opisanej sytuacji odnoszę wrażenie, że cała uwaga skupia się tu na karteczkach i podpisach. Nie slyszalam, zeby dziecku, ktore nie uzbieralo plakatu, pieczatek, podpisow > , karteczek czy czegokolwiek, odmówiono udzielenia sakramentu eucharystii. Ja też nie, ale nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że dziecko jest uczone, że idzie się do spowiedzi czy komunii po podpis, a nie dla Pana Boga. Uwazam, ze dziecko 9 letnie moze byc ZACHECANE do odprawienia I p > iatkow, ale bardzo trzeba z tym uwazac, by dziecko nie odebrało tej praktyki > jako "magicznej formułki na zbawienie", bo jest to czysty zabobon Jak najbardziej się z tym zgadzam, ale chyba nie o ten problem chodziło wątkodawczyni. Co do traktowania tego jako zabobonu, jest taki piękny wierszyk, który tę postawę wyśmiewa: "kto ma pierwsze piątki zaliczone jak trzeba, ten osiągnie zbawienie i wnijdzie do nieba". Z tym, że wierszyk jest tak stary, że nie ma mowy o karteczkach, przynajmniej się zakłada, że to wie Pan Bóg. Zbieranie podpisów przy jednoczesnym traktowaniu pierwszych piątków jako zabobonu może doprowadzić do sytuacji, w której dziecko uzna, że: "kto ma pierwsze piątki PODPISANE jak trzeba, ten osiągnie zbawienie i wnijdzie do nieba". Ot, wystarczy wypełnić książeczkę, można sobie samemu podpisać. Potem św. Piotr będzie sprawdzał książeczkę Ewidencja w sprawach malzenstw ( w sytuacji typowej) polega na tym, ze swiadect > wo chrztu, nie starsze niz konkretna ilosc miesiecy, przedstwione przez nuptur > ienta, jest jednoczenie swiadectwem tego, ze jest wolny, moze przyjac sakrament > malzenstwa. > > Wszystko inne opiera sie na zaufaniu. I słusznie. Małżeństwo sakramentalne powinno być zawierane z motywacji duchowej. Małżonkowie przysięgają przed Bogiem, a Bóg przecież wie, czy nakłamali w protokole przedślubnym i czy sfałszowali kartki od spowiedzi przedślubnej. Jeżeli tak zrobią, obciąża to ich sumienia. Zresztą w jaki sposób proboszcz w kancelarii miałby sprawdzać, czy małżonkowie rzeczywiście zamierzają mieć dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 14:19 Niekoniecznie. Jesli matka stracila wiare, ale odbiera swoja sytuacje, w taki sposob, ze odczuwa, ze stracila cos cennego, moze przekazac dziecku, ze wiara JEST wartoscia (ktora latwo starcic, zgubic, trzeba chronic...). W innej, trudniejszej, jest matka, ktora czuje sie "wyzwolona z okowów wiary i zabobonów sredniowiecza" (badz zwiazanych z nimi zasad moralnych). Jeszcze inaczej - gdy "stracilam wiare" - znaczy dla niej "stracilam poczucie sensu konkretnych praktyk religijnych". W opisanym przypadku raczej chodzi o praktyke (nieco watpliwa wychowawczo) "zbierania pierwszych piatkow", badz szerzej - czestej spowiedzi i komunii. Obrazki rozdawane na mszy sw. zwiazane sa w tresciami roku liturgicznego, zawieraja tekst ewangelii ... Uwazam, ze jest to cenna pomoc dla rodzicow, ktorzy nie sa katechetami ani mgr. teologii czy liturgiki. Nie ma jednak przymusu ich brac i kolekcjonowac! Przy spowiedzi podpisow nie daja, jak ktos ich nie chce! Ani tym bardziej przy komunii ! Jesli rodzic uwaza, ze to szkodliwy zwyczaj , jego rola jest powiedziec dziecku -"najwazniejsze, zebys... itd.itp". Problem - co dalej w zwiazku z praktyka rozdawania obrazkow, karteczek, pieczatek ? Dowodem, że problem istnieje, sa wypowiedzi zalozycielki watku i innych osob, ktore odbieraja to jako ingerencje w swoje prywatne sprawy. A jak ma sprawdzic, czy nie "wprowadzili w blad co do istotnych dla malzenstwa przymiotow" ? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 15:38 Niekoniecznie. > Jesli matka stracila wiare, ale odbiera swoja sytuacje, ... etc. Przecież nie wiemy, dlaczego matka straciła wiarę, bo tego nie napisała. Nie wiemy nawet, czy w ogóle straciła, bo przecież może pochodzi z rodziny niewierzącej i może w ogóle nie jest ochrzczona. Natomiast ojciec wiary nie stracił, więc nie ulega wątpliwości, że to on jest odpowiedzialny za religijne wychowanie swoich dzieci. Nie tylko za posyłanie ich na religię, ale za ich religijne wychowanie, bo bardzo słusznie podkreślasz tu rolę rodziców. Obrazki rozdawane na mszy sw. zwiazane sa w tresciami roku liturgicznego, za > wieraja tekst ewangelii ... Uwazam, ze jest to cenna pomoc dla rodzicow, ktorz > y nie sa katechetami ani mgr. teologii czy liturgiki. Nie ma jednak przymusu i > ch brac i kolekcjonowac! Przymusu nie ma, ale rozumiem, że obrazki rozdawane są w celu wklejenia ich do zeszytu, napisania czegoś itp. I ktoś to potem sprawdza. Co więcej - jak dziecko nie było na mszy szkolnej, bo np. wyjechało z rodzicami na działkę i było na mszy w parafii wiejskiej w pobliżu działki, obrazka nie dostanie. W opisanej przeze mnie praktyce napisania paru zdań z Ewangelii nie miało znaczenia, gdzie się było na mszy, bo Ewangelia wszędzie jest taka sama. Przy okazji dziecko miało doświadczenie powszechności Kościoła. Przy spowiedzi podpisow nie daja, jak ktos ich nie c > hce! Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce sam z siebie podpisu przy spowiedzi, jak go nie potrzebuje, bo po co. Jeśli chce, to dlatego, że gdzieś się ma z tego rozliczyć. Im mniej będzie takich sytuacji, tym lepiej. Jesli rodzic uwaza, ze to szkodliwy zwyczaj , jego rola jest powiedziec dziec > ku -"najwazniejsze, zebys... itd.itp". Owszem, ale tak zrobi rodzic świadomy religijnie. A sama zauważyłaś, że nie wszyscy rodzice są. Po co więc wprowadzać na lekcjach religii zwyczaj, który rodzice muszą prostować? Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 do plater-2 - osobiście, może lekko OT 18.09.14, 15:52 Plater, jak wspomniałam moja droga życiowa jakiś czas temu rozeszła się z kościołem oficjalnym. Wkurza mnie protekcjonalna postawa kleru, nachalne wtrącanie się we wszystkie dziedziny życia, gonienie za dobrami materialnymi i wiele innych przywar. Na forach mało przychylnie komentuję postępowanie przedstawicieli tej instytucji. Jednak Twoje wypowiedzi budzą mój prawdziwy szacunek - są bardzo wyważone, grzeczne i konkretne. Nawet moje doświadczenia, inne niż znana Tobie praktyka, nie powodują chęci "dokopania" akurat Tobie. Może gdyby więcej katolików zamiast nawracać "ogniem i mieczem" zachowywało Twój spokój mniej by było problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: do plater-2 - osobiście, może lekko OT 18.09.14, 16:04 Chociaż nie jestem plater, a w tym wątku akurat z nią polemizuję co do szczegółów tego, jak powinna się odbywać katechizacja, by była skutaczna, bardzo cieszę się czytając Twój wpis. Powodów zgorszenia postępowaniem duchownych jest dużo, przypomnę piękne zdanie ks. Tischnera, że nie zna nikogo, kto straciłby wiarę pod wpływem agitacji marksistowskiej, ale takich, co stracili pod wpływem kontaktu z własnym proboszczem, zna na pęczki. Ale bardzo się cieszę, że jesteś w stanie dostrzec, że można mieć też inne doświadczenia, a katolicy to nie jest tylko banda ciemnych, otumanionych głupków, jak można zrozumieć z wpisów wielu innych foremek. Wpisów, które, jak sądzę, są reakcją na doświaczenia szkolnej katechizacji. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: do plater-2 - osobiście, może lekko OT 18.09.14, 20:26 Przekonanie, ze Kosciol, czy szerzej, swiat ma byc bezgrzeszny, doskonaly - jest sprzeczna z Objawieniem i zdrowym rozsadkiem. Pokornie znosze wady swiata i mojego Kosciola, ktorego jestem grzeszna czastka. Gonienie za dobrami materialnymi i protekcjonalna postawa na szczescie nie dotyczy calosci Kosciola. Zauwaz, ze autorytety religijne kazdego zwiazku wyznaniowego maja prawo wypowiadac sie publicznie, jak kazdy podmiot prawa, w dowolnych tematach, jest to zgodne z prawem. A nawet wykazywac sie inicjatywa prawodawcza ! Tym bardziej aurorytety te maja prawo zwracac sie do swoich wiernych w dowolnych sprawach. Skoro rozstalas sie z "Kosciolem oficjalnym" , nie musisz sie go sluchac, ani nawet tych wypowiedzi sluchac. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter D -po jaki ptak na religie ma chodzić 18.09.14, 13:33 chipsi napisała: > A - posyłała dziecko do spowiedzi dla świętego spokoju > B - oznajmiła katechetce że nie będzie żadnego podpisywania karteczek > C - udawać że karteczka nie istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 14:00 To, że rozdali, nie oznacza, że będą sprawdzać. Mówię z autopsji, też karteczki, a w zasadzie obrazki z pieczątką były rozdane i nikt ich więcej widzieć nie chciał. Bardziej chyba to było dla dzieci, żeby im łatwiej było te piątki odliczać. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 14:16 Olałabym i tyle. A jakby ksiądz się na religii rzucał, to powiedziałabym mu: że mój syn na biskupa predyspozycji nie ma, więc niech mu odpuści Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: I ja o religii - jak postąpić? 18.09.14, 20:00 powiedz, że nie musisz udowadniać, że jestes wielbłądem - na to wychodzi, że masz obowiązek udowodnić, ze na mszę chodzisz, tzn córka chodzi nie, absolutnie nie podpisywałabym Odpowiedz Link Zgłoś
liisa.valo Re: I ja o religii - jak postąpić? 19.09.14, 20:42 To jest świetna okazja, żeby podszkolić dziecko z zakresu konsekwencji podejmowanych decyzji. Chce chodzić na religię, musi łazić do kościoła. Dla mnie to by było oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś