Dodaj do ulubionych

w drugą stronę..

18.09.14, 20:35
Po wątku o 14 latce niejedzacej obiadow, zaczelam sie zastanawiac nad tym, jak rodizce zaczynaja trkatowac nastoletnie dzieci.
U mnie wiele sie zmienilo po 12 r.ż., gdzie nagle mama (samotna matka), przestala gotować regularnie i nie było nic do jedzenia, gdy przychodzilam ze szkoly. Przychodzilam o 13-14, a ona o 18 i wtedy zaczynala cos robic. Ja jadlam byle co do tej godziny, bylam glodna i rzucalam sie np. na kanapke z maslem, czy suche platki czy cokolwiek co bylo w lodowce. Nie myslalam wtedy czy jest to zle czy nie...
Matka uznala też, że nie interesuja jej moja oceny, wybor szkoly, dalsza drgoa edukacyjna. Niemniej, gdy okazalo sie, ze studia na ktore ide są platne, to oponowala. Woala bym przystala przy czyms tanszym, mnijeszym itp... Zawsze powtarzala, ze ona musia wybierac sama i ze ja tez musze sobie poradzic, ale mam saie ograniczać, bo bogiem nie jestem. Gdy mialam 12-14 lat wyjezdzala na tydzień do innej miejscowosci w sprawach bizensowych. W wakacje nie bylo jej przez miesiac, 2 tyg. W pozostale miesiace w roku wyjzezdzala raz na kilka miesiecy. Nie zostawiala jedzenia ani kasy na nie. Jadlam kluski, ktore robilam z maki z mlekiem. Nie kupowala mi ubran, bo przestalam rosnąc, a te ktore mialam powinny mi wystarczyć. Nosilam ubrania dziecinne, z motywami myszki miki, psem plutem itp.. Bylo mi wstyd (pierwsze piersi i te sprawy...) Poza tym mialam naprawde zuzyte ubrania, ciagle te same, niemodne. Nigdy nie byłam u fryzjera. Nigdy w zyciu. Nie bylo mowy o wakacjach, siedzialam w domu, bo jestem juz za duza, szkoda pieniadzy. Gdy byly wycieczki szkole probowala mnie namawiac bym nie jechala, bo mam sie uczyć... Wzrocowo jednak oplacala komitet rodzicielski i czynsz. Nawet na zapas.. Jak skonczylam te 18 lat to nie dawala mi na bilety na komunikacje, nie mialam butow, kurtek, brakowalo mi wszystkiego...
Nie dostawalam alimetow od ojce, bo nie placil, a ona mowila, ze widocznie taki moj los.. Nie podwyzszala ich od lat, nie egzekwowala u komornika...
Wracajac do tego (teraz nie mam z nią kontaktu, bo mowi, ze swoje zrobila), zastanawia mnie czy rzeczywiscie w okresie nastoletnim rodzice daja dziecku tak duża swobode. Wychodzilam gdzie chcialam i o ktorej, wracalam jak chcialam. Nic jej nie obchodzilo.. Czy wiek nastoletni tak bardzo zmienia postac rzeczy? Wtedy juz sie nie wychowuje? Nie zajmuje, nie opiekuje?
Obserwuj wątek
    • hunkis Re: w drugą stronę.. 18.09.14, 20:42
      Oj, przypuszczam, że w Twoim przypadku matka po rozwodzie z ojcem poczuła, że jesteś dla niej kulą u nogi i zwyczajnie ordynarnie cię olała. Bez ciebie by miała więcej kasy i łatwiej sobie przygruchała faceta. Parszywa egoistka razem z tatusiem niepłacącym na dziecko dzieciorobem.
      Wyrazy współczucia.
      Mam nadzieję, że sobie jakoś poradziłaś z emocjonalnym obciążeniem posiadaniem podłych rodziców.
    • zuzi.1 Re: w drugą stronę.. 18.09.14, 20:43
      Tak jak opisalas nie zachowuje sie matka, Twoja matka byla matka tylko z nazwy a nie prawdziwa, zaniedbywala Cie strasznie, a jako konsekwencje tej swojej ' matczynej troski' ma teraz brak kontaktu z corka...Widocznie na nic wiecej nie bylo tej kobiety emocj. stac, b. przykra sprawa.
    • joa66 Re: w drugą stronę.. 18.09.14, 20:46
      Wychodzilam gdzie chcialam i o ktorej, wracalam jak chcialam.

      Ja praktycznie też, ale ja to sobie wywalczyłam.

      IMHO jest róznica między poszerzaniem pola wolności i odpowiedzialności nastolatka a jego olewaniem. W zdrowej relacji powinno się wzajemnie wspierać , odpowiednio do możliwości i umiejętności. Najwięcej kontrowersji budzą zwykle te możliwości i umiejętności nastolatka - a tu żadna skrajnośc nie jest dobra.
    • werk.a123 Re: w drugą stronę.. 18.09.14, 20:59
      ja myślałam- wtedy, ze to dlatego, ze mam nascie lat...
      • triss_merigold6 Re: w drugą stronę.. 18.09.14, 21:11
        Nie, to dlatego, że matka Cię olała, wychodząc z założenia że z głodu nie umrzesz i jakoś sobie poradzisz. Nie myl olania z zaufaniem do nastolatki.
        Kiedy byłam nastolatką oboje moi rodzice pracowali, miałam dużo luzu ale też obowiązki domowe. Obiad był zawsze, ciuchy wyprane i poprasowane, ogarnięte mieszkanie - zasługa matki, ale też potrafiła kobieta obdzielić mnie i siostrę konkretnymi zadaniami.
    • klubgogo Re: w drugą stronę.. 18.09.14, 21:06
      Ja chyba normalną nastolatką byłam, bo koniec podstawówki pamiętam jako czas intensywnej nauki i spotkań z koleżankami. W I klasie liceum też, ale w II coś mi odbilo i zaczęłam robić co chciałam. Obiad jednak zawsze w domu był, ubrania wyprane, porządne, zadbane, odkąd poszłam do liceum sama zaczęłam też dbać o gotowanie czy dom, ale tego nauczyli mnie rodzice i mam nadzieję nauczyć tego moją córkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka