mx3_sp
25.09.14, 08:38
W wyniku różnych perturbacji dorosła osoba decyduje się na wizytę u psychiatry, pierwszy raz. Idzie, lekarz pyta o wykształcenie, zawód matki (pacjenta), wagę, źródło dochodu, stan cywilny, itp. -wszystko wklepuje do komputera.Zajmuje to ok 15 minut. Po czym pyta co pacjent chce osiągnąć tą wizytą. Pacjent siedzi , nie wie co odpowiedzieć. Lekarz nalega, czy ma mu wypisać leki, czy skierować na terapię czy jeszcze coś. Nalega na odpowiedź. Pacjent miota się , nie wie co odpowiedzieć, mów, że to jest jego pierwsza wizyta u takiego specjalisty i chce by to lekarz ocenił sytuację i podjął właściwy sposób leczenia. Lekarz mówi, że nie jest dentystą, który po otwarciu ust widzi co należy leczyć, widzi też, że pacjent na pewno ma jakieś problemy, ale diagnozy nie postawi bo to nie tak działa. Nakazuje wręcz pacjentowi jasno i ostatecznie określić po co przyszedł, z zastrzeżeniem, że on recept w zasadzie nie wypisuje. Pacjent wyszedł, miał dość. Dzień do siebie dochodził. To jest skrócony opis tej niespełna 20 minutowej wizyty, debiutanta u lekarza tak specyficznej dziedziny, który zamiast pomocy otrzymał potężną dawkę stresu i poniżenie (w jakimś stopniu). Tak powinno być? Wizyta w ramach funduszu.