darriasz
04.09.04, 22:09
Około godziny 14 wybralismy sie z niemezem na spacer z Asiulką w wózeczku
oczywiści. Przechodziliśmy koło sklepu, a ze było dzis goroca to wstąpiłam po
lody. Asia spała w wózeczku przed sklepem i Grzegorz (mój niemąż) stało obok.
Nagle usłuszałam przeraźliwy płacz mojej córci.Wybieglam ze sklepu i
zobaczyłam ja Grzegorz tuli malutką i probuje ja uspokoic. Wzięlam ją na ręce
i wtedy powiedział mi co sie stalo. OTÓŻ PRZED SKLEPEM JAKIS DWOCH FACETOW
OKOLO 30-STKI PRZYWITALO SIE I ZACZELI ZE SOBA GADAC, ALE PO JAKIEJ MINUCIE
TEJ KONWERSACJI JEDEN Z NICH DRUGIEMU WALNAL W RYJ, A TEN POLECIAL PROSTO NA
WOZEK Z NASZA SPIĄCĄ CÓRECZKĄ!!! WÓZEK PRAWIE SIE PRZEWROCIL. CORCIA BYLA JUZ
NOGAMI NA ZWEWNĄTRZ WOZKA, A BUŹKA W BOKU BUDKI I NA SZCZESCIE GRZEGORZ W
OSTATNIM MOMENCIE GO ZLAPAL. Gdy mi to powiedzial to ja rozplakalam sie jak
dziecko... To smutna historia bez moralu... Pisze to zeby sie wyzalic bo
tylko inna mama moze zrozumiec co czuje...