Dodaj do ulubionych

Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo

16.10.14, 20:43
Luźne spostrzeżenie- ale co jakiś czas się pojawia , w miarę poznawania bliżej sytuacji szkolnych kolegów dzieci. Z mojego dziecięctwa nastolęctwa kojarzę problem alkoholizmu. W klasie przynajmniej kilkoro miało rodzica, który miał z tym problem, nie bardzo kojarzę (ale możliwe że nie zwracałam uwagi, dzieciaki żyją w innym świecie) samotnych rodziców- może 1 rodzic (mama) na całą klasę.
Teraz więcej jest dzieci wychowywanych przez samotne mamy (rozwód, wdowa, brak ojca dziecka w życiu itd.) niż mających rodziców alkoholików. Kiedyś nie znałam- nie kojarzę- by któraś z moich koleżanek wychowywała się w domu z ojczymem/macochą/była adopotowana. Teraz takich rodzin jest całkiem sporo.
Ot, pewnie nic odkrywczego, znak czasów ?
Jak jest w środowisku Waszych dzieci ?
Obserwuj wątek
    • edelstein Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 20:58
      W poprzednim przedszkolu 1 matka samotna,w nowym zadnej.
    • naomi19 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 20:59
      jestesmy w podobnym wieku a nie pamietam, zeby wielu moich kolegow mialo ojcow alkoholikow, a przynajmniej jako dziecko nie wiedzialam o tym
      wszyscy lub prawie wszyscy mieli pelne rodziny
      i teraz w zasadzie podobnie
      nie widze, zeby rodzice kolezanek i kolegow mojej corki byli alkoholikami (ale niby jak mialabym to ocenic?), ale tez wszystkie badz zdecydowana wiekszosc to pelne rodziny
      alkoholizmu czesto nie widac 'golym okiem', wiekszosc alkoholikow funkcjonuje pozornie wlasciwie w spoeczenstwie
    • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:01
      guderianka napisała:

      > Jak jest w środowisku Waszych dzieci ?

      Nie mam pojecia jak jest bo nie intsresuje sie sytuacja rodzinna ani zyciem osobistym rodzicow dzieci i w szkole moich dzieci, nawet nie znam wiekszosci tych dziecizi ich rodzicow/opiekunow z widzenia.
      • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:08
        Najma- nie rozmawiasz z dziećmi, a dzieci nie rozmawiają z rówieśnikami ?
        Nie chodzisz na zebrania ( na nich można poznać większość rodziców, bo większość jednak chodzi)

        Piszesz-albo tak odbieram-jakby wiedza o sytuacji innych, wynikała z jakiegoś wścibstwa czy chorobliwego zainteresowania innymi. Niefajnie zabrzmiało.
        • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:21
          guderianka napisała:

          > Najma- nie rozmawiasz z dziećmi, a dzieci nie rozmawiają z rówieśnikami ?

          Guderianko, rozmawiam i to duzo, ale nie na temat zycia osobistego rodzicow ich kolegow. Moje dzieci tez na takie tematy nie rozmawiaja z kolegami. Litosci, toz to jakis absurd jest. Serio, ty wypytujesz dzieci o sytuacje osobista/rodzinna ich kolegow? I one maja taka wiedze? Znam rodzicow najlepszych kolegow dzieci, znam ich sytuacje bo my sie tez przynaznimy, ale to kilka osob. Reszty nie znam, niektorych widuje czasem najczesciej gdzies nazwijmy to na miescie. W szkole corki nie mam pojecia, nikogo nie znam, oprocz jeden kolezanki i jej rodzickwbo do siebie chodza. Mieszkaja razem ale nie mam pojecia czy sa malzenstwem itp.

          > Nie chodzisz na zebrania ( na nich można poznać większość rodziców, bo większoś
          > ć jednak chodzi)

          A to na zebraniach omawia sie sytuacje osobista rodzicow? Nie, nie chodze bo na szczescie nie ma zebran, nie sa potrzebne. Sa za to spotkania rodzic-uczen-nauczyciel.

          > Piszesz-albo tak odbieram-jakby wiedza o sytuacji innych, wynikała z jakiegoś w
          > ścibstwa czy chorobliwego zainteresowania innymi. Niefajnie zabrzmiało.

          A z czego wynika? Ja rozumiem ze masz taka wiedze gdy kogos znasz blizej, ale zeby wiekszosc albo wszyatkich rodzicow? Dzieci tez nie maja innych tematow, zajec? W jakim wieku masz dzieci?
          • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:30
            Nie muszę wypytywać. Samo jakoś wychodzi przy bliższym poznaniu, podczas jakiejś rozmowy na przerwie lub po lekcjach. A ile Twoje dzieci mają lat ? Bo tak może myślę, że to kwestia czasu poznawania danych osób. W ciągu 6lat szkolnego życia Starszej, spotkań z rodzicami na zebraniach, klasowych ogniskach itp. , bywania u nas w domu -znałam z imienia, nazwiska, wyglądu, cech charakteru, sytuacji domowej mniej więcej połowę klasy. Teraz w gimnazjum nie kojarzę koleżanek z twarzy, znam z opowieści (mam córkę gadułę). Młodsza z kolei- 3/4 klasy pochodzi z rejonu więc siłą rzeczy się znamy- lub znajomi znają itp.

            > A to na zebraniach omawia sie sytuacje osobista rodzicow?

            Czasami tak, wychodzi to siłą rzeczy. Przeciez nie jest to skrywana tajemnica czy powód do wstydu. Poza tym- są rozmowy/spotkania po zebraniach, wspólny temat dotyczący sytuacji w klasie, wspólna sytuacja, wspólny powrót do domu. No wiesz, jak to w społeczeństwie bywa.

            A z czego wynika? Ja rozumiem ze masz taka wiedze gdy kogos znasz blizej, ale z
            > eby wiekszosc albo wszyatkich rodzicow? Dzieci tez nie maja innych tematow, zaj
            > ec? W jakim wieku masz dzieci?


            W moim dzieciństwie/nastolęctwie- z opowieści samych dzieciaków/rówieśników. Współcześnie- z opowieści własnych dzieci i znajomości rodziców. W przypadku Młodszej osobiście znam wszystkich, zdecydowanie lepiej ok. połowę. NIe wiem dlaczego zakładasz, że skoro dzieci opowiadają coś o kimś, to jest to dowodem na to, ze nie mają innych tematów i zajęć. Sytuacja rodzinna jest tematem tabu ?
            Dziewczyny mają 14,5 i 8,5 lat
            jak sobie wytłumaczę, że czegoś nie muszę, to szybko się sama z sobą zgadzam wink - by dlania
            • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:46
              guderianka napisała:

              > Nie muszę wypytywać. Samo jakoś wychodzi przy bliższym poznaniu, podczas jakiej
              > ś rozmowy na przerwie lub po lekcjach. A ile Twoje dzieci mają lat ? Bo tak moż
              > e myślę, że to kwestia czasu poznawania danych osób. W ciągu 6lat szkolnego życ
              > ia Starszej, spotkań z rodzicami na zebraniach, klasowych ogniskach itp. , bywa
              > nia u nas w domu -znałam z imienia, nazwiska, wyglądu, cech charakteru, sytuacj
              > i domowej mniej więcej połowę klasy. Teraz w gimnazjum nie kojarzę koleżanek z
              > twarzy, znam z opowieści (mam córkę gadułę). Młodsza z kolei- 3/4 klasy pochodz
              > i z rejonu więc siłą rzeczy się znamy- lub znajomi znają itp.

              Moze to zalezy tez gdzie sie mieszka. Moj syna ma 7 lat, chodzil przez rok do przedszkola przy szkole czyli zaczal w wieku 3 lat i wciaz w mniej wiecej tym samym skladzie sa w szkole czyli 4 lata. Poznalam niektorych rodzicow na urodzinach ale rozmowy nigdy nie przeszly na tematy osobiste. A rejonizacji u mnie nie ma. Corka ma 11 lat tez poznalam niektorych rodzicow ale zaprzyjaznilam sie z jednym malzenstwem (tak jak u syna tyle ze tylko z jego kolegi mama). Moje dzieci zwyczajnie nie rozmawiaja z kolegami na takie tematy bo i po co?

              > Czasami tak, wychodzi to siłą rzeczy. Przeciez nie jest to skrywana tajemnica c
              > zy powód do wstydu. Poza tym- są rozmowy/spotkania po zebraniach, wspólny temat
              > dotyczący sytuacji w klasie, wspólna sytuacja, wspólny powrót do dom u. No wies
              > z, jak to w społeczeństwie bywa.

              zartujesz prawda? Nie wyobrazam sobie nawet czegos takiego. Przeciez to sa prywatne sprawy I jesli sa powody to omawia sie to tylko z nauczycielem lub inna osoba odpowiednia w szkole. To sa zawszs poufne sprawy. U mnie szczesliwie nie ma zebran i omawiani cudzych spraw na forum publicznym.
              >
              > W moim dzieciństwie/nastolęctwie- z opowieści samych dzieciaków/rówieśników. Ws
              > półcześnie- z opowieści własnych dzieci i znajomości rodziców. W przypadku Młod
              > szej osobiście znam wszystkich, zdecydowanie lepiej ok. połowę. NIe wiem dlacze
              > go zakładasz, że skoro dzieci opowiadają coś o kimś, to jest to dowodem na to,
              > ze nie mają innych tematów i zajęć. Sytuacja rodzinna jest tematem tabu ?
              > Dziewczyny mają 14,5 i 8,5 lat
              > jak sobie wytłumaczę, że czegoś nie muszę, to szybko się sama z sobą zgadzam wink

              sytuacja rodzinna/zycie osobiste innych, obcych ludzi nie powinna zbytnio interesowac, po co?
              > - by dlania
              • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:55
                > zartujesz prawda? Nie wyobrazam sobie nawet czegos takiego. Przeciez to sa pryw
                > atne sprawy I jesli sa powody to omawia sie to tylko z nauczycielem lub inna os
                > oba odpowiednia w szkole. To sa zawszs poufne sprawy. U mnie szczesliwie nie m
                > a zebran i omawiani cudzych spraw na forum publicznym.

                przeciez ona nie pisze zena forum publicznym. jest zebranie, po zebraniu sie czasem posiedzi dłuzej żeby dokończyc planowanie jakiejs imprezy czy czegos, pojdzie sie na kawe, wraca sie razem w te sama strone - to i sie rozmawia.
                • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:02
                  dziennik-niecodziennik napisała:

                  > przeciez ona nie pisze zena forum publicznym. jest zebranie, po zebraniu sie cz
                  > asem posiedzi dłuzej żeby dokończyc planowanie jakiejs imprezy czy czegos, pojd
                  > zie sie na kawe, wraca sie razem w te sama strone - to i sie rozmawia.
                  >
                  I tak kazdy opowiada czy zonaty, czy w zwiazku partnerskim, czy partner moze byl w zwiazku malz itd, ile dzieci, jak ex sie spdawuja itd? Rozumiem ze to tak wszyscy a nie tylko o niebecnych sie rozmawia ...a raczej plotkuje?
                  • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:04
                    Kto chce to mówi. Przy temacie organizacji czasu wolnego, wakacji, rodzeństwa, odrabiania lekcji,-tak się mówi o kocie, psie, pogodzie, nowym przepisie na makaron z warzywami czy..seksie. Tak tak- rozmawiam z koleżankami o seksie wink
                    • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:20
                      guderianka napisała:

                      > Kto chce to mówi. Przy temacie organizacji czasu wolnego, wakacji, rodzeństwa,
                      > odrabiania lekcji,-tak się mówi o kocie, psie, pogodzie, nowym przepisie na mak
                      > aron z warzywami czy..seksie. Tak tak- rozmawiam z koleżankami o seksie wink

                      a o seksie tez rozmawiam ale niekoniecznie wchodze w szczegoly i opowiadam z kim, kiedy i gdzie go uprawiam oraz moj maz, ex i jego ex.
                      • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:22
                        Ja z niektórymi- i vice versa-pozwalam sobie na dogłębne zwierzenia wink
                        • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:51
                          guderianka napisała:

                          > Ja z niektórymi- i vice versa-pozwalam sobie na dogłębne zwierzenia wink

                          A ja nie lubie sie uzewnetrzniac i nie specjalnie mnie to intsresuje w druga strone.
                  • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:06
                    Przecież mnóstwo takich rzeczy po prostu widać. Dzieci opowiadają gdzie i z kim były na wakacjach, widać młodsze (zwłaszcza takie bardzo nowe) rodzeństwo, widać czy w szkole pojawia się wyłącznie matka, w rozmowie ta matka mówi "my z mężem cos tam...".
                    Naprawdę nie trzeba być detektywem, żeby +/- kojarzyć sytuację rodzinną przynajmniej części kolegów i koleżanek z klasy dziecka.
              • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:57
                Znaczy, co jest poufne? Informacja o tym, że kolega X jedzie do ojca na weekend, czy że koleżanka Y mieszka tylko z mamą i babcią, podawane przez same dzieci? Naprawdę, mało kto tak się towarzysko klasowo izoluje jak ja, a pewne rzeczy wiem. Nie od nauczycielek, od innych rodziców i własnego dziecka.
                • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Znaczy, co jest poufne? Informacja o tym, że kolega X jedzie do ojca na weekend
                  > , czy że koleżanka Y mieszka tylko z mamą i babcią, podawane przez same dzieci?
                  > Naprawdę, mało kto tak się towarzysko klasowo izoluje jak ja, a pewne rzeczy w
                  > iem. Nie od nauczycielek, od innych rodziców i własnego dziecka.

                  Skoro nie rozumiesz co czytasz to wyjasnie. Chodzi o zebrania a szkole I omawianie sytuacji osobistej rodziców I czym wspomina guderianka. Nie wiedzialam ze omawia sie cos takiego na forum, myslalam ze to info poufne a nie dostspne dla wszysgkich rodzicow klasowych.
                  • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:07
                    Przed i po zebraniu częśc rodziców rozmawia ze sobą - tak zrozumiałam Guderiankę.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:10
                    cos źle zrozumiałas.
                  • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:12
                    Nie omawia się-nie rób z tego reguły. Czasem ktoś coś powie właśnie w tej konwencji : np. dla mnie taka składa to za dużo, bo ja sama jestem, itp
              • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:02
                Ale na jakie tematy ? Piszesz, jakby to było coś : złego, obrazoburczego, wstydliwego. Temat jak każdy inny- RODZINA, po prostu


                Nie, nie żartuję. Prywatne sprawy ? O rany, strasznie poważnie u Was (przypomnij gdzie to)? U nas-temat jak każdy inny-nikt się specjalnie nie chwali ani nie żali.

                sytuacja rodzinna/zycie osobiste innych, obcych ludzi nie powinna zbytnio inter
                > esowac, po co?


                teraz Ty chyba żartujesz,,,
                interesuje mnie wszystko co dotyczy moich dzieci - mam zabronić im rozmawiać o naszej rodzinie i absolutnie nie słuchać co o rodzinie mówią inni ??
                • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:08
                  Może w kraju w którym jest rodzic A i rodzic B, określenia rodzina/matka/ojciec/rodzeństwo są wstydliwe.
              • turzyca Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:09
                > zartujesz prawda? Nie wyobrazam sobie nawet czegos takiego. Przeciez to sa pryw
                > atne sprawy

                Ale w sensie samotne rodzicielstwo/rodzina patchworkowa to prywatna sprawa, o ktorej sie nie mowi? Przeciez to wychodzi mimochodem w rozmowach, a to ze zeszyt zostal po weekendzie u ojca, a to dziecko mowi o ktoryms z opiekunow po imieniu czy mowi, ze macocha to cos tam, a to pojawia sie mlodsze rodzenstwo o innym nazwisku. Albo zgola o zupelnie innym wygladzie.
                • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:13
                  No dokładnie. Poza tym np. jeśli do tego samego przedszkola zapisuję drugie dziecko o innym nazwisku niż pierwsze i odbiera je inny facet, to dyrektorka, która mnie pamięta i pamięta starszaka chyba się domyśla, że rodzina jest patchworkowa.
          • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:31
            > A z czego wynika?

            z normalnych miedzyludzkich kontaktów. jak dziecko mi chodzi 1,5 roku z tą samą ekipą do przedszkola to ciężko tych rodziców nie znać. nie twiedze ze wszystkich i rewelacyjnie, ale znakomitą większosc się zna.

            > Ja rozumiem ze masz taka wiedze gdy kogos znasz blizej, ale zeby wiekszosc albo wszyatkich rodzicow?

            nieodmiennie mnie zadziwia takie traktowanie "sparowania" jako wybitnie intymnego tematu. dla mnie fakt czy ktoś jest samotny, czy zamężny, czy w związku dowolnym jest czyms jak tak powszechnym jak kolor włosów. i tak jak wiem że mama Karola jest brunetką z pasemkami, a mama Helenki blondynką w lokach, tak wiem że jedna ma męża a druga partnera.
            wielkie mi halo.
            • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:52
              dziennik-niecodziennik napisała:

              > z normalnych miedzyludzkich kontaktów. jak dziecko mi chodzi 1,5 roku z tą samą
              > ekipą do przedszkola to ciężko tych rodziców nie znać. nie twiedze ze wszystki
              > ch i rewelacyjnie, ale znakomitą większosc się zna.

              A jak dobrze sie zna? Na tyle zeby wypytac o sytuacje rodzinna? Ja nie spotykalam rodzicow bo bylam w pracy. Teraz odbieram czasem syna czy corke ze szkoly ale nie mam czasu na nic wiecej oprocz 'hello'.

              >
              > nieodmiennie mnie zadziwia takie traktowanie "sparowania" jako wybitnie intymne
              > go tematu. dla mnie fakt czy ktoś jest samotny, czy zamężny, czy w związku dowo
              > lnym jest czyms jak tak powszechnym jak kolor włosów. i tak jak wiem że mama Ka
              > rola jest brunetką z pasemkami, a mama Helenki blondynką w lokach, tak wiem że
              > jedna ma męża a druga partnera.

              A mnie niezmiernie zadziwia wscibstwo, bo czym innym jest zainteresowanie zyciem ludzi ktorych zna sie z widzenia albo rozmowy o pogodzie?
              > wielkie mi halo.
              >
              • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:58
                > A jak dobrze sie zna? Na tyle zeby wypytac o sytuacje rodzinna?

                a to trzeba wypytywac? jedna mowi "qidziala Pani ten film? my wczoraj z mężem byliśmy, świetny, polecam" - i juz cos wiesz. druga na zebraniu zgłasza ze nie moze przyjsc na festyn, ale przyjdzie jej partner - i juz cos wiesz.
                to naturalne rzeczy są.

                > A mnie niezmiernie zadziwia wscibstwo, bo czym innym jest zainteresowanie zycie
                > m ludzi ktorych zna sie z widzenia albo rozmowy o pogodzie?

                rozczulasz mnie.
                • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:00
                  Mnie również.
              • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:59
                najma78 napisała:

                > A mnie niezmiernie zadziwia wscibstwo, bo czym innym jest zainteresowanie zycie
                > m ludzi ktorych zna sie z widzenia albo rozmowy o pogodzie?

                Ale to wcale nie musi byc "wscibstwo" - normalni ludzie normalnie ze soba rozmawiaja przy roznych okazjach i czasem przypadkiem, czasem "z premedytacja" dziela sie szczegolami z zycia. Czasem wrecz nic nie musza mowic, bo np. wszyscy widza, ze Zdzichu juz niedlugo bedzie mial rodzenstwo albo ze rodzice Wandeczki przyjezdzali po nia starym VW a teraz przyjezdzaja nowiutka Honda wink Patrzysz, sluchasz = wiesz. Bez zadnego wypytywania czy wscibstwa. A juz po 2-3-4 latach posiadania dzieci w tej samej szkole/klasie kiedy odbylo sie iles tam birthdays parties, Christmas concerts, school's open houses czy innych tego typu imprez, na ktorych chocby w przelocie czlowiek zaliczal kolejne small talks, to naprawde wie sie sporo o rodzicach/rodzinach roznych classmates. No bo sie wie i juz. Life.
                • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:02
                  jak tak czasem poczytam na forum to wychodzi mi ze w ogole nie ma o czym z ludzmi gadac.
                  bo tak - o pracy nie, o pieniadzach nie, o zakupach nie, plotkowac nie, o dzieciach nie, teraz sie okazuje ze o rodzinie tez nie. wychodzi na to ze trzeba non stop nawijac o pogodzie...
                  • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:05
                    trzeba rozmawiać o...forum suspicious
                    • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:06
                      o przepraszam, siedzenie na ematce jest moją głęboko prywatną sprawą, nie bede o tym z nikim rozmawiac! suspicious
                      • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:15
                        ..i mam kolejny tekst do sygnaturki big_grin
                      • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:25
                        > o przepraszam, siedzenie na ematce jest moją głęboko prywatną sprawą,

                        Mam podobnie i starannie oddzielam życie realne od forumowego. Tzn. wspominam czasem znajomym, że bywam na forum, ale nie mówię na jakim, żeby tu za mną nie przyleźli suspicious
                        • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:27
                          echtom napisała:

                          > wspominam c
                          > zasem znajomym, że bywam na forum, ale nie mówię na jakim, żeby tu za mną nie p
                          > rzyleźli suspicious

                          "Oni" tu juz moga byc - zapytaj Snowden'a tongue_out
                          • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:39
                            No mam tę świadomość, ale pod nickiem nie rozpoznałabym własnego dziecka, więc trwam w błogim przekonaniu, że nikogo z moich znajomych tu nie ma wink
                            • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:53
                              echtom napisała:

                              > No mam tę świadomość, ale pod nickiem nie rozpoznałabym własnego dziecka, więc
                              > trwam w błogim przekonaniu, że nikogo z moich znajomych tu nie ma wink
                              >
                              A w czym by ci przeszkadzali?
                              • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:55
                                Na przykład nie mogłabym ich swobodnie obgadywać smile
                                • aandzia43 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:58
                                  > Na przykład nie mogłabym ich swobodnie obgadywać smile

                                  Otóż to, otóż to! big_grin
                                • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 23:02
                                  echtom napisała:

                                  > Na przykład nie mogłabym ich swobodnie obgadywać smile
                                  >
                                  No coz, to jeden z powodow smile
                                  • misterni Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 23:38
                                    Przypuszczam, że w przypadku Echtom jedyny smile
                  • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:07
                    dziennik-niecodziennik napisała:

                    > wychodzi na to ze trzeba nonstop nawijac o pogodzie...

                    Welcome to Canada - my jestesmy obsessed na temat pogody tongue_out
                    Ale czasem sie jednak uda pogadac i o rodzinie, i o wakacjach, i o taxes, i o samochodach, i nawet o dzieciach big_grin
                    • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:17
                      bi_scotti napisała:


                      > Welcome to Canada - my jestesmy obsessed na temat pogody tongue_out
                      > Ale czasem sie jednak uda pogadac i o rodzinie, i o wakacjach, i o taxes, i o s
                      > amochodach, i nawet o dzieciach big_grin

                      I tak ze wazystkimi a juz na pewno z wiekszoscia rodzicow kolegow swoich dzieci rozmawialas o wszystkim? Z kazdym z kim pracujesz, kogo spotkasz w fitness club, z kazdym kasjerem itd tak poruszasz tematy ich zycia osobistego? Mnie by sie nie chcialo, szkoda by mi bylo na to czasu i energi.
                      • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:20
                        W moim przypadku- nie ze wszystkimi-bo nie każdy lubi
                        Ale z tymi co lubią i tak jak ja są istotami społecznymi-towarzyskimi-stadnymi - jak najbardziej.
                        Ale ja lubię generalnie ludzi, ruch, rozmowy, towarzystwo, dzianie się, akcje
                        a Ty siebie byś określiła jako introwertyka czy ekstrawertyka ?
                        • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:28
                          Ja jestem introwertyczką, ale lubię ludzi i interesuje mnie ich życie.
                        • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:29
                          guderianka napisała:

                          > W moim przypadku- nie ze wszystkimi-bo nie każdy lubi
                          > Ale z tymi co lubią i tak jak ja są istotami społecznymi-towarzyskimi-stadnymi
                          > - jak najbardziej.
                          > Ale ja lubię generalnie ludzi, ruch, rozmowy, towarzystwo, dzianie się, akcje
                          > a Ty siebie byś określiła jako introwertyka czy ekstrawertyka ?

                          ani to ani to smile chodze na fitness 5-6 razy w tygodniu od lat, mam tam znajomych, rozmawiamy ale niekoniecznie o swojej sytuacji rodzinnej, zyciu osobistym. Ja nie widze potrzeby, jest tyle fajnieszych i bardziej neutralnych tematow. Tak samo z ludzmi z pracy, wychodzimy czasem razem na obiad, drinka ale rozmawiamy na inne tematy niz praca i rodzina. Poza tym taka wiedza mi niepotrzebna.
                          • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:31
                            Ano widzisz, każdy jest inny i to jest piękne. Ja nie traktuję tego w kategoriach wiedzy-ot, cześć życia danego człowieka. Trudno mi się umówić na bieganie z koleżanką-bo jest samotną mamą i nie ma opieki dla dziecka. No to mam nie rozmawiać z ludźmi o sporcie ? wink
                          • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 09:51
                            a tak z ciekawości - o czym rozmawiasz z tymi z siłowni i z pracy?...
                            • princess_yo_yo Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 11:43
                              tez mnie to intryguje. nie bardzo wiem jak mozna prowadzic jakakolwiek rozmowe bez zadnych referencji do ludzi z ktorymi zazwyczaj jezdzi na wakacje, uprawia rozne rozrywki i tak dalej. bo jednak wiekszosc ludzi spora czesc swojego zycia spolecznego dzieli z rodzina, hobby typu podroze, sport, ogrod czesto z partnerem, rozrywki z dziecmi na dodatek.
                              nie potrafilabym prowadzic rozmowy w sposob ktory nie dalby rozmowcy zadnej informacji co do mojego zycia towarzyskiego i rodzinnego. i tez nigdy nie spotkalam sie z tym zeby ktos tak prowadzil rozmowy przy obiedzie czy drinkach.
                              • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 12:03
                                smile
                              • barbibarbi Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 11:40
                                Nie da się tak rozmawiać, to niewykonalne. Jeśli są to rozmowy z ludźmi od lat spotykanymi na fitnesie, w pracy z umawianiem na drinka, to niemożliwe jest ciągłe dyskutowanie bez odniesień z życia rodzinnnego. To nie muszą być zwierzenia osobiste, ale pracując z ludźmi wiem kto ma męża, kto się rozwiódł, jakie ma problemy - bo np mąż skąpy, czy pije, czy dziecko wagaruje. Nie trzeba wypytywać, można nawet być niemową wystarczy słuchać i już się wie. To są normalne relacje i wpychanie tego do worka "obgadywanie" "wścibstwo" "to nie twoja sprawa" "nie wtrącaj się" to jest duża przesada.
                                • ichi51e Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 13:32
                                  5 lat z babkami na fitness chodzilam i o tym czy pija/samotnie eychowuja dzieci cos nic nie wiem uncertain a jedna w sasiedniej klatce mieszka...
                                • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 14:06
                                  barbibarbi napisała:

                                  > Nie da się tak rozmawiać, to niewykonalne. Jeśli są to rozmowy z ludźmi od lat
                                  > spotykanymi na fitnesie, w pracy z umawianiem na drinka, to niemożliwe jest cią
                                  > głe dyskutowanie bez odniesień z życia rodzinnnego.

                                  A skad ma sie takie informacje o sytuacji rodzinnej kolegow z klasy dzieci? Autorka sugeruje ze od dzieci. Ja od swoich nie mam, zreszta one tez ich nie maja, a na pogawedki z rodzicami nie mam czasu, nawet nie znam wiekszosci. Poza tym po co komu takie informacje?
                                  • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 14:30
                                    Wszystkie informacje muszą być PO COŚ ?
                                  • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 14:31
                                    : Poza tym po co komu takie informacje?

                                    A po co komu informacje, kto ma jak na imie i gdzie pracuje? Chyba że o tym też się nie rozmawia wink
                          • barbibarbi Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 11:47
                            Rozumiem że znasz tylko imiona kobiet z fitnessu, a jak któraś mówi "zaraz przyjedzie po mnie mój mąż, boję się sama chodzić po ciemku bo mam zaćmę" - to zatykasz uszy bo nie interesują cię osobiste problemy? A z takiej informacji już wiesz, że kobieta ma problemy ze zdrowiem i jest mężatką. I co? latami takich informacji się gromadzi mnóstwo i już wiesz kto jest kto, gdzie pracuje, jakie ma problemy, czy ma męża czy narzeczonego, nie musisz wcale pytać a wiesz. Lajf po prostu i nie ma co dorabiać górnolotniej ideologii.
                      • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:20
                        Czekaj, ale czego nie zrozumiałaś?

                        Jeśli kobieta mówi "W ten weekend jedziemy z mężem na wesele więc X nie może przyjść" to rejestruję informację, że jest mężatką. Jeśli kobieta mówi "W ten weekend eks zabiera córkę" to rejestruję informację, że jest po rozwodzie.
                        Nie muszę upewniać się i rozmawiać konkretnie ani dopytywać.
                        • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 16:57
                          No widzisz, a ja nic nie mówię wink. Nie podaję informacji o sobie, o spędzaniu czasu przez moją rodzinę, wypowiadam się ogólnie, np. "pójdziemy do kina" (nie opowiadam, kto, więc możesz się domyślać, czy ja i córka. czy np. cała rodzina z ciotkami i kuzynami wink ).
                          W I szkole do której chodziła córka poszłam i zje*ałam nauczycielkę, jak zaczęła dzieci wypytywać, czy rodzice razem mieszkają (przy okazji dnia matki).
                          Moim zdaniem to są dane dość wrażliwe, w obecnej szkole - rozmawiałam z wychowawczynią, a ta sama z siebie powiedziała mi, że nie wypytuje np. dzieci z niepełnych rodzin o tego drugiego, nieobecnego rodzica, żeby nie było im przykro. I jakoś można nawet proces wychowawczy z klasą prowadzić tak, że jak nie będę chciała, to nikt o mojej rodzinie nic nie będzie wiedział wink.
                          • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:06
                            ale cała emama wie... wink
                            • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:31
                              Wiesz, to, że znam Ciebie, nie oznacza, że znam pozostałe 99,99% forum i vice versa wink.
                              A człowiek musi se gdzieś pary czasem upuścić.
                              Po prostu NIE MAM POTRZEBY opowiadania o własnej sytuacji rodzinnej innym rodzicom w klasie córki. W tej chwili, w rozmowie z nową dyrekcją i wychowawczynią pierwszy raz spotkałam się z takim podejściem, że moje dziecko nie będzie np. ciągnięte za język nt obecności ojca na dniu ojca itp. I jestem tym bardzo, bardzo zbudowana, choć szkoła "wartościami rodzinnymi" stoi wink.
                              • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:51
                                Wiesz, ja też nie mam potrzeby opowiadania o mojej sytuacji rodzinnej-każdemu i wszędzie. Jednak jest to dla mnie temat-taki jak inny
                              • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:16
                                > Po prostu NIE MAM POTRZEBY opowiadania o własnej sytuacji rodzinnej innym rodzicom w klasie córki.

                                Nie chodzi o potrzebę opowiadania. Piszesz w innym poście, że córka swoją sytuację rodzinną traktuje jako naturalną. Czy nie obawiasz się, że z czasem zauważy, że Ty robisz z tego wielkie tabu i to jakoś naruszy jej obraz świata?
                                • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:54
                                  Ale dlaczego tabu? Jestem niestety ogromną introwertyczką i tak samo, jak o rodzinie, trudno mi udzielać informacji nawet o tym, gdzie studiowałam czy co sobie kupiłam wink. Sprawy innych ludzi średnio mnie też interesują. Tu na forum czuję się swobodnie, bo nie muszę nic z siebie wyduszać wobec kogokolwiek face to face i mam złudzenie anonimowości wink.
                          • volta2 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:09
                            a czyli jednak się wstydzisz? i ukrywasz

                            zupełnie nie wiedzieć czemu ma dzieciom być przykro skoro te rozwody i nowe małżeństwa to sam miód malina...

                            co do szkoły:
                            pada pytanie:
                            czy mama może przyjść...
                            nie
                            to może tata?
                            nie mam taty, moja mama ma kochanka

                            tak, tak dzieci potrafią mówić w szkole, nie ukrywają bo w sumie co tu ukrywać, to zawsze wyjdzie, bo naturalne jest, że dziecko jednak ma 2 rodziców(czy razem? to już osobna kwestia)
                            • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:28
                              Wiesz co volta, dla mnie rozwody i niepełna rodzina to nie jest cud miód malina i nigdy tak nie twierdziłam, ani na forum, ani w życiu prywatnym wink. I wręcz przykro mi czasem, że moje dziecko nie ma normalnej, pełnej FAJNEJ rodziny (akurat ojciec mojej córki nie jest i nie był nigdy fajnym partnerem, więc nie chodzi tu nawet o jego nieobecność).
                              Btw, kochanka nie mam, jedyne męskie osoby nas odwiedzające to mój ojciec i ojciec córki na tyle, na ile mu się zechce - więc możliwe, że czasem córka zupełnie neutralnie komuś coś tam opowiada, że coś robiła z tatą (a dla ludzi nas nie znających zabrzmi to, jakby to była pełna rodzina).
                              Jako, że ojciec mojej córki jest jakoś tam kontaktowy, mam wrażenie, że stan nie mieszkania z nim ale widywania się i robienia różnych rzeczy razem uznaje za naturalny - więc po co ma się dzielić ze światem czymś naturalnym wink.
                              I często znajome dzieci opowiadają, że coś tam robiły z tatą, że coś z mamą - a ja nie jestem w stanie wychwycić, czy ten tata razem z nimi mieszka, czy nie. Może za mało uważnie słucham wink.
                              • volta2 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:46
                                a to już nie konkretnie do ciebie było tylko tak bardzej ogólnie, chyba jako jedyna przyznałaś(właśnie doczytałam inny wątek) że to można raczej traktować w kategorii porażki - ale nikt nie ma odwagi tego głośno powiedzieć.

                                ot, przydarzyło się, jest sobie dziecko z byle kim, ale ten nastęny to super gość i o wiele lepszy dla dziecka. nie wiem, szczerze, to widziałam raz takie zjawisko, gdzie siedział nastolatek, ojczym go dręczył w obecności mojej i męża i co gorsze, w obecności tej matki. co jeszcze matka zniesie w imię utrzymania kolejnego związku?

                                i moją najbliższą koleżanką w dzieciństwie była dziewuszka z ojczymem(ojciec nie żył, miała roczek jak zginął) - to czego się naobserwowałam jak była traktowana, jaki jednocześnie miała głód bycia jak reszta dzieci w tej rodzinie, miłości zapamiętałam do końca życia.

                                naprawdę, bajki o kopciuszku nie wzięły się znikąd.
                                to że tendencja jest jaka jest, może powoli oswoi temat, ale z moich obserwacji nie wygląda to dobrze.

                                i rzeczywiście, zjawisko o którym pisze andaba ja też zaobserwowałam - szybko, szybko wysłać to nieswoje dziecko w świat(pod pretekstem szkoły, małżeństwa, wolnego mieszkania), byle nie zakłócało nowego układu(nawet jak się starało nie zakłócać)

                                ostani obrazek widziany z bliska, dla odmiany to kobieta która własnej matce budowała domek na wsi, bo dzieci starsze z pierwszego małżeństwa po śmierci ojca odpłaciły się za lata macochowania(i nawet prawo które stało po jej stronie nie pomogło, bo nie da się żyć spokojnie gdy co noc ktoś straszy, zastrasza itp.)
                                • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:53
                                  Niestety, sporo ludzi woli nie widzieć tego, o czym piszesz...
                                  Ja np. dostrzegam obecnie dobre strony bycia SAMĄ, ale też relacja z ojcem mojej córki wykończyła mnie psychicznie. Pluję sobie w brodę, że mogłam poszukać dziecku lepszego ojca, a sobie życiowego partnera.
                                  Cóż, nie zawrócisz Wisły kijem wink.
                                  • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:55
                                    Pluję sobie w brodę, że mogłam poszukać dz
                                    > iecku lepszego ojca, a sobie życiowego partnera.


                                    niepotrzebnie
                                    inny partner/ojciec-oznaczałby ,że nie miałabyś TEJ AKURAT CÓRKI
                                    a ją kochasz najbardziej na świecie-prawda? smile
                                    • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:56
                                      Złośliwie napiszę, że mogłam jej zapewnić lepsze geny ze strony ojca - ale zaraz pewnie jakieś politycznie poprawne forumki mnie zjedzą żywcem, więc ciii.... wink.
                                      • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:57
                                        Ma najlepsze geny jakie mogła mieć-jest wyjątkowa, taka a nie inna, Twoja wink
                                        A inne forumki niech się cmokną tongue_out
                                  • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:08
                                    > Pluję sobie w brodę, że mogłam poszukać dziecku lepszego ojca, a sobie życiowego partnera.
                                    > Cóż, nie zawrócisz Wisły kijem wink.

                                    No właśnie - człowiek jest z natury istotą omylną i nie ma sensu rozkminiać nieodwracalnych błędów z przeszłości. Lepiej potraktować to jako jedno z życiowych doświadczeń i iść dalej, starając się minimalizować szkody.
                                    • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:57
                                      Trudno minimalizować szkody, jak widzisz, że ktoś był palantem jako partner i jest palantem jako ojciec (choć w innych kategoriach).
                                      • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 22:06
                                        > Trudno minimalizować szkody, jak widzisz, że ktoś był palantem

                                        Ja się starałam i chyba w jakimś stopniu mi się udało.
                          • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:16
                            > poszłam i zje*ałam nauczycielkę, jak zaczęła dzieci wypytywać, czy rodzice razem mieszkają (przy okazji dnia matki).

                            To akurat rozumiem, wypytywanie na forum klasy jest niefajne. Sama szybko się zorientowałam, że pytanie dzieci o zawody rodziców prowadzi czasem do niezręcznych sytuacji, więc tylko mówiłam, by mnie pytali o trudniejsze słówka potrzebne do pracy domowej. Spontaniczna wymiana informacji jest dla mnie natomiast rzeczą zupełnie naturalną i dziwi mnie nicniemówienie o sobie w codziennych rozmowach z ludźmi.
                            • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:53
                              a tak mi się skojarzyło

                              a czemu służy sonda przeprowadzana na pierwszym zebraniu przez nauczycielkę odnośnie wakacji ? np.
                              Ile dzieci spędziło zorganizowane wakacje za granicą ?-proszę podnieść dłonie
                              Ile dzieci spędziło niezorganizowane wakacje za granicą ?-proszę podnieść dłonie
                              itd. -odnośnie POlski
                              • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:59
                                Pamiętam z podstawówki wypracowanie o wakacjach, które trzeba było pisać na początku roku szk. Dla tych, których nie było stać na wyjazd i spędzili te wakacje na podwórzu z kluczem na szyi - na pewno to było nieprzyjemne. W tej chwili chyba niestety większy jest odsetek dzieci nie wyjeżdżających nigdzie niż za komuny...
                              • a1ma Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 23:11
                                Niezoraganizowane - znaczy chodziliśmy bez celu w kółko, potykając sie o siebie nawzajem i co rusz gubiąc drogę? wink
                                • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 08:12
                                  Niezorganizowane -przez biuro podróży, agencję turystyczną itp. ale w tak zwanym "własnym zakresie".
                      • princess_yo_yo Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:34
                        akurat w kontekscie rozmowy o wszystkim i o niczym czekajac na dzieci, na imprezach okolodzieciowych i ogolnie w miare standardowych stosunkow miedzyludzkich sytuacja rodzinna czesto sie wplata w sytuacje, bo dziecko spedza weekend z drugim rodzicem, bo w jakis sposob wspomina sie o mezu, exie, chlopaku, zonie, sasiadach.
                        tak samo jest w pracy i wszedzie indziej. tak, jak najbardziej czasem sytuacja rodzinna obslugi sklepu tez sie wplata w rozmowe, np jak pani na kasie zauwaza ze jej dziecko, maz, zona tez lubi to co akurat wlozylam do koszyka, albo ze ona uwielbia a wspoldomownicy uwazaja ze to najobrzydliwszy wynalazek na swiecie.
                        • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:49
                          princess_yo_yo napisała:

                          > akurat w kontekscie rozmowy o wszystkim i o niczym czekajac na dzieci, na impre
                          > zach okolodzieciowych i ogolnie w miare standardowych stosunkow miedzyludzkich
                          > sytuacja rodzinna czesto sie wplata w sytuacje, bo dziecko spedza weekend z dru
                          > gim rodzicem, bo w jakis sposob wspomina sie o mezu, exie, chlopaku, zonie, sas
                          > iadach.
                          > tak samo jest w pracy i wszedzie indziej. tak, jak najbardziej czasem sytuacja
                          > rodzinna obslugi sklepu tez sie wplata w rozmowe, np jak pani na kasie zauwaza
                          > ze jej dziecko, maz, zona tez lubi to co akurat wlozylam do koszyka, albo ze on
                          > a uwielbia a wspoldomownicy uwazaja ze to najobrzydliwszy wynalazek na swiecie.
                          >
                          Tiaaa, i jeszcze sie te wiadomosci koduje wink no ja sobie nie zasmiecam glowy takimi informacjami, nawet gdy slysze. W pracy tez nie rozmawiam ze wszystkimi o wszystkim, w innych miejscach tez nie, nie znam wiekszosci rodzicow kolegow moich dzieci, moje dzieci nie mowia o tym w domu, nie wiem kto samotny rodzic a kto nie (oprocz malej grupy osob kgore znam) ale dla ematki to takie dziawne... a potem sie zala jak to sasiadki/tesciowe/szwagierki i obce osoby w parku wscibiaja nos w nie swoje sprawy.
                          • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 10:28
                            to widac zależy jak ktos jest do ludzi skierowany.
                            ja akurat zapamiętuję takie rzeczy. nie ze sobie utrwalam specjalnie, po prostu mi zostaje. jak spotykam kogos to zawsze zapytam jak tam sprawy, jak samopoczucie, czy wszystko w porządku, czy noga/głowa/itd jeszcze boli czy moze przeszło, jak nowe dziecko/stara babcia się ma itd. tak mam po prostu.
                            wole to niz jak moj mąż - wrócił z męskiego wieczoru, "o czym gadaliscie?" - "o grach komputerowych". noz do cholery, widują się w kupie naprawde rzadko, raz na dwa miesiace moze - jeden zmienił pracę na całkiem, całkiem nową, drugiemu dziecko sie urodziło, trzeci sie próbuje zejsc z byłą dziewczyną, czwarty lada moment sie żeni, u nas tez sie dzieje - noz kurde, jak mozna w obliczu tego rozmawiac wyłącznie o grach komputerowych? ja rozumiem żeby TEZ o grach, ale WYŁACZNIE?....
                • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:13
                  bi_scotti napisała:

                  > Ale to wcale nie musi byc "wscibstwo" - normalni ludzie normalnie ze soba rozma
                  > wiaja przy roznych okazjach i czasem przypadkiem, czasem "z premedytacja" dziel
                  > a sie szczegolami z zycia. Czasem wrecz nic nie musza mowic, bo np. wszyscy wid
                  > za, ze Zdzichu juz niedlugo bedzie mial rodzenstwo albo ze rodzice Wandeczki pr
                  > zyjezdzali po nia starym VW a teraz przyjezdzaja nowiutka Honda wink Patrzysz, sl
                  > uchasz = wiesz. Bez zadnego wypytywania czy wscibstwa. A juz po 2-3-4 latach po
                  > siadania dzieci w tej samej szkole/klasie kiedy odbylo sie iles tam birthdays p
                  > arties, Christmas concerts, school's open houses czy innych tego typu imprez, n
                  > a ktorych chocby w przelocie czlowiek zaliczal kolejne small talks, to naprawde
                  > wie sie sporo o rodzicach/rodzinach roznych classmates. No bo sie wie i juz. L
                  > ife.


                  Ja nie wiem, bo nie mam czasu na wysluchiwanie plot ani stanie przed szkol z godzine przed i po otwarciu. Serio. Corke podrzucam do szkoly, wysiada i odjezdzam, jade z synem i zostawiam go w breakfast club. Odbiera albo maz albo ja ale nie mamy czasu na pogawedki. Moje dzieci nie opowiadaja kto z kim sie rozstal, kto ma przyrodnie rodzenstwo itp bo ich to nie interesuje. Wiekszosci rodzicow nie znam nawet z widzenia. Znam tylko niektorych a z posrod nich i tak nie nie wiem kto z kim i kiedy sie zwiazal, rozstal.
                  • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:25
                    Widac nalezysz do takiego anti-social minority, o ktorym z upodobaniem "plotkuje" reszta/majority wink Teraz juz wiesz dlaczego Cie czasem uszy pieka tongue_out
                    • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:31
                      bi_scotti napisała:

                      > Widac nalezysz do takiego anti-social minority, o ktorym z upodobaniem "plotkuj
                      > e" reszta/majority wink Teraz juz wiesz dlaczego Cie czasem uszy pieka tongue_out
                      A
                      • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:39
                        najma78 napisała:

                        > bi_scotti napisała:
                        >
                        > > Widac nalezysz do takiego anti-social minority, o ktorym z upodobaniem "p
                        > lotkuj
                        > > e" reszta/majority wink Teraz juz wiesz dlaczego Cie czasem uszy pieka tongue_out

                        Mylisz sie, mam spore grono znajomych, spotykamy sie czasem wlasnie w celach relaksacyjnych, rozrywkowych ale niemoniecznie omawiamy swoje zycie osobiste. Poza tym czhm innym sa znajomi i rozmowy z nimi a czym innym rodzice kolegow dzieci ktorych widuje sie z rzadka a wiekszosci wcale.
                        Ja generalnie unikam plotkowania, wscibstwa, i nawet gdy slysze to zapominam, bo nie widze potrzeby zapamietywania, ze Kinda lubi spagetti a Ruth ma drugiego meza, a Sue sie rozwodzi i lubi koty a nie kanarki itp. Nie oznacza to jednak ze jestem anti social.
                        • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:51
                          No jestes wyjatkowa/special/unique. Bywa. Tacy tez maja prawo zyc big_grin
                          • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:59
                            bi_scotti napisała:

                            > No jestes wyjatkowa/special/unique. Bywa. Tacy tez maja prawo zyc big_grin

                            I make the difference w calej tej wscibskiej masie forumowej, bo w zyciu bywa roznie, sa nacje, grupy, ktore sa mniej wscibskie i plotkarskie i takie ktore tym zyja.
                            • carramell Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:51
                              mam nadzieję, że przynajmniej kojarzysz rodziców kolegów swoich dzieci i mówisz im "dzień dobry". znam pewną mamusię kolegi mojej córki, z którą mijam się w okolicach szkoły już 4 lata. na początku mówiłam "dzień dobry", ale ponieważ mamusia nie uważała za stosowne odpowiadać, zaczęłam ją ignorować. zauważyłam, że innych rodziców też nie rozpoznaje i tamci także ją ignorują. jeśli ktoś ma taki pomysł na siebie, to jego wybór. oczywiście, syn widzi, jak zachowuje się matka. co w związku z tym czuje, mogę się tylko domyślać...
                          • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:33
                            Świetnie rozumiem najmę akurat w tej kwestii... Mam dokładnie takie samo podejście.
                            Czyjan też jestem special, top of the class? wink
                            • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:54
                              Ty i Najma to coś innego
                              Tobie jest po prostu przykro-że masz taką a nie inną sytuację- i dlatego nie chcesz tego tematu poruszać
                              • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:51
                                Tak nie do końca.
                                Prawdę mówiąc sytuacja życiowa rodziców innych dzieci w danej klasie zwisa mi i powiewa, to po pierwsze - nie ma to nic wspólnego ze mną, z moim życiem, jestem w ogóle mało towarzyska i zawsze tak było wink.
                                I za dużo już spotkałam ludzi bogatych, kształconych, z modelową rodziną, mających naprawdę niefajne i problemowe dzieciaki, żeby wyciągać jakiekolwiek wnioski o dzieciach w odniesieniu do czyjegokolwiek statusu rodzinnego, materialnego itp. Aha, spotkałam też koszmarnie wychowane dzieci bardzo fajnych, ciepłych, serdecznych ludzi. I bardzo udane dzieci rodziców, których niejedna emama określiłaby jako patologię wink. Może dlatego programowo nie zwracam już na pewne rzeczy uwagi, a dzieci otaczające moją córkę interesują mnie tylko o tyle, o ile jej jest z nimi dobrze/niedobrze.
                                • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 20:59
                                  Jak najbardziej to rozumiem-dlatego napisałam gdzies na początku że ja jestem istotą standą, lubię być wśród ludzi
                • dzoaann Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 23:16
                  Tu ch yba wyszlo jak najma i jej dzieci sa zintegrowani ze srodowiskiem....
                  • triss_merigold6 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 23:17
                    Taki los emigranta.
                    • noname2002 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 10:44
                      big_grin
                    • ailia Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 10:58
                      Ej, nie mow tak. Ja tez na emigracji, ale mam kontakt z sasiadami, rodzicami znajomych dzieci.
                      I u nas tez sa dwa zebrania zbiorcze na rok.
                  • najma78 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 11:43
                    dzoaann napisała:

                    > Tu ch yba wyszlo jak najma i jej dzieci sa zintegrowani ze srodowiskiem....
                    Integracja a wscibstwo i plotkarstwo dwie rozne sprawy. Wiem trudno pojac. Niezrdrowe podniecanie sie sytuacja rodzinna(kto samotny, a kto alkoholik) plus uczenie tego wlasne dzieci - nie dziekuje.
                    • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 11:54
                      Generalnie zgadzam się z Tobą-tylko zastanawiam się skąd to wzięłaś ( wścibstwo, plotkarstwo)
                    • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 11:56
                      ale czemu Ty tak skrajnie? to ze sie ma jakąs tam wiedzę o sytuacji rodzinnej kolegów dziecka nie oznacza ze ktokolwiek się tym niezdrowo podnieca.
                    • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 12:03
                      > Niezdrowe podniecanie sie sytuacja rodzinna(kto samotny, a kto alkoholik) plus uczenie tego wlasne dzieci - nie dziekuje.

                      Dzieci nie trzeba tego uczyć, bo same między sobą o tym rozmawiają. Ja znam sytuację rodzinną koleżanek i kolegów moich córek z codziennych rozmów z dziećmi. Wychodziło to również w sytuacjach awaryjnych, kiedy np. trzeba było kogoś przenocować.
          • volta2 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 17:16
            Serio, ty wypytujesz dzieci o sytuacje osobista/rodzinna ich kolegow? I

            nie trzeba wypytywać

            dziecko - chcesz odwiedzić mojego syna w sobotę z rana?
            nie proszę pani, tę sobotę spędzam z ojcem, bo jest jego kolej

            i wszystko jasne(jak jeszcze uszczegółowi, że tak jest co 2 tygodnie)

            to tyle na temat nieznajomości sytuacji osobistej kolegów własnych dzieci(dużych i w dużym mieście)
            • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 16:59
              To dziwne... Bo moje dziecko nie klepie, kiedy i z kim spędza czas, tylko powie: proszę uzgodnić ten dzień z mamą/z rodzicami wink.
              • volta2 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:00
                ma coś do ukrycia?
                wstydzi się?

                ty też nie mówisz jasno?

                widocznie żyję wśród ludzi bez kompleksów, bo mówią otwartym tekstem(a może wg ciebie są bezmyślni?, skoro aż klepią?)
                • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:04
                  Ja widocznie też, bo powyższe klimaty odbieram jako dziwne.
                • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:47
                  Nie, ma jedynie 8 lat i nie sądzę, żeby mogła tak na szybko SAMA decydować, gdzie i u kogo spędzi popołudnie/wieczór/przykładowy weekend itp. Powinna ze mną to uzgodnić, a jeszcze lepiej, jeśli mi to przekaże i ja uzgodnię szczegóły ze znajomą mamą. To chyba normalne?
              • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:04
                serio???
                • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:50
                  Hm, a Twoja córka może sobie sama uzgadniać w identycznym wieku, z kim i gdzie spędzi popołudnie/wieczór/dzień? Bo ja uważam, że 8 lat to jeszcze trochę za mało na takie decyzje. Różne też sprawy wynikają, nasze domowe, towarzyskie, związane z nauką itp. I jeśli od dzieci wychodzi jakiś pomysł, to do rodziców należy obgadanie logistyki i szczegółów.
                  • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 19:59
                    Jasne, że nie wink
                    Co nie zmienia faktu, że co rusza się umawia wink Hitem było przedszkole i jeszcze zerówka, gdy umawiała się z koleżanką z grupy na wspólne popołudnie i zabawę, a ja z mamą dowiadywałyśmy się o tym w momencie odbioru. No i był zonk i wyjaśnianie, że zanim się kogoś zaprosi trzeba spytać rodzica, czy nie ma innych planów.

                    Czasami jej umawianie się kończyło się /kończy pozytywnym skutkiem, zwłaszcza w przypadku bliskich znajomych i gdy rzecz dotyczy umówienia się np. na dwór ( w wakacje umawiała się tak z kolegą na 11 i chodziła po niego, teraz też często się umawiają, że wyjdą na dwór po szkole-bez uzgadniania ze mną)
                    • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 21:02
                      No to moja już zrozumiała i jej koleżanki raczej też, że do domu nikomu się znienacka nie wpraszamy wink. A jak chce z kimś spędzić czas na dworze, to zawsze pyta najpierw (cóż, te lata tresury zrobiły swoje wink ).
    • klubgogo Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:03
      Samotnych matek też nie pamiętam, ale jeśli już ktoś był samotny, to raczej z powodu wdowieństwa. Alkohol był, bo w PRL piło się w ogóle dużo, więc musiał istnieć i problem alkoholowy.
      A dzisiaj mniej się pije, albo bardziej kontrolnie, a samotni rodzice stali się bardziej świadomi swoich praw w małżeństwie i rozwodzą się częściej.
    • helufpi Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:16
      W dzieciństwie nie znałam żadnej rodziny adopcyjnej, teraz w bliskim otoczeniu mam 2 (w sumie 5 dzieci - adoptowane rodzeństwa). Ale nie uważam, żeby wiedza na temat pochodzenia biologicznego kolegów była moim dzieciom jakoś szczególnie potrzebna, więc moje dzieci nie znają. Kiedyś samotnych matek - całe mnóstwo. Teraz - praktycznie wcale. Mam na myśli naprawdę samotne, bo samotne na papierze dla korzyści to oczywiście znam. Alkoholików nie znałam, teraz znam, ale to raczej dlatego, że jako dorosła mam inną wiedzę niż jako dziecko. Takich pijusów awanturujących się nie znałam (to dla mnie w dzieciństwie oznaczało słowo "alkoholik" - takich się widywało na ulicach, ale to nie były osoby przeze mnie zidentyfikowane), teraz takich też nie znam.
    • yuka12 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:17
      Racja. Wiekszosc moich kolezanek i kolegow ze szkol (podstawowka + liceum) pochodzila z pelnych rodzin, o alkoholizmie slyszalam niewiele (ale tez ktos pijacy duzo byl nazywany pijakiem lub osoba lubiaca pic a nie alkoholikiem), rownie malo o samotnym czy rozszerzonym rodzicielstwie. W obecnej szkole dzieci mam wrazenie, ze pelnych rodzin typu maz i zona jest zdecydowana mniejszosc, przewazaja pary (mniej lub bardziej trwale), samotni rodzice, rodziny zastepcze itp. Zreszta do niedawna wiedzialam niezbyt wiele na ten temat, ale ostatnio przewija sie przez nasz dom sporo szkolnych kolegow i kolezanek dzieci i chcac niechcac poznalam ich sytuacje rodzinna. Poza tym pracuje wsrod miejscowych, a miejscowosc mala, wiec nietrudno uslyszec to i owo.
    • princess_yo_yo Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:26
      porownanie jest troche nie adekwatne bo jak alkoholizm jest zjawiskiem zdecydowanie negatywnym tak rozwod nie musi miec az tak powaznych konsekwencji dla rozwoju dziecka.
      co do meritum, ja mam za to spostrzezenie dotyczace moich rowiesnikow w uk, rozwiedzeni rodzice i macochy / ojczymowie to calkiem powszechny krajobraz, zdecydowanie bardziej niz w moim pokoleniu w pl
      • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:32
        Przez cale dziecinstwo i nastolectwo znalam chyba tylko 2 rodziny z 3 dzieci. Teraz to nawet nie zlicze tych z 3, 4, 5 ... (poczynajac od samej siebie wink ).
        No i, jak mozna sie domyslac, cale dziecinstwo i wieksza czesc teen years przezylam bez zadnej wiedzy o istnieniu marihuany, nikogo tez relax'ujacego sie joint'em nie znalam - to nie to, co teraz tongue_out Wsrod znajomych, ktorzy sa rodzicami, wsrod nastoletnich dzieci znajomych, wsrod znajomych moich dzieci ... etc. etc. etc.
        • princess_yo_yo Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:38
          interesujace, moje doswiadczenia z iloscia dzieci sa bardziej roznorodne, akurat moje dzieciece srodowisko to bylo pelne spektrum.
          co do trawy, podobnie, do poznego nastolectwa mialam znikome doswiadczenia z substancjami odurzajacymi poza alkoholem. i dla dopenienia kola teraz tez jesli chodzi o siebie i znajomych marihuana praktycznie nie istnieje wink
          • bi_scotti Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:50
            princess_yo_yo napisała:

            > i dla dopenienia kola teraz tez jesli c
            > hodzi o siebie i znajomych marihuana praktycznie nie istnieje wink

            A ja juz jestem w wieku, w ktorym procz recreational users, zaczynam znac coraz wiecej osob uzywajacych swietego ziola for medicinal purposes uncertain Life, eh ...
            • aandzia43 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:56
              >
              > A ja juz jestem w wieku, w ktorym procz recreational users, zaczynam znac coraz
              > wiecej osob uzywajacych swietego ziola for medicinal purposes uncertain Life, eh ...

              Noootaaak...
    • iziula1 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 21:43
      Mam wrazenie,że wymieniasz samotne macierzyństwo jak kolejną plagę równą alkoholizmie.
      Samotne macierzyństwo to żaden wyrok, nie okalecza dzieciaka psychicznie.
      Uzależnienie jednego czy dwojga rodziców tak.
      Samotne rodzicielstwo to nie patologia, alkoholizm tak.

      "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
      By Julian
      • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:06
        Nie iziula. Nie oceniam ani jednego ani drugiego. Zauważam zjawisko. I tyle.
      • andaba Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:13
        iziula1 napisała:

        Samotne macierzyństwo to żaden wyrok, nie okalecza dzieciaka psychicznie.


        Nie byłabym taka pewna...


        Mam podobne spostrzeżenia jak autorka wątku, tzn nie zastanawiałam się nad alkoholizmem dawniej (ale po zastanowieniu przyznaję rację, tyle że dawniej inaczej się na to patrzyło, zwłaszcza o ile pił tylko ojciec), to plagę samotnego rodziielstwa i "łatanych" rodzin zauważyłam. I to nawet na przestrzeni różnicy lat między moim najstarszym, a najmłodszym dzieckiem, tam ie było samotnych rodziców chyba wcale, a w klasie najmłodszej pełnych rodzin, w których ojciec jest ojcem wszystkich dzieci jest chyba 7...
      • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:32
        > Samotne macierzyństwo to żaden wyrok, nie okalecza dzieciaka psychicznie.

        Ja nie jestem taką entuzjastką samotnego macierzyństwa. Pełna rodzina to zdecydowanie lepsza opcja.
        • iziula1 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:57
          Ja też uważam, że dla dziecka najlepiej jest w pełnej rodzinie.
          Ale bywa różnie. Co nie znaczy, że po rozwodzie z automatu dziecko zostaje pół sierota bo nadal ma ojca/matkę z tym że po rozwodzie.
          Zwróciłam natomiast uwagę na zestawienie dwóch zjawisk samotne macierzyństwo i alkoholizm jak dwie równorzędne plagi naszych czasow.
          Samotne rodzicielstwo to nie wyrok dla dziecka, jeśli nadal ma koło siebie wspierającego i kochającego rodzica.
          Alkoholizm to "wyrok" dla całej rodziny.

          Osobiście wolałabym być dzieckiem samotnej matki niż córka alkoholika. Ale to taka moja luźna dygresja do wątku.
          • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 08:15
            Zwróciłam natomiast uwagę na zestawienie dwóch zjawisk samotne macierzyństwo i
            > alkoholizm jak dwie równorzędne plagi naszych czasow

            Serio ? Taki wniosek wyciągnęłaś z mojego postu założycielskiego ? Że alkoholizm i samotne macierzyństwo to dwie równorzędne plagi naszych czasów ? uncertain
            Masz skłonności do nadinterpretacji , szukasz ukrytego sensu, którego nie ma albo z jakichś powodów-masz takie a nie inne skojarzenia
            • iziula1 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 14:39
              Zwróciłam natomiast uwagę na zestawienie dwóch zjawisk samotne macierzyństwo
              > i
              > > alkoholizm jak dwie równorzędne plagi naszych czasow

              > Serio ? Taki wniosek wyciągnęłaś z mojego postu założycielskiego ? Że alkoholiz
              > m i samotne macierzyństwo to dwie równorzędne plagi naszych czasów ? uncertain

              Tak, taki wyciągnęłam wniosek.
              Trudno o inny, skoro w tytule a potem w treści zestawiasz dwa zjawiska zupełnie ze soba nieporównywalne.
              Skojarzenie jest proste.
              • guderianka Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 14:43
                Bo to nie były zjawiska DO PORÓWNANIA
                raczej zaobserwowane sytuacje-a te nie muszą być przecież porównywalne/zbieżne/itd
        • agni71 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 09:33
          >Pełna rodzina to zdecydowanie lepsza opcja.

          powiedz to wdowom i wdowcom, i rozwiedzionym z powodu agresji współmałżonka, równiez w stosunku do dziecka/dzieci
          • echtom Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 10:09
            Mówię to sobie.
          • dziennik-niecodziennik Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 10:49
            ale to w sposób oczywisty inne sytuacje. ze śmiercią nikt nie wygra, a życie w rozbitej rodzinie jest lepsze niz zycie w rodzinie pełnej przemocy.
    • ichi51e Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 22:09
      Moze to samotne matki alkoholiczki suspicious kobiety sie podobno lepiej maskuja...
    • aandzia43 Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:11
      Kiedyś ludzie rzadziej się rozwodzili, więc panie tkwiły w związkach z ewidentnymi alkoholikami. Teraz panie się rozwodzą, jak im coś mocno nie pasi, więc ty wśród rodziców dzieci widzisz więcej rozwódek a mniej alkoholików big_grin
      • solejrolia [...] 16.10.14, 22:21
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • triss_merigold6 Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:22
          Dane GUS pokazują, że jednakowoż było mniej rozwodów, przynajmniej do początku lat 90-tych.
          • andaba Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:25
            Było mniej, poza tym mniej było samotnych i "samotnych" matek.

            Nawet jak żyli w konkubinacie, ze względu na nieuregulowana sytuację prawną, to takie kobiety nie uchodziły za samotne matki. Jeżeli razem dzieci wychowywali i utrzymywali.
            • triss_merigold6 Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:28
              Ponieważ nie było aż takich problemów z zapisaniem dziecka do żłobka czy przedszkola i nie było PIT-ów umożliwających rozliczanie się z mężem lub z dzieckiem.
              • andaba Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:44
                No właśnie.

                Ja nie zazdroszczę samotnym matkom i uważam, że im wsparcie sie należy, ale to, że bardziej opłacalne jest bycie samotną niż założenie pełnej rodziny to jednak nie jest w porządku.
                Mówcie co chcecie, potępienie społeczne dla zjawiska miało dobre strony. Teraz w imię tolerancji złego słowa powiedzieć nie wolno, państwo wspiera bardziej niż rodziny i w majestacie prawa, przy finansowym i logistycznym wsparciu państwa hodujemy sobie dzieciaki, które może mniej uszkodzone niż dzieci alkoholików, ale też nie są nieskażone problemami. Wystarczy pobyć z takimi dzieciakami w wieku 6-7 lat przez kilka godzin i można wskazać, które jest z pełnej rodziny, które nie. Słowo daję, nie pomyliłam sie ani razu.
                • echtom Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:48
                  > Mówcie co chcecie, potępienie społeczne dla zjawiska miało dobre strony.

                  Teraz trochę przesadziłaś.
                  • andaba Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:03
                    Nie mam na myśli potępienia dla dzieci z nieprawego łoża, tylko dla ich rodziców, sprowadzających na świat dzieci bez pomyślunku. Bo mało kto mi wmówi, że dziecko poczęte bez ślubu i bez zamiaru jego zawierania oraz spędzenia z jego sprawca reszty życia jest chciane i wyczekiwane. Nie wykluczam, że są takie wypadki, ale z reguły są to skutki bezmyślności i rozwiązłości. Niestety. Dziecko nie powinno byc skutkiem ubocznym, tylko celem.
                    • echtom Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:07
                      Bywa, że najpierw był ślub, potem rozwód i matka po raz drugi nie wyszła za mąż. Z punktu widzenia doktryny katolickiej nawet nie ma takiej możliwości.
                      • andaba Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:14
                        echtom napisała:

                        Bywa, że najpierw był ślub, potem rozwód i matka po raz drugi nie wyszła za mąż
                        > . Z punktu widzenia doktryny katolickiej nawet nie ma takiej możliwości.


                        Może to ma jakiś wyższy cel właśnie?


                        Nie brakuje bajek o złych ojczymach i wrednych macochach - ale sieroctwo jest przynajmniej taka sytuacją, gdy dziecko nie czuje odrzucenia przez rodzica, który zniknął z jego życia. A gdy żyje ze świadomością, że tatuś wyprowadził się i teraz woli innego dzidziusia z inna mamusią, a jego mama wyszła za wujka, który woli swojego dzidziusia z jego mamusią, to sie można pochlastać. Ja nie wierze w to, że taki ojciec (czy matka) kochają tak samo dzieci partnera jak swoje. Może traktują równie dobrze, ale kochają - nie.
                        • echtom Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:17
                          No to co jest gorsze: jeden biologiczny rodzic czy biologiczny rodzic + ojczym/macocha?
                          • andaba Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:26
                            Moim zdaniem jeden biologiczny rodzic.

                            Nie wyobrażam sobie, że matka przyprowadza do domu obcego faceta i każe mi go słuchać.
                            W przypadku ojca jest jeszcze gorzej, ale nie wykluczam, że gdy matka osieraca małe dziecko, to jest ono w stanie przyzwyczaić się do nowej matki i dostać od niej to, czego nie dostałoby od ojca. Natomiast bez ojca dziecko, które straciło swojego w wypadku jest stanie sobie poradzić, bo w wieku, gdy ojciec staje się potrzebny (w okolicy nastolęctwa) to taki wtrącający sie ojczym może byc punktem zapalnym.
                            • turzyca Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 02:10

                              > Moim zdaniem jeden biologiczny rodzic.

                              A skad dziecko ma czerpac wzorce plci przeciwnej do tego jednego biologicznego rodzica?

                              Natomiast bez ojca dziecko, które stracił
                              > o swojego w wypadku jest stanie sobie poradzić, bo w wieku, gdy ojciec staje s
                              > ię potrzebny (w okolicy nastolęctwa) to taki wtrącający sie ojczym może byc pun
                              > ktem zapalnym.

                              Moze. A moze byc naprawde szansa. Znam pare rodzin patchworkowych, z doroslymi juz dziecmi, wiec mozna ocenic, jaki wplyw mialy te patchworki na te dzieci. W jednej dziewczyna, wowczas 16-letnia, zdecydowala sie mieszkac z ojcem i jego trzecia (!) zona - chodzilo wylacznie o szkole, w miescie matki nie bylo odpowiedniego kierunku, w miescie ojca owszem. I wszyscy z nia na czele mowia, ze to bylo najlepsze, co sie jej moglo przytrafic. Bo zona ojca jest spokojna, poukladana, punktualna, wymagajaca, stawiajaca granice. Dala tej dziewczynie w ostatniej chwili, gdy mozna jeszcze kogos powaznie uksztaltowac, to wszystko, czego dziewczyna nie zaznala od rodzonej matki. Ten dom z regularnymi i wspolnymi posilkami, z obowiazkami, z jasnymi zasadami, z oczekiwaniami, ale tez z kolosalnym wsparciem (ostatnio wygrzebaly cos, co mloda przygotowywala na egzaminy koncowe, macocha spedzila z nia wiele godzin na eksperymentach) byl dla niej czyms zupelnie nowym i bardzo cennym. Sama mowi, ze pewnie by nie skonczyla szkoly, bo bardzo ciazyla ku zlemu towarzystwu, a tu ktos ja ustawil na nowo na sensownych torach.
                              • echtom Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 09:11
                                Pytanie, czy rodzona matka była z natury dysfunkcyjna, czy przy podwójnym wymiarze obowiązków zwyczajnie miała mniej czasu i sił, by to wszystko młodej zapewnić.
                            • misterni Ojciec staje się potrzebny w okolicach nastolęctwa 17.10.14, 08:09
                              surprised

                              andaba napisała:

                              bo w wieku, gdy ojciec staje się potrzebny (w okolicy nastolęctwa) to taki wtrącający sie ojczym może byc punktem zapalnym.
                            • noname2002 Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 10:56
                              Natomiast bez ojca dziecko, które stracił
                              > o swojego w wypadku jest stanie sobie poradzić, bo w wieku, gdy ojciec staje s
                              > ię potrzebny (w okolicy nastolęctwa)
                              to taki wtrącający sie ojczym może byc pun
                              > ktem zapalnym.

                              Ty tak serio w to wierzysz? współczuję ci zatem i beznadziejnego kontaktu z własnym ojcem i beznadziejnego męża. Nie mówiąc o tym, że sama sobie zaprzeczasz, no bo skoro niby ojciec dzieciom nie potrzebny aż do momentu kiedy są nastolatkami, to nie ma znaczenia czy dzieci się wychowują w rodzinie pełnej czy tylko z matką(samotni ojcowie w Pl jeszcze są na razie rzadkością), w każdym razie aż nie zostaną nastolatkami(a ty pisałaś, że u 6-7latków rozróżniasz czy się wychowują w pełnej rodzinie czy w niepełnej).
                              • andaba Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 11:07
                                Bo ojcowie są potrzebni matkom. Te samotne są bardziej nerwowe, gonią za własnym ogonem, częściej mają nałogi (no dobra, akurat mam na myśli nieszkodliwe społecznie papierosy), co mimo ograniczonych dochodów zwiększa koszty utrzymania.
                                Brak wsparcia partnera w codziennym życiu poważnie rzutuje na ich zachowanie i na stosunek do dzieci.
                                No i seks, który na ematce urasta do rangi potrzeby równej oddychaniu niemal - taka samotna tego niezbędnego seksu nie ma, prawda?

                                Dziecku małemu ganc pomada, kto je odbiera z przedszkola, ale podejrzewam, że jednak miło jest mieć oboje rodziców. Rodziców, nie macochę czy ojczyma, choć jak pisałam powyżej małe dziecko raczej przyzwyczaja się i akceptuje, problemy zaczynają się później...
                                • noname2002 Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 11:30
                                  Szczerze mówiąc to nawet nie wiem co napisać, bo czuję się jakbym tłumaczyła średniowiecznemu mnichowi co to jest telefon.
                                  Ojcowie są potrzebni dzieciom tak samo jak matki, wiem z własnego doświadczenia gdyż mój własny ojciec miał mnie w d.pie. Aczkolwiek byliśmy tą normalną, pełną rodziną. A matka była nerwowa, paliła dwie paczki papierosów dziennie i goniła za własnym ogonem wrzeszcząc na dzieci smile ojciec miał gdzieś wszelkie obowiązki wobec dzieci i domowe. Jako dziecko(no wczesnonastoletnie)bardzo chciałam, żeby się rozwiedli. I to wszystko się działo w tej pełnej, uświęconej rodzinie.
                                  O tym jak jest potrzebny ojciec wystarczy poczytać na forum Samodzielna mama- jak bardzo dzieci cierpią kiedy z nim nie mają kontaktu.
                                  Skąd pomysł, że samotne matki nie uprawiają seksu???? smile
                                  • andaba Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 11:43
                                    To co napisałaś niestety potwierdza tylko moja teorię.
                                    Ojciec był, ale jakby go nie było, pewnie miał w nosie nie tylko ciebie, ale i twoja matkę, nie stanowili rodziny w pełnym tego słowa znaczeniu i stąd te wszystkie problemy. A życie pod jednym dachem z osobą, która wkurza na każdym kroku jest pewnie gorsze niż bez tej osoby.

                                    Sama piszesz, że chciałaś żeby się rozwiedli - czyli ojciec nie był ci do niczego potrzebny, wolałabyś miec tylko matkę, która może wtedy byłaby spokojniejsza.

                                    I pewnie czasem, gdy rozlatuje się związek pełen awantur dziecko jest szczęśliwe i taka rodzina niepełna funkcjonuje lepiej niż wcześniej. Co nie zmienia faktu, że najlepsza jest pełna rodzina, w której rodzice co najmniej się tolerują i wspierają.

                                    Ja akurat pisząc o samotnych matkach bardziej miałam na myśli panny z dzieckiem, rozwódki, które rozeszły sie z mężem idiotą pewnie bardziej doceniają spokojną stabilizacje sam na sam z dziećmi.

                                    Co do uprawiania seksu przez samotne matki to wole nie wnikać, bo nic budującego mi się nie nasuwa.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 12:31
                                      mam raczej wrażenie że jej TAKI ojciec był niepotrzebny (choc to jednak jest nadinterpretacja moim zdaniem). chciałaby miec ojca zaangażowanego, dbającego o nią, przejmującego się swoim dzieckiem.
                                      osobiscie uważam ze dziecku jest potrzebna pełna rodzina - aczkolwiek niekoniecznie biologiczna. po prostu taka w ktorej dziecko czuje sie bezpieczne i szczesliwe.
                                    • noname2002 Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 12:37
                                      Sama piszesz, że chciałaś żeby się rozwiedli - czyli ojciec nie był ci do nicze
                                      > go potrzebny, wolałabyś miec tylko matkę, która może wtedy byłaby spokojniejsza

                                      Chciałam, żeby matka miała lżej. Co nie znaczy, że nie bolał mnie brak miłości i zainteresowania ojca. Wiesz, moja mama jest bardzo podobna do ciebie, do teraz nie wierzy, że ojciec jest dziecku do czegokolwiek potrzebny i próbuje mnie namówić, żebym nie pozwoliła synowi się widywać z ojcem.
                                • aandzia43 Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 12:04
                                  Mężczyźni w.domu sa Andabo potrzebni równeż dzieciom. Matkom ku wsparciu życiowym jak najbardziej, może nawet w pierwszej kkolejności, ale ta funkcja nie wyczerpuje ich zadań. Odnoszę wrażenie, że jesteś przedstawicielka pewnej formy matriarchatu: modliszką nastawioną na.rozrod za wszelką cenę. Na pewno nie na związek z mężczyzną.
                                • lily-evans01 Re: Proste wytłumaczenie 18.10.14, 23:04
                                  Uch, ach, nerwowa zawsze byłam, taki mój temperament wink. Samotne macierzyństwo tu nic nie zmieniło. Powiem więcej, im córka starsza, tym bardziej zaczynam luzować - nie przez wszystkie mury się przebiję, nie każdą gwiazdkę z nieba dziecku zdejmę, nie przed każdym złym wpływem obronię. Z nerwusa staję się rozluźnioną realistką wink.
                                  Nałogów nie mam i nigdy nie miałam, bo nigdy nie lubiłam tracić kasy na bzdety, w dodatku takie, które rujnują moje zdrowie i wygląd.
                                  Co do wsparcia partnera - co rusz przekonuję się, że ten akurat partner stałby się dla mnie bardzo szybko kulą u nogi, i że to ja musiałabym go w wielu sytuacjach wspierać i dopieszczać, a nie vice versa. To na cóż mi taki d*pek? wink.
                                  Co do seksu, nie demonizujmy jego znaczenia, plizzz...
                                  Nie piszę tego, by udowodnić Ci, że bycie samotną matką jest cool, bo nie jest (i pewnie, że wolałabym, żeby moje dziecko miało dwoje kochających, wystarczająco dobrych rodziców przy sobie). Ale też nie jest to traumą, która kładzie się cieniem na całym życiu moim i dziecka.
                                  I znam niemało dzieci problemowych, o wiele bardziej problemowych niż moja córka kiedykolwiek była, z pełnych rodzin, z porządnym zapleczem finansowym. Nie ma reguły.
                        • misterni Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 00:55
                          andaba napisała:

                          Ja nie wierze w to, że taki ojciec (czy matka) kochają tak samo dzieci partnera jak swoje.
                          Może traktują równie dobrze, ale kochają - nie.


                          Strasznie to podłe co piszesz Andabo.
                          W sumie może bardziej bezmyślne, niż podłe.
                          Ale wybaczam ci, bo już dano zauważyłam, że twoje horyzonty w pojmowaniu niektórych spraw, są mocno ograniczone.
                          • nangaparbat3 Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 17:35
                            To co pisze Andaba podziela wiele osob - kiedys zabanowano mnie na forum "macochy", bo twierdziłam, że nie jest niemożliwoscią pokochanie cudzego ("cudzego") dziecka, zwlaszcza kiedy jest to dziecko osoby, ktorą sie kocha.
                    • aandzia43 Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:18
                      Bo mało kto mi wmówi, że dzi
                      > ecko poczęte bez ślubu i bez zamiaru jego zawierania oraz spędzenia z jego spra
                      > wca reszty życia jest chciane i wyczekiwane. Nie wykluczam, że są takie wypadki
                      > , ale z reguły są to skutki bezmyślności i rozwiązłości. Niestety. Dziecko nie
                      > powinno byc skutkiem ubocznym, tylko celem.

                      Spoko Andaba, takim dzieckiem jest moja córka. Jest skutkiem ubocznym mojej i jej ojca chuci. Na pewno nie celem naszych poczynań tongue_out Jest kompletnym, ale to kompletnym przypadkiem. Ale ponieważ całe szczęście "planowane" (czy wyczekiwane, jak wolisz), to nie to samo co "chciane", to los dziecięcia ułożył się tak, że miłości, opieki i życia pełnego zdrowego rytmu i przyjemnej rutyny miało po kokardkę. Czemuż to, ach czemuż? A bo plany to są tylko plany, czasem ludziom wyjdą a czasem nie, a miłość do dziecka, wzięcie sprawy na klatę i gotowość do stworzenia mu fajnych warunków ma miejsce i bez planów wink
                      • andaba Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:31
                        Nie wykluczam, że tobie i wielu innym sie to udało.
                        Niemniej jednak równie wielu nie udaje się to do końca. Z pewnością to kwestia charakteru, priorytetów, dojrzałości - nie wykluczam, że osoby te rodząc zaplanowane dzieci byłyby równie kiepskimi rodzicami, bo i tacy bywają w pełnych rodzinach, ale dodatkowa niepewnośc sytuacji raczej nie robi dobrze poczuciu bezpieczeństwa i stabilizacji dziecka.
                        • aandzia43 Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 23:41

                          > Nie wykluczam, że tobie i wielu innym sie to udało.
                          > Niemniej jednak równie wielu nie udaje się to do końca. Z pewnością to kwestia
                          > charakteru, priorytetów, dojrzałości

                          Tak, to kwestia charakteru i okoliczności (sprzyjających lub nie). Nie deklaracji, sztywnych pomysłów na życie i planów. Bo trzymanie się planów na życie to nie to samo co porządek w życiu.
                          • nangaparbat3 Re: Proste wytłumaczenie 17.10.14, 23:17
                            aandzia43 napisała:


                            > trzymanie się planów na życie to n
                            > ie to samo co porządek w życiu.
                            >
                            O, gdybym miala odpowiednie warunki, kazalabym taka inskrypcje wyryć w salonie.
                            • aandzia43 Re: Proste wytłumaczenie 18.10.14, 00:31
                              > > trzymanie się planów na życie to n
                              > > ie to samo co porządek w życiu.
                              > >
                              > O, gdybym miala odpowiednie warunki, kazalabym taka inskrypcje wyryć w salonie

                              Zawsze możesz wyhaftować makatkę do kuchni tongue_out
                              • nangaparbat3 Re: Proste wytłumaczenie 18.10.14, 18:40
                                E tam. Mialam na mysli inskrypcję jak z Alhambry, a Ty mi tu z makatka wyjeżdżasz. Makatkę mam przedwojenną z niemieckim strażakiem - starczy smile
                                • aandzia43 Re: Proste wytłumaczenie 18.10.14, 19:06
                                  Jak na ścianie, to "mane, tekel, fares" tongue_out
                        • lily-evans01 Re: Proste wytłumaczenie 18.10.14, 23:06
                          Andaba, ale również i w wielu pełnych, pobłogosławionych przez księdza rodzinach ludzie są kiepskimi rodzicami, rujnującymi życie swoje i dzieci. Każdy z nas ma pewien bagaż doświadczeń, charakter, temperament, a fakt, czy wychowujemy dzieci w pojedynkę czy razem, to niestety tylko jeden z czynników.
                • triss_merigold6 Coś pomyliłaś 16.10.14, 22:50
                  Przecież te w konkubinatach funkcjonują de facto w pełnej rodzinie, niepełna jest tylko w określonym celu. Na dzieci to nie może mieć wpływu, bo przecież trzylatek nie wie, co matka wpisała w kwestionariuszu przyjęć do przedszkola czy w PIT-cie.
                  • andaba Re: Coś pomyliłaś 16.10.14, 22:57
                    Wpisy wpisami, ale nie o to chodzi. Myślę, że cos jest w atmosferze takich domów, może niepewność matek, może ich nerwowość, może sprawianie wrażenia przypadkowości macierzyństwa - nie wiem co, ale dzieci są inne.
                    A nie znam chyba takiej rodziny, która żyłaby w konkubinacie z samej niechęci dla USC, z reguły sa to rodziny, w których cos tam jest nie tak, albo wlasnie liczą na profity od państwa.
                    Nie wykluczam, że dzieci z konkubinatów utrzymywanych "bo tak, nie chce nam sie brac slubu" nie różnia się niczym od dzieci z pełnych rodzin.
                    • aandzia43 Re: Coś pomyliłaś 16.10.14, 23:06
                      > Nie wykluczam, że dzieci z konkubinatów utrzymywanych "bo tak, nie chce nam sie
                      > brac slubu" nie różnia się niczym od dzieci z pełnych rodzin.

                      Te które ja znam są spoko.

                      Myślę, że cos jest w atmosferze takich domó
                      > w, może niepewność matek, może ich nerwowość, może sprawianie wrażenia przypadk
                      > owości macierzyństwa - nie wiem co, ale dzieci są inne.

                      Może być i tak. "Samotne macierzyństwo" to dość pojemny zbiór, znaleźć w nim można kobiety nieradzące sobie z rzeczywistością z powodu własnych felerów i dodatkowo z powodu braku wsparcia, które dawać powinien partner. I kobiety pozbierane życiowo, stabilne, z zapleczem w postaci pomocnej rodziny lub/i ojca dziecka.
                      Ja wyłapuję dzieciaki po prostu z rodzin dysfunkcyjnych - tych pełnych i tych niepełnych.
                    • miliwati Re: Coś pomyliłaś 16.10.14, 23:08
                      andaba napisała:

                      > Wpisy wpisami, ale nie o to chodzi. Myślę, że cos jest w atmosferze takich domó
                      > w, może niepewność matek, może ich nerwowość, może sprawianie wrażenia przypadk
                      > owości macierzyństwa - nie wiem co, ale dzieci są inne.
                      > A nie znam chyba takiej rodziny, która żyłaby w konkubinacie z samej niechęci d
                      > la USC, z reguły sa to rodziny, w których cos tam jest nie tak, albo wlasnie li
                      > czą na profity od państwa.
                      > Nie wykluczam, że dzieci z konkubinatów utrzymywanych "bo tak, nie chce nam sie
                      > brac slubu" nie różnia się niczym od dzieci z pełnych rodzin.

                      Podsumowując - głupia żeś jest jak but.
                      • andaba Re: Coś pomyliłaś 16.10.14, 23:19
                        miliwati napisała:

                        Podsumowując - głupia żeś jest jak but.


                        Bo?

                        Nie wymagam, żeby samotne matki i rozwódki się ze mną zgadzały, na pewno trudno jest popatrzeć na siebie z boku i przyznać do błędów. Wyraziłam swoje zdanie, które jest takie a nie inne. Może nie jest popularne w dzisiejszych czasach, ale na pewno nie głupsze niż fundowanie dziecku ojczyma.
                        • miliwati Re: Coś pomyliłaś 16.10.14, 23:49
                          andaba napisała:

                          > miliwati napisała:
                          >
                          > Podsumowując - głupia żeś jest jak but.
                          >
                          >
                          > Bo?

                          Bo wysysasz z jakichś dziwnych otworów ciała bajki o rzekomych różnicach między dziećmi chowającymi się w konkubinatach i w uświęconych, sakramentalnych związkach zawartych w pięknych białych sukniach w Mój Dzień.
                          • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 00:07
                            Nie z konkubinatów, tylko dzieci samotnych matek i z tzw rodzin patchworkowych.

                            I teorie nie sa wyssane tylko zaobserwowane na sporej grupie dzieci.
                            A tak się składa, że najpierw poznałam dzieci, ich zachowanie i problemy, a dopiero potem zorientowałam się w sytuacji rodzinnej, to nawet nie mogę podejrzewać, że uprzedzenia rzutowały na moje obserwacje. A na to, że jestem dobrym obserwatorem nic nie poradzę.
                            A jestem, i od wielu osób to słyszałam, także tych, którym moje obserwacje nie były w smak.


                            Masz jakąś przyjaciółke przedszkolankę lub nauczycielkę z podstawówki? Zapytaj, czy nie widzi podobnej korelacji. Ale musi to być naprawdę bliska osoba, bo oficjalnie żaden pedagog ci tego nie powie.
                        • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 00:48
                          andaba napisała:

                          ale na pewno nie głupsze niż fundowanie dziecku ojczyma.

                          Jako ta, która zafundowała swojej starszej córce ojczyma kilkanaście lat temu, chciałabym się dowiedzieć, co w tym jest głupiego?
                          • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 10:59
                            Nie mnie pytaj, tylko córki.

                            Chyba że jesteś w tym nikłym procencie rodzin, gdzie pasierbica jest w najlepszej na świecie komitywie z ojczymem. Czy tak jest, najlepiej wiesz ty sama i twoja córka, ja mogę najwyżej gdybać.

                            Weź pod uwag jeszcze, że akurat twoja córka miała świetny pretekst żeby wymiksować się z nowej rodzinki w miarę szybko, co może zmniejszyło konflikty, nie każdy ma takie możliwości logistyczne i finansowe.
                            • noname2002 Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:00
                              Myślę, że sama tkwisz w nieudanym małżeństwie, więc sobie racjonalizujesz, że niby to dla dobra dzieci.
                              • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:11
                                Wiesz, akurat się mylisz.

                                Niemniej jednak nie wyobrażam sobie, że w razie śmierci męża funduję dzieciom jakiegoś obcego faceta, którego muszą oglądać w mojej sypialni, przy wspólnym stole, tolerować na rodzinnych wyjściach i co najważniejsze słuchać.
                                • dziennik-niecodziennik Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:13
                                  czyli co, jestes sama do konca życia?? czy tylko dopoki dzieci nie dorosną?
                                  • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:18
                                    Z pewnością do momentu usamodzielnienia się dzieci.
                                    Inna opcja jest dla mnie zdradą całkowitą osób, którym jestem winna stuprocentową lojalność.
                                    Jestem przeciwna rozpieszczaniu dzieci i uważam, że rodzice mają prawo do zdrowego egoizmu, ale nie dotyczy to wchodzenia w związki. Akurat na miłość rodzica w przypadku braku drugiego dzieci powinny mieć monopol.
                                    • noname2002 Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:35
                                      Akurat na miłość rodzica w przypadku braku drugiego dzieci powinny mieć monopol

                                      Od kiedy miłość do partnera wyklucza miłość do dzieci? jedną z najlepszych, najbardziej troskliwych i zaangażowanych matek jakie znam jest moja kuzynka, od chyba 6lat mieszkająca z partnerem, który nie jest ojcem jej córek.
                                      • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:53
                                        Zakładamy, że ojciec, którego kocha matka kocha swoje dzieci, one kochają jego, koło się zamyka.

                                        W przypadku, gdy matka zakochuje sie innym facecie i przyprowadza go do domu, to juz nie jest tak fajnie, bo dzieci nie kochają jego, a często nawet nie lubią, on nie kocha dzieci, a często nawet nie lubi. Z czasem sytuacja się normuje, ale w przypadku, gdy rodzi się dziecko z nowego związku to wszystko bierze przeważnie w łeb, bo ojczym zdaje sobie sprawę z tego, że to co czuł do dzieci partnerki, to jednak nie to samo, co czuje do nowego, własnego dziecka. A starsze dzieci to wyczuwają, matka się miota.
                                        Nawet pozornie szczęśliwe i udane rodziny nawet takie, gdzie grę wchodzi smierć rodzica, czesto w takim momencie, zwłaszcza gdy dzieci z pierwszego związku wchodza w pewien wiek, przechodza w takich momentach poważny kryzys. I najbardziej poszkodowane są w nich dzieci z pierwszych związków. Zauważcie, że to właśnie takie dzieci najpredzej sie usamodzielniają, najprędzej wyprowadzają z domu, wchodzą w związki, nie zawsze udane, zachodzą w nieplanowane ciąże. Oczywiści nie wszystko naraz.
                                        • dziennik-niecodziennik Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 12:06
                                          > (...) dzieci z pierwszych związków. Zauważcie, że to właśnie takie dzieci najpredzej sie usamodzielniają, najprędzej wyprowadzają z domu, wchodzą w związki (...)

                                          siłą rzeczy. z reguły sa najstarsze suspicious
                                          • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 12:15
                                            Wiesz, nawet mi się już nie chce czytać tego steku bzdur, co ta kobieta wypisuje, na dodatek wciągając w to jeszcze moja córkę.
                                            Owszem, wyprowadziła się zaraz po gimnazjum z domu, ale to wyłącznie dla tego, że u nas na miejscu nie było sensownego liceum, a dziewczyna zdolna i ambitna. Ale ten wstrętny ojczym przywoził ją do domu na każdy weekend, jeździł na wywiadówki, był na każde jej gwizdnięcie z samochodem, a teraz kiedy studiuje w Warszawie, nadal jest na każde gwizdnięcie i dba o nią jak najlepszy ojciec. Zawsze miał z nią świetny kontakt, dużo lepszy, niż jej biologiczny ojciec.
                                          • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 13:04
                                            Akurat nie miałam na mysli "pierwsze z rodzeństwa" tylko "pierwsze z grupy rówieśniczej" w przypadku pierwszym byłoby to oczywiste.
                                            • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 13:26
                                              Z małych miejscowości, gdzie dobrych szkól brak, wyjazdy dzieci do większych miast są normą. I tak się składa, że wszyscy koledzy i koleżanki mojej córki, którzy wyjechali, mieli w domach oboje biologicznych rodziców.
                                              • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 13:35
                                                Weź pod uwagę, że ja sama, w przeciwieństwie do ciebie, mieszkałam w internacie, więc doskonale wiem, że łatwiej jest wszystko znosić i unikać konfliktów, gdy przyjeżdża się do domu na półtora dnia co tydzień, dwa, czy trzy.
                                                Pewnie, internat jest w niektórych sytuacjach koniecznością, w niektórych wyborem nie mającym nic wspólnego z sytuacją rodzinną, ale patrząc na rodziny, które nie mają takiej konieczności wysyłania dzieci poza miejsce zamieszkania, to w rodzinach z ojczymem, rzadziej macochą, bo tych rodzin jest mniej, dzieci wyprowadzają się szybciej.
                                                Pewnie, może tak powinno być, nie uważam, że mieszkanie do trzydziestki z mamusią jest niezbędne, ale po prostu stwierdziłam fakt - to nawet nie zawsze się źle kończy, ale po prostu tak jest. I coś jest tego przyczyną.
                                                • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:30
                                                  Moja córka wyjechała po gimnazjum do dużego miasta, ponieważ w naszym nie było dostatecznie dobrej dla niej szkoły. I to był jedyny powód takiego posunięcia. Gdyby nie to, zostałaby w domu, a wiem to dlatego, że była to decyzja, która kosztowała nas wszystkich (począwszy od córki, a skończywszy na moim mężu) wiele stresu, nikt nie chciał tej rozłąki.
                                                  Więc daruj sobie swoje analizy, bo zwyczajnie za mało wiesz, żeby oceniać.
                                                  • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:32
                                                    misterni napisała:

                                                    że była to decyzja,

                                                    bo była to decyzja
                                        • mondovi Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 15:20
                                          Wiesz co? Strasznie gdaczesz z pozycji - bo ja się nie mylę. Mam przyrodniego brata, nic nie wzięło w łeb, kochamy się i szanujemy jak rodzeństwo z jednego małżeństwa. Nigdy nie miało dla mnie znaczenia, że ma innego ojca, brat wychowywał się z moim. I bardziej jest związany emocjonalnie ze swoim ojczymem, niż ze swoim ojcem biologicznym. A teraz psikus - to mój brat został z moimi rodzicami, nie ja - młodsza następczyni tronu, zrodzona z ich związku. Swoje prawdy objawione schowaj do kieszeni, bo nijak się mają do rzeczywistości, ilu ludzi, tyle historii, nie rób reguł, bo to się nie sprawdza w rzeczywistości.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 11:53
                                      > Akurat na miłość rodzica w przypadku braku drugiego dzieci powinny mieć monopol.

                                      ale to sie przeciez nie wyklucza. to że pokochasz faceta nie znaczy ze mniej kochasz dzieci...
                            • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 12:01
                              andaba napisała:

                              Weź pod uwag jeszcze, że akurat twoja córka miała świetny pretekst żeby wymiksować się z nowej rodzinki w miarę szybko, co może zmniejszyło konflikty, nie każdy ma takie możliwości logistyczne i finansowe.

                              Twoje dzieci za to muszę tkwić w układzie z ojcem, który nie ma żadnych zalet poza tą, że nie pije. O który jest potrzebny dopiero w latach nastolęckich.
                              • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 13:10
                                Odgryzła się jak jak szczerbaty na marchewce smile
                                Pewnie by się jeszcze coś znalazło.
                                Poza tym na pewno takie wypadki bywają, choć ja nie spotkałam.
                                Ale skądś sie musi brać ten pęd do zakładania nowych rodzin w imię dobra dzieci, więc muszą być pozytywne przykłady, ja bardzo chcę wierzyć, że są.
                                • noname2002 Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:25
                                  Pewnie by się jeszcze coś znalazło.

                                  To może napisz co, bo jak przejrzałam twoje wpisy, to mąż jest w nich kompletnie nieobecny.
                        • princess_yo_yo Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 13:29
                          ale mezatki w tym ja tez sie z toba nie zgadzaja bo to napisalas nie ma zadnego sensu, rozumiem ze tak widzisz rzeczywistosc, kazdy widzi swiat przez swoj wlasny filtr ale twoj wydaje sie co najmniej lekko skrzywiony. tak, jak najbardziej jestem sobie w stanie wyobrazic dlugoletnie zwiazki gdzie nie ma slubu, z roznych przyczyn, zazwyczaj chyba tak jakos wyszlo z tego co widze. tak samo z rodzinami patchworkowymi, jak najbardziej dzieci majace dobre kontakt z macochami i ojczymami to calkiem normalny system, dobre kontakty z eksami kiedy w gre wchodza dzieci i ich nowymi rodzinami tez jest calkiem powszechna sytuacja. chociaz moge tez sobie pewnie wyobrazic ze w twoim srodowisku jest zupelnie inaczej.
                          • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 13:43
                            Dobry kontakt, to jednak nie to samo co miłość rodzicielska.

                            No i skoro wszystko jest cacy, to czemu te dzieciaki sprawiają wiele więcej problemów wychowawczych? Myślę że część takich dzieci jest, podkreślam, część, emocjonalnie zaniedbana.
                            Nie wykluczam, że spowodowane jest to ogólnie środowiskiem, z jakiego pochodzą, ale jakoś akurat widuję taką opcję. Natomiast nie spotykam zaniedbanych rozwydrzonych ukochanych jedynaków obojga dobrze sytuowanych rodziców, co często się słyszy - że rodzice zapracowani i nie mają czasu dziecka wychować. No, akurat ci, których znam widać mają.
                            • cosmetic.wipes Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:01
                              > No i skoro wszystko jest cacy, to czemu te dzieciaki sprawiają wiele więcej pro
                              > blemów wychowawczych
                              ? Myślę że część takich dzieci jest, podkreślam, część, emo
                              > cjonalnie zaniedbana.

                              Link do wiarygodnych badań statystycznych poproszę. Bo na razie sobie fantazjujesz.

                              Natomiast nie spotykam zaniedbanych rozwyd
                              > rzonych ukochanych jedynaków obojga dobrze sytuowanych rodziców, co często się
                              > słyszy - że rodzice zapracowani i nie mają czasu dziecka wychować.

                              To, że czegoś nie widziałaś/nie spotkałaś nie oznacza, że to nie istnieje.

                              ps.
                              1. nie jestem samotną matką, mam dwoje dzieci z tym samym mężem,
                              2. moja przyjaciółka ma macochę, takiej miłości i zrozumienia, jakie są między nimi nie spotyka się powszechnie - co nie upoważnia mnie do twierdzenia, że najlepiej dla dziecka jest mieć macochę.
                              • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 15:00
                                Tu masz cytat z raportu dotyczącego nieletnich:

                                Do czynników bezpośrednich mających wpływ na demoralizację i przestępczość nieletnich zaliczyć należy takie czynniki jak:

                                rozbita rodzina –351 (ub. r. 347)
                                niepełna rodzina – 298 (378)
                                przestępczość rodziców – 131 (97)
                                alkoholizm rodziców – 788
                                narkomania i inne patologie rodziców – 98
                                niewydolność rodziców i brak opieki z ich strony – 712
                                nagminne spożywanie alkoholu przez nieletniego – 88
                                odurzanie się nieletniego środkami chemicznymi – 47


                                Dotyczy to jednego województwa i jest sprzed 10 lat, ale jak widac nie tylko ja zauważyłam zjawisko.

                                Poza tym miałam na mysli raczej problemy z brakiem karności, nadpobudliwość, szukanie akceptacji i inne problemy występujące wśród znacznie młodszych dzieci.

                                Tu masz trochę

                                www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=709

                                Naprawdę, nie musicie się ze mną zgadzać, ale nie udawajcie, że jestem pierwszą osobą, która zwróciła uwagę na korelację między problemami wychowawczymi, a samotnym rodzicielstwem, rozwodami i powtórnymi związkami rodziców.

                                Weź pod uwagę, że psychologowie nie mogą wypowiadać się w sposób autorytatywny, bo wobec powszechności zjawiska spotkaliby się z protestami. No i nierzadko sami mają niejedno za uszami tongue_out
                                Ci, którzy wypowiadają się stanowczo są określani mianem oszołomów.
                                • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 15:19
                                  Prowadzi alkoholizm i brak wydolności wychowawczej, a to wcale nie jest domeną rodzin patchworkowych.
                                • cosmetic.wipes Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 15:32
                                  > rozbita rodzina –351 (ub. r. 347)
                                  > niepełna rodzina – 298 (378)

                                  To daje 649.

                                  > przestępczość rodziców – 131 (97)
                                  > alkoholizm rodziców – 788
                                  > narkomania i inne patologie rodziców – 98
                                  > niewydolność rodziców i brak opieki z ich strony – 712
                                  > nagminne spożywanie alkoholu przez nieletniego – 88
                                  > odurzanie się nieletniego środkami chemicznymi – 47

                                  Razem 1864.


                                  Jak widać SAMOTNE RODZICIELSTWO nie jest przyczyną zejścia WSZYSTKICH, a nawet WIĘKSZOŚCI dzieciaków na złą drogę.
                                  • andaba Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 16:15
                                    Gdzie ja coś takiego napisałam?

                                    Niemniej jednak jest jednym z czynników.
                                    A przecież według was nic takiego nie ma miejsca. Poza tym jak pisałam dane sa sprzed 10 lat, nie chce mi się grzebać za nowszymi, a w ciągu 10 lat bardzo się zmniejszyła ilość dzieci wychowywanych w pełnych rodzinach z obojgiem biologicznych rodziców.
                                    Statystyk sobie sama poszukaj, mnie się nie chce, nie piszę pracy doktorskiej tylko wypowiadam się o swoich spostrzeżeniach.


                                    • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 16:44
                                      andaba napisała:

                                      A przecież według was nic takiego nie ma miejsca.

                                      Nieprawda, według nas po prostu nie jest to wcale tak powszechne zjawisko, jak tobie się wydaje.
                                      A ciężar dowodu spoczywa po stronie osoby wysnuwającej tezę, czyli w tym przypadku na tobie.
                                    • aandzia43 Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 16:52
                                      "Według nas" jak najbardziej modelem optymalnym rodziny jest wydolna wychowawczo, społecznie i finansowo pelna rodzina złożona z biologicznych rodziców i kilkorga dzieci. Na deser dorzucilabym jeszcze dziadków, kuzynów i zwierzęta. I mamy ideał. Bez ironii to piszę. To jest prosta droga, najłatwiejsza, ale nie jedyna i sama w sobie nie wystarczająca do zbudowania dobrego rodzicielstwa. Swprzeciw natomiast budzą twoje pełne niechęci i generalizacji wypowiedzi o ojczymach, macochach i rodzinach patchworkowych. Ja dobrze wiem, ze wg statystyk częściej nad dziećmi znęcają się ojczymowie niż ojcowie (ciężkie pobicia, jeśli dobrze pamiętam). Ale takie kwiatki nie wynikają tylko ani nawet przede wszystkim z tytułu braku więzi biologicznych między katem a ofiarą. Są raczej wisienką na torcie. I tak jak rodzina "po bożemu" nie jest żadnym gwarantem dobrego dzieciństwa, tak rodzima "nie po bożemu" nie jest plagą egipską.
                                    • cosmetic.wipes Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 16:57
                                      > tylko wypowiadam się o swoich spostrzeżeniach.


                                      Zmień zatem formę wypowiedzi, bo nie tylko ja odebrałam te spostrzeżenia jako prawdę objawiona
                                      I weź jeszcze pod uwagę, że wrażenia w żaden sposób nie przekładają się na całość populacji.
                                    • iwles Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 21:05

                                      Andabo, a wzięlaś poprawke na to, że ta przestepczośc dzieci z rozbitych rodzin może się jakoś lączyć z zachowaniami patologicznymi ich rodzicow, a nie z samym faktem rozwodu ?
                                      Że być może przyczyną rozwodu był wlaśnie alkoholizm, przestępczość albo niewydolność wychowawcza jednego z rodzicow ?
                            • misterni Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:36
                              andaba napisała:

                              No i skoro wszystko jest cacy, to czemu te dzieciaki sprawiają wiele więcej problemów wychowawczych?


                              Nie zauważyłam, żeby sprawiały więcej problemów wychowawczych. Moja starsza córka nie sprawiała żadnych.
                            • araceli Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:52
                              andaba napisała:
                              > No i skoro wszystko jest cacy, to czemu te dzieciaki sprawiają wiele więcej
                              > problemów wychowawczych? Myślę że część takich dzieci jest,
                              > podkreślam, część, emocjonalnie zaniedbana.

                              Andabo - masz rację! Jezus był wychowywany przez ojczyma - stąd całe popapranie! Wszystko jasne big_grin
                            • aandzia43 Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 22:10
                              andaba napisała:

                              > Dobry kontakt, to jednak nie to samo co miłość rodzicielska.

                              Nie, to nie to samo. Ale to już bardo dużo. Dobry kontakt dziecka z partnerem matki czy partnerką ojca, relacja w której zawiera się zrozumienie, szacunek, dobra komunikacja oraz jakiś rodzaj wsparcia, to jest potężny argument za wchodzeniem w ponowne związki, kiedy ma się dzieci. I piszę to ja, osoba pierwsza do przejechania się po kobiecie krzywdzącej swoje dziecko wyborami dokonywanymi z perspektywy wyłącznie emocji i ostatnia do pochopnych decyzji życiowych, jeśli w okolicy jest dziecko.
                            • lily-evans01 Re: Coś pomyliłaś 18.10.14, 23:12
                              " Natomiast nie spotykam zaniedbanych rozwydrzonych ukochanych jedynaków obojga dobrze sytuowanych rodziców, co często się słyszy - że rodzice zapracowani i nie mają czasu dziecka wychować."
                              Nooo... U mojej córki, w 2 niepublicznych szkołach, to ze 2/3 klasy za każdym razem było właśnie takich... Też w to nie wierzyłam i miałam za jakieś stereotypy, ale styl bycia tych dzieci, zachowania w szkole, problemy sprawiane nauczycielom świadczyły o tym aż nadto dobitnie.
                              Może moje dziecko jest emocjonalnie zaniedbane, ale nie bluzga będąc w klasie II, nie ściąga gaci kolegom na środku klasy i nie wypina dupska na nauczycielkę, jak nie chce zrobić jakiegoś zadania.
                              Z tej cudownej zadbanej atmosfery to aż zabrałam dzieciaka do szkoły wyznaniowej, gdzie dzieci się wychowuje i egzekwuje pewien poziom zachowania, a nie tylko je uczy. To tak właśnie na wypadek, jakby rodzice nie za bardzo mieli czas w domu na wychowywanie wink.
                              • guderianka Re: Coś pomyliłaś 19.10.14, 08:11
                                Ale skąd wiesz, że to były dzieci-jedynacy-dobrze sytuowanych zapracowanych rodziców-skoro nie rozmawiasz o sytuacji rodzinnej ?
                                • lily-evans01 Re: Coś pomyliłaś 19.10.14, 09:03
                                  Czy jedynacy, to akurat nie wiem. Nie wiem też, jaki jest ich stan rodzinny (rodziny pełne, niepełne, konkubinaty czy co tam jeszcze).
                                  Co do dobrego sytuowania, to przecież widać, jakim autem kto pod szkołę podjeżdża, jak jest ubrany itp. Ludzie też żalą się na czas dojazdu do szkoły, stąd mniej więcej wiem, w jakich dzielnicach mieszkają, a nawet działki tam niemało kosztują. Zapracowani - bo większość tych dzieci jest w świetlicy na full time wink. A z wypowiedzi sporej części tych ludzi na zebraniach, typu czego to oczekują od szkoły albo co to ich dzieci potrafią, jak z tymi dziećmi spędzają czas - widać, że mają bardzo wysokie mniemanie o sobie, w dużej mierze dyktowane przez niemałą kasę. Comiesięczne czesne jest niby to zaporą dla tzw. patologii, której faktycznie nie ma w takich szkołach, bo nie ma dzieci z rodzin biednych, dzieci niedożywionych, zaniedbanych, trudno dostosowujących się Romów (nanga mnie zabije, jak to przeczyta wink ) itp. Ale te "zadbane" wcale nie są inne niż reszta, a dodatkowo często gęsto rozwydrzone i czujące się bezkarne (bo rodzice uważają, że to szkoła powinna im dzieci wychować i pod koniec edukacji przekazać dobrze przygotowany produkt).
                    • ailia Re: Coś pomyliłaś 17.10.14, 14:47
                      <cos jest w atmosferze takich domów, może niepewność matek, może ich nerwowość, może sprawianie wrażenia <przypadkowości macierzyństwa - nie wiem co, ale dzieci są inne.

                      Ty nie jestes przypadkiem corka ksiedza?
                      Te teksty jak z kazania...
          • solejrolia [...] 16.10.14, 22:30
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • guderianka Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:23
        Żeby to było takie proste....
        Można by zrobić założenie, że obecne samotne matki rozstały się z alkoholikami. Tymczasem tak nie jest. Rozstały się-związały z nowymi, eks-partnerzy pozakładali nowe rodziny itp
        • aandzia43 Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:30
          Nieee, no oczywiście że trochę trywializuję sprawę. Ale przyznasz, że tak całkiem od czapy mój pomysł nie jest?
          • guderianka Re: Proste wytłumaczenie 16.10.14, 22:32
            w tym szaleństwie jest metoda wink
    • solejrolia [...] 16.10.14, 22:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • riki_i Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 16.10.14, 23:47
      Alkoholizm za komuny był gigantycznym problemem społecznym, oficjalnie było bodajże 2 mln alkoholików w wieku produkcyjnym, do tego było ów alkoholizm widać, bo dopóki delikwent (-tka) nie robił (-a) grubszej rozróby lub nie wyglądał na nieżywego, to nikt się publicznym widokiem takowego nie przejmował. A teraz do każdego nawet lekko zawianego wzywają straż miejską i ciupasem odwożą na Kolską (do izby wytrzeźwień).

      Z dawnych lat pamiętam sąsiadów wypadających pod domem ze swoich samochodów, obsikujących własne drzwi wejściowe do domu, wielkie ilości pijaków na ulicach, również mocno zawiane osoby w różnych miejscach pracy (dziś rzecz niespotykana). W latach 70-tych kojarzę pana z sąsiedniego bloku, który wpierw się latami widowiskowo awanturował i tłukł rodzinę, aż w końcu sobie skoczył z dachu - blok z lat 60-tych tylko 4 piętra, ale żywot zakończył upadkiem na beton skutecznie (mieliśmy temat do rozmowy na podwórku). W latach 80-tych , w innej części Warszawy, wydarzeniem podwórkowym był pan , którego z powodu chlania żona wyrzuciła z domu. Więc zamieszkał sobie w piwnicy i dalej balangował sprowadzając co noc jakieś cycate baby. Ale i ten zakończył szybko żywota. Ba!, jeszcze na początku lat 90-tych kojarzę bibki w moim dawnym instytucie, gdzie wóda lała się strumieniami, a panowie naukowcy się obnażali i dawali sobie w pijackim widzie po mordach.

      Alkoholizmu nie nazywało się alkoholizmem, raczej pijaństwem i różnymi eufemizmami, poza tym piło się o wiele więcej niż dziś. Byłem zbyt młody, aby rozmawiać o problemach alkoholowych w rodzinach, ale wystarczyło spojrzeć dookoła, aby widzieć wielu nadużywających ludzi, którzy przecież mieli zazwyczaj dzieci.

      Dzisiaj alkoholizm jest rzeczą wstydliwą i skrzętnie ukrywaną. Toteż oprócz bezdomnych meneli trudno go dostrzec, bo tak długo jak tylko się da, osoby uzależnione się maskują przed otoczeniem.
      • aandzia43 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 00:01

        > Alkoholizm za komuny był gigantycznym problemem społecznym, oficjalnie było bod
        > ajże 2 mln alkoholików w wieku produkcyjnym, do tego było ów alkoholizm widać,
        > bo dopóki delikwent (-tka) nie robił (-a) grubszej rozróby lub nie wyglądał na
        > nieżywego, to nikt się publicznym widokiem takowego nie przejmował. A teraz do
        > każdego nawet lekko zawianego wzywają straż miejską i ciupasem odwożą na Kolską
        > (do izby wytrzeźwień).

        Kultura picia się podniosła tongue_out
      • solejrolia [...] 17.10.14, 00:09
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • araceli Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 00:15
      Co do typowego samotnego rodzicielstwa w dużej ilości nie występuje. Natomiast konfiguracje są przeróżne. W sumie to przy ostatniej burzy wywołanej przez z kler z okazji 'braku małżeństwa i wartości rodzinnych w podręczniku przypominała mi się rozmowa z koleżanką - nauczycielką nauczania początkowego w podstawówce w sąsiedniej dzielnicy. I jak ona to ujęła - 'Teraz to ja już zupełnie nie wiem co na lekcjach mówić'. Bo na lekcji z okazji dnia matki Stasiowi przykro, bo sierota, mama Ani siedzi od roku w UK a z kolei Celinka to ma dwie mamy. Dzień ojca - to samo. Tematy rodzinne: dużo dzieci rodziców rozwiedzionych albo po rozstaniu, często konfliktowym, albo w konkubinatach, z ojczymami/macochami vel 'wujkami/'ciociami'. Temat rodzeństwa: 1/5 klasy ma jakieś przyrodnie. Generalnie 'tradycyjną' rodzinę, w sensie matka, ojciec jako małżeństwo w jednym domu na miejscu ma jakieś 1/4-1/3 dzieci. Koleżanka z tych generalnie liberalnie nastawionych ale z kolei jak powie coś o 'nietypowych' rodzinach to dostaje po łbie za gender tongue_out I bądź tu człowieku mądry wink
      • ailia Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 14:58
        Moze pora na nowe podreczniki? W niemieckiej czytance dla podstawowki w temacie "Rodzina" sa najrozniejsze sytuacje bez wartosciowania i podkreslania o, zobaczcie, jacy my genderowcy jestesmy. Normalnie, ze ten mieszka z mama i tata, ten tylko z dziadkami, ten z sama mama czy z samym tata, a ten ma nowego tate i nowego braciszka. A ten w ogole nie ma rodzicow i mieszka tylko ze starsza siostra. A ten w tygodniu jest u taty, a na weekend jedzie do mamy. A ten ma 4 rodzenstwa, ale zadnej babci. I ze to i to i to i tamto to RODZINA.

        W szkole czy przedszkolu w De nie ma ani obchodow dnia matki, ani ojca, ani babci, dziadka, nauczyciela, gornika czy hutnika. Dzien Matki jako taki w kalendarzu jest, dzieci jakas laurke w szkole zrobia, ale nie ma stresu, ze sa wystepy i wszyscy musza sie stawic.
    • kwiat_w_kratke Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 00:18
      Faktycznie, coś w tym jest.
      W klasach moich dzieci też jest sporo osób wychowywanych przez samotnych rodziców. A moja najstarsza córka ma aż dwie koleżanki, które nie mieszkają w ogóle z rodzicami - chociaż rodzice żyją i mają się dobrze. I nie ma tu żadnej przemocy, alkoholu, odbierania praw itd. Po prostu rodzice założyli nowe rodziny, a "stare" córki zostawili babciom. sad
      Za moich szkolnych czasów chyba rzeczywiście nie było aż tylu rozbitych rodzin - przynajmniej w moim środowisku, w moich klasach.
      • guderianka Re: samotne macierzyństwo 17.10.14, 08:19
        To samotne macierzyństwo- samotne wychowywanie dziecka/dzieci po rozwodzie, rozstaniu z partnerem, owdowieniu.
        Samotnym macierzyństwem nie jest konkubinat, czy formalności dla US czy przedszkola
        • araceli Re: samotne macierzyństwo 17.10.14, 13:48
          A dlaczego zakładasz, że jak po rozwodzie to kobieta samotnie wychowuje dziecko?
          • guderianka Re: samotne macierzyństwo 17.10.14, 14:41
            Bo- krynico mądrości o takich ZNANYCH mi przypadkach piszę big_grin
            Już nie masz się do czego przywalić ?
            • araceli Re: samotne macierzyństwo 17.10.14, 14:45
              Nie chodzi o przywalenie tylko o założenie. Tak wiem - jest cała część tego wątku 'jak wiedzieć, że rodzice Jasia są rozwiedzeni' tylko nadal nie kumam jak można o wszystkich obcych ludziach wiedzieć, jaką DOKŁADNIE mają sytuację życiową. To, że Jasio zostawił zeszyt po weekendzie u taty nie znaczy, że mama Jasia jest samotną matką. Sytuację bliskich osób można znać ale 20-30 rodzin obcych ludzi?
              • guderianka Re: samotne macierzyństwo 17.10.14, 14:48
                A gdzie ja piszę , że o WSZYSTKICH OBCYCH
                Piszę o tych, których sytuację znałam.
                I to nie jest wątek, powstały na podstawie ZAŁOŻEŃ, tylko ZAISTNIAŁYCH FAKTYCZNYCH SYTUACJI

                Chcesz podyskutować o innych sytuacjach życiowych-załóż swój wątek, zamiast gdakać gdy nie masz nic konkretnego do powiedzenia w temacie. Sio!
    • mozambique Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 10:39
      nie wiem jak w złobku bo nikogo nie znam ale w mojej pracy . wsrod mocih rowiesników -
      3 singielkki , 4 samotne matki z malymi dziecmi , 4 babki po rozwodach ale juz z doroslymi dziecmi , kilka męzatek zaslubionych z rozwodnikami itp
      facetów u mnie dużo , z tego co sie orientuje parwie polowa z nich po 1 lub 2 rozwodach

      ogolnie stałaoś i trwalosc rodziny spsiała strasznie , to naprawde okropne - co chwile rozwody, dzieci wychowujące sie bez oboajga rodziców , koszmar

      jedno "idelane " malzenstwo od 20 lat to miedzy pracownikami akurat smile
      • ailia Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 15:00
        >ogolnie stałaoś i trwalosc rodziny spsiała strasznie , to naprawde okropne - co chwile rozwody, dzieci >wychowujące sie bez oboajga rodziców , koszmar

        Masz racje, gdzie sie nie obejrzec to wsrod znajomych takich ze szkoly czy studiow rozwod na rozwodzie.
    • mondovi Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 11:29
      U syna w klasie na 25 osób jest 5 samotnych matek samotnych, nie wychowujących w związkach partnerskich, bo tych jest więcej), w mojej klasie były trzy, ale w zasadzie zorientowałam się po latach, że nigdy nie spotkałam taty tego czy owego. Jeśli chodzi o alkoholizm to ze swojej podstawówki pamiętam cztery rodziny, w których był problem z alkoholem, u syna - jeśli jest - to raczej ten "w białych rękawiczkach" - syn nie chodzi do rejonowej, tylko do szkoły profilowanej, do której dość trudno się dostać, więc rodzice muszą dbać o dzieci, żeby w ogóle się w szkole znalazły.
    • olikol Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 12:33
      Kompletnie nie kojarzę alkoholizmu z dawnego czasu. Jako dziecko nie interesowalam się tym ani nie zwracałam uwagi czy czyjś rodzic pije czy nie pije, nie rzucało się to w oczy.
      Zmieniłam miejsce zamieszkania, więc tu gdzie jestem faktycznie jest więcej rozwodników (co nie wyklucza alkoholików) , ale tam gdzie dawniej mieszkałam tradycja pełnych małżeństw jest nadal mocna i jest standardem.
    • sniyg Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 15:01
      Dziwaczne zestawienie - jakiś wniosek z niego wypływa, czy tylko taki, że liberalizują się poglądy w sferze obyczajowej jak w całej Europie zresztą, co jest chyba oczywistością dla każdego i nie wymaga szczególnie wnikliwej obserwacji. To jakby napisać - za moich czasów kojarzę, że rzadko kto miał telefon stacjonarny, a teraz w rozmowie z dziećmi dowiaduję się, ze prawie wszyscy ich rówieśnicy mają telefon komórkowy. Odkrycie na miarę Einsteina, koniecznie trzeba się nim podzielić.
    • nangaparbat3 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 17:28
      Teraz alkoholizm nie rzuca się tak w oczy jak kiedys - pije sie dyskretniej i bardziej kulturalnie - ot, glowna różnica.
      • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 21:04
        I wciąż nam się wydaje, że jak ktoś "delektuje się" regularnie co wieczór połową butelki drogiego czy bardzo drogiego wina, to nie jest alkoholikiem, lecz koneserem wink.
        • a1ma Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 18.10.14, 23:07
          Bo nie jest. Pol butelki to dwa kieliszki, żaden dramat.
          • iwles Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 08:53
            Chyba raczej szklanki, i to z tych wiekszych do herbaty, uzupelnionych po sam brzeg big_grin
            • lily-evans01 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 09:05
              Niom. Kiedyś wypiłyśmy z koleżanką butelkę wina, na głowę wyszło po 3 i 1/2 lampki, już nie powiem, jak mnie łeb bolał na drugi dzień wink.
            • gauad Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 19.10.14, 12:15
              wina ze szklanek się nie pija
              albo z kieliszka www.bestprezenty.pl/ogromny-kieliszek-do-wina-p-3008.html
              albo z gwinta. tongue_out
    • sandra1301 Re: Kiedyś alkoholizm teraz samotne rodzicielstwo 17.10.14, 23:54
      W mojej klasie na 24 osoby ( w tym 2 pary bliźniaków) jest
      1 matka rozwiedziona
      1 matka w konkubinacie z ojciem dziecka
      pozostali to rodziny pełne, w sensie małżeństwa

      ale a klasie równoległej (mam tam znajomych) to fakt - co najmniej połowa klasy to matki samotne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka