lily-evans01
19.10.14, 10:39
Kiedy widzę, jak ojciec próbuje manipulować własnym dzieckiem, żeby JEGO racje zawsze były na wierzchu, żeby JEGO pomysły były realizowane. Jakie on ma prawo moralne? Nigdy go nie ma, kiedy dziecko jest chore, kiedy trzeba kupic lekarstwa, kiedy ja nie śpię przez całą noc i zawalam swoją robotę. Nigdy nie potrafi dziecku nic poradzić, nic pomóc, posłuchać, porozmawiać o jej sprawach. Nigdy nie chwali za jej własne osiągnięcia. Nigdy nie stanie w jej obronie. Kiedy przychodzi, bawi się z ponad 8-letnią córką jak z małym chłopczykiem, zachowuje się jak ostatni prostak, wygłasza stwierdzenia typu, że szkoła jest nieważna, obiecuje jej tatuaże i inne idiotyzmy...
To jest masa bzdur i bzdurek, które narastają i męczą, bo jest ich już po prostu za dużo...
Gdybym ja wiedziała to wszystko, wolałabym mieć dziecko z przypadkowym menelem niż z tym pajacem. Menel przynajmniej by się odpie***ył raz na zawsze...
Po każdym spotkaniu z nim córka jest po prostu chamska i arogancka.
Muszę, po prostu muszę to z siebie wyrzucić, bo chyba zaraz szlag mnie trafi.
Chce mi się tylko płakać i wyć.