Dodaj do ulubionych

Jestem załamana....

19.10.14, 10:39
Kiedy widzę, jak ojciec próbuje manipulować własnym dzieckiem, żeby JEGO racje zawsze były na wierzchu, żeby JEGO pomysły były realizowane. Jakie on ma prawo moralne? Nigdy go nie ma, kiedy dziecko jest chore, kiedy trzeba kupic lekarstwa, kiedy ja nie śpię przez całą noc i zawalam swoją robotę. Nigdy nie potrafi dziecku nic poradzić, nic pomóc, posłuchać, porozmawiać o jej sprawach. Nigdy nie chwali za jej własne osiągnięcia. Nigdy nie stanie w jej obronie. Kiedy przychodzi, bawi się z ponad 8-letnią córką jak z małym chłopczykiem, zachowuje się jak ostatni prostak, wygłasza stwierdzenia typu, że szkoła jest nieważna, obiecuje jej tatuaże i inne idiotyzmy...
To jest masa bzdur i bzdurek, które narastają i męczą, bo jest ich już po prostu za dużo...
Gdybym ja wiedziała to wszystko, wolałabym mieć dziecko z przypadkowym menelem niż z tym pajacem. Menel przynajmniej by się odpie***ył raz na zawsze...
Po każdym spotkaniu z nim córka jest po prostu chamska i arogancka.
Muszę, po prostu muszę to z siebie wyrzucić, bo chyba zaraz szlag mnie trafi.
Chce mi się tylko płakać i wyć.
Obserwuj wątek
    • jak-nie-ja-to-kto Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 10:42
      Zakładam że rozmawiałaś z nim o tym?
      Zawsze można sądownie to rozwiązać.
      Szczerze współczuję sad
      • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 10:50
        Sadownie rozwiazac?zakazac kontaktow?wow
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:05
          zakazac kontaktow?wow

          A gdzie ja to napisałam?
          • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:07
            A co niby chcesz zrobic?zakazac mowic?
            • jak-nie-ja-to-kto Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:24
              Widzenia w obecności matki lub kuratora
              • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 12:33
                Idealne dla dzieckatongue_out
                • jak-nie-ja-to-kto Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 12:48
                  A obecność matki dziecku stworzy traumę. Bo jak to tak matka i ojciec razem z dzieckiem 0_o
                • demonii.larua Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 12:52
                  Owszem, jeśli ojciec rujnuje wychowanie dziecka.
                  • jakw Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 14:43
                    demonii.larua napisała:

                    > Owszem, jeśli ojciec rujnuje wychowanie dziecka.
                    Ale nie rujnuje permamentnie - "pogorszenie charakteru" dziecka występuje tylko po spotkaniu z ojcem; mniemam więc, że potem wraca do normy. A może to mama jest przewrażliwiona i oczekuje po spotkaniu z ojcem zwichrowanego dziecka i jest to tzw. "samospełniająca się przepowiednia". W każdym razie obiecywanie tatuaży i innych idiotyzmów nie wydaje się wystarczającą przesłanką do zakazania kontaktów.
      • lily-evans01 [...] 19.10.14, 10:57
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:15
          Od kiedy to zycie jest sprawiedliwe?
        • pomidorpomidorowy Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:20
          no to moze...namów go na spotkanie z tzw mediatorem (teraz to chyba ta nazwa jest w modzie) lub psychologiem- wasza dwójka bez córki.Skoro jest taki chetny na cale planowanie etc moze sie zgodzi.Powiedz ze masz pewne problemy wych. i chcesz znalezc rozwiazanie.
          Moze obca osoba przemówi mu do rozumu ?
        • pade Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:16
          Skoro kończy się czasowym wycofaniem, to może po powrocie zlecaj następne obowiązki i tak do skutku? Aż się całkiem wycofa?
          Czy może tego właśnie się obawiasz?
          Bo z tego, co piszesz wynika, że ojciec przychodzi do córki w odwiedziny.Jako gość. Gorzej będzie, jak córka sobie wkoduje, że ojciec, mąz to taki facet, który się "bawi" i obiecuje gruszki na wierzbie.
        • lily-evans01 ???? 20.10.14, 16:46
          Bardzo jestem ciekawa, czym też naruszyłam regulamin...
    • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 10:48
      On zwyczajnie ma inne podejscie niz ty.
      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 10:52
        Wiesz, to nie jest dobre dla dziecka, jak rodzice mają skrajnie odmienne podejście.
        A przykład jego własnych wcześniejszych dzieci i ich życiowej "kariery" dość jasno pokazuje, do czego prowadzi jego wychowanie.
        Rozmawiać się nie da, bo on WSZYSTKO WIE LEPIEJ.
        Z chęcią ograniczyłabym kontakty, ale nie mam do tego niestety podstaw prawnych.
        • mag1_k Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:06
          Piszę teraz teoretycznie. bo nie miałam do czynienia z takim problemem. Myślałas o tym, aby np. nagrać dyskretnie takie spotkania córki z ojcem i przedstawić w sądzie jako dowód bardzo złego wpływu na rozwój dziecka? Poza tym możesz zbierać dowody niewywiązywania sie ojca z postanowień sądu, jak te wizyty nieregularne, w niewłaściwe dni itp. ograniczenie opieki byłoby chyba dobrym rozwiązaniem, A jak córka podrośnie sama podejmie decyzję, jak te kontakty z ojcem moją wyglądać
          • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:09
            Nagrywanie bez zgody jest zabronione i nie moze zostac wykorzystane jako dowod.
          • kozica111 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 16:30
            A co nagra ; jak ojciec stoi na głowie i mówi córce ze jak będzie starsza da jej kasę na tatuaż?
        • lady-z-gaga Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:07
          Zacisniej zęby i przetrwaj. Twoja córka z czasem zacznie oceniac ojca tak, jak on na to zasługuje ( a przynajmniej bardziej realnie), na razie jest na to za mała. I pamietaj, że -mimo negatywów widocznych gołym okiem - jest przynajmniej jeden pozytyw tych kontaktów, bezcenny dla psychiki dziecka: swiadomość, że ma ojca, ktory ją kocha. Z jej punktu widzenia znikający menel na pewno nie byłby lepszy smile
          • echtom Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 16:21
            > Zacisniej zęby i przetrwaj. Twoja córka z czasem zacznie oceniac ojca tak, jak on na to zasługuje ( a przynajmniej bardziej realnie), na razie jest na to za mała.

            Z perspektywy 20 lat mogę się pod tym podpisać. I, jak pisze Aqua, nie wciągać dziecka w żadną wojnę psychologiczną, nie mówić źle o ojcu, tylko czekać cierpliwie, aż sama do tego dojdzie. Najtrudniejsze w samotnym macierzyństwie jest zdystansowanie się do własnego poświęcenia, wyluzowanie i wyzbycie przekonania, że dziecko musi mi się za to odwdzięczyć kosztem relacji z innymi ludźmi. Ja zawsze dbałam o dobre relacje moich dzieci z ojcem i jego rodziną i myślę, że z wiekiem będzie to coraz bardziej procentować, bo widzę po sobie, że im człowiek starszy, tym większą wagę przywiązuje do swoich korzeni i więzów krwi.
        • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:10
          Tzn.co te dzieci za kariere zrobily?swoja droga jesli wychowywal je dochodzac to wina lezy po stronie matek.
    • morekac Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:15
      Kiedy sobie przypomnę moje własne córeczki będące w tym wieku, zawsze odczuwam dla siebie podziw, że nie zrobiłam im nic złego. I zastanawiam się, dlaczego to wiek nastoletni jest uznawany za najtrudniejszy. Moje nastolatki to był i jest lajcik w porównaniu z 9-10 latkami. 😊
      Spokojnie, pewnie ci się głupi tatuś nałożył na głupawy wiek, w dodatku z dziecka zaczęła pewnie wychodzić rodzina ojca.
      Stopuj pewne zachowania, ale też dużo z nią rozmawiaj- tylko raczej nie z pozycji "a bo twój tatuś to samo zuo, manipulant itp.", tylko dlaczego ten tatuaż jest dla niej taki ważny i dlaczego szkoła jest nieważna.
    • inguszetia_2006 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:17
      Witam
      Nie płacz Ewka. A dzieciak lubi te wizyty chociaż? Czy też się najeża? Może twoja córka potrzebuje trochę takiego luzu i lekkiego wariactwa w małym natężeniu, co?
      Pzdr.
      Ing
      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 17:20
        No właśnie się najeża.
        Mówi jemu bezpośrednio, żeby nie traktował jej jak małego głuptasa.
        Wiesz, ona już by chciała być traktowana jak mała panna (a właściwie to już niemal jak duża panna wink ).
        Cokolwiek ona robi (a robi, bo chce, ja nie przymuszam) - tata to kwestionuje, jak np. szkołę muzyczną (a ona to lubi, ma fajną grupę na teorii, bawi się z dziewczynami, co do gry dbam tylko o poprawność, a nie wirtuozerię, nie zamęczam dzieciaka, z ręką na sercu).
        Teraz poszło o szkołę. Bo tatko niewierzący, a szkoła wyznaniowa i trzeba cosik zapłacić, bo przeszła w połowie miesiąca, więc powiedziałam mu, że ma do uregulowania połowę żądanej kwoty, a na biednego nie trafiło.
        To są bzdury, świetnie to wiem, ale jak mniej więcej co tydzień, półtora, wychodzi nowa bzdura, to idzie się pochlastać. On już przychodzi negatywnie nastawiony.
        • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 17:24
          I póki to wariactwo jest w małym natężeniu, to jest ok. Ale najczęściej jest przegięcie.
          No i wiesz, też chciałabym móc powariować z dzieciakiem, wydać kasę na pierdoły dla dzieciaka, a nie np. na szkołę i porządne buty, spędzić czas z dzieckiem wyłącznie dla przyjemności. A tymczasem ciągnę wszystko jak wół roboczy, jestem wiecznie zmęczona, a wiecznie wyluzowany książę jest tylko od zabawy i głupot. I nie ma siły, żeby go zmusić, żeby myślał inaczej.
          • aqua48 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 17:51
            lily-evans01 napisała:

            > No i wiesz, też chciałabym móc powariować z dzieciakiem, wydać kasę na pierdoły
            > dla dzieciaka, a nie np. na szkołę i porządne buty, spędzić czas z dzieckiem w
            > yłącznie dla przyjemności.

            Żeby spędzać czas z dzieckiem wyłącznie dla przyjemności, czy powariować z nim nie trzeba wiele wydawać, wystarczy się dobrze ze sobą bawić. Może wam z córką właśnie tego czasu brakuje? A buty każcie OBIE chłopu kupić.
          • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:00
            1. Nie czaję- dlaczego Młoda chodzi do płatnej szkoły
            2. To typowy syndrom "ojca weekendowego" ( ale też ojca marynarza, pracującego za granicą)- nie ma go z dzieckiem na codzien, widzi go raz na jakiś czas, w konkretnych specyficznych sytuacjach, co się dziwisz, że NIE ZNA Waszych zasad, NIE POTRAFI się z Tobą ( inną partnerką dogadać skoro nie dogaduje się cały czas), chce być dobrym tatą i myśli, że dobry to taki, który pozwala na wszystko ( i z perspektywy dziecka ma rację)
          • nenia1 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:08
            No nie wiem, jakoś mi to trochę dziwnie brzmi. Nie obraź się, ale trochę jakieś to takie cierpiętnicze. Czy czasem nie jest tak, że patrzysz przez pryzmat jak to ty się poświęcasz, a jak jemu jest dobrze, bo luzak? Można więcej pracować, a mimo to być luzakiem, co ci przeszkadza powariować z dzieckiem? Oczywiście część twoich pretensji może być jak najbardziej uzasadniona, ale mam taki odbiór, jakbyś sama nie potrafiła wyluzować, poszaleć, powygłupiać się za to twój były ma tego w nadmiarze. Czasem mam wrażenie, że ludzie polaryzują się właśnie dlatego by się odróżniać. Czyli - skoro on jest takim luzakiem (a przecież jest kretynem) ja tym bardziej będę zasadnicza (bo wtedy różnię się od kretyna). Może spróbuj popracować nad sobą, siebie zawsze łatwiej zmienić niż kogoś, chyba że wolisz pozostać w przekonaniu, że wyłącznie ty jesteś dobrym rodzicem.
        • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:02
          Teraz poszło o szkołę. Bo tatko niewierzący, a szkoła wyznaniowa i trzeba cosik
          > zapłacić, bo przeszła w połowie miesiąca, więc powiedziałam mu, że ma do uregu
          > lowania połowę żądanej kwoty, a na biednego nie trafiło


          Nooo
          A decyzję o szkole dla dziecka podjęliście wspólnie ?
          • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:21
            Wspólnie to podjęliśmy decyzję o rezygnacji, powiem więcej, sam nalegał, jak usłyszał, o co chodzi i jaka jest reakcja szkoły na niefajne zachowania uczniów. Powiedziałam mu, że rozmawiałam w szkole wyznaniowej, że córka została zaproszona na testy - nic nie mówił, dopóki nie wspomniałam o płaceniu wink.
            Co do chodzenia do rejonu - mam bardzo niefajny rejon, to niestety Niebuszewo. Duża szkoła, bardzo liczne klasy.
            • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:31
              Ty, a Ty się dziwisz, ze nic nie gadał dopóki się nie dowiedział, że trzeba płacić ?
              Nie bronię go- nie znam ani jego ani sytuacji- ale też bym niefajnie zareagowała na szkołe płatną
              • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:07
                Zapewniam Cię, że stać go - spokojnie mógłby posłać do płatnej szkoły nie tylko jedno, ale i ze dwoje dzieci. Zresztą w poprzedniej też płaciliśmy. Tu chyba sprzęgło się to, że trzeba trochę zapłacić (niewiele) i że to nie jest szkoła świecka.
                • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:09
                  Zapewniam Cię, że mnie też stać.
                  To jednak nie świadczy o tym, że będą posyłała dziecko do płatnej szkoły
                  Zapewniam Cię też, że rozumiem aspekt wyznania- kluczowy w wychowaniu dziecka
                  • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:11
                    a z ciekawości, co to za szkoła ? nie mogę zlokalizować, znajduję tę na orawskiej
                    • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:15
                      Jest ich kilka wink.
                      • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:21
                        napisz może na priv jeśli tu nie chcesz, mam trochę znajomości wśród nauczycieli, mogę się popytać
                        • ailia Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 11:55
                          ale o co tu pytać?
                          • guderianka Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 11:59
                            Jakie są opinie o tej szkole, co sądzą inni-im więcej informacji -tym lepiej-chyba ?
                            • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 16:48
                              To nie jest szkoła na Orawskiej wink.
                              A polecona właśnie przez nauczycielkę, która ma tam znajomych nauczycieli i kiedyś z nimi jeździła na jakieś tam wyjazdowe rekolekcje.
        • jakw Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 14:53
          lily-evans01 napisała:
          > Teraz poszło o szkołę. Bo tatko niewierzący, a szkoła wyznaniowa i trzeba cosik
          > zapłacić, bo przeszła w połowie miesiąca, więc powiedziałam mu, że ma do uregu
          > lowania połowę żądanej kwoty, a na biednego nie trafiło.
          A chociaż uzgodniłaś z nim wcześniej ową szkołę? Czy stawiasz przed faktem dokonanym i ma tylko płacić?

          > On już przychodzi negatywnie nastawiony.
          Tak jakbyś ty była pozytywnie nastawiona...Nie możesz ich razem wysłać po te nieszczęsne buty? A potem niekrytykować, o ile buty będą spełniały specyfikację techniczną...
          • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 16:43
            Jakw, tato uważa, że skoro płaci jakieś tam alimenty, to ja powinnam już te buty kupować. I owszem, kupuję, ale nic na to nie poradzę, że uważam, że zamiast kupować kolejną badziewną zabawkę mógłby się dołożyć trochę ekstra do lepszych butów czy kurtki. Ja kupuję córce dobre, porządne ubrania i buty, ale swoim kosztem tak naprawdę.
            W tej chwili ostatni prezent to torebka z wiodącą ikoną młodzieżowego lansu, do kolorowania mazakami, za 140 zł. I uwaga, córka ma w domu skórzaną torebkę z Hiszpanii, 2 torebki z jakimiś tam zwierzakami oraz kupiony przeze mnie plecaczek z tą samą śpiewającą panną... Tyle, że ja ten plecaczek kupiłam za bardzo korzystną kwotę w stosunku do jakości przez internet... Ale dziecko chciało, to tata wszedł do sklepu i wywalił kasę. No i co? On jest cacy, bo zawsze ma na atrakcje, a matka be, bo pilnuje budżetu, żeby było na wszystko.
            A dziecko jeszcze w tym wieku, że będzie wołało o tę nieszczęsną torbę czy jakąś tam upiorną lalkę, a nie o obuwie wink.
            Co do szkoły - sam na mnie naciskał, żeby z tamtej zrezygnować. Powiedziałam mu, gdzie zaproszono dziecko na rozmowy, dobitnie powiedziałam, że jest to szkoła katolicka, również z czesnym - nie zareagował, nie wypowiedział się.
            • majenkir Re: 20.10.14, 20:33
              lily-evans01 napisała:
              > Ale dziecko chciało, to tata wszedł do sklepu i wywalił kasę. No i co? On jest cacy, bo zawsze ma na atrakcje, a matka be, bo pilnuje budżetu, żeby było na wszystko.


              Ty jestes po prostu zazdrosna! wink
    • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 11:43
      A kiedy jest ? To znaczy- on zabiega o spotkania ?
      • aqua48 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 12:47
        Przede wszystkim nie tłumacz córce, ze tatuś jest głupi i nieodpowiedzialny. Daj jej samej dojść do tego wniosku. Rozmawiaj z nią jak z dorosłą po wizytach u ojca, niech sama dojdzie do tego dlaczego szkoła jest konieczna, a tatuaż nie ( i np. w jakiej pracy może być przeszkodą) i trzeba mieć osiemnaście lat, żeby go sobie fundnąć. Zaproponuj córce, żeby poprosiła tatusia o jakąś na prawdę potrzebną jej teraz rzecz - opłatę kursu, dodatkowych zajęć, wybranie się na zakupy po kurtkę i buty na zimę itp, a nie tatuaż w przyszłości.
      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 17:26
        Zaczął zabiegać, odkąd powiedziałam mu, że mi przestało zależeć na tych spotkaniach i że ani trochę nie będę o nie zabiegała, prosiła itp.
        • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:17
          Głupia - że zabiegałaś i prosiłaś
          Po co ?


          o przepraszam, siedzenie na ematce jest moją głęboko prywatną sprawą, nie bede o tym z nikim rozmawiac! suspicious by dziennik-niecodziennik
          • jak-nie-ja-to-kto Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:18
            Dla dziecka? Bo tęskniło, powinno mieć kontakt itp
            • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:34
              No właśnie widać co wychodzi z takiego wymuszonego kontaktu
              • jak-nie-ja-to-kto Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:51
                Tylko że z opowieści autorki wynika że kontakt się zaczął jak ona olała, więc był to jego wybór a nie zmuszenie
                • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:55
                  Właśnie nie wiem-dlatego zadałam pytanie
                  Obstawiam, że to ona zabiegała o kontakt, szczerze przekonana , że to dla dobra dziecka a po latach okazało się, że jednak wcale nie. Olała, i wtedy pan się ocknął
                  • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:59
                    Nie. Nigdy specjalnie nie zabiegałam. Kontakt zawsze był, ale chaotyczny. Powiedziałam mu tylko, że jak ma zmieniać dni, nie przychodzić, spóźniać się i tp. to ja na pewno nie będę prosiła i zabiegała. No i od tego czasu niemal nie ma weekendu bez tatusia, a jak nie weekendu, to chociaż po szkole.
                    Doszedł do takiego etapu w swojej firmie, że ma pracowników, którzy wszystko robią, a on siedzi na tyłku w domu i się nudzi całymi dniami - co sam przyznaje, więc chyba dlatego wziął się za ojcostwo wink.
                • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:56
                  Kontakt był taki sobie.
                  Ponieważ ciągle zmieniał terminy, przekładał dni itp. - powiedziałam mu dobitnie, że nie zależy mi, że nie będę czekać w domu, jeśli się spóźni i że o nic nie będę zabiegała. Od tego czasu nęka nas niemal co tydzień wink.
                  • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:01
                    To może niech spędza z nią jeszcze więcej czasu, zaprowadza do szkoły, odbiera ze szkoły, niech Młoda ma szanse pokazać różki a on zaznac trudności-jest szansa że mu się odwidzi
                    • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:06
                      Już usłyszałam, że rano to on musi otworzyć firmę, po południu zamknąć i nikogo nigdzie nie będzie woził. A dziecko powinno chodzić do rejonu wink - tyle, że nie ma tam dojazdu ŻADNEGO i na nogach to jest pół godziny (wyobraź sobie trasę mniej więcej od okolic małego ryneczku za rondem Giedroycia do Wojska Polskiego, koło urzędu miejskiego... wink ). Od biedy można jechać przez pół miasta, do placu Szarych Szeregów, ale stamtąd też trzeba dojść.
                      • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:12
                        z tym się zgadzam- powinno chodzić do rejonu
                        nie można podjechać żadnym autobusem ?

                        a SP 41?

                        p.s.
                        u nas rejonowa szkoła to ok. półgodziny właśnie tempem ucznia ( córki nie chodziły/chodzą do rejonu ale do najbliżej -10min)
                        • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:15
                          Nie mam bliższej szkoły, do SP 41 jest jeszcze dalej. Od pl. Kilińskiego do Wojska Polskiego nie jedzie bezpośrednio nic. Jak mam zaiwaniać 30 min. pieszo po mrozie, to już wolę 20 tramwajem... i 3 minuty pod szkołę chodnikiem wink.
                          • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:19
                            Jeśli z okolic ronda G. to wsiadasz przy rondzie w 53, dwa-trzy przystanki i jesteś pod szkołą ( ok. 300m trzeba dojść)
                            Przez 2 lata, gdy córka nie miała przyznanego busa a M nie mógł jej zawieźć zawoziłam ją rano i odbierałam po południu ( wiesz, jakie ma problemy z poruszaniem się, a ja poza tym miałam jeszcze 2 latka w wózku). Nie masz dalej niż miałyśmy my (okolice Arkonki)- wydaje mi się, że idziesz na łatwiznę i w trochę to rozumiem-bo kto nie szuka gdzie by było łatwiej- ale bliżej , nie oznacza łatwiej.
    • demonii.larua Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 12:59
      A plan wychowawczy i wizyty macie klepnięte w sądzie?
      • czar_bajry Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 13:06
        Wiem jakie to może być frustrujące ale twoja córka ma już 8 lat i trochę rozumu by jej się przydało...
        Przecież ślepa nie jest i widzi jak sprawy wyglądają jeśli jednak nadal wpatrzona w tatusia to następnym razem jak będzie chciała coś nowego zabawkę/ubranie /wycieczkę/kino czy dodatkowe zajęcia to odeślij ją do tatusia.
    • ichi51e Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 13:05
      Przeczekac.
    • mejerewa Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 13:46
      Rozumiem dokładnie o co ci chodzi, bo moja bliska koleżanka to przeżywała.
      Ona naprawdę miała dobry kontakt z dwiema córkami, bardzo o nie dbała, ale jednocześnie wymagała, jak każdy odpowiedzialny rodzic. Czyli nauka, obowiązki domowe itd.
      Ojciec zjawiający się od czasu do czasu był wyłącznie od rozrywek i zabawy. Żadnych wymagań, żadnych obowiązków. Jak miał czas i pieniądze (bo akurat żadna kochanka nie angażowała jego myśli) to zjawiał się i oferował inny świat, pełen rozrywek, przyjemności, do przesady, bo potrafił wydać w sklepie na dziewczyny ogromne pieniądze, oczywiście na głupoty typu sukienki baletowe. O zakupie kurtek na zimę musiała myśleć matka i na to już nie był chętny dawać. Dziewczynki lubiły spotkania z ojcem, nie musiały się myć, sprzątać ze stołu, zajadały się słodyczami, spędzały pół soboty w kinie, na wszystkich seansach dla dzieci, jak leci. Do tego żadnego odrabiania lekcji. Jak tatuś miał ochotę na spotkanie w środku tygodnia, to pozwalał nie iść do szkoły (bo szkoła ogłupia), o czym nawet nie wiedziała matka. Chaos i przesyt. Małym się podobało. A potem powrót do mamy, która każe odrabiać lekcje, myć zęby i wypakowywać zmywarkę. Czyli szara rzeczywistość, choć z kochającą matką. Z wiekiem dzieci zaczęły dostrzegać więcej, zwłaszcza młodsza miała żal, że tata nigdy nie przyjdzie na jej pokaz w szkole, że nie odwiedził jej w szpitalu (tygodniowa obserwacja tylko, ale dla dziecka przeżycie), że nie można na niego liczyć. Starsza jednak była zachwycona ojcem i jak przyszedł czas buntu to potrafiła matce wykrzyczeć, że nie musi jej słuchać, bo zawsze może wyprowadzić się do ojca. I w gimnazjum się wyprowadziła na jakiś czas, facet zgrywał troskliwego ojca, do czasu aż kolejna kochanka pojawiła się na horyzoncie i już córka była zawadą w upojnym romansie ojca. I wróciła do matki.

      Facet funduje dzieciom taką huśtawkę emocjonalną, że koleżanka, która na początku zabiegała o jego kontakty z córkami, powiedziała ostatnio, że wolałaby aby zniknął na zawsze. Bo wsparcia i pomocy w wychowaniu żadnej nie ma. Pozytywnego wzorca mężczyzny też nie widzą. Jedynym plusem są alimenty, które facet płaci i z tym akurat nie ma problemu.



    • rozaly Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:21
      Czekaj, ja dobrze zrozumiałam że Ty znowu dziecku szkołę zmieniłaś?
      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 18:52
        Akurat tutaj sam tatuś, po usłyszeniu ode mnie i córki, co się dzieje w jej szkole i jaka jest reakcja wychowawcza na to (zerowa) bardzo się spienił i stwierdził, że w życiu nie wydawałby kasy na płacenie czesnego, by obcować z patologią.
        Ja może i jestem histeryczka czasami i chciałabym, żeby wszystko było super za moje ciężko zarobione pieniądze, ale on ma generalnie zlewczy stosunek do jakichkolwiek kontrowersji z nauczycielami, problemów dziecka w szkole, niefajnych kolegów itp. ... A tym, co się dzieje, bardzo głęboko się zbulwersował.
        Sprawa jest o tyle "gruba" i dotycząca funkcjonowania całej klasy, że nie za bardzo widziałam wyjście.
        • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:05
          Wybacz,ale nie wierze,ze wina lezy w szkole,to juz kolejna placowka w której twojej corce jest zle.Nie ze szkola problem,tylko z dzieckiem.
          • rozaly Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:09
            Ta dziewczynka jest (o ile dobrze pamiętam) w drugiej klasie i trzeciej szkole?
            Ojciec też do kitu, mimo że sama piszesz że pracę ustawił tak żeby mieć czas dla dziecka.
            Lily Ty dalej nie widzisz problemu u siebie?
            • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:10
              Przeczytaj niżej, dlaczego zmieniłam szkołę - powiem więcej, ojciec na to sam nalegał...
            • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:13
              Aha, ustawił sobie pracę tak, żeby ODPOCZYWAĆ i korzystać z życia - jego własne słowa. Do szkoły czy gdziekolwiek dziecka nigdy zawieźć nie chce, nieważne o której godzinie...
              • rozaly Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:30
                No i z tego co piszesz to korzysta - co weekend widzi się z córką i w tygodniu po lekcjach również.
                • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:36
                  No i?

                  Bo oprócz tego widzenia się mógłby ją np. ze szkoły przywieźć, a jakoś nigdy nie ma możliwości...
            • falka_85 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 20:08
              Czy autorka to ta forumka, która posłała dziecko drugi raz do pierwszej klasy, mimo że zdało do drugiej? I teraz to już trzecia szkoła, a dopiero początek drugiej klasy? Jeśli tak to szczerze żal mi tego biednego dziecka.
              • gazeta_mi_placi Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 20:12
                Co proponujesz? Okno Życia?
          • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:09
            Akurat córce nie było źle. Chodzi o agresję ucznia, syna jednej z nauczycielek, wobec innego ucznia i zerowe konsekwencje wychowawcze, a sprawa nadawała się CO NAJMNIEJ do rozmowy z pedagogiem. Agresja miała dość specyficzne podłoże. Chłopiec jest bezkarny i zaczyna być agresywny wobec klasy. Nie mam ochoty czekać, aż na przykład moją córkę rozbierze z ubrania i gaci na środku klasy przed kolegami, a nie wiem, co mu strzeli do łba za tydzień, dwa, skoro został jedynie skarcony przez wychowawczynię.
            • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:12
              PS. Dziewczynki bardzo całą tę sprawę przeżyły, nie tylko moja córka, a sprawa ucichła, nie zostały wyciągnięte żadne konsekwencje. Wychowawczyni nie powiedziała nawet ani słowa na zebraniu, które miało miejsce na dzień po tym całym incydencie.
              • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:14
                Lily-a Ty za każdym razem-bo takowych może być więcej- będziesz dziecko przenosić ?
                Przecież jst jeszcze :pedagod, dyrektor, kuratorium , w ostateczności media
                • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:17
                  Rozmawiałam z panią dyrektor, nie tylko ja, chodziło nam o pilnowanie dzieci zostawianych na przerwie bez nadzoru. Powołaliśmy się na ten incydent. Pani rozkosznie się zaśmiała i powiedziała, że nie widzi problemu, bo to tylko takie dziecinne zabawy. Chłopaczysko ściąga koledze gacie na oczach całej klasy, a dla niej to zabawa...
                  • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:18
                    PS Córka zadowolona, bo ma więcej dziewczyn w klasie, chociaż obawiałam się bardzo tego przeniesienia... I trochę więcej spokoju jest.
                    • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:21
                      W pierwszej była na początku zadowolona, w drugiej , więc czemu nie w trzeciej..
                  • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:20
                    Ty się wczoraj urodziłaś Lily ?
                    Pewnych spraw-zwłaszcza tak istotnych, że przenosisz własne dziecko do innej szkoły PO RAZ KOLEJNY- nie załatwia się rozmową. Pisze się PISMA.
                    • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:23
                      Tato chciał, żebym napisała do kuratorium.
                      Ale ja już chyba dam sobie spokój... Naprawdę, niech się tam kiszą sami we własnym sosie, jak dzieciak kogoś nie tylko rozbierze, ale i obmaca, to może się ockną...
                      • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:32
                        hmm
            • pade Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:40
              a sądzisz, że córka dałaby się rozebrać??
              Lily, kochana, TY masz straszny, ogromny problem z kontrolą. Idź wreszcie na terapię.
              • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:45
                Tak sądzę, bo boi się tego chłopaka. A rozbierało dwóch, bo dobrał sobie - namówił jeszcze jednego kolesia i ten pokrzywdzony chłopiec, choć nie łamaga, nie poradził sobie z nimi...
                Córka powiedziała mi, a nie komentowałam i nie rozdmuchiwałam przy niej tej sprawy, że ona by nie poszła nigdy więcej do szkoły, gdyby tak ktoś wobec niej postąpił.
                Uważasz, że to normalne, że taka sprawa kończy się tylko ustnym upomnieniem przez wychowawczynię? Bo ja np. rozmawiałam ze znajomymi nauczycielkami i żadna nie uważała tego za normalną procedurę.
                • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:47
                  Lily-nienormalne (dla mnie) jest to, że zamiast stawić czoła problemowi - czy temu czy innemu- Ty wybierasz ucieczkę.
                  O jakiś obywatelskim poczuciu sprawiedliwości w ogóle nie wspomnę.
                  • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:56
                    No to powiedz mi, w imię czego mam katować siebie i dzieciaka za własne pieniądze wink.
                    Po to wybrałam szkołę płatną, żeby pewne problemy były rozwiązywane właśnie przez szkołę, w jej zakresie kompetencji i żeby rodzice nie musieli wojować o podstawowe sprawy. Płacę i wymagam - bezpieczeństwa uczniów, pracy nad problemami i wysokich kompetencji metodycznych oraz pedagogicznych u nauczycieli.
                    • joa66 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:01
                      To te wszystkie szkoły są płatne?
                      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:03
                        Tak.
                        • joa66 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:06
                          A co zrobisz, jeżeli w nowej szkole znowu coś będzie "nie tak"? Kolejna zmiana? Naprawdę uważasz, że to dobry pomysł?
                          • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:12
                            Nowa szkoła kładzie nacisk na pracę wychowawczą. Takie sytuacje są brane pod uwagę nawet hipotetycznie, czy w ogóle wszelkie agresje - przedstawiono mi całą procedurę. Jest tam dość spora dyscyplina i są nawet przypadki, że uczniom się dziękuje, bo nie przestrzegają szkolnego regulaminu (a właściwie ich rodzicom).
                            Zawsze może być coś "nie tak". Kwestia tego, co szkoła robi z problemem. Tu nie zrobiono właściwie nic. Rozmowa z dyrekcją nt większego dozoru nad dziećmi nie dała efektu. Sprawa zdjęcia majtek została potraktowana żartobliwie. Dla mnie to z lekka chore.
                            • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:15
                              To dlaczego zapisałaś tam dziecko po przejściach - w pierwszej szkole?
                              • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:18
                                Bo nie wiedziałam, jak dyrekcja załatwia tego typu sprawy. A być może tak załatwia jedynie tę sprawę, bo to dzieciak nauczycielki.
                                A w takich małych środowiskach ludzie milczą nt negatywów, jeżeli są takie sytuacje, niczego się nie dowiesz, chyba., że ktoś zrezygnuje i zacznie opowiadać...
                                • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:21
                                  Ale teraz też nie wiesz przecież
                                  Ludzie milczą, a Ty z nimi..
                            • joa66 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:17
                              ale rzecz o podobnej skali może się zdarzyć także w nowej szkole ! W katolickiej szkole mojej siostrzenicy, nauczycielka powiedziała w klasie chłopcu , że uczciwi ludzie pracy nie tracą (tata tego chłopca stracił i mieli opóźnienie w płąceniu czesnego). A dyscyplinę owszem trzymali.

                              Zaakceptowałąbyś taki tekst czy przeniosła do kolejnej szkoły?
                    • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:12
                      Ale co wymagasz ? Guzik Lily wymagasz. Płacisz i jak coś nie tak-przenosisz.
                • pade Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:04
                  Nienormalne jest wg mnie nie zrobienie afery. Ja bym skomentowała przy córce, żeby miała jasny komunikat, a potem poszłabym do dyrekcji etc. Nie mam z tym problemu.
                  Gdy matematyczka w gimnazjum gnębiła dzieciaki bez oporów poszłam z tym do dyrektora, dalej nie trzeba było. Ja zawsze reaguję. Dzięki temu moje dzieci wiedzą, co akceptuję, czego nie, w ogóle jakie mam wartości. I może dlatego moje dzieci nie mają problemów by czasem jako jedyne wyłamać się i stanąć w czyjejś obronie.
                  Mimo, że bardzo tego pragniesz nie zapewniasz córce poczucia bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie. Uczysz ją, że świat jest bardzo niebezpieczny.
                  Lily, dzięki Tobie Twoja córka jest kandydatką na osobę z nerwicą lękową. Ogarnij się wreszcie.
                  • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:11
                    Ja zawsze reaguję. Dzięki temu moje dzieci wiedzą
                    > , co akceptuję, czego nie, w ogóle jakie mam wartości. I może dlatego moje dzie
                    > ci nie mają problemów by czasem jako jedyne wyłamać się i stanąć w czyjejś obro
                    > nie.


                    dokładnie, u nas tak samo!
                  • priszczilla Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:18
                    Przecież to tylko wygodny pretekst, kto wie czy nie w całości zmyślony, żeby usprawiedliwić na potrzeby forum kolejną zmianę szkoły. Nie słyszałam, żeby ktokolwiek w takiej sytuacji tak łatwo się poddał i poleciał od razu szukać nowej szkoły dla dziecka, które dopiero co jedną opuściło.
                  • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 22:16
                    Poszłam do dyrekcji zaraz po zebraniu, gdzie temat w ogóle nie został poruszony (także przez mamę poszkodowanego chłopca).
                    To, co usłyszałam, to czysta parodia.
                    Z córką rozmawiałam, owszem, zaraz po rozmowie z wychowawczynią (zapytałam o szczegóły - czy faktycznie było tak, jak mówiła córka), jeszcze tego samego dnia wieczorem po incydencie - jak sobie radzić w takiego rodzaju sytuacji.
            • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:43
              Pomylilam sie,problem lezy w tobie.Kolejny watek w ktorym to udowadniasz.Z takim podejsciem to do konca Edukacji twoja corka przerobi parenascie szkol.
              • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:46
                W klasie Twojego syna rozbieranie kogoś na siłę do golasa, żeby go upokorzyć, to norma?
                • priszczilla Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:09
                  Nie. Wybrałaś córce beznadziejną szkołę i to już po raz drugi. Może tym razem posłuchaj ojca i poślij ją do rejonówki? Za pieniądze zaoszczędzone na czesnym kup sobie samochód, skoro dojazdy tak cię wykańczają.

                  Swoją drogą to zaczynam myśleć, że unikasz szkoły rejonowej, bo tam jakiś mądry nauczyciel mógłby się zorientować, że mamusia ma problemy i wysłać cię do fachowca żeby ratować dziecko. Ukrywanie własnego świra jest znacznie prostsze jak się dziecku co roku zmienia środowisko, a o pretekst nietrudno.

                  Idź się leczyć zanim zmarnujesz córce życie.
                  • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:15
                    Akurat nasza rejonówka jest całkowicie beznadziejna... Opinia nie moja, ale znajomych dzieci-absolwentów i ich rodziców w okolicy.
                  • triss_merigold6 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:58
                    Jeśli sądzisz, że w szkole publicznej nauczyciel zrobi cokolwiek nawet jeśli podejrzewa, że rodzic jest niezrównoważony/ułomny umysłowo/kompletnie olewający/nieodpowiednio reaguje, to się mylisz. Jeśli tylko dziecko nie chodzi brudne, głodne, pobite to szkoła nie będzie się wtrącać, bo wtrącanie się oznacza problemy dla szkoły.
                    • priszczilla Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:11
                      Moje dziecko chodzi do szkoły publicznej i akurat trafiło na nauczycielkę, która potrafiła w podobnej sytuacji zareagować, i to skutecznie. Nie każdy nauczyciel to potrafi i im później tym o taką interwencję trudniej, ale na etapie nauczania początkowego, kiedy wychowawca dobrze zna dzieci to się zdarza. Przypuszczam, że Lily o tym doskonale wie i właśnie stąd te zmiany.
                • edelstein Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:13
                  Nie to nie jest norma,takie problemy sie rozwiazuje,a nie przenosi dziecko.Szkola to mnostwo dzieciakow,na serio wierzysz,ze w nastepnej wszystkie beda super?a jak nie beda?znow przeniesiesz?i jaki dajesz przyklad corce?ze sie od problemow ucieka?Robisz dzieciakowi krzywde.
                  • priszczilla Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:23
                    Jeszcze szkoła wyznaniowa, gdzie będzie tak naprawdę rządził jakiś ksiądz a owieczki po prostu będą posłuszne. Ewentualnie jakaś siostra Bernadetta będzie dzieci tresować do posłuszeństwa księdzu.

                    Normalnie krew się we mnie burzy na myśl, o tym jak się to dziecko traktuje. Inni zawinili ona za karę pójdzie do szkoły, gdzie stawiają na dyscyplinę.
                    • rosapulchra-0 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:57
                      Pędź na policję, do MOPS-u, zgłoś niebieską kartę i skutecznie uprzykrzaj matce życie.
                      Ludzie!!!! Ogarnijcie się! Nie macie bladego pojęcia, jak wygląda życie Lily, a wyciągacie takie wnioski, że nóż się sam w kieszeni otwiera.
                      Nie ma kocianny na forum, to już szukacie kolejnej ofiary, żeby poprawić sobie nastrój w ten niedzielny wieczór? suspicioussuspicioussuspicious
                      • rozaly Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 22:06
                        Rosa poczytaj sobie inne wątki lily. Serio uważasz, że normalne jest zmienianie szkoły dziecku co rok (to jest już trzecia szkoła tej dziewczynki)? i wszyscy wokoło są źli, nauczyciele, koledzy, rodzice kolegów, taki kosmiczny zbieg okoliczności, że lily tylko tych złych spotyka na swojej drodze.
                        • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 22:13
                          Rosa, ja Lily lubię, łączy mnie z nią więź lokalna. Moje dziewczyny też chodzą do szkoły-w tym samym mieście. Szkoły aż tak drastycznie nie różnią się od siebie. Przy czym-opinie zasłyszane- problemy są w tych, z czesnym właśnie. Takie guano zawinięte w złoty papierek wiesz ? Inne prawa, inne zasady, inne priorytety.
                          Lily-jest dziewczyną z problemami, i jest ich świadoma. Boleśnie wręcz- ja wręcz podziwiam tę jej zdolność autokrytyki. Jest do bólu logiczna i widzi pewien łańcuch skutkowo-przyczynowy a popełnia tak głupie błędy..(przynajmniej tak można wnioskować z opisów). Nie chcę być złą wróżką ale ...napiszę tak- nie mam zaufania do szkół płatnych tym bardziej wyznaniowych..tam może chodzić KAŻDY -oby czesne było..
                          • rosapulchra-0 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 22:46
                            Gude, ale zdajesz sobie sprawę, że do rejonowych szkół też trafiają dzieci z rodzin patologicznych? I to nawet częściej niż do płatnych.
                            • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 22:51
                              No dokładnie Rosa
                              Dzieci jak każde inne. Nie unikniesz ich, nie sprawisz,że znikną przez to, że sama uciekniesz gdzie indziej.
                              • rosapulchra-0 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 00:03
                                Zgadzam się, że od pewnych zjawisk i spraw uciec nie można. Z drugiej strony, jeśli szkoła lekceważy tak rażące naruszenie dóbr osobistych ucznia, to uwierz mi, moje dziecko już tam więcej nie poszło. Raz zrobiłam podobny błąd i wyciągnęłam naukę, tzn. nie przeniosłam córki do innej szkoły, czego konsekwencją było całoroczne znęcanie się nad nią przez jej koleżankę z klasy i inne dzieciaki namawiane przez agresorkę.
                                W szkole byłam zawsze po każdym incydencie i zawsze lekceważono problem, raz (po uderzeniu pięścią w twarz mojej córki) pofatygowałam się, aby porozmawiać z g*arą i w prostych, bardzo żołnierskich słowach zapowiedziałam jej, co zrobię, gdy te prześladowania się powtórzą. To poleciała do nauczycieli i nakłamała, że tłukę swoje dzieci. A miała sporą przewagę, zarówno nade mną, jak i nad córką - ona znała język, my nie. Dlatego jestem przekonana, że nauczycielki wolały wierzyć jej, bo potrafiła się wyłgać, a nie mojej córce i dlatego też lekceważyły sobie nasze skargi.
                                Dopiero osobista rozmowa z matką tej dziewczynki dała rezultat, ale to było już pod koniec roku szkolnego, a na szczęście to była ostatnia klasa w tej szkole.
                                • guderianka Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 08:23
                                  Rosa-ale po co cały elaborat o TWOJEJ sytuacji
                                  Lily jest w całkiem innej sytuacji
                                  To trzecia szkoła a dziecko jest dopiero w III klasie (albo II)
                                  • rosapulchra-0 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 12:18
                                    Ej, gdy dochodzi w szkole do agresji, a nie ma na nią reakcji dorosłych, a tak właśnie było w szkole mojej córki i byłej szkole córki Lilly, to dla mnie są to podobne sytuacje. Tylko rozwiązania były różne. I ja popieram postępowanie Lilly w kwestii szkoły. Co do innych się nie wypowiadam, bo ich znam.

                                    BTW, ja rozumiem, że wy z sympatii chcecie przekonać Lilly, żeby coś, co waszym zdaniem jest słuszne, zrobiła. Ale:
                                    1. ja nie widzę życzliwości w waszych wypowiedziach
                                    2. cały ten wątek wygląda jak nagonka na Lilly
                                    3. wiecie o Lilly tylko tyle, ile napisała na forum o sobie, a wyciągacie wnioski, jakbyście co najmniej z nią mieszkały i znały jej życie od podszewki.
                                    4. zaczyna się dokładnie to samo co z Kocianną.
                                    A mnie się w/w bardzo nie podobają.
                          • ewa_mama_jasia Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 15:49
                            Nie chcę być złą wróżką ale ...napiszę tak- nie mam zaufania do szkół płatnych tym bardziej wyznaniowych..tam może chodzić KAŻDY -oby czesne było..

                            Wiesz, czy przypuszczasz? Czy faktycznie w tym Szczecinie macie takie kiepskie szkoły prywatne, ze mają niewielu chętnych i wezmą każdego? Nie wiem, pytam. W szkole syna (tez prywatna, katolicka, w Warszawie) jest średnio 2x więcej podań niż miejsc.
    • zwariowana_wariatka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:34
      ale sobie reproduktorów wybieracie....dużo siły życzę.
      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:37
        He. Jak sobie tak wszystko podsumuję, to mam ochotę tak się rozpędzić i walnąć baranka o ścianę... Ale co to da.
        • rozaly Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 19:49
          Nie baranka, iść w końcu na terapię, bo Ty masz jakiś gigantyczny problem ze sobą kobieto!
          • guderianka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:14
            Lily, no właśnie. Dlaczego nie terapia ?
            Jesteś inteligentna, oczytana i bardzo samoświadoma-zarówno odnośnie przeszłości, dzieciństwa, wpływu rodziców, otoczenia, świadoma swoich uczuć, postępowania, osobowości. Dlaczego by sobie nie pomóc ?
            • triss_merigold6 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:55
              Generalnie się zgadzam. Lily, pogadaj z kimś neutralnym i niezaangażowanym o potrzebie kontroli i perfekcjonizmie.
              Incydent z rozbieraniem dziecka zdarzyl się m.in. w bardzo dobrej niepublicznej szkole, którą znam, też w okolicach II czy III klasy. Tyle, że tam szkoła zareagowała odpowiednio i natychmiast.
        • zwariowana_wariatka Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 20:45
          się nie samobiczuj, tylko głowa do góry. niedlugo córka sama zobaczy, co to za pajac. dasz radę!
    • rosapulchra-0 Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:24
      Lilly, przytulam i współczuję. Ale wiesz co? Nie ma sytuacji bez wyjścia, a emocje na pewno nie pomagają problemów rozwiązywać. Ze swojej strony, o ile w ogóle mogę się odnieść do tego, co napisałaś, proponuję ci, abyś postarała się spojrzeć na zachowanie swojego męża na zimno, bardziej z premedytacją niż z poczuciem krzywdy.
      Jakiekolwiek przekonywania córki, że tatuś jest be to sobie odpuść, bo to może tylko pogorszyć sytuację. I pamiętaj o najważniejszym - to ty jesteś matką, rodzicem i to ty jesteś odpowiedzialna za córkę, więc nigdy, ale to nigdy nie traktuj swoich decyzji jako błędne, oczywiście wyciągaj wnioski na przyszłość, bo nic tak nie uczy jak własne doświadczenie.

      BTW, widzę że forumki są w bardzo dobrej formie i już zrobiły z ciebie psycholkę big_grinbig_grinbig_grin
      • rozaly Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:30
        Tak tak rosa utwierdzaj ją, że wszystko co robi robi dobrze, a źródłem problemu są znowu ci żli inni to na pewno pomoże córce. Weź się trochę zastanów.
      • pade Re: Jestem załamana.... 19.10.14, 21:36
        Przytulanie pomoże jej tylko na chwilę. Lily od lat ma problem. I trzeba przyznać, że jest w tym konsekwentna smile
        Czasami bycie zawziętą się przydaje, nie przeczę.
        Ale w którymś momencie warto się zastanowić, czy nie za daleko to wszystko zaszło.
        Biedna jest ta Twoja córka Lily.
    • rosapulchra-0 Jeszcze jedno. 19.10.14, 21:37
      Moja najmłodsza córka była prześladowana przez polską koleżankę w nowej szkole. Agresorka nie tylko potrafiła uderzyć moje dziecko w twarz i zniszczyć jej okulary, ale np. powiedziała nauczycielce, że moja córka jest bita regularnie w domu. Musieliśmy naprawdę gęsto tłumaczyć, zarówno przed szkołą, jak i przedstawicielkami miejscowej opieki społecznej. Agresorka również namawiała inne, angielskie dzieci, aby dokuczały mojej najmłodszej. Sytuacja ciągnęła się przez rok. Na nasze, wielokrotne zgłoszenia incydentów agresorki w szkole, nie było prawie reakcji. Dopiero pod koniec roku szkolnego spotkałam się z matką tej dziewczynki i jej wszystko opowiedziałam. I dopiero wtedy wszelkie ataki zniknęły jak ręką odjął. A ja, nauczona tym doświadczeniem, wiem że powinnam przenieść dziecko do innej szkoły.
      Osobiście uważam, że po takim incydencie, jaki był w szkole twojego dziecka i braku odpowiedniej reakcji ze strony dyrekcji i nauczycieli, decyzja o przeniesieniu dziecka jest absolutnie słuszna. Mogę się założyć, że niejedna forumka, gdyby spotkało coś takiego jej dziecko lub świadoma by była jakie jest w szkole zagrożenie, to nie siedziałaby z założonymi rękami i czekała aż ktoś rozbije potomkowi głowę, połamie ręce czy nogi, czy rozbierze przy całej klasie i zrobi fotki, które potem będzie wysyłać do kolegów.
      • pade Re: Jeszcze jedno. 19.10.14, 21:55
        Ale Lily nic nie zrobiła. Po prostu znowu przeniosła dziecko. Za 3-4 mies, albo i wcześniej pojawią się kłopoty z zachowaniem córki...
        • rosapulchra-0 Re: Jeszcze jedno. 19.10.14, 21:59
          Aż taką wróżką to ja bym nie miała odwagi być.
          • pade Re: Jeszcze jedno. 19.10.14, 22:11
            Rosa, czy Ty naprawdę uważasz, że źle życzę Lily? Albo rajcuję jej kłopotami?
            Nic z tych rzeczy. Po prostu mam trochę wiedzy i doświadczenia i chcę jej pomóc.
    • gazeta_mi_placi Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 12:18
      Co do problemów wychowawczych to Ci nie doradzę, ale moim zdaniem masz mało radości w życiu, przydałby Ci się chłop, jeśli nie na stałe (nie chcesz komplikować sobie i córce życie itp.) to dochodzący kochanek, taki bez zobowiązań.
      Mając udane życie płciowe będziesz bardziej wyluzowana w codziennym życiu, także z córką a chyba takiego wyluzowania nieco Ci brakuje, a przecież nic drastycznego się nie dzieje, nie masz drastycznych kłopotów finansowych, dziecko nie jest ciężko chore ani Ty, a problemy bywają w każdej szkole.
      Trochę takiej zwykłej radości Ci brakuje.
      • bumbunierka1 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 12:31
        A to jest bardzo rozsadny post. Dla mnie Lili tez trwa w jakims takim depresyjnym najezeniu. I jestem pewna, ze swoje problemy z corka i exem moze rozwiazac nie pracujac nad corka i exem, ale pracujac nad soba. Reszta ulozy sie sama.
      • lily-evans01 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 16:52
        Wiesz co, jak chcesz, to bardzo mądrze piszesz wink.
        Problem w tym, że zostałam tak boleśnie psychicznie skopana przez tego człowieka, że bałabym się w tej chwili komukolwiek zaufać. Uważam go i mam na to przesłanki, za cichego psychicznego przemocowca.
        I dlatego też nie chcę, żeby miał tak duży wpływ na dziecko.
    • noname2002 Re: Jestem załamana.... 20.10.14, 12:51
      Kiedy przyc
      > hodzi, bawi się z ponad 8-letnią córką jak z małym chłopczykiem, zachowuje się
      > jak ostatni prostak, wygłasza stwierdzenia typu, że szkoła jest nieważna, obiec
      > uje jej tatuaże i inne idiotyzmy...

      Nie wiem czy dobrze zrozumiałam- ojciec spotyka się z córką tylko u ciebie? nie zabiera jej do siebie albo np. do kina? Dlaczego się na to zgadzasz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka