sonniva
20.10.14, 12:58
Kościół straszy kryzysem w rodzinie: rozpad związków, przemoc fizyczna i ekonomiczna, wychowywanie dzieci w niepełnej rodzinie itd. Zresztą nie tylko kościół bo psychologowie też dolewają oliwy do ognia, wskazując na poważne konsekwencje wychowywania dziecka w niepełnej rodzinie.
Naprawdę uważacie, ze nastąpił kryzys w rodzinie? I co z tego, ze małżeństwa się rozpadają, że dzieci wychowują się w niepełnych rodzinach, albo w nowych. Takie czasy. Co w tym złego? Mam wokół siebie mnóstwo takich małżeństw i dzieci i nic złego się nie dzieje. Kompletnie nic. Normalni ludzie, normalne dzieci.
A przemoc fizyczna? To wynalazek XXI wieku? Wcześniej przemocy nie było? Nikt na nikogo ręki nie podniósł?
A przemoc ekonomiczna?
Przed XX wiekiem to dopiero była przemoc ekonomiczna, kiedy kobieta uzależniona była od męża całkowicie, nie mogła pracować, dysponować swoim majątkiem, co najwyżej zamknąć się w klasztorze do śmierci.
Więc dlaczego wmawia się ludziom, że nastąpił kryzys w rodzinie? Ok, kościół musi czymś oprócz ognia piekielnego straszyć, psychologowie z czegoś żyć.
A Wy uważacie, że jest się czego bać?