Dodaj do ulubionych

Kryzys w rodzinie

20.10.14, 12:58
Kościół straszy kryzysem w rodzinie: rozpad związków, przemoc fizyczna i ekonomiczna, wychowywanie dzieci w niepełnej rodzinie itd. Zresztą nie tylko kościół bo psychologowie też dolewają oliwy do ognia, wskazując na poważne konsekwencje wychowywania dziecka w niepełnej rodzinie.
Naprawdę uważacie, ze nastąpił kryzys w rodzinie? I co z tego, ze małżeństwa się rozpadają, że dzieci wychowują się w niepełnych rodzinach, albo w nowych. Takie czasy. Co w tym złego? Mam wokół siebie mnóstwo takich małżeństw i dzieci i nic złego się nie dzieje. Kompletnie nic. Normalni ludzie, normalne dzieci.
A przemoc fizyczna? To wynalazek XXI wieku? Wcześniej przemocy nie było? Nikt na nikogo ręki nie podniósł?
A przemoc ekonomiczna?
Przed XX wiekiem to dopiero była przemoc ekonomiczna, kiedy kobieta uzależniona była od męża całkowicie, nie mogła pracować, dysponować swoim majątkiem, co najwyżej zamknąć się w klasztorze do śmierci.
Więc dlaczego wmawia się ludziom, że nastąpił kryzys w rodzinie? Ok, kościół musi czymś oprócz ognia piekielnego straszyć, psychologowie z czegoś żyć.
A Wy uważacie, że jest się czego bać?
Obserwuj wątek
    • eve-lynn Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:03
      Ja uważam, że związki się rozpadają bo właśnie mniej jest przemocy ekonomicznej i kobietom łatwiej stanąć na własnych nogach. A czy dziecku jest lepiej w nieszczęśliwiej rodzinie (już powiedzmy że tylko "nieszczęśliwej" i nie dodawajmy do tego alkoholizu, przemocy i takich tam), czy w szczęśliwej niepełnej rodzinie?

      Pewno, że zawsze lepiej jest żyć w pełnej, szczęśliwej i zamożnej rodzinie, ale czasem jedno można pominąć i też jest ok.
      • anusia_magda Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 15:05
        eve-lynn napisała:

        . A czy dziecku jest lepiej w nies
        > zczęśliwiej rodzinie (już powiedzmy że tylko "nieszczęśliwej" i nie dodawajmy d
        > o tego alkoholizu, przemocy i takich tam), czy w szczęśliwej niepełnej rodzinie
        > ?
        >
        > .
        >
        Ale wg mnie nie zawsze jest tak sielankowo że ludzie się rozejda i stworzą dwie fajne rodziny, niestety z moich obserwacji wynika że po rozwodzie bardzo cierpią dzieci, rodzice nastawiają je przeciwko sobie, dzieci sie gubią, nie wiedzą kto jest dobry a kto zły. Zresztą nie wierzę że większość takich historii kończy sie dobrze z reguły jedna strona odchodzi a druga jednak cierpi i przelewa to na dzieci ( ja pomijam oczywiście sytuacje w których jest przemoc i alkoholizm). Więc nie jest tak pieknie po rozwodzie rodziców, niestety.
        >
        >
        >
    • morgen_stern Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:03
      Tak, ja się coraz obawiam wpływów kościoła w Polsce. Oraz bojówek prawicowych. Rodzina sobie da radę, tylko żeby jej za bardzo nie przeszkadzać.
      • riki_i Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 20:21
        morgen_stern napisała:

        > Tak, ja się coraz obawiam wpływów kościoła w Polsce. Oraz bojówek prawicowych.

        Ty tak na poważnie czy sobie jaja robisz?

        • attiya Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 21:21
          taka bojówka pod koniec ubiegłego roku przyniosła mi książkę abym się nawróciła oraz dołączony do tego list abym duszę przed zatraceniem ratowała i wróciła w końcu na łono kościoła
          żyję już tyle lat i nawet jak dzieckiem byłam, to moi rodzice nie zmuszali mnie do chodzenia do kościoła, teraz przychodzi sobie ktoś i uzurpuruje prawo do mówienia mi, że będąc ateistką źle robię, tylko wracając do katolicyzmu mogę być kimś
          i to właśnie jest zaczątek oszołomskich, katolickich bojówek
      • attiya Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 21:11
        lubię to tongue_out
    • tabakierka2 Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:04
      Tak, uważam, że jest się czego bać.
      Sklejane rodziny, patchworkowe nie są dobre dla dziecka - z resztą tematyka cudzych dzieci, macochy, ojczyma są i tutaj mocno omawiane - i jawią mi się jako mocno problematyczne.

      Czytałam fajną książkę "MOrderca za ścianą' - ciekawe mechanizmy są tam opisane, z punktu widzenia biologii, dlaczego dla dziecka nie jest dobre być wychowywanym przez macochę, ojczyma itd.
      • edelstein Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:50
        Nie sa dobre bo?jakies argumenty.
        • tabakierka2 Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:55
          edelstein napisała:

          > Nie sa dobre bo?jakies argumenty.
          >

          polecam książkę.
          To jakieś 400stron, trudno, żebym miała tutaj streszczać.
          Generalnie facet (Buss) opisuje perspektywę biologiczną i psychologiczną, wiele przypadków, głównie ze Stanów.
          • attiya Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 21:14
            i ta książka to niby ma być dowód w sprawie?
        • araceli Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:59
          edelstein napisała:
          > Nie sa dobre bo?jakies argumenty.

          No jak to? Dzieci z rodzin patchworkowych zostają mordercami - nie wiedziałaś? big_grin
          • tabakierka2 Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 14:13
            araceli napisała:

            > edelstein napisała:
            > > Nie sa dobre bo?jakies argumenty.
            >
            > No jak to? Dzieci z rodzin patchworkowych zostają mordercami - nie wiedziałaś?
            > big_grin
            >

            ale bzdury piszesz...
            • iwles Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 15:47

              bzdury?
              w tamtym wątku ktos podawał nawet "statystyki" big_grin
        • riki_i Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 20:28
          Nie są dobre, bo zaburzają wychowanie dzieci i tworzą im rozmaite deficyty.

          Z obserwacji moich znajomych, najgorsze pierepały zaczynają się, gdy te dzieci wkraczają w pełnoletność. Zaczynają szaleć (używki, łamanie prawa, ryzykowne zachowania seksualne) , a samotne matki nie są w stanie ich okiełznać. Tatusiowie zaś uważają, że pociechy mają już wreszcie z głowy, bo przecie dorosłe.
      • pederastwa Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 15:30
        >Sklejane rodziny, patchworkowe nie są dobre dla dziecka

        Czy kiedyś było lepiej? Pomyślmy - mnóstwo mężczyzn ginęło na wojnach czy w różnego rodzaju wypadkach. Mnóstwo kobiet umierało przy porodach. Naturalną rzeczą byli wdowcy czy wdowy samotnie wychowujący dzieci, czasem wchodzili oni w inne związki, więc rodziny sklejane jak najbardziej istniały.
        Owszem rozwodów wielu nie było, ale za to były trwajace latami toksyczne związki oparte wyłacznie na zależnosći ekonomicznej. W których nieraz pan jawnie chodził na dziwki, albo utrzymywał kochankę. W najlepszym wypadku małżonkowie spotykali się wyłacznie na posiłkach i czasem w celu spłodzenia potomka, bo nic wspólnego ze sobą nie mieli.
        Śmiem twierdzić, że lepiej dziecku jest w posklejanej, ale kochającej się rodzinie, niż w dawnych zaaranżowanych na siłę i utrzymywanych na siłę małżeństwach.
        • ichi51e Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 18:55
          Wlasnie mysle zr glowna roznica to
          - rodzina jednoPokoleniowa i trojkat mama-tata-dziecko (nie utrzymujacy kontaktu z nikim w wypadku rozwodu 1:1 rodzic:dziecko)
          - brak praktycznie wdowcow i wdow. Obecnie dzieci prEwaznie maja macochy/ojczymow i rodzicow.
          No swiat sie zmienia zyc trzeba.
          • ichi51e Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 18:58
            A co do tego czy to gorzej zy lepiej? Inaczej. Te dzieci beda zyc w innym swiecie ktory byc moze przedefiniuje pojecie rodziny zataczajac kolo i wracajac do klanu? W przyrodzie nic sie tak naprawde nie zmienia - to ze patriarchalna rodzina dobrze (?) sluzyla przez lata nie znaczy ze jest/byl/bedzie to jedyny i najlepszy model.
      • attiya Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 21:12
        a ja się obawiam prawicowego oszołomstwa, bojówek katolickich, księży pedofilów itepe
    • mx3_sp Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:06
      nowe ale w Polsce i w tradycyjnych kulturach.
    • araceli Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:10
      W kościele katolickim sprawa jest prosta - najważniejsze są pozory. Rzeczy, o których się nie mówi - nie istnieją. W katolickich rodzinach nie ma przemocy z definicji - przemoc jest 'gdzieś tam' i oczywiście jest potępiana jak wycinanie lasów amazońskich.
    • priszczilla Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:19
      Większość rodzin rozpada się, bo innego wyjścia po prostu nie ma, dlatego nie bardzo widzę możliwość, żeby to zjawisko zastopować, często mimo wszystkich wad samotnego rodzicielstwa jest to sytuacja dla dziecka lepsza.

      Natomiast dzieci wychowywane przez jednego rodzica IMHO mają w większości przypadków mocno pod górkę - począwszy od samego rozstania rodziców, któremu często towarzyszą awantury i przemoc czy też faktu, że się zostało porzuconym przez jednego z rodziców, które generuje niezaprzeczalną traumę. Rodziny niepełne najczęściej mają większe problemy, żeby związać koniec z końcem, dzieci nie są tak dopilnowane jak przy dwojgu rodziców. Dochodzą jeszcze problemy z wyobrażeniami na temat ról w rodzinie, jeśli opiekun nie wszedł w kolejny związek. Jeśli natomiast wejdzie w kolejny związek nie zawsze dobrze układają się relacje z nowym partnerem rodzica, jeśli pojawią się nowe wspólne dzieci może to mieć również różne trudne konsekwencje.

      Zaznaczam, że nie myślę źle o rodzicach, którzy zdecydowali się na rozwód - rozumiem, że najczęściej było to najlepsze wyjście, natomiast nie ma co ukrywać, że samotne rodzicielstwo to znacznie bardziej wymagająca rola niż wychowywanie dzieci wspólnie z kochającym partnerem.
      • marzeka1 Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:35
        To ja się podpiszę pod tym, co napisała Priszczilla.
        I przemoc w każdej odsłonie (ekonomiczna, fizyczna czy psychiczna) jest zła, po prostu.
        Moja koleżanka pracująca w takim mało wybijającym się liceum była w szoku w zeszłym roku, gdy w klasie, w której dostała wychowawstwo nie było ani jednego ucznia w pełnej rodzinie- pierwszy raz się to zdarzyło.
        W "moich" klasach to często tak pół na pół widzę. I widzę, jakie niektórzy (to nie jest norma dla każdego takiego układu) mają problemy, a bo to nowe, małe dzieci, a to brak akceptacji ojczyma i różne problemy.
        • gazeta_mi_placi Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 15:48
          U mnie na 30 osobową klasę była tylko jedna niepełna rodzina (samotna matka), ja jestem staroświecka i nie ma to nic wspólnego z KK o którym mam swoje zdanie, ale uważam że rozwód powinien być zarezerwowany wyłącznie dla problemów kalibru przemoc fizyczna, alkoholizm, poważna choroba psychiczna itp.
          A teraz ludzie się rozwodzą bo nową dupę (dupka) poznali albo im się już znudziła zabawa w dom bo ileż czasu można być zakochanym? Smutne to sad
          Teraz rzadkością będzie rodzina - para rodziców (różnej płci) i ich własne dzieci sad
    • woman_in_love KK musi straszyć bo od tego zależy jego istnienie 20.10.14, 13:28
      A ja powtórzę to co zawsze: nigdy przenigdy w historii ludzkości nie było jeszcze dobrze jak teraz.

      Przemoc fizyczna jest o wiele mniejsza niż w 12 czy 19 wieku. Ba, na ulicach zachodnich miast postrach raczej sieją nie ateiści z "rozbitych" rodzin, tylko głównie imigranci wychowani w kulturach tradycyjnych, konserwatywnych i religijnych. W PL w przemocy lubują się głównie konserwatywni kibole, nierzadko głoszący do tego hasła katolickie.
      Także przemocy w rodzinie i różnych patologii w rodzinie jest mniej niż jeszcze 50 lat temu - mimo, że kiedyś rozwody były rzadkością, więc dominowały pełne rodziny.

      Przemoc ekonomiczna to była głównie pod rządami KK, gdy całe masy chłopstwa musiały odrabiać pańszczyznę na polach należących do KK czy zakonów, gdy robotnicy pracowali po 16 h w 19 wieku, a 12 latki pędzono do normalnej pracy. Gdy Bismarck wprowadzał system ubezpieczeń społecznych (emerytury, renty, ubezp. zdrowotne) w Niemczech, to KK jako pierwszy i najgłośniej przeciw temu protestował bo to też był zamach na rodzinę - przecież to rodzina miała się opiekować chorym czy starym, a nie państwo (poprzez wypłacanie choremu zasiłków a staremu emerytury). Był to wg KK zamach na rodzinę, bo zastępował "lojalność wobec członków rodziny", lojalnością wobec państwa.

      Nie ma żadnego nowoczesnego kryzysu w rodzinie. Ten kryzys był zawsze, tylko że był skrzętnie ukrywany. Biorąc pod uwagę, że większość małżeństw była aranżowana, to należy raczej sądzić, że te kryzysy w rodzinie były kiedyś częstsze niż teraz. Tylko że jedna strona mogła biciem, przemocą ekonomiczną totalnie podporządkować sobie drugą stronę i robić co chciała.
      • tifa_lockhart Re: KK musi straszyć bo od tego zależy jego istni 20.10.14, 13:34
        Dobrze mówisz.
      • araceli Re: KK musi straszyć bo od tego zależy jego istni 20.10.14, 14:01
        W kwestii straszenia polecam 'Zabawy z bronią' Moora:
        www.youtube.com/watch?v=Re99yxC0aLU

        Wróg to najlepsze narzędzie manipulacji.
    • helufpi Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 13:38
      Myślę, że o kryzysie - w sensie zdecydowanym pogorszeniu w porównaniu z poprzednią sytuacją - nie ma mowy. To jest trochę takie uleganie przez staruszków złudzeniu, że "za naszej młodości to było lepiej", "nasi dziadkowie byli ulepieni z innej gliny niż my", "kiedyś ludzie mieli mocniejszy kręgosłup moralny" itd. itp. Na pewno mamy sprawniejsze media i lepszą informację o wszelkich patologiach, ale ludzie się przeciętnie nie zmienili. Na niektóre formy krzywdy ludzkiej mamy wręcz większą wrażliwość, na inne pewnie mniejszą, średnio wychodzi to samo.

      Kościół już od dawna nie straszy ogniem piekielnym - widać, że dawno nie byłaś. Jeśli czymś straszy to złem - czyli tym, co wychodzi z nas i na co mamy wpływ, ale zawsze to jest okraszone miłosierdziem bożym. Oczywiście są też wspólnoty katolickie, które panicznie boją się tych wszystkich Hello Kitty, tai-chi itd., ale to jest poza mainstreamem, z ambony o tym nie usłyszysz.
      • attiya Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 21:13
        no i dodaj jeszcze, że straszy tym strasznym dżenderem
    • kawka74 Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 14:08
      Nie tyle nastąpił kryzys, ile skończyło się zamiatanie pod dywan.
      Mam czasem wrażenie, że ci, co trąbią o kryzysie i o straszliwych konsekwencjach wychowywania się dzieci w niepełnej rodzinie, są przekonani, że ludzie rozwodzą się wyłącznie z powodu chwilowej fanaberii.
      • woman_in_love najlepszy przykład Irlandia - rozwody od 1995 20.10.14, 14:13
        dopiero są dozwolone, czyli wg doktryny katolickiej było OK, bo nie było niepełnych rodzin.

        Ale widzimy teraz po latach, że skala patologii i kryzysu w rodzinie jaka była wcześniej to ludzkie pojęcie przechodzi.
        • joa66 Re: najlepszy przykład Irlandia - rozwody od 1995 20.10.14, 15:30
          bo nie było niepełnych rodzin

          Oczywiście, że były. Uniemożliwienie zawarcia ponownego związku małżenskiego (brak mozliwosci rozwodu) nie powstrzymywał ludzi przed mniej lub bardziej cywilizowanymi rozstaniami i nawet zakładaniem nowych rodzin.
          • woman_in_love to nie były rozwody, tylko konkubinaty 20.10.14, 15:40
            A czy niepełne rodziny były? Oczywiście, a te setki panien z dziećmi nieślubnymi oddanymi do zakładów prowadzonych przez siostry zakonne to oczywiście mit i szkalowanie KK. Nic takiego nie miało miejsca, a jeśli było to tylko pojedyncze przypadki a nie tysiące haha.
            • joa66 Re: to nie były rozwody, tylko konkubinaty 20.10.14, 15:43
              Bardzo sié
            • joa66 Re: to nie były rozwody, tylko konkubinaty 20.10.14, 15:48
              Bardzo się mylisz. Znam co najmniej 3 "paroosoby", które nie mogły się rozwieśc, założyły nowe rodziny (w sensie wspólny dom I wspólne dzieci). Ba, jedna z nich z mężem nie miała dzieci, po rozstaniu (separacja) związała się z innym mężczyzną, kupili dom, mieli (mają) dwoje dzieci).

              Byc może nie było to częste na wsi, w miastach całkiem "normalne" (mówię o latach 80/90).

              Oczywiście rodziny "niepełne" też były.
              • woman_in_love mówisz o przełomie z lat 80/90 20.10.14, 16:05
                To dopiero wtedy nastąpił ten przełom intelektualno-mentalny, dzięki któremu ludzie sprzeciwili się KK i który umożliwił rozwody państwowe w 1995 roku. Więc przestań pisać bzdury jak to tam było dobrze wcześniej. Lata 70-te to nadal czas odbierania dzieci nieślubnych i sprzedawania ich przez siostry zakonne w ramach adopcji do USA czy gdzie indziej.
                • joa66 Re: mówisz o przełomie z lat 80/90 20.10.14, 16:11
                  ]Więc przestań pisać bzdury jak to tam było dobrze wcześniej.[/i]

                  ?????

                  To, że nie można było wziąć slubu z ojcem swoich dzieci to dobrze??? Bo ja m.in. o tym pisałam.

                  Ja tylko usicsliłam - KK zabraniał rozwodów, ale nie likwidował problemu rodzin "niepełnych"

                  Wyluzuj I przeczytaj jeszcze raz big_grin
                  • woman_in_love przecież likwidował problem rodzin niepełnych 20.10.14, 16:20
                    Nie pozwalano na takie rodziny po prostu. Przecież zamykanie tych panien z dziećmi to było robione we współdziałaniu z samym państwem.

                    "Od lat 40. abp John Charles McQuaid stojący na czele diecezji w Dublinie otwarcie głosił, że samotne matki są grzeszne i należy oddzielać je od ich dzieci."
                    "Instytucje religijne, takie jak „azyle sióstr magdalenek” – stały się pośrednikami adopcji – zarówno krajowych, jak i za granicę, głównie do Stanów Zjednoczonych. Łącznie sprawa może dotyczyć nawet kilkudziesięciu tysięcy kobiet."

                    Więc problemu niepełnych rodzin praktycznie nie było. A te Irlandki, które dały radę, uciekały najczęściej do UK.
                    • joa66 Re: przecież likwidował problem rodzin niepełnych 20.10.14, 16:33
                      Spokojnie big_grin

                      Sama napisałaś o cezurze 1995/1996 i do tej wypowiedzi się odnosiłam.

                      Jeżeli chcesz porozmawiać o wpływie KK w Irlandii na rodzinę (w tym rodzinę protestancką) to proszę bardzo big_grin


                      p.s. Gdzie Ty wyczytałaś "pochwałę" czasów wpływu KK na państwo irlandzkie w moich wypowiedziach???
    • cosmetic.wipes Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 14:12
      Na szczęście nie bardzo obchodzi mnie zdanie kościoła w tej kwestii. W innych również.
      Moja rodzina ma się świetnie.
      • konsta-is-me Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 14:26
        A ja mysle ze jest pol na pol.
        Na pewno kiedys i sytuacja ekonomivzna kobiety byla gorsza, ale to mowimy chyba o czasach przedwojennych?
        Akurat w PRL-u ciezko bylo nie pracowac.
        Owszem samotne matki byly w kiepskiej sytuacji, ale dzisiaj nie sa??
        Czesc malzenstw trwala bo tak bylo wygodniej, czesc bo "panbook przykazal i dzwigaj swoj krzyz", bo co ludzie powiedza.
        Z drugiej strony chyba jednak bylo to.powazmiej traktowane, z obydwu stron.
        Jednak ludzie bardziej walczyli zeby wytrwac, bardziej sobie tez ufali.
        Nie znam sytuacji (mowie o starszych parach) dzielenia pieniedzy"to twoje, to moje, a jak przymierasz glodem , to juz twoja sprawa".
        Troche prawdy jest po obydwu stronach.
    • anusia_magda Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 15:11
      Jak tak czytam ematki, które oskarżają Kościół o trwanie na siłę przy pozorach lub w trudnych związkach to niestety jestem pewna że nie chodzą do Kościoła i nie wiedzą co księża mówią na mszach w kazaniach. Chodzę ponad 30 lat i nigdy nie słyszałam tego co wy wygłaszacie, żeby sie trzymać na siłę, ect. No ja chyba do jakiegoś wyjątkowego kościoła uczęszczam. Raczej słyszę o tym żeby sie szanować, szanować rodzinę, pogłebiać miłość, wychowywać mądrze ect...więc po co ta nagonka, bo tak wygodniej ?
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 15:21
        anusia_magda napisała:

        > Jak tak czytam ematki, które oskarżają Kościół o trwanie na siłę przy pozorach
        > lub w trudnych związkach to niestety jestem pewna że nie chodzą do Kościoła i n
        > ie wiedzą co księża mówią na mszach w kazaniach. Chodzę ponad 30 lat i nigdy ni
        > e słyszałam tego co wy wygłaszacie, żeby sie trzymać na siłę, ect. No ja chyba
        > do jakiegoś wyjątkowego kościoła uczęszczam.

        Najwyrażniej do wyjątkowego. Dawaj adres tego kościoła gdzie proboszcz chętnie rozwodów udziela!

        > Raczej słyszę o tym żeby sie szano
        > wać, szanować rodzinę, pogłebiać miłość,

        Dokładnie tak jest jak piszesz. Jak Ci małżonek obije nerę kijem to Ty masz go nadal szanować, szanować rodzinę którą tworzycie, nadstawić drugą nerę do obicia a w nocy d.... do pogłębienia miłości....

        Ksiadz Anatol
        • anusia_magda Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 16:14
          najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a):

          ależ w tobie jadu, idź się wyspowiadaj , polecam smile
      • woman_in_love z drugiej strony mamy świadectwo kobiet, które 20.10.14, 15:22
        - gdy już przyszło co do czego i poszły się poskarżyć proboszczowi na męża który bije i pije -
        to dostały katolickie napomnienie że nie można pogonić dziada i trzeba trwać w tej patologii i nieść swój krzyż. A potem rosną w tej patologii dzieci z syndromem DDA i innymi psychozami.

        No i trzeba pamiętać, że ten KK dzięki lewakom, ateistom, gejom i protestantom znacznie się ucywilizował przez ostanie 30 lat i rzadko już słyszy się takie głupoty, jakie głoszono z ambony 50 czy 100 lat temu.
        • anusia_magda Re: z drugiej strony mamy świadectwo kobiet, któr 20.10.14, 16:13
          ależ nie, znajoma katechetka jest w separacji z takim mężem, Kościół na to przystaje
          • araceli Re: z drugiej strony mamy świadectwo kobiet, któr 20.10.14, 16:17
            anusia_magda napisała:
            > ależ nie, znajoma katechetka jest w separacji z takim mężem,
            > Kościół na to przystaje

            Łaskawy kościół smile Tylko nie dodajesz, że nie przystaje na tworzenie przez nią nowego związku, na znalezienie szczęścia z innym mężczyzną. Dla kościoła ona jest mężatką - dopóki pozory temu nie przeczą - wszytko jest dopuszczalne smile
          • woman_in_love oczywiście, że przystaje, mamy w końcu 21 wiek 20.10.14, 16:23
            a lata walki komuchów, ateistów, gejów, genderowców i protestantów dały w końcu efekt - ucywilizowanie KK. Jeszcze 30 lat temu, np. w takiej Irlandii, ta pani katechetka za próbę separacji trafiłaby do sióstr zakonnych na resocjalizację.
            • konsta-is-me Re: oczywiście, że przystaje, mamy w końcu 21 wie 20.10.14, 16:37
              To w koncu ustalmy czy mowimy o KK jako takim (a KK-KK nierowny, jak widac),czy o sytuacji rodzin w Polsce, bo w koncu dojdziemy do Etiopii i.misjonarzy katolickich.
              • woman_in_love a który KK straszy? etiopski, polski czy niemiecki 20.10.14, 16:45
                bo z tego co mówią, to niemiecki KK chciał rozwodników dopuścić do komunii, ale mu się (jeszcze) nie udało, więc ten chyba nie straszy.
                • joa66 Re: a który KK straszy? etiopski, polski czy niem 20.10.14, 16:47
                  Watykanski straszy wink
                  • woman_in_love faktycznie, we Włoszech się pogorszyło ostatnio 20.10.14, 16:50
                    ale żeby było gorzej pod względem ekonomii i przemocy oraz patologii w rodzinie niż w 1960 to wątpię.
            • salinas Re: oczywiście, że przystaje, mamy w końcu 21 wie 20.10.14, 18:50
              woman_in_love napisała:

              > a lata walki komuchów dały w końcu
              > efekt - ucywilizowanie KK

              A czy to nie przypadkiem kościół i ludzie wierzący przyczynili się do upadku systemu ? Ha ha ha ... dobre.
              • woman_in_love komuchy w całej UE rządzą 20.10.14, 18:55
                tylko u nas ich pogonili, ale KK nie zdążył jeszcze przywrócić tu boskich praw.
    • asia_i_p Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 19:01
      Jest kryzys, ale innego typu.
      Ludzie dłużej pracują i to się odbija na relacjach w rodzinie. I trudno mówić tu o czyjejkolwiek winie, bo jakoś trzeba przeżyć, ale definitywnie jest inaczej. Kiedy byłam mała, ojciec pracował 7-15, problem korków niespecjalnie istniał, był w domu 15:30, więc był w moim życiu bardzo obecny. W życiu mojego przyrodniego rodzeństwa mój ojciec się zdarza od czasu do czasu. Ich problemy nie wynikają wyłącznie z tego, ale do pewnego stopnia z tego też.

      W relacjach małżeńskich jest kryzys w jeszcze innym sensie, nie jako zła sytuacja, tylko jako sytuacja przejściowa. Małżeństwo przestało być aktem religijnym czy społecznym, więc trwa poszukiwanie, czym w takim razie jest. Skoro nie trzyma nic z zewnątrz, ludzie szukają, co trzyma wewnątrz i w tym akurat widzę dużą szansę.
      • woman_in_love w 19 wieku pracowano po 12-16h 20.10.14, 19:08
        w tym dzieci po 8 (dzieci 12-letnie mogły mniej). Przed wojną pracowano po 10-12. Za PRL po 8. Więc kryzys jest w stosunku do 19 wieku, czy do tego co było przed wojną, czy w stosunku do PRL? Bo jeśli kryzys w stosunku do PRL, to źle to świadczy też o współczesnym KK, gdyż to on miał wpływ na obalenie PRL i ma teraz rząd dusz i wpływ na Sejm jak nikt inny w Polsce.

        Może zamiast 2 lekcji religii należałoby je znieść i obniżyć podatki, by ludzie mogli pracować krócej?
        • asia_i_p Re: w 19 wieku pracowano po 12-16h 20.10.14, 19:42
          Z tym międzywojniem trochę się rozpędziłaś - dekret o 8-godzinnym dniu pracy to rok 1918, z roboczymi sobotami, to fakt, czyli tydzień pracy 48 godzin, skrócony potem do 46 i w 1933 znowu wydłużony do 48. Owszem, podejrzewam, że na wsi pracowało się dłużej, ale tam z kolei pracowało się całymi rodzinami, więc rodzice nadal w życiu dzieci byli obecni.
          • woman_in_love tak samo przed wojną nie przestrzegano 20.10.14, 20:00
            tych dekretów jak i teraz. Ba, przed wojną jeszcze bardziej ich nie przestrzegano, a wiemy to stąd, bo w 1919 powstała inspekcja pracy w RP i w swoich sprawozdaniach pisała potem np. tak:

            „Pięcioletnia wytężona praca inspektorów nie tylko nie osiągnęła choćby nieznacznej poprawy w zakresie wykonania przez pracodawców przepisów ochronnych, przede wszystkim zaś ustawy o czasie pracy, lecz przeciwnie porównanie ilości tych przekroczeń z poprzednim okresem wykazuje poważny ich wzrost o 809 wykroczeń w ogóle”

            „Np. w młynach przeważała praca na dwie zmiany przy 12-godzinnym dniu roboczym, gdy zaś który z robotników był temu niechętny, otrzymywał zwolnienie” (woj. warszawskie)."

            " Nie będzie przejaskrawianiem twierdzenie, że prawie wszystkie zakłady mniejsze, zatrudniające do 16 lub 20 robotników, pracują dłużej niż 8 godzin na dobę. Rzeczywisty czas pracy wynosi tam 8½, 9, 10, nawet 12 godzin, jak w młynach, gorzelniach itp. Przedsiębiorstwa kolejowe w woj. wołyńskim pracują z reguły po 10 godzin na dobę. To samo czynią inne przedsiębiorstwa państwowe”
            • riki_i Re: tak samo przed wojną nie przestrzegano 20.10.14, 20:40
              Kto pracował, ten pracował. Warstwy posiadające głównie się bawiły, w rodzinie krążą legendy o utracjuszostwie co poniektórych krewnych. Przyjmowanie optyki historycznej pańszczyźnianego chłopa czy robotnika trochę zaciemnia obraz.
        • sarah_black38 Re: w 19 wieku pracowano po 12-16h 20.10.14, 20:01
          > Może zamiast 2 lekcji religii należałoby je znieść i obniżyć podatki, by ludzie
          > mogli pracować krócej?

          Powinnaś zostać ministrem finansów big_grin . Szukaj oszczędności w ukróceniu milionowych pensjach prezesów spółek państwowych, ich odprawach po kilku dniach ,,pracy", wydatkach na służbowe telefony/samochody/kolacyjki/służbowe wyjazdy do egzotycznych krajów w celu nawiązania współpracy z Bangladeszem i autochtonami na Bali tongue_out


          proszę tu masz garść informacji:
          wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/78842,egzotyczne-wycieczki-na-koszt-podatnikow.html

          ,, Na egzotycznej wyspie Bali pięć osób z kierownictwa resortu przez pięć dni będzie uczestniczyć w konferencji zatytułowanej "Więcej lepszych miejsc pracy, wzmocnienie partnerstwa w celu wykorzystania globalnych rynków pracy dla godnego zatrudnienia". Dowcip roku.

          O kolacyjkach z ośmiorniczkami za kilka tysięcy złotych nie pomnę. Wydatki tzw. służbowe to ogromne kwoty , które płacą podatnicy. Płaci pani, płacę ja . Dwie lekcje religii to pikuś.

          Chcesz mogę punktować dalej , na co w Polsce wydaje się publiczne pieniądze. A mogłabym długo i namiętnie wyliczać marnotrawstwo kasy z budżetu:

          Ile kosztują autka służbowe urzędników niższego szczebla:

          www.wybrzeze24.pl/aktualnosci/na-pomorzu-miliony-na-auta-sluzbowe

          O proszę, nowe autka dla ministrów:

          www.fakt.pl/Wladza-kupuje-limuzyny-Rzad-kupuje-limuzyny-Nowa-limuzyna-dla-rzadu-,artykuly,187390,1.html

          A tu utrzymanie magistrackich autek w Pcimiu Dolnym:

          tematy.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/ile+kosztuje+utrzymanie+urz%C4%99dnik%C3%B3w

          A tu Białystok, czego ja się dowiaduję o swoim mieście tongue_out ?
          :
          www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131025/REG00/131029870

          Miłej lektury. Jak temat cię zainteresuje podam więcej ,,smaczków"
          • sarah_black38 Re: w 19 wieku pracowano po 12-16h 20.10.14, 20:03
            Ukróceniu milionowych pensji, oczywiście.
            • sarah_black38 Re: w 19 wieku pracowano po 12-16h 20.10.14, 20:06
              www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131025/REG00/131029870
              wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/78842,egzotyczne-wycieczki-na-koszt-podatnikow.html
              tematy.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/ile+kosztuje+utrzymanie+urz%C4%99dnik%C3%B3w
              Chochlik drukarski sprawił ,że linki zrobiły się nieaktywne.
          • woman_in_love och, ale to KK ta ostoja moralności i etyki niech 20.10.14, 20:13
            da przykład i oderwie się od żłoba jako pierwsza i zaciśnie pasa, bo to nie chodzi tylko o pensje katechetek ale też o całe finansowanie.

            To, ze wszyscy wyciskają Polskę jak cytrynkę nie oznacza jeszcze, ze instytucja wszech etyczna też tak musi robić.
          • araceli Re: w 19 wieku pracowano po 12-16h 20.10.14, 20:30
            sarah_black38 napisała:
            > > Może zamiast 2 lekcji religii należałoby je znieść i obniżyć podatki, by
            > ludzie
            > > mogli pracować krócej?
            >
            > Powinnaś zostać ministrem finansów big_grin . Szukaj oszczędności w ukróceniu miliono
            > wych pensjach prezesów spółek państwowych, ich odprawach po kilku dniach ,,prac
            > y", wydatkach na służbowe telefony/samochody/kolacyjki/służbowe wyjazdy do egzo
            > tycznych krajów w celu nawiązania współpracy z Bangladeszem i autochtonami na B
            > ali tongue_out

            Uważasz, że jedna patologia usprawiedliwia drugą?
    • attiya Re: Kryzys w rodzinie 20.10.14, 21:09
      kościół straszy, bo boi się, że ludzie zaczną od kościoła odchodzić - może to pośrednie następstwo będzie ale jednak
      widocznie piekło już nie wystarcza suspicious

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka