Nie chcę absolutnie wzbudzać przerażenia,wątek potraktujmy żartobliwie...Nie chcę żebyście pisały o sobie,a matek synów absolutnie nie chcę oburzać.Więc...Czy miałyście kiedyś dziwne podejrzenie,że któraś znajoma albo wręcz nieznana,ale dość często widywana kobieta typu sąsiadka/pani z kwiaciarni/nauczycielka mogłaby uwieść młodocianego? No przyjmijmy,że realizująca taki typowy stereotyp pociągającej nauczycielki,do której ślinią się nastoletni chłopcy,a zdarza się że któryś z nich ma szczęście i udaje mu się z taką kobietą wejść w bliższy kontakt,co oczywiście powinno pozostać sekretem obojga...Nie,to żadne moje fantazje,natrafiłam ostatnio na kilka takich historii w Polsce czy USA, gdzie nauczycielki okazały się yyy...takimi właśnie kusicielkami,ale historie te zazwyczaj miały smutny finał.Facetów o to nie pytam,bo oni mają po prostu swoje fantazje i niewiele trzeba by je uruchomić,ale tak na serio...Czy wy jako kobiety mogłybyście podejrzewać o to inną?

A może znacie takie przypadki?