Dodaj do ulubionych

jestem umeczona a do meza nic nie dociera

29.10.14, 21:15
Mam 3 dzieci i padam na ryj. Maz zbyt duzo pracuje, w ostatnich dniach wraca po 19, w soboty tez caly dzien go nie ma. Najmlodsze dziecko ma 3 miesiace, w nocy mi sie co chwile budzi. Jak lepiej spi to nie daje mi 2-latek pospac. Chodze Jak cien, dzis zlapalam sie na tym, ze zasypialam idac z wozkiem. Zapominam terminow,myle dni-dzis polecialam na wywiadowke do corki, okazalo sie za tydzien jest.lapia mnie chorobska,jedno sie konczy,nadchodzi nowe,zeby mi sie lamia,wypadaja wlosy.od tygodni boli nadgarstek. mezowi mowie zeby mnie odciazyl,zebym chociaz usiasc mogla na chwile,on na to ze za dnia mam spac. Sek w tym,ze starszak nie zawsze spi popoludniami a jak spi to niemowle jest aktywne.maz twierdzj ze Jak kto spiacy to nawet przy marudnym dziecku zasnie.ja tak nie umiem niestety a do chlopa nic nie dociera.maz ma firme i Boi sie, ze Jak nie bedzie bral zlecen to sie moze zle to skonczyc.zaplanowane bylo ze bedzie po porodzie na pol etatu robil ale dostal zlecenie i oczywiscie je wzial...czasem nie wiem gdzie rece wlozyc, dzis Jak nie jedno to drugie plakalo. Zawsze bylam zorganizowana i nie do zdarcia.teraz zaczynam spadac. Z mezem rozwodzic sie nie chce,ale juz nie wiem Jak z nim rozmawiac....
Obserwuj wątek
    • pomidorpomidorowy Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:18
      a jakas rodzina? rodzice?
    • solejrolia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:24
      ojejsad powinnaś szybciutko zapewnić sobie jakąś pomoc...może opiekunka na 3-4godziny w ciągu dnia, żebyś odetchnęła, spokojnie wzięła kąpiel, czy zdrzemnęła się.
      tobie nalezy się sen,i dużo odpoczynku, odpuść spacery, wszelkie prace domowe, i kładź się do łóżka, choćby z dziećmi, kiedy tylko możesz, jak nie możesz zasnąć w ciagu dnia, to chociaz sobie poleż, poczytaj, czy pograj w gupią gierkę na telefonie, ale po prostu nie rób nic, czego nie musisz. powodzenia.
    • heca7 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:24
      Ktoś musi to stadko utrzymać ... więc może wygospodarujcie parę złotych na opiekunkę. Taką na dwie/trzy godziny aby wyszła z małym na spacer albo na plac zabaw z dwulatkiem.
      • verdana Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:27
        OK, ale jeśli mąż pracuje całe dnie sześć dni w tygodniu - to co ma do niego właściwie dotrzeć? On nie bardzo ma możliwość pomocy w domu. Może w niedzielę.
        • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:12
          Tez mnie to zastanowilo...
          Opiekunka na zabranie starszaka na plac zajecie go kiedy matka odpoczywa. Wspolczoje btw. Jestes bardzo dzielna
          • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:15
            Acha - jesli jeszcze nie odpuscilas nalezy odpuscic pucowanie. W sumie rozwazylabym pomoc do sprzatania/gotowania jak dzieci nie chcesz odpuscic. Taniej wyjdzie.
          • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:16
            Wspolczuje!!!
        • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:14
          Mąż jest poza domem 13 godzin - załóżmy, że pracuje te 13 godzin. Wraca i ma zagwarantowane 3-4 godziny odpoczynku (zależy o której idzie spać), a po nich idzie spać na nieprzerwaną 7-8 godzinną noc.

          Ona pracuje w domu od wstania dzieci do ich pójścia spać, pewnie też 13-14 godzin, ale potem nie ma gwarantowanego odpoczynku ani przespanej nocy, bo dzieci ją budzą w nocy.

          On jest zmęczony, ale wyspany, ma czas się zregenerować. Jej zmęczenie się nawarstwia przynajmniej od 3 miesięcy.

          Niestety, w takim wypadku po jego powrocie z pracy przynajmniej dwa razy w tygodniu ona powinna wyjść albo zamknąć się w pokoju i odsypiać. Jeżeli te 3 godziny po pójściu spać dzieci i noce to jedyny dostępny czas na odnowienie sił, to nie może on być przyznany w całości jednej osobie, bo druga się zamęczy.

          A już wybacz "może" w niedzielę mnie rozłożyło. Przy takim tygodniu parę godzin spokoju dla matki w niedzielę powinno być priorytetem.
        • wielkanocnaniespodzianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:06
          myślę, że najbardziej rozsądnym i logicznym byłoby, ażebyś poszukała jakiejś pani do pomocy; pani, która przychodziłaby do Ciebie codziennie lub co drugi dzień na kilka godz. sprzątnęłaby, ugotowała, czy zajęła się dziećmi, a te 3-4 godz. miałabyś dla siebie.
          taką osobę nietrudno znaleźć.
    • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:26
      M musi zarabiać na Waszą piątkę
      weź kogoś do pomocy skoro sama nie dajesz rady, jak on niby ma Ci pomóc w ciągu dnia ?
      • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:31
        Rodziny tu nie mamy.czekamy na miejsce w przedszkolu,Jak sie nie uda to bedzie trzeba rzeczywiscie opiekunki poszukac. Maz za duzo pracuje, mu nie pomaga przez to i dzieci nie widzi. Ehhh.
        • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:41
          to może łatwiej i taniej by było poszukać kogoś do pomocy do firmy ?
          • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:24
            Skoro go nie stać aby zrezygnować z jednego tylko zlecenia nawet wtedy gdy żona rodzina to tym bardziej nie stać go na pracownika, sam ZUS za pracownika to 1000 zł, to już lepiej za ten 1000 zł żonie wynająć okazjonalną pomoc do dzieci lub sprzątania.
            • bramstenga Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:37
              > sam ZUS za pracownika to 1000 zł,

              1000 zł to ZUS od osoby prowadzącej działalność, nie od pracownika, więc nie pitol.
              • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:43
                I tak nieważne bo podobno mieszka w Niemczech gdzie i tak ją nie stać.
          • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:35
            Ona mieszka w Niemczech.Zatrudnienie pracownika to czysta strata.Nam bardziej oplaca sie zamknac na czas Urlopu niz zatrudnić kogos.
        • dankaimirek Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 10:31
          Tak się zawsze zastanwiam że kobiety godza się na dzieci w tak krótkim odstepie czasu, i to nie na jedno a kilka. Współczuje, ale męza to sie nie czepiaj, bo żeby utrzymać tyle ludzi to musi pracować.
          • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 12:58
            godzą? raczej decydują?

            a powody moga byc różne, np. wiek rodziców, długie starania o pierwsze dziecko, chęć odchowania dzieci "hurtem", żeby nie wracać do pieluch. Zdarzają się i wpadki, oczywiście.
    • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:27
      Wiesz w tej sytuacji to raczej trudno wymagać od męża żeby dzieci i dom ogarniał. Jak on musi tyle pracować to pomyśł o jakiejś pomocy/opiekunce bo się wykończysz kobieto.
    • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:28
      znam kilka mam z liczbą dzieci 3+ - w mojej ocenie to mistrzynie organizacji (milion razy bardziej przytomne i ogarnięte niż ja przy jednym dziecku). Dzieci chodzą na zajęcia (każde innego dnia, gdzie indziej, itd.) Z relacji każdej wynika, że choroba jednego z dzieci zazwyczaj powoduje czasową dezorganizację ale też wtedy trzeba realizować zadania.

      Słowo klucz - SYSTEM.
      Opracuj plan. Weź kartkę i podziel dzień na strefy (na godziny), tydzień podziel na dni i zadania (kto, co i kiedy). W razie awarii wdrażaj plan-B.
      Nie zapomnij o czasie dla siebie (zacznij małymi krokami - 20 minut dziennie sam na sam ze sobą lub godzina w tygodniu).

      • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:30
        novanicka

        ona jest mamą trojga dzieci od 3 m-cy
        jak ma podzielić zadania skoro od rana do wieczora jest SAMA z małymi dziećmi ?
        • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:37
          jak pisałam, znam mamy trójkowe w odstępie co 2 lata. Znam też piątkową.
          Dla mnie to jakiś kosmos, a one mówią - spoko. Kwestia organizacji.
          Jedna z mam ma dziecko, któremu groził przeszczep wątroby, opowiadała o tamtym czasie a ja siedziałam z półotwartą buzią.
          Jej mąż - praca wyjazdowa, więc 3-4 dni w tygodniu nie ma go wcale.

          Mówię tylko to, co usłyszałam od każdej z nich.
          Dokładnie tak - ma podzielić swój dzień i swoje zadania. Przy okazji określić w miarę możliwości zadania dla męża (zakładam, że też nie jest mu łatwo pracować na 5-osobową rodzinę).
          • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:40
            I one takie hiper od razu w połogu były ?

            Novanicka- ale jak w praktyce ma wyglądać podział zadań w przypadku, gdy kobieta jest sama od 7 do 19 ?
          • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:43
            podejrzewam, że mają cały sztab dochodzących babć, cioć itp...tez mówiłam spoko jak miałam pod ręką mamę, siostrę, chrzestną będące na każde zawołanie...
            Jestem bardzo ciekawa jak to zorganizowanie wygląda w praktyce jeśli tych babć, cioć , itd nie ma na podorędziu...
            • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:48
              pewnie tak jak moje teraz tongue_out
              dzisiaj pierwszy raz od niedzieli się wykąpałam, nie mam już gorączki, za to mam opryszczkę na wardze i w nosie i na nosie, śmieci nie wyniesione stoją na balkonie
              • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:26
                Flejtuszek.
            • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:51
              siostra tej dziewczyny daaawno wyjechała za granicę a rodzice i teście mieszkają w innym mieście. W sprawie wakacji skarżyła się, że dzieci siostry zajmują całe wakacje (z racji tego, że dziadkowie widują je dużo rzadziej).

              A tak - znalazła pomoc - przypomniało mi się.
              Ma sąsiadów z 3 dzieci w takim samym wieku - pomagają sobie. Kiedyś leciała z zebrania, bo sąsiad z szóstką sam został smile /5 chłopców i jedna dziewczynka o temperamencie 3 chłopców/.

              Mówią o sobie - patologia smile
              • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:53
                wink
              • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:54
                takie rzeczy to tylko na ematcewink
          • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:32
            ja jestem mamą trójki urodzonej co dwa lata, od urodzenia drugiego dziecka miałam panią do sprzątania raz w tygodniu, a po urodzeniu trzeciego dziecka wzięłam nianię na 4 godziny dziennie (głównie dlatego, że nie mam prawa jazdy i odbieranie najstarszego dziecka z dwulatka i noworodkiem pieszo było duzym problemem, może gdyby nie to dalej bym sama rzeźbiła). Ale mąz po pracy tez zajmował się dziećmi i nie pracował wtedy od 7.00 do 19.00 (rano zawoził najstarsze dziecko do przedszkola). I takie rozwiązanie pozwoliło mi się nie zajechać. Czasu na odpoczynek nie było dużo, w nocy tez trzeba było wstawać, ale normalnie mogłam wyjśc po zakupy, zrobić obiad, ogarnąć dom, zająć się jednym dzieckiem podczas, gdy pozostałe były np. pod opieką niani.

            Jeśli płatna pomoc nie wchodzi w grę, to mąz musi przejąc opiekę nad dziećmi po powrocie z pracy. Sam się nie garnie do tego? Przeciez to też jego dzieci, nie ma potrzeby spędzania z nimi czasu?
      • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:40
        Jestem dobrze zaplanowana,dobija mnie tylko to ciagle niewyspanie.maz ogarniac niczego nie musi,moglby tylko dzieci przejac zebym oczy na chwile mogla zamknac...
        • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:46
          e-milia1 napisała:

          > Jestem dobrze zaplanowana,dobija mnie tylko to ciagle niewyspanie.maz ogarniac
          > niczego nie musi,moglby tylko dzieci przejac zebym oczy na chwile mogla zamknac

          Słuchaj, jeśli leży na kanapie non-stop to oczywiście masz prawo domagać się pomocy, ale jeśli facet wraca o 20-stej, wychodzi o 6-stej to też nie ma wesoło.
          Odpoczynek należy się i jemu i Tobie.
          Po drugie ucz dzieci od początku - mama teraz odpocznie lub teraz mama ma swój czas i dawaj sobie te 10 minut na kawę czy nawet wyciągnięcie się na kanapie (oczywiście 3 miesięczny bobas nie zrozumie, ale 2-latek już tak).

          Wydaje mi się, że trzeba nauczyć dzieciaki współpracować. Ty jesteś da nich, ale one dla ciebie też. Podaj to bratu, odstaw na miejsce, sprzątnij zabawki, itd.
          Jak to przepracujesz - zyskasz i pomoc i fajny układ i czas.
          • solejrolia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:53
            novanicka, czy ty coś piłaś?weźno też ić jusz spać, bo dobijasz mnie....
            • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:22
              solejrolia napisała:

              > novanicka, czy ty coś piłaś?weźno też ić jusz spać, bo dobijasz mnie....

              zatem idę smile dobranoc
              tylko nie wiem co cię tak dobiło, ale dziś już się nie dowiem
              • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:34
                twoje beznadziejne rady, miałaś kiedyś dziecko dwuletnie? N ie mówiąc juz o trzymiesięcznym, ale to przynajmniej nigdzie się nie przemieści, jak mama będzie leżeć...
                • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 13:42
                  agni71 napisała:

                  > twoje beznadziejne rady, miałaś kiedyś dziecko dwuletnie?

                  no patrz, miałam.
                  Uwierz mi - to myśląca istota. Kiedy wypełniasz dziecku 100% czasu - nie dziw się, że się tego domaga. Ja z kolei pracowałam w domu i wyobraź sobie, że dało się i wyjść na spacer i zrobić obiad i pobawić się z dzieckiem i popracować - ale co ja tam wiem.
                  Moje dziecko rozumiało czym jest czas dla mamy i rozumie do dziś dzień.
                  Przy takiej liczbie domowników nie widzę innej opcji jak przyzwoita organizacja.

                  Zresztą nie ona jedna ma trójkę. Jak sobie sama nie pomoże to kto jej pomoże?

                  Mnie dobijają mamy, które zamiast dzieci uczyć o potrzebach drugiego człowieka (w tym mamy, taty) - potykają się o własne nogi, byleby maleństwo nie czuło się zaniedbane.
                  Moja koleżanka po dziś dzień wstaje do 7-latki przykryć ją w nocy (bo woła, że zimno) lub nosek wysmarkać. Uwielbia wyjeżdżać służbowo, bo wtedy ma całą noc przespaną. Moje dziecko ma chusteczki koło łóżka, butelkę wody a śpi przy otwartym oknie cały rok i potrafi się przykryć.
                  Potrafi też zrobić sobie kanapki i nawet ostatnio uparła się, że zrobi tacie obiad, gdy mnie nie było (kotlety schabowe z ziemniakami) a nie skończyła 9 lat. I żeby nie było, nie tknęłam nawet palcem w stronę przygotowania jej tego obiadu (sama myła i soliła schab).
                  Kiedy źle się czuję odsyła mnie do łóżka, przykrywa, przynosi mi picie, głaszcze mnie i czyta mi i jest to lustrzane odbicie tego, jak ja się o nią troszczę, gdy ona się źle czuje. Podusię i kocyk przynosiła mi właśnie już w wieku 2 lat, kiedy dopadała mnie niemoc (a choruję na taką chorobę, że okresowo zdarza mi się totalna niemoc).
                  Tylko to się nie bierze znikąd.

                  Możesz autorce udzielić pierdyliona rad, ale wszystko i tak sprowadza się do powiedzenia "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz". Albo się zorganizuje, albo zamęczy.
                  • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 20:18
                    novanicka napisała:


                    > Uwierz mi - to myśląca istota. Kiedy wypełniasz dziecku 100% czasu - nie dziw s
                    > ię, że się tego domaga.

                    > Moje dziecko rozumiało czym jest czas dla mamy i rozumie do dziś dzień.
                    > Przy takiej liczbie domowników nie widzę innej opcji jak przyzwoita organizacja
                    > .

                    Wiesz, mnie nie chodzi o wypełnienie dziecku 100% czasu zabawą z mamą (aczkolwiek wiele dzieci w tym wieku nie potrafi i nie chce bawić się same), co o zapewnienie bezpieczeństwa.

                    Uwierz mi też, ze inaczej zachowuje się dziecko, kiedy mama wyszła do toalety, czy do kuchni cos zrobić, a np. dziecko pozostawione na chwilę samo w pokoju bo mama musiała wyjśc zająć się młodszym rodzeństwem. Moja najstarsza, kiedy wychodziłam nakarmić średnią (najmłodszej jeszcze nie było na świecie), pozostawiona w swoim pokoju, dostawała małpiego rozumu - np. wyrzucała wszystkie ubrania z szuflad komody na środek pokoju. A karmienie zajmowało mi wyjątkowo mało czasu.

                    No i chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa, 2-latek to jeszcze malutkie dziecko, które z niewiedzy może zrobić sobie krzywdę, kiedy pozostawi sie je samo na dłuższy czas. Ja nie byłabym w stanie zasnąć wiedząc, że 2-letnie dziecko jest obok w pokoju samo.
                    >
                    > Zresztą nie ona jedna ma trójkę. Jak sobie sama nie pomoże to kto jej pomoże?

                    No, musi sobie pomóc, z tym się zgadzam.


                    > Moja koleżanka po dziś dzień wstaje do 7-latki przykryć ją w nocy (bo woła, że
                    > zimno) lub nosek wysmarkać.

                    Ostatnio uparła się, że zrobi tacie ob
                    > iad, gdy mnie nie było (kotlety schabowe z ziemniakami) a nie skończyła 9 lat.
                    > I żeby nie było, nie tknęłam nawet palcem w stronę przygotowania jej tego obiad
                    > u (sama myła i soliła schab).

                    Kroiła też? I tłukła tłuczkiem? Wow.

                    Moja 8-latka też mi pomaga w robieniu kotletów, ale raczej roztrzepie jajka i zapanieruje przygotowane mięso. Na rozgrzany tłuszcz kładę ja, ja tez kroję i tłukę mięso.



                    > Możesz autorce udzielić pierdyliona rad, ale wszystko i tak sprowadza się do po
                    > wiedzenia "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz". Albo się zorganizuje, albo z
                    > amęczy.

                    To nie jest tylko kwestia jej zorganizowania, chyba, że rozumiesz przez to zorganizowanie drugiej osoby do pomocy.
                    • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 21:04
                      agni71 napisała:
                      > Kroiła też? I tłukła tłuczkiem? Wow.

                      mięso kupiłam pokrojone. Nie, nie kupiłam - kupiłyśmy, bo córka na ten pomysł wpadła sama i uparła się, że ugotuje.
                      Resztę (wszyściuteńko) robiła sama i też kładła na tłuszcz, przecież używa widelca (zresztą wrzuca ze mną pierogi do garnka na wrzątek i wie co znaczy "gorące"). Obrała ziemniaki, pokroiła na kawałki, posoliła wodę (a nie - mąż oddcedził, to nie do końca tak wszystko).

                      I nie, nie "wow". Moje dziecko robi to wszystko dość późno. Zainspirowała mnie szwagierka, której dzieci o wiele wcześniej obierały ziemniaki i kroiły pieczywo, żółty ser, robiły kanapki, sałatki.


                      > Uwierz mi też, ze inaczej zachowuje się dziecko, kiedy mama wyszła do toalety,
                      > czy do kuchni cos zrobić, a np. dziecko pozostawione na chwilę samo w pokoju bo
                      > mama musiała wyjśc zająć się młodszym rodzeństwem.. Moja najstarsza, kiedy wych
                      > odziłam nakarmić średnią (najmłodszej jeszcze nie było na świecie), pozostawion
                      > a w swoim pokoju, dostawała małpiego rozumu - np. wyrzucała wszystkie ubrania z
                      > szuflad komody na środek pokoju. A karmienie zajmowało mi wyjątkowo mało czasu


                      Ok, gdybyś napisała, że to wywalanie z szuflad to był akt zazdrości - nie miałabym argumentu, bo mam jedno dziecko.
                      Ty jednak piszesz, że to była taka zabawa.
                      W obronie twojej teorii można powiedzieć więc, że dzieci są różne.
                      Ja nie wiem... przysięgam - nigdy, przenigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby mi dziecko zachowało się jakoś nieobliczalnie (żadnego skakania po meblach, żadnego rysowania ścian, żadnego otwierania szafek czy ściągania przedmiotów z półek, żadnego wrzasku przy wychodzeniu z placu zabaw, żadnego wrzasku o zabawkę czy o huśtawkę, żadnej agresji w stronę dzieci, zwierząt).
                      Nie jestem pewna czy jest to wyłącznie kwestia charakteru, ale z córką rozmawiałam baaaardzo dużo, dużo jej opowiadałam, tłumaczyłam. Nie mówiłam nie wolno bo nie, tylko zawsze szły za tym jakieś logiczne argumenty i to chyba powodowało skuteczny przekaz.


                      Przez tą organizację rozumiem przejrzysty plan dnia - dla siebie samej. Przecież karmienie też jest w cyklach, drzemki też, posiłki także. Dołóżmy spacery, zabawę, ogarnięcie (czemu dwulatek ma nie wrzucić zabawek do dużego pudełka, żeby pomóc mamusi? czemu ma nie podać pieluszki lub kremiku dla młodszego rodzeństwa, jak mama przewija? czemu nie może podawać mokrych ciuszków z pralki do rozwieszenia? myślisz, że 2-latka nadal należy karmić czy może już sam jeść?).
                      To są detale i ja też nie byłam taka mądra od początku. Uczyłam się, obserwując inne mamy i uwierz mi - moje dziecko nie robi połowy tego, co robią dzieci znajomych, którzy mają 3-4 dzieciaków. Tam starsze pomagają młodszym, młodsze wzorują się na starszych, wszyscy mają obowiązki, wszyscy się wspierają. To są super rodziny - bardzo mi się podobają.

                      Znam też wiele domów, w których mama jest od wszystkiego i jest wiecznie narzekająca na swój los.
                      • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 21:35
                        Ok, gdybyś napisała, że to wywalanie z szuflad to był akt zazdrości - nie miała
                        > bym argumentu, bo mam jedno dziecko.
                        > Ty jednak piszesz, że to była taka zabawa.

                        nigdzie nie piszę, ze to była zabawa, to było właśnie typowe zachowanie z zazdrości

                        piszesz, że masz jedynaka - juz po wczesniejszych twoich wpisach w tym wątku tak się domyślałam, bo po prostu nie wiesz, jak jest z ogarnięciem dwójki albo trójki małych dzieci na raz.

                        > Ja nie wiem... przysięgam - nigdy, przenigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby m
                        > i dziecko zachowało się jakoś nieobliczalnie (żadnego skakania po meblach, żadn
                        > ego rysowania ścian, żadnego otwierania szafek czy ściągania przedmiotów z półe
                        > k, żadnego wrzasku przy wychodzeniu z placu zabaw, żadnego wrzasku o zabawkę cz
                        > y o huśtawkę, żadnej agresji w stronę dzieci, zwierząt).

                        Wiesz co, moje dzieci są dobrze wychowane, ale posiadanie przez dziecko rodzeństwa powoduje różne zachowania, własnie np. na tle zazdrości, rywalizacji o uwagę rodziców.

                        > Nie jestem pewna czy jest to wyłącznie kwestia charakteru, ale z córką rozmawia
                        > łam baaaardzo dużo, dużo jej opowiadałam, tłumaczyłam. Nie mówiłam nie wolno bo
                        > nie, tylko zawsze szły za tym jakieś logiczne argumenty i to chyba powodowało
                        > skuteczny przekaz.

                        tak, ja tez rozmawiałam i rozmawiam. Troche odbieram twoje wywody wyżej jako hmmm próbę wykazania mi, że źle wychowywałam/wychowuję dzieci. A tak naprawdę, nie masz pojęcia, jak twoja grzeczna córeczka zachowałaby się, gdybys zostawiła ją samą, podczas gdy ty w drugim pokoju zajmowałabyś się niemowlakiem.

                        > Przez tą organizację rozumiem przejrzysty plan dnia - dla siebie samej. Przecie
                        > ż karmienie też jest w cyklach, drzemki też, posiłki także. Dołóżmy spacery, za
                        > bawę, ogarnięcie

                        myślę, że każdy jakieś tam ramy czasowe ma określone. Niestety, z małymi dziećmi zmienia się jak w kalejdoskopie, np. pięknie zasypiało po porannym karmieniu i mama mogła zająć sie starszakiem, a tu nagle pewnego dnia rezygnuje z tej drzemki, juz trzeba plany zmienić. Zaczyna się wprowadzanie stałych pokarmów = karmienie niemowlaka trwa dłużej = starsze dziecko może zacząć psocić, bo poczuło się zaniedbane, bo mama ma dla niego mniej czasu.

                        (czemu dwulatek ma nie wrzucić zabawek do dużego pudełka, żeby
                        > pomóc mamusi? czemu ma nie podać pieluszki lub kremiku dla młodszego rodzeństw
                        > a, jak mama przewija? czemu nie może podawać mokrych ciuszków z pralki do rozwi
                        > eszenia?

                        może, pewnie ,że może, tylko nie zawsze chce. I to jest czasem "nie,bo nie". O buncie dwulatka słyszałaś?

                        >myślisz, że 2-latka nadal należy karmić czy może już sam jeść?).

                        Nie zostawiałam dwuletniego dziecka samego z jedzeniem, nawet jesli samo je, to zawsze byłam w pobliżu, na wypadek zachłyśnięcia się. A równiez z tego powodu, że niechciałam sprawdzać, czy dziecko nie zechce poeksperymentowac ze sztuką nowoczesną (zupka chlapnięta na ścianę) wink


                        Przyznaję, że ja, mimo trójki dzieci, jestem trochę kwoka. Niestety, wiem, że niedopilnowanie malucha może mieć tragiczne konsekwencje, znam taki przypadek. To na pewno też miało wpływ na moje małe wyluzowanie w kwestii samodzielnej zabawy, jedzenia i przebywania tak małego dziecka samego w pokoju. Można powiedzieć, że wolę przesadzić z asekuracją niż wyprawiać pogrzeb.
                    • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 21:24
                      agni71 napisała:
                      Ja nie byłabym w stanie zasnąć wiedząc, że 2-letnie dziecko jest obo
                      > k w pokoju samo.

                      Ps. W tym samym pokoju.
                      Też nie chciałam zasypiać, często myślałam, że tylko położę się na chwilę, nie chciałam zasnąć i... odpływałam na parę minut (może paręnaście). Nie wiem czy był to sen głęboki, czy na czuwaniu. Miałam źle dobrane leki i nie było siły, żebym dała radę funkcjonować.
                      Może też znałam swoje dziecko na tyle, żeby wiedzieć, że nic złego sobie nie zrobi. Mówiłam, że mamusia jest bardzo zmęczona i potrzebuje chwilę poleżeć a Ty pobaw się grzecznie sama.
                      • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 21:38
                        > Może też znałam swoje dziecko na tyle, żeby wiedzieć, że nic złego sobie nie zr
                        > obi.

                        Myślę, że rodzice dzieci, które giną w tragicznych wypadkach z niedopilnowania, też sądzą, że ich dzieciom nic się nie może stać.
                        • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 21:58
                          agni71 napisała:
                          > Myślę, że rodzice dzieci, które giną w tragicznych wypadkach z niedopilnowania,
                          > też sądzą, że ich dzieciom nic się nie może stać.

                          Kiedy dziecko w twojej obecności spadnie z krzesła - wyrzucasz sobie niedopilnowanie czy uznajesz, że był to wypadek?

                          wiesz... wszystko można tak demonizować.
                          Znam przypadek, w którym tata upuścił niemowlę, gdy mama wyszła do sklepu (i nie jest to historia, pt. kocyk był śliski - ludzie przeżyli autentyczną tragedię). Są utonięcia, zachłyśnięcia (córka E. Błaszczyk), porażenia prądem, poparzenia ale też są pobicia, porwania i morderstwa oraz - śmiertelne choroby.

                          Spokojnie, też jestem kwoką, ale takie myśli nie mogą wziąć góry, bo nie przynoszą nic dobrego.
                          • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 22:14
                            > Kiedy dziecko w twojej obecności spadnie z krzesła - wyrzucasz sobie niedopilno
                            > wanie czy uznajesz, że był to wypadek?

                            Nie mam aż takiej schizy, uznaję to za wypadek. Ale jeśli zostawiłabym malucha samego i położyła się spać, a on wtedy wspiąłby się na krzesło i spadł, to tak - uznałabym to za zaniedbanie. I nieraz łapałam przewracające się dziecko, mam taki odruch nawet w przypadku obcych dzieciaków.. Oczywiście staram się nie dac zwariować, na szczęście dzieci mam juz duże, ale względem dwulatka wolałam być może nadopiekuńcza i tyle...

                            Taka sytuacja, maluch 1-2 lata, trudno powiedzieć, nieco jeszcze nieporadnie się poruszający, mały wzrostem, schodzi sobie sam po schodach (dość długich i stromych, do poręczy nie dosięga) do szatni w szkole. Nieasekurowany. Wg ciebie wszystko jest OK, niech się uczy schodzenia po schodach? Czy jednak powinien być z osobą dorosłą? Dodam, że zdarza się, że dzieci szkolne po tych schodach zbiegają, czasem przepychają się, choć akurat wtedy, przyznaję, było dośc pusto.
                            • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 22:24
                              agni71 napisała:
                              Taka sytuacja, maluch 1-2 lata, trudno powiedzieć, nieco jeszcze nieporadnie si
                              > ę poruszający, mały wzrostem, schodzi sobie sam po schodach (dość długich i str
                              > omych, do poręczy nie dosięga) do szatni w szkole. Nieasekurowany.

                              Rozumiem, że byłaś świadkiem takiej sytuacji.
                              I co? Zszedł ten 2-latek po tych schodach?


                              • klamkas Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 00:10
                                Ja byłam świadkiem dwóch takich sytuacji - jeden zszedł "na pupie" (na siedząco, spuszczając ją co schodek), drugi wykorzystał nieuwagę mamy i zleciał na pysk - pierwszy tresowany w schodzeniu (w domu dużo schodów i zero kontroli nad nimi), drugi wychuchany i zawsze dopilnowany, sprowadzany za rękę/znoszony.
                                • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 09:48
                                  >wychuchany i zawsze dopilnowany, sprowadzany za rękę/znoszony.

                                  a moje sprowadzane za rękę nigdy nie spadły "na pysk"

                                  dziecko, o którym pisałam nie zjeżdżało na pupie tylko nieporadnie schodziło przodem
                              • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 09:37
                                tak, zszedł, ale moja wyobraźnia juz pracowała

                                a jakby nie zszedł, tylko spadł na głowę - co byś wtedy powiedziała? że rodzic nie dopilnował, czy "ot, stało się, każdemu mogło się przytrafić"?
                                • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 10:13
                                  agni71 napisała:
                                  > tak, zszedł, ale moja wyobraźnia juz pracowała

                                  zatem sama sobie odpowiedziałaś.

                                  > a jakby nie zszedł, tylko spadł na głowę -

                                  ale zszedł.
                                  Jest milion sytuacji, w których można z góry zakładać nieszczęście, pytanie - czemu to ma służyć?
                                  Wiesz, ja złamałam obojczyk na prostej drodze w wieku 11 lat na kolonii. Po prostu biegłam i się potknęłam (chyba o własne nogi) i to był pikuś.
                                  Szczytem prowokowania losu było wymykanie się przez okno w nocy i eksplorowanie terenu. Mistrzostwo głupoty.

                                  Dostrzegasz tu czyjąś winę? Mama trzymała mnie krótko (gdybyś to jej chciała przypisać niedouczenie czy niewychowanie).

                                  co byś wtedy powiedziała?
                                  powiedziałabym, że zdarzył się nieszczęśliwy wypadek.

                                  Mamy takie schody na działce u rodziców - każdy już z nich leciał (włącznie z psem i moją 80-letnią babcią, szwagierką w ciąży, ja oczywiście zaliczyłam spektakularny upadek z samej góry na sam dół). Wszyscy wiemy, że mamy uważać, każdy członek rodziny jest wyczulony, wszystkie dzieci się pilnuje - oczywiście do czasu. Małe dzieci mają zjeżdżać na pupie, starsze mają zabronione biegania + za każdym razem ktoś woła (pomału! uważaj).
                                  Schody są jakoś tragicznie zrobione. Czy to wysokość stopnia, czy śliskie, nie wiem.
                                  Jedyna metoda to bycie ostrożnym a i tak nie zawsze pomaga. Nie masz wyjścia jak tylko nauczyć dzieci radzić sobie w różnych sytuacjach.

                                  A z ciekawości.
                                  Jak twojemu dziecku dokucza rówieśnik, to co robisz? Interweniujesz sama, czy uczysz dziecko jak ma odeprzeć agresora?
                                  • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 12:55
                                    ale w jaki sposób dokucza? I któremu dziecku, bo mam trójkę w różnym wieku?
                                  • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 12:56
                                    a jak dziecko niepilnowane wypadnie przez okno, to tez powiesz, ze zdarzył się nieszczęśliwy wypadek? czy jednak ktoś czegos zaniedbał?
                                    • novanicka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 22:34
                                      wciąż mówimy o dwóch różnych rzeczach.

                                      Ja mówię - trzeba dziecko uczyć, tłumaczyć konsekwencje, np. nie podchodź kiedy huśtawka się buja, uważaj, ostrożnie.
                                      Ty przerzucasz ciężar odpowiedzialności wyłącznie na rodzica, kreując dramatyczne wizje.
                                      Po części to oczywiste, gdy rodzic cały czas chodzi za dzieckiem krok w krok, nie pozwala na błędy, nie uczy.
                                      W moim rozumieniu rodzic jest odpowiedzialny za wychowanie dziecka, a nie za utorowanie mu drogi i trzymanie pod kloszem. Zapewnienie bezpieczeństwa to min. edukacja i na każdy etap wieku dziecko zdobywa określone kompetencje.

                                      Co jeszcze wymyślisz? Były schody, jest okno, może nożyczki w oku?
                                      Część z tych zdarzeń to nieszczęśliwe wypadki, część można nazwać zaniedbaniami w zależności od postawy rodzica (czy edukował dziecko w danym zakresie czy nie).
                                      Jeśli nigdy nie powiedziałaś dziecku, że piekarnik jest gorący (i nie ostrzegałaś za każdym razem, gdy był włączony) a dziecko się oparzyło to tak - dopuściłaś się zaniedbania.
                                      Jeśli natomiast twoje dziecko po stokroć miało tłuczone do głowy, że włączony piekarnik jest gorący, przypomniane w chwili pieczenia a się oparzy - to jest wypadek.
                                      Rzecz jasna nie stoisz i nie patrzysz jak pcha rękę do gorącej szyby (gdyby pchało), ALE też nie stoisz 40 minut na straży, torując drogę do piekarnika. Wychodząc do toalety przypominasz, że tam jest gorące, nie wolno podchodzić.

                                      Nie wiem jak ci to mogę lepiej wytłumaczyć.
                                      • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 22:50
                                        no cóż, najwyraźniej mamy inne podejście - ja tłumaczę, że czegos nie mozna robić , i tłumaczę dlaczego, oraz obserwuję dziecko, pilnuję, by sobie krzywdy nie zrobiło (bo zapomni przestrogi, bo zignoruje przestrogę lub dlatego, że sobie z czyms nie poradzi, bo jest np. za małe), czyli np. sprawdzam, czy dziecko jednak nie zbliża się do gorącego piekarnika, żeby uzyć twojego przykładu. Ty najwyraźniej uważasz, że wystarczy wytłumaczyć i dziecko na pewno nie zrobi sobie krzywdy.

                                        Ja również nie wiem, jak tobie mogę lepiej wytłumaczyć o co mi chodzi. Chyba musimy to zostawić jak jest.
                                        • beata132 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:22
                                          Agni, mam dwoje dzieci. Odkąd pamiętam zawsze miałam czas dla siebie. Dzieci są mądre i potrafią ogarnąć, że mama potrzebuje odpoczynku. Wszystko jest kwestią konsekwencji i mądrego wychowania. Może jestem nieodpowiedzialną mamą wink, ale nie bałam się zostawić dwulatka w jego pokoju, gdy sama czytałam książkę w drugim. Raz tylko starszy pomazał mi ściany. Wytłumaczyliśmy, kopiliśmy tablicę i od tej pory nie było problemu.
                                          To, że ktoś nie potrafi się ogarnąć nie znaczy, że u wszystkich tak jest. I nie, nie mam mega ułożonych, grzecznych dzieci. Są normalnymi dzieciakami, ale jednego jestem pewna. Wychowujemy je z mężem od urodzenia. Są zasady, których każdy ma przestrzegać. I tyle.
                  • jagienka75 Re: novanicka 01.11.14, 11:07
                    masz JEDNO dziecko, autorka ma trójkę dzieci a to kolosalna różnica.
                    znam matki 3-4 dzieci. są to kobiety pracujące zawodowo i żądna z nich nie powie, że jest lekko.
                    dla nich to orka.
                    ja sama mam dwójkę dzieci i póki nie pracuję zawodowo, jest ok.mam czas na wszystko, ale mimo to, jestem zalatana.
                    zresztą ci, którzy mnie znają, dobrze o tym wiedzą.
                    gdybym miała na dzień dzisiejszy [racować zawodowo i robić to, co robię teraz , zajebałabym się ( delikatnie mówiąc)
                    • agni71 Re: novanicka 01.11.14, 12:41
                      jagienka75 napisała:

                      > masz JEDNO dziecko, autorka ma trójkę dzieci a to kolosalna różnica.

                      ja tam juz się przyzwyczaiłam, że najwięcej na temat wychowania dzieci w rodzinie wielodzietnej mają do powiedzenia matki jedynaków wink
                      • novanicka Re: novanicka 01.11.14, 13:11
                        agni71 napisała:
                        > ja tam juz się przyzwyczaiłam, że najwięcej na temat wychowania dzieci w rodzin
                        > ie wielodzietnej mają do powiedzenia matki jedynaków wink

                        ale, że co? że niby mając jedno dziecko mam dla niego więcej czasu i wychowuję swoje dziecko lepiej?
                        Chyba nie to chciałaś powiedzieć prawda?
                        Zdaje się, że to właśnie tobie jest łatwiej bo dzieci mają się z kim bawić (i nie zawsze musisz to być ty), młodsze uczą się od starszych, w domu jest więcej rąk do pomocy i dzieci od razu mają wpojone pewne zasady współżycia w grupie i odpowiedzialności za drugiego człowieka (które np. ja muszę nadrabiać ciągle organizując córce spotkania z rówieśnikami).

                        Nie bardzo rozumiem tego tonu wyższości mam "niejedynaków", bo przecież określone zasady, jakie masz do przekazania swoim dzieciom są takie same dla wszystkich. To co? Jednego nauczysz ostrożnie schodzić o schodach a drugiego i kolejnego już nie?
                        • agni71 Re: novanicka 01.11.14, 13:56
                          że niby mając jedno dziecko mam dla niego więcej czasu i wychowuję
                          > swoje dziecko lepiej?
                          > Chyba nie to chciałaś powiedzieć prawda?

                          Nie to, bynajmniej. Chciałam powiedzieć, że takie samo dziecko, wychowywane w taki sam sposób, inaczej zachowuje się, będąc jedynakiem, a inaczej, będąc częścią większej rodziny, bo dochodzą różne inne czynniki i interakcje międzyludzkie.

                          Owszem, dzieci bawią się razem (od pewnego wieku), ale dochodzą inne czynniki, jak zazdrość, naśladowanie, podpuszczanie, robienie na złość.

                          No i czysta logistyka jest duzo bardziej skomplikowana w rodzinie wielodzietnej, o ile ktoś planuje zajmowac się dziećmi, a nie puścić na zywioł i jakoś to będzie.

                          Plus - czynnik ludzki u rodziców - jeden jest bardziej opiekuńczy, inny stawia bardziej na samodzielnośc dziecka/dzieci.
                    • novanicka Re: novanicka 01.11.14, 12:43
                      agienka75 napisała:

                      > masz JEDNO dziecko, autorka ma trójkę dzieci a to kolosalna różnica.

                      Oczywiście, że tak i dlatego na początku mojej wypowiedzi zaznaczyłam co mówią mamy 3+.
                      Na co dzień mam możliwość obserwowania jednej z nich (jak pisałam, mąż wyjazdowy, żadnej pomocy z zewnątrz a środkowe dziecko z mega alergią pokarmową i we wczesnym wieku z zagrożeniem przeszczepu wątroby).
                      Zawsze mnie ciekawią takie rodziny i rozmawiam - jak to jest, jak oni dają radę.
                      Odpowiedź jest zawsze ta sama: kwestia organizacji.
                      Nikt nie mówi, że to pikuś ale też żadna nie kreuje się na męczennicę. Co ciekawe - przy dwójce widuję męczennice i przy jedynce też. Przy trójce i w wzwyż widzę uśmiechnięte mamy i samodzielne dzieciaki.
                      Autorka musi sama sobie pomóc i przeorganizować czas i nawyki. Nie zaszkodzi spróbować a może pomóc.

                      Znasz ten dowcip?
                      Kiedy pierwsze dziecko połknie monetę - rodzice zaraz lecą na ostry dyżur.
                      Kiedy drugie połknie monetą - rodzice czekają na jej wydalenie.
                      Kiedy trzecie połknie monetę - rodzice potrącają z kieszonkowego.

                      A tu masz tego więcej smile
                      dowcipy.autentyki.pl/1010
        • totorotot Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:55
          >.maz ogarniac niczego nie musi,

          najwyższy czas by zaczał,raczki mu nie odpadną. Może otwartym tekstem Ci wyjaśnię: Ty wykonujesz cięższą pracę niż on.
      • dankaimirek Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 10:49
        novanicka napisała:


        > Opracuj plan. Weź kartkę i podziel dzień na strefy (na godziny), tydzień podzie
        > l na dni i zadania (kto, co i kiedy). W razie awarii wdrażaj plan-B.
        > Nie zapomnij o czasie dla siebie (zacznij małymi krokami - 20 minut dziennie sa
        > m na sam ze sobą lub godzina w tygodniu).
        >
        taaaa robic plan przy dzieciach w takim wieku?
        bozzzzsse
    • helufpi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:36
      Jeśli jesteś chronicznie niewyspana to jesteś dla dzieci takim zagrożeniem, jak gdybyś była po alkoholu. Nie prowadź samochodu, nie noś dziecka po schodach, nie śpij z nim w jednym łóżku - takie podstawowe zasady bezpieczeństwa. Najpierw "wytrzeźwiej", czyli porządnie się wyśpij. Jeśli jesteś już w takim stanie, że zasypiasz przy swoim własnym marudzącym dziecku, nie powinnaś w ogóle sama zostawać z dziećmi. Być może będziesz musiała kogoś wynajmować np. na 2 godziny w ciągu dnia, żeby wziął dzieci na spacer.
      • mayaalex Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:39
        zgadzam sie, koniecznie poszukaj kogos - takie chroniczne zmeczenie i niewyspanie moze tez niestety przyczynic sie do depresji poporodowej. Ty musisz byc w miare wypoczeta zeby ogarniac dzieciaki, to jest kwestia ich i Twojego zdrowia i bezpieczenstwa.
    • agrypina6 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:36
      Gdyby mi wieczorem, po ciężkiej pracy, ktoś, kto cały dzień siedzi w domu, kazał zajmować się dziećmi, bo musi odpocząć, to bym zabiła śmiechem. Odczekaj jeszcze chwilę, aż najmłodszy podrośnie, każ mężowi zająć się dziećmi, a Ty idź do pracy. Na ten moment szukaj opiekunki, a mężowi daj spokój.
      • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:42
        Nie siedze a pracuje w domu. Do tego zajmuje sie papierkowa robota meza.
        • solejrolia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:49
          no nie, robotą papierkową męza to sie nie zajmuj! na boga! zlituj się nad sobą!
          spać dziewczyno, ile tylko wlezie, i w nocy, i w ciągu dnia. a jak nie spać, to odpoczywać.

          powtarzam, nie rób nic, co nie jest konieczne!
      • jagienka75 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 23:07
        Odpowiadasz na:
        agrypina6 napisała:

        > Gdyby mi wieczorem, po ciężkiej pracy, ktoś, kto cały dzień siedzi w domu,


        z trójką dzieci rzeczywiście można sobie "posiedzieć".
      • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:06
        Ale dlaczego? Skoro to niemęczące siedzenie, to nie wszystko jedno, kto z nimi posiedzi?

        Kobieta zajmuje się dziećmi na okrągło przez całą dobę, jest na permanentnym dyżurze. W porównaniu z nią mąż, który ma zagwarantowane dla siebie trzy godziny przed pójściem spać i przespaną noc, ma luksus.

        Ja rozumiem i kłóciłam się o to na niemowlaku, że jeżeli mogę odespać w dzień, to nie ma nic patologicznego w tym, że ogarniam noce z dzieckiem, które ma maksymalnie 2 pobudki. Ale jeśli to jest masa pobudek, a w dzień nie ma jak odespać, to sytuacja się zmienia.

        Że tak matematycznie ujmę - jeżeli na matkę i ojca w sumie przypada 12 godzin snu, to ojciec nie może z nich mieć na stałe ośmiu. Nie mówiąc już o tym, że jeżeli facet nie jest neurochirurgiem ani pilotem, to dużo większe niebezpieczeństwo kreuje jej niewyspanie. Ja kiedyś po nieprzespanej nocy byłabym się wpakowała wózkiem pod samochód. Nie dlatego, że go nie zauważyłam, tylko dlatego, że mój mózg odwrócił komunikat - o samochód, czyli idziemy.
        • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:30
          Nie tylko lekarz, wystarczy że jest kierowcą, a wydaje mi się że do klientów autobusami nie dojeżdża, zatem powinien być wyspany bo naraża całe mnóstwo ludzi w razie wypadku, matka tylko siebie i dziecko.
          • alienka20 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 01:41
            >tylko siebie i dziecko

            Zaiste pocieszające....
            Miszcz empatii.
      • yuka12 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 22:43
        Pracowalam zawodowo, kiedy corka byla malenka. Poza domem bylam czasem i 12 godzin. Zajmowalam sie rowniez pelnoetatowa opieka nad dwojka swoich malenkich dzieci z niewielka roznica wieku, ktore nie spaly w dzien a i wnocy czesto tez nie (choroby, zle sny itp.). Wierz mi, ze pojscie wtedy do biura byloby dla mnie wtedy jedna z lepszych mozliwosci relaksu. Chociaz prace mialam wymagajaca zaangazowania + duzo chodzenia.
        Ps. Moj maz tez tak twierdzil jak ty, dopoki nie zaczal czesciej i na dluzej zajmowac sie dziecmi.
        • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 08:38
          No wlasnie. Nie posiadam w prawdzie dzieci swoich ale sa dzieci w rodzinie. I tak raz na jakis czas zajmujemy sie dwoma bratankami mojego faceta. Kilka lat temu, jak mieli 4 i 8 lat, wzielismy ich do parku na caly dzien. Nie mialam doswiadczenia, nie wiedzialam co to jest. Wrocilam tak nieziemsko zmeczona, ze natychmiast poszlam spac a te szatany nie okazaly nawet odrobiny zmeczenia na twarzy. 6 godzin gralismy w badmintona, w pilke, w siatkowke a do tego do tego parku trzeba bylo dojechac 6 km na rowerze. Dla doroslego nie problem, dla 8latka to juz kawalek ale dla 4latka? Czlowiek by pomyslal, ze w jedna strone ich ta wycieczka zmeczy. Skad.

          Wyobrazam sobie, ze przy trojce nie ma kiedy sie zdrzemnac. O ile niemowlak moze jeszcze pospi to juz starsze czesto szaleja caly dzien.
    • mayaalex Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:37
      dziewczyny dobrze radza, poszukaj kogos do pomocy, chocby na pare godzin. kogos, kto pomoze dwulatkowi sie wyszalec, zabierze go z domu, zebys mogla chwile pobyc tylko z najmlodszym i w razie jego drzemki tez sie polozyc. Brak snu przy pierwszym dziecku wspominam jako koszmar wiec doskonale Cie rozumiem. ja mam pieciomiesieczniaka z promocji i dwuipollatka i bez pomocy tez byloby nam ciezko. Zadbaj o siebie, jesli maz nie jest w stanie sie wlaczyc w opieke to niech pomoze w wyszukaniu kogos innego do pomocy.
      • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:43
        Dzieki za rady.ide spac.
        • solejrolia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 21:46
          i dobrze! wypoczywaj, ile się tylko dasmile
        • mama.gucia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:18
          Moja znajoma, matka trojki maluchow ma pania do pomocy na godziny. Tobie tez sie przyda skoro maz Ci nie pomaga. Trudno oczekiwac od niego pomocy skoro duzo pracuje. Moje poczatki z dwojka wygladaly podobnie. Zmeczenie dawalo znac a jeszcze choroby nas dopadly i calkiem zdezorganizowaly schemat dnia. Noce byly fatalne, chlopcy plakali naprzemiennie. Jazda samochodem to byla dopiero po dwoch kawach (ktorych zwykle nie pijam). Zrozumialam to, co ktos napisal wczesniej - ze taka matka zagraza dzieciom. Stan niewyspania jest jak stan pod wplywem alkoholu. W domu moge przysnac zostawiajac garnek na gazie i takie tam. Pomogla mi wtedy mama. Teraz nie jest lekko ale juz jestesmy tak zgrani i ogarniam. Wstajemy razem, szukujemy sie do przedszkola, zakupy- wracamy, robie obiad, idziemy po starszaka, bawimy sie, dobranocka, kapiel jednego potem drugiego, spiewanie na dobranoc i spimy z przerwami na karmienie do rana. Jedynie nie mam czasu dla siebie, no i wszedzie z dziecmi. Jako doswiadczona w temacie moge powiedziec, ze ktos musi Ci pomoc. Nie masz rodzicow, wez pania. To sytuacja przejsciowa, za jakis czas wszystko bedzie gralo i tykalo, ale teraz nie dasz rady i nie oczekuj tego od siebie. Musisz doprowadzic sie do odpowiedniego stanu.
    • run_away83 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:03
      Mam troje dzieci (1, 37 i 8 lat), męża nie ma w domu 8.30-18.30, nie mam nikogo do pomocy. Ogarniam wszystko nienajgorzej, jakoś strasznie przemęczona nie jestem Mogę spróbować podpowiedziec to i owo, może z którejś rady skorzystasz:

      - w nocy najmłodsze dziecko dziecko śpi z nami, jak karmię to w zasadzie przez sen

      - jak mam coś do zrobienia a dziecko jest marudne lub śpiące, to wsadzam w chustę; w ten sposób składam i wieszam pranie, przygotowuję posiłki, ogarniam kuchnię, odkurzam i myję podłogę, etc.

      - mam stały plan dnia, w którym wszystko jest podporządkowane porom posilków i drzemek najmłodszego dziecka oraz zaprowadzania i odbierania starszych ze szkoły i przedszkola

      - rano przed wyjsciem z domu mąż ogarnia wszystkie dzieci a ja biorę prysznic, ubieram się i maluję

      - mąż odwozi dzieci do szkoły i przedszkola a ja je odbieram, zaliczając przy okazji spacer z niemowlakiem

      - olewam zadania, które mają w moim odczuciu niski priorytet (np. prawie nic nie prasuję, gotuję szybkie i nieskomplikowane potrawy)

      - jak się rozchoruję albo jestem niewyspana, to śpię z najmłodszym w porze jego drzemki, a jesli mam wtedy pod opieką starszaki, pacyfikuję je przy pomocy ulubionej bajki albo gry na playstation

      - zakupy spożywcze robię niemal wyłącznie przez internet z dostawą do domu, przed zrobieniem zakupów planuję menu na kilka kolejnych dni

      - po obiedzie ja kąpię i usypiam najmłodsze dziecko, a mąż całkowicie przejmuje starszaki - nadzoruje sprzątanie, kąpiel i czytanie bajeczki, po czym utula do snu

      - jak nic mi się nie chce a dzieci na mnie włażą, to kładę się na dywanie z książką i pozwalam żeby jeździli mi po plecach samochodzikami wink
      • mai-ra3 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:09
        "Mam troje dzieci (1, 37 i 8 lat)"

        Ja też mam troje: 7,11, i 40 lat wink



        sorry, nie mogłam się powstrzymać, wiem ze to literówka smile
        • run_away83 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:36
          Srodkowe ma 3.5 roku, nie mam pojecia skad to 37 mi się wzięło big_grin
      • baltycki Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:10
        > Mam troje dzieci (1, 37 i 8 lat),
        Ale to dziecko, 37 lat, to chyba troche Ci pomaga, prawda?))
      • kamunyak Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:11
        > - jak nic mi się nie chce a dzieci na mnie włażą, to kładę się na dywanie z ksi
        > ążką i pozwalam żeby jeździli mi po plecach samochodzikami wink
        >

        ten 37 latek też jeździ ci po plecach samochodem?
        rany, to faktycznie nie do zdarcia jesteś.
        • morgen_stern Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:34
          Cytat ten 37 latek też jeździ ci po plecach samochodem?
          > rany, to faktycznie nie do zdarcia jesteś.


          big_grin big_grin big_grin
        • claudel6 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 31.10.14, 23:15
          padłam big_grin
      • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:15
        mąż odwozi dzieci do szkoły i przedszkola
        czyli na co dzien jesteś z niemowlakiem tylko? i jakby mozesz się z nim lutnąć jak śpi? bo autorka wątku raczej ma małe szanse przy dwulatku na stanie cały dzień do kompletu...
        • run_away83 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:33
          Środkowe ma 3 lata i chodzi do przedszkola od dwóch miesięcy. Wczesniej przez ponad rok byłam całymi dniami sama z dwójką (średni miał 2.5 roku jak urodziłam najmłodszego), z ktorych mniejsze wisiało godzinami na piersi albo na rekach, a starsze nie sypiało już w ciągu dnia. Wtedy też odbierałam najstarsze ze szkoły, z dwójką mlodszych na doczepkę, miałam tandemowy wózek.
          • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:38
            oki zwracam honor-miałaś tak samo przechlapane.
            • run_away83 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:48
              Wiesz, ja tego nie odbieralam jako "przechlapane". Fakt, bylo mi trudniej niż teraz - teraz jak jestem przez 6 godzin dziennie tylko z roczniakiem, to mam wrażenie, że sie opie...m wink - ale nigdy nie byłam tak wyeksploatowana ja autorka wątku. Owszem, trafialy sie hardkorowe dni, ale raczej pojedyncze.

              Różnica jest chyba taka, że ja byłam i jestem wyspana - dziecko od urodzenia spało (i nadal śpi) z nami, jak w nocy chce mleka to się nie drze tylko otwiera dziob i szuka, a ja nie wstaję, tylko po omacku pomagam się przyssać i w mgnieniu oka zasypiam z powrotem.
              • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 07:39
                ee to przechlapane to tylko przenośnia byłasmile

                teraz jak jestem przez 6 godzin dziennie tylko z roczniakiem, to mam wra
                > żenie, że sie opie...m wink

                prawa? jak mi ktoś jedno zabierał to też taki lajt był naglesmile dla mam z czwórką pewnie trójka to luzik, itd.
              • monique_alt Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 15:16
                I to spanie z dzieckiem jest chyba clue całej sprawy.
                Ja przy pierwszym wstawałam w nocy, karmiłam piersią siedząc na fotelu i odkładałam do łóżeczka. Tak zmęczona jak wtedy to nigdy później nie byłam. Odsypiałam w dzień robiąc drzemki razem z dzieckiem.

                Kiedy urodziło mi się drugie dziecko (starsza nie miała jeszcze 2 lat) to z góry założyłam że śpi ze mną w nocy, męża wysłałam na inne łóżko. I mimo że miałam pod opieką dwulatka i niemowlaka byłam bardziej wyspana niż przy pierwszym dziecku.

                Rada dla autorki wątku:
                - jeśli karmisz piersią weź ssaka do łóżka.
                - jeśli karmisz butelką zmuś męża aby co druga noc z karmieniem była jego (zaargumentuj troską o dzieci - niewyspana możesz upuścić niemowlę)
      • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:20
        Rn - jej dzieci w domu siedza z tego co rozumiem - czekaja na miejsce do przedszkola?
      • kanna Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 23:11
        - jak mam coś do zrobienia a dziecko jest marudne lub śpiące, to wsadzam w chustę; w ten sposób składam i wieszam pranie, przygotowuję posiłki, ogarniam kuchnię, odkurzam i myję podłogę, etc.

        samobój uncertain
      • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:31
        Ale woły robocze z Was zatyrane big_grin
    • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:24
      A ile ma najstarsze? Nie dalo by sie nim zajac 2 latka? 3mce 2 i ? Tez mam 2 latka ale nietypowy - spi ciagle jeszcze. Czy jest jakas szansa na przywrocenie mu u ciebie drzemki? U mnie naprawde pomaga wspolne spanie tzn jak sie poloze obok i trzymam za lapke to spi jak sie gdzies rusze to wstaje. WprowaDzcie godziny lenistwa ok 11 zupa 11.30 kladziecie sie we trojke odpalasz grajki i tulac sie sluchacie/spicie/karmicie?
    • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:28
      Acha - jeszczw jedno - po poscie glownym mam wrazenie ze ty po prostu czujesz sie niedoceniona przez meza - pewnie wraca z pracy i jest hmm " zmeczony" (smirk smirk) powiedz mu wprost docen mnie kup mi kwiat pochwal itp to facet jest on jak wprost nie powiesz nie zalapie - tylko bedzie myslal ze on se zyly wypruwa a ty chcesz niewiadomoczego.
      No i ja jak dojde do etapu kiedy moim jedynym marzeniem jest "pospac do oporu" czekam soboty/niedzieli i o poranku wypycham tate i potomstwo z sypialni i mowie "zapraszamy na karmienie za 3h"
    • agnieszka77_11 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 22:53
      A rodzice lub teściowie? Opiekunka na parę godzinek? Męża też musisz zrozumieć. Ktoś musi zadbać o finanse rodziny, więc ciesz się, że garnie się do pracy i dzięki temu nie przymieracie głodem.
      • 3-mamuska Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 23:10
        Dziewczyny maja racje , weź kogos na 2 godziny do średniego w miarę w tym samym czasie kiedy młodsze spi w dzien, żebyś mogła polozyc sie i odespać.

        Albo po prostu, gdy maz wroci z pracy daj mu młode na ręce idz i spac na godzinę.
        Wez młode do lozka w nocy karm przez sen.
        Nie rób wszystkiego , rób tylko to co musisz.
        Zakupy przez neta.
        Spróbuj łapać drzemki po 15 minut , nawet kosztem sadzania 2-latka przed ekranem.
        Takie drzemki duzo dają , ale nie moga byc za długie bo ciezko sie dobudzić 15-20 minut Max.
    • burina Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 29.10.14, 23:38
      A gdzie mieszkasz? Jest szansa, że koło jakiejś emamy? Może przez forum by się udało zorganizować jakąś play date? U mnie w mieście jest też akcja kojarzenia osób starszych, których dzieci hen w świecie z młodymi ekspatami, których rodziny hen za siódmą górą. Może w jakiejś okolicznej parafii wywieś ogłoszenie, że szukasz przyszywanej babci w zamian za wożenie zakupów i inne mycia okien?
      • solange123 Opiekunka, opiekunka i opiekunka 29.10.14, 23:46
        Nie czytalam całego wątku, ale wydaje mi się, ze tylko zatrudnienie opiekunki na czesc etatu pozwoli Ci odpocząć
    • volta2 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 00:47
      rety, nie piszesz chyba ile lat ma najstarsze
      ale
      nauczyć dwulatka zabawy ze starszym
      lub
      nauczyć dwulatka spania równo z młodszym, a starszaka posadzić na bajce i odespać z młodszakami

      ułożyć stały plan dnia, pory drzemek i jedzenia - wdrażać konsekwentnie - i pod te pory planować własną regenerację

      jeśli mąż zapracowany to albo ma z tej pracy kasę na dodatkową pomoc dochodzącą, albo częściowo ze zleceń rezygnuje/wydłuża czas realizacji tak, by ciebie odciążyć - godzinę z rana i godzinę z wieczora i już będziecie wszyscy do przodu. o sobotach przemilczę, w tych okolicznosciach powinny być dla rodziny, ewentualnie jak taka specyfika pracy że klienci są w sobotę - odbierać dzień wolny w tygodniu. inaczej - uznałabym że mąż ucieka przed dmowym kołowrotem do pracy i tam sie w ciszy i spokoju wyżywa pracowo.
      sama znałam takiego tatę - pracował z moim mężem, duuużo zarabiał a w domu malutkie dzieci. jak sie darłam na męża że za późno wraca, to zawsze za przykład stawiał mi tego kolegę, że nie wychodzł ostatni.
      aż pewnego razu widzę pana kolegę jak śmiga na rowerze do lasu, tylko hej mi zakrzyknął - było ok.17-tej, jak podpytałam męża to sie okazalo, że żona z dziećmi do rodziców na miesiąc wyjechała. pan od razu szybciej zaczął wychodzić.

      mam 2 lata różnicy, czyli tak jak u ciebie najmłodsze i średnie, byłam przygotowana na hardcore i faktycznie było ciężko. dni, w których nie przychodziła pomoc były horrorem, najczęściej miałam dziewczynę do spacerów 2-3 razy w tygodniu. to były najlepiej wydane pieniądze w owym czasie.

      ale i tak, dni kiedy obaj się wybudzali z drzemki i rozpaczali po wybudzeniu były okropne, czasem płakałam na trzeciego, czasem puszczały mi nerwy i długo nie schodziły. moment wyjścia na spacer, ubrania hurtem 3 osób - też nie były łatwe, ale spacer był naprawdę przyjemnością, plac zabaw - rajem, warto było się pomęczyć przy tym ubieraniu.
      zawsze, bez względu na pogodę dzieciaki miały 2 spacery dziennie.

      z trójką domyślam się, że nie jest łatwiej, ale - czy starszak nie odciąża ci dwulatka? mój jak miał 2 latka to był już mocno zainteresowany 4 letnim bratem i gdybym miała na stanie jeszcze 3 miesięczne dziecko - to raczej by nikt nie zauważył dodatkowych trudności....

      na dodatkowy odpoczynek miałam czas, gdy mąż zabieral dzieci do kąpieli, ubierał a ja w tym czasie nic nie robiłam, przygotowywałam się do usypiania i karmienia dzieci. jak młodszy przestał ssać to do usypiania szliśmy na zmiany, jeden wieczór mama, drugi tata.

      nie zostawiaj tego tak, szukaj rozwiązań
      • morgen_stern Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:37
        Cytataż pewnego razu widzę pana kolegę jak śmiga na rowerze do lasu, tylko hej mi zakrzyknął - było ok.17-tej, jak podpytałam męża to sie okazalo, że żona z dziećmi do rodziców na miesiąc wyjechała. pan od razu szybciej zaczął wychodzić.

        Obawiam się, że to częsty scenariusz, sama mam taki przykład w bliskim otoczeniu, panu się do domu i trójki dzieci nie spieszy i sam to bez żenady przyznaje. Także tych "zapracowanych panów zarabiających całymi dniami na rodzinę" to dzieliłabym przez trzy.
        • stacie_o Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:48
          smile
        • totorotot Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:58
          Dokładnie
    • czar_bajry Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 00:56
      panią do pomocy niech ci zatrudni....
    • hermenegilda_zenia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 00:58
      Skoro mąż jest ciągle nieobecny, bo pracuje to zakładam, że firma przynosi dochód - nie wyobrażam sobie nikogo, kto dobrowolnie i całkowicie wypisuje się z życia rodziny dla pensji minimalnej. A skoro tak, to w takiej sytuacji oczywistością jest zatrudnienie osoby/pomocy domowej na parę godzin, choćby co 2 dni, żeby cię odciążyła i żebyś mogła się wyspac (ty i niemowlak lulu), starszak z opiekunką/pomocą domową.
    • jola-kotka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 01:06
      Następną trójkę sobie walnij,trzeba było myśleć przed teraz pozamiatane. Chciałaś to masz,proste.
      • paliwodaj Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 02:35
        Ja tez mam 3, co 3 lata najstarszy syn autystyczny. Teraz ma 12 lat. tydzien temu trzeci raz w zyciu zlamal reke. Nie mamy tu rodziny, na "ciagle meza" nie licze, ogarniam jak moge. Rodziny w USA nie mamy.
        Ogarniam, nie marudze, to moje dzieci

        Jezeli o 21 -22 idziesz spac to jaki masz problem z niewyspaniem? Nie ma wytlumaczenia dla ojca 3 dzieci ze nie ma czasu dla nich. Faktycznie moze jeszcze jedno niech ci zrobi, gdy kiedys wpadnie do domu
        • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:12
          Dzieki za cieple slowa.oczywiscie musialy niektore panie sie wyzyc na mnie. To moja sprawa ze mam 3 dzieci,byla to nasza wspolna decyzja.maz pracowal duzo gdy bylam w ciazy zeby mi pomoc potem i mniej pracowac.mialam pania do sprzatania Bo mialam problemy z szyjka i nie moglam nic robic. A potem sie okazalo ze wzial, za moimi plecami dodatkowe zlecenie.zgodzilam sie na soboty,ale teraz robi i popoludniami.obcja byla ze pracuje do 12 przez pieresze miesiace i nagle sie nie da.czuje sie zrobiona w konia.nie oczekuje od niego ze bedzie po robocie sprzatal, moze sie walnac na kanapie i z niej obslugiwac dzieci,wraca Jak wszystkie sa w lozkach i oto jestem najbardziej zla,jestesmy obydwoje przez to zmeczeni...jestem w stanie wszystko ogarnac ale brak snu dobija.do pazdziernika dawalam rady, ale teraz meza nigdy nie ma.nawet na tygodniowym urlopie przez 3 dni pisal oferty i codziennie odbieral telefony sluzbowe...niemowle spi z nami i karmie przez sen ale i tak mnie budzi.syn tez w sypialni,ale sie np. O 5 budzi lub wogole zle spi czesto cala noc,Jak mnie wybudzi to juz nie zasne. Po poludniu Jak on spi,niemowle sie budzi i nim sie zajmuje.najstarsza ma 8 lat i duzo pomaga.ale Jak wraca ze szkoly to odrabiamy lekcje,uczymy sie a potem wychodzimy na zajecia lub do innych dzieci.odkurzam i duzo robie z mala w nosidelku,sprzatam tak zeby na pierwszy rzut oka bylo czysto,generalne parzadki sporadycznie,obiady szybkie lub odmrazam co zamrazalam w ciazy.wszystko pieknie tylko to ciagle niewyspanie mnie dobina.jak nie jedno mnie w nocy budzi,to drugie,to moj najwiekszy Problem. Potem w niedziele maz padniety. Sam wyglada na zmeczonego.macie racje,musze zalatwic. Opiekunke jesli z przedstkolem sie nie uda-dzis Bede dzwonic i sie pytac.problem mam z mezem Jak widzicie Bo nic do niego nie dociera.ja wracal o 17 i wspolnie zajmowalismy sie wszystkimi to moglam nieco odetchnac. Za sytuacja jest przejsciowa,ale teraz przydalby mi sie maz.co do pracy,przyznam wam ze Jak pracowalam to bylam bardziej wypoczeta i czas na kawke mialam wiec nie piszcie,ze siedze w domu Bo to siedzenie bardziej meczace niz praca-maz do 16 siedzi w biurze...potem pracuje fizycznie
          • run_away83 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:26
            A może wstawanie w nocy do dwulatka zleć mężowi?

            Ewentualnie tymczasowo dwulatka do waszej sypialni (choćby na materacu na podłodze obok waszego łóżka) - może mając rodziców na wyciagnięcie ręki będzie lepiej spał.
            • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:41
              On wlasnie dlatego z nami spi.kiedys spal i zasypial jeszcze gorzej wiec nie oglada juz przez to wogole bajek i jest ciut lepiej.aha,rosna mu zeby ostatnie...
              • run_away83 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:47
                Jak mu sie wyrzynają piątki, to możliwe że najzwyczajniej w swiecie budzi go ból. Sprobuj mu dać na noc paracetamol albo ibuprofen dla dzieci.
          • mama.gucia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:54
            Poprzestawialy Ci sie troche priorytety. Dziewczyno odpoczywaj, a nie sprzatasz. Odpoczywaj, relaksuj sie, zrob cos przy sobie. Porzadki zostaw mezowi, nawet te drobne. Nie udawaj samowystarczalnej, bo takie zycie mezowi sie jeszcze spodoba i wezmie wiecej zlecen.
          • totorotot Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 19:15
            >nie oczekuje od niego ze bedzie po robocie sprzatal,


            zdradzisz mi ten sekret, dlaczego nie oczekujesz?
            • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 19:40
              Zeby docenil ze ona sprzata szczerze powiedzial kocham cie jestes super matka i super zona. Lubie z toba byc i kocham cie z kazdym dniem bardziej widze ze jestes zmeczona czy moge ci jakos pomoc moze wynajmiemy kogos do pomocy...Tego typu rzeczy a nie bozejaki to byl dzien w pracy i zrob cos zeby nie plakalo. Zeby miec poczucie ze czuje sie ojcem i kocha swoje dzieci. To naprawde nie chodzi o podzial 50:50.
            • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 20:43
              Bo on swoją robotę z której utrzymuje całą rodzinę, a nie wydaje tylko na siebie skończył. Tyle w temacie.
        • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:20
          Paliwodaj, ile lat ma twoje najmłodsze dziecko, że już nie pamiętasz?
          Mój syn jest naprawdę dobrze śpiącym dzieckiem. Ale kiedy odreagowywał emocje z chrzcin, noc wyglądała następująco - poszedł spać o 20-tej, wstał o 21-ej, dał się uśpić o 1-szej i pospał do 4-tej, potem jeszcze przysnął o 5:30 na 20 minut, niestety ja już nie zdążyłam zasnąć. Mojego snu - 3 godziny. Noce z okresu skoków rozwojowych - idę spać o 21-ej, dziecko budzi się o 23-ej, idzie spać o 1-ej, budzi się 4-tej, idzie spać o 5-tej, ale budzi się o 6-tej. I jeśli takie atrakcje zdarzają się raz na tydzień/ dwa/ trzy, no to można przetrzymać, ale co noc?
      • mamako2216 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:04
        Chyba nie o takie rady autorce chodziło.Skoro nie masz żadnych mądrych rad to lepiej nic nie pisz.
    • ziarenko-piasku Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:05
      Współczuję. Też mam trójkę, w czym dwójka to drobnica-i czasami wypatruje męża jak zbawienia. Ale on wraca o 16 i weekendy ma wolne. Więc rozumiem, ze w twojej sytuacji można czuć się wykończoną. A starsze dziecko ile ma lat? Bo mój 12-o latek to pobawi się z bratem, ponosi małego. Nie masz kogos z rodziny poprosić o pomoc, by czasem ktośwpadł i pomógł. A może wynająć kogoś choć na dwa dni, po kilka godzin w tygodniu?

      Powodzenia
    • aagnes Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:32
      Nawet trudno zdobyc sie na jakies slowa wspolczucia - moze zrobcie sobie jeszcze jedno dziecko? wtedy docenisz, ze z trojka byla sielanka?
      mozecie mi wyjasnic - po jaka cholere robicie dzieci, skoro wiadomo, ze jedna matka z trojka drobnych dzieci to koszmar. wiem, wiem - sa matki polki, ktore zasuwaja 15 lat przy dzieciach i nigdy sie nie skarza, ale ja mowie o normalnych kobietach ze swoimi potrzebami (np: wyuzdana potrzebą snu ok 6 godzin na dobe). skoro malzonek nie uczestniczy w zyciu rodziny tylko zarabia - jak kiedys bywalo, jego obowiazkiem jest zatrudnic panią do pomocy na codzień, a nie od swięta.
      • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:46
        Jej najatansza dziecko jest juz szkolniakiem.Nie pojmuje czemu nie moze zajac sie srednim.
        • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:48
          Bo chodzi do szkoly? Nie wyobrazam sobie by sie nim codziennie dluzej zajmowala.
          • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:01
            A musi codziennie.Jak sie zajmie 2razy w tyg.po godzinie to starczy.
        • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:50
          ja nie pojmuje jak można wymagać od ośmioletniego dziecka zajmowania się dwulatkiem...
          • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:54
            Za moich czasów ośmioletnia koleżanka z klasy której urodził się młodszy brat samodzielnie szła z wózkiem na spacery, bez opieki dorosłego.
            • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:24
              ale co to ma do rzeczy? ja widzę sporą różnicę w pchaniu wózka z niemowlakiem a zajmowaniem się dwuletnim zbuntowanym dzieckiem...wiesz moja taki wózek pchała jak miła 2,5 roku-to niespecjalna sztuka..
          • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:59
            No faktycznie Trauma na cale zycie jak sie godzine pobawi z bratem/siostra.Moj syn potrafi przez godzine zajac duzo mlodsze dziecko i jeszcze pomoze mu sie ubrac,wytrzec nos itd.No,ale nie jest ciamajda.
            • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:22
              .Moj
              > syn potrafi przez godzine zajac duzo mlodsze dziecko
              którego nie ma w domu na co dzień i który nie odbiera uwagi rodziców dodaj jeszcze i jest to dla niego jakaś "atrakcja" , nie masz pojęcia czy miałby ochotę zajmować się rodzeństwem
              • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:33
                Biedne ciemiezone starsze rodzenstwo.Sama sie zajmowalam moim i jakos nie czuje sie pokrzywdzona.
            • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:28
              Trauma nie, ale prawdopodobieństwo, że zdoła się nim zająć w sposób pozwalający matce spać, raczej niskie. Ale spróbować zawsze można.
              • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:33
                Nie no ematkowe osmiolatki zbuntowanemu dwulatkowi potrafią zorganizować zajęcia na cały dzień a matka się w tym czasie wybyczy, zakupy zrobi, itpwink....tylko potem w gazetach można poczytać jak się te dzieci same sobą świetnie zajmują.....
                • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:44
                  Przestan fantazjowac.Nikt nie pisze o zajmowaniu sie przez caly dzien.Ja sie zajmowalam,Korona mi z glowy nie spadla.
              • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:38

                • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:54
                  Edel - tyle na forum siedzisza nie zakumalas ze to nie jes watek zeby znalezc rozwiazanie tylko chodzi o to zeby matce powspolczuc i na meza pojechac? Kazde rozwiazanie zle bedzie - jak tu spac przy 8latce i2latku?
                  Rece opadaja.
                • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 12:27
                  mylisz się moja droga niestety w dzisiejszych czasach takie patologie ciągle istnieją, naklepią sobie dzieci a potem wymagają od nich aby się sobą zajmowały......
                • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 08:51
                  To nie o to chodzi, że nie ogarnie i brat z okna wyskoczy. Nie ogarnie w tym sensie, że raczej w 90% przypadków rozwinie z nim zabawę hałaśliwą bądź owocującą wparowaniem obojga do sypialni z okrzykiem "Popatrz, mamusiu, co wybudowaliśmy" - a potem "Ojej, przepraszam, przecież miałaś spać". Ja nie neguję, że może dzieckiem się zająć, a matka w tym czasie może książkę poczytać, tylko sugeruję, że ze spaniem może być już gorzej.
                  • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:42
                    Ona ma dziecko w wieku szkolnym, takie dziecko (jak chce i jak zostało wychowane oczywiście) panuje nad takimi wyskokami jeżeli mama mu powie, że chce odpocząć.
                    • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 13:24
                      Raz zapanuje lepiej, raz gorzej. Owszem, przytrzyma dwulatka zmierzającego do sypialni, ale ten mu się rozedrze, itd. itp. Na pewno nie może to być jedyne rozwiązanie problemu "niewyspana mama", mąż też się powinien włączyć, czy to osobiście wieczorami i w weekendy, czy też w formie finansowania niani.
                    • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 13:24
                      Raz zapanuje lepiej, raz gorzej. Owszem, przytrzyma dwulatka zmierzającego do sypialni, ale ten mu się rozedrze, itd. itp. Na pewno nie może to być jedyne rozwiązanie problemu "niewyspana mama", mąż też się powinien włączyć, czy to osobiście wieczorami i w weekendy, czy też w formie finansowania niani.
                      • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 14:01
                        Jeżeli pracę ma typu fizycznego to tylko pomoc domowa bo inaczej zatyra się na śmierć.
          • ziarenko-piasku Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:26
            slonko1335 napisała:

            > ja nie pojmuje jak można wymagać od ośmioletniego dziecka zajmowania się dwulat
            > kiem...

            Weź ty się zastanów co ty piszesz?
            Co jest zdrożnego w tym, ze 8 latek pobawi się trochę z 2-3 latkiem ? No co...się pytam?
            • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:30
              Co jest zdrożnego w tym, ze 8 latek pobawi się trochę z 2-3 latkiem ? No co...s
              > ię pytam?
              w tym że się pobawi trochę nic kompletnie ale w tym , że jego obowiązkiem ma być zajmowanie się tym dwulatkiem już tak...weź sie zastanów co piszesz..
              • ziarenko-piasku Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:33
                slonko1335 napisała:


                > w tym że się pobawi trochę nic kompletnie
                Skoro nic, to nad czym mam się zastanawiać?

                ale w tym , że jego obowiązkiem ma b
                > yć zajmowanie się tym dwulatkiem już tak...weź sie zastanów co piszesz..

                A od kiedy obowiązkiem 8 latka jest zajmowanie się rodzeństwem???
                Gdzie ty to laska wyczytałaś???
                big_grin

                Słów brak....
                • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:37
                  > Skoro nic, to nad czym mam się zastanawiać?
                  i myśłisz, że tego nie robi? ignoruje rodzeństwo i udaje że go nie ma? albo opędza siię kijem? tylko ta chwila zabawy w jaką ośmiolatek jest w stanie zaangażować dwulatka nie rozwiazuje raczej problemu autorki wątku...bo raczej słabo ona sie wtedy wyśpi...przypominam, że mamy jeszcze trzymiesiecnziaka na stanie-jego też ma ogarniać ta ośmiolatka czy dwulatek może?

                  > Gdzie ty to laska wyczytałaś???
                  Tu :
                  "Jej najatansza dziecko jest juz szkolniakiem.Nie pojmuje czemu nie moze zajac sie srednim. "
                  • edelstein Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:42
                    Na logike,jesli matka nie musi przez godzine zajmowac sie 2latkiem to jest jej latwiej.No,ale wymaganie od 8latka zabawy z mlodszym rodzenstwem jest be.
                    • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 12:24
                      Na logikę to żadna odpowiedzialna matka nie zostawi ośmiolatce dwulatka i niemowlaka i nie pójdzie sie wyspać w międzyczasie...nie sądzę, żeby w domu autorki wątku dzieci udawały, że sie nie widza i ignorowały i chyba jest normalnym, że starsze spojrzy cna chwilę na młodsze lub się z nim pobawi ale to jakby nie rozwiązuje problemu...
              • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:59
                Przeciez nie chkdzi o to zeby go przewinal i namarmil... Ma sie bawic w tym samym pokoju i pilnowac zeby 2 latek z okna nie skoczyl nie lizal kontaktu. Finito. Trudne nie?
                • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 12:25
                  oczywiście a ten dwulatek to spokojnie będzie siedział w tym pokoju z ośmiolatkiem organizacyjnym mu zabawę a matka się prześpi w międzyczasie...takie rzeczy to tylko na forum...
                  • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 13:56
                    No nie wiem - moje siedzi. Tyle ze ja 8 latka do pilnowania nie mam...
                    • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 15:07
                      i co zostawiasz tego dwulatka samego w pokoju i idziesz spać?
                      • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 16:35
                        Nie. Sadzam dziecko na dywanie mowie tu pilka tu kulodrom a ty sie bedziesz cichutko bawil jak mamusia sie przespi. No i siedzi i sie bawi. Jak munsie znudzi przychodzi do lozka i najpierw probuje zjesc a potem skacze mi po glowie. Ale co sie przespie to moje.
                        • slonko1335 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 16:51
                          acha...większości dwuletnich dzieci jakie znam/znałam nudzi/nudziło się po jakichś 5 do 10 minut ...w dodatku znakomita większość z nich miała cudowne pomysły jak pilnowana nie była-ja nie wyobrażam sobie aby przy takim dziecku sobie iść spać i je zostawić bez opieki.
                          • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 18:05
                            Nie wiem - mam dom dostosowany pod dziecko - moze mam latwiej bo okien nie mam (tylko sufitowe) i bardzo duze akwarium w sypialni ktore na bardzo dlugo zajmuje uwage dziecka. Pokoje mam oddzielone bramkami wiec do kuchni czy lazienki nie polezie. Do zabawek ma dostep swobodny wiec jak mu sie kulodrom znudzi to puzzla uklada albo w klockach ryje. Jedyny minus ze nie sprzata po sobie wink
                            • me-lissa Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 22:57
                              Ichi, wszystkie znane mi dwulatki potrzebują towarzystwa jak powietrza, moja dwulatka pobawi się sama góra 10 min i niezależnie od atrakcyjności zabawy przyjdzie po mnie i zacznie zabierać mi cokolwiek trzymam w ręku jęcząc: zostaw to mama, teraz MASZ SIĘ ZE MNĄ BAWIĆ! Natomiast zgadzam się że ośmiolatka mogłaby przejąć rolę zabawiacza choć na pół godzinki dziennie, jeśli zgrać to z drzemką niemowlaka mama mogłaby przysnąć
                              • ichi51e Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 07:48
                                lepsze 10 min drzwmki niz nic smile
                              • aneta-skarpeta Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:01
                                8letnie dziecko jak najbardziej moze pobawic sie/ zając 2latkiem

                                może tez pomóc trochę w domu- w drobiazgach, ale to tez bardzo pomaga
                                samo moze np chocby zrobic sobie kanapkę czy płatki na mleku

                                i generalnie łatwiej jest jak dzieci uczy się samodzielności
                                • sagan137 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:05
                                  > 8letnie dziecko jak najbardziej moze pobawic sie/ zając 2latkiem

                                  tak samo jak najbardziej dorosly facet, maz i OJCIEC trojki dzieci, moze pare razy w tygodniu tak zorganizowac swoje popoludnie, aby jego zona i matka jego dzieci mogla sie wyspac i odpoczac.
                                  • aneta-skarpeta Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:17
                                    "> tak samo jak najbardziej dorosly facet, maz i OJCIEC trojki dzieci, moze pare r
                                    > azy w tygodniu tak zorganizowac swoje popoludnie, aby jego zona i matka jego dz
                                    > ieci mogla sie wyspac i odpoczac."

                                    oczywiscie, jedno nie kwestionuje drugiego

                                    mozna zmusic ( jak się umietongue_out) ojca do opieki nad dziecmi, a w ciagu dnia 8latka do pomocy w czynnosciach domowych, czy przy rodzeństwie

                                    skoro autorka nie umie zmusic własnego meza do odrobiny pomocy, zrozumienia i empatii to my go zmusimy?

                                    chyba ze chodzi tylko o pojeżdzeniu po mężu?

                                    btw mój tata nie musial byc ganiany do pomocy, zreszta zawsze leciał i leci do domu jak na skrzydłach, ale przede wszystkim dlatego, że kocha moją mamę ponad wszystko i nie mógłby patrzec jak ona "pada na ryj"

                                    i tu jest wg. mnie klucz
                                    jesli między małżonkami nie ma przede wszystkim ogromnej przyjaźni małzenskiej to jest przeciąganie liny i wpuszczanie drugiej osoby w maliny ( zony w dzieci i dom, uciekanie w prace)

                                    ja nie umiem jej dac skutecznej rady- zrób tak, a mąż się zmieni

                                    moge powiedziec, co ona moze zrobic, aby jej zycie bylo łatwiejsze- tak poza problemem z mężem
                          • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 09:43
                            słonko, no ale dzieci są różne. ja dzisiaj pospałam sobie trochę bo Młodsza zajmowała się rano bratem. I on jest fajny i spokojny i lubi z nią spędzać czas i ona potrafi się z nim fajnie bawić.
              • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:00
                moja Młodsza i Starsza same na siebie wzięły w tym tygodniu obowiązek zajmowania się bratem-bo ja jestem chora. Same zaproponowały, same się z nim bawiły, rysowały, oglądały, grały, robiły jedzenie. ..
      • kol.3 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 07:43
        Aagnes, z ust mi to wyjęłaś. Najpierw jest na forum jęczenie " muszę mieć trzecie dziecko, mąż nie chce, nie rozumie moich potrzeb, co prawda nam się nie przelewa ale damy radę," a potem lament że ciężko.
    • moofka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 08:50
      dzieci masz i miec bedziesz
      maz pracuje i pracowac bedzie
      ty jestes menedzerem i logistykiem domu i czeredy calej
      musisz zadzialac konstruktywnie
      siasc z kartka w kratke
      rozdzielic rzeczy na wazne i mniej wazne
      na obowiazki, ktore wykonac musisz, a ktore mozesz odlozyc albo delegowac
      nikt ci nie pomoze jak sama sobie nie pomozesz
      konkretnie wskaz obszary gdzie nie wyrabiasz i chcesz odpoczac
      moze godzina dziennie spedzona z daleka od domu na przyjemnosciach spacerze czy fitnesie pozwoli ci sie zregenerowac i nie zwariowac
      moze cos innego
      ale to ty wiesz
      wlosy leca, bo jestes po porodzie - normalne
      ale to ty jestes najwazniejsza i o siebie musisz zadbac
      szczesliwa kobieta to szczesliwy dom
      miks dwulatka z trzymiesieczniakiem na pewno latwy nie jest
      ja przy samym dwulatku nieraz nie wyrabialam
      wiec na pewno masz powod do zmeczenia i nadmiar obowiazkow
      ale to ty wiesz, jak soebie pomoc
      nikt inny
      jestem przekonana ze maz tez chce ci pomoc
      ale jezeli przychodzi wieczorem - tez zmeczony, a widzi jeczaca kupke nieszczescia to pewnie nie wiem jak
      a ty mu to po zolniersku powiedz
      • tabakierka2 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:07
        Masz możliwość, żeby 2-latka zapisać do klubu malucha choćby na 2-3godzinki dziennie?
        mnie to ratowało, jak urodził się młodszy (starszy między 8-12 był w klubiku), a miałam tylko ich dwoje...Chociaż to podobnie jak u Ciebie, skoro najstarsza w szkole w ciągu dnia.
    • volta2 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:23
      eee, skoro najstarsza to 8 latek to w zasadzie męczysz się z dwójką

      po co 8 latkowi pomagasz w lekcjach? nauczysz od małego i do gimnazjum będziesz siedzieć. spytaj czy ma zrobione zadania a sprawdzanie sceduj na nauczyciela, on od tego jest, nie ty.
      (wiem, wiem, w Polsce nie do przeskoczenia mentalnie)

      8 latki nie obarczyłabym nigdy w życiu zabawą z dwulatkiem, ale wózek na spacer dookoła bloku/ulicy z niemowlakiem jak najbardziej tak. na czas spania kołowanie wózkiem i 8 latka może wykonać. jak się zacznie drzeć to sprintem do domu i już.

      jeśli nie chcesz 8 latka umoczyć w pomoc(co akurat zrozumiałe i ja bym sama też nie umoczyła) - to do świetlicy na maksymalnie długo jak się da. przynajmniej w towarzystwie posiedzi dzieciak równolatków.

      cała reszta - czyli 2 latek i niemowlę to da się ogarnąć, nawet bez pomocy, choć z opiekunką będzie duuużo prościej.
      rozczarowałaś mnie, ten ton pasuje mi do matki 4/5 latka, 2 latka i niemowalka. a ty tu ze szkolniakiem na stanie tak rozpaczasz?
      • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:37
        8 latek właśnie w takim układzie może wymagać pomocy w lekcjach i nie chcieć zostawać dłużej poza domem. Nie kupuję opcji opierających się na przerobieniu 8-latka na dorosłego i zostawieniu samego sobie.
        Moja 8,5 latka, choć niby samodzielna i spragniona rodzeństwa, w pierwszych tygodniach życia dziecka kreowała sytuacje pt. "Wybieraj mamo, kogo bardziej kochasz" i miała różne niecierpiące zwłoki problemy, kiedy dziecko budziło się do karmienia. Starałam się jak często się dało dawać jej pierwszeństwo, żeby wciąż czuła, że jest moim dzieckiem. Teraz, im niemowlę jest starsze, tym ona mniej takiego zaangażowania wymaga, widać już czuje się bezpiecznie.
        • volta2 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:54
          z tego co piszesz, to dla 8 latki niemowlę w domu było nowością
          w przypadku tej - niemowlę to kolejne już dziecko, nie powinno być problemów dla starszej, ona to przerobiła przy średniaku

          pomijam już kwestię "nieprzygotowania" starszego dziecka na pojawienie się młodszego.
      • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:45
        Swietlica odpada Bo nie pracuje,miejsca nie dostane.corka odrabia sama ale srawdzam i pilnuje by sie uczyla na sprawdziany i pomagam w polskim-chodzi na zajcia z polskiego bo mieszkamy w niemczech.bratem sie zajmnie i nawet jedzenie zrobi,ale wybaczcie,nie zdrzemne sie w tym czasie Bo ma dopiero 8 lat i Jak sie cos stanie to dziekuje...dzwonilam do przedszkola,prawdopodobnie dostanie miejsce od stycznia Bo bedzie wtedy prawie 3-latkiem.
        • volta2 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:57
          skoro w Niemczech to można się domyślać, czemu nie zatrudnisz opiekunki
          nie wiem ile tam dzieci spędzają czasu w szkole ale pewnie do 15-16 od rana? więc te twoje żale sa naprawdę nie uzasadnione.

          musisz popracować nad organizacją.
          • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:04
            Corka wraca o 13,czasem14.skad takie info?
            • volta2 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:24
              przecież nie info, tylko podejrzenia

              nie wiedziałam że maluchy w Niemczech tak szybko wychodzą ze szkoły a podejrzenia mam z powodu własnych doświadczeń - moje w "zachodniej" szkole wychodziły w tym wieku o 15.30- 16.30, zaczynały od rana, czyli od 8.30. w tej sytuacji ogarnąć dzieci nie byłoby nadto trudno.

              a świetlicy w ogóle nie było. widocznie Niemcy mają to inaczej zorganiozwane.
          • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:08
            Czemu nie? Stawki tam są drogie?
        • 3-mamuska Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:05
          A moim zdaniem powinnas na kanapie miedzy dziecmi zdrzemnąć sie skoro 8-letnia corka daje rady.
          Gdyby sie cos działo w sekundę jestes na nogach.

          Ja mam autystycznego syna ma 7 lat ale wymaga opieki jak 2-latek nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
          Gdy młody sie urodził strsze miały 4 i 9 lat.
          Ale gdy miał 2 latka zaczęły sie koszmarne noce z krzykiem płaczem przez 2-3 godziny non stop i musiałam ratować sie krótkimi chwilami na kanapie .

          Musisz nauczyc sie odpoczywać. Bo sie wykończysz.
      • kropkacom Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:58
        Szkoła teraz wymaga aby rodzic miał piecze i nad zadaniami domowymi. Zresztą wystarczy, ze dziecko ma jakieś problemy z uczeniem i rodzic wtedy niestety jest już w tym procesie nauki niezbędny.
        • stacie_o Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:41
          albo radośnie dostaje polecenie
          strony 15-20 przeróbcie z rodzicami
          w sobotę zróbcie makatkę
          w niedziele fotoreportaż z rodzinnego spaceru w parku
    • chipsi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:49
      Współczuje, ja przy jednym odpadałam.
      Przede wszystkim olej sprzątanie, prasowanie itd. Ogarnij z większego chałupę, ugotuj coś prostego. Córka niech pobawi się z dwulatkiem jak niemowlak śpi, będziesz miała chwilę dla siebie. Zostaw chłopa na jeden dzień z tym całym bajzlem to może zrozumie. W niedzielę np. Musisz pilnie wyjść albo jesteś umierająca i nie wychodzisz z sypialni choćby się paliło.
      • e-milia1 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:59
        Mozna i duze dziecko przygotowac,ale w praniu inaczej wyjdzie.nasza upominala so o rodzenstwo,po urodzeniu brata zaczela sama Jak niemowle sie zachowywac.po narodzinach siostry,podobnie.smiem zauwazyc ze bardziej ja to dotknelo mit jej braciszka
        • chipsi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:10
          Rozumiem. Sama mam 8-latkę i czasem się zastanawiam dlaczego tak duże dziecko jest tak niesamodzielne. Myślałam że to przez to że jest jedynaczką.
    • kropkacom Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 09:56
      No trójka dzieci w takim układzie to nie przelewki. Nie daj sobie broń Boże wmówić, że jesteś nie zaradna, czy coś w tym stylu. Współczuje. Co do męża to wiesz najlepiej, czy ucieka, czy musi brać te zlecenia. Morgen ma niestety rację, że zdarza się, że faceci celowo robią się na zapracowanych. z drugiej strony, na całą czwórkę to już sztuka zapracować. Przydałaby ci się pomoc i to dorosłej osoby, a nie twojej córki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka