berber_rock
14.11.14, 10:39
Historia jest taka:
Jakies 2 m-ce temu przy okazji jakiejs tam rozmowy z tesciami przez skype'a padlo niezobowiazujace pytanie, co robimy w urodziny eMa. No nie mielismy jeszcze wtedy zadnych planow, a z pewnoscia nie mialismy planow wyjazdowych. I tyle. Temat ucichl - potraktowalismy to jako pytanie typu poddierzka razgawora ...
Urodziny za 2 tyg, a tymczasem tesciowa informuje, ze w naszych okolicach w dniach takich a takich bedzie sie krecic ciotka eMa (piata woda po kisielu), a ze nigdy nie byla, a jest okazja, bo sa urodziny, to moze bysmy cos zorganizowali i ja zaprosili. Poki co, zadnej zobowiazujacej odpowiedzi nie dalismy, a w kazdym badz razie z pewnoscia nie dalismy jej ciotce, z ktora kontakt mamy nijaki. Ale oczywiscie ch. wie, co ciotce powtorzyla tesciowa.
Zrobilismy natomiast male dochodzenie, jakim to cudem ciotka, ktora raczej nalezy do oszczednych i niezamoznych oraz samolotem leciala w zyciu 2 razy, nagle bedzie sie krecic w drugim koncu Europy. I okazalo sie, ze .... bilet na samolot zakupila ... tesciowa.
Dostalam malego wkooorwa, bo nie lubie jak ktos probuje wejsc do nieba po moich plecach oraz organizuje mi zycie za moimi plecami.
I mam w zwiazku z tym dwa pytania:
1. Co zrobic TYM razem? (w koncu ciotka jest tu Bogu ducha winna i najmniej chyba zawinila w calej tej aferze)
2. Co zrobic, aby takich sytuacji uniknac w przyszlosci?
(bo przyznaje, ze dalismy sie podejsc bajecznie)