Dodaj do ulubionych

Ryc z nim czy odejsc?

28.11.14, 23:37
Moj ukochany kiepsko znosi listopad, grudzien zreszta tez - zimno, mokro, ciemno, paskudnie. Postanowił przekopac się do Australii, bo tam cieplo, sucho i slonecznie. Kupił motyke, kilofy, lopaty, przytachal jakies deski... Dzis ledwo zjedlismy obiad po pracy, wyszlismy do ogrodka i ryjemy w ziemi. Mamy juz jakies poltora metra wygodnego, szerokiego tunelu smile Ale przestalo mi sie podobac, bo to juz tyle godzin, zmeczona jestem, napilabym sie grzanego wina, grudki ziemi osypuja mi sie na plecy, gole plecy, dodam, bo kurtka mi sie podwija jak sie schylam.
Mam chwile oddechu i pisze do was ze smartfona, wiec wybaczcie brak polskich znakow. Ukochany montuje szacunek z desek, zeby przestalo nam sie sypac na plecy. Dobrze, ze kurtka ma kaptur, bo chyba bym tej ziemi nie wyczesala z glowy.
Ryc z nim dalej czy odejsc do domu i zrobic sobie to grzane wino? Tylko jak to sie robi, bo nigdy nie robilam. Gozdziki podobno i cynamon.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka