i nie pójdę, chyba już nigdy

W domu 2 małych dzieci, ostatnio cały czas chorują, kolejny weekend siedzimy w domu.
A jak nie siedzimy, to chodzimy na durne zabawy dla dzieci, do sali zabaw, ewentualnie do znajomych z dziećmi.
Czasem, rzadko, spotykamy się z bezdzietnymi ale z dziećmi jesteśmy oczywiście, więc ani nie pogadasz, ani się nie napijesz. Zresztą, z tymi bezdzietnymi jakoś naturalnie się rozluźniło. Na miasto z nimi nie możemy iść, na weekend nie wyjedziemy...
Na sylwestra bym poszła. Mam tyle ładnych sukienek. Ale nie, sylwester będzie z dziećmi u znajomych z dziećmi.
Jestem jeszcze młoda, jeszcze chcę się bawić, ubrać się ładnie, tańczyć całą noc.
Na koniec dodam, że nie żałuję, że mam dzieci ale jakaś frustracja mnie dopadła. Idę sobie nalać wina.