stacie_o
21.12.14, 21:10
buractwo? A może zbytnie gapiostwo? Rozmawiałam z koleżanką pracującą w firmie X. Mężczyzn i kobiet tam po połowie, raczej ludzie w wieku reprodukcyjnym. Sporo ciąż, dzieci, urlopów itp. I zaskoczę was: nie chodzi o L4, ani o powrót z urlopów. Ale o to, że jak jakaś kobieta idzie na urlop, to tak jakby przestawała istnieć. Owszem, pensja wpływa, bonusy z zfśs też, ale wszystko PONAD to nie. Nie są zapraszane na imprezy firmowe (a chętnie by poszły), na imprezy typu dzień dziecka (!), na majówki itp. Firma kontakt ma: mailowy i telefoniczny. Czarę goryczy przelało spotkanie wigilijne, na które matki na urlopach nie zostały zaproszone, przyjęcie dość wykwintne połączone z rozdawaniem paczek na święta z czekoladami, winami i szynkami. Wszystko to ze środków operacyjnych, a nie zfśs, więc nie musiało być co do łepka rozliczone. Na moją sugestię, że można by zadzwonić i spytać, a co ze mną, koleżanka stwierdziła, że nie będzie się pchać tam gdzie jej nie chcą ani wykłócać o szynkę.