kropkacom Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 17:15 To w domu dwoje nałogowców. Nie zazdroszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 17:24 Dasz rade. Jak moj maz dal rade to i Ty dasz Maz pomagal sobie e-papierosem przez kilka miesiecy. Powiem jednak szczerze, ze ciezko z nim bylo wytrzymac, a ze ja do lekkich charakterow nie naleze i uwazam, ze swietosci(czyli mnie) sie nie tyka, a juz - nie daj Boze - nie zwraca jej sie uwagi, to nasz dom wygladal przez jakis czas jak pole minowe, az psy osiwialy Ale przeszlo po roku Wiec, jak twoj ukochany jest na to gotowy, to smialo rzucaj Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:23 Sama nie rzucała, ale kumpel opowiadał, że w systemie "opadającym" czyli coraz słabiej miewał objawy przez ok. 3 miesiące. Czyli po miesiącu możesz mieć jeszcze wyraźnie się odzywający głód. Nic to, tylko nie odpuszczaj! Odpowiedz Link Zgłoś
sarah_black38 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:45 Paliłam długo, bo od liceum. W pewnym momencie zorientowałam się , że palę dłużej niż żyłam bez papierosa. Postanowiłam rzucić, ale trudno było. Potem chciałam zajść w ciążę, w między czasie zachorowałam ( czekała mnie operacja pęcherzyka żółciowego), bolał mnie brzuch, ostatniego szluga , a właściwie trzy pod rząd, zapaliłam 2 stycznia 2004 r. Od tamtej pory nie palę. Nie miałam głodu nikotynowego, nie stosowałam zamienników - typu guma, czy innych wspomagaczy. Operacja się udała, potem zaszłam w ciąże i urodziłam , oczywiście nie zapaliłam ani razu. Drażni mnie ,,zapach" papierosów, nie lubię przebywać w towarzystwie palaczy, jako neofitka proponuję znajomym palaczom wziąć ze mnie przykład i w diabły rzucić to świństwo Ale w nocy śni mi się ,że palę i mam wyrzuty sumienia, że miękka jestem i nie wytrwałam w postanowieniu Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:42 teraz bym pewnie nie umiala rzucic,ale 10 lat temu rzuciłam z dnia na dzień,paliłam od 17 do 25 roku zycia z przerwą na ciąze (6 miesiecy) i może miesiac karmienia. Historie mojej córki wiekszosc zna,nie będę wiec zanudzać ale obiecałam sobie i Bogu,że rzuce palenie (to,co najbardziej lubiłam wręcz ! )jeśli moja Emka odzyska wzrok.10 lat temu-po wyjsciu z kliniki okulistycznej,kiedy nawet okulistka sobie usiadła ,mówiąc TO CUD,niemożliwe !;zapaliłam ostatniego papierosa.I nie palę. Ale czy dzisiaj bym tak potrafiła ? Chyba nie.. Zwłaszcza,że u mnie w pracy większosc pali.. Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Tabex i efajka to chyba nieporozumienie 27.01.15, 19:10 Nie palę od 7 lat, paliłam 23 lata, paczkę dziennie. Rzuciłam palenie na Tabxie w czasach gdy kosztował 36 zl i był na receptę. To była moja pierwsza próba i udana. Na ulotce wyraźnie pisało, że 5go dnia zero nikotyny wiec co robi efajka w twojej opowieści?? I że jeśli nie udało odstawić się nikotyny to kurację przerywamy i próbujemy za 3 m-ce. Coś się zmieniło?? Triss podstawa to ułożyć sobie to w głowie i motywacja. U mnie to było " nie będzie mną jakieś ziele rządziło. I nikt nie wierzył, że rzucę wiec... światu na złość. Bardzo ściśle przestrzegałam godzin brania tabletek i zapewniałam sobie dużo zajęć. Przez pół roku po każdym posiłku czułam "głód" przez ok 20 minut, trzy razy śniło mi się, że palę. Dwa razy budziłam się zlana zimnym potem, a przy trzecim śnie oddałam się rozkoszy palenia i przestało mi się śnić . Najmniej brakowało mi fajki do kawy. Alkoholu odważyłam się napić po 4 m-cach niepalenia . Spoko... ale straszne wzrosła mi wydajność... na szczęście chwilowo. Po 2 latach niepalenia odważyłam się raz sztachnąć..... feeeee, dramat: ogień w przełyku i syf w ustach. I wtedy naprawdę poczułam się wolna od nałogu . Stan na dziś: nie palę 7 lat, mąż pali tylko na dworze bo śmierdzi mi dym strasznie. Ludzie którzy poznali mnie po nie mogą uwierzyć, że kiedyś paliłam. Ja też nie wierzę. "Po drodze" zmarł mi ktoś bliski, miałam wypadek - czołówka, ciężko zachorowałam i nie zapaliłam, a to wszystko w pierwszych 3 latach od rzucenia. Jeśli dobrze ułożysz sobie to w głowie to dasz radę. Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 19:18 Też popalałam w czasach studenckich, ale zawsze robiłam sobie przerwę przy pierwszych oznakach nałogu. Nie wiem jak można się zaniedbać do takiego stanu, że nie da się żyć bez papierosów. Współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:48 Nigdy nie paliłam, więc osobistych doświadczeń nie mam ale mój ojciec rzucił fajki z dnia na dzień po 30 latach palenia. Nie pali już od 15 lat. Mówił ze oprócz walki z głodem nikotynowym najtrudniejsze było właśnie zwalczyc nawyk siegnięcia po papierosa w określonych sytuacjach, a sytuacje te były bardzo powtarzalne więc skupił się na tym by sie wtedy pilnować. Z premedytacją zaczynał robic cos innego niż zwykle by zrobił, wyszukiwał zajęcia by odciagnąć mysli od chęci zapalenia Także może świadomie zmień nawyki, przeanalizuj bacznie sytuacje w których zazwyczaj sięgałas po papierosy i gdy taka nadejdzie podejdź do niej na zimno, jakby wbrew sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:53 Ależ ja wiem kiedy zazwyczaj sięgałam po papierosa, ostatecznie robiłam to dobre 20 lat. Teraz nie sięgam i skupiam się na tym, żeby nie palić kolejny dzień. Nawyków nie zmienię, bez przesady, jakieś przyjemności w życiu musze mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 21:25 triss_merigold6 napisała: > . Nawyków nie zmienię, bez przesady, jakieś przyjemności w życiu musze mieć. I to może być clue problemu, bo przyjemność łączy ci sie też z papierosem, do tego masz "silny" albo uparty charakter, który nie dopuszcza czegoś innego niż ty chcesz. To znaczne utrudnienie, bo musisz popracować głębiej, czyli nad swoimi wartościami, by zmienić swoje chcenia. Mam podobnie, logiczne argumenty typu zdrowie itp niby do mnie trafiaja ale wszystko jestem w stanie sobie wyjaśnic tak, by było " po mojemu" a najchętniej robię " bo tak chcę". Niestety w przypadku uzależnienia taka zelazna wola troche utrudnia zadanie, bo musisz pokonać właśnie ją. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 11:16 I to jest bardzo dobra metoda. Sięganie po papierosa w konkretnych sytuacjach czyli pewna czynność to nic innego jak ścieżka neuronalna w mózgu. Im częściej czynność jest powtarzana, tym ścieżka "bardziej wyrobiona" a czynność automatyczna. Żeby zmienić nawyk czyli wyrobić sobie nową ścieżkę potrzeba sporo czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:14 Gdzieś czytałam, ze potrzeba na to około 3 miesięcy swiadomej pracy, a potem oczywiscie także pilnowanie się obowiązuje, tylko przestaje byc typowym uciążliwym i nieprzyjemnym pilnowaniem sie zmienia się w nowy nawyk, bardzo miły i dający gratyfikacje psychiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:53 Ja paliłam ponad 10 lat. Z przerwą na ciążę i karmienie. We wrzesniu przepalilam się na imprezie i od tamtej pory koniec. Czasem mi się marzy do kawy. Ale ja jak rano nie zapaliłam to spokojnie cały dzień byłam w stanie wytrzymać. Rzuciłam bez wspomagaczy chyba tylko dlatego ze odrzuca mnie juz zapach. Imo w głowie trzeba sobie ułożyć i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 21:11 Trzymam kciuki. Poważnie, a teraz sobie zapalę. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonakrufka88 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 21:55 Wypierdziel do kosza ten nic nie warty tabex oraz e-fajkę i idź do lekarza po receptę na champix. Wszystkie inne sposoby są o kant d rozbić. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 22:03 Jaaasne... nie dość, że kosztuje 2 stówy, to jeszcze można po tym leku złapać pier...ca i popełnić samobójstwo. Dzięki, ale uważam że skoro udaje mi się nie palić, to jest kul. Głód nikotynowy i odruch wrzucam w koszty, trudno żeby nie bolało. Odpowiedz Link Zgłoś
vre-sna Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 22:50 W zasadzie jak coś może pomóc, to chyba warto. Np. wiem jak czuję się bez plastra. O wiele lepiej z. Teraz postanowiłam, że przejdę plastrową kurację i papa fajkom. Nawet niespecjalnie je lubię, ale gdy palę, to pod wieczór spalałam 20. Vouge lilas, ale jednak. I nie. Jak to nie pomoże, to zdecyduję się na zuban (o ile to jeszcze istnieje pod tą nazwą, bo wymieniłyście jakąś nieznaną). Palenie jest bez sensu. Szkodzi i zabiera kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonakrufka88 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:25 1) Kosztuje dwie stówy i te dwie stówy na lek wydajesz co miesiąc przez 3 miesiące. Palisz tylko podczas dwóch pierwszych tygodni kuracji. A ty tam chyba 12 złociszy dziennie na fajki wydajesz wiec hmmm wychodzi Ci 360 zeta miesięcznie lekką rączką na fajeczki. Nie szkoda Ci? Na twoim miejscu zweryfikowałabym argument o kasie, szczególnie że sporo osób się tu Twoim intelekem zachwyca.... 2) Pierdolec i samobójstwo po Champixe to głupoty tego samego kalibru co autyzm po szczepionkach. Są opracowania naukowe 3) Brałam, rzuciłam, nie palę od 6 lat 4) Namówiłam 3 osoby na champix - wszytskie nie palą od kilku lat 5) Fajne sny sie po tym ma Odpowiedz Link Zgłoś
vre-sna Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 22:20 Pamiętam, jak wszedł na rynek niqitin. Plastry zużyłam wg schematu, w ostatnim tygodniu myśl: i to już koniec? I już nigdy nic więcej? Po czym szczęśliwie odkryłam tabletki i przez 1,5 roku szczęśliwa bo nadal byłam naćpana nikotyną. Potem wróciłam do palenia, potem znów nikotyna w plastrach, a potem znów fajki. I tak do dziś ( 9 lat) naprzemiennie. Ale miałam okresy niepalenia totalnego w ciążach. A że córka była karmiona piersią i to ok roku to też przypominam sobie, gdy latem ( pewnie ok. ósmego miesiąą) uświadomiłam sobie, że nie pomyślałam w ogóle od dłuższego czasu o papierosie. Czyli po przynajmniej roku człowiek w miarę się uwalnia. Jest książka, napisana przez byłego palacza (Amerykanin). Podczas czytania nie czuje się chęci na papierosa. I jest Zyban (Zuban?), który działa na korę mózgową. Najbardziej skuteczny, ale to psychotrop. Odpowiedz Link Zgłoś
kernel.panic Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 22:30 Nie wiem, czemu ten wątek ma tyle wpisów i akurat nie chce mi się czytać. Stan ten trwa około tygodnia i wtedy mniej więcej powinnaś przestać odczuwać brak nikotyny. Po alkoholu raczej już zawsze będzie chęć, by zapalić. xoxo, nicotine girl Odpowiedz Link Zgłoś
kamunyak Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 22:42 Ja rzucałam. Kilka lat, żeby nie było tak optymistycznie. Tzn pierwszy raz rzuciłam z dnia na dzień ale to w ciązy byłam więc mialam motywację. Wystarczyła. Drugi raz zaczęłam rzucać, jak mi kondycja zaczęła siadać więc nieco się wkurrzałam. No i jeszcze w pracy zabroniono palenia, taki to czas był, a ja juz wyrosłam z palenia w kiblu albo z trzymania peta w rękawie i ukrywaniu sie przed strażą pracowniczą. Poszłam na akupunkturę. Kiedy wróciłam do domu to zaraz po wejściu poczułam okrutny smród i on dodatkowo utwierdził mnie w przekonaniu, ze juz palenia nie lubię. Niestety, moje ciało palenie lubiło nadal a akupunktura wystarczyła tak na tydzień. Zastanawiałam się, co dalej? No i zaczęłam kupowac tabletki z nikotyną.. zadne tam beznikotynowe tabexy, wszak tez byłam ćpunka. Są jeszcze dostępne gumy do żucia ale ja osobiście wolałam tabletki do ssania, były jak cukierki. Zastosowałam metodę "naprzemienną", jeden papieros, jedna tabletka. Powoli ilośc tabletek zwiększała się a papierosów malała, szczególnie w pracy była to metoda bardzo przydatna. Miała jedną wadę, tabletki sumarycznie wychodziły drozej niż papierosy, tak, że motywacja musi być duża. W pewnym momencie byłam na samych tabletkach, najpierw mocniejszych, potem słabszych, no i powoli powinnam była zmniejszać ich ilośc. Niestyty, na ten definitywny ruch, czyli całkowite zaprzestanie zażywania, czekałam bardzo długi, kilka lat. Ale przynajmniej przez ten czas nie śmierdziałam, kondycja sie poprawiła. Definitywne zerwałam jak mi się dochody mocno uszczuplily bo zniknęła jedna z fuch. Stwierdziłam, że szkoda mi jednak tych 300 stów na tabletki, a właściwie to musiałabym z czegoś innego zrezygnowac. No i jakos sie udało. Podsumowując to chyba łatwiej jest rezygnowac już z samych tabletek niz z papierosów. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 00:02 Taki stan moze sie jeszcze utrzymywac jakis czas nawet do kilku miesiecy. Nie popieram e fajki to tak jakby alkoholik zamiast wodki wlewal do kieliszka soku i pil co wieczor bo tak strasznie mu zal. Swiadczy to o niepowaznym podejsciu do zrywania z nalogiem oraz braku swiadomosci jak potezny jest nalog i jak z nim walczyc. Dodam od siebie, ze po rzuceniu palenia przez ok pol roku zapach papierosa to byly dla mnie najpiekniejsze perfumy... takze to jeszcze troche potrwa... Odpowiedz Link Zgłoś
karla.on Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 02:58 Co się dzieje gdy rzucisz palenie ? po 2 godzinach organizm pozbędzie się nikotyny, po 6 godzinach zwolni się tętno i zmniejszy ciśnienie krwi, po 12 - 24 godzinach organizm wydali toksyczny tlenek węgla, po kilku dniach powróci smak i węch, po 3 godzinach wzrosną rezerwy wentylacyjne płuc, po 2 miesiącach naczynia krwionośne odzyskają elastyczność, po 5 miesiącach ryzyko powstania choroby wieńcowej będzie takie samo jak dla osób niepalących, znacznie zmniejszy się także ryzyko zachorowania na raka. dzien dobry, jestem cpunka, nie pale od 5 lat. po roznych przejsciach i wspomagaczach pomogla mi ksiazka "latwy sposob na rzucenie palenia> latwo poszukac w sieci i pomimo ze nudna i monotonna- robi skuteczne pranie mozgu i polecam ja wszystkim palaczom. Gdyby nie szkodliwosc i cena, niewola (jak sobie przypomne ten stres wieczorem, gdzie jedna fajka w paczce i panika, ze rano nie bedzie), mus wyjscia na zewnatrz niezaleznie od pogody- BO SIE MUSI ZAPALIC, pomimo ze pizdzi i leb urywa- ja bym palila ciagle, ale jednoczesnie wspolczuje obecnym palaczom, ze nie umieja sie pozbyc tego nalogu i niewoli. Na jabluszkowo.pl moj licznik pokazuje niewydane $12 000 przez tych 5 lat plus maz, ktory tez rzucil, czyli gdybysmy palili, to poszedlby z dymem nowy dobrej marki samochod, w przeciagu tylko 5 lat. a ile wzesniej lat palilismy, ile tych samochodow poszlo z dymem. ale wiem ze do palacza nie przemowi ani argument kasy, ani raka (chociaz tego sie balam najbardziej przy malych dzieciach, bo dziadek i tata odeszli z tego powodu), ani smrodu, ani cery, dopoki sam z siebie nie postanowi rzucic te wszystkie wspomagacze o kant tylka potluc, latwiej ksiazke przeczytac. takze polecam, jak nie bedziesz mogla znalezc to ci moge wyslac Odpowiedz Link Zgłoś
karla.on Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 03:00 jabluszkowo.pl/porady.php Odpowiedz Link Zgłoś
karla.on Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 03:01 Obawy osób rzucających palenie wynikają ze strachu przed tym, że rezygnując z papierosów rzeczywiście z czegoś rezygnujemy. Otóż nie - rezygnacja z papierosów to powrót do stanu normalności. Rzucanie sugeruje rezygnację z czegoś. Niepalenie to nie jest rezygnacja z papierosów. To stan normalny dla organizmu ! Stan ulgi jaki osiąga palacz odpalając papierosa jest stanem, w jakim permanentnie znajdują się osoby niepalące. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 09:05 Powrót do stanu normalności, powiadasz? Pięknie, ideowo poprawnie i ze wszech miar słusznie. Ale cóż zrobić, kiedy dla mnie naturalna, fizjologiczna ja to ja z papierosem? Jestem urodzonym palaczem. Wiedziałam o tym, kiedy zapalilam pierwszego papierosa. Nigdy nie paliłam dla.szpanu, towarzystwa, ot tak sobie nie wiedząc dlaczego. Kocham ten stan. To oczywiście chora miłość Ale część mojej natury. Wszystko jedno, czy aktywnie oddaję się nałogowi, czy trwam w czystości Po szesnastu latach celibatu udało mi się wypracować (albo uformowała się sama, w warunkach bez papierosa) nowa odmiana mnie. I żyje mi się bardzo dobrze. Ale gdzieś na dnie jest ta podstawowa konstrukcja, na którą naniesiono korekty. Nie zazdroszczę ludziom z poważniejszym niż nikotymizm nałogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 10:35 Mam tak jak Ty. Myślę, że uzależniłam się w chwili zapalenia pierwszego papierosa, mimo że później do momentu regularnego palenia minęło parę lat. Mam pięknie zakodowane, że papieros = relaks i przyjemność. Doszłam do podjęcia decyzji, zbierałam się kilka miesięcy i nastawiałam, że będzie kiepsko i boleśnie. Trudno, tak ma być. Z całą pewnością argumenty o zdrowiu, urodzie i kasie są trafne i mądre, ale ja qrde lubię palić. Strzał wdychanej nikotyny sprawia autentyczną przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
kamunyak Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 11:48 > te wszystkie wspomagacze o kant tylka potluc, latwiej ksiazke przeczytac. > takze polecam, jak nie bedziesz mogla znalezc to ci moge wyslac jasne! nie ma to jak przeczytac ksiązkę! pewnie jeszcze je sprzedajesz? gdyby to było takie proste to przecież wśród palaczy, chcących rzucic palenie, raczej nie ma analfabetów i kazdy by sobie to załatwil a ciagu kilku dni. Dla mnie o kant doopy sa ksiązki 'motywujace", za to wspomagacze pomogły jak najbardziej. Tak, że pozwole sobie nie zgodzic się z tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 12:21 > Dla mnie o kant doopy sa ksiązki 'motywujace", za to wspomagacze pomogły jak n > ajbardziej. ------------ czy masz jakies doswiadczenia z rzucaniem palenia? I czy czytalas te ksiazke? Oraz czy jestes palaczka czy tez udalo ci sie rzucic palenie? Ja przeczytalam ksiazke w pierwszycm miesiacu niepalenia i stwierdzam, iz jest to lektura bardzo pozyteczna i pomocna w zrozumieniu czym jest nalog i jak koncerny nas uzalezniaja i jak ten caly biznes sie krecci. Co do wspomagaczy, to nie mam doswiadczen, ale tez wiem, ze koncerny nikotynowe tez maja w produkcji wspomagaczy duzy udzial, m.in. e-papieros to wlasnie jeden z przykkladow, jak strzyc baranow, czyli najpidrw uzaleznic, i miec staly doplyw gotowki, a potem, niech no klient sie rozmysli, tez zarabiamy na nim, tym razem biznes robi sie na tych, co chca sie uwolnic. Statystyka niestety jest niezbyt optymistyczna. Naprawde malo kto uwalnia sie od tego nalogu, i jestem bardzo szczesliwa i dumna, ze mnie sie udalo. Ale do tego trzeba dojrzec i naprawde chcec byc wolnym od tego kosztownego i szkodliwego nalogu. Odpowiedz Link Zgłoś
monika3411 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 05:35 Nie myśl o papierosach, nie szukaj "zastępstwa" dla fajek (kolega się uzależnił od gum do żucia i od wielu lat żuje gumy takie co to niby wspomagają rzucanie palenia - fajek nie pali to fakt, ale gum nie potrafi rzucić ). Przestałam palić 6 lat temu po ponad 10 latach intensywnego palenia (ponad paczka dziennie). Kryzys miałam jeden raz - czwartego dnia.... Nigdy nie powiedziałam, że rzuciłam palenie, na początku jakoś tak bałam się zapeszyć a teraz chyba z rozpędu mówię "przestałam palić" Jesteś w stanie przestać, z całą pewnością Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
atojaxxl Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 09:06 Mój mąż rzucił z dnia na dzień po 35 latach palenia zmobilizowany przez lekarza w szpitalu. Znalazł się tam z problemami laryngologicznymi i pierwsze co, to lekarz kazał odstawić fajki. Ale gdzieżby mąż posłuchał: "Dziadek miał 90 lat i palił całe życie". Odprowadzał mnie po wizycie do bramy szpitala i oczywiście tam dymił na zapas. I miał pecha - zobaczył go lekarz - ordynator. Opier...ł go najpierw, a potem kazał jechać na górę po rzeczy, bo nie będzie trzymał w szpitalu oszusta, który blokuje łóżko a nic nie robi, żeby sobie pomóc. Mąż zgłupiał i przeraził się, bo czekał dwa lata na zabieg, ale lekarz był konsekwentny. Gdy mąż już się ubrał i spakował, poszedł prosić jeszcze raz o możliwość pozostania w szpitalu. Jakoś ubłagał, nie wiem jak, ale został i od tej pory nie pali. To już 7 lat Na pytania, jak się czuje bez papierosów, odpowiadał jak Gałczyński (słowo nieparlamentarne) Po pół roku przestał mieć smak na papierosy. Nie stosował żadnych tabletek ani zamienników. W domu nikt nie palił, to było mu łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 09:21 16 stycznia minelo 9 lat od zapalenia mojego ostatniego papierosa. Mi pomogl zabieg Bicom, nie czulam glodu nikotynowego na poziomie somatycznym, a ze bardzo chcialam wreszcie byc wolna, to i psyche mnie tylko motywowalo. Palilam ponad 20 lat i to bardzo duzo, nie probowalam nawet rzucac, bo wiedzialam, ze nie dam rady. Az w koncu stalam sie takim niewolnikiem papierosow, ze zapragnelam wolnosci. Papierosy snily mi sie jeszcze dlugi czas, we snie palilam i pamietam to uczucie zalu, ze nie dalam rady, tez we snie. Ale kazdy dzien byl dla mnie dniem zwyciestwa, nie mialam zalu, ze nie pale, ale radosc, ze jestem wolna. Tak okolo trzech miesiecy potrwa odtruwanie sie, teraz jestem bardzo szczesliwa, ze jestem wolna, a jak patrze na ceny papierosow, to faktycznie czaem przeliczam, ile zaoszczedzilam przez te lata. Przeczytaj ksiazke Alana carra, tez pomaga bardzo zrozumiec, jak koncerny nikotynowe uzalezniaja, potem produkuja nikorett lub tabex a tez e-papieros, to wszystko jedna mafia, powiazana, aby zarobic. Teraz w papierosach prawie nie ma tytoniu, tylko chemiczne swinstwa, aby bardzo szybko klienta uzaleznic i doic. Odpowiedz Link Zgłoś
a-inka Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 09:34 Nigdy nie paliłam,ale mój mąż rzucił 5 lat temu,w jeden weekend,troche pomógł sobie plastrami..palił długo,rzucał parę razy,ale mówił,że wcześniej nie miał dobrej motywacji.. Z tego co mówi,lepiej się czuje,i nie ciagnie go do palenia,nawet w towarzystwie palaczy. Mój ojciec rzucił palenie po ponad 40 latach,tez praktycznie z dnia na dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
dziaadek Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 10:13 Ksiazka "Prosta metoda jak skutecznie rzucic palenie" jest naprawde rewelacyjnie skuteczna. www.empik.com/prosta-metoda-jak-skutecznie-rzucic-palenie-carr-allen,prod160034,ksiazka-p Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 11:35 Fragment recenzji z wersji dla kobiet: Allen Carr zwraca m.in. uwagę, że kobiety w większym niż mężczyźni stopniu obawiają się odstawienia papierosów, odczuwają silniejszy lęk przed ich utratą, ponieważ w ich odczuciu, papierosy to jeden z elementów gwarantujących im poczucie bezpieczeństwa. To stały, niezmienny element i życiowy punkt odniesienia. Podejście kobiet do palenia i papierosów ma także charakter bardziej emocjonalny. Palenie to, jak sądzą, element ich osobowości. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:10 Nie pale ale ksiazke czytalam i gdybym palila to bym chyba rzucila pod jej wplywem. Tam bylo tez o tym, ze te 5 minut na papierosa kobieta traktuje jako usprawiedliwiony czas dla siebie. Jesli wypali paczke to dajmy na to jest godzina dziennie ale wiekszosc kobiet ma poczucie winy jesli zalega na kanapie na godzine z ksiazka i kieszlikiem wina. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:54 Bzdura. Myślisz, że większość tak sobie siedzi i pali i tylko na tym się skupia? Papieros (w moim wypadku) towarzyszy innym czynnościom, przeważnie wtedy rozmawiam albo siedzę w necie albo oglądam film. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:55 Smród też towarzyszy, a taką wielką damulkę zawsze rżnęłaś Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:58 Naprawdę? Wydaje mi się, że nigdy nie brałam udziału w licytacjach "kto się częściej kąpie i zużywa więcej wody". Odpowiedz Link Zgłoś
best_bej Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 10:11 Po roku przestałam że rzucenie palenia to największa głupota w moim zyciu Po siedmiu latach niepalenia nie potrafię sobie wyobrazić że palę. Myślę że nie umiałabym się zaciągnąć. Z plusów oprócz finansowego: 1. jestem wolnym człowiekiem- nie jestem ograniczana przez papieros. Wysiedzenie w kinie na 3godzinnym filmie to był koszmar. Tak samo jakaś konferencja czy inne spotkanie. 2. Brak kaca papierosowego i oddechu papierosowego. 3. Przestałam panikować że zejdę na raka tzn nadal jest możliwość ale jakby już nie z mojej winy Odpowiedz Link Zgłoś
thaures Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 10:41 Ja właśnie drugi raz rzucam palenie.. Za pierwszym razem obiecałam sobie coś jak mamaemmy i przez 14 miesięcy nie paliłam. Potem wystarczył jeden papieros dla towarzystwa i popłynęłam. Sama nie wiem jakim ja jestem/byłam palaczem. Zaczęłam po 30-tce ( wiem-głupota), potrafiłam wypalić ponad paczkę dziennie i o północy jechać po fajki, ale nigdy nie paliłam tam gdzie palenie było zakazane, czy w pracy. A moje dyżury trwają po 14 godzin... Kupiłam sobie nicorette, ale mam wręcz odruch wymiotny po tej gumie, więc wolę nie myśleć o fajce niż wziąć tę gumę do ust. Od paru tygodni nie palę ( razem z mężem , więc jest łatwiej) - z tym,że on czeka na wakacje, by zapalić. Po chce znowu przestać. Ale ja wiem, że znowu jeden papieros i wciągnę się na całego.,.. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 11:15 Witam Dziwne, że po miesiącu chce ci się jeszcze palić. Tzn. dziwne, że cię ssie i chodzisz po ścianach. Takie coś mija po dwóch, trzech dniach zazwyczaj. Moja hipoteza brzmi: masz za dużo wolnego czasu na myślenie;-P Na rzucenie palenia najlepszy jest trening interwałowy. Wyplujesz płucka raz i drugi i się palić odechciewa. Zrób sobie w domu krótki trening metodą Tabaty (4 minuty) i przestaniesz myśleć o fajach. Na ssanie najlepszy Tabata!;-P Albo zapisz się na siłkę. Nie po to by chudnąć, tylko po to, by zająć płuca czymś szokującym dla nich. Palacz na odwyku musi zająć się ciężką robotą, harówką. Poza tym, uważam, że na odwyku trzeba nosić przy sobie paczkę papierosów. Na wszelki wypadek. Od razu się palić odechciewa, jak wiesz, że paczka w gotowości. Że jak nie wytrzymasz to możesz zapalić. Taka psychologia kieszonkowa. Mam w kieszonce, jestem bezpieczna. Pooglądać można pudełeczko, pomacać(he, he...), skarb w kieszeni siedzi, nie jest źle. Bo to, że papierosy to skarb to jasna sprawa. Nie tak łatwo oddaje się swoje skarby. Ja mam do tej pory elektryka i do piwa sobie czasami pociągnę nikotyny, ale nie muszę palić za dnia, w pracy, nocą etc. Tylko na imprezach. No dobra, przyznam się, że jeszcze czasami wysępię od kogoś papierosa aromatycznego. Niektórzy ludzie przywożą z różnych fajnych miejsc pyszne papierosy. Koleżanka przywiozła z krajów arabskich papierosy o smaku czekolady i wiśni. Boże, jakie to jest dobre... Uuuuuu, mniam, mniam. Umrzeć i nie posmakować papierosów o smaku czekolady to grzech...?;-P Tyle pułapek, tyle pułapek wokół. Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
azja001 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 11:26 Moja teściowa rzuciła momentalnie jak się dowiedziała że ma raka płuc. Może nie czekaj do tego momentu tylko zmotywuj się szybciej. Co Ci właściwie daje palenie? Zrób liste plusów i minusów na kartce, może to coś da. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 11:36 W szoku jestem, że tyle z forumek paliło i nadal pali; że mając wiedzę o opłakanych zdrowotnych i estetycznych skutkach palenia potrafią po pięć stów miesięcznie wydawać na papierosy A tyle tu jest normalnie pitolenia o dbaniu o wygląd, wagę, zdrowie, higienę... Triss małe dziecko. Naprawdę, szczęka mi opadła. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:57 I często te same osoby wyzywają od śmierdzieli osoby, które biorą prysznic raz dziennie, a same walą. Palacz wali z całej pyty - wali mu całe ubranie, walą mu włosy (nawet codziennie myte), wali mu z gęby. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 14:00 Stać mnie, ok? Dzieci nie głodzę. Nie szokuj się, to popularny nałóg, i tak o wiele mniej osób pali niż jeszcze 20 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 14:24 Dzieci nie głodzisz, ale je trułaś. Nie rzuciłaś nawet planując ostatnią ciążę. Nic nie poradzę, że dla mnie jest to naprawdę szokujące, mimo, że faktycznie jest to popularny nałóg. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 14:32 Cóż, nie będę się ciąć z tego powodu. Na tym właśnie polega istota nałogu - trzeba wygenerować w sobie wewnętrzną chęć zaprzestania korzystania z danej używki, bo argumenty zdrowotne/finansowe/emocjonalne nie są skuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 14:52 Ja mam raczej wrażenie, że robisz co możesz, żeby nie dopuścić do świadomości faktycznej wagi tych rzeczowych argumentów. Ale nie dziwię się, bo można się podłamać. W każdy razie trzymam kciuki, żeby udało się wam rzucić. Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 17:03 Przede wszystkim cera. Nie wiem czy to dlatego ze byłam piękna i młoda ale rzuciłam palenie w wieku 24 lat i juz po kilku miesiącach moja cera i ogólny wyglad sie polepszył- ładniejszy koloryt skory itp. Moje koleżanki palaczki maja tez teraz charakterystyczne dla palaczy zmarszki wokół ust (lub pierwsze oznaki zmarszczek) i ogólnie wyglądają ja starsze niz sa-niby po 40tce kilka zmarczek wiecej czy szara cera to juz raczej gans pomada, ale dla mnie to była skuteczna motywacja (mimo bycia w stałym zwiazku). I tez miałam w głowie dobrze ułożone; brzydziłam sie jakimkolwiek zniewoleniem (mus posiadania fajek wydawał mi sie żałosny, i ja na nikotynowym głodzie żałosna), i chciałam siebie sprawdzić "co? Niby ze nie moge żyć bez fajek?" Kolejna dobra motywacja było to, ze siostrze urodziło sie dziecko i spędziła u mnie lwia cześć swojego macierzyńskiego- wydawało mi sie wielce niestosowne palić przy dziecku, i jak widziałam to maleństwo u mnie to automatycznie klapki mi z oczy (nosa) spadły- firany śmierdzą mimo częstego prania, kanapa śmierdzi, ba! Nawet ściany czy ksiazki!! Pamietam ze jak rzuciłam to sie zabraliśmy za porządne malowanie ścian) I niech nikt nie pieprzy ze fajkarze nie śmierdzą. Choćby skaly sraly a fajkarz mył zeby po każdym szlugu to śmierdzi i tak. Powiedziałam. U mnie wyglądało to tak, ze w jakiś poniedziałek postanowiłam przestać palić i od tego poniedziałku nie pale. Głód czasem mnie bierze przy alkoholu, ale teraz tez nie pije, wiec cud miód malina Odpowiedz Link Zgłoś