Dodaj do ulubionych

A frank prywatnie?

29.01.15, 23:23
Mam takie punkty do zastanowienia (bez złośliwości, żeby nie byłosmile )

1) czy są tu małżeństwa, w których za decyzje finansowe odpowiada mąż?
I jak wówczas frank się przekłada na związek?
Bo może finanse to "męska sprawa"? I jak w takiej sytuacji postępuje żona? Szczególnie, że te kilka lat temu, kiedy wszyscy byli niepoprawnymi optymistami, po kredyt szło się wink tuż po ślubie, czyli w fazie zauroczenia - żeby nie napisać zaślepienia? Wypominacie mężom ich (wspólne) decyzje (na które oni mieli większy wpływ, np)?

2) czy w rozmowach z dalszymi znajomymi unikacie tematu franka, bo nigdy nie wiadomo jak wyjdzie, kto - jak się okaże - stoi po której stronie?

U mnie
ad. 1)
Owszem, mąż mnie przekonał. Uważałam, że jako umysł ścisły jest mądrzejszy w kwestiach finansowych smile I teraz do tego nie wracamy big_grin
ad. 2)
Na wszelki wypadek nie poruszam tego tematu, bo nie wiem, co by z tego mogło wyniknąć big_grin
Obserwuj wątek
    • misiekzdzisiek2 Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:28
      Nie mam kredytu we frankach, więc pierwszy problem nie istnieje.
      W rozmowach, owszem, unikamy tematu franka, bo na wszelki wypadek nie chcemy nikomu psuć nastroju smile
    • kernel.panic Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:31
      butch_cassidy napisała:

      > ad. 1)
      > Owszem, mąż mnie przekonał. Uważałam, że jako umysł ścisły jest mądrzejszy w kw
      > estiach finansowych smile I teraz do tego nie wracamy big_grin
      > ad. 2)
      > Na wszelki wypadek nie poruszam tego tematu, bo nie wiem, co by z tego mogło wy
      > niknąć big_grin

      Butch, jesteś w tej kwestii bardzo stronnicza, więc niestety nie da się twojego zdania brać pod uwagę. Tu zwłaszcza te teksty, że masz kulturę osobistą, bo rodzice dali, ale jakoś nijak się nie dało tego potwierdzić, poza twoją deklaracją.
      • butch_cassidy Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:43
        Spoko. Miałam zły dzień. Poniosę tego konsekwencje z godnością wink

        A stronnicza jestem, bo rusza mnie niesprawiedliwość. Nie tylko w kwestii franka, tyle że ta kwestia akurat jest "gorąca".
        Przynajmniej tego nie kryję, w przeciwieństwie do pismaków, biorących kasę za swoje artykuły. Ja na emamie piszę gratis smile
        • aankaa Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:51
          w przeciwieństwie do pismaków, biorących kasę za swoje artykuły. Ja na emamie piszę gratis

          kredyt we frankach
          co sobie popiszą to ich
          a jak się uda poszczuć jednych (kredytobiorców) na drugich - to sukces na miarę wierszówki tygodnia
          • butch_cassidy Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 00:06
            Jaaaasnee...
            Grunt to szczuć.
            Nie mierz innych swoją miarą smile
            Może się to okazać niesprawiedliwe.
            Twoje ryzyko (moralne tongue_out)

            PS. Jeśli bym chciała osiągnąć jakiś konkretny cel, to zapewne nie zdradzałabym jaki mam kredyt i czy w ogóle.
        • butch_cassidy Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:53
          A na potwierdzenie, że staram się nie być stronnicza, przypomnę, że na forum także przekazałam news, jakoby wibor był teraz historycznie niski.
          Nikt tematu nie podjął, ale to może oznaczać, że za lat kilka dla odmiany "złotówkowicze" będą płakać.
          Abstrahując już od tego, że obecna atmosfera wokół franka sprawia, że kto akurat przypadkiem potrzebuje kredytu na M, będzie brać w PLN - a rata nieuchronnie skoczy.
          Dokładnie tak jak wówczas "fachowcy" mogli niby przewidzieć, że skoczy frankowa uncertain
          • butch_cassidy Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:56
            "frankowcy" miało być
            Bo fachowcy to imho przewidzieli sad
          • leanne_paul_piper Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:57
            Spoko, ja płakać nie będę.
            Jak brałam kredyt, to WIBOR był na poziomie prawie 8% i uniosłam.
            Owszem, miło jest teraz, jak jest poniżej 2%, ale jeżeli za rok, dwa ruszy w górę, to przeżyję. Najwyżej nie kupię doniczek na wyprzedaży po 399,99 żłwink.
            • butch_cassidy Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 00:02
              Leanne, my już gadałyśmy w innym wątku.
              Mnie też skok franka osobiście jakoś nie dotyka.
              Ale nigdy nie kryłam, że mam lewicujące poglądy, co w neoliberalnej Polsce jest niepopularne smile
              Z drugiej strony, to dzięki neoliberalnej Polsce stać mnie na komfort lewicujących poglądów...
              C'est la vie... Obyś żył w ciekawych czasach wink
    • leanne_paul_piper Re: A frank prywatnie? 29.01.15, 23:51
      Co do punktu drugiego, to ja bardzo się cieszę, że nie siedzę już w pracy vis-a-vis z moją koleżanką, zakredytowaną na jakieś 700 tys. zł, bo już w roku 2011-2012 potrafiła urządzać jazdy. Bo jakim prawem moja rata w PLNach spadła o kilkaset złotych, kiedy jej tylko rosła?! Potrafiła zareagować wściekłością i obrazą, że jak ja śmiałam sobie kupić coś nowego z agd czy rtv do domu. Więc teraz to dopiero miałabym piekło. Bardzo jej współczuję, bo widzę, że źle wygląda, że się martwi, ale do jasnej ciasnej, czy ja mam rezygnować z tego powodu z Meksyku albo nowego laptopa. albo mopsika? No, ludzie.
    • paul_ina Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 04:21
      Ad 1) Może nie 'odpowiada za decyzje finansowe' - ale akurat przekonał mnie do tego kredytu, bo bardziej napalił się na dom. O ile ja płacę wszystkie domowe rachunki ze wspólnego konta, o tyle on odpowiada za obsługę kredytu. Skok franka odbył się u nas tak:
      Ja (dzwonię spanikowana): Widziałeś franka?
      On: Tak, ale spoko jeża, jest ok.
      Jakiś czas później.
      Ja: To może przewalutujemy?
      On: Nie trzeba, to ciągle jest dobry dla nas kredyt.
      Rozmowa trzecia i jak dotąd ostatnia.
      Ja: Może umówię sprzątaczkę co dwa tygodnie, to zaoszczędzimy 280pln miesięcznie.
      On: Póki co nie trzeba.

      ad 2)
      Ze znajomymi gadamy o franku namiętnie i strasznie złorzeczymy smile
    • murwa.kac Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 05:49
      1. za kwestie finansowe odpowiadamy razem choc na co dzień ja zarzadzam finansami, budzetem.
      swego czasu partner krazyl niesmialo kolo tego kredytu, ze moooze by tak.
      ja sie go balam (jak kazdego innego) i ostatecznie wybralismy inna droge.
      ogolnie na ten temat nie rozmawiamy bo nas po prostu nie dotyczy.

      2. w towarzystwie tez na ten temat nie rozmawiam i sie nie wypowiadam. bo po pierwsze mamy sporo znajomych, rodzine, ktorzy teraz maja z tym mniejsze/wieksze problemy i jest nam ich zwyczajnie szkoda.

      a po drugie mam dosc niepopularny w tym temacie poglad (kredyty ogolnie to zlo, nawet karte kredytowa obchodze z daleka; jak nie bylo stac w zlotowkach, to kretynizmem i glupota jest brac w obcej walucie; sie wzielo juz w tej obcej - to sie bierze na klate a nie robi wielkie oczy ze zdziwienia, ze ojej a to bylo ryzyko walutowe) i nie chce ich po prostu kopac po goleniach. bez tego maja wystarczajaco ciezko.
      a w sumie u mnie tylko jedno malzenstwo nie krzyczy, nie grozi szabelka i nie rusza na barykady tylko placi bez szemrania, bo ryzyko walutowe znali - to nie ma co gadac o tym i tyle.
      • hugo43 Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 07:01
        Nie mamy kredytu hipotecznego, więc nie ma o co się obwiniać, za to taki planujemy,wieco muszę się przygotować na różne akcje i zwroty sytuacji. Dla bezpieczeństwa zostawiamy sobie stare mieszkanie smilejedyny nasz ból to to,że nie kupiliśmy franków za porządna kwotę gdy były taniesmilewiększość sąsiadów i paru znajomych ma frankowe kredytu,ale sami tematu nie zaczynają,więc ja tym bardziej, więc nie wiem co tam im po głowie chodzi
    • wuika Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 07:39
      Od takich kwestii w domu to raczej ja suspicious Znaczy się mąż kumaty jest i w ogóle, ale tak do przodu w kwestiach TAKICH wydatków to raczej ja. Zresztą pierwszy kredyt brałam, kiedy jeszcze go nie znałam (na dziurę w ziemi, bo własnie zabierali się do fundamentów raptem), drugi już wspólnie, ale to raczej ja byłam prekursorem z "nie wytrzymam dłużej na takiej powierzchni, pooglądajmy coś!".
    • cosmetic.wipes Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 08:18
      1.Nie mam kredytu we franku, a za finanse odpowiadamy oboje.
      2.Z dalszymi znajomymi nie gadam w ogóle o kasie, z bliższymi na tematy frankowe się zdarza - przyjaciółka pietnastego wpadła do mnie spłakana wieczorem, żeby się wyżalić, to pogadałam. Na szczęscie szesnastego wróciła już do równowagi emocjonalnej.
    • chocolate_cake Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 08:36
      czy są tu małżeństwa, w których za decyzje finansowe odpowiada mąż?
      > I jak wówczas frank się przekłada na związek?
      > Bo może finanse to "męska sprawa"? I jak w takiej sytuacji postępuje żona? Szcz
      > ególnie, że te kilka lat temu, kiedy wszyscy byli niepoprawnymi optymistami, po
      > kredyt szło się wink tuż po ślubie, czyli w fazie zauroczenia - żeby nie napisać
      > zaślepienia? Wypominacie mężom ich (wspólne) decyzje (na które oni mieli więks
      > zy wpływ, np)?


      W ogóle nas to nie dotyczy. Byliśmy kilkanaście lat po ślubie i mieliśmy 3 pokojowe mieszkanie bez kredytu. Bardzo chcieliśmy kupić dom. Mieszkanie sprzedaliśmy, dobraliśmy kredyt, do tego oszczędności i poszło. Chcieliśmy tego oboje. Starcza nam bez problemu. Nie unikam rozmów o franku. Trudno, jest jak jest.
    • zolla78 Re: A frank prywatnie? 30.01.15, 12:50
      Brałam, będąc w początkach związku z obecnym mężem. Chyba coś mu o tym opowiadałam, ale tylko w kontekście, że straszenie dużo biurokracji z tym jest. O zdanie nie pytałam i szczegółów nie znał.
      Nie ukrywam, że mam taki kredyt i jak ktoś pyta czy podejmuje temat, to normalnie o tym rozmawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka