Dodaj do ulubionych

Cenne współczucie

31.01.15, 09:33
Zaobserwowałam w paru wątkach, ostatnio w wątku o człowieku, który zmarł na zawał, bo przejął się kursem franka, wcześniej bardzo często w wątkach o kobietach tkwiących w trudnych związkach, że współczucie to jest bardzo cenny towar. Trzeba się naprawdę postarać, żeby ci przyznali, coś jak z kredytem po nowych zaleceniach KNF-u.

Wygląda to tak, jakby ludzie się bali, że na kogoś to współczucie zmarnują. Jakby to była bardzo cenna substancja, z dużym wysiłkiem produkowana i zmarnowanie jej na kogoś "niegodnego współczucia" było potworną stratą.

Co ciekawe, złość, poczucie wyższości i szyderstwo chyba już nie są takie cenne, bo tutaj jakoś nikt się nie przejmuje, że przypadkiem może zmarnować na niewłaściwy target.

Skąd taki podział? To emocja i to emocja, obie wymagają jakiegoś wysiłku wewnętrznego, jak każda emocja, więc skąd ten podział na te, które wydzielamy światu jak skąpa szafarka przyprawy korzenne, i te, którymi zalewamy świat bez żadnej rezerwy?
Obserwuj wątek
    • z_lasu Re: Cenne współczucie 31.01.15, 09:48
      > współczucie to jest bardzo cenny towar. Trzeba się naprawdę postarać, żeby ci przyznali,

      Sądzę, że należałoby jednak rozróżnić realne życie i obcowanie z żywym człowiekiem od wirtualnych opowieści. Nie jesteśmy w stanie przewracać na nóżki wszystkich żuków jakie spotkamy w internecie, choćby nawet tylko emocjonalnie. Pamiętając do tego o ryzyku bycia oszukanym znieczulamy się na internetowe historie.

      > Jak by to była bardzo cenna substancja, z dużym wysiłkiem produkowana i zmarnowanie
      > jej na kogoś "niegodnego współczucia" było potworną stratą.
      >
      > Co ciekawe, złość, poczucie wyższości i szyderstwo chyba już nie są takie cenne

      Bo tak jest! Złość jest emocją "łatwiejszą", bo jest emocją prostą, najbardziej pierwotną, rzeczywiście wymaga od organizmu mniejszego wysiłku. I w mniejszym stopniu jest kontrolowana przez świadomość (sama emocja).
      • asia_i_p Re: Cenne współczucie 31.01.15, 09:54
        A nie wydaje ci się, że współczucie też jest dosyć naturalne? W końcu od pewnego wieku dzieci bardzo odruchowo wzruszają się nieszczęściami bajkowych bohaterów, aż do łez.

        No i gdyby to współczucie było produkowane tylko z wysiłkiem woli, to skąd byłaby ta obawa, że ktoś nam je skradnie, tak wyraźna w tych wątkach? Tak, jak byśmy współczując rzeczywiście coś realnie dawali, ubywało nam, jakby należało pilnować swoich emocji, żebyśmy przypadkiem nie poczuli współczucia wobec kogoś niewłaściwego.
    • kropkacom Re: Cenne współczucie 31.01.15, 09:52
      Ponieważ za współczuciem (tym prawdziwym, a nie częstym tutaj sarkazmem) idzie słabość? A nikt nie chce pokazać, że jest słaby.
      • asia_i_p Re: Cenne współczucie 31.01.15, 09:57
        Tak odbierasz współczucie? Jako słabość? Dla mnie to jest emocja jak każda inna. Mogę poczuć złość, mogę zazdrość, mogę współczucie, dopóki nie działam, moja złość ani zazdrość nikogo nie krzywdzą, współczucie nie pomaga. Po prostu są. I nie rozumiem, dlaczego ludzie akceptują tę neutralność w kwestii złości czy zazdrości, a w przypadku emocji pozytywnych traktują je nie jak swoje emocje, tylko jak cenne prezenty wręczane światu.
        • kropkacom Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:03
          Próbuje odpowiedzieć na twoje pytanie.
        • konsta-is-me Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:02
          Moze dlatego ze naturalnym odruchem wiekszosci ludzi w slad za emocja jest akcja?
          Czyli jesli wspolczujesz, to nastepna mysl jest jak by tu pomoc (konkretnie)
          To samo ze zloscia, wtedy sie hamujesz (albo nie)
          Dlatego wspolczucie jest doceniane, a zle emocje karane (przynahmniej w teorii)
        • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:34
          To poczytaj sobie czym się różni emocja od uczucia.
          Bo mylisz pojęcia.
      • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:00
        kropkacom napisała:

        > Ponieważ za współczuciem (tym prawdziwym, a nie częstym tutaj sarkazmem) idzie
        > słabość?
        kropka, to Ty???
        Moze chodzi o to, ze ze współczuciem wiąże się często łagodność, a tę ludzie latwo mylą z ulegloscią?
        • kropkacom Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:04
          Nie, Święty Mikołaj. Kombinuje tylko przecież o co może chodzić.
        • lola211 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:06
          Kropka ma racje.
          Osoby wspolczujące sa odbierane jako słabe.
          W necie ofkors.
          • mid.week Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:17
            Przez kogo? Emocjonalnych troglodytów? Zalezy nam na ich opinii....?
          • asia_i_p Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:19
            To jest jakiś trop, ale najczęściej "pilnują" swojego współczucia osoby, które deklarują, że one "nie zupa pomidorowa, nie każdy musi je lubić" i wręcz ostentacyjnie NIE zabiegają o uznanie.
          • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:20
            lola211 napisała:
            .
            > Osoby wspolczujące sa odbierane jako słabe.
            > W necie ofkors.

            Tak to się zgodzę.
            Z tego by wynikalo, że są w rzeczywistości silniejsze - potrafią zdystansować się od opinii innych.
            • kozica111 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:37
              Dodatkowo osoba silna nie musi dowartościowywać się kosztem innych.
              • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:51
                Fakt.
                No i jeszcze rewers: osoby agresywne i bezwzgledne uwazane są za silne.
                • jolie Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:35
                  I "seksowne". Dobra kobieta to nuuuuuuda i obciach, u stóp zołzy trup męski ściele się gęsto...
                  • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:10
                    Tak jest - zwłaszcza w opowiesciach samych zołz.
      • bi_scotti Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:48
        kropkacom napisała:

        > Ponieważ za współczuciem (tym prawdziwym, a nie częstym tutaj sarkazmem) idzie
        > słabość? A nikt nie chce pokazać, że jest słaby

        Nikt? I don't know ... Ja tam wole million razy dac sie oszukac, nabrac, naciagnac, wykorzystac niz miec poczucie, ze to ja kogos oszukalam, naciagnelam ... etc. etc. I akurat w tym aspekcie preferencji nie czuje sie osamotniona. Moze mam szczescie wink do sobie podobnych, moze mam wewnetrzny radar kierujacy mnie ku takim ale ogolnie to ja znam glownie porzadnych, empatycznych, sympatycznych ludzi, ktorzy nonstop demonstruja, ze sa sklonni dac z siebie cos tam (czesto naprawde niemalo) extra zeby swiat dookola byl mniej zly. Girlfriend mojego Sredniego spedzila ostatnie 3 noce wedrujac z dwoma innymi osobami po Toronto zeby sie upewnic, ze zaden homeless nie potrzebuje pomocy (takich patrol jest iles tam, sporo tez w samochodach, ktore oferuja cieple picie etc.). Zima jest zimna, niestety zamarzlo juz w tym roku czworo homeless (jeden wlasciwie nie zamarzl tylko sie spalil probujac sie ogrzac przy ogniu w kontenerze) na ulicach Toronto (wielki skandal!!!) wiec tzw. spoleczenstwo sie obudzilo i "poczulo" - zaczelo wspolczuc - ot taka zbiorowa "slabosc" smile
        Moze jak jestesmy zbiorowo slabi to jako zbiorowosc jestesmy mocni? Let's hope smile
    • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 09:57
      W realu to wygląda inaczej, zupełnie inaczej. Na szczęście.
      Nie wiem, czy na fora trafiają osoby mniej empatyczne, czy latwiej nam surowo oceniać osoby anonimowe, czy raczej zdarzenia i sytuacje anonimowe, ktorych uczestnikow nie znamy osobiście. Może i to, i to. Kiedy robię przegląd, okazuje się, że moi najbardziej empatyczni znajomi nie siedzą na forach.
      Faktem jednak jest, że obowiązujący indywidualizm nie sprzyja współczuciu. Wydaje mi się, ze kiedy byłam mloda, wstyd było powiedzieć "co mnie obchodzi, co on czuje" - teraz to jest na porzadku dziennym.
    • sasanka4321 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:13
      Tego konkretnego watku o ktorym mowisz nie czytalam. Natomiast w innych watkach frankowych widzialam tyle wpisow w stylu "nie mialam obowiazku wiedziec co podpisuje w banku, ten rzad ma za to obowiazek zrobic cos, zeby raty byly znowu niskie bo od dwoch tygodni nie stac mnie na kosmetyczke " ze to jakos mojego wspolczucia nie wywoluje (mimo ze rozumiem, ze im teraz zle).
      • araceli Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:32
        Jeżeli się widzi coś czego nie ma to należy dać się do okulisty albo psychiatry.
    • kozica111 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:25
      I to i to emocja mówisz ....masz rację tylko różne natury/ a czasem kreatury/ kreują z własnego wnętrza różne emocje......Człowiek z natury dobry nie będzie cieszył się z nieszczęścia drugiego, nawet jeśli ma odmienne zdanie co do oceny sytuacji to niepytany zamilczy a pytany spróbuje wesprzeć.
      • asia_i_p Re: Cenne współczucie 31.01.15, 10:51
        Dalej jestem nieprzekonana wink.
        Bo gdyby to były osoby z natury nieżyczliwe ludziom, to współczucie nawet nie postałoby im w głowie. Nie musieliby się bronić tak, jak się bronią.
        A jest w wielu ludziach ogromny lęk przed zostaniem oszukanym, byciem frajerem, jeleniem i rozumiałabym jeszcze, gdyby dotyczył realnej pomocy, bo mamy ograniczoną ilość pieniędzy/ czasu, ale on nie wiedzieć czemu dotyczy też odruchowego współczucia.
        • agaja5b Re: Cenne współczucie 01.02.15, 12:27
          asia_i_p napisała:


          > A jest w wielu ludziach ogromny lęk przed zostaniem oszukanym, byciem frajerem,
          > jeleniem i rozumiałabym jeszcze, gdyby dotyczył realnej pomocy, bo mamy ograni
          > czoną ilość pieniędzy/ czasu, ale on nie wiedzieć czemu dotyczy też odruchowego
          > współczucia.
          Mysle że tu jest klucz do twojego pytania.
    • mdro Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:01
      Może to kwestia tego, że współczucie "wymaga" jakichś dalszych działań? Psychologicznie można tak to odbierać - jeśli komuś współczujesz, to czujesz się moralnie zobowiązany do jakiejś dalszej pomocy. W tym sensie współczucie to nie tylko uczucie, ale i jakieś (choćby wewnętrzne) zobowiązanie
      • z_lasu Re: By poczuć się lepiej 31.01.15, 12:44
        > jeśli komuś współczujesz, to czujesz się moralnie zobowiązany do jakiejś dalszej pomocy.

        Ostatecznie po co wchodzimy do netu, na fora? Większość z nas dla przyjemności, po to, by poczuć się lepiej, a przynajmniej nie gorzej niż godzinę-dwie wcześniej. I wygrywają te emocje, które podnoszą nasze poczucie własnej wartości. Wielu osobom nic nie robi tak dobrze jak zmieszanie z błotem innej osoby i udowodnienie (publiczne!) swojej wyższości nad nią. Współczucie, za którym nie idą czyny, nie poprawia samopoczucia, wręcz przeciwnie - wzbudza poczucie winy. Z kolei czyn, który miałby iść za "internetowym współczuciem" wymagałby ogromnych nakładów, znacznie większych niż przy bezpośrednim kontakcie. Dlatego nie chcemy współczuć w internecie, bo nam się to psychicznie "nie opłaca".
    • jolie Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:02
      Ciekawy wątek.
      Gdyby popatrzeć na współczucie i empatię w nawiązaniu do teorii rozwoju moralnego L.Kohlberga, to jednak nie każdy człowiek osiąga stadium najwyższe, wiele osób całe życie pozostaje na stadium konwencjonalnym (egocentryzm, relatywizm moralny). W tym kontekście współczucie jest trudniejsze.
      Ty pytasz chyba o motywacje co do autoprezentacji w internecie. Wydaje mi się, że dla wielu kobiet kreacja siebie jako racjonalnej, zimnej i egoistycznej jest atrakcyjna. To ten słynny na forum "gen sukowatości".
      I zgadzam się, że w życiu realnym jest inaczej.
      • kozica111 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:09
        Nie jest inaczej tylko obawa przed ewentualną konfrontacja twarzą w twarz tonuje wypowiedzi.
    • marcelina4 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:17
      sądzę, że ludzie przede wszystkim współczują osobom które same osobiście znają, w jakiś tam sposób przeżywają trudna sytuację kogoś bliskiego, bo łatwiej się wczuć, zrozumieć, pomóc, a ktoś obcy, anonimowy nie robi takiego wielkiego wrażenia, ot przeczytasz, pomyślisz chwilkę i zapominasz
      jeżeli dodać do tego co ludzie czasem wypisują o swoim życiu ( czyli np. frankowicze w niedopinającym się budżetem na 14 tys ), to niektórym zamiast przynajmniej zrozumienia pojawia się piana na ustach
      wszystko zależy od sytuacji, łatwiej zrozumieć i współczuć osobie, której doświadczenia są nam bliskie, bo sami przerabialiśmy podobny problem, kaliber problemu tez ma znaczenie, bo prędzej użalimy się nad samotną matką z chorym dzieckiem, biedną rodziną pogorzelców niż nad kimś, kto kłopotów sobie napytał sam na własne życzenie, jest roszczeniowy
    • zona_mi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:19
      Ja się z kolei zastanawiam, w jaki sposób współczucie służy współczuciobiorcy i przede wszystkim dla współczuciodawcy.

      Bo gdy się głębiej zastanowię, to rzadko współczuję.
      Odczuwam cała gamę emocji łatwiejszych i trudniejszych do przeżywania - zrozumienie, żal złość, gniew, przykrość, radość, miłość itd. - ale to akurat bardzo rzadko u mnie gości.
      Dobrze to czy źle? Nie wiem. Stąd pewnie to pytanie.
      • zona_mi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:22
        > Ja się z kolei zastanawiam, w jaki sposób współczucie służy współczuciobiorcy i
        > przede wszystkim dla współczuciodawcy.

        Bez "dla".
        • z_lasu Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:33
          Pomagasz czasem komuś kogo nie kochasz? Bezinteresownie? Jeśli tak, to za tym stoi właśnie współczucie, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiasz.
          • zona_mi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:05
            Pomagam, jasne.
            Ale nie należę do osób, które się roztkliwiają spektakularnie.
            Wolę szukać rzeczywistej formy pomocy, traktując to raczej zadaniowo, albo się nie angażować emocjonalnie, jeśli nie mam wpływu. To jak z martwieniem się na zapas - guzik pomoże, a człowiek się niepotrzebnie nakręca.
            Współczucie - chyba to bardziej umiejętność rozumienia kogoś, niż litość, z którą bywa mylone.
          • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:44
            Ja nie kojarzę współczucia z pomaganiem, dawaniem. Raczej z wczuciem się w nastrój, emocje, sytuację drugiej osoby.
            Może forumki przestraszyły się, że frankowiczom trzeba będzie pomagać i ta agresja na forum wynikała z lęku?
            Ja dwa razy prosiłam o zwykłą ludzką życzliwość. Nic więcej. Nikt się nie odezwał.
            Każda z Was, KAŻDA, bez względu na kredyt czy jego brak, zrobiła w życiu coś głupiego, podjęła złą decyzję, albo ryzykowną. Nie ma ludzi idealnych.
            • zona_mi Re: Cenne współczucie 01.02.15, 15:21
              pade napisała:

              > Ja nie kojarzę współczucia z pomaganiem, dawaniem. Raczej z wczuciem się w nast
              > rój, emocje, sytuację drugiej osoby.

              Też jakoś tak to bardziej rozumiem.
    • marychna31 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:35
      Dla mnie jednoznacznie pozytywne emocje i postawy jak współczucie, altruizm, empatia i bezinteresowna pomoc, przez wielu odbierane jest jako okazywanie słabości. Nie chcą być mięczakami to sobie na nie nie pozwalają a nawet jeśli już to ich istnienie ukrywają. Otwarte, przyjazne, pełne wrażliwości spojrzenie na drugiego człowieka wymaga siły, pewności siebie i silnego poczucia własnej wartości. Bez nich w zasadzie jest niemożliwe.

      A ludziom się często wydaje, że im surowiej, krytyczniej, bezwzględniej oceniają innych (dowolnie innych- Romów, homoseksualistów, niepełnosprawnych, cyklistów, kredytobiorców we frankach), tym sami na tym tle wypadną lepiej a więc będą postrzegani jako silni.
    • kropkacom Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:51
      Asia, przeczytaj ten wątek. Może on ci coś podpowie. Chociaż tam nie ma własciwie prośby o współczucie:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,156448561,156448561,Malgorzata_Halber_Kiedy_przestajesz_pic_.html
      • marychna31 hehe 31.01.15, 12:26
        poszłam tam i od razu pomyślałam o tym wątku. Najostrzej w wątku wypowiada się osoba, która sama zanurzona jest w tym temacie. Pewnie by odsunąć od siebie jakiekolwiek podejrzenia o słabość, porazkę, nie panowanie nad własnym życiem.
        • rosapulchra-0 Re: hehe 31.01.15, 15:39
          Mam dokładnie takie samo wrażenie.
    • rosapulchra-0 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 11:58
      Nie na tym forum.
      Tu jak nie dobijesz kogoś, to cię zgnoją zwyczajnie.
      Bywam na wielu forach i nigdzie nie ma takiego hejtu jak tu.
    • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:15
      Ludzie mają różną wrażliwość. Akurat tutaj na ematce, często gęsto jest tak, że los kota czy psa wzbudza więcej współczucia, niż los człowieka.
      Jeden będzie współczuł matce z trójką dzieci, którą facet zostawił bez środków do życia i poszedł z kolejną panienką. Drugi komuś, kto wpakował się w problemy finansowe, trzeci komuś, kto stracił bliską osobę, a czwarty będzie współczuł koleżance, której pies zachorował.
      Trudno oczekiwać, że ludzie do każdego wydarzenia podejdą z taką samą wrażliwością. Oczywiście, łatwiej jest o współczucie wobec tych, których znamy osobiście, spotkaliśmy, mieszkamy po sąsiedzku.
      No i, nie ma jednego obowiązującego wzorca na współczucie. Każdy odczuwa to inaczej, każdy będzie inaczej je pokazywał na zewnątrz.
      Nie jesteśmy w stanie ocenić, kto komu bardziej współczuje. Tym bardziej w necie.
      Skąd wiadomo, czy ktoś kto pisze, mówi, "och jak mi przykro, że spotkało Cię to czy tamto", mówi to szczerze, czy mówi tak tylko dlatego, żeby dobrze wypaść w czyichś oczach, a faktycznie w duchu się cieszy, że komuś coś złego się przydarzyło?
      • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:24
        oqoq74 napisał(a):

        > Ludzie mają różną wrażliwość. Akurat tutaj na ematce, często gęsto jest tak, że
        > los kota czy psa wzbudza więcej współczucia, niż los człowieka.

        Może dlatego, ze nigdy nie znajdzie się na miejscu psa czy kota. Jesli czyta o porzuconej matce dzieciom, a sama jest matką, moze się tak bardzo bać porzucenia, że bedzie doszukiwac się winy i bledow w postepowaniu tej porzuconej - ja takich bledow nie popelniam, więc nie podziele jej losu.
        • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 14:56
          Nie sądzę, że strach przed czymś, powoduje brak współczucia dla kogoś, komu się akurat to przydarzyło.

          Z drugiej strony, czy nie jest tak, że my nie lubimy, gdy ktoś pisze nam wprost, to co sami gdzieś tam uważamy, czy czujemy. Czy nie jest tak, że mamy świadomość, że daliśmy ciała w jakieś sprawie, a pisanie w necie, jest oczekiwaniem, nie na to, że ktoś nam napisze wprost, że zrobiliśmy źle, że trzeba było inaczej, a oczekiwaniem na to, że ktoś nas usprawiedliwi, że ktoś przyzna, że zrobił podobny błąd, że dzięki temu będziemy mogli poczuć się, że nie tylko my robimy w życiu głupoty.
          • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:05
            oqoq74 napisał(a):

            > Nie sądzę, że strach przed czymś, powoduje brak współczucia dla kogoś, komu się
            > akurat to przydarzyło.
            To akurat jest udowodnione naukowo, fachowo nazywa się "obwinianiem ofiary".

            > Z drugiej strony, czy nie jest tak, że my nie lubimy, gdy ktoś pisze nam wprost
            > , to co sami gdzieś tam uważamy, czy czujemy. Czy nie jest tak, że mamy świadom
            > ość, że daliśmy ciała w jakieś sprawie, a pisanie w necie, jest oczekiwaniem, n
            > ie na to, że ktoś nam napisze wprost, że zrobiliśmy źle,

            Nie wiem, jak wiem, ze dalam ciala, nie chwale sie tym w necie - chyba ze sprawa zamierzchła, przerobiona, odfajkowana smile

            Jednak - czy tylko niebłądzący zaslugują na wspołczucie? przechodzil na czerwonym, wpadl pod auto, jest sparaliżowany - mam mu nie wspołczuć, bo jego wina? Mam mu o tej winie przypominac?
            Wszyscy blądzimy, wszyscy popełniamy glupie i złe uczynki. I zasługujemy na wspołczucie, kiedy coś bolesnego nam się przydarzy.
            Bądź dobry. Każdy, kogo spotykasz, prowadzi ciężki bój. - John Watson, psycholog-behaviorysta (sic!)
            • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:18
              Brak współczucia - to już obwinianie ofiary?
              To istnieje jakiś wzorzec, kiedy i w jakich okolicznościach, każdy ma współczuć i jak mocno?
              Jak tylko napiszę, przykro mi, to jest to współczucie, czy nie? A może należy cały elaborat napisać o swoim współczuciu, żeby inna osoba w necie uznała, że jest ono wystarczająco okazane?


              > Nie wiem, jak wiem, ze dalam ciala, nie chwale sie tym w necie - chyba ze spraw
              > a zamierzchła, przerobiona, odfajkowana smile

              Ty. Ale nie wszyscy zachowują się jak TY. I nie mówimy o przypadkach, gdy ktoś nie pisze, że dał ciała, tylko o przypadkach, gdy ktoś o tym pisze.


              >
              > Jednak - czy tylko niebłądzący zaslugują na wspołczucie? przechodzil na czerwon
              > ym, wpadl pod auto, jest sparaliżowany - mam mu nie wspołczuć, bo jego wina? Ma
              > m mu o tej winie przypominac?
              > Wszyscy blądzimy, wszyscy popełniamy glupie i złe uczynki. I zasługujemy na wsp
              > ołczucie, kiedy coś bolesnego nam się przydarzy.

              Z tego wynika, że każdemu należy się zawsze współczucie. I każdy powinien tak samo współczucie odczuwać.


          • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:48
            Każdy kiedyś daje ciała. Ludzie popełniają błędy. To naturalne.
            Wiele z forumek byłą wychowywana poprzez krytykę. Bardzo prawdopodobne, że gdy taka osoba popełni błąd, sama siebie karze wystarczająco. Obwinia się ponad miarę. Dokładanie do pieca w takim wypadku nie jest potrzebne.
            • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:08
              A skąd ktoś, kto czyta, o tym, co ktoś zrobił, ma wiedzieć jak ten ktoś był wychowany, czy się obwinia czy nie?
              To jest internet, nie czarodziejska kula, dzięki której widać, jaką ktoś miał przeszłość.
              Dyskutujemy, dzielimy się poglądami. Wiadomo,że jeśli jakaś sprawa kogoś dotyka, to reaguje emocjonalnie.
              I nie zapominajmy, że słowa pisane w postach, nie zawsze oddają emocje piszących. Nie ma tego wszystkiego, co w normalnej rozmowie, tonu głosu, zawahania się, uśmiechu, gestu itd, itp. Tego wszystkiego co wpływa na to jak odbieramy słowa, gdy rozmawiamy z kimś bezpośrednio.
              Często jest tak, że słowa krytyczne, odbierane są zbyt emocjonalnie z uwagi na to, że ktoś krytykowany, tak sam je odbiera. Krytyka, nawet uzasadniona, nie jest mile widziana. A szczególnie, gdy ktoś pisze o sprawach dla siebie trudnych i takich, gdzie emocje są na wierzchu. Wtedy nawet banalna uwaga, może być odczytana niewłaściwie.
              • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:24
                Zawsze można albo przemilczeć, albo wyjaśnić co się miało na myśli. Jeśli wiemy, że ktoś jest w emocjach, to wiemy też, że jest nadwrażliwy (to nie jest dziwnesmile) Jak emocje opadną, zazwyczaj włącza się racjonalne myślenie.
                A co do krytyki. Co za dużo to niezdrowo.
                Poza tym, w wątkach o frankach nikt nie prosił o ocenę sytuacjismile Zalew krytyki nie spowoduje zrozumienia problemu, tylko jeszcze większą frustrację.
                • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 19:32
                  Może można, może nie można.
                  Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nikogo nie skrytykowałsmile
              • jolie Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:25
                Masz po części rację, ale ja uważam, że nawet via net czuje się, że ktoś pisze konstruktywnie, rzeczowo (i może to być bolesna prawda), a ktoś inny ma dziką satysfakcję z tego, że on nie ma takiego problemu i kopie leżącego. Tej drugiej postawie towarzyszy najczęściej upajanie się własną doskonałością (zresztą na forum funkcjonuje adekwatne i dosadne wyrażenie na opisanie tej postawy).
                • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 19:34
                  Owszem, tylko chyba nie mówimy tylko i wyłącznie o tych, którzy zawsze i wszędzie wszystko i wszystkich wyśmiewają i wyszydzają.
        • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 18:24
          nie wspolczuje idiocie który został porażony jak szczal na pastucha elektrycznego
          czy to znaczy ze boje się ze sama sprobuje powtórzyć jego wyczyn ? suspicious
      • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 18:23
        > Ludzie mają różną wrażliwość. Akurat tutaj na ematce, często gęsto jest tak, że
        > los kota czy psa wzbudza więcej współczucia, niż los człowieka.

        może dlatego ze ludzie maja wpływ na swój los kot i pies nie
    • fikus_na Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:21
      Ładnie to napisałaś.
      Moim zdaniem ten jad i pozorne poczucie wyższości to skutek kompleksów i frustracji. Pewnie nie w 100% przypadków, ale zdecydowanie częściej niż rzadziej.
    • lady-z-gaga Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:39
      Fajny wątek smile
      Ja to widzę trochę inaczej : współczucie dzieli się na "zasłużone" i "niezasłużone".
      To jest oczywiście podział z przymrużeniem okasmile chodzi o to, że ludzie wpadają w tarapaty w wyniku okoliczności zewnętrznych, nieszczęscia, na ktore nie ma rady- albo w wyniku własnych błędow, a nawet głupoty. Tym drugim współczujemy tylko wtedy, kiedy ich lubimy. Tu nawet ne ma znaczenia, czy kogoś dobrze znamy, czy jest bliski... to może byc nawet forumowy nick. Jesli zaskarbił sobie naszą sympatię, pochylamy się z troską nad najmniejszym (i czasem najdurniejszym) problemem. Jesli nie - na pierwszy plan wysuwa się myslenie "sam sobie winien". Współczucia brak, pojawia się ocena.
      Można się burzyć, ale to są naturalne ludzkie reakcje. Na nich opiera się solidarność rodzinna, zawodowa, koleżenska, klanowa. Swojemu współczujemy, chocby nie miał racji, chocby zrobił coś złego. Obcego - pod sąd. Albo przynajmniej osąd smile Life, jakby to powiedziała Bi_scotti smile
      • araceli Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:07
        lady-z-gaga napisała:
        > Ja to widzę trochę inaczej : współczucie dzieli się na "zasłużone" i "niezasłużone".

        Tylko rozgraniczenie między tymi opcjami dla każdego jest inne. Tutaj często spotyka się postawę 'Oszukali go? Sam sobie winien, że jest frajerem'.
    • jagienka75 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:43
      przeczytałam kilka wpisów w wątku, gdzie ten starszy człowiek miał zawał i wystarczy.
      większośc bywalców tego forum musi się bardzo skutecznie maskować w realu. w przeciwnym wypadku nikt by z nimi nie chciał mieć nic wspólnego.
      niektórym to by sie nawet dobry psychiatra przydał, bo berety to mają nieźle zryte.
    • daisy Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:47
      Bo współczucie jest kosztowne emocjonalnie. Jest w gruncie rzeczy dyskomfortem. I owszem, jest w pewnej mierze emocjonalnym wydatkiem na rzecz drugiej osoby. Nawet jeśli ta druga osoba o tym nie wie i za emocjami nie idą czyny. Trudniej o nim zapomnieć, trudniej się z niego otrząsnąć.
      A złość, irytacja są proste, nie bolą, nie kosztują, łatwo o nich zapomnieć, można je niemal na żądanie włączać i wyłączać. Oferują dodatkową korzyść - opcję rozładowania frustracji, również tych nie mających nic wspólnego z danym bodźcem.
      • jolie Re: Cenne współczucie 31.01.15, 12:51
        Bardzo mądrze napisane Daisy!
      • zona_mi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:09
        > I owszem, jest w pewnej mierze emocjonalnym wydatkiem na rzecz drugiej osoby.
        > Nawet jeśli ta druga osoba o tym nie wie i za emocjami nie idą czyny.

        Często zapomina się o tym, że nasze emocje to NASZE emocje.
        Jeśli kogoś np. nienawidzę, to mnie trawi to uczucie, nie osobę nienawidzoną.
        I właśnie ta złość, irytacja itd. paradoksalnie nie służą - jeśli nie uda się z nimi poradzić - temu, kto je "emituje".
        • daisy Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:17
          Ale internetowa złość/irytacja to bardzo płyciutkie uczucie, strasznie mu daleko do realnej nienawiści czy autentycznej "życiowej" złości, choćby takiej wywołanej złamanym kluczu w zamku. Jest łatwa jak wzruszenie ramion.
          • zona_mi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:25
            Myślę, że równie łatwa jak internetowe współczucie.
            • daisy Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:29
              Nie, myślę że dlatego o czym napisałam powyżej. Nawet jeśli obie emocje są "internetowe", to współczucie zawsze będzie trudniejsze, choćby dlatego, że wymaga właśnie wydatku uczuciowej energii, "wyjścia z siebie".
        • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:43
          zona_mi napisała:

          > Jeśli kogoś np. nienawidzę, to mnie trawi to uczucie, nie osobę nienawidzoną.
          > I właśnie ta złość, irytacja itd. paradoksalnie nie służą - jeśli nie uda się z
          > nimi poradzić - temu, kto je "emituje".

          Nie myliłabym złości z nienawiścią - o ile dlugotrwala nienawiść rzeczywiście może trawić, to zlość dodaje energii, bywa bardzo korzystna.
          • zona_mi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:10
            Zależy czym jest taka złość podszyta.
            Trudno tak "na sucho" o tym mówić.
      • bi_scotti Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:59
        daisy napisała:

        > A złość, irytacja są proste, nie bolą, nie kosztują, łatwo o nich zapomnieć, mo
        > żna je niemal na żądanie włączać i wyłączać. Oferują dodatkową korzyść - opcję
        > rozładowania frustracji, również tych nie mających nic wspólnego z danym bodźce
        > m.

        O ja nie wiem czy tak jest ... Jedyne okresy w zyciu, w ktorych miewalam problem z zasypianiem to te, w ktorych doslownie i w przenosni "zalewala mnie zlosc", wscieklosc, nienawisc, irytacja na okresnolych ludzi, na okreslone "warstwy spoleczenstwa", to tzw. swiat wokol mnie reprezentowany przez konkretnych osobnikow. Nie bylam w stanie tak szybko zapomniec, wylaczyc, przejsc do porzadku. Wlozylam i czasem wciaz musze wkladac duzo pracy we wlasny character i przezywanie pewnych postaw zeby nie pluc jadem nonstop a i tak czasem mi sie cos uleje ... O ilez latwiej jest sie "pochylic" (sorry, Nanga, tez nie znosze tego wyrazenia wink ) nad kims cierpiacym czy potrzebujacym - "pochylic" literally or virtually, regardless ...
        • nenia1 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:14
          Ale daisy raczej nie pisze o "zalewającej złości" tylko o "wylewającej się złości". To jednak zupełnie coś innego smile
          • bi_scotti Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:22
            nenia1 napisała:

            > Ale daisy raczej nie pisze o "zalewającej złości" tylko o "wylewającej się złoś
            > ci". To jednak zupełnie coś innego smile

            wink
            Zeby sie mogla ze mnie wylac, najpierw musi mnie zalac albo przynajmniej sie we mnie wlac, eh wink
            Chyba, ze zakladamy, ze kazdy z nas rodzi sie juz z wewnetrznym naczynkiem pelnym zlosci i z tego naczynka od czasu do czasu, mniej lub wiecej wylewa/ulewa, szczegolnie partycypujac w dyskusjach na forum, mostly forum emama. A nie mamy dla rownowagi podobnego naczynka ze wspolczuciem? To jak te dobre wrozki dawaly co dawaly nad kolyska ... na wspolczuciu poskapily? Hmmm ...
    • haneke_29 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:00
      Bo ludzie mają w sobie dużo frustracji, kompleksów i jakiegoś takiego ogólnego poczucia gorszości w stosunku do innych co objawia się agresją i zawiścią. Bardzo często tacy ludzie obiektywnie wcale nie mają źle. Tylko jakoś tak ich życie nie przystaje do ich wyobrażeń i pragnień.
      Żyjemy jednak wśród innych ludzi i jednak musimy zachowywać się w cywilizowany sposób czyli po prostu w miarę znośnie i w miarę miły sposób.
      Inna kategoria to ludzie, którzy autentycznie wierzą, że z różnych powodów są po prostu lepsi i to dużo od innych. Z tego tytułu nie muszą być mili albo nie muszą stosować się do ogólnie przyjętych norm.
    • fadilla Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:17
      Ależ piękne, zapiszę sobie smile
    • helufpi Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:31
      Ludzie widzą, że dużo współczucia społecznego bywa szybko przekuwane w kapitał polityczny partii "pochylających się nad losem".
    • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:38
      Złość jest emocją.
      Współczucie nie jest.
    • lily-evans01 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:42
      Dobrze powiedziane.
      Łatwiej jest być wrednym i szyderczym niż wykazać się odrobiną empatii.
      Dlaczego? Nie mam pojęcia -mogę tylko powiedzieć, z w moim otoczeniu najbardziej nie empatyczne osoby to te, które życie nieźle doświadczyło, które włożyły sporo wysiłku, by coś mieć (przeważnie materialnie) i poniosły jakieś koszty emocjonalne swoich wyborów. I chyba uważają, że skoro one mogły (np. kupić mieszkanie bez udziału kredytu, poradzić sobie z samotnym macierzyństwem itp.), to i inni też mogą.
    • noname2002 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:50
      A czemu dopiero teraz taka refleksja? Były tutaj gnojone różne grupy społeczne, biedni, grubi, wielodzietni, wierzący, palacze, rodzice dzieci sprawiających problemy w szkole itd itd. i jakoś wtedy nie było rozważań Asi_i_P nad brakiem empatii emam.
      Podsumowując: kolejny histeryczny wątek frankowicza. Tak, nie mam ochoty marnować na was swojego współczucia.
      • lily-evans01 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:55
        Nie chrzań, w wielu wątkach, w których zaczyna się gremialne naskakiwanie na jakąś grupę społeczną (czy nawet na forumkę) asia jest jednym z nielicznych głosów pełnych taktu, rozsądku i empatii. Druga to nanga, więcej takich tu nie widzę tongue_out.
      • asia_i_p Re: Cenne współczucie 31.01.15, 13:59
        Przychodziło mi to do głowy wcześniej w wątkach dotyczących kobiet w trudnych związkach i kobiet nieszczęśliwych z powodu siedzenia w domu. Ta łatwość oceniania - nie ma ofiar, są tylko ochotnicy, gdyby to i to, to bym współczuł, ale tak, to mowy nie ma.

        W wątkach dotyczących frankowiczów nie było to jakoś szczególnie jaskrawe, do momentu tamtego wątku Hiacynty (chyba). Bo jednak śmierć kogoś bliskiego zazwyczaj wywołuje nawet w obcych ludziach odruch współczucia i jestem przekonana, że tutaj ten odruch wywołała i poziom agresji wynikał między innymi z potrzeby stłumienia tego odruchu. I właśnie ten moment, kiedy ktoś czuje się zaatakowany czyimś nieszczęściem, odbiera je jako zasadzkę mającą mu wydrzeć współczucie traktowane jako wyczerpywalny zasób lub cenną osobistą własność - mnie zainteresował.
        • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 31.01.15, 14:09
          Ale Ty rozumiesz, że współczucie nie jest emocją?
          I w związku z tym nie powstaje, jak na przykład złość, samo z siebie?
          Musimy popracować świadomie nad tym by się pojawiło.
          • asia_i_p Re: Cenne współczucie 31.01.15, 14:22
            Nie będę się z tobą kłócić o prawdy psychologiczne, bo się na psychologii nie znam.

            Natomiast wiem, że odczuwam odruchowe współczucie, nad którym nie muszę (i bardzo często nie chcę) pracować i sporo znanych mi osób tak ma. Po śmierci mamy przez ponad rok nie lubiłam wcześniej lubianych cmentarzy, bo w powietrzu czułam ból tych wszystkich, którzy tam przychodzą na świeże groby, kiedy czytam, że komuś ktoś umarł, to nie muszę się wysilać, żeby poczuć tę bezradność, itd. itp.
            I nikomu nic po tym moim współczuciu, ale ono się pojawia. I tak samo myślę, że pojawia się i u tych osób, które twierdzą "ja jemu współczuć nie będę" i staram się zrozumieć, czemu się przed tym odruchem bronią.
            • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 31.01.15, 14:28
              Emocje pojawiają się same z siebie, bez woli danej osoby, są i już.
              Od nas zależy dopiero to, co z nimi zrobimy i to pod warunkiem, że umiemy je zidentyfikować i nazwać a musimy się tego nauczyć, dziecko nie umie, stąd na przykład słynny bunt dwulatka, który czuje a nie rozumie co się dzieje.

              A nad uczuciami pracujemy i nie pojawiają się one automatycznie.
              I bez względu na to jak opisujesz tutaj siebie to jest po prostu fakt, że emocja się pojawia a uczucie nie tak samo z siebie.

              A tak na marginesie to akurat na tym forum niektóre, ale mocno widoczne posiadaczki kredytów we frankach bardzo sobie zapracowały na niezbyt miłe reakcje.
              • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 14:49
                pani.jezowa napisał(a):

                > A nad uczuciami pracujemy i nie pojawiają się one automatycznie.
                > I bez względu na to jak opisujesz tutaj siebie to jest po prostu fakt, że emocj
                > a się pojawia a uczucie nie tak samo z siebie.

                Niezupelnie tak.
                Podstawą wspołczucia jest empatia, a ta u wiekszości ludzi pojawia się automatycznie.
                I trzeba troszkę popracować, żeby ją wyprzeć czy wziąc w nawias.
                • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:04
                  Pod warunkiem, że ona się pojawia.
                  Osobiście wątek o tragedii w cieniu franka uważam za nieprawdziwy, albo autorka kłamie albo nie zna wszystkich informacji (na przykład, że któreś z dzieci tych państwa było też kredytobiorcą, co pozwoliło na taki kredyt w tym wieku).
                  Dlatego nie przejmuję się historią, która się nie wydarzyła.
                  A wpis asi_i_p w tamtym wątku odbiega od współczucia o lata świetlne, więc nie bardzo rozumiem o co autorka pyta tutaj.
                • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:05
                  No ale to nie jest tak, że jeśli ktoś nie okazuje współczucia w jakimś wątku, to jest osobą pozbawioną empatii.
                  Wiele wątków tutaj zakładanych, w których wiele osób użalało się nad czyimś losem okazywały się trollingiem. Trudno oczekiwać, że ludzie po iluś takich akcjach nie uodpornią się. I z taką samą ufnością będą kolejny raz czytać o różnych problemach.
                  • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:14
                    No jak to - a nie płakalaś nad umierającym Jankiem Muzykantem?
                    • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:26
                      Nie pamiętam, czy akurat nad Jankiem płakałam. Mogę założyć, że tak, bo jestem uczuciowa i często wzruszam się nad różnymi rzeczami.

                      Ale są rzeczy, które mnie nie wzruszają. Mogą mnie wkurzyć, mogą zasmucić, mogą zniechęcić, wzbudzić poczucie pustki, osamotnienia, ale niekoniecznie mnie wzruszą, czy spowodują współczucie dla kogoś.
                      • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:20
                        OK, myśle jednak, że kiedy watek opowiada o kimś, kto cierpi, a ja nie czuje empatii, nic sie nie pojawia, to po prostu siedze cicho.
                        • oqoq74 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 19:36
                          To chyba nie jest tak, że brak empatii oznacza, brak jakichkolwiek uczuć czy emocji.
                    • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:36
                      ja nie
          • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 16:57
            Złość nie powstaje sama z siebie!!
            Złością przykrywamy smutek, żal, ból. Tak, pod złością często są te uczucia. Dalej, złość powstaje w wyniku myślenia. Określonego myślenia. Złość można tak w sobie nakręcić, że aż się uszami wylewa. Można też ją całkowicie zmniejszyć. Da sięsmile Złość jest też często reakcją na naruszenie naszego psychologicznego terytorium.
            Różne są przyczyny, ale na pewno złość nie powstaje bez powodu.
            • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:23
              pade napisała:

              > Złość nie powstaje sama z siebie!!
              > Złością przykrywamy smutek, żal, ból.

              Jeszcze strach i bezsilność. I wstyd.
              • pade Re: Cenne współczucie 31.01.15, 17:26
                dokładnie
              • zona_mi Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:13
                A nawet troska itp.
                • nangaparbat3 Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:12
                  Troska w znaczeniu niepokój (strach) o kogoś - tak. Kula u nogi w wychowywaniu dziecka sad
            • pani.jezowa Re: Cenne współczucie 31.01.15, 19:54
              Nie chodziło mi o to, że bez powodu tylko, że emocje w nas się rodzą czy tego chcemy czy nie, bez naszego świadomego udziału.
              Dopiero to co z nimi poczniemy zależy od nas.
              A z uczuciami jest inaczej.
            • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 12:33
              > Złość nie powstaje sama z siebie!!
              > Złością przykrywamy smutek, żal, ból.

              bzdura
              • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 12:41
                niestety niesmile
                • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 14:47
                  wlasnie ze bzdura

                  jak ci samochod blockiem ochlapie to czujesz smutek zal bol czy zwyczajny czysty w**rw inaczej zwany zloscia ?
                  • zona_mi Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:21
                    To nie bzdura.
                    Nie zdarzyło Ci się zezłościć na kogoś, bo np. zachorował - no nie wiem, dziecko nie założyło kurtki i poszło na mróz, a potem się przeziębiło. I złościsz się, ale pod tym jest martwienie się o jego zdrowie.
                    • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:30
                      ale to nie znaczy ze nie istnieje tez czysta zwykla zlosc bez zadnych podtekstow
                      to co opisujesz to raczej frustracja czyli mieszanka zlosci z bezradnoscia rozczarowaniem i innymi emocjami
                      • zona_mi Re: Cenne współczucie 01.02.15, 19:03
                        Pewnie istnieje, ale w przypadku takiego kierowcy u mnie pewnie wystąpiłaby złość spowodowana frustracją, że np. powinnam się przebrać, a nie mam możliwości wrócić do domu, a przede wszystkim, że nie mogę się na głupku zemścić smile
                  • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:34
                    A Ty przeczytałaś całość tego, co napisałam czy tylko pierwsze zdanie?
                    • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:35
                      odniosłam się do pierwszego zdania czyli bzdurnej tezy
                      • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:36
                        Możesz się wściekać ile chcesz, ale to nie jest bzdurasmile
                        • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:39
                          a wmawiaj sobie co chcesz
                          • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:40
                            widzę, że jesteś zła?tongue_out
                            • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:43
                              a co współczujesz mi ?suspicious
                              • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:46
                                czego mam Ci współczuć? że jesteś zła?
                                też jestemtongue_out
                                • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:47
                                  nie no cos ty nie możesz być zla
                                  pewnie jesteś smutna albo cie noga boli tongue_out
                                  • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 16:59
                                    A tam noga, głowa mnie bolitongue_out
                                    • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:03
                                      walnij setke to przestanie smile
                                      • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:05
                                        nie lubię wódkisad koniaczku też nie, ba po koniaczku głowa mnie jeszcze bardziej boli (sprawdziłam)smile
                                        • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:16
                                          winko piwko
                                          drozdzowka z makiem wink
                                          • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:21
                                            mówisz, że trza się ululać?smile
                                            • rhaenyra Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:28
                                              no
          • konsta-is-me Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:51
            Naprawde u ciebie zlosc powstaje sama z siebie?
            Bez powodu, bodzca?
            Empatia powstaje w odpowiedzi na bodziec,
            nie rozumiem dlaczego "trzeba nad nia popracowac".
            • pade Re: Cenne współczucie 01.02.15, 17:57
              Wg rozmaitych teorii emocja powstaje w wyniku określonego bodźca (np. sytuacji), ale jest warunkowana przez schematy myślowe (przekonania), wzorce (nabyte w domu rodzinnym), etc.
              I pewnie stąd "praca" nad empatią. Bo jeśli ktoś ma wdrukowane wzorce, że np. ofiara zawsze jest sama sobie winna i tak był traktowany, to żeby obdarzyć ofiarę empatią musi się wysilić, popracować nad sobą, zmienić sposób myślenia.
              • konsta-is-me Re: Cenne współczucie 01.02.15, 19:17
                No to w tym sensie tak.
    • noushka Re: Cenne współczucie 31.01.15, 15:28

      Asiu, chyba ci o empatie chodzi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka