Dodaj do ulubionych

Ciąg dalszy lansu na toksyczność

02.02.15, 13:23
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,17331850,Druga_twarz_anoreksji__Kiedy_w_lustrze_nie_widzisz.html#NiePrzeg
Czytałyście ostatnie "WO"? Wywiad z panem, który 5 lat żył z anorektyczką i nadal pragnie by się zeszli jak tylko panna się podleczy. Związek z całym pakietem jazd chorej psychicznie i współuzależnionego - kłamstwa, szpitale, próby samobójcze, szantaże, zrywania i powroty etc. Kwintesencja toksycznego, beznadziejnego układu z ratownikiem chwilami zamieniającym się w prześladowcę, ofiarą która wywołuje poczucie winy, taka klasyka tylko że ratownikiem jest mężczyzna, a nie kobieta.

I pod wywiadem zero komentarza psychologa, nic, nul. A tu aż się prosiło o kilka zdań od jakiego terapeuty czy psychologa, o jakieś zalecenie Człowieku ratuj siebie, ten związek cię niszczy, zadbaj o własne zdrowie psychiczne, bo wariatka jest tylko biorcą.
Naprawdę, facet który opowiada o tym związku powinien być jakoś odredakcyjnie skomentowany, że tkwi w chorym układzie, że osobie chorej psychicznie i uzależnionej nie pomoże będąc dobrym i pilnującym, że mężczyźni też wchodzą w rolę Matki Teresy i ratują.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:28
      Riki, to ty?... tongue_out
      • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:37
        Eee, nijak nie pasuje.
        • morgen_stern Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:45
          Przecież sam opowiadał, wielokrotnie, że bujał się swego czasu z toksyczną bulimiczką wink
          • riki_i Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:59
            Ja nigdy nie doprowadziłbym się do takiego stanu, jak bohater artykułu. Nigdy nie byłem współuzależniony. Poza tym, każda rzeka jest nieco inna. Mimo, że Morgence jak zwykle chodzi wyłącznie o to , aby komuś tam na forum skutecznie przypier-do-lić, powiem parę słów ad vocem.

            Moja pani oprócz bulimii cierpiała na starannie ukrywany seksoholizm i spory pociąg do alkoholu, poza tym miała do perfekcji opanowaną sztukę mimikry i udawania w życiu kogoś, kim nie jest. W rolę tej wymyślonej osoby wciela się skutecznie do dzisiaj - robi karierę w prestiżowej korpo, gdzie nikt z współpracowników nie przypuszcza w kogo przeistacza się w weekendy i co wyprawia z różnymi facetami z netu.

            To co łączy moją Ex z bohaterką artykułu, to całkowite wypranie z pozytywnych uczuć. Te osobniczki potrafią świetnie udawać miłość, przyjaźń, zainteresowanie itp. , oczywiście tylko wtedy , gdy jest im to akurat do czegoś potrzebne i chcą sobie coś załatwić. Tak naprawdę są natomiast zrobione z litego kamienia. Ich jedynym motywem działania jest własna wygoda, przyjemności oraz chorobliwe podnoszenie sobie samooceny. Jak większość wariatek są fenomenalne w łóżku, więc mają czym kusić "męskich płeciów".

            Moja ma od dawien dawna wyrzygane własne ząbki , ostatnio prezentuje śliczne licówki osadzone na swoich korzonkach, do tego wypasione doczepy robione u specjalistki, która obsługuje Dodę (w postaci blond włosów do pasa). W dni powszednie ćwiczy też codziennie sylwetkę na domowej siłowni. W czasie intensywnego rzygania stosowała krem silnie ściągający do maskowania opuchniętej twarzy oraz tzw. sztuczne rajstopy czyli balsam pokrywający specjalną emulsją w kolorze skóry swoje zasiniaczone nogi (w przewlekłej bulimii na ciele robią się samoistnie siniaki) - obie te rzeczy to mocarne wynalazki ludzkości. Od paru lat z premedytacją utrzymuje trochę większą wagę niż kiedyś, bo jest w niej naprawdę very sexi (przy szczupłej wysokiej sylwetce ma biust i ma tyłek, a do tego znacznie rysy twarzy niż w wersji "wiór"). Trzeba dużej spostrzegawczości, aby dostrzec w niej bulimiczkę i chorą psychicznie.

            Wszystkim takim Paniom wróżę za to jak najgorzej. Są to osoby niezdolne do tworzenia dłuższych związków, niezdolne do dawania oparcia partnerowi, niezdolne do prawdziwej miłości. Wraz z postępującym wyniszczeniem organizmu i utratą urody będą grzęznąć gdzieś na samotnym marginesie życia.
            • gaga-sie Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 19:28
              Bardzo szczerze współczuję ci takich doświadczeń.
            • morgen_stern Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 20:44
              Nawet nie czytałam tej epistoly,bo kompletnie nie interesują mnie takie szczegóły, a gwoli wyjaśnienia, to był zwykly żart, wiec nie dorabiaj do tego bog wue czego. Przeciez wiem, ze to nie ty, zlituj sie.
    • d.o.s.i.a Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:34
      Uwazasz, ze osoby z problemami psychicznymi powinny byc same?
      • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:37
        Skąd taki wniosek wysnułaś?
        • d.o.s.i.a Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:44
          Po tym:
          "Człowieku ratuj siebie, ten związek cię niszczy, zadbaj o własne zdrowie psychiczne, bo wariatka jest tylko biorcą. "
          • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:45
            Yyy a coś nie halo z tą opinią? Toż to pure truth.
          • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:49
            Triss tylko napisała, że lepiej dać się utopić jednej osobie, niz pójść na dno razem z nią.
            Moim zdaniem ma rację.
            • d.o.s.i.a Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:55
              Ale takich ludzi jest duzo. Dac sie kazdemu utopic? Czlowiek z problemami z definicji powinien byc sam jak palec? Bo tak by bylo gdybysmy stosowali sie do rad Triss. Smutne troche.
              • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 14:21
                Oczywiście w świecie utopijnym każdy każdemu powinien pomagać, a każdy, który pomocy potrzebuje powinien ja przyjąć z wdzięcznoscia i wykorzystać.
                Niestety takie historie to tylko w kiepskiej literaturze, a doświadczenia życiowe uczą, że od bagna trzeba trzymać się jak najdalej. Oczywiście są ludzie z misją oraz wybitnie silne osobowości, które w takie bagno nie pozwolą się wciągnąć, mimo okolicznosci. Ale to wyjątki.
                A pani dopóki sama nie będzie chciała się ratować, dopóty będzie bliskich ciągnąć za sobą na dno. Najwyraźniej jest jej z tym wygodnie. Więc atawistycznie i egoistycznie triss dobrze prawi.
                • kira02 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:31
                  "Więc atawistycznie i egoistycznie triss dobrze prawi."
                  To nie egoizm, to zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy. Od ratowania chorych pań i panów jest profesjonalna pomoc/terapia/szpitale (pod warunkiem, że chory jest zainteresowany pomocą), a nie partner życiowy.
                  No chyba, że ktoś wiąże się z drugą osobą nie po to, żeby być szczęśliwym, ale żeby pełnić rolę męczennika/ męczennicy. No cóż, powodzenia!
                  • gazeta_mi_placi Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:44
                    Nawet na ślubie jest "w zdrowiu (i o zgrozo) w chorobie", z Panem Bogiem i oby przewlekłe ciężkie choroby Cię omijały bo inaczej zostaniesz bez partnera życiowego i przyjaciół smile
                    • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:29
                      O jakim ślubie opowiadasz? Z tekstu wynika, że to był związek studencki z pomieszkiwaniem ze sobą, nic szczególnie zobowiązującego. W każdym razie bez kredytów i dzieci.
                    • kira02 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 19:07
                      Wybacz gazeta, ale mając w perspektywie takiego kandydata na męża: anorektyka/bulimika/alkoholika/ niedojrzałego emocjonalnie i tym podobne, to raczej wiałabym gdzie pieprz rośnie, a nie brała ślub. I to samo doradzałabym własnej córce. No, może jakbym była bardzo, bardzo zakochana, to najpierw zobaczyłabym, czy ta osoba jest skłonna się leczyć/ przejść terapię.

                      I ja widzę tu bardzo wielką różnicę w stosunku do wypadków losowych, śmiertelnej choroby, nowotworu, wypadku samochodowego itp. Takiej osoby bym nie opuściła.

                      Ale pchać się w bagno relacji z osobą niedojrzałą, uzależnioną, niezrównoważoną emocjonalnie - to dziękuję bardzo, trzeba naprawdę nie mieć instynktu samozachowawczego.

                      P.S. Byłam przewlekle chora i mój wtedy jeszcze nie mąż nie opuścił mnie w chorobie. Ale ja walczyłam jak lwica, żeby wyzdrowieć. Także ten tego - z Panem Bogiem, gazeta smile
              • sea.sea Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:48
                Jak inwestujesz w kogoś 5 lat, podobnie jak bohater artykułu i odnosisz przy tym uszczerbek na zdrowiu fizycznym i psychicznym, po czym się okazuje, że się związałeś z emocjonalnym wampirem, który nie jest w stanie się zrewanżować jakimkolwiek wsparciem w drugą stronę - to tak, wampira należy spuścić po brzytwie i modlić się, żeby nie znalazł drugiego takiego frajera, bo wtedy może coś do niego, tego wampira, dotrze.
      • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:42
        Nie, wręcz przeciwnie. Pod opieką lekarską i szpitalną w razie potrzeby. Natomiast niespecjalnie skutecznie rolę ratownika wypełni partner czy partnerka.

        Wprawdzie faceci mają znacznie lepszy shit detector niż kobiety, ale nie zaszkodzi też młodym chłopakom/facetom jakoś mówic, żeby trzymali się z daleka od niezrównoważonych dziewuch, a przynajmniej żeby nie czuli się za taką odpowiedzialni.
        • kira02 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 19:12
          Otóż to - każdy psycholog Ci powie, że od ratowania to są specjaliści i terapie. Ale najpierw chory musi tego chcieć. A tutaj mamy czysty klinicznie przypadek syndromu Matki Teresy, która musi uratować tego faceta/kobietę, nawet jeśli siebie przy tym zniszczy. To też jest opisane w psychologii. I to bynajmniej nie w korzystnym świetle.
    • rhaenyra Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:36
      facet jolki ?
    • wiedzma.zla.nr1 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:36
      A nie wydaje Ci się ,że pan w zawiązku jest równie chory jak pani? Ze nieprzypadkowo jest w takiej relacji? I wbrew pozorom też z niej czerpie? Np. poczucie swej wyjątkowości? poświęcenia? Tudzież niezależności. I pt. to ty jesteś chora, nie ja, ja dam sobie radę, nie Ty? I ze dobrali się jednak precyzyjnie?
      Polecam "Małżeństwo krucha więź"
      • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:39
        Tak właśnie mi się wydaje i dlatego przydałby się jakiś komentarz/rozmowa z fachowcem od uzależnień.
        • wiedzma.zla.nr1 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:41
          tudzież od doboru partnerskiego. Czemu wybieramy jak wybieramy i po co nam tacy trudni partnerzy... A tu się kłania ocean dziecięcych matryc...
          • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:44
            To już strasznie szeroki temat, o doborze było pierdylion razy w "WO" w różnych ujęciach.
            Będę się upierać, że pod tym tekstem powinien być komentarz w postaci odesłania faceta na solidną terapię, powiedzenia otwarcie że układ jest chory.
            Zostawienie bez komentarza sugeruje, że wsio ok, wprawdzie kontaktu z laską nie ma ale jeździ pod jej dom i za rok chce się spotkać i oświadczyć.
            • wiedzma.zla.nr1 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 13:56
              no nie wiem, czy brak komentarza sugeruje że jest ok. ja tego tak nie odbieram. Chyba nikt po lekturze nie ma poczucia ze z panem jest ok?
              To raczej pokazuje ze anoreksja to choroba całej rodziny, relacji. Nie tylko 1 chorej.
              • aandzia43 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:20
                Ja nie mam poczucia, ty nie masz poczucia, ale takich, co ocenią bohatera artykułu jako wzrorcowego pozytywnego bohatera trochę się znajdzie.
                • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:31
                  Mimo wszystko uważam, że korzystniejszy byłby wniosek dotyczący terapii i tego, że bliscy - przy najlepszych chęciach i ogromie dobrej woli - niekoniecznie są skuteczni, niż prosta ocena "ot, poyeb".
                  • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:41
                    Ale to twój wniosek, nie wszystkich.
                    • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:45
                      Nie wszyscy pomyślą "ot, poyeb"?
                      Ja akurat pomyślałam, że powinien w trybie natychmiastowym iść na terapię i do psychiatry po antydepresanty.
                      • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:29
                        Nie, nie wszyscy tak pomyślą.
    • heca7 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 14:46
      Ciekawa jest w tym wszystkim rola rodziców dziewczyny i matki chłopaka. Oni totalne wyparcie. A jego matka popychała go do tego związku.
      • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 14:54
        Rodzice dziewczyny albo wyparli, albo po prostu ucieszyli się, że ktoś inny się z nia teraz buja, a oni wreszcie maja trochę spokoju.
        A matce chłopaka się dziwię, chyba byłabym skłonna wyrwać mojego syna z takiego związku podstępem, manipulacją czy nawet siłą.
        • wiedzma.zla.nr1 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 14:56
          Rodzice to byli w totalnym wyparciu że córka choruje na śmiertelną chorobę i że z dużym prawdopodobieństwem jest zagrożona że umrze.
          • konsta-is-me Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:02
            A co cie to obchodzi?
            Facet jest e zwiazku , bo widocznie chce.
            Tak mu odpowiada.
            Jakie ratowanie siebie?
            I dlaczego opuszczac chora osobe?
            Czy to nie jest szczyt egoizmu, ciagla moda na doradzanie opuszczenia bliskiej(?) osoby dla wlasnego komfortu.
            Ciekawe, czy niektore z was chcialyby byc tak zostawione gdyby same zachorowaly?
            A, nieee, wtedy to juz percepcja sie zmienia, prawda?
            • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:51
              > Facet jest e zwiazku , bo widocznie chce.

              Panie dostające regularny wpie...ol od pijących nałogowo panów również widacznie chca być w takich związkach. Też im się wydaje, ze ratują biednych misiów.
              • konsta-is-me Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:02
                Naprawde dla ciebie to jest porownanie?

                Ilu znasz facetow dostajacych regularny wp…rdol???
                Jakos nie znam.ani jednego, za to.mnostwo kobiet dostajacych lanie.
                Misiowie, jak tylko poczuja ze im.niewygodnie, bez zenady opuszczaja zwiazek.


                • riki_i Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:15
                  konsta-is-me napisała:

                  > Misiowie, jak tylko poczuja ze im.niewygodnie, bez zenady opuszczaja zwiazek

                  Luksusowe kobiety też.
                • triss_merigold6 Poważnie?! 02.02.15, 17:33
                  Poważnie, znasz dużo kobiet które dostają oklep?
                  Ja takie spotkałam, ale przeważnie były to dość symetryczne relacje, a pary po prostu miały taki sposób komunikacji oraz wyrażania uczuć, zwłaszcza po %.
            • pade Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:14
              To nie tak. Osoba chora potrzebuje fachowej pomocy, a nie wsparcia w uzależnieniu. A takie wsparcie, niestety, od współuzależnionego partnera otrzymuje. Jedno nie chce zobaczyć, że jest chore i trzeba się leczyć, a to, co dostaje od partnera pozwala mu bardziej nie widzieć, a drugie ma profity z tego, że to pierwsze jest chore (jaki ja jestem dobry, pomocny, wszystko oddam, wszystko zniosę dla mojej ukochane)j.
              Żaden laik nie uzdrowi nałogowca.
              I w takim przypadku, jak z artykułu oboje nadają się do leczenia.
        • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:12
          cosmetic.wipes napisała:

          > Rodzice dziewczyny albo wyparli, albo po prostu ucieszyli się, że ktoś inny się
          > z nia teraz buja, a oni wreszcie maja trochę spokoju.
          Kolejna przydomowa specjalistka od cudzego życia..
          > A matce chłopaka się dziwię, chyba byłabym skłonna wyrwać mojego syna z takiego
          > związku podstępem, manipulacją czy nawet siłą.
          Bardzo jestem ciekawa, jakbyś to zrobiła.
          • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:46
            Nie wiem jakbym to zrobiła, ani nawet czy by mi się udało, ale na pewno bym próbowała wszelkimi sposobami ratować własne dziecko.
            Czy ty byś nie próbowała wyciągnąć córki ze związku z czynnym, niechcącym się leczyć i stosującym przemoc psychiczną wobec niej alkoholikiem?
            • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:50
              Próbowała - słowo klucz.
              • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:02
                Dlatego w pierwszym poście napisałam chyba byłabym skłonna, a nie wyrwałabym.
    • lauren6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:01
      Gdyby uzależniony był facet, a wspoluzaleznioma jego kobieta padlby komentarz: nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy. Sama sobie winna. W sytuacji odwrotnej: biedny misio, uciekaj od tej zlej kobiety.
      • konsta-is-me Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:04
        Otoz to.
        Nie wiem.skad sie bierze ta wrogosc kobiet do wlasnej plci.

        • nutka07 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:38
          Konkurencja.
      • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:13
        100/100
      • cosmetic.wipes Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:47
        Ależ ten facet najwyraźniej jest ochotnikiem właśnie.
      • aandzia43 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:33
        Pieprzysz. Ten pan to "ochotnik"czyli wpoluzalezniony. Tak jak żona alkoholika. Ani jedno, ani drugie mnie nie rozczula.
        • princess_yo_yo Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:41
          alez ona wcale nie pieprzy, po prostu zauwaza jak rozni sie percepcja forum w zaleznosci od plci ochotnika. i to w wykonaniu tego samego tworu internetowego ktory takie wlasnie sprawy lubi rozkminiac.
          • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:47
            O, a gdzieś pisałam, że przy panu niezrównoważonym i toksycznym świrze żona/partnerka powinna tkwić i wspierać bez względu na wszystko?
      • triss_merigold6 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:37
        Może korzystamy z innych mediów, ale tak przynajmniej od 15 lat wszędzie są kampanie na temat przemocy w rodzinie/w związkach i szukania pomocy i wsparcia. Adresowanie do kobiet te kampanie są. Podobnie, od dobrych nastu lat, chyba wszyscy z branży psychologiczno-terapeutycznej zalecają objęcie terapią/inną fachową pomocą członków rodzinym, ludzi uwikłanych w daną relację.

        Btw, ta pani niekoniecznie jest zła. Jest walnięta.
    • anika772 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:08
      A tu aż się prosiło o kilk
      > a zdań od jakiego terapeuty czy psychologa, o jakieś zalecenie Człowieku rat
      > uj siebie, ten związek cię niszczy, zadbaj o własne zdrowie psychiczne, bo wari
      > atka jest tylko biorcą
      .

      Jak w ogóle możesz propagować taki straszny egoizm, wstydź się, naprawdę!
    • asia_i_p Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:28
      Mam siostrę anorektyczkę i drugą bulimiczkę. Tak, mają jazdy, bywały próby samobójcze, szpitale (do zrywań i powrotów się nie odniosę, bo to standard w związkach nastoletnich, a to jeszcze nastolatki). Pomimo to nie powiedziałabym, że należy od nich wiać gdzie pieprz rośnie, że w związkach byłyby tylko biorcami. Życie jest aż tak proste tylko w czasopismach, osoba z problemami może być jak najbardziej wartościowym partnerem, z którym człowieka trzyma nie tylko współuzależnienie. Ja wiem, że ty byś swojego syna kijem od nich odganiała (co prawda różnica wieku plasuje go poza kręgiem ryzyka wink ), ale ja wierzę, że one jak najbardziej kogoś uszczęśliwią i same będą szczęśliwe.
      • verdana Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:32
        Anoreksja nie jest uzależnieniem tylko chorobą. To raz.
        Dwa - żaden psycholog, mający cień rozsądku, nie da w ogólnokrajowej gazecie rady "Jeśli jesteś w związku z ciężko chorą osobą, to powinieneś natychmiast związek zakończyć. Ważny jesteś tylko ty."

        • asia_i_p Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:38
          Anoreksja i bulimia mają cechy uzależnienia, przynajmniej z samych obserwacji, na moje laickie oko, nie wiem, jak jest w oficjalnej interpretacji medycznej. W każdym razie moje siostry pracują nad tym w ten sposób, w jaki się wychodzi z uzależnień, tak samo muszą walczyć z przymusowymi zachowaniami.

          Z drugą połową wypowiedzi się zgadzam. Anoreksja i bulimia w przeciwieństwie do alkoholizmu i narkomanii nie ryją mózgu w obszarach niezwiązanych bezpośrednio z chorobą, więc też nie ma co wyolbrzymiać zagrożeń związku z chorą osobą. Nie podetnie ci gardła w pijanym widzie ani cię nie pobije, bo jej się będzie wydawało, że chcesz ją zamordować.
          • asia_i_p Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:41
            Tak po zastanowieniu się powiedziałabym, że anoreksja jest "negatywem" uzależnienia, które zazwyczaj polega na utracie kontroli. Jest uzależnieniem od kontroli, przymusem kontrolowania własnego życia. Straszna pułapka dla osoby o skłonnościach perfekcjonistycznych, obdarzonej silną wolą.
            • antyideal Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:58
              Silna wola ? Raczej tworzenie złudzenia, ze ją masz i ze jestes silna.
              Gdy w to wpadasz sprawia Ci przyjemnosc niejedzenie, nie potrzebujesz ze soba walczyc,
              zeby nie jesc. Silna wola potrzebna jest, gdy probujesz z tego wyjsc.
              I nie jest to odwrocenie sytuacji, gdy tracisz kontrole,; tu rowniez jej nie masz,
              masz tylko złudzenie, tak jak palacz, czy narkoman mowi sobie, ze w kazdej chwili
              moze przestac, co nie jest prawdą, tu rowniez w momencie, gdy chcesz wrocic
              do normalnego zycia okazuje sie, ze choroba juz przejeła nad Toba kontrole.
              • asia_i_p Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:07
                Na początku jednak z moich obserwacji ta silna wola jest potrzebna - mówię tu o klasycznej anoreksji, nie o odmianie bulimicznej. Przynajmniej tak wpadała w to moja siostra - nakazywała sobie, że tyle a tyle będzie ćwiczyła na skrzypcach, ćwiczyła, były efekty. Nakazywała sobie, że zje tyle i tyle kalorii i nie więcej, jadła, były efekty. Na tym etapie na pewno musiała walczyć o to, żeby nie jeść, to była zdrowa, silna, aktywna fizycznie dziewczyna, przy tym zainteresowana gotowaniem, sporo czasu spędzająca w kuchni.

                Potem okazuje się, że jesteś w pułapce i że do wydobycia się trzeba jeszcze silniejszej woli niż do wpakowania się w to. Jakoś daje radę, powoli.
                • verdana Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:14
                  Zainteresowanie gotowaniem jest jednym z najbardziej typowych objawów.
                  Anoreksja jest m.in próbą przejęcia kontroli nad własnym zyciem - często wtedy, gdy jedzenie jest jedną z niewielu spraw, nad którą młoda osoba ma całkowitą kontrolę.
                • antyideal Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:29
                  Silna wola kojarzy sie z czyms zdrowym, silnym, stalowym charakterem itp.
                  W tym wypadku jest podszyta chorobliwymi pobudkami - cos w sobie probujesz zwalczyc,
                  cos sobie i innym udowodnic, przekraczasz granice i idziesz coraz dalej.
                  Anorektyczka nie poprzestanie na schudnieciu ale pojdzie dalej, bo ma chorą duszę, emocje.
                  Dlatego silną wolę nazywam zludną, pozorną w tym przypadku.
                  • nangaparbat3 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:10
                    Mozna mieć chorą duszę i jednocześnie zelazną wolę. Wg mnie to własnie ten przypadek - anoreksja.
                    • antyideal Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:32
                      Ale to troche tak jakby powiedziec, ze np.hazardzista ma żelazną wolę, bo konsekwentnie
                      przepuszcza pieniadze, mimo, ze zycie wali mu sie przez to w gruzy, a narkoman zazywa narkotyki.
                      Anoreksja jest chorobą, ale mechanizmy sa podobne jak przy uzaleznieniu - nie od substancji zmieniajacych swiadomosc a od odurzenia nagle nabytym poczuciem kontroli nad swoim zyciem, złudnym, podkreslam.
                      Ta niby silna wola to raczej przymus powtarzania pewnych zachowan, zeby wzmacniac to uczucie( a wiec ważenie, ograniczanie liczby kalorii, cwiczenia). Tak to widzę.
                      • nangaparbat3 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:52
                        Nie do końca. Znam wiele dziewczyn z anoreksją, które tę wole wykazują też na innych polach: są perfekcjonistkami, mają nadzwyczaj wysokie wyniki w nauce, często bardzo ciężko, solidnie i z powodzeniem pracują. I wyglądaja perfekcyjnie - to znaczy sa perfekcyjnie zadbane.
                        • antyideal Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 19:09
                          To akurat charakterystyczne dla anorektyczek, stworzenie sobie w glowie obrazu
                          idealnej siebie i dazenie do niego. Ok, mozna to nazwac silną wolą, dla mnie to nadal
                          dzialania pod przymusem wlasnej psyche, gdyz odstepstwo, odpuszczenie sobie,
                          w jakiejkolwiek dziedzinie, powoduje panike i strach przed utrata kontroli nad zyciem.
                          Nie ma w tym wlasnego wyboru, wlasnej siły, wlasnej woli.
                          • nangaparbat3 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 19:24
                            To zalezy na jakim poziomie.
                        • azile.oli Re: To prawda... 02.02.15, 19:11
                          Anorektyczki bywają też perfekcjonistkami w innych dziedzinach - pod jednym warunkiem, że nie jest to w sprzeczności z tym, że nie jedzą. Czyli - jeśli świetna uczennica zacznie mieć problemy z koncentracją, na skutek niedożywienia, to raczej przestanie być tak pilna, a nie zacznie jeść.
                          To samo z zadbaniem - możliwe tylko do pewnego momentu, jak cera zacznie szarzeć, a włosy wypadać, to przestanie wyglądać na zadbaną.
          • verdana Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:12
            W interpretacji medycznej jest to choroba psychiczna. Zdecydowanie choroba, nie uzależnienie.
          • riki_i Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:07
            asia_i_p napisała:

            > Anoreksja i bulimia w przeciwieństwie do
            > alkoholizmu i narkomanii nie ryją mózgu w obszarach niezwiązanych bezpośrednio
            > z chorobą,

            Że co? Chyba powinnaś iść na terapię dla współuzależnionych. Anoreksja i bulimia ryją mózg totalnie, co można choćby wyczytać z zalinkowanego artykułu. Nie wierzę, że ktoś kto ma chore rodzone siostry, może wygadywać takie teksty.
          • aandzia43 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:26
            Asiu, twoje siostry pracują nad sobą i walczą z przymusowymi zachowaniami, jak sama napisalas. I z całego serca życzę im wygranej z chorobą. Z kims o takim podejściu do swoich przypadłości psychicznych da się żyć szczęśliwie i zdrowo. Ale nie ze skutecznym manipulantem pielęgnującym uparcie swoją chorobę. I od takich należy uciekać. Im się nie pomoże, a samemu polegnie.
            Pielęgnowana latami anoreksja ryje w końcu mózg. Jak każda inna umysłowa ułomność. Odciska piętno na psychice, wbudowuje w nią swoje cegiełki i zmienia człowieka w sposób zgoła niepiękny. Leczona, terapiowana szansę.
      • anika772 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:39
        Facet z artykułu nie wygląda na uszczęśliwionego...Przeszła przez niego jak tsunami.
        Jakiś odsetek ludzi się nadaje do takich związków, może nawet ich potrzebuje. Ja bym nie mogła, i własnym dzieciom też bym odradzała.
    • gazeta_mi_placi Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:57
      Osoby chore też mają prawo do szczęścia i do związku z drugą osobą.
      • kira02 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 19:17
        A ja myślę, że osoby chore w ten sposób najpierw powinny iść się leczyć. I nie mówię tego złośliwie. Po skończonej terapii niech trochę pobędą same, a później niech próbują stworzyć dojrzałą relację. Inaczej będą tworzyć toksyczne związki. Chyba, że ktoś ma inna definicję szczęścia...
    • straszny.upal Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 15:58
      Czytalam
      Moim zdaniem to ten facet potrzebuje pomocy i to pilnej
      A koncowka, ostatnie zdanie, po prostu mnie rozj....ly
    • kira02 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:10
      Masz racje. Po przeczytaniu artykułu stwierdziłam, że oboje mają zryte pod beretem. Masakra. Bardzo smutna historia. Ale w sumie, to po co ten komentarz? Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest normalnie. Z kolei osobie tkwiącej w toksycznej relacji pewnie żadne tłumaczenia i tak nie pomogą. uncertain
    • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 16:49
      Podejrzewam, że brak komentarza ma zmusić czytelnika do refleksji.
    • aandzia43 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:00
      Czytałam wczoraj i też mi się pomyślało, że jakiś komentarz poparty naukowym tytułem by się przydał. Bo jeszcze współuzależnieniowe oddanie chłopaka jakieś nadwrażliwe duszyczki gotowe potraktować jako wskazówkę na.życie wink
      A zakończenie monologu pana rozwalilo mnie. Witki opadają w obliczu takiego umysłowego wkręcenia w bagno i manipulację.
      • riki_i Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:11
        Facet się uzależnił od adrenalinki i od seksu z figurami uprawianego przez tę panią z takim zacięciem, jakby za 5 minut miał nastąpić koniec świata.

        Normalne kobiety są dla niego nudne - tak sądzę.
    • 71tosia Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 17:59
      bulimia to jedno ale do tego pani ma wredny i egocetryczny charakter . Nawet gdyby ta kobieta nie byla chora to wytrzymac z kims kto jest praktycznie pozbawiony empatii, manipuluje przy kazdej okazji, i jest skoncetrowany tylko na wlasnych porzebach byloby trudno. Nie wiem czy to choroba okreslila jej charakter czy charakter wpedzil w chorobe. Podejrzewam jednak ze nie wszytskie bulimiczki maja takie jazdy. Cholopak powinien uciekac z tego zwiazku a nie z powodu bulimii tylko charakteru tej pani nie rokujacego na udany zwiazek nawet jak zacznie jesc.
      • antyideal Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:15
        Ano wlasnie, pani prezentuje zachowania charakterystyczne dla borderlinów,
        tak sądzę, i to jest przyczyna tych dzikich jazd emocjonalnych, zaburzenia odzywiania to
        problem wtórny.
        • azile.oli Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:32
          Też mi się wydaje, że anoreksja mogła nie być jedynym problemem dziewczyny.
          Pana mi żal, rzeczywiście, czołg po nim przejechał. Odniosłam jednak wrażenie, że jego to męczyło, a jednocześnie w jakiś sposób pociągało. Myślę, że bez terapii on sobie nie poradzi i nie będzie potrafił wejść w związek z inną kobietą.
          Ta dziewczyna zrobiła na mnie wrażenie takiego wampira energetyczno -emocjonalnego, pozbawionego empatii.
          Choć zapewne empatii pozbawiła ją sama choroba, powodując, że koncentrowała się wyłącznie na sobie - cel, nie utyć, usunąć z siebie spożyty posiłek.
          Dla takiej osoby nie ma wtedy nic ważniejszego.
    • nangaparbat3 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:48
      Przesadzasz.
      On sam mówi o wspołzależnieniu, własnych zaburzeniach, chocby tu:
      Zacząłem się zachowywać jak typowa osoba współuzależniona.
      Osoby, które są blisko anorektyczek, często popadają we współuzależnienie. Tak samo jak te, które mają alkoholika w rodzinie. Człowiek myśli tak: jeśli zostanę przy niej, to w końcu zwariuję, a jeśli ją opuszczę, to zjedzą mnie wyrzuty sumienia, że jej nie pomogłem. Teraz wiem, że złamałem podstawową zasadę: nie brać się za to samemu.
      Jak nie ma wsparcia, to trzeba mieć cholernie mocne nerwy, żeby być z dziewczyną i z anoreksją. Samemu łatwo jest sfiksować. Ja zacząłem.

      Poprosiłem, żeby poszła ze mną do psychiatry, bo nie chcę być sam, bo się boję.

      Mnie bardziej przeraziła jego samotność w walce o Beatę. Cóż, jej rodzice najwyraźniej dbali o wlasne zdrowie, tak jak sobie, Triss, życzysz.
      I ten czas oczekiwania - rok. Juz sie z tym spotkałam, dziewczyna z anoreksją, która chciała sie leczyć, chciał iść do szpitala, bardzo chciała coś zmienić, na oddział specjalistyczny miała czekać rok-półtora. Na wizytę u psychiatry mlodzi kandydaci czekają dwa miesiące, jak błagam i grożę - dwa tygodnie.
      Wieksze to na mnie robi wrażenie niż brak komentarza, po co zresztą, skoro bohater sam deklaruje: jestem współuzalezniony, jestem swierm, potrzebuje pomocy psychiatry.
      I jeszcze jedna sprawa - człowiek ma prawo do własnych decyzji. Jesli zmuszam go do czegokolwiek, na siebie biore odpowiedzialność za ciąg dalszy - na ktory i tak nie mam wielkiego wpływu. Jak dla mnie - zadanie ponad siły.
      • nangaparbat3 ojej 02.02.15, 18:49
        miało być:
        na wizytę u psychiatry młodzi kandydaci na samobójców czekają...
      • rosapulchra-0 Re: Ciąg dalszy lansu na toksyczność 02.02.15, 18:51
        Bardzo mądry komentarz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka