Miała któraś? Ciągle czytam na forach różnej maści wielkie afery związane ze ślubem, weselem. Afery, wydatki, "sceny". Wszystkiego tego można uniknąć, stawiając na cichy ślub. Ja taki miałam, polecam. Wyłącznie państwo młodzi, ich rodzice i świadkowie. Żadnych babć, cioć, kuzynów. Po ślubie przyjęcie w restauracji (zarezerwowany stolik na 8 osób, ale menu na bieżąco zamawiane z karty, co kto chciał). Taki układ był też możliwy dzięki temu, że rodzeństwo pełniło role świadków. Oboje z mężem nie lubimy typowo polskich wesel.
Z dalszych krewnych czy przyjaciół nikt się nie obraził, bo zrozumieli, że zasada "rodzice+świadkowie" nie obejmowała ich. I nawet poprzesyłali życzeni, prezenty, jeśli ktoś chciał, pocztą.
Nam zreszta na prezentach czy kasie nie zależało i niczego nie oczekiwaliśmy.
Wszystko mamy, czego nam potrzeba.
Myślę, że dzięki takiemu pomysłowi można uprościć życie i uniknąć nieporozumień. Ale chyba to wciąż niepopularny model.
Teraz czekam na hejt