Dodaj do ulubionych

cichy ślub

22.02.15, 11:49
Miała któraś? Ciągle czytam na forach różnej maści wielkie afery związane ze ślubem, weselem. Afery, wydatki, "sceny". Wszystkiego tego można uniknąć, stawiając na cichy ślub. Ja taki miałam, polecam. Wyłącznie państwo młodzi, ich rodzice i świadkowie. Żadnych babć, cioć, kuzynów. Po ślubie przyjęcie w restauracji (zarezerwowany stolik na 8 osób, ale menu na bieżąco zamawiane z karty, co kto chciał). Taki układ był też możliwy dzięki temu, że rodzeństwo pełniło role świadków. Oboje z mężem nie lubimy typowo polskich wesel.
Z dalszych krewnych czy przyjaciół nikt się nie obraził, bo zrozumieli, że zasada "rodzice+świadkowie" nie obejmowała ich. I nawet poprzesyłali życzeni, prezenty, jeśli ktoś chciał, pocztą.
Nam zreszta na prezentach czy kasie nie zależało i niczego nie oczekiwaliśmy.
Wszystko mamy, czego nam potrzeba.
Myślę, że dzięki takiemu pomysłowi można uprościć życie i uniknąć nieporozumień. Ale chyba to wciąż niepopularny model.
Teraz czekam na hejt smile
Obserwuj wątek
    • mia_siochi Re: cichy ślub 22.02.15, 11:56
      My planujemy (choć ostatnio zaczynam się wahać, czy chcę. Ale mam większy zagraniczny wyjazd wiosną, w dość niebezpieczne ostatnio strony, i ciągle myślę, czy jakiś terrorysta się w okolicy nie trafi...) i będą zaproszeni rodzice i siostry z mężami. Z ich grona będą świadkowie.
      Ostatnie o czym byśmy pomyśleli, to spraszanie różnych ciotek. Mowy nie ma.
      Ba! dla mnie idealną wersją byłoby podpisanie papierka w US zupełnie bez rodziny, ale nie wiem, czy podołalibyśmy fochom tongue_out
      • kai_30 Re: cichy ślub 22.02.15, 12:30
        > Ba! dla mnie idealną wersją byłoby podpisanie papierka w US zupełnie bez rodzin
        > y, ale nie wiem, czy podołalibyśmy fochom tongue_out

        My podołaliśmy, chociaż też się bałam wink Tzn z mojej strony fochów nie było żadnych, ze strony rodziny mojego męża były i to duże, ale jakoś się z tym pogodzili wink Wzięliśmy ślub w walentynki, w towarzystwie świadków (przyjaciół) i naszych dzieci, wszystkich powiadomiliśmy post factum.
    • mruwa9 Re: cichy ślub 22.02.15, 11:58
      ja chcialam, ale nie bylam dosc asertywna, zeby to przeforsowac. Obraza majestatu ze strony rodzicow bylaby straszna wink
      Kupilam argument, ze wesele jest dla rodziny, nie dla mlodych, zacisnelam zeby i przezylismy.
      I tak bylo skromnie, w sumie impreza na 28 osob.
      Moja kuzynka miala taki cichy slub, nawet rodzice dowiedzieli sie po fakcie.
      Po roku czy dwoch byla juz rozwiedziona.
      • snakelilith Re: cichy ślub 22.02.15, 12:59
        mruwa9 napisała:

        > Moja kuzynka miala taki cichy slub, nawet rodzice dowiedzieli sie po fakcie.
        > Po roku czy dwoch byla juz rozwiedziona.

        To jakaś reguła? U mnie było bez rodziców i bez gości. W sumie były 3 osoby dodatkowo do nas, a jednym z nich był zaprzyjaźniony fotograf. Rodzice wprawdzie wiedzieli, ale żyli daleko od nas, zostali poinformowani telefonicznie, że nie muszą przyjeżdżać. O fochach nic nie wiem, u nas w rodzinie nie było zwyczaju emocjonalnego szantażu, a już na pewno nikt nie podważa słuszności decyzji podjętych przez dorosłych ludzi. Ja byłam w mini i do niej miałam drogie odlotowe szpilki. Do dzisiaj je mam i wkładam na specjalne okazje. Po ślubie był szampan, kawa i ciasto z malinami. A jak goście w ilości 3 sztuki się zmyli, to było więcej szampana i tylko dla nas. Mój związek trwa już 22 lata, małżeństwem jesteśmy lat 15, więc cichy ślub nam nie zaszkodził. Z kolei koleżanka miała ślub na zamku, wcześniej w kościele w kreacji jak z Disneya, impreza na ponad 100 ludzi w sali rycerskiej, drogo było pewnie jak cholera. Nie pomogło. Po dwóch latach się rozwiodła.
        • mruwa9 Re: cichy ślub 22.02.15, 14:59
          zadna regula.
          U nas, mimo wszystko, slub i wesele byly skromne (i kawa w szklankach tongue_out ), a jestesmy razem, bez wiekszych zawirowan, od ponad dwudziestu lat.
          Tez znam przypadki wielgachnych imprez na 400 gosci , z limuzynami sprowadzanymi z Niemiec, a po kilku latach po zwiazku pozostaly tylko alimenty na dziecko...

          Rzeczona kuzynka wyszla za maz "bo musiala" ( na dwa tygodnie przed porodem), w bardzo mlodym wieku.
      • arwena_11 Re: cichy ślub 22.02.15, 14:50
        Ten tekst, że wesele nie jest dla młodych tylko gości sprawił, że moje veto było bardzo wyraźne. Nie widziałam potrzeby płacenia żeby ktoś się bawił. Trudno, chcą sie bawić to na swój koszt.
    • lafiorka2 Re: cichy ślub 22.02.15, 12:00
      moja przyjaciołka tak zrobiła.Byliśmy tylko my z mężem i ich drudzy przyjaciele .
      Obiad w domu.
      Fajnie było,nie powiem.

      I nikt z rodziny sie nie obraził.
    • beverly1985 Re: cichy ślub 22.02.15, 12:08
      Kazdy moze sobie zorganizowac ślub, jak chce. Model "obiad dla rodziny" moim zdaniem jest całkiem popularny. Zawsze byl, to nie jest nowy trend, zwlaszcza jeśli ktoś bral ślub drugi raz. Znam 4 pary, które tak brały ślub, z róznych powodów. W jednym przypadku panna młoda była przerazona stresujacą sytuacją bycia w centrum uwagi, więc oswiadczyla, ze zadnej sukni i wesela nie bedzie, byl obiad dla rodziny a potem wynajate jedna loza w klubie wink.

      Osobiście nie wybralam takiej kameralnej imprezy dla siebie, gdyz nie lubię impez typu " siedzimy przy stole", lubię tańczyć. Afer nie było.
    • princy-mincy Re: cichy ślub 22.02.15, 12:12
      Ja taki ślub miałam. Byli nasi rodzice, nasze siostry z rodzinami (siostry były tez świadkami) i moi dziadkowie ze strony mamy (pozostali juz nie żyją).
      Było super, gdybym miała cofnąć czas, zrobiłabym dokładnie tak samo.
      • przeciwcialo Re: cichy ślub 22.02.15, 12:25
        Ja również.
    • z_lasu Re: cichy ślub 22.02.15, 12:13
      > Afery, wydatki, "sceny". Wszystkiego tego można uniknąć, stawiając na cichy ślub.

      A to już zależy od rodziny. Niektórzy dlatego właśnie robią imprezę, żeby tego uniknąć.
      • angazetka Re: cichy ślub 22.02.15, 12:15
        A jeszcze inni mają fajne rodziny z normalnymi relacjami i nie boją się żadnego modelu ślubu i wesela wink
        • aqua48 Re: cichy ślub 22.02.15, 12:22
          Ja miałam ślub i wesele na 20 osób, coś jak nieco większe imieniny. Rodzina tylko najbliższa i przyjaciele. Było bardzo fajnie.
        • kaamilka Re: cichy ślub 22.02.15, 12:28
          O, wlasnie! Wprawdzie rodziny sie nie wybiera, ale naprawde jestem szczesliwa, ze mialam wiele osob ktore mi dobrze zyczyly i moglismy z nimi wspolnie sie cieszyc tym dniem.
          Oczywiscie wesele sama sobie organizowalam i sami w 100% je finansowalismy. I to jest chyba klucz do sukcesu.
    • kaamilka Re: cichy ślub 22.02.15, 12:25
      Chwalisz sie czy zalisz?tongue_out
      • fomica Re: cichy ślub 22.02.15, 20:22
        Czeka na hejt smile
        A tu lipa, hejtu niet.
    • drilka Re: cichy ślub 22.02.15, 12:41
      Ja też miałam taki ślub - tylko nasi rodzice, moj brat i babcia i najbliżsi przyjaciele z partnerami. W malowniczym miejscu. Wszystko zorganizowane i sfinansowane przez nas, łącznie z hotelem dla gości. Moi rodzice, pieniądze, które chcieli przeznaczyć na wesele dali nam w prezencie, bardzo sie przydały przy zakupie mieszkania. Rodzice chcieli zrobic duze wesele ale na szczęście mam brata więc się spełnili 10 lat później.
      Ja jestem fanką kameralnych wesel i po latach zrobiłabym tak samo, mąż też.
      Ale jeżeli chodzi o rodzinnego focha to takie wesele przed nim na pewno nie chroni. U nas mojego męża starsza cioci obraziła się śmiertelnie a rodzina mojego ojca też nie była zachwycona.
      • vi_san Re: cichy ślub 22.02.15, 14:31
        Tylko, że gdybyście wydali huczne weselisko na 250 osób, to zapewne też by się znaleźli niezadowoleni - a to rosół był za zimny, a to muzyka za głośna... Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził.
        Najważniejsze, że WY byliście ze swego wesela zadowoleni i WAM się podobało - to w końcu początek WASZEJ wspólnej drogi. smile
      • capa_negra Re: cichy ślub 22.02.15, 18:51
        > Ja też miałam taki ślub - tylko nasi rodzice, moj brat i babcia i najbliżsi prz
        > yjaciele z partnerami.

        U mnie podobnie - rodzice, rodzeństwo i przyjaciele - w sumie z nami 36 osób.
    • drinkit Re: cichy ślub 22.02.15, 12:53
      Tak, 6 osob- my i rodzice z obu stron. Toast w donu i wyborny obiad w dobrej knajpie. Bylo cudnie i bez zadnej logistyki
    • vi_san Re: cichy ślub 22.02.15, 14:26
      Zdecydowanie opcja z "cichym ślubem" jest najlepsza. Na moim byli rodzice moi i męża, rodzeństwo [ze współmałżonkami], chrzestni. Po ślubie - obiad w restauracji, stolik zarezerwowany, dania wybierane z karty. Z dalszych krewnych część strzeliła fochem, większość jednak po prostu przyjęła do wiadomości.
      A my uniknęliśmy cyrku z salą, DJem, rozsadzeniem gości, kosztami itd.
    • nutella_fan Re: cichy ślub 22.02.15, 15:00
      Ja mialam cichy - drugi smile slub cywilny i obiad w restauracji, a potem kawa, tort i alkohole u nas w mieszkaniu. Bardzo mile wspominamy smile
    • grave_digger Re: cichy ślub 22.02.15, 17:07
      Taki był mój drugi ślub. Pierwszy z resztą też nie był wielki - 25 osób.
      Ale drugi był już rodzinny. My, dwójka dzieci, dwie mamy i dwóch świadków. Świetnie się bawiliśmy w knajpie, pogoda była piękna, cały taras dla nas, dużo dobrego jedzenia i nie nadążaliśmy jeść. A potem poszliśmy do kina smile
      Ale ślub trwał dwa dni. Na drugi dzień zaprosiliśmy do domu... wszystkich znajomych smile Nikt nie musiał nam kupować drogich prezentów, wystarczył kupon lotto wink
    • cauliflowerpl Re: cichy ślub 22.02.15, 17:54
      Też chcę taki ślub. Nie bardzo wyobrażam sobie spraszanie na drugi koniec Europy całej rodziny, przyjadą nasi rodzice, na miejscu jest parę przyjaciół, i styknie.
      • verdana Re: cichy ślub 22.02.15, 18:03
        Mój syn z narzeczoną planują ślub za granicą. Tylko oni i świadkowie. Nie mają ani ochoty, ani kasy na wesele.
        • cauliflowerpl Re: cichy ślub 22.02.15, 20:09
          Tak zrobiła w zeszłym roku moja przyjaciółka - pobrali się w konsulacie, ja i chłop byliśmy świadkami.
        • snakelilith Re: cichy ślub 22.02.15, 22:26
          verdana napisała:

          > Mój syn z narzeczoną planują ślub za granicą. Tylko oni i świadkowie.

          W wielu krajów świadkowie nie są już nawet potrzebni. Ja nie miałam żadnych. Teoretycznie moglibyśmy być w urzędzie tylko we dwójkę.
          • bachtin Re: cichy ślub 22.02.15, 22:43
            Ooo, to bardzo ciekawe. Ale to chyba tylko jak się wychodzi za obcokrajowca jest możliwe? Dwoje Polaków nawet w konsulacie musi mieć świadków?
            • cauliflowerpl Re: cichy ślub 23.02.15, 06:30
              Nie, dwoje Polaków w konsulacie też musi mieć świadków.
              • cauliflowerpl Re: cichy ślub 23.02.15, 06:31
                Przynajmniej w Hiszpanii - pewnie zależy to od kraju.
              • bachtin Re: cichy ślub 23.02.15, 10:02
                No właśnie, dlatego bardzo chciałabym się dowiedzieć, co miała na myśli snakelilith.
                • berber_rock snakelilith pewnie miala na mysli to 23.02.15, 14:27
                  ze dwoje Polakow owszem swiadkow miec musi, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby tymi swiadkami byli pan konsul i jego sekretarka.

                  Moj znajomy tak ma w akcie slubu.
                  • bachtin Re: snakelilith pewnie miala na mysli to 23.02.15, 14:30
                    Chyba, że tak. Ale konsulaty w topowych miejscach czasem zaznaczają, że nie ma takiej opcji, bo urzędnicy nie mają czasu żeby ganiać na śluby.
              • snakelilith Re: cichy ślub 23.02.15, 11:21
                cauliflowerpl napisała:

                > Nie, dwoje Polaków w konsulacie też musi mieć świadków.
                >

                Ja faktycznie wychodziłam za obcokrajowca i świadków nie potrzebowałam, ale rozważaliśmy nawet żartobliwie ślub w Las Vegas, czyli w całkiem innym kraju i wiem, że byłoby to możliwe, bo znam parę, która to zrobiła. Widziałam ludzi (obywateli mojego kraju) pobierających się w innych egzotycznych miejscach, gdzieś w Azji na plaży, czy skromniej, w Hiszpanii przed urzędnikiem wybranego kraju, na zasadach wybranego do ślubu kraju i te śluby też mają ważność. Nie wiedziałam, że Polacy za granicą mogą brać ślub tylko w polskim konsulacie.
                • bachtin Re: cichy ślub 23.02.15, 11:56
                  >Nie wiedziałam, że Polacy za granicą mogą brać ślub tylko w polskim konsulacie.

                  Hm, no a jak inaczej i na jakiej podstawie prawnej?
                  • snakelilith Re: cichy ślub 23.02.15, 13:06
                    bachtin napisała:


                    >
                    > Hm, no a jak inaczej i na jakiej podstawie prawnej?

                    No skoro mieszkać, pracować i dzieci rodzić w innych krajach mogą, to pewnie też brać śluby, no nie?
                    Nie wiem na jakiej podstawie prawnej, wiem tylko, że ludzie u mnie często biorą śluby na urlopach w innych krajach i to nie w konsulatach. Wiem, że do tego przetłumaczone metryki trzeba mieć i coś tam jeszcze z dokumnetów, w zależności od wymagań kraju, ale problemem wielkim to wcale nie jest.
                    • cauliflowerpl Re: cichy ślub 23.02.15, 20:48
                      Oczywiście, że mogą.
                      Tyle, że ślub wzięty w konsulacie jest ślubem natychmiast ważnym w Polsce.

                      Ślub wzięty gdzie indziej, w zależności od kraju, trzeba często potem w Polsce "legalizować" a może to trwać i do dwóch lat, jak z opowieści znajomych par mieszanych wynika.
                      • snakelilith Re: cichy ślub 23.02.15, 23:35
                        cauliflowerpl napisała:

                        > Ślub wzięty gdzie indziej, w zależności od kraju, trzeba często potem w Polsce
                        > "legalizować" a może to trwać i do dwóch lat, jak z opowieści znajomych par mie
                        > szanych wynika.
                        >

                        Małżeństwa mieszane, to jest co innego, bo tu nie chodzi tylko o uznanie ślubu, ale także o legalizację prawną małżonka pochodzącego z innego kraju. Tym bardziej, gdy chodzi o ludzi spoza pewnego kręgu prawno-politycznego, na przykład spoza EU. Dwójka Polaków biorąca ślub na wakacjach w Las Vegas przed amerykańskim urzędnikiem nie powinna mieć takich problemów. Chociaż tego nie wykluczam, bo Polska nie ułatwia życia swoim obywatelom.
    • 18lipcowa3 Re: cichy ślub 22.02.15, 18:21
      Ja miałam. Nie żałuję.
      Nigdy w życiu nie zgodziłabym sie na wesele,dla mnie to przaśny zwyczaj i totalna wiocha,
    • mag1_k Re: cichy ślub 22.02.15, 18:30
      Widzę, że sporo osób miało skromne ciche śluby.
      Czy to oznacza, że odmawiałyście udziału w weselach innych członków dalszej rodziny i znajomych?
      No jak przaśny zwyczaj i niepotrzebny kłopot, to oszczędzałyście tego zachodu też zapraszającym?
      • arwena_11 Re: cichy ślub 22.02.15, 18:38
        Ja unikam jak mogę. Czasami nie da się uniknąć, ale wtedy zmywam się jak najszybciej sie da. Nie znoszę wesel.
        • mia_siochi Re: cichy ślub 22.02.15, 18:40
          Ooo własnie. Jak sobie wyobraziłam, ze miałabym wydać własne, niemałe pieniądze na "rozrywkę" totalnie i obcą, a wręcz przykrą... O nie nie, w życiu big_grin
      • babcia.stefa Re: cichy ślub 22.02.15, 19:04
        Na wesela osób naprawdę bliskich chodzę (ale zmywam się stosunkowo wcześnie), przy osobach, które mi jakby powiewają kalafiorem po prostu odmawiam.
      • cauliflowerpl Re: cichy ślub 22.02.15, 20:11
        Z całej rodziny (niech podliczę "pobranych"... brat i ośmioro kuzynów) byłam tylko na weselu brata.
        Nie cierpię i nie chodzę.
        W maju żeni się kolejny kuzyn, też nie jadę.
      • princy-mincy Re: cichy ślub 23.02.15, 10:59
        A co ma piernik do wiatraka?
        Ja byłam na wielu slubach i weselach. Niektóre były super, inne przeciętne a kilka kiepskich.
        Niech kazdy robi jak chce.
        Lubię chodzić na czyjeś wesela, ale nigdy nie chciałam grać pierwszoplanowej roli na takiej imprezie.
        Zatem moj skromny i cichy ślub był taki, jak oboje z mezem chcieliśmy.
    • allatatevi1 Re: cichy ślub 22.02.15, 18:49
      Ja Cię rozumiem i bardzo podziwiam takie zdroworozsądkowe kobiety, bo ja niestety nie jestem jedną z nich.

      U mnie marzenie bycia księżniczką przez 1 dzień było bardzo silne więc miałam takie prawdziwe ogromne wesele.
      Choć organizacyjnie to był prawdziwy Meksyk - odległość, logistyka, straszne fochy i sabotaże ze strony moich rodziców (oni uważali że to za młodo). Sukienka warta tyle, że można było samochód za to kupić.
      Mimo tego nie żałuję, miałam bajkowy ślub i wesele.
    • mynia_pynia Re: cichy ślub 22.02.15, 19:49
      My chcielismy skromny slub ale mamy nie rowne rodziny i wyszloby ze strony meza tylko tesc wiec strasznie glupio by bylo. Dlatego zaprosilismy najbluzsza rodzine i drugie tyle znajomych zeby bylo wesolo okolo 60 osob bylo.
    • asia_i_p Re: cichy ślub 22.02.15, 20:36
      Rozumiem ideę, ale u nas była średnio wykonalna, bo moje rodzeństwo było za młode na świadkowanie. Zresztą ja bardzo chciałam mieć moją rodzinę przy sobie i byłam cała dumna i blada, że praktycznie już niewychodząca babcia jednak się zdecydowała przyjechać. Tylko wesele mieliśmy raczej skromne, obiad w restauracji i tańce przy magnetofonie, bo wizja orkiestry i wodzireja lekko nas przerażała. Wykręciliśmy się takoż od dorożki i w ogóle powściągaliśmy fantazję mojego taty i przyszłej teściowej ile się dało. wink
    • hermenegilda_zenia Re: cichy ślub 22.02.15, 21:51
      Nie wiem, czy cichy, bo przed nikim nie ukrywałam, że ślub będzie. Uroczystośc w USC, my + 8 gości. Idea wesela to nie mój świat, płacę za swoje kaprysy i swoje przyjemności, nie ma takiej opcji, żebym mogła byc zakładnikiem rodzica czy teścia sponsora (vide: wątki azile, czy jak jej tam), a spędy ku uciesze gawedzi "bo tak trzeba" mam głęboko w odwłoku.
    • tatrofanka Re: cichy ślub 23.02.15, 07:55
      Przeczytałam wszystkie wpisy i mam takie mieszane odczucia.
      Bardzo ochoczo niektóre fanki cichych skromnych ślubów wyrazaja się negatywnie o wielkich weselach.

      No i teraz inaczej spojrze na moich bliskich. Jakie to szczescie że mogłam mieć duże wesele i nie było ani przaśnie ani wiejsko.
      Bo o takim klimacie stanowia zaproszeni.
      Pozostaje współczuć przaśnych i wiejskich/wsiurskich bliskich.



      Dla jasności-przeciwko małych weselom/cichym ślubom nie mam absolutnie nic.
      Żyi daj życ innym. Są ludzie, którzy nie lubą tańczyć, nie mają kasy, nie lubią dużych tłumów wokół siebie. I to rozumiem.

      Ale argument, ze to przaśne i obciachowe. No, cóz- to już kwestia środowiska w którym się wyrosło. Rodziny się nie wybiera. Współczuje. Ale nie wszystkie takie są.

      U nas było ok. 100 osób. Uwielbiamy imprezy. U nas nawet na urodzinach bywa do 40 osób. Nierzadko są tańce, muzyka, impreza do świtu.
      I sami za to płacimy żeby nasi przyjaciele mogli się pobawić wspolnie z namiwink
      Naszymi cieżko zarobionymi pieniędzmi.
      • arwena_11 Re: cichy ślub 23.02.15, 08:38
        Ja nie lubię wesel, po prostu.
        Ale w swoim życiu byłam na 4 z klasą. Jedne mniejsze inne większe, ale dopracowane w szczegółach, dobre sale, jedzenie i bez wiejskich zabaw i disco polo.

        Chyba głównym czynnikiem są pieniądze i osoby które wesele wyprawiają. Po co robić imprezę na 100 osób jak w remizie jak można na 50 z klasą? No tego nie rozumiem.
        • tatrofanka Re: cichy ślub 23.02.15, 09:36
          Chyba głównym czynnikiem są pieniądze i osoby które wesele wyprawiają. Po co ro
          > bić imprezę na 100 osób jak w remizie jak można na 50 z klasą? No tego nie rozu
          > miem.


          A na 100 osób wesela z klasą już zrobić nie można bo????

          O klasie wesela decyduje (IMO) przede wszystkim towarzystwo zaproszone i miejsce i muzyka naturalnie.
          I ja i mąż mamy duze fajne rodziny. Nie ma wrednych ciotek, nadużywajacych wujków. Bardzo fajni ludzie, odwiedzamy się, tak samo z przyjaciołmi.
          Czesto są rozmaite imprezy rodzinne.

          Naprawdę dużo osób = brak klasy?

          Można mieć na weselu 15 osób i ktos zrobi wioche.
          Jak u mojej znajomej- jej ojciec.

          A mimo to nie odważyłabym sie powiedziec ze małe wesele jest beznadziejnym pomysłem.

          Co ma piernik do wiatraka? W sensie ilośc osób a klasa wesela.

          No, niedługo przepraszać trzeba bedzie ze sie ma 70 osobową rodzinę i nikogo się człowiek wstydzić nie musi smile
          • babcia.stefa Re: cichy ślub 23.02.15, 10:45
            > A na 100 osób wesela z klasą już zrobić nie można bo????

            Można, ale to kosztuje tak upiorne pieniądze, że stać na to tylko ludzi z setki najbogatszych "Wprost".
            • tatrofanka Re: cichy ślub 23.02.15, 12:13
              Można, ale to kosztuje tak upiorne pieniądze, że stać na to tylko ludzi z setki
              > najbogatszych "Wprost".


              Zyczajna złośliwość.

              Slub brałam w 2006 roku, wesele było w dobrej krakowskiej restauracji.
              Fakt, nie jechałam do slubu Lincolnem, a na weselu nie grała orkiestra pod batutą Szymusia, sukni tez od Zienia nie miałam ale na pewno nie było prząsnie ani wiejsko.


              Z tym, ze oboje mimo studiów dziennych pracowalismyi wydatek na wesele nas nie przerósł.



              A co do setki najbogatszych:

              Nasz przyjaciel jest bdb fotografem.
              Mi.in fotografował-jako jeden z 3!!!! ftografów, wesele córki jednej z osób z takiej listy. Wesele na 50 osób- przyjaciółka p. młodej rozebrała się do rosołu niemalże.Mamusia za to łaziła za owym fotografem jak napalona nastolatka.
              No, ale grunt ze tylko 50 osób- to jeszcze pod klase podciągnąc mozna wink

              U mojej znajomej- wesele na 15 osób- jej ojciec za dużo spozyl i niestety zwymiotował zanim wbiegł do łazienki.Klasa???Moim zdaniem nie, no ale tylko 15 osób było,to najważniejszy wyznacznik wink


              Możeszmieć na weselu 5 osób i narobią bydła.
              • babcia.stefa Re: cichy ślub 23.02.15, 13:05
                W moim mieście cokolwiek jedzeniowo spełniające moją definicję "z klasą" zaczyna się od 250 PLN od osoby (nie cierpię określenia "talerzyk"). Bez alkoholu. Czyli przy 100 osobach mamy 25 000 PLN za samo jedzenie. Z całą resztą (stroje, kwiaty, alkohol, transport, muzyka, obsługa) pewnie dojdzie do 50 k. To jest więcej niż roczne zarobki statystycznego Polaka.
                • tatrofanka Re: cichy ślub 23.02.15, 14:17
                  Z całą resztą (stroje, k
                  > wiaty, alkohol, transport, muzyka, obsługa) pewnie dojdzie do 50 k. To jest wię
                  > cej niż roczne zarobki statystycznego Polaka.


                  No, pewnie nas to wyszło ze 35 tys. (8 lat temu- w tym roku "u nas" cena jak podałaś, wtedy taniej było), ale jak mówie- my pracowaliśmy w trakcie studiów- także za granica, wiec mielismy kasę.
                  Niemniej jednak przesadziłas z tą setką najbogatszych smile

                  A weź pod uwagę, ze część osób kasę dostaje- od rodziców np.
                  Czyli de facto nie ilośc osób stanowi o klasie wesela i nie ma co generalizowac że duże = bez klasy.
                  Zresztą podany przeze mnie przykład malutkiego przyjecia z puszczającym pawia tatusiem chyba mówi sam za siebie.
                  • babcia.stefa Re: cichy ślub 23.02.15, 19:43
                    > Niemniej jednak przesadziłas z tą setką najbogatszych

                    Ludzie spoza listy najbogatszych, wydający taką kasę na jedną imprezę, są po prostu niespełna rozumu.

                    >A weź pod uwagę, ze część osób kasę dostaje- od rodziców np.

                    Co za różnica - banku, rodziców, nie mają tej kasy i tyle.

                    >Czyli de facto nie ilośc osób stanowi o klasie wesela i nie ma co generalizowac że duże = bez
                    > klasy.

                    W polskich warunkach niestety raczej tak. Skromne środki + kupa luda = dom weselny w Pieprzniku Dolnym + schabowy.

                    >Zresztą podany przeze mnie przykład malutkiego przyjecia z puszczającym pawia tatusiem chyba >mówi sam za siebie.

                    O klasie imprezy decydują przede wszystkim dwie rzeczy: miejsce i jedzenie. Incydenty mogą się zdarzyć na każdej imprezie i mają do nie j bardzo niewiele.
                    • rasowa_sowa Re: cichy ślub 23.02.15, 19:57
                      babcia.stefa napisała:

                      > > Niemniej jednak przesadziłas z tą setką najbogatszych
                      >
                      > Ludzie spoza listy najbogatszych, wydający taką kasę na jedną imprezę, są po pr
                      > ostu niespełna rozumu.
                      >

                      A ile twoim zdaniem należy zarabiać, żeby móc wydać 30k na imprezę i się w twoich szanownych oczach nie wygłupić? big_grin
              • vi_san Re: cichy ślub 23.02.15, 14:12
                Myślę, że zarówno wielkie i huczne wesele może być wspaniałe, jak i cichy ślub. Problem jest w jednym - zwykle te bardzo "liczne" weseliska - są robione "po kosztach", bo to i sala, i muzyka, i jedzenie itd. I [zwykle - nie znaczy zawsze!] na weselach po 100 i więcej osób młodzi pakują się w kredyty, a i tak sala to aby była, muzyka jakakolwiek, i jęczenie przez kilka lat, jak to się młodzi wykosztowali a ile osób nawet "się nie zwróciło za talerzyk"... W takich warunkach - lepiej by młodzi zamiast szaleć i spraszać "Antka kobity śwagra brata" - umówili elegancki obiad w dobrej restauracji wyłącznie dla najbliższych. Koszt mniejszy, nerwy mniejsze, logistyka mniejsza - a kasa, która zostaje w kieszeni przyda się na start.
                Podobnie i skromne wesele może być nieudane, a może być świetne. Uchlanie się czy rozbieranie publiczne - nijak się ma do klasy, niezależnie od ilości świadków czy kasy wydanej na wesele.
                • tatrofanka Dokładnie tak 23.02.15, 14:19
                  Myślę, że zarówno wielkie i huczne wesele może być wspaniałe, jak i cichy ślub (...)

                  Podobnie i skromne wesele może być nieudane, a może być świetne. Uchlanie się c
                  > zy rozbieranie publiczne - nijak się ma do klasy, niezależnie od ilości świadkó
                  > w czy kasy wydanej na wesele.



                  Zgadzam sie w 100%.

                  Zresztą czasem największy brak klasy sprezentują najbliżsi- np. matka- jest przeciez wątek o mamusiach co zepsuły wesele.
                  Mała liczba gości nie jest gwarantem wesela z klasa
                  • arwena_11 Re: Dokładnie tak 23.02.15, 14:23
                    Mała ilość gości nie daje gwarancji klasy.
                    Ale jeżeli stać cię na zaproszenie 50 osób w dobrej restauracji i w zamian za to zaprosisz za te same pieniądze 100 do jakiejś podrzędnej, to jednak różnica jest dosyć duża.

                    Jak cię stać na duże wesele w dobrym lokalu i chcesz takie mieć, to rób. Ale nie oszczędzaj na jakości byle jak najwięcej osób zarosić. Wtedy to się nie uda.
                    • tatrofanka Re: Dokładnie tak 23.02.15, 16:14
                      Dokładnie
          • arwena_11 Re: cichy ślub 23.02.15, 11:07
            Oczywiście że można. Jak się ma dużo kasy to pewnie. Jedno z lepszych wesel na którym byłam to wesele na ok 200 osób w jednej z najdroższych sal w Warszawie ( 16 lat temu ).
            Problem w tym, że wielu osób nie stać na zaproszenie 100 osób do dobrego lokalu, więc zamiast zrezygnować z ilości na rzecz jakości niestety idzie w ilość. I wtedy kończy się przaśną imprezą w podrzędnym lokalu.
            • gauad Re: cichy ślub 23.02.15, 11:16
              Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi z tą przaśnością. Co dla ciebie przaśne dla kogoś innego fajne i związane z lokalną tradycją. Dla niektorych to co ty uważasz za super będzie jak jakieś nudy-na-pudy. Nie ma obowiązku chodzenia na cudze wesela ani bawienia się tak jak nie masz ochoty. Daj ludziom żyć tak jak oni chcą, bez odgrywania tej lepszej i bardziej na poziomie. Bo to o poziomie wcale nie świadczy.
              • arwena_11 Re: cichy ślub 23.02.15, 11:24
                Raczej chodzi mi o sytuacje, gdzie w sali na ok 50-60 osób upycha się 100. Krzesła z oparciami na ręce, tak ciasno upchnięte, że jak sie chce wstać to muszą wstawać na raz 4 osoby inaczej nie odsunie sie krzeseł. Parkiet tak mały że 20 par i nie ma się jak ruszyć. Jedzenie rozdają tak wolno, że jedni już kończą a inni jeszcze nie dostali ( ten sam rejon stołu ).
                Jest upał, brak klimatyzacji w sali, wszyscy płyną, zero jakiegokolwiek przewiewu.
                Już nie mówię o muzyce, bo to kwestia gustu, ale o zwykłej organizacji.
                • gauad Re: cichy ślub 23.02.15, 11:29
                  No z czymś takim nie spotkałam się nigdy. Nie zawsze obsługa była super sprawna (u znajomej kelnerki zaczęły zjadać tort weselny zanim rozniosły wszystkim gościom, trzeba było pogonić dziewczyny do roboty) ale nigdy nie było upychania na siłę ludzi w za małych lokalach.
                  • gauad Re: cichy ślub 23.02.15, 11:33
                    a, na ostatnim weselu na jakim byłam kilka miesięcy temu, dla odmiany obsługa była tak błyskawiczna, że wymieniali talerzyki praktycznie po każdym zjedzonym ciastku lub kilku łyżkach sałatki tongue_out nie mogłam zjeść dwóch ciastek na tym samym talerzu bo zaraz kelenerka zabierała ten z okruszkami pierwszego tongue_out
                    • arwena_11 Re: cichy ślub 23.02.15, 13:21
                      No ja byłam, te dwa wyżej opisane przypadki zaliczyłam osobiście.
                      A i przypomniałaś mi właśnie o tym, ze na jednym fajnym weselu, albo się jadło albo tańczyło. Wystarczyło odejść od stołu i talerz z jedzeniem znikał. Nie ważne, że chciałaś skończyć później,ze sztućce zostały położone prawidłowo sygnalizując niezakończony posiłek. Dopiero interwencja organizatorów zmieniła tosmile
      • snakelilith Re: cichy ślub 23.02.15, 11:37
        tatrofanka napisał(a):

        > Ale argument, ze to przaśne i obciachowe. No, cóz- to już kwestia środowiska w
        > którym się wyrosło. Rodziny się nie wybiera. Współczuje. Ale nie wszystkie taki
        > e są.

        No ale to ty teraz insynuujesz, że decydujący się na cichy ślub nie lubią swojej rodziny, albo co gorsza, pochodzą z patologicznej. A tak wcale być nie musi, bo dobrych stosunków z rodziną nie kupuje się wielkim weselichem. I to chyba normalne, że te decydujące się na skromny ślub mają coś przeciwko wielkim imprezom? Bo gdyby uważały wielkie imprezy na fajne, to by sobie taką przecież sprawiły. Społeczna presja idzie raczej w kierunku wyprawiania wesela, więc strzelić przyjęcie na x osób, to naprawdę żaden wyczyn, wystarczy robić jak wszyscy do tej pory i nie zastanawiać się na sensem czy bezsensem tego zdarzenia.
        Najśmieszniejsze są jednak argumenty o tańcach. Jak lubi się potańczyć, to zakłada się odpowiedni do okazji strój i idzie się do odpowiedniego lokalu, gdzie można tańczyć ile się chce, jak długo się chce i z kim się chce, a nie w niewygodnej kiecce do ziemi, po długim męczącym dniu pełnym obowiązków, obtańcywać podpitych gości depczących nam po drogich, białych butach z atłasu.
        • kill.emall Re: cichy ślub 23.02.15, 11:50
          My nie lubimy tańców, tłumów i tego wszystkiego co składa się na obraz przeciętnego wesela. Rodzinę mamy super, ale tak chcieliśmy i jak wspomniałam, dalsza rodzina to uszanowała, a także składała serdeczne życzenia i wysyłała prezenty. Nikt się nie obraził.
          Mnie tu żadne insynuacje nie uderzają, bo jestem odporna na takie gierki smile
          A to, że jakaś osoba lub osoby poczują się zaatakowane - niepotrzebnie smile - moim wątkiem, było do przewidzenia, dlatego napisałam, że czekam na hejt smile
          I ja też czułam się w tym dniu jak księżniczka (mieliśmy z mężem wielką frajdę z bardzo szczegółowego dopasowywania kolorystyki elementów naszych strojów, dodatków, całej oprawy, ślub odbył się w pięknym, zabytkowym wnętrzu) - ale taka księżniczka incognito smile taka, która może robić co chce, a nie to, co wypada, bo 100-200 osób patrzy smile
        • tatrofanka Re: cichy ślub 23.02.15, 12:25
          No ale to ty teraz insynuujesz, że decydujący się na cichy ślub nie lubią swoje
          > j rodziny, albo co gorsza, pochodzą z patologicznej


          Nie, nieprawda. Jedna z forumek napisała tu ze weselicho do przaśność i wiocha.
          Nie pierwszy raz w watku nt temat.

          Ta sama forumka pisała kiedyś ze nie zrobiłaby wesela bo nie zniosłaby wujków z wasami w majonezie i obgadujących ciotek.
          Sorry, moi wujkowie nie mocza wasów w majonezie.
          Kazdy członek mojej rodziny umie kulturalnie spożyć posiłek.

          Skoro tamta forumka tego się boi tzn że ma takich gości potencjalnie,



          Najśmieszniejsze są jednak argumenty o tańcach. Jak lubi się potańczyć, to zakł
          > ada się odpowiedni do okazji strój i idzie się do odpowiedniego lokalu, gdzie m
          > ożna tańczyć ile się chce, jak długo się chce i z kim się chce, a nie w niewygo
          > dnej kiecce do ziemi, po długim męczącym dniu pełnym obowiązków, obtańcywać pod
          > pitych gości depczących nam po drogich, białych butach z atłasu.


          No ale tu nikt nie krytykuje malych wesel.
          To raczej osoby,które mialy malutkie wesela "jada" po tych dużych weselach

          A argument o tańcach nie jest smieszny- inna sprawa, ze większość osob po prostu tańczyć nie umie w tak zwanej parze i to dla nich koszmar.

          Nawet w dlugiej sukience jak się umie tańczyć to żaden problem. A butów z atłasu nie miałam.
          I nawet białe nie były.


          A że od tańca sa inne miejsca???

          ja uwielbiam tańczyć i tańcze świetnie. Gdzie mogę zatańczyć walca z moim wujem- lat 70, który też umie tańczyć i to tak że niech się schowają 30 latkowie?

          W klubie??? Serio?
        • tatrofanka A, i popatrz 23.02.15, 12:33
          obtańcywać pod
          > pitych gości depczących nam po drogich, białych butach z atłasu.


          Ale sama piszesz że tak to widzisz. a mi mówisz, ze ja sugeruje że kto nie ma wielu gości, to ma patologiczną rodzinę.

          Tzn że takie masz doświadczenia, ze na weselach w twojej rodzinie panna młoda musi obtańcowywać podpitych gości>

          Ty niepijąca jesteś, czy po prostu jak ludzie spożywają alkohol na nie-weselu to ok, a na weselu to kicha???

          Na moim weselu zadnej wioski nikt nie odstawił, alkohol był, ale w umiarkowanych ilościach.
          Nikogo nie musiałam obtańcowywać, tańczyłam z kim chciałam i była to wielka przyjemność.
          No, ale może ja mam takie szczęscie.

          Poza tym mezczyźni w mojej rodzinie (większość) tańczy rewelacyjnie i uwielbiam z nimi tańczyć.
          Niestety oprócz wesel nie mamy takiej możliwości żeby spotkać się ot tak i potańczyć w innym miejscu jak długo chcemy (za daleko mieszkamy)
          • snakelilith Re: A, i popatrz 23.02.15, 13:27
            tatrofanka napisał(a):

            > Ale sama piszesz że tak to widzisz. a mi mówisz, ze ja sugeruje że kto nie ma w
            > ielu gości, to ma patologiczną rodzinę.

            Płacę ci pięknym za nadobne. I wcale nie po to, by ci udowodnić, że mam rację, tylko po to, by pokazać, że każdy ma prawo do własnego spojrzenia na zagadnienie. I tak, można wesela traktować jak wiochę, bo to zdarzenie wiejskiego pochodzenia sprzed czasów oficjalnych dokumentów. Zapraszało się całą rodzinę i społeczność, by swoją obecnością potwierdziły fakt zawarcia małżeństwa i nikt nie śmiał poddać tego jakiejkolwiek wątpliwości. Dla wielu gości to w pewnym sensie ciągle upierdliwy obowiązek obywatelski na rodzinie i woleliby zostać w domu.

            > Tzn że takie masz doświadczenia, ze na weselach w twojej rodzinie panna młoda m
            > usi obtańcowywać podpitych gości>

            Byłam na takich rubasznych z przaśnymi zabawami i takich francja elegancja kelnerzy zaciągający nosem. Za każdym razem było to egzotyczne widowisko niepasujące do normalności tych ludzi, więc pozostawało pytanie po diabła oni ten cyrk robią? Chcą szopki niech idą do teatru. A 70-letni wujek to dla mnie żaden problem, wezmę gdzieś do lokalu, gdzie takie osoby tańczą, nie widzę żadnego problemu, jak z wujka taki zagorzały tancerz. No i fajnie, że w twojej rodzinie tacy świetni tancerze, ciekawe tylko gdzie oni ćwiczą i trenują poza sezonem, bo trudno mi sobie wyobrazić, że co miesiąc macie w rodzinie jakieś wesele.
    • wies-baden Re: cichy ślub 23.02.15, 09:10
      Z dzisiejszej perspektywy nie organizowałabym wesela, bo wspomnienia z imprezy nie były proporcjonalne do nakładu wysiłku i kosztów. Natomiast miałam piękne suknie, zarówno do cywilnego, jak i kościelnego ((odstawiłam je do komisu na Świętokrzyskiej i wiem, że obie zostały sprzedane tego samego dnia), dlatego nie mam deficytu pt .> biała, długa suknia z welonem<, być może gdybym tego nie doświadczyła, w podświadomości zawsze brakowałoby mi tego przeżycia.
      • 3-mamuska Re: cichy ślub 23.02.15, 09:40
        Moj kuzyn miał taki slub.
        W rezultacie nikt z naszej rodziny nie zna jego zony.
        Kuzyn z tych bardziej skrytych , rozumiem ich decyzje, bo wiem ze on czułby sie mega złe na większym weselu.

        Tylko ze nikt z rodziny nie miał okazji poznać dziewczyny. Oprócz no rodzeństwa i jego rodziców.
        Ja nawet nie wiem jak ona wyglada.
        A jestesmy z tego samego miasta.

        Jako dzieci spedzalysmy duzo czasu razem, ale pozniej on wlasnie ograniczył kontakty.
        Zawsze był zajety własnymi sprawami.
        • wies-baden Re: cichy ślub 23.02.15, 13:32
          To chyba nie do mnie? Ja miałam wesele, na którym bawili się rodzina i przyjaciele.
    • gauad Re: cichy ślub 23.02.15, 09:41
      > Wszystkiego tego można uniknąć, stawiając na cichy ślub. Ja taki miałam, polecam. Wyłącznie >państwo młodzi, ich rodzice i świadkowie.


      W ślubie na ogół największym problemem jest relacja młodych z swoimi rodzicami.
      • gauad Re: cichy ślub 23.02.15, 09:53
        I zdarza się, że największy problem robią z tego młodzi. Miałam w rodzinie przypadek, że wszyscy byli otwarci na dowolna formę ślubu i wesela jaką sobie młodzi wybiorą, oczywiście sypali jakimiś sugestiami ale nie wpierniczali się za bardzo, byli gotowi pomagać gdyby młodzi wprost powiedzieli o swoich planach i zamiarach.
        Zaś młodzi robili taki rozpiernicz swoimi fochami i nieodzywaniem się, że skłocili się prawie ze wszystkimi z rodziny. Akurat pan młody kłócił się ze swoją matką(mieszkając z nią pod jednym dachem), panna młoda ze swoją i tak ostentacyjnie pokazywało jedno i drugie rodzicielom że ich mają gdzieś, że matka mlodego zamierzala na jego wesele nie iść wcale. Zaś młodzi jeździli zapraszać na wesele niespokrewnionych znajomych, jakichś dalszych znajomych z pracy, a swoim rodzicom i rodzeństwu ani nie powiedzieli jasno kiedy ślub, anie nie poczuwali się do przyzwoitego zaproszenia. Po kilku miesiącach takiego odnoszenia się młodych do najbliżeszej rodziny - faktycznie nic innego im nie pozostało jak cichy ślub, bo rodzina miała ich fochów powyżej uszu.
    • poppy_pi Re: cichy ślub 23.02.15, 11:05
      Planuję taki w tym roku smile Bez napinki, w USC my i osiem osób najbliższych z rodziny, później obiad w restauracji. Wiem, że będą komentarze, krytyka, próby przeforsowania, ale się nie ugnę big_grin Czyjeś fochy mam w głębokim poważaniu.
    • chipsi Re: cichy ślub 23.02.15, 12:25
      Kto co lubi. Ja lubię w weselach uczestniczyć i wesele tradycyjne też mieć chciałam. Owszem, zgrzyty były ale spowodowane przez osoby, które na cichym weselu też by musiały zostać uwzględnione i tylko dzięki temu ze było mnóstwo przyjaciół - wesele się nie posypało. Tak więc ciche wesele to nie jednoznaczny przepis na udane wesele smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka