margo-lka3
05.03.15, 22:59
nie wiem jak rozmawiać z dzieckiem, doradźcie co jej mówić, czy nic nie mówić tylko dalej czekać. Córka będzie miała niebawem 6 lat we wrześniu idzie do szkoły. Jest bardzo wesoła, ruchliwą dziewczynką, jest bystra można z nią już pogadać na różne tematy, ładnie czyta, liczy, potrafiła się ostatnio nauczyć na konkurs recytatorski długi dość trudny wiersz, który sama wybrała. Kiedy jesteśmy razem w domu i z mężem widzimy rozwój córki, jak super jest rozwinięta. Chwalimy ją bardzo, wspieramy. Problem jest chyba emocjonalny który ciągnie się odkąd pamiętam. Córka wobec obcych osób w miejscach publicznych, znajomych nawet rodziny traci całkowicie rozum. Zaczyna małpować, gadać głupie rzeczy, w ogóle nie wykonuje poleceń, tak jakby ich nie rozumiała, robi na przekór, non stop próbuje zwrócić na siebie uwagę ale takim niegrzecznym zachwianiem. Jak w rodzinie pochwalę ją że pięknie nauczyła się wiersza albo piosenki, a przykładowo ciocia czy wujek ją poprosi żeby zaśpiewała to nie odmówi tak normalnie tylko zaczyna się popisywać np. powiem ale idę na niby włączyć kamere i udaje że włącza kamerę, zaczyna udawać że kamera nie działa, potem że musi poskakać, jak tak chwile pociągnie to każdy zaczyna się irytować i pytać "mówisz ten wierszyk? " tak,tak tylko ide założyć czapkę, za chwilę do wierszyka trzeba ściągnąć buty i tak mogłaby to ciągnąć w nieskończoność. O ile miała 3 latka było to pocieszne, jak miała 4 to zrozumiałe, ale jak ma 6 to jej zachowanie jest bardzo irytujące, zresztą bardzo ciężko to opisać. Rodzina w sumie w to jej grę początkowo wchodziła nawet jak córka kazała im coś robić np, stać w odpowiednim układzie albo siedzieć. Teraz zaczęłam takie akcje ucinać i mówię jak chcesz zaprezentować cioci piosenkę to ją po prostu zaśpiewaj a jak nie to trudno, może następnym razem i to powoduję że ona zaczyna bardzo źle się zachowywać czasem krzyczy a potem mi wyrzuca że ja jej zabroniłam np. zaśpiewać. Mimo że wierszyk na konkurs w przedszkolu zna doskonale jestem pewna niemal że go nie powie bo będzie chciała żeby pani w przedszkolu ją namawiała a ona będzie wymyślać zasady kiedy i jak powie. Pani nie daje się w takie rzeczy absolutnie wciągać, bo występy nie są przymusem, dla mnie to też nie jest problem, tylko najgorsze jest to że ona to interpretuję że pani jej zabroniła powiedzieć, a ona bardzo przecież chciała powiedzieć, tylko coś tam i jest bek. Co może być przyczyną że wobec osób trzecich dziecko tak bardzo chce narzucać swoją wolę i tak głupkowatym zachowaniem zwrócić na siebie uwagę? Jak to zmienić? Jak wytłumaczyć 6 latce że robienie z siebie małpki nie jest śmieszne? Boje się że jak tak dalej pójdzie to w klasie zostanie błaznem klasowym...