Slyszalam juz o romansach z nianiami i nauczycielkami, ale dzisiaj troche opadla mi szczeka, kiedy maz (odprowadzil wlasnie synka do zlobka) zadzwonil, zeby poinformowac mnie, ze wyrzucili jedna z praktykantek, szesnastolatke, za romans z jednym z tatusiow. Podobno jego zona przyszla z awantura i dziewczyne zwolnili z dnia na dzien dyscyplinarnie. Ciekawosc to pierwszy stopien do piekla, ale w weekend pociagne za jezyk inna pracownice, ktora dorabia u nas jako babysitterka... Grupa synka jest mala, znam wszystkich ojcow i kazdy z nich (poza moim mezem) jest po 40 i koncem kija bym go nie dotknela