lily-evans01 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:35 Mało chodziłam z dzieckiem w tym wieku po lokalach, właśnie z powodu gów... jedzenia - tzw. menu dziecięcego, które urąga wszystkiemu. Jak córka była większa, to przepływ był odwrotny - ona dostawała duży talerz z grillowaną piersią kurczaka, pieczonymi ziemniaczkami i surówkami, a ja średnią pizzę. Po czym dojadałam jeszcze z 1/3 zawartości talerza dziecka . Ale 1 pizza na 7 dzieci, to jakby faktycznie mało... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:47 Uuuups, a teraz doczytałam, że ta 1 pizza była na kilka matek. Cóż, poruta, zwłaszcza w zestawieniu z opanowaniem przez dziatwę i mamy prawie całego lokalu . Jak chcę całkowicie na luzie posiedzieć ze znajomymi, coś przekąsić, napić się herbatki, a niemowlaki niech się integrują - to prędzej zaprosiłabym do domu. Taniej, przyjemniej i całkowicie swobodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:37 Witam Własne jedzenie w knajpie? Dziadówa. No chyba, że dziecko alergik. Ale to i tak można coś zamówić. Np. ryż. W restauracjach mają dobre gatunki ryżu i dobrze gotują ryż, jest sypki. Ryż to przykład oczywiście Tak mi się jednak skojarzyło, bo syn mojej kumpeli jest alergikiem totalnym, a ryż zamawia i wcina. Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:52 no z tym ryzem to ja mialam zabawne sytuacje w korei - poniewaz mojemu dziecku nic nie smakowalo tylko suchy ryz, to wcinala go z wielkim apetytem, bo wyglodniala byla po calym dniu niejedzenia. Stol zastawiony pysznosciami, my jemy a dziecko siedzi nad miska ryzu... Kelnerki plotkowaly na ten widok a kucharz biednemu glodnemu dziecku (czasem jadla bardzo lapczywie ten ryz) w prezencie od siebie donosil a to zupke a to omlecik.... Obciach, jakbysmy dziecko celowo glodzili, ale co ja moglam poradzic jak nic jesc nie chciala? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:03 No właśnie, małe dziecko rzadko docenia dania restauracyjne, żadna krzywda mu się nie stanie jak spróbuje ich gdy będzie szkolniakiem. I będzie umiał się zachować przy okazji nie będąc uciążliwym klientem. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:20 przy czym wiekszosc dzieci potrafi sie zachowac i lubi chodzic do restauracji, nawet jesli nic tam nie zje poza suchym ryzem. Moje dziecko przez pewien czas opowiadalo wokolo, ze w samolocie bylo pyszne jedzenie - zjadla suchy makaron i do tego zelki. Dla dziecka to byl bardzo smaczny obiad Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:24 Mój chrześniak podobnie się zachowywał na swojej komunii. Stół zastawiony pysznościami, goście jedzą, a "komunista" na szczycie stołu siedzi i sam chleb wcina. Odpowiedz Link Zgłoś
mayaalex Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:42 ha! ja jestem jeszcze gorsza, bo w restauracjach zdarzalo mi sie karmic piersia szczelnie zakryta, nikt sie nigdy nie skarzyl. Jak dzieci wyrastaja z piersi to dostaja to, co moga zjesc - suchy chleb, ryz, ziemniaki, kawalek ryby, warzywa, itd. Zdarzalo mi sie miec biszkopt/ciastko do memlania ale to tez dla niemowlaka raczej (roczniak to juz w kazdej restauracji cos dla siebie znajdzie). zawsze mam wode w jakims tam ulubionym pojemniku (butla, bidon, niekapek). problemem chyba byla ta jedna pizza na iles tam mam. Tylko ze o ile restauracje maja jedzenie ktore zazwyczaj nadaje sie dla dzieci to te wszystkie malpie gaje etc sa czesto pelne syfu. i tu bym raczej dala banana, jak juz zglodnieje. ale tam to z kolei moje dziecko nie mysli o jedzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:49 Ale kto tam głodnieje w małpim gaju Dziecko nagimnastykuje się nieźle i raczej nie jest zdrowo robić to w moment po zjedzeniu czegokolwiek . Bardziej rozsądna jest opcja tego banana po zakończeniu zabawy, przy ubieraniu się na dwór. A te wszystkie syfne soczki i batoniki wiadomo po co się stawia, bo przedszkolaki zobaczą i nie odpuszczą, będą nękać rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:42 nigdy nie biorę swojego jedzenia do żadnych z tych miejsc. Do restauracji nie widzę sensu w ogóle, a do klubu malucha nie chodzimy tak często, by jednorazowe zjedzenie czipsów miało konsekwencje zdrowotne Zresztą w "naszej" bawialni można kupić herbatniki i bułeczki maślane Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:42 Ja bym bardzo chciała nie musieć brać ze sobą niczego do jedzenia, naprawdę. Ale zazwyczaj muszę, bo nawet w restauracjach przyjaznych dzieciom, również tym małym, menu dziecięce to najczęściej 3-4 pozycje. A ja mam strasznie wybredną cholerę i regularnie zdarzało się, że wybieramy coś z menu dziecięcego, po czym sami to zjadamy, a dziecko chce jeść, ale nie to. Dlatego sorry, ale dopóki nie zacznie jeść normalnych obiadów, a w restauracjach nie poszerzą oferty, to będę zabierała. Fakt, że nikt nigdy nie zwrócił mi na to uwagi. Pewnie dlatego, że nie siedziałam kilka godzin przy jednej kawie Za to znam kilka restauracji, w których po prostu lubią dzieci, bez jakiejś większej filozofii i znaczka "lokal przyjazny dzieciom". W jednej, do której często wpadamy na obiad, mała zawsze dostaje własny talerzyk na wszystko, co ściągnie nam z talerzy, kilka warzyw wyciętych w jakieś zabawne wzory, a na deser wafelka. To taki ich gratis dla małych klientów. W sumie niemal nic ich nie kosztuje, bo ile może kosztować, złotówkę może?, a sprawia, że chętnie tam wracamy, bo czujemy się po prostu miło. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:46 Skoro póki co córka taka wybredna (pewnie później jej się zmieni) po co ją ciągasz po restauracjach? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:53 Czy na pewno wybredna? Dziecięce menu to zgroza w większości lokali nastawionych także na rodziny z dziećmi, ileż można jeść fileta z frytkami, spaghetti i naleśniki. Nie ma w tym nic niestosownego, że dziecko dostanie swój talerzyk i mama mu nałoży odrobinę swojego jedzenia. Za kilka lat dzieciak może być prawdziwym koneserem potraf bardziej wyrafinowanych niż nuggetsy i frytki z keczupem . Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 21.03.15, 14:53 Nam forma przekładania z własnych talerzy na talerzyk małej kompletnie nie przeszkadza. Wolimy to, niż zamawianie porcji dla niej, którą później musimy sami jeść lub zostawiać. Faktem jest, że z jedzeniem od urodzenia jest na bakier. Tj. kiedy już ma ochotę coś zjeść, to potrafi jeść naprawdę przeróżne rzeczy: ma 21 miesięcy, a jadła m.in. rukolę, oliwki, cykorię, ogórki kiszone, kapustę, lubi soczewicę i ciecierzycę, je dania z czosnkiem, solidnie doprawione, a kiedyś w pewnym hotelu ku zaskoczeniu większości gości radośnie pałaszowała sandacza pieczonego z zastraszającą ilością ziół. Ale nigdy nie wiadomo, czy to jest akurat dzień, kiedy będzie jeść, czy nie tknie niczego lub niemal niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:55 ja tez mam takie wybredne dziecko i co? mam tylko w domu siedziec? Nie moge wyjsc, spotkac sie z innymi, wyjechac, zrobic sobie wolne w kuchni? Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:06 czym ta wybredność się objawia? Albo dziecko jest niejadkiem albo rodzice dali przyzwolenie do kręcenia nosem. Rozumiem, że nie każdemu smakuje gotowany kalafior, ale jeśli nie dasz dziecku wyboru między możesz lub nie go zjeść to zwyczajnie będzie zjadać. Poza tym restauracje serwują choćby rosołki czy pomidorówki. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:25 w skrocie - ekstremalny niejadek, choc nie lubie tego przypinania latki. Spokojnie moze po kilka dni nie jesc i od malenkiego nie zywi sie wylacznie w domu u mamy. Rosol i pomidorowke to po pierwsze poza Polska malo gdzie serwuja, po drugie nie kazde dziecko to lubi a po trzecie nawet jesli serwuja ulubione danie (o ile takie istnieje...) to nie znaczy ze tak samo smakuje i nagle robi sie niezjadliwe. Niejadkowi niewiele potrzeba, zeby odrzucic danie bez probowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:29 więc chyba nie ma konieczności brania własnego prowiantu skoro dziecko potrafi dniami nic nie jeść. Zapobiegawczo to robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:23 Ja zabieram prowiant, bo zwykle nie idę tylko na obiad, a jest on połączony ze spacerem, zakupami czy innymi sprawami. A niestety dziecko mi nie powie: mamo, dzisiaj i tak nic nie zjem. Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:34 ale to jest prowiant dla dziecka czy dla Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:39 cały czas piszę o prowiancie dla dziecka. Po co miałabym iść do restauracji z własnym jedzeniem? Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:44 Po co miałabym iść do restauracji z własnym jedzeniem? w sumie nie wiadomo co bohaterkami akcji kierowało, w domyśle, że kasy żałowały. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:43 przeciez nigdzie nie napisalam, ze zabieram prowiant dla dziecka do restauracji. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:22 Bo lubię jeść w restauracjach i nie widzę powodu, dla którego mam z tego zrezygnować tylko dlatego, że menu dziecięce to 4 zwykle fatalne dania? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Matki w restauracji 20.03.15, 13:26 A po cholere chcesz zamawiac dania z menu dzieciecego? Zamow jej normalne danie, pol porcji, skoro malo je, a jak zostanie calosc, to najwyzej poprosisz o zapakowanie i zje w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 21.03.15, 14:37 Nie napisałam, że zamawiam menu dziecięce. Napisałam, że jest fatalne, a próby korzystania z takowego nawet w lokalach dedykowanych dzieciom, kończyły się porażkami. Jak córa będzie na tyle duża, by zamawianie jej pół porcji będzie miało jakikolwiek sens, to pewnie tak będziemy robić. Na razie podjada nam z talerzy, a jeśli coś jej wyjątkowo posmakuje, to zamawiany to dodatkowo, ale dla nas. Ale nie widzę też problemu w tym, że w takiej sytuacji mam ze sobą coś do zjedzenia dla dziecka. Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi za kilka kawałków owoców czy wafelka ryżowego, tak samo, jak żaden restaurator nie był zdziwiony tym, że dziecko ma własne picie we własnym kubku. Jak będzie w wieku przedszkolnym i szkolnym, to będzie dostawała dania z menu. Dopóki jednak jej jadłospis nie unormuje się, to będę zabierała dla niej przekąskę na wszelki wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Matki w restauracji 23.03.15, 19:41 Od unormowania jadłospisu są rodzice, samo się nie zrobi. Jak będziesz zapychać dziecko waflami ryżowymi, zamiast zamówić mu coś normalnego, choćby warzywa na parze czy pół porcji zupy, to zawsze będzie jeść byle jak. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Matki w restauracji 24.03.15, 14:03 Dziękuję za uroczo podaną dawkę wiedzy dla mnie wybrakowanej umysłowo, nie wiedzącej jak opiekować się własnym dzieckiem. Naprawdę dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 23:17 Gazeciarz, nudny się robisz. Matka to nie tylko dziwne wyrośle na cycu do karmienia potomka. Matka może mieć ochotę iść do restauracji, a dziecko jej towarzyszy. Odpowiedz Link Zgłoś
siebiatynska_m Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:48 Własne jedzenie do lokalu gastronomicznego ?? Wyjątkowo proste zachowanie,jak na os. dorosła Polecam lekturę s-v. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 10:59 Niemowlaki - owszem, karmiłam w restauracjach przyniesionym żarciem. Głównie mlekiem (tzn. piersią) i słoiczkowymi obiadkami. Starsze, tak powiedzmy od roku - półtora raczej nie. Do fastfoodów nie chodzimy, w restauracjach w których bywamy spokojnie można znaleźć jadalne posiłki dla dzieci. Wnaszym ulubionym softplay jest dostępna np np.pieczona ryba plus opiekane ziemniaczki plus grillowane warzywa, spaghetti w sosie pomidorowym, a także różne przekąski - owoce, tosty z różnymi dodatkami i bez. Do piciasą głównie niesłodzone soki, woda i mleko. A co do dzieci pełzających pod nogami kelnerów - restauracja to fatalne miejsce na kilkugodzinny spęd matek z niemowlętami, którym de facto jest spotkanie chustujących mam. O wiele lepiej nadają się właśnie sale zabaw, sale w przedszkolach, domach kultury, szkołach, klubach fitness, szkołach rodzenia. Tylko w tych miejscach trzeba zapłacić za wstęp/wynajęcie sali i wychodzi ciut srożej niż za dużą pizzę. No ale pełzające niemowlęta są bezpieczne i nikomu nie przeszkadzają i można się skupić na motaniu chust i plotach. Tak że z całego serca (i z doświadczenia) radzę poszukać stosownego lokalu nanastępne spotkanie, a nie marudzić że kelnerzy nie chcieli biegać slalomem między pełzajacymi dziećmi. Ahha - wiosną i w lecie przy ładnej pogodzie sprawdza się też plener typu duża polana w parku. Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorpomidorowy Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:10 kiedy synek byl maly zabieralam sloiczki ...teraz w zyciu zawsze cos tam skubnie jak nie danie to jakas zupke. Jedzenie w kulkolandii? to chyba nie jest odpowiednie miejsce na jedzenie no chyba ze w jakims wyznaczonym miejscu. Ta restauracja byla przyjazna dzieciom co zapewne oznacza ze mieli krzeselka do karmienia, przewijak , moze jakis kacik zabaw. gdybym byla wlascicielka takiej restauracji to takze nie bylabym zadowolona z gromady kobiet zamawiajacych 1 pizze i jakies napoje, zajmujacych stoliki, wkurzajacych innych gosci restauracji. jesli chcialy poplotkowac to idzie sie wlasnie do jakichs kulek bez zarcia a jak na ploty z pizza to bez dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:30 Albo umawia w domu u jednej z pań - też można. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 11:52 W Krakowie też była afera z chuściarami i restauracją przyjazną dzieciom, kelnerki poprosiły chuściary by przeszły na osobną salę, a chuściary się obraziły, że się je wyprasza rzekomo. Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorpomidorowy Re: Matki w restauracji 20.03.15, 12:05 a mnie sie wydaje ze one to robia specjalnie by potem robic afere, opisywac na blogach, fb etc Odpowiedz Link Zgłoś
mdro Re: Matki w restauracji 20.03.15, 12:03 Nigdy nie brałam nic z "dziecięcego menu" (bo na ogół nie było to coś, co moje dzieci by chętnie zjadły ew. coś, czego bym raczej im nie chciała dawać), ale do restauracji zaczęliśmy chadzać, jak już byli stosunkowo duzi (2 i 4 lata), no i było ich dwóch, więc nawet jeśli nie dało się zamówić pół porcji, to można było poprosić o rozłożenie dania na dwa talerze. Byli też dziećmi, które stosunkowo długo wytrzymują bez przegryzania czegoś (np. na plac zabaw brałam tylko picie), także jakieś krótsze wyjścia nie były problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 15:55 Do 1,5 roku życia nosilam zawsze jakis sloiczek ale teraz juz odpuściłam. Cos w menu sie znajdzie. Albo biorę z menu dzieciowego albo ja zamawiam cos co dziecko lubi i daje jej z mojego talerza (bo porcje dla dorosłych sa dla niej za duże zeby zamawiać osobne danie) Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Matki w restauracji 20.03.15, 15:55 Nie. A nie można nakarmić dziecka przed zabawą w kulkach? I po zabawie- latem usiąść w parku i zjeść przekąskę? A zimą- no cóż- zupa dnia to może nie jest najgorszy pomysł na lunch...Bo przecież całego dnia tam chyba nie spędzacie? Obiad dziecko zjeśc może już w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
katriel Re: Matki w restauracji 20.03.15, 15:58 Nie, nie zdarza się. Do kulek itp. nie chodzimy jeść, tylko się bawić. Jeśli jesteśmy w restauracji, to jemy jedzenie podawane w restauracji. Wyjątek zrobię dla niemowlaka, całkiem mały dostanie pierś, dla roczniaka poproszę o podgrzanie słoiczka. Ale dziecię na tyle duże, żeby ganiać po restauracji, jest też na tyle duże, żeby jeść normalne jedzenie. Fakt, nigdy nie korzystam z menu dziecięcego - nie widziałam jeszcze sensownego. W knajpie na rodzinę 2+2 zamawiamy po prostu trzy możliwie różne dania plus dodatkowy, czwarty talerz z kompletem sztućców, i jakoś się dzielimy. Natomiast przy dłuższych wyjściach (a wyjście z przewidzianym obiadem w restauracji zazwyczaj jest dłuższe) noszę własne picie dla dzieci, bo są dość wybredne pod tym względem. Jeśli knajpa oferuje coś, co moje dzieci piją, to zamawiam - ale zdarza się, że nie, i wtedy bez skrupułów wyciągam własne. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 16:04 Czyli nie jesteście żadnym cymesem dla restauratora, dla dziecka nic nie zamówicie, a jeszcze narażacie na koszty energii (podgrzanie) słoiczka dla Waszego potomstwa. Ktoś powinien mieć w końcu jaja, zacząć otwierać restauracje bezbachorowe i pozbyć się Was z części przestrzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: Matki w restauracji 20.03.15, 16:50 Ty też chyba nie jesteś żadnym cymesem. Często piszesz, że nie masz pieniędzy, więc pewnie w restauracji starasz się "po taniości" zjeść? Napiwek chociaż zostawiasz? Lepsza dla restauratora rodzina, gdzie rodzice zjedzą normalnie obiad, starsze dziecko naciągnie ich jeszcze na deser lodowy a niemowlak zje swój słoiczek, niż samotne zjawisko bez płci utyskujące na wygórowane ceny herbaty. Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorpomidorowy Re: Matki w restauracji 20.03.15, 19:09 dzis zje sloiczek jutro danie, przyprowadza znajomych, rodzine....komus poleca Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 19:37 Danie pełnowartościowe chyba za dobre kilka lat, ha ha.... A poleci takim samym dziadom jak on sam. Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorpomidorowy Re: Matki w restauracji 20.03.15, 21:18 jakim dziadom?to ze matka nie zamawia dla roczniaka "dania pelnowartosciowego" tylko prosi o podgrzanie sloiczka to jest dziadowanie?masz kompleksy jak nic. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 23:21 > Czyli nie jesteście żadnym cymesem dla restauratora, dla dziecka nic nie zamówi > cie, Singiel bez dziecka też nie zamówi nic z menu dziecięcego, więc jaka to różnica? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 23:38 Nic nie zamówi bo w takiej knajpie się nie pojawi, zarobi ktoś inny. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Matki w restauracji 21.03.15, 14:53 No to ten "ktoś inny" zarobi istne kokosy na jednej smętnej zupce sigla, podczas gdy "nieopłacalna" knajpa dla rodzin wyda w tym czasie 4 obiady z deserem. Dobrze, że nie jesteś doradcą biznesowym Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 16:12 tak z ciekawosci - co pija twoje dzieci, ze w restauracji nie ma? wody nie pijaja? Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Matki w restauracji 20.03.15, 19:05 Mój pije rooibos z ksylitolem - jeszcze się nie spotkałam z taką ofertą w żadnej restauracji. Może dzieci autorki mają właśnie takie upodobania? Odpowiedz Link Zgłoś
mejerewa Re: Matki w restauracji 20.03.15, 17:56 Kiedyś często bywałam z dziećmi w restauracjach, nawet dobrych, nigdy swojego jedzenia nie miałam. Nawet jak wizyta w restauracji nie jest celem samym w sobie, a jedynie koniecznością zjedzenia czegoś w podróży, to zawsze da się wybrać taką, w której coś dla dziecka będzie. Często prosiłam o dodatkowe nakrycie i "tworzyłam" danie dla dziecka z dorosłych porcji, czasem zamawiałam tylko ziemniaki i warzywa, a kawałek ryby od siebie przekładałam, jak dzieci były większe i już pół porcji mogły zjeść, to zamawiałam jedną na dwie i dodatkowe nakrycie (zdając sobie sprawę, że takie przekładanie z talerzy nie jest eleganckie). Zawsze też nie było problemu z zamówieniem napoju ciepłego, czyli nie z lodówki, choćby wody zwykłej. Uważam, że jedzenie własnego prowiantu, to nadużywanie gościnności restauracji (komercyjnej w końcu), jeśli dziecko może, to dlaczego nie dorosły, a idąc dalej, może zamówić tylko herbatę i wyjąć własne kanapki jak w schronisku? W końcu zarabiają na tej herbacie Zresztą pamiętam, że w słowackich tatrach były takie schroniska, gdzie kelnerzy obsługiwali i nie można było zjeść kanapek własnych. Było to dziwne, bo u nas się przychodziło, ściągało buty skórzane, wełniane skarpetki na kaloryfer, wrzątek był za darmo, kanapki własne, kupowało się coś w bufecie i tyle. A tam w środku gór restauracja Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Matki w restauracji 20.03.15, 18:53 U nas w Polsce siedzenie w restauracji uważane jest za zbrodnie przez obsługę. Najlepiej wejść szybo zamówić, w locie wpie...ć i w tempie błyskawicy wyjść oczywiście zostawiając hojny napiwek. Oczywiście możesz sobie siedzieć i rozmawiać ale należy zamawiać alkohol w ilościach hurtowych a jak zamówisz ino herbatę po szybkim obiedzie to pij ją wrzącą, byle szybko Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 20.03.15, 19:07 Chodzisz po stołówkach i barach gdzie faktycznie liczy się szybkość i mylisz z faktyczną restauracją. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Matki w restauracji 20.03.15, 19:46 Nie zauważyłam. Pytanie natomiast, czy ty zauważyłaś, że panie przybyły 15-osobową grupą i zamówiły aż jedną pizzę. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Matki w restauracji 20.03.15, 19:34 Dla maluchow, ktore jeszcze nie jedza wszystkiego doroslego jedzeniajak najbardziej zabieralam i zabieram wlasne i jeszcze prosze o podgrzanie. Nigdy problemu nie bylo. Potem od ok. 2-2, 5 roku juz zaczely jadac restauracyjne potrawy ale na wszelki wypadek zawsze cos dla nich mialam. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Matki w restauracji 20.03.15, 21:14 Nie kojarzę. To znaczy dawałam mleko modyfikowane i słoiczki, ale jak z nich wyrosły, to nie pamiętam, żebym kiedykolwiek poszła do restauracji z własnym żarciem 0_0 Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Matki w restauracji 20.03.15, 22:48 "Dziś zamiast męża odwiedziłam restaurację na obiad wraz z koleżankami"- kolejna wąska specjalistka w swojej dziedzinie... Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Matki w restauracji 20.03.15, 23:57 Jakos nigdy dzieciego me > nu do rzeczy nie spotkalam Zacznij chodzic do porzadnych restauracji.Ty chyba z Wawy jestes?dopiero co bylam i syn jadl pyszny obiad na starym miescie i nie byly to nugettsy i frytki.To tak dla przykladu,ze nie tylko zagramanica mozna spotkac dobre dziecece menu. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Matki w restauracji 21.03.15, 00:02 Gdzie przepadłaś? Zamknęli Cię? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Matki w restauracji 21.03.15, 11:37 to nie chodź, skoro nie pasuje ci jedzenie jeśli idę w takie miejsce, to nie spodziewam się wegetariańskich, zdrowych sałatek a ponieważ chodzę tam raz na iks czasu, to dziecku nie stanie - i nie stało się nic do tej pory - jak zje sobie hamburgera albo inną pizzę to tak jakbyś poszła do restauracji ze swoim jedzeniem i była zdziwiona, że obsługa ma jakieś wątpliwości a co do zachowań dzieci, to nawet w salach zabaw dla dzieci obowiązuje minimum kultury także dzieci Odpowiedz Link Zgłoś