Dodaj do ulubionych

Noszenie żałoby

08.04.15, 14:36
Czy ktoś to jeszcze praktykuje - ubieranie się na czarno (lub przynajmniej w ciemne kolory) jako wyraz żałoby po zmarłym ? Kiedyś to był powszechny zwyczaj, mający zdaje się nawet bardzo sztywne zasady, np. co do czasu obowiązywania w zależności od rodzaju relacji ze zmarłym (żona po mężu - rok w czerni). Do tego dochodziły jeszcze inne aspekty - nie uczestniczenie przez określony czas w rozrywkach, przyjęciach, weselach, albo uczestniczenie bierne (nie tańczenie na weselu np.)
Pamiętam to jeszcze z mojego dzieciństwa/młodości - teraz już nie widzę tego. Mnie osobiście w ogóle nie przyszło do głowy by zmienić styl ubierania po śmierci ojca.
A Wy - znacie ten zwyczaj, obserwujecie w otoczeniu, same praktykujecie ?
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 14:38
      Tak, bliska rodzina, wdowa (młoda, 40+) rok nosiła żałobę i codziennie była na cmentarzu. Każdy sam czuje, jak przeżywać żałobę
      • siula5 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 14:50
        Też mi się wydaje że żałoba to bardzo indywidualna sprawa, po kimś kogo się kocha na pewno żałoba jest naturalną sprawą
        • kk345 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:11
          siula5 napisała:

          > Też mi się wydaje że żałoba to bardzo indywidualna sprawa, po kimś kogo się koc
          > ha na pewno żałoba jest naturalną sprawą
          Czyli jeśli ktoś nie nosi żałoby, to nie kochał?
          • siula5 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:18
            Myślę że tak
            ale to jest oczywiście indywidualna sprawa
            jak ktoś ma chęć nosić żałobę po wujku którego 2 razy do roku widywał to jego sprawa
            no ja bym na pewno nosiła po ukochanej osobie
            • cosmetic.wipes Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:22
              Nie "nosiłam żałoby" po mamie. Na jej wyraźne przedśmiertne życzenie.
              I teraz mi napisz, ze była mi całkiem obojętna, krynico wszechwiedzy.
              • kk345 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:32
                Ale dzięki siuli widzimy na przykładzie, jak wyglądała opisywana przeze mnie kontrola społeczna w małych wspólnotach- dla świętego spokoju nosiłabyś tę żałobę, zeby całe miasteczko nie wytykało Cię palcami, ze matki nie kochałaś...
            • zuleyka.z.talgaru Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:23
              Żałobę się nosi w sercu i nie trzeba epatować nią w stroju.
            • pani.jezowa Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:30
              To, że Ty byś nosiła nie oznacza ani odrobinę, że jak ktoś nie nosi to nie kocha.
              Strasznie ograniczone myślenie.
            • landora Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:45
              To źle myślisz.
              Naprawdę, można rozpaczać po ukochanej osobie w różowej sukience, a można przejść obojętnie nad czyjąś śmiercią, ubrana w czerń od stóp do głów.
              Nie nosiłam żałoby po ukochanej babci - miałam 15 lat, nie było nas stać na zupełnie nową garderobę dla nastolatki. Serio uważasz, że to znaczy, że jej nie kochałam?
            • incubus_0 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:17
              Nie nosiłam żałoby po Tacie. A zapewniam Cię, że kochałam Go bardzo, on mnie też.
            • shell.erka Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:19
              Gratuluje pogladow zgodnych z moja babcia, ktora po smierci mojego ojca, kiedy wymeczona bieganiem po zakladach pogrzebowych, zusach i urzedach, przyjechalam jej jeszcze dowiezc zakupy (zwykle to ojciec jej wozil) w czarnej kurtce, czarnym golfie i rajstopach, ale w oliwkowej spodnicy z falbanami. No jakos nie mialam glowy do stylizacji...
              Zwyzywala mnie od cyganich i z pogarda powiedziala, ze ladnie zalobe nosze i co ludzie powiedza....
              Smierc ojca przyplacilam zalamaniem nerwowymsad
              I nie ma dnia, zebym do dzis (piec lat przeszlo) o nim nie myslala.
        • edelstein Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:13
          Wez sie juz nie odzywaj,po 3postach w dwoch watkach rozwialas wszelkie watpliwosci na temat twej yntelygencji.Nawet Shell jest madrzejsza.
      • default Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:06
        kk345 napisała:

        > Każdy sam czuje, jak przeżywać żałobę

        To wiadomo, ale chodzi mi o to, że - wg moich obserwacji - noszenie czarnych ubrań przez określony czas jako wyrazu żałoby jest obecnie wcale lub bardzo rzadko praktykowane. Chciałam się dowiedzieć, czy z Waszych obserwacji też tak wynika, że ten zwyczaj wygasł, czy może tylko ja akurat obracam się w takim środowisku.
        • kk345 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:10
          Ten zwyczaj na pewno był w jakiś sposób uwarunkowany środowiskowo, małe społeczności w naturalny sposób kontrolowały i oceniały wdowę- więc trzeba im było pokazać, ze wszystko jest, jak należy. Normy kulturowe też się zmieniły, przeprowadziliśmy sie do dużych miast, nie jesteśmy ogólnie znani i nie zależy nam na opinii obcych- bo często nawet nie znamy sąsiadów.
        • ewa_mama_jasia Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:16
          Nie wygasł do końca. Moja mama nosi żałobe po babci, swojej mamie (nie cała na czarno, ale przewaga czerni w ubraniu). Ja stricte żałoby nie noszę, ale jakoś tak wolę na razie ciemniejsze ubrania niż jaśniejsze.
        • cosmetic.wipes Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:25
          Mam dwie znajome, od niedawna wdowy. Jedna cała w czerni - ma 78 lat. Druga, przed czterdziestką, nosi się w kolorystyce umiarkowanej, ale zdecydowanie nie stricte żałobnej.
        • sanrio Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:53
          ani moi rodzice ani ja po śmierci wszystkich dziadków nie nosiliśmy żałoby, ubraliśmy się na czarno jedynie na pogrzeby. Nie widzę właściwie powodu, dla którego "powinno" się nosić czerń, nadmienię, że po śmierci jednej z babć moja żałoba trwała znacznie dłużej niż przewidywany rok (wg psychologów), bo aż 4, mimo to nawet nie pomyślałam o czerni.
    • lisek.chytrusek Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:27
      Nosiłam żałobę po ojcu (rok), bo wiem, że dla mamy było to ważne i nie chciałam jej ranić kolorowymi ciuchami. Sama z siebie nie czułam takiej potrzeby (co nie znaczy, że w żałobie nie byłam).
    • rosapulchra-0 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:29
      Myślę, że ten zwyczaj się mocno zdewaluował.
      • myelegans Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:39
        Moja mama po smierci taty przez rok ubierala sie na bialo-czarno-szaro na okazje wyjsc. Miala taka potrzebe.
        Kuzynka po smierci rodzicow i meza przez rok, tez na wyjscia tez z potrzeby serca i do tej pory po mszy niedzielnej odwiedza cmentarz caly rok. Taka po potrzebe, chociaz 3 lata minely.

        Na wsiach, malych miejscowosciach, wsrod pokolenia naszych rodzicow i dziadkow chyba bardziej jest praktykowany.
    • kkalipso Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:38
      Tylko w dniu pogrzebu.
      Nigdy po nikim nie nosiłam żałoby.
    • chocolatemonster Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:43
      Nie nosilam czarnych urban po smierci moich rodzicow bo mialam zbyt wielu rzeczy w tym kolorze a co najwazniejsze -bylam tak zdruzgotana,ze ubieralam sie 'w co badz'. Do tego zaczynam nowa prace, musialam ogarnac dwojke gimnazjalistow (rodzenstwo) i niewesola sytuacje finansowa.
      Ludzie bardzo roznie przechodza ten najciezszy okres i jakies istalenia co do sposobu ubierania wydaja mi sie glupie.
      Moja kolezanka z pracy chodzilo ubrana na czarno rok -widocznie taka miala potrzebe.
      • marzeka1 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 15:54
        Po śmierci ojca- a miałam wtedy 16 lat- na czarno całkowicie byłam ubrana tylko w dniu pogrzebu, potem ciemniej, ale niekoniecznie cała na czarno; jednak po śmierci mamy, z czym trudno było mi się pogodzić (byłam prawie, że po urodzeniu 2 dziecka)- długo chodziłam w żałobie, bo chciałam.
    • dziennik-niecodziennik Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 16:48
      owszem, u nas w rodzinie sie praktykuje. fakt że starsze pokolenie bardziej, i nikt nie przestrzega jakichs tam konkretnych zasad ( typu czern przez rok, brąz przez kolejny rok i fiolet przez kolejny rok big_grin), ogolnie chodzi raczej o ciemniejszy i skromniejszy ubiór i ograniczenie uciech. czas tez nie jest tak stricte okreslony, ale ze trzy miesiace zazwyczaj trwa.

      ale generalnie ja jestem zdania że żałoba zalezy od tego co się czuje i od okolicznosci. cztery miesiace przed naszym ślubem zmarla siostra teściowej - zmarła nagle, ale wczesniej chyba cos przeczuwała, bo powiedziała nam że nie wie czy bedzie na weselu ale mamy sie bawić, smiac i wypić jej zdrowie. tak też zrobiliśmy. po moim dziadku załobę nosiłam zewnętrznie dosc krótko, nie byłam z nim az tak związana serdecznie żeby trwało to dłużej.
    • 4inside Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 16:52
      Kiedyś,po śmierci prababci,to mama mi nawet czarną wstążkę do kołnierzyka bluzki przyszyła.
      Po śmierci ojca nie jadłam przez miesiąc i faktycznie-przez dłuższy czas ubierałam się do pracy na czarno.Taką miałam potrzebę.
    • lafiorka2 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 16:58
      ale nikt ciebie nie prosi, i nie zmusza żebyś zmieniała"styl ubierania się"....

      kurdeee...co komu do tego???

      tak, widuję osoby w żałobie.Nie tylko starsze.
    • feniks_z_popiolu Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:08
      Żałoba to sprawa indywidualna, każdy przeżywa ją na swój sposób. Ja właśnie jestem w żałobie po tacie. Noszę się na czarno / ciemno. I muszę powiedzieć, że to jest dla mnie kolor "ochronny", chowam się za nim i czuję, że inni to zauważają, respektują to, że nie mam ochoty na zabawę czy pogaduszki. Jednym słowem robię to dla siebie, co sobie o mnie myślą,jest mi daleko obojętne. A jestem przybita, Tata był dla mnie oparciem w życiu.
      • marzeka1 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:17
        Feniks, miałam podobne odczucia po śmierci matki, gdy nosiłam się "na ciemno".
        • 4inside Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:46
          Ja też je znam..
        • kkalipso Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:50
          Ja miałam identycznie jak Ty co do śmierci ojca. Byłam młodsza, wiedziałam że wcześniej czy później to nastąpi więc byłam przygotowana na najgorsze. To chyba było gorsze od żałoby. Co do mamy- jej tam lepiej. Na dodatek nie lubiła czarnego, wiem że nie chciałaby nas widzieć w tym kolorze, zawsze gderała jak ubierałyśmy się na czarno.
          Natomiast gdyby ktoś mi zginął nagle śmiercią tragiczną z czym nie mogłabym sobie poradzić to pewnie na kolorowo bym się nie nosiła.
      • solejrolia Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:59
        Noszę się na czarno / ciemno. I muszę powiedzieć, że to
        > jest dla mnie kolor "ochronny", chowam się za nim i czuję, że inni to zauważaj
        > ą, respektują to, że nie mam ochoty na zabawę czy pogaduszki. Jednym słowem rob
        > ię to dla siebie, co sobie o mnie myślą,jest mi daleko obojętne.

        Bardzo Ci współczuję.
        Masz rację ta czerń to taki kolor ochronny, faktycznie łatwo się za nią schować.
        Ja równiez nosiłam żałobę dla siebie, bo czułam że potzrebuję, że inaczej nie potarfię. A co ludzie myśleli- było mi doskonale obojętne, ha wręcz zakazywano mi tej czerni, i im bardziej gadali, żeby przestała się tak ubierać, tym mocniej do mnie przykleiła się, i na długo.
      • turzyca Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 21:47
        Noszę się na czarno / ciemno. I muszę powiedzieć, że to
        > jest dla mnie kolor "ochronny", chowam się za nim i czuję, że inni to zauważaj
        > ą, respektują to, że nie mam ochoty na zabawę czy pogaduszki. Jednym słowem rob
        > ię to dla siebie, co sobie o mnie myślą,jest mi daleko obojętne.

        Ciekawe, jak rozne sa srodowiska - w moim otoczeniu jakos nikt zaloby nie zauwazyl, a zmiana wygladu byla dosc radykalna. Tez mialam taka wewnetrzna potrzebe schowania sie, wiec dokupilam ze dwie spodnice, spodnie i kilka bluzek i nosilam wylacznie czern, a wczesniej w szafie mialam czerni dosc malo, to byl moj kolorowy okres, codziennie fuksja, czerwien, turkus, raczej takie bijace po oczach kolory. I ludzie reagowali zaskoczeniem, gdy z rozmowy wyszlo, ze stracilam bliska osobe. I nie chodzi o bycie w centrum uwagi, ale o to wlasnie, ze mialam wrazenie, ze ten sygnal spoleczny zupelnie zanikl.
        • srebrnarybka Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 22:28
          Ja w okresie żałoby, zresztą już pod koniec (Ojciec zmarł w listopadzie, a to było w lipcu) byłam na wycieczce objazdowej po Gruzji. Miałam 2 pary czarnych spodenek do kolan, które ciągle prałam, 2 czarne, długie spódnice, czarny szal na głowę na zwiedzanie cerkwi (budziłam zachwyt popów przepisowy ubraniem smile ), 4 czarne T-shirty, sweter w czarno-szare pasy, jakieś czarne golfy, czarne długie spodnie, nawet czarny gumowy płaszcza od deszczu. Ktoś ze współwycieczkowiczów wreszcie zapytał, czy ja mam żałobę. Natomiast na ulicy w Tbilisi nie odróżniałam się od Gruzinek - tam większość kobiet ubiera się na czarno. W każdym razie dla współuczestników wycieczki sygnał był jasny, że chodzi o żałobę.
    • kawka74 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:17
      Dawno tego nie widziałam, sama też nie nosiłam żałoby po matce.
    • solejrolia Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:20
      tak. ubrałam czerń na bardzo długo. i wyłącznie czerń. przylgnęła do mnie.
      na pewno więcej niż 2 lata minęło a ja nie mogłam się przemóc, żeby cokolwiek zmienić, więc dołączyłam brązy, i szarości. potem długo, długo nic.
      i do tej pory, choć parę lat minęło, a jeszcze mam część z tamtych ubrań, które wtedy stanowiły moja drugą skórę.
      przyjęcia, wesela, akurat tego w tamtym czasie u mnie nie było, ani w rodzinie, ani wśród znajomych. na chrzest do dziecka ubrałam się w szarości, żeby nie wprowadzać ludziw zakłopotanie.
      czy obserwuję? nie obserwuję tego u innych, w sensie, że nie doszukuję się i nie wypatruję- mnie nic do tego, jak kto przeżywa żałobę. niech każdy robi tak, jak chce,
      ja też robiłam własnie tak, jak mi pasowało.
    • mayaalex Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:45
      mam w szafie bardzo duzo czarnych ubran (choc caly czas staram sie to zmienic ale i tak jakos tak wychodzi) wiec u mnie nie byloby chyba specjalnie widac roznicy. Mysle ze i tak bym nie nosila zaloby - nie widze jej sensu w moim przypadku (co nie znaczy, ze uwazam, ze w ogole jest bez sensu dla wszystkich - to naprawde bardzo osobista sprawa).
      Moja kolezanka nosila rok po mamie i rok po tacie - mieszka w malym miasteczku i czesciowo ta zaloba byla wlasnie dla swietego spokoju - jak juz pisano wyzej, w mniejszych miejscowosciach kontrola spoleczna jest wieksza i sankcje za zacchowania odbiegajace od normy wieksze.
    • anusia_magda Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:46
      Ja i siostra nosiłyśmy po rodzicach, kuzynki też po swoich i jedna koleżanka z pracy też ( mówię o osobach w wieku 30-40l)
      • anusia_magda Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:51
        aaa...i nie dla świętego spokoju, po prostu tak chciałyśmy i nie chodzi o wielkość miasta
    • joaaa83 Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:55
      Widziałam wśród znajomych/otoczenia żałobę po rodzicu lub po mężu. Moim zdaniem nadal się praktykuje. Tylko niekoniecznie czerń od stóp do głów, ale "na ciemno" , więc również granat, stalowy, brąz itp. Chyba tak trudno na raz i na rok wymienić całą garderobę.
    • mildenhurst Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 17:58
      ja nie nosiłam, nie byłam też co dzień na cmentarzu. Choć na ten dzień byłam "przygotowana" to nie miałam aż tylu czarnych ubrań i aż tyle czasu by mi się świat zatrzymał, zostało dziecko. W moim otoczeniu żałoba zewnętrzna praktykowana jest raczej przez starsze wdowy.
    • madziaaaa Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:01
      Tak, nosiłam (noszę) czarne ubrania po śmierci każdego z Rodziców. Taką mam potrzebę. Nie mam ochoty również na na huczne zabawy.
    • asia_i_p Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:14
      Moje ciotki przez pewien czas nosiły po babci (swojej mamie), ale krócej niż rok. Jedna z nich nosiła też przez cały stan wojenny, a la żałoba niektórych Polek po Powstaniu Styczniowym.
    • setia Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:16
      Nie czuję potrzeby obnoszenia się z moją żałobą. I nie ma to żadnego związku z tym ile znaczyła dla mnie zmarła osoba. Znaczyła bardzo wiele i po to by zachować resztki zdrowia psychicznego po traumie jaką była dla mnie jej śmierć zaczęłam wręcz na siłę wychodzić z domu (w sumie byłam wyciągana przez koleżanki) i bywać na różnych koncertach i imprezach.
      Być może ktoś potrzebuje spędzić czas żałoby w czerni, unikając rozrywek, ja prawdopodobnie zwariowałabym rozpamiętując to co się wydarzyło.
      • wilowka Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 19:58
        Moja znajoma po śmierci ojca nosiła żałobę ponad rok - ubierała się wyłącznie na czarno - opowiadała mi, że to dla niej było oczywiste i miała wewnętrzną potrzebę czarnego stroju i opór wobec kolorów.

        Mnie mama 2 tygodnie po śmierci babci (jej mamy) wysłała na studniówkę twierdząc, że babcia tak mnie kochała, że by nie chciała żebym "przez nią" tam nie poszła.
        • andaba Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 20:29
          Ja uważam to za naturalne, w naszej rodzinie sie praktykuje.
    • klubgogo Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 20:33
      Osoby starsze nadal praktykują. Koleżanka z pracy (50+) nosiła się na czarno przez miesiąc po śmierci rodzica.
      Jeśli o mnie chodzi to z reguły noszę jasne rzeczy - biel, szarości, beże, więc dla mnie czarny odpada. Poza tym żałobę nosi się w sercu i to jest ważne. Jeśli (odpukać) smutek mi nie pozwoli na wyjście na koncert czy grilla u znajomych - nie pójdę, ale myślę, że wszystkie osoby, które odchodzą nie życzyłyby sobie smutku i żalu, wolałyby zapewne, żebyśmy żyli normalnym rytmem.
    • mejerewa Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 20:46
      Zauważcie, że odbiór osoby ubranej na czarno się zmienił. Jeszcze 20-30 lat temu kobieta w czerni od stóp do głów wyglądała jak w żałobie. Wyjątkiem była młodzież z subkultur (która zresztą zaopatrywała się w czarne ciuchy w zakładach pogrzebowych, bo i gdzie indziej?). Częste było też noszenie tylko czarnego szala albo aksamitki przy kołnierzu, panowie zaś mieli czarne opaski na rękawie (bo jak tu w latach 80. wymienić garderobę na czarną?). Dzisiaj czarnego jest mnóstwo na ulicy, mnie się kobiety w czerni absolutnie już z żałobą nie kojarzą.

      Sama nie noszę żadnych czarnych rzeczy (ani ubrań, ani butów, ani dodatków), więc nawet na pogrzeby chodzę w granacie lub szarościach. Tym bardziej więc w okresie żałoby obyłoby się bez czerni. Zresztą "okres żałoby" jest dla mnie tworem sztucznym, nie mającym sensu. Nawet nie interesowałabym się jakie są obiektywne terminy, dziwią mnie zawsze pytania, czy miesiąc po śmierci dziadka wypada iść na wesele i czy jeśli tak, to czy można tańczyć. To naprawdę sprawa sumienia i własnych emocji, szczerego żalu, pogodzenia się ze śmiercią albo doła, rozpaczy i potrzeby ciszy.
      Jeden w wypadku straty bliskiego chodzi poważny na czarno równo sześć miesięcy, inny rzuca się w wir pracy i spotkań towarzyskich żeby nie myśleć o nieszczęściu. I nie mamy prawa oceniać jego uczuć i mierzyć tą miarą który bardziej kochał.
    • echtom Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 20:54
      Nigdy nie lubiłam czarnego koloru, nie miałam prawie nic czarnego w szafie, a poza tym nie czułam potrzeby, by okazywać to w taki sposób po śmierci taty. Teściowa mi szepnęła, żebym choć przez miesiąc nosiła, żeby ludzie nie gadali, lubię ją, więc pomyślałam, co mi szkodzi. Skutek uboczny był taki, że bardzo dobrze się w tej czerni poczułam i zaczęłam się tak ubierać na co dzień. Teraz mam problem, by skompletować jasny strój, bo w szafie 80 % czarnych ciuchów.
    • kamunyak Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 21:08
      w poprzednim miejscu, w którym mieszkałam, jakiejś nieznanej mi bliżej sasiadce zmarło dziecko. Chłopiec, młodszy nastolatek, chyba utopił sie w wakacje. To był jedynak a matka od tej pory zawsze chodzila w pełnej żałobie, czyli na czarno od dołu do góry. A widywałam ją z 10 lat, do wyprowadzki.
      Sasiadce z naprzeciwka pijany kierowca rozjechał córke na pasach, w Wielkanoc i tuz przed komunią dziewczynki. Tez była jedynaczką. Rodzice w ogóle żałoby nie nosili, choc trudno powiedzieć, żeby nie było po nich widać tragedii.
      Tak, że to chyba zalezy od indywidualnej potrzeby przejscia żałoby.
      Ja nie chodzilam w żałobie po rodzicach i rodzinie bo, generalnie, nie lubię jak inni gapią sie na mnie, wole być schowana w tłumie. No, a żałoba jakos wyróżnia.
    • lucadimontezemolo Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 21:22
      Moja babcia po śmierci swojego męża, a potem po śmierci swojego syna ubierała się na czarno. Po śmierci mojego ojca ni ja, ani bracia , ani też żona mojego ojca nie nosiliśmy żaloby (oprócz dnia pogrzebu). Nie wiem jak inni ale ja nie czułam takiej potrzeby, a śmierć taty nadal przeżywam.
    • klamkas Re: Noszenie żałoby 08.04.15, 21:44
      Istotne jest to czy żałoba dla nas jest publiczna czy osobista. I co jest jej symbolem - myślę, że dla bardzo tradycyjnych osób (albo i nie, ale tych, którym wpojono "czarną" żałobę) kolor jest ważny. Dla innych ważna jest postawa. Dla jeszcze innych i to i to. I istotna jest więź ze zmarłym (a nie stosunek cywilno-rodzinny).

      Po śmierci babci nosiłam jej pierścionek zaręczynowy (dostałam na 18-te urodziny). Do tej pory zakładam go na ważne okazje, te które kojarzą się rodzinnie i te, w których obecność babci byłaby konieczna, gdyby żyła. Czerni nie nosiłam (oprócz pogrzebu i okoliczności około pogrzebowych), ale długo nie byłam gotowa na wszelakie rozrywki.

      W żałobie chodzi o to, żeby poradzić sobie z emocjami, a nie zadowolić widzów, więc cokolwiek nam służy, będzie dobre. Od czerni się odchodzi (moim zdaniem to dobrze, bo dopuszcza się osobiste, a nie "przepisowe" przeżywanie czyjejś śmierci - a tym samym bardziej skuteczne).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka